Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PZPR. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PZPR. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lutego 2025

Sen ministry oświaty

Barbaria von Edukatzky, minister oświaty w rządzie zjednoczonej koalicji zmęczona przeglądała pocztę dłonią zaslaniając usta, bo chciało jej się krzyczeć od wylewajacego się hejtu:

"Czy Pani nie wstyd? Czy Pani w ogóle zdaje sobie sprawę jak Pani zaszkodziła wizerunkowi Polski na arenie międzynarodowej? A może o to Pani chodziło?"

Barbaria wzruszyła ramionami. "Akurat z zagranicy dostałam wiele wsparcia" - pomyślała. "Nie do końca rozumiem, ale jestem w stanie stwierdzić, że to nie hejt"

"Vielen dank Liebe Frau Ministerin fuer ihre Mut Wahr zu sagen!"

"Spasibo, szto Wy prawdu skazali!"

"Wy prawdu skazali, Poliaki eto faszysty! Bolszoje spasibo"

"Warun luegen Sie? Polacken, diese Untermenschen, keine konzetrazionlager bauen koennen!!!"

"Well said! Greetings from Tell-Aviv" 

"At last some Polish official admitted, what everybody knows!"

"Du bist  recht und... sexy!"

Niestety w przypadku rodzimego motłochu nie ma wątpliwości:

"Kiedy wreszcie podasz się do dymisji lewacki tłumoku..."

"Kobieto, naucz sie czytać ze zrozumieniem. Nie powinnaś nigdy dostać się do liceum, nie mówiąc o skończeniu JAKICHKOLWIEK STUDIÓW(nawet na uczelni tatusia), a ktoś Cię zrobił ministrem oświaty! Chyba Niemcy  zasponsorowali ten niesmaczny dowcip..."

"Wypad z ministerstwa oświaty i ręce precz od naszych dzieci niedouczona, tępa dzido..."

"Produkt lewackiego podejścia do edukacji, chce kształtować na swoje podobieństwo młode pokolenia Polaków! "

"A ten późny tytuł magistra to z czego? Zajęć praktyczno-techniczno-seksualnych? Czy taki jak u Magistry-Gaduli?!!!"

"Wypierdalaj z ministerstwa!"

Barbaria drgnęła. Poznała ten styl, rekę, która to pisała. A więc do tego doszło, że dawne sojuszniczki obróciły się przeciwko niej?

"J***ć barbarię edukacką!!!" 

 "Niedoczekanie twoje, ty opasła lesbo!!!" - syknęła przez zaciśnięte zęby - "Ciebie nikt by nie chciał j***ć, więc cały czas o tym myślisz!"

Najgorsze jednak było przed nią:

"Baśka, mówiłem Ci tysiąc razy, żebyś trzymała się z daleka od historii i literatury, dla swojego wlasnego dobra! Teraz najlepiej poproś o przeniesienie do Kaśki Gaduli na vice. Tam się sprawdzisz! Trzymaj się dziewczyno! Adrian Piazkowagóra"

Barbarię zatkało. "Ty..., ty zdradziecki gnoju!" wyksztusiła w końcu. "Do Kaśki Gaduli na vice to se sam idź, albo poślij jedną z tych twoich, twoich k..." Barbaria nie dokończyła, gdyż jej ciałem wstrząsnął szloch... Reakcja organizmu na bezsilny gniew nagromadzony przez ostatnie dni. Tyle hejtu z powodu jednego drobnego przejęzyczenia i jeszcze ten, ten, ten bydlak. Jak on śmie jej o sobie przypominać ze swoimi protekcjonalnymi radami po tym wszystkim...

Nie wiedzieć kiedy zasnęła. Śnił jej się piękny ogród i wielka jabłoń na środku. Stali pod nią rozkoszujac sie ciepłem i zapachem dojrzałych owoców... Ona i Adrian.  Tak jak kiedyś. Nie,  ich związek nigdy nie byl sielanką, choć z zewnątrz mógł tak wyglądać. "Jaka piękna para" - powtarzali wszyscy do urzygu, a tymczasem facet zawsze wkurzał ją tym ciągłym popisywaniem sie swoją wyższoscią intelektualną. A kim on niby był? To ona wywodziła sie ze starej  PZPRowskiej rodziny, która patrzyła z góry na jej nawiedzonego chłopaka bredzącego o sprawiedliwości społecznej. Skąd on się urwał? Przehibernował ostatnie 80 lat w bryle lodu na Grenlandii czy co? 


Nagle uświadomiła sobie, że Adriana już nie ma, zgniłe owoce leżą na ziemi,  zwiędłe liście spadają z drzewa. a zimny wiatr przenika jej ciało. Potem znikło wszystko i znalazła się w dziwnej pustce przenikniętej złotawym światłem.

-Basiu - usłyszała cichy glos, który raczej dobywał się z jej wnętrza niż otaczajacej pustki - Basiu, dlaczego mnie prześladujesz?
- Ja? Przesladuję? - zdziwiła się - Ja nikogo nie prześladuję!- oświadczyła zdecydowanie swoim ministerialnym tonem. - To ja jestem prześladowana!
Złotawe światło znikło, pochlonęła ją przeraźliwie zimna ciemność.

 Owinięta w koc piła herbatę z sokiem malinowym w kuchni starej kobiety. 
- Patrzajcie jaka elegancka dziołcha z niej wyrosła - staruszka postawila na stole wyciągnięte z pieca drożdzowe bułki. - Było z nią kłopotu w szkole, a było ! Ani czytać, ani pisać, a zadania domowego to chyba nigdy nie odrobiła! Ale po prawdzie po co jej to. Ładna jest, kawalera, jak będzie chciała, znajdzie, a rodzina pomoże, oj pomoże...

Barbaria chciała zaprotestować, ale nie mogła wydobyć głosu ze ściśniętego gardła, ciągle jeszcze szczękala zębami z zimna. Na wspomnienie szkoły zrobiło jej się gorzej. Rzeczywiscie nie cierpiała czytania, pisała z trudem, a wszystkie humanistyczne przedmioty nudzily ją niepomiernie. Najgorsza była historia, no może jeszcze konieczność czytania tzw lektur... To bylo tak, jakby w jej mózgu, nie było miejsca przeznaczonego na tego rodzaju wiedzę i nic nie mogła na to poradzić, nawet gdyby próbowała.

Co więcej, nie wierzyła, że istnieją ludzie którzy lubią czytać, piszą pamiętniki albo wiersze, debiutują w czasopismach literackich czy też interesują się starożytnymi kulturami albo zdarzeniami z przeszłości. A już najbardziej absurdalne wydawały jej sie spory o jakieś zamierzchłe wydarzenia, tym bardziej że nie uznawała pojęcia prawdy historycznej ani żadnej innej.

Przyjęcie do wiadomości, że ktoś z własnego wyboru spędził życie na studiowaniu historii, pisaniu o niej i uczeniu innych przekraczało jej możliwości intelektualne. Profesor nauk historycznych znaczyło dla niej tyle, co członek KC PZPR, czyli ktoś na stanowisku dzięki układom.

Powiedzieć komuś takiemu, że w jego książce (której nigdy nie czytała) jest kłamstwo na każdej stronie było jak rzucić przeciwnikowi "nikt cię nie lubi" albo "wypierz sobie majtki", podczas rozróby,  kiedy brakuje argumentów. 

Słowem była jedną z tych osób wyniesionych dzięki pozycji rodziny / resortowemu pochodzeniu na stanowisko, do którego nie ma szansy nigdy dorosnąć. Tych profesorów bez talentu na uczelniach plastycznych lub muzycznych, tancerek bez poczucia rytmu, śpiewaczek bez głosu, prezenterów bez prezencji i dziennikarzy nie umiejących sklecić dwóch słów w mowie, ani w piśmie...

-To nie twoja wina, dziecko - mówił łagodny głos zza kraty - ty się po prostu do tego nie nadajesz, ale im dłużej pozostajesz na tym stanowisku, tym więcej kłopotów napytasz sobie i temu nieszczęsnemu krajowi, w którym przyszło ci żyć...

Barbaria uświadomiła sobie ze zgrozą, że oto klęczy w konfesjonale w małym wiejskim kościółku i nie może wstać i wybiec z wrzaskiem.

-Wiem, że ci trudno uwierzyć - bo sama nigdy tego nie doświadczylaś - ale istnieją ludzie o umysłach tak sprawnych, że poszerzanie wiedzy albo rozwiązywanie teoretycznych problemow o wysokim stopniu komplikacji jest pasją i radością ich życia. Nie możesz zakładać, że wszyscy są tacy jak ty. Nie możesz zabierać zdolnym dzieciom szansy na solidne wykształcenie, bo przeciętne się będą nudzić i męczyć. Nikt nie ma obowiązku się kształcić ponad swoje możliwości.

Barbaria chciała krzyczeć, żeby bezczelny klecha się zamknąl, bo na pewno jest pedofilem i podbiera pieniądze z tacy, ale nie mogła otworzyć ust.

 "Jakie zdolne dzieci?" - myślała - "To ja byłam zdolnym dzieckiem, a nie cierpiałam szkoły. Jeśli dla mnie to było straszne, to tym bardziej dla bachorów z tego katolickiego ciemnogrodu!"

- Pan Bóg rozdaje talenty jak chce i komu chce. Wiele z nich trafia pod strzechy, do "wykluczonych", jak wy to nazywacie na tzw "lewicy", znacznie mniej do przedstawicieli tzw "elit", ale ci swoje braki maskują urojeniami wyższościowymi i tytułami uzyskiwanymi nie zawsze uczciwie. Wybacz mi te slowa, ale sama jesteś tego przykładem...

- Jesteś jak daltonista, który uczynił misją swego życia przekonywanie wszystkich normalnie widzących, że kolory nie istnieją... Istnieją dziecko, istnieją, nawet jeśli ich nie widzisz... Tak wiele dostałaś w życiu, idź i zrób z tego dobry użytek, ale od edukacji cudzych dzieci - kiedy miałaś takie trudności z ukończeniem własnej - najlepiej trzymaj sie z daleka...

- Za pokutę przeczytaj podręcznik Historia i teraźniejszość prof. Roszkowskiego i zakreśl na każdej stronie kłamstwo. Jeśli nie jesteś sama w stanie, poproś kogoś kompetentnego, a jeśli i on nic nie znajdzie, idź i publicznie przeproś profesora. Korona ci z głowy nie spadnie. To miły, kulturalny, starszy pan, który najprawdopodobniej doceni twój gest. Jeśli nie, przyjmij to z pokorą...

- NIEEEEEEEEEEEEE! - krzyczała zlana zimnym potem - NIGDYYYYYYYYY!!!

Obudziła się bladym świtem zdrętwiała i zmarznięta na kość, bo zasnęła na kanapie w ubraniu i nawet nie przykryła się kocem. Wstawał nowy dzień, a dzwony - jak co niedzielę - wzywały wiernych na poranną mszę. 










niedziela, 14 stycznia 2024

Wojna domowa?

Kiedy się zastanawiam nad możliwością odbudowy wspólnoty (a może raczej zbudowania jakiejś wspólnoty) niezmiennie trafiam na zasadniczy problem: czy obie strony sporu politycznego rzeczywiście chcą tego samego - suwerennej, zasobnej i dobrze zorganizowanej Polski? Jeśli tak jest, to rzecz jest możliwa, choć obecnie wydaje się mniej prawdopodobna niż kiedykolwiek. Jeżeli nie, to zmierzamy prosto ku wojnie domowej - zimnej, gorącej lub hybrydowej.

Każdy, kto siega pamięcią co najmniej 10 lat wstecz, nie może udawać, że nie widział Tuska uciekającego do Brukseli i porzucającego funkcję premiera RP, swoją partię i koalicję. Pikanterii sytuacji dodawał fakt, że do ostatniej chwili powtarzal zapewnienia, że nigdzie się nie wybiera.

Ten wybór pokazuje bardzo dużo - po pierwsze jego aspiracje, a także lojalność leżą gdzie indziej niż Polska, a po drugie, że naiwnością jest mu wierzyć. Niestety ten rodzaj ukierunkowania ambicji wiąże sie w przypadku Tuska z poświęcaniem interesu kraju dla swojego własnego, co bylo widac jak na dłoni po sposobie prowadzenia śledztwa po katastrowie smoleńskiej. Wszyscy widzieli, że jego priorytetem było nie narażanie się Rosji, aby ta nie zablokowala mu kariery europejskiej jak to sie stało w przypadku Kwaśniewskiego.

Teraz Tusk wraca jako gubernator z ramienia Brukseli i ma dług do zapłacenia za wsparcie rokoszu sędziowskiego przez 8 lat rzadow PiS. Czy jakikolwiek przytomny wyborca może udawać, że nie rozumie, co to dla nas wszystkich oznacza? To będzie (i juz jest) powtórzenie rządów Bojko Borysowa w Bulgarii. W zamian za uległość, UE, czyli Niemcy, zamkną oczy na każdy poziom korupcji, bezprawia i nadużyć władzy. Uległość wobec Brukseli oznacza przymusową relokację nielegalnych imigrantów, koniec ambitnych projektów infrastrukturalnych jak CPK, port kontenerowy w Świnoujściu czy regulacja dolnej Odry, podporządkowanie naszych interesów interesom Niemiec i narzucenie nam "narracji" o polskiej winie za holokaust i wybuch IIWŚ. Rozumiem, że każdy "podłączony" do PO, KO czy jak to sie teraz nazywa liczy na swoj osobisty zysk. Ale przecież większość wyborców tej partii nie będzie miało z tego dokladnie nic, a ich poziom życia będzie się obniżał wraz z poziomem życia wszystkich obywateli UE na skutek szaleńsw "ekologicznych" Niemiec.

Z kolei Kaczyński żadnych zagranicznych aspiracji nie ma i wszystkie swoje ambicje wiąże z Polską. Jak sam wyznal chciałby być emerytowanym zbawcą ojczyzny i to jest najbardziej zasadnicza różnica. Większość zarzutow wobec jego samego i partii, ktorej przewodzi jest natury estetycznej. Brzmi to wybitnie absurdalnie i nie uwierzyłabym, że ludzie mogą głosować w wyborach kierujac się takim kryterium, gdybym tego nie widziała.

Jest pewien ciekawy aspekt tej sprawy. Wyśmiewanie cech fizycznych Kaczyńskiego i jego ludzi jest w dobrym tonie, a to samo wobec Tuska i jego ekipy surowo potępiąne. Tak się składa, że podobnie jak Tusk, mam wlosy w kolorze rudoblond takież brwi i rzęsy (ktore dyskretnie przyciemniam) i jasne oczy. Co wiecej moje "r" też nie brzmi tak jak powinno w języku polskim. W związku z tym mogę zapewnić z głębin swojego doswiadczenia, że w przeciętnej grupie Polaków takie wlasnie cechy predzej byłyby obiektem drwin, a przynajmniej niechętnych komentarzy, niż niski wzrost. Jeżeli cechy fizyczne Tuska są nietykalne, a obśmiewanie wyglądu Kaczyńskiego nienaturalnie podkręcone, to rzecz jest wynikiem zabiegów "pierwszorzednych fachowców". To samo dotyczy imienia i nazwiska obco brzmiące "Donald Tusk" o wiele bardziej nadaje się do kpin niż swojskie "Jaroslaw Kaczyński"

A prezydent Duda, mimo wysokiego wzrostu, młodego wieku, doskonałego wyksztalcenia i manier też jest obiektem drwin, które nigdy by nie spotkały takiego człowieka, gdyby nie były sztucznie generowane. Jako miły, zgodny i dobrze wychowany czlowiek ma wszystkie zalety i wady, takiego charakteru, ale obśmiewany jest wizerunek wytworzony przez "pierwszorzednych fachowców", ktory nie ma z nim nic wspólnego.

UBeckich troli mozna rozpoznać bo bardzo charakterystycznych tekstach pisanych i mówionych. Każdy przedmiot ich ataku jest brudny, ze szczególnym uwzglednieniem genitalii, ma nieświeży oddech, nie trzyma moczu i - oczywiście- śmierdzi. Sugestie typu "weźcie i go umyjcie" albo "upierz sobie spodnie/ umyj włosy" sa na porzadku dziennym. Pominę teksty o jebaniu czy też niedojebaniu oraz silnie obecny wątek ekskrementów. To oczywiście jest poziom przedszkola. Wszyscy wiemy, że to idiotyczne i dokładnie kazdego można tak potraktować, a jednak jesteśmy dotknięci. Dorosły czlowiek wraca do bolu dziecka, które pierwszy raz tak zostało nazwane. Dlatego pierwszorzędni fachowcy nie rezygnują, z tej prostej, sprawdzonej metody....

Polski wyborca, zwłaszcza ten "młodszy, bardziej wyksztalcony z większej miejscowości" wstydzi się obciachowego kurdupla, a tym czasem jego wrogowie z UE oceniają go zgola inaczej. Popularna i bardzo dobrze poinformowana w sprawach europejskich twiterowiczka Nata Acosta zamieścila na swoim koncie takie wpisy na temat "ważności" polityków unijnych





Obawiam się, że mój wywód nie byl zbyt jasny. Chodzilo mi o to, że wojna polsko-polska jest sztucznie podsycana przez "pierwszorzednych fachowców" wynajętych przez siły zewnętrzne, a jeśli nie jest to jeszcze gorzej, bo to oznacza, że nasze koncepcje nie dadzą sie ze sobą pogodzić i musi polać się krew.

P.S.
Ze wszystkich przypadkow korupcji ludzi Tuska, których złapalo CBA, nikt nie został skazany z wyjatkiem Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, ktorzy ich ścigali. Podobnie w przypadku warszawskiej mafii reprywatyzacyjnej, ktora ma na sumieniu ofiary smiertelne, skazany zostal jedynie Jan Śpiewak, który probowal sprawę naglośnić.

Jeżeli ktoś ma watpliwości czym jest polski wymiar "sprawiedliwości" to te dwa przykłady powinny go oświecić.

Michalkiewicz twerdzi, ze stowarzyszenie sędziów Iustitia powstało w 1990 r, czyli dokładnie po rozwiązaniu PZPR i zapewne tam ukryli się "prawowierni właściciele" państwa i stąd niemożność przeprowadzenia jakiejkolwiek reformy sądownictwa, które nie stoi na straży prawa tylko wlasnej, umoczonej we wszystkie możliwe zbrodnie dupy.