środa, 4 marca 2026

Osiem gwiazdek zamiast samolotu!

Po ataku Hamasu na Izrael w październiku 2023 i odwetowej akcji w strefie Gazy, polskie państwo wysłało po przebywających tam obywateli samolot wojskowy (albo dwa). Ile było złośliwych komentarzy w mediach lewicowo-liberalnych, że samolot nie taki i że to obciach z niego korzystać. Pamiętam jakiegoś księdza, który wystosował tweeta do ministra czy premiera, aby poinformować go, że zbojkotuje możliwość powrotu, bo nie lubi rządu!!!

Minęly dwa lata z okładem i nieoczekiwanie okazało się, że są gorsze nieszczęścia niż zorganizowana przez rząd ewakuacja polskich obywateli z państwa na bliskim wschodzie ogarniętego wojną. Jakie to może być nieszczęście? - zapytacie z niedowierzaniem w głosie. Ano zostawienie rodaków na pastwę losu przez rząd, który sobie sami wybrali - odpowiem z odrobiną złośliwej satysfakcji.

Odrobiną, bo tak naprawdę powiedziałabym kilka słów prawdy idiotom, którzy podejmują tak debilne decyzje przy urnach jak wyborcy obecnej koalicji rządzącej. (Decyzje, ktorych skutków doświadczamy wszyscy). Samolot wojskowy zły, to nie macie żadnego. Czekając aż ktoś się nad wami zlituje napiszcie sobie na czole osiem gwiazdek (z przerwą po pięciu) od razu zrobi się wam raźniej!


Nie twierdzę, że każdy ma mieć takie poglądy jak ja, ale uważam za debila każdego kto głosuje kierując się modą panującą w jego środowisku lub lękiem przed mitycznym "obciachem" nie zastanawiając się nad praktycznymi skutkami swoich działań. Skutkami bardzo łatwymi do przewidzenia, bo przecież tę ekipę mieliśmy już okazję poznać przez osiem lat jej rządów 2007-2015. Zostawianie obywateli na pastwę losu jest jej znakiem firmowym!!!

wtorek, 3 marca 2026

O ataku na Iran

Moja intuicyjna ocena ataku Izraela i USA na Iran jest taka, że ma on bardzo ściśły związek z listą Epsteina i innymi formami działania Mossadu oraz lobby żydowskiego. Bardzo to jest ubolewania godne i dla Polski nic dobrego nie wróży, niestety.

Pod komentarzem red. Lisickiego (https://youtu.be/pSq_Nvw8_9A) ktoś napisał taki oto komentarz : 

Henry Ford - "By na świecie nie było wojen, wystarczy trzymać w izolacji 50 najbogatszych RZydów"

Nie mam oczywiście wiedzy insiderskiej,  ani możliwości, aby sprawdzić to eksperymentalnie, ale nie zdziwiłabym się gdyby tak było (we wspólczesnym świecie oczywiście, bo wojny poza zasięgiem tego narodu i jego przedstawiceli oczywiście się zdarzały i to całkiem często...)

Candance Owens emituje kolejny serial śledczy pt Bride of Charlie na temat wdowy po niedawno zamordowanym Charlie Kirku - Eriki Kirk. Na razie niczego szczególnie porażającego nie zaprezentowała, ale wydaje mi się, że domniemanie jest takie, że owa zachwycająca młoda kobieta jest w istocie agentką zaprogramowaną przez FBI lub CIA, podstawioną Kirkowi, a następnie - kiedy jego sympatia dla Izraela wygasła - użyta do zlikwidowania męża i przejęcia fundacji, którą założył.

Słucha sie tego bardzo dobrze aż do momentu, kiedy dziennikarka wypowie się na jakiś znany mi temat i uraczy słuchaczy piramidalnymi bzdurami - wynikającymi z braku podstawowej wiedzy i niezrozumienia sytuacji - wypowiadanymi z dużą pewnością siebie. Wtedy pojawia się nieuchronna wątpliwość czy aby inne rewelacje są równie idiotyczne czy też rzeczywiście coś jest na rzeczy.

Gdyby wojna z Iranem miała się rozlać na Europę, oplakatuję wszystkie okna w mieszkaniu i dach mojego bloku napisami: "Drodzy Irańczycy, nic do was nie mam, a Dzieje Imperium Perskiego były jedną z ulubionych lektur mojej młodości!!! Nie strielajtie!"

Wolałabym, aby Persowie nie byli muzułmanami, mogliby np dalej czcić Ahura Mazdę i jego proroka Zaratusztrę (Zoroastra), (a najlepiej przyjąć chrześcijaństwo), ale to jeszcze nie powód, by na nich napadać z poduszczenia Izraela.

Nie zamierzam się podniecać żadnymi medialnymi doniesieniami, bo na 99,99% są kłamliwe. Muszę pogodzić się ze swoją niewiedzą i zaufać Bogu, czego i Wam, Drodzy Czytelnicy, życzę!

P.S.

Bardzo ciekawe i wyważone spojrzenie na Izrael, Żydów i ich mentalność można znaleźć tu: https://youtu.be/NyYl6_N1FZw 

Norman Finkelstein uważa, że są zasadniczo 4 czynniki odpowiedzialne za poczucie wyższości i izraelskie ekscesy na Bliskim Wschodzie:

  • niewiarygodna nadreprezentacja Żydów wśród najbogatszych ludzi w USA (i na świecie), co się przekłada na wpływy (money=power)
  • dobra organizacja
  • jakakolwiek krytyka ich działań jest tabu z powodu holokaustu
  • sukces Żydów w XX w.np w nauce (Freud, Marx, Einstein) uderzył im do głowy i utwierdzili się w przekonaniu, że są lepsi i bardziej inteligentni niż inne narody (Goyim=bydlęta o ludzkich twarzach powinny być im poddane, bo taki jest porządek stworzenia - przypis autorki)



środa, 25 lutego 2026

Koniec hucpy pt "masowe groby indiańskich dzieci" w Kanadzie

Właśnie wysłuchałam komentarza Pawła Lisickiego o tzw "masowych grobach indiańskich dzieci"  przy szkołach z internatem, które rząd Kanady wykorzystał do programu asymilacji ludności rdzennej https://youtu.be/iyO2kSX0WfI 

Pominęlam fragmenty, bo nie mogłam słuchać cytowanych przez redaktora naczelnego DoRzeczy wysrywów prasy liberalno-lewicowej na temat rzekomego "ludobójstwa indiańskich dzieci" w wykonaniu Kościoła Katolickiego, o okolicznościowych przeprosinach papieża Franciszka nie wspominając. 

Następnie wbiłam w Googla "Co z masowymi grobami indiańskich dzieci" i dostałam taką oto odpowiedź od AI:

Sprawa rzekomych masowych grobów dzieci w kanadyjskich szkołach rezydencjalnych dla rdzennej ludności jest tematem kontrowersyjnym. Mimo doniesień z 2021 roku o odkryciu setek ciał za pomocą radarów, do marca 2025 roku, po wydaniu 216,5 mln dolarów na badania, nie znaleziono żadnych ludzkich szczątków, co wywołuje debatę o manipulacji informacjami.Oto kluczowe aspekty tej sprawy: 
  • Doniesienia (2021 r.): Media obiegły informacje o znalezieniu szczątków 215 dzieci w Kamloops i kolejnych 300 w Marieval, oparte na skanach radarowych wskazujących na "anomalie" w ziemi.
  • Brak fizycznych dowodów: Jak wynika z doniesień, pomimo zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań i wydania ponad 216 mln dolarów, nie odnaleziono żadnych fizycznych dowodów (szczątków ludzkich).
  • Kontekst historyczny: Szkoły te funkcjonowały w trudnych warunkach sanitarnych, a wysoka śmiertelność dzieci (często z powodu gruźlicy) była faktem historycznym, jednak nie potwierdzono istnienia masowych, ukrytych grobów.
  • Skutki społeczne: Doniesienia wywołały falę agresji wobec Kościoła katolickiego, w wyniku której zdewastowano lub spalono 112 kościołów w Kanadzie
  • Debata trwa, a część badaczy wskazuje, że wstępne wyniki radarowe zostały błędnie zinterpretowane jako zbrodnie.

Potem znalazłam całkiem rzetelny artykuł w Rzeczpospolitej o wycofaniu się rządu Kanady z finansowania dalszych poszukiwań "masowych grobów"  wobec oczywistego braku podstaw dla założenia, że takie kiedykolwiek istniały https://www.rp.pl/kosciol/art41887171-kanada-nie-dofinansuje-poszukiwan-grobow-dzieci-przy-katolickich-szkolach

Obszerny i solidny materiał opublikował też Klub Jagielloński https://raportostanieswiata.pl/raportalia/nieistniejace-masowe-groby-w-kanadzie/

Słowem sprawa się rypła, a tak się dobrze zapowiadała! Już mieliśmy się naocznie przekonać, że to "Kościół" osobiście zajął się eksterminacją rdzennej ludności! Jest ludobójstwo! Są dziecięce buciki i misie na schodach kościołów!!! Zwycięstwo! 

Swoją drogą jaki debil wymyśla te piętnaście razy wyrzygane sztuczki z bucikami. Szajbus-Wielgi też wieszała na jakichś drzwiach obuwie dziecięce w związku z wykorzystaniem seksualnym kleryków w seminarium czy studentów w duszpasterstwie akademickim! 

Czy w Kanadzie użyto chociaż indiańskich mokasynków z miękiej skórki? A skąd te misie? Podejrzewam, że indiańskie dzieci bawiły się czymś (lub kimś) innym. Może bardziej jak u Herberta w Raporcie z oblężonego miasta (cytuje z pamięci):

Nasze dzieci nie znają bajek, 

bawią się w zabijanie

Na jawie i we śnie marzą

o zupie, chlebie i kości

Jaki z tej historii wniosek? Ano taki jak zawsze. Media lewicowo-liberalne zajmują się wyłącznie tworzeniem ideowo słusznej fikcji, zwłaszcza jeśli chodzi o podmioty, które chcą zniszczyć. Ich wiarygodność jako źródła informacji jest po prostu zerowa. Nie wdały się - na szczęście - w swego patrona, ojca kłamstwa, który skutecznie nas oszukuje wplatając 1% fałszu w 99% prawdy.  

Zresztą ich głównym celem jest organizowanie nagonek, wzniecanie histerii oraz odmóżdżanie swoich odbiorców i warunkowanie ich, aby - na podobieństwo psów Pawłowa - dostawali ślinotoku i wodowstrętu na dźwięk kilku haseł. 

Łańcuchy tautologii,

parę pojęć jak cepy, 

dialektyka oprawców, 

żadnej dystyncji w rozumowaniu, 

składnia pozbawiona koniunktiwu 

jak to słusznie ujął poeta. Pisał wprawdzie o komunie, ale to jeden pies!

W opowieściach moich rodziców z kresów, w okresie stalinowskim pewien sąsiad zostal skazany na 25 lat łagru za taki oto dowcip:

- Co to jest komuna?

- ?

- Komu na, komu nie, komu kołom po spinie!

To brzmi dokładnie jak linia redakcyjna dowolnych mediów lewicowo-liberalnych określająca komu dać (łamy), komu nie, a komu (wyłącznie) kijem po grzbiecie!


niedziela, 15 lutego 2026

Tajemnice Federacji Rosyjskiej...

Niedziela, ciągle jestem chora i siedzę w domu. Obejrzałam mnóstwo chłamu w internecie, wśród którego natknęłam się na kilka interesujących rzeczy. 

Pierwsza z nich to ruski film fabularny o białym wielbłądzie przeznaczony dla młodego widza https://youtu.be/al9UaNSWHBE. Bohaterowie mają wygląd azjatycki, a konkretniej - mocno mongolski. Sceneria to suchy, bezkresny step, na którym główny bohater spotyka m.in. buddyjskich mnichów w charakterystycznych czerwonych szatach jak - wypisz, wymaluj - tybetańscy lamowie. Intonują mantrę "Om mani padme hum" (jest klejnot w lotosie?) czy jakoś tak... Jestem więc przekonana, że to musi być środek Azji. Sprawdzam na mapie - Kałmucja to jeszcze europejska część w pobliżu Kaukazu!!! To skąd ten step, powinny być raczej góry! Więc może bohaterowie są wprawdzie Kałmukami, ale mieszkają gdzieś bardziej na wschód?

I tu zaczynają się schody. Mapa wygląda tak:


To podział administracyjny, gdyż nie znalazłam żadnej innej, która pokazywałaby jakie ludy zamieszkują na terenie Federacji Rosyjskiej, a jest ich przecież nieprzebrana ilość. W samym Kaukazie Czeczeńcy, Ingusze, Czerkiesi, Awarowie, Kabardyjczycy... W głębi Rosji, a jeszcze przed Uralem mnóstwo ludów ugro-fińskich jak Maryjczycy czy Udmurtowie, północni Koczownicy jak Nieńcy, a gdzie Samojedzi (Somojedowie)? Jak wygladają czy sa żółci czy biali?

Dlaczego Kałmucy i Buriaci wyglądaja identycznie i mają identyczną (dla zachodniego oka) kulturę, a ich siedziby dzieli pół Azji? A może między Kałmukami a Buriatami zamieszkuje mnóstwo podobnych do nich narodów? Z mapy się tego nie idzie dowiedzieć, a zestawienia liczb mieszkańców w tabelkach są mało przydatne. 

Rozumiem, że na północ od Kazachstanu mieszkają Tatarzy i Baszkirowie, dalej na wschód, w Tuwie -Tuwieńcy a w Buriacji Buriaci. Nazwa ich stolicy Ułan-Ude brzmi bardzo podobnie do mongolskiej Ułan-Bator. Rozumiem, że język bardzo podobny lub ten sam zgoła...

W wielkiej zimnej Jakucji mieszkają pewnie Jakuci, a w autonomicznym okręgu czukockim Czukcze. No super, a kto mieszka w Kraju Krasnojarskim? Pewnie potomkowie zesłańców! A tubylcy? Jak poszperasz to może się dowiesz!

To jest jakiś obłęd! Slyszałam, że pierwszy spis ludnośći w Związku Radzieckim został natychmiast utajniony, a twórców drugiego rozstrzelano zaraz po jego przeprowadzeniu, wszystkie kolejne były utajnione albo sfałszowane. Prawdziwe więzienie ludów. Czyżby wiedzą tajemną były nie tylko straty ludności w wyniku represji, lecz także procent nie-Rosjan w populacji i ich rozmaitość?

To bardzo ciekawe! Ilekroć widzę dobry ruski film, to jest on o życiu połnocnych koczowników lub mieszkańców stepu, a jednocześnie znalezienie bardziej szczegółowych informacji na temat tych ludów wymaga gimnastyki. Wszystko jest tajne?!!!

Jednocześnie Ruscy kokietują widza w internecie swoimi tajemnicami np dlaczego Jaques Cousteau - bohater mojej młodości - zamilkł na zawsze po wyprawie na Bajkał https://youtu.be/gIHVt3ppATw. Daje się nam do zrozumienia, że tam kosmici mają bazę na głębi, a i ich samych można spotkać (3m wzrostu, chodzą pionowo po dnie). Wszystko to bardzo pięknie, ale ja bym wolała wiedzieć jakie ludy zamieszkują terytorium Rosji! Kosmici mnie nie kręcą. Bardziej to, dlaczego rozmieszczenie grup etnicznych jest w Rosji tajne!!!

P.S.
Największym hitem wszechczasów w internecie jest wykład śp Lecha Jęczmyka o neandertalczykach https://youtu.be/FvhqP1QRHf4 W dużym stopniu - choć nie tylko - dotyczy terytorium byłego Związku Sowieckiego!

sobota, 14 lutego 2026

Ze wspomnień młodej modelki, przy okazji dnia św. Walentego...

O dniu św. Walentego dowiedziałam sie w późnej podstawówce dzięki lekturze książki Piękne Dziewczę z Perth sir Waltera Scotta. Tytuł książki to tytuł, który nadawano - chyba własnie w ów dzień - najpiękniejszej pannie w owym szkockim miasteczku.

Sama książka była mroczną opowieścią raczej nie skierowaną do 13-letniego odbiorcy i pozostała w mojej pamięci jako rozczarowanie, podobnie jak Narzeczona z Lammermoor tegoż autora, której nie zmogłam.

Tak czy siak, w mojej świadomości walentynki trafiły do przegródki z literaturą angielską, podobnie jak halloween. W tej przegródce mają swój urok jako egzotyczna ciekawostka, kiedy jednak usiłuje się je zaszczepić na rodzimym gruncie w celach komercyjnych lub w charakterze inżynierii społecznej, budzą mój gwałtowny sprzeciw. Mamy własne piękne tradycje i nie potrzebujemy implementować anglosaskich w ramach kolonizacji kulturowej.

W poprzednim wpisie wypowiedziałam się - w tonie negatywnym - o pragnieniu wielu młodych dziewcząt, by zostać modelką. Wyjaśniam więc, że mam o tym pewne pojęcie. Kiedy miałam lat 9 "zostałam zwerbowana" do prezentowania ubrań do na kiermaszu szkolnym odbywajacym sie co roku w sierpniu na placu Wolności we Wrocławiu. Moja mama była kierowniczką hurtowni papierniczej, więc była za organizację tegoż wydarzenia współodpowiedzialna. Pani "kierowniczka artystyczna", czy jak ją zwał, zmierzyła mnie krytycznie od stóp do głów i skinęła głową w geście aprobaty. "Nadaje się" orzekła krótko na użytek mojej mamy.

Zaczęłam więc moją karierę modelki - szybkie przebieranie sie w namiocie, a potem myk po schodkach na scenę, a ze sceny na wąski wybieg nad głowami ludzi. Szłam niepewnie, bo się bałam, że spadnę, a publiczność zachęcała mnie bezceremonialnie, bym sie obracała w tę czy tamtą stronę. Nie było to szczególnie przyjemne!

Dlaczego się zgodziłam wziąć w tym udział? Dla kasy oczywiście! Zarobiłam całe 300PLN, które potem zjadła (w sensie dosłownym) moja Polijka. Musiała być wtedy szczeniaczkiem, stąd wnioskuje, że był to rok 1974! (Ewentualnie rok później, wtedy ja miałabym lat 10, a Polijka ponad rok i dlatego nie przewidziałam, że zeżre mi pieniądze)

Byłam więc modelką w latach 70-tych i mam jasność, że to zajęcie nie polegajace na byciu podziwianą z powodu swojej urody, tylko raczej służenie za ruchomy manekin dla rzeczy, które ktoś usiłuje sprzedać, traktowany dość bezceremonialnie!!!

Nawet kasę straciłam  trzymając w portmonetce w kształcie pieska na zbyt niskiej półce. Polijka uznała ją za maskotkę dobrze nadającą się ćwiczenia ostrych ząbków. Z pieska została tylko głowa. Wnętrze zostało rozprute, a trzy czerwone, 100-złotowe banknoty z Waryńskim gruntownie przeżute. Rodzice uznali, że to będzie dla mnie dobra lekcja. Czego? Że nie warto zarabiać, bo i tak wszystko psi zjedzą?

Polijka w czasie swego pierwszego roku życia zjadła, pogryzła, przeżuła i zniszczyła wielokrotność mojego pierwszego zarobku i to bynajmniej nie z powodu mojej lekkomyślności, jeżeli o to chodziło  rodzicom...

Polijka, mój zwierz!

Dziesięć lat później pracowałam - już jako studentka - na tymże samym kiermaszu sprzedając na stoisku sportowym. Z zarobionej kasy kupiłam gramofon stereo i radiomagnetofon. Nie dlatego, że u nas w domu nie było, tylko z myślą o wyjeździe do Lublina. Wniosek z tej historii jest taki, że pewniejszy jest zarobek ze sprzedawania towarów potrzebnych ludziom niż swojej urody!!!



piątek, 13 lutego 2026

Cloaca Maxima


Wyspa skarbów z Mossadem w tle.
Wyspa skarbów z Mossadem w tle 2.

Zrobiłam dwie zachwycające grafiki na temat promocji talentów przez Epsteina i nie mogę się zdecydować, która lepsza więc zamieszczam obie.

Sprawa Epsteina ma zdecydowanie więcej ciekawych aspektów niż poruszony w poprzednim wpisie wątek strategic placementów w europejskich rodzinach królewskich.

Wszystkich zachęcam do zapoznanie się z osobą Petera Mandelsona, chociażby z Wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Peter_Mandelson. Pod koniec poświęconego mu artykułu taka oto informacja:

(...)Po powrocie Partii Pracy do władzy został 10 lutego 2025 brytyjskim ambasadorem w USA, lecz po ujawnieniu, że w przeszłości przekazywał amerykańskiemu finansiście i przestępcy seksualnemu Jeffreyowi Epsteinowi brytyjskie tajemnice rządowe (oraz że i on i jego homoseksualny "mąż" przyjmowali od Epsteina pieniądze), już 11 września 2025 został odwołany ze stanowiska ambasadora. Na początku lutego 2026 zrezygnował z członkostwa w Partii Pracy, a Scotland Yard wszczął dochodzenie w związku z podejrzeniem popełnienia przez Mandelsona przestępstw w trakcie pełnienia przez niego ważnych funkcji publicznych

Można to skomentować, że solidarność etniczna stała u Mandelsona wyżej niż lojalność wobec państwa, które reprezentuje jako ambasador.... Rzecz jasna i podejrzewana przez wielu, ale podobny zarzut tzn przekazywania tajemnic finansowych Epsteinowi w zamian za pieniądze stawia się ex-księciu Andrzejowi... 

Podobno grozi mu proces o zdradę stanu. Nie wiem czy to prawda czy czyjeś chciejstwo, ale takie teksty krążą po internecie... Podobno królowa Elżbieta do śmierci kryła ulubionego syna, ale obecny następca tronu, Wiliam, ma zdaje się nieco inne podejście...

W jakimś wywiadzie przyjaciółce ex-księcia Andrzeja miało się wypsknąć , że "Jeffrey żyje". Wcale się nie zdziwię, jeśli sie okaże, że to prawda. Mossad chroni swoich...

Nicość, nicość, nicość. Światowe elity czy światowa kloaka? Wyszczerzone, wybielone zębiska w nieszczerych uśmiechach. Elegancja polegająca na metce znanej marki przyszytej do nijakich ciuchów. Alkoholicy, ćpuny, uzależnieni od bezsensownego wydawania pieniędzy, nie wspominając o rzeczach o wiele gorszych. Stare chude wywłoki i stare opasłe dziady. Muszą się nieźle naćpać, żeby mieć ochotę na seks czy na cokolwiek. Żywe trupy, gnijace i odpadające po kawałku, a nadtym wszystkim polatuje Mossad. Demokracja zachodnia całą gębą. Społeczeństwa wybierają raz tego raz owego, a i tak rządzi Mossad! Ciekawostka!

A tymczasem młode aspirujące dziewczęta, które chcą zostać modelkami sprzedają się tym starym dziadom w zamian za "karierę". Jaką karierę idiotko jedna z drugą?!! W najlepszym razie przebieranie się w ciuchy zaprojektowane przez jakiego zboka lub rozbieranie się, aby jakiś onanista mógł walić konia patrząc na zdjęcie twojej gołej dupy?!!!

Ludzie, jak wyhodowano w młodych kobietach tak pokręcone aspiracje?!!! Co to za przyjemność co chwilę się przebierać lub rozbierać?!!! Co to za satysfakcja oglądać swoje chude ciało sprowadzone do przedmiotu?!!! Pieniądze z tego nie są duże, trzeba dorabiać na jachtach saudyjskich książąt i ruskich oligarchów! Smacznego! To tak jakby w wyniku operacji na świadomośći zaszczepiono wśród kobiet przekonanie, że najatrakcyjniejsza jest dla nich kariera kurwy...





 

środa, 11 lutego 2026

Z życia wyższych sfer (na marginesie akt Epsteina)

To ci heca! - rzekła świeca! Mam oczywiście na myśli akta Epsteina i to, co z nich wynika. Nie będę sie koncentrować na satanistyczno-pedofilsko-kanibalistycznych wątkach, ani nawet politycznych. Nie zamierzam też epatować czytelnika moimi emocjami. Skupię się na kilku ciekawostkach, które odkryłam obezwładniona grypą (typu A?) przez ostatnie kilka dni.

Chodzi o europejskie domy królewskie i niestandardowe żony, jakie wybrali sobie następcy tronu lub ich bracia. Zacznijmy od Mette-Marit, żony księcia Haakona, norweskiego nastepcy tronu. Cóż o niej bylo dotąd wiadomo:

  • że nie pochodziła z rodziny szczególnie zamożnej, ani - tym bardziej - arystokratycznej, 
  • że miała dziecko - synka blondynka o anielskim wyglądzie
  • że pracowała jako kelnerka
  • że miała ciemny okres w życiu, związany z nadużywanie pewnych substancji, za co przepraszala publicznie
  • że poznali się na festiwalu muzycznym
  • że istniał duży opór społeczny, aby taka osoba została matką przyszłego króla/królowej

W świetle wspomnianych akt, a też wiedzy powszechnej obywateli Norwegii wyłania się nieco inny obraz sytuacji. Otóż Mette Marit nie była kelnerką z zawodu. Studiowała - o ile dobrze pamiętam - literaturę angielską, a w momentach posuchy finansowej dorabiała m.in. jako kelnerka. Była skinheadką i pozostawała w związku romantyczno-seksualno-biznesowym z dilerem narkotykow, którego owocem byl wspomniany syneczek Marius Borg, obecnie sądzony za liczne przestępstwa, w tym gwałty, przemoc i narkotyki, oczywiście. Nic szczególnie dziwnego, skoro była to droga tatula i dziadula, a matula - wszystko na to wskazuje - niewiele lepsza.

Jakim cudem ktoś taki mógł znaleźć się w towarzystwie następcy tronu? - zapytacie. To dobre pytanie, a odpowiedź jeszcze lepsza! Książe Haakon też należał do klubu miłośników białego proszku, a Mette-Marit wysyłana  przez Borga dostarczła mu go regularnie! 

Patrzcie i uczcie się dziewczęta

jak pozyskać serce księcia.

Przy pomocy proszku worka

dotrzeć do jego rozporka...

Mette-Marit dużo podróżowała po świecie, zapewne w związku z biznesem narzeczonego i zapewne w związku z tym biznesem została wyrzucona z Australii i - chyba - Indii. Powiedzieć, że jej życie towarzyskie bylo intensywne, to nic nie powiedzieć. Poznała wielu interesujących ludzi, w tym przyjaciela wszystkich VIPów i organizatora udanych przyjęć na uroczej wyspie z równie uroczą obsługą ... Kogo konkretnie obsługiwała Mette-Marit nie wiadomo, ale istnieją poszlaki, że samego szefa. Co więcej niektórzy źli ludzie sugerują, że któreś z jej dzieci z tzw "prawego łoża" może być jednym z wielu Epsteiniątek podrzuconych do królewskich gniazd i radzą księciu Haakonowi badania genetyczne swoich potomków...

Skąd takie ohydne podejrzenia? Ano z korespondecji Mette-Marit z Epsteinem prowadzonej chyba do jego śmierci (o ile to była śmierć). Wyłania się z niej znajomość bardzo bliska i długotrwała, z dłuższymi pobytami w jego rezydencji włącznie...

Coby nie powiedzieć o tej kobiecie, to przynajmniej ma jakiś wygląd podobny do ludzi. Jest wysoką, przystojną, naturalna blondynką  i dobrze prezentuje się w reprezentacyjnych stojach, słowem jest udaną podróbą księżnej - małżonki. Uważam to za spore osiągnięcie, jak na kogoś tak intensywnie "wyeksploatowanego towarzysko" w młodości....

Trzy Gracje

Nie da się tego powiedzieć o Megan Markle, żonie księcia Harry'ego udostępniajacej swoje wątpliwe wdzięki na jachtach saudyjskich książąt w czasach, kiedy próbowała żyć z aktorstwa. Podobno księżniczka Anna (ta, co spadła z konia w piosence Maryli Rodowicz z epoki PRLu) miała gotowe dossier na jej temat od odpowiednich służb i ostrzegała rodzinę i samego narzeczonego. Ten jednak się uparł i postawił na swoim, czego na tym etapie już chyba żałuje...

Tak czy siak, przy okazji tej rozmowy padły słowa kluczowe: strategic placement, czyli strategiczne umiejscowienie odpowiednio przygotowanej osoby... Oczywiście nie za darmo. Nic nie jest za darmo w wyższych sferach...

W wyniku owego  strategic placementu i swojej niewyobrażalnej głupoty brat brytyjskiego następcy tronu w wieku lat trzydziestu kilku dostał za żonę mocno przechodzoną kobietę mieszanej krwi koło czterdziestki, przeciętnej urody, wrednego charakteru i niezdolną do rodzenia dzieci... To sie nazywa deal stulecia.... Ona naprawdę musi być dobrze wyszkolona w namierzaniu słabych punktów potencjalnej ofiary i wykorzystywaniu ich, bo inaczej nie da się zrozumieć owego zapału księcia aby z kimś takim oficjalnie się związać...

Podobno prawo brytyjskie nie dopuszcza do dziedziczenia tronu dzieci urodzonych przez surogatkę, co - zdaje się wykluczać Archiego i Lilibeth - nawet, jesli do ich wyprodukowania użyto materiału genetycznego ojca. Ciekawe jak z tego wybrną? Zapewne liczą, że sprawy nie będzie, bo tron odziedziczy Wiliam, a po nim jego syn...

Krąży po internecie informacja na temat romansu jaki Megan Markle miała mieć jako studentka z samym księciem Andrzejem...Tu możemy przejść płynnie do tegoż osobnika, o którego wyczynach na niwie obyczajowej ostatnio głośno. Co więcej, głośno rownież o jego żonie Fergie, tzn Sarze Ferguson, która również miała bliską i długotrwała znajomość z kim? No z Epsteinem, oczywiście. Niektórzy wprost nazywają ją "another Epstein girl" i sugerują, że to dzięki niemu została za młodu żoną brata następcy brytyjskiego tronu...

Ta subtelna istota z wdzięczności za spektakularny awans społeczny dzieli się ze swym dobroczyńcą wszystkim, w tym informacjami o własnej rodzinie. Informuje go np, że jej córka, 19 -letnia wówczas Eugenia, pojechała z chłopakiem na "shagging weekend". Urocze, czyż nie? Matula pewnie zainspirowana własnymi wyczynami...

Przyglądajac się temu wszystkiemu można dojść do kilku wniosków:

  • Rodziny królewskie w dużym procencie składają się z debili w typie Harry'ego czy Haakona, uzależnionych od substancji chemicznych - albo regularnych zboków w stylu eks-księcia Andrzeja - którym żony, rekrutowane z ambitnych kurewek, podsuwa Mossad, lub inne służby, i za ich pomocą kontroluje, kompromituje lub wpływa na politykę ich państw..
  • Duża część polityki międzynarodowej jest kształtowana przez tenże Mossad, lub inne służby, dzięki kompromatom pozyskiwanym przez współpracowników w rodzaju Epsteina (który podobno ma się dobrze i był widziany w Izraelu, dla niepoznaki mocno zarośnięty...)

Dla mnie osobiście, najbardziej zaskakujaca (w nieprzyjemny sposób) jest predylekcja wysoko postawionych mężczyzn do regularnych k...w w charakterze żon. Znamy wszyscy piosenkę:

"Rzecze królewicz cudne masz liczko,

ale nie przyszłas na świat księżniczką

Był miesiąc maj, szumiał gaj x 2

Więc cię za żonę pojąć nie mogę..." 

Dziewczę nie jest księżniczką, co może oznaczać że jest szlachcianką, mieszczką lub chłopką. Może być nawet córką magnata, ale nie z królewskiego rodu. Zdecydowanie nie jest to komentarz do niewłaściwego prowadzenia się się samej dziewczyny albo wyczynów jej krewnych. Nie ma tam nawet aluzji do ubóstwa, braku wykształcenia czy obycia... Cóż, tyle poezja...

W rzeczywistości książe brytyjski leci na zużytą kurwę około 40-tki, o bardzo przeciętnym wyglądzie, której matka najprawdopodobniej siedziała w pierdlu za oszustwo finansowe, a ona sama udostępniała swe cialo w zamian za karierę i awans społeczny od wczesnej młodości. Nie ma szansy na potomstwo - chyba, że przez surogatkę itp. Książe norweski wybiera ze wszystkich dostępnych dziewcząt pannę z dzieckiem, narkomankę, dilerkę i narzeczoną dilera, która znana jest z tańczenia po stołach i prezentowania swoich wdzięków szerokiej publiczności...Jedyny możliwy wniosek - ich priorytetem jest profesjonalna obsługa w sypialni!

Jest taki wątek w Lalce Prusa - młody rzemieślnik, któremu Wokulski pomógł wyjść na ludzi, zapytany czemu sie nie żeni wyjaśnia, że nie chce "chustkowej" u której miałby szanse tylko "kapeluszową", u której szans nie ma.... Żeni się więc z nawróconą prostytutką, która w czasach "aktywności zawodowej" wdrożyła sie od elegancji. I to jest doskonałe. Żona w kapeluszu jest takim krokiem wzwyż na drabinie społecznej, że jej przeszłość i "stan licznika" nie mają żadnego znaczenia. A może to wartość dodana?Coś w rodzaju "moja obecna żona była dość dobra, żeby bogaci panowie z miasta ją chędożyli za pieniądze, więc tym samym jestem w dobrym towarzystwie: pan adwokat, pan radca prawny, nadziany kupiec i policmajster i ja wśród nich, też się w końcu załapałem"

No dobrze, a w przypadku księcia? Przecież wziął swoją żonę nie tylko po trzech mężach o niskim statusie albo narzeczonym-kryminaliście, lecz także po gościach jachtów saudyjskich książąt czy tajemniczym Żydzie, o bardzo skromnym pochodzeniu...Nie rozumiem tego i chyba się z tym pogodzę.

Z mojego punktu widzenia praktycznie każdy mężczyzna może lepiej trafić. Dowolna dziewczyna/kobieta jest nieskończenie więcej warta niż wszystkie "Epstein girls"szkolone dla wyższych sfer razem wzięte. Pomijając wszystko inne, one nawet nie są ładne!!! Owszem, chude, bo taka moda wymyślona przez homoseksualistów i ubrane przez tychże w pretensjonalne kreacje, w których nie umieją sie poruszać. Uprzywilejowana pozycja nie pomogła im się nawet godnie zestarzeć. Wystarczy porównać młodą Fergie z obecną, żeby dojść do wniosku, że brak gustu i pieniądze, to gorsze zestawienie niż brak jednego i drugiego. Miłosiernym milczeniem pominę co stało się z twarzą tej niegdyś sympatycznej (z wyglądu) dziewczyny. Powiem tylko, że do roli Baby Jagi nie musiałaby się charakteryzować, wystarczy ten gustowny makijaż, który sobie robi na oficjalne okazje!!!