niedziela, 29 marca 2026

USS Liberty, czyli od "narodu wybranego" wybaw nas, Panie!

Od dłuższego czasu natykałam się w komentarzach widzów pod różnymi materiałami w Internecie na aluzje do zatopienia USS Liberty przez Izrael. W Wikipedii taka oto notka (skrócona przeze mnie):

USS Liberty (AGTR-5) – amerykański technical research ship, pełniący funkcję jednostki rozpoznania radioelektronicznego. Poważnie uszkodzony podczas wojny sześciodniowej w wyniku ataku lotnictwa i marynarki wojennej Izraela. 
8 czerwca 1967 roku około godziny 14 USS „Liberty” został bez ostrzeżenia zaatakowany na wodach międzynarodowych przez siły lotnicze i morskie Izraela. Okręt znajdował się ok. 13 mil na północ od półwyspu Synaj. Amerykańska jednostka została uszkodzona przez samoloty myśliwskie i trzy kutry torpedowe. W wyniku ataku zginęło 34 marynarzy, a 174 zostało rannych. Pomimo znacznych uszkodzeń (12 x 7 metrowy otwór w burcie po wybuchu torpedy), załodze udało się utrzymać okręt na powierzchni i oddalić się od miejsca ataku o własnych siłach. USS „Liberty” pod eskortą innej jednostki VI Floty dopłynął do Valletty na Malcie, gdzie przeszedł prowizoryczną naprawę. Po jej ukończeniu okręt został odesłany do Stanów (...)

Wczoraj zaś natrafiłam na rozmowę z jednym z ocalałych marynarzy przeprowadzoną przez Candance Owens https://youtu.be/2uIDxw6HVr8, a potem obejrzałam - celem uzupełnienia wiedzy - film dokumentalny o zdarzeniu https://youtu.be/V5WUIzrCxxo

Statek CIA pływający w pobliżu półwyspu Synaj pod amerykańską banderą został ostrzelany przez nieoznaczone myśliwce. Marynarze myśleli, że to siły arabskie toteż z uczuciem ulgi powitali zbliżające się kutry torpedowe z gwiazdą Dawida. Byli pewni, że to sojusznik pospieszył im z pomocą. Jakież było ich zdziwienie, kiedy tenże "sojusznik" wypalił w nich torpedy.

Amerykanom udało się wysłać sygnał alarmowy do swojej centrali, który został odebrany i wysłano na pomoc myśliwce. Te jednak nie dotarły odwołane przez Roberta McNamarę na wyraźne polecenie prezydenta Johnsona, który wolał poświęcić życie prawie 300 marynarzy niż "embarrass our good friend and ally, Israel", jak się miał wyrazić.

Nieszczęściem dla niego statek jednak nie zatonął i część załogi przeżyła. Po udzieleniu pomocy zakazano ocalałym - pod groźbą sądu polowego - noszenia mundurów i opowiadania komukolwiek o zdarzeniu, ani nawet podawania nazwy jednostki, na której służyli.

Dziś wiadomo na pewno, że nie była to żadna pomyłka, Izraelczycy dobrze wiedzieli, kogo atakują. Dlaczego więc to zrobili? W filmie, do którego podaję link powyżej, sugeruje się, że chodziło o informacje o działaniach armii izraelskiej podczas wojny sześciodniowej zebrane przez statek wywiadowczy. 

Otóż Izraelczycy rozstrzeliwali żołnierzy egipskich, którzy się poddawali, po czym zakopywali ciała w płytkich rowach. Dziś, po powszechnie znanych dokonaniach "humanistycznej armii", nikogo to nie zaskakuje, ale wtedy być może, uznali, że świat nie jest na to gotowy. Holokaustianizm nie miał jeszcze takiego zasięgu, więc raczej nie dało by się wszystkich uciszyć okładając pałą antysemityzmu...

Ta historia zaszokowała mnie potężnie z dwóch przyczyn: 

  • Po pierwsze: największe mocarstwo świata poświęca swoich ludzi, nie ratuje ich, gdyż władze bezcennego Izraela mogłyby sie poczuć zakłopotane!!! 
  • Po drugie data: 1967 - 22 lata po wojnie, 19 po powstaniu Izraela, ten już zdołał podporządkować sobie elity polityczne USA!

Zetknęłam się z teorią, żę zamach na prezydenta Kennedy'ego 4 lata wcześniej można łączyć z działalnością nie tyle KGB co Mossadu. Nie mam pojęcia czy to prawda, natomiast niewątpliwie od wielu już lat to USA są w sojuszu z Izraelem junior partnerem, jakkolwiek szokująco mogłoby to brzmieć. 

Słowa prawdy, które wymknęły się Marco Rubio, relacja Joe Kenta i obecna sytuacja, kiedy USA szykuje się do operacji lądowej na Iran, a bezcenny Izrael korzystając z zamieszania anektuje południowy Liban nie pozostawiają co do tego żadnych wątpliwości.

Izrael nie jest sojusznikiem USA tylko jego następcą, pretendentem do roli hegemona i obawiam się, że nie tylko na bliskim wschodzie. Ambicje jego sięgają znacznie dalej - chce rządzić całym światem. Pewnym problemem jest słaba liczebność populacji Żydów, już nie wspominając o problematycznej przynależności niektórych grup do "narodu wybranego". Trzeba więc przysposobić głupich gojów, żeby służyli uznając to za zaszczyt.

Amerykanów zwiedli "chrześcijańskim syjonizmem", a nas chcą podporządkować via Watykan, przez tchórzliwe cioty w sutannach bojące się łatki antysemityzmu bardziej niż ognia piekielnego. Ostatni list biskupów jest tego najlepszym dowodem. Już nie jesteśmy ludem Bożym, królewskim kapłaństwem itd., tylko obywatelami drugiej kategorii w swoim własnym Kościele!

Phil Tourney - członek załogi USS Liberty - w rozmowie z Candance Owens stwierdził "God saved us from God's chosen people". Mam cichą nadzieję, że nas katolików, chrześcijan i wszystkich ludzi dobrej woli też od nich ocali! Amen!

wtorek, 24 marca 2026

O liście biskupów


W kontekście wojny na bliskim wschodzie polscy biskupi wystosowali list do wiernych. W kościele paulinów we Wrocławiu akurat nie był czytany, więc znam go tylko z omówień. O ile dobrze zrozumiałam poinformowano polskich katolików że:
  • Kościół się mylił przez większość swojej historii (i całą historię Polski)
  • Zbawionym można być na dwa sposoby w zależności od pochodzenia etnicznego
  • Żydzi będą zbawieni na podstawie genetycznej/biologicznej, nie muszą się nawracać na chrześcijaństwo, ani praktykować żadnej religii gdyż są narodem wybranym
  • Pozostałe narody pod zwykłymi warunkami tzn nawrócenie, chrzest itp
  • Chrześcijanie, jeśli nie są Żydami (w sensie narodowości), muszą bardzo uważać na swój wyssany z mlekiem matek antysemityzm
  • Antysemityzm jest zdefiniowany jako brak miłości, czyli można podciągnąc pod niego wszystko, włącznie z krytyką polityki zagranicznej Bibi Netanjahu i wyczynów "humanistycznej armii" w strefie Gazy, Libanie, Iranie itd.
Wyłania się z tego listu obraz Boga jako zaślepionego ojca rodu, który z całkowicie bezkrytyczną miłością odnosi się do ulubionego/wybranego synusia/wnusia, a cała reszta potomstwa musi sobie na miłość zasłużyć, a i tak nie dostanie jej tyle, co (nomen omen) beniaminek. Ten zaś, rozpuszczony do obrzydliwości, całe rodzeństwo uważa za swoją własność, którą może dysponować dowolnie, a kiedy się ktoś postawi naskarżyć tatusiowi/dziadziusiowi, że aj, waj, antisemisismus! 

Antisemitismus niedobra jest! Bardzo niedobra, gorsza niż mordowanie gojów tysiącami, gorsza niż rozpętywanie konfliktu, który może przerodzić się w wojnę światową!

Zramolały patriarcha na jakimś etapie posyła swego najlepszego syna (a może sam się w niego wciela), aby opamiętał znarowionego potomka. Ten morduje posłanego (ściślej mówiąc zleca morderstwo), a po zmartwychwstaniu obrzuca gównem. Reszta rodzeństwa jest poruszona i postanawia żyć według wskazań Zmartwychwstałego... 

Wydaje się, że ojciec przejrzał na oczy i pogodzil się z odkryciem kim jego ulubieniec jest w istocie, a nawet dostrzegł i docenił dobrą wolę reszty potomstwa. Niestety, ten stan nie trwa długo. Demencja patriarchy postępuje i nie poznaje już nikogo. Chce tylko widzieć beniaminka. Niech w końcu się pojawi, nawet gdy będzie na niego pluć, rzucać kamieniami i bluźnić. Nawet, jeśli ma go (znowu) zabić... 

Nie miałabym ochoty oglądać takiego filmu. Odrzuca mnie od takiego obrazu Boga i jego wybiórczej miłości. Albo polscy biskupi nie wiedzą co czynią albo wiedzą bardzo dobrze i to jest o wiele gorsze!

P.S.
Według klucza zaproponowanego przez biskupów wszyscy bolszewiccy oprawcy - z pochodzenia Żydzi - zostali zbawieni  z automatu na mocy swoich genów. Stalin mial gorzej, bo Gruzin i upadły chrześcijanin. Ba, były seminarzysta! A co z Leninem - mieszańcem? Utknął w bramie do nieba z nogą w drzwiach?

Ale chwila! Czy to nie jest tak, że wszyscy mamy zbawienie w kieszeni czy chcemy tego czy nie? Papa Francesco zapewniał, że piekło jest puste, a Judasz zbawiony. Ma się rozumieć, że zbawiony bo Żyd, ale Hitler też, więc po co to rozróżnienie na naród wybrany i gojów? Czy to nie rasismus? 

Rasismus niedobra jest, ale chyba jednak lepsza niż antisemitismus!!!

 

niedziela, 22 marca 2026

O talmudycznym sposobie myślenia i braku suwerenności

Niedziela wieczór. Siedzę sobie dość poirytowana wymianą komentarzy pod pewnym wywiadem z Barbarą Stanisławczyk na temat jej opus magnum "Bękarci Judaizmu" (którą to książkę już kupiłam, ale jeszcze nie zaczęłam czytać). Coś mnie podkusiło, żeby wypowiedzieć się na temat Lutra i "sola scriptura" w odpowiedzi na czyjś komentarz.

Ten ktoś - ewidentnie kompetentny w tej dziedzinie - odpisał bardzo kulturalnie, ale ujawnił tak przedziwną pokrętność interpretacji Pisma Świętego charakterystyczną dla protestantów, że nie mogę ochłonąć. To jak trucizna działająca z opóźnieniem wpuszczona do krwioobiegu.

Nie chcę mi się powtarzać tutaj całej wymiany, powiem tyle, że według mojego respondenta dowodem na zbawienie przez wiarę jest Abraham i Rahab. O ile dobrze pamiętam (a nie chce mi sie sprawdzać), Bóg obiecał Abrahamowi, że jego potomstwo będzie liczne jak gwiazdy na niebie oraz rozległy obszar ziemi (którą to obietnicę państwo Izrael, założone w 1948 r., odnosi do siebie). Rahab natomiast, przechowawszy izraelskich zwiadowców, uzyskała od nich (nie od Boga) zapewnienie, że po zdobyciu Jerycha ona sama i jej rodzina będzie oszczędzona, jeśli wywiesi w oknie czerwoną wstegę czy coś. Gdzie tu jest mowa o zbawieniu? 

Tymczasem w ewangeli św Mateusza są przytoczone słowa Jezusa dokładnie na ten temat. To dobrze znana dłuższa wypowiedź w której Jezus "podaje pytania/zadania egzaminacyjne". Zbawieni będą ci, którzy dali mu jeść, kiedy był głodny, pić, kiedy był spragniony, odziali, kiedy byl nagi, ugościli w podróży, odwiedzili w więzieniu itp. Natomiast potępieni, ci, którzy tego nie zrobili. Jedni i drudzy są zdziwieni, bo nie przypominają sobie spotkania z nim osobiście. Na co Jezus wyjaśnia, że "cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili".

Rzecz jest wyłożona jak krowa na miedzy. Jak bardzo talmudyczny trzeba mieć umysł, żeby ten fragment ewangeli zignorować, a szukać nadziei zbawienia przez samą wiarę w historii Abrahama, a zwłaszcza Rahab!

E.Michael Jones nazywa protestantów "judaizers" albo "judaizing christians", czyli utożsamiającymi się z Żydami. Teraz widzę jasno, że ma rację nie tylko w odniesieniu do Cromwella i jego siepaczy, lecz także luteran, o chrześcijańskich syjonistach  nawet nie wspominając.

I tak dochodzimy znowu do współpracy gojsko-izraelskiej, której niektórzy - nie ludzie to lecz wilki - rzucają kłody pod nogi. Np taki Joe Kent  "antiterrorist director" mianowany przez Trumpa złożyl rezygnację ze swojego stanowiska, gdyż nie mógł z czystym sumieniem brać udziału w hucpie wywołanej bez żadnej innej przyczyny niż presja/lobbing Izraela.

W wywiadzie udzielonym Tuckerowi Karlsonowi https://youtu.be/1cbw1utqzHg wyjaśnia, że nie bylo żadnego bezpośredniego zagrożenia ze strony Iranu i że miał ogromne trudności z dotarciem z tym przekazem do ucha prezydenta w przeciwieństwie do "various Israeli officials" intensywnie lobbujących za wojną. Podawać nazwisk nie chciał...

Karlson zapytał go w jaki sposób można wywrzeć presję na prezydenta USA, by wbrew obietnicy wyborczej i interesowi swego państwa wdał się w wojnę służącą wyłącznie zależnemu od niego sojusznikowi. Kent, oprócz lobbingu, wymienił groźbę zamachu na życie jego samego, lub członka rodziny...

W tym kontekscie pojawił się wątek Charliego Kirka. Agencja FBI zakazała sprawdzania śladów tego zamachu prowadzących za granicę. Na jakiekolwiek zapytania w tej sprawie ze strony dziennikarzy reaguje histerycznie. Bardzo trudno nie odnieść wrażenia, że to sprawka Mossadu. Charlie King bowiem wycofal sie z popierania "sprawy izraelskiej", co kosztowało go utratę hojnych sponsorów, a być może także życia...

W odpowiedzi na pytanie o wyjście z tej sytuacji Kent stwierdził, że należy rozmawiać z Izraelem przez "nowy zespół dyplomatów" bez podwójnego obywaelstwa i postawić rzecz na ostrzu noża: atakujecie bez naszej zgody, wstrzymujemy wsparcie finansowe i militarne (o ile dobrze pamiętam).

Tymczasem podwójne obywatelstwo mają dwaj główni negocjatorzy Trumpa Stephen Vitkov i Jared Kushner i raczej nietrudno zgadnąć gdzie leżała lojalność tych panów podczas rozmów pokojowych z Iranem w Omanie. Ewidentnie ich celem nie było osiągnięcie pokoju lecz rozpętanie wojny.

Kent przypomniał też o wcześniejszych wojnach w regionie również rozpoczętych na podstawie falszywych informacji podsuwanych przez izraelski wywiad. Wojnę w Iraku - w której sam walczył - ocenił jako katastrofę. W tej wojnie walczyli i ginęli nasi rodacy! Za co? Żeby wszystkie państwa sąsiadujące z bezcennym Izraelem były  zdestabilizowane i niezdolne do obrony! Warto było?

Miał także kilka uwag co do traktowania ludności cywilnej przez sojusznicze siły zbrojne, które - nawiasem mówiąc - korzystając z zamieszania zajeły już pół Libanu i to nie koniec. Do Iranu się nie kwapią, niech glupie amerykańskie goje tam wschodzą, skoro Kurdowie nie chcą. A przede wszystkim niech ciągły ostrzał niszczy infrastrukturę i w końcu doprowadzi kolejny kraj w regionie (po Iraku, Syrii, Libanie i Libii) do stanu upadłości.

Wszystkie te koszmarne informacje nieco mnie jednak pocieszają. Okazuje się bowiem, że nie tylko nasza nieszczęśliwa ojczyzna jest niesuwerenna i rządzona przez jawnych zdrajców, ale największe mocarstwo świata też!

sobota, 21 marca 2026

Pierwszy dzień wiosny

 Przyszła wiosna i nie ma na to rady. Oto niezbite dowody:


Wiewiórka znosi kawałki kory, aby wyścielić nimi gniazdo, a wszystko to w parku na Kolejowej w samym centrum miasta. Jeśli urodzi tam młode, będą miały "trudne dzieciństwo". Już się martwię, że mogą nie przeżyć, jak nasz nieszczęsny, osiedlowy jeż.


Krokusy absolutnie wszędzie "w kwiecie wieku", znaczy rozkwitnięte i zachwycają.


Kurki wodne pływały parami od jakiegoś czasu, a teraz niektóre już siedzą na jajach (ta na zdjeciu akurat nie) wydając charakterystyczne dźwięki, żeby pan małżonek wiedział, gdzie dostarczać aprowizację. 

Wysoki poziom wody w Ślęzie, sprawia, że trzciny są w dużej częsci pod wodą, więc ptaki są dość widoczne, a wrony nie śpią. Poza tym psy spuszczone ze zmyczy nad samą wodą mogą spłoszyć matki wysiadujące. 

Ciężkie jest życie neurotyka, który zawsze widzi oczami wyobraźni wszystko, co może pójść nie tak w najbardziej sielankowej sytuacji...

A tu argument ostateczny: para nurogęsi - jak co roku o tej porze - odpoczywa na rzece Ślęzie podczas przelotu na północ. Widziane były dzisiaj!

Od siódmego marca nie mam smaku, a raczej jest on niekompletny. Surowe owoce są prawie niejadalne, słodycze nie słodkie, a pieczywo zamieniło się w trociny. Widzę jasno, że jestem leczona z łakomstwa i zaproszona do poważnego potraktowania Wielkiego Postu...

niedziela, 15 marca 2026

Niepokojące sygnały z USA

Po pierwsze: sprawa szkoły dla dziewcząt w Minabie (w pobliżu bazy marynarki wojennej), która została zbombardowana 28 lutego. Zginęło 175 osób, w tym 165 dzieci, w większości dziewczynek w wieku od 7 do 12 lat. Wszystko na to wskazuje, że to Amerykanie, mam nadzieję, że przez pomyłkę. Teraz twierdzą, że badają, a jednocześnie zaprzeczają...

Po drugie: irański statek wracający z Indii, nie uzbrojony, zatopiony, a co gorsza zakazano ratowania marynarzy. Podobno siły morskie Sri Lanki wyłamały się i udzieliły im pomocy. O incydencie informuje prasa pakistańska, które to państwo jest sojusznikiem USA...

Po trzecie: sekretarz wojny Pete Hegseth stwierdził, ze żołnierze USA nie będą brać jeńców, którzy się poddają, że będą uderzać przeciwnika, kiedy leży i ogólnie to nie ma być uczciwa wojna... 

Po czwarte: pastor Doug Wilson - który uważa katolików za bałwochwalców - w swoim przemówieniu do żolnierzy przekonywal ich, ze biorą udział w wojnie "świętej".

Po piąte: senator Cruz uznał, hasło "Jezus jest królem" za antysemicką nowinkę propagowaną przez katolickich youtuberów, choć - jako syn kubańskiego imigranta - musiał wiedzieć, żę mordowani przez komunistyczny reżim księża umierali z okrzykiem "Viva Christo Rey!" na ustach

Po szóste: z komisji ds wolności religijnej usunięta została Carrie Prejean Boller - katoliczka, która podawała na mediach społecznościowych informacje o ludobójstwie w Gazie. W 2009 zasłynęła "kontrowersyjnym" twierdzeniem, że malżeństwo to związek mężczyzny i kobiety, co stało się powodem pozbawienia jej tytułu Miss Kalifornia (o ile dobrze pamiętam). Zaimponowała tym Trumpowi, który sam zaproponował jej pracę w tej komisji...

Po siódme: w EWTN ks. Murray uznał, żę kardynał McElroy się myli twierdząc, że atak na Iran nie jest wojną sprawiedliwą. W tym momencie spadłam z krzesła, bo akurat za kardynała McElroya nie dałabym złamanego grosza, a z ks. Murrayem na ogół się zgadzam...

Po ósme: J.D.Vance i Marco Rubio - obaj katolicy - nabrali wody w usta... 

Wniosek nasuwa się sam: z kim przestajesz, takim się stajesz. Amerykanie nie tylko lecą na każdy gwizd Izraela, lecz także przejmują jego sposoby prowadzenia wojny. Czymś takim Trump kompromituje konserwatyzm, chrześcijaństwo czy też zdrowy rozsądek na dekady!

Poza tym widać, że dla chrześcijańskich syjonistów Izrael jest bliżej niż inni chrześcijanie... Głosy katolickie były potrzebne do wygrania wyborów, teraz można się zdystansowac do tych bałwochwalców jako antysemitników...

O związku protestantów z Żydami sporo pisze E.Michael Jones i ewidentnie ma rację. Zwłaszcza kiedy twierdzi, że kiedy da się Anglikowi/Amerykaninowi Biblię do ręki, on nieodmiennie utożsami się z Gedeonem, a swoich wrogów z Amalekitami, których trzeba wytłóc - z Bożego rozkazu - do ostatniego. "Sola scriptura" zdejmuje z niego obowiązek czytania Starego Testamentu przez pryzmat Nowego i pozbawia jakiekolwiek duchowego autorytetu, który by go powstrzymał od wprowadzania w życie wniosków z tej lektury.

środa, 11 marca 2026

O potomkach Kaina i Abla

Czytam Krew na naszych rękach? Pawła Lisickiego. Bardzo lubię go słuchać dla niezwykle logicznego i zdyscyplinowanego wywodu oraz trafności i precyzji, z jaką namierza problem, natomiast jego styl pisarski zazwyczaj mnie męczy jako zbyt suchy. Lutra nie zmogłam, nie pamiętam czy doszłam do połowy. Tym razem jest inaczej. To książka pisana z ogniem, tym samym który skłonił spokojnego i kulturalnego redaktora do grzmotnięcia z rozmachem w radio na dźwięk słów jakiekoś debila że "My, Polacy, mamy krew na rękach".

Czyją krew? Macie trzy zgady! Tak, oczywiście, wszyscy trafili za pierwszym razem - żydowską! Nikt się chyba nie dziwi, że radio nie przeżylo ataku rozsierdzonego publicysty. On jednak nie poprzestał na destrukcji niewinnego odbiornika, chwycił natychmiast za pióro aby rozprawić się z holokaustiańską hucpą.

Na początku referuje mentalne wysrywy wszelkiej maści samozwańczych intelektualistów wiadomego pochodzenia, którzy dowodzą m.in. że Żydzi pochodzą od Abla, a cała reszta ludzkości - znaczy Goyim - od Kaina. Żydzi są zawsze niewinni, a Goje-Kainnici wręcz przeciwnie. Powtarzam: zawsze!

To prosty wzór, więc możemy podstawiać dane. Zacznijmy od Epsteina. Grupa etnicza? Żyd i to jeszcze, panie, aszkenazyjski, a więc najwyższa kasta izraelska. Z kim współpracuje? Z Mossadem oczywiście, narodowość jak wyżej. Dla kogo? Rządu Izraela! Którego szefem jest obecnie? Bibi Netanjahuuuuu! Czyli do czyich potomków zaliczymy wyżej wymienione osoby? Abla, oczywiście! A więc są? Niewinni jak baranki bez skazy prowadzone na rzeź, podobnie jak żydowski policjant pakujacy swoją swoją rodzinę do pociągu do Treblinki, by ocalić własną dupę.

A Lew Trocki, właściwie to Bronstein, też był z domu starozakonny, znaczy całkowicie niewinny jako potomek Abla. Tymczasem:

w pierwszym z wybudowanych łagrów postawił pomnik Kainowi zabójcy brata Abla. Marksistowski immoralizm miał oznaczać odejście od chrześcijaństwa, przykazania " nie zabijaj" i etyki, która powstała na jej bazie. Teraz to człowiek miał wyznaczać granice "moralności". Komunizm i nazizm miały te same korzenie.

A może jest tak, że "Za winy Trockich płacą Bronsteinowie"? Ale zaraz, jakie winy? Jedni i drudzy są przecież niewinni, czyż nie? Niewinni jak Gienrich Grigoriewicz Jagoda (znaczy Jenoch Gierszonowicz Ijagoda) Organizator systemu łagrów i Gułagu, współtwórca stalinizmu i jego prześladowań, współorganizator wielkiej czystki, odpowiedzialny za niezliczoną ilość ofiar (jak podaje Wikipedia). Ale te ofiary to chyba Goje były. Znaczy winni z definicji!

To dokładnie tak jak w dowcipie o kapitanie/nauczycielu: 

  1. Kapitan ma zawsze rację.
  2. W przypadku, gdy jednak nie ma racji patrz punkt1!

Ben Gurion miał powiedzieć do Żydów przybyłych do Palestyny tuż po wojnie "Jeśli przeżyliście to znaczy, że jesteście ostatnimi łajdakami". Ciekawe co powiedziałby do licznej grupy wybitnych specjalistów od wyrywania paznokci, którzy zasiliła izraelską klasę wyższą po 1968? Jakże jednak się mylił! Przecież Żydzi z definicji są niewinni, a jeśli przypadkiem okazują się ostatnimi łajdakami albo sadystycznymi oprawcami to patrz punkt pierwszy!

Winni czy niewinni, potomkowie Abla czy Kaina, a może Neandertalczyków albo "innej malpy" w swoim zachwycajacym "państwie położonym tam, gdzie chce" (jak mówi dr Szewko) zachowali sprawdzone metody z czasów rewolucji październikowej,wprowadzania komunizmu w krajach satelickich ZSRR i utrwalania władzy ludowej. Wyrywanie paznokci praktykowane przez Mossad do dziś dnia jest tego najlepszym dowodem.

Wnieśli do polityki międzynarodowej nowe standardy jak porwania przeciwników politycznych, zabijanie negocjatorów, rozpoczynanie wojny w trakcie rozmów pokojowych, rozwalanie przywódców sąsiednich państw wraz z rodziną za pomocą pocisków, strzelanie do bezbronnych, w tym także wolontariuszy niosącym pomoc ludności cywilnej. Właściwie te standardy są stare jak świat. Podczas wojen plemiennych wyrzynano przecież wszystkich z kobietami, dziećmi i starcami do ostatniego niemowlęcia, czyż nie?

Oni nas po prostu wyzwalają od jarzma chrześcijańskich przesądów w dziedzinie moralności w polityce i życiu prywatnym. Chcą nas nawet wyzwolić od demoralizujących, antysemickich utworów literackich zwanych ewangeliami, które są odpowiedzialne za holokaust!

Palestyńczyków wyzwalają od swojej ziemi, Irańczyków od głowy państwa i dowódców armii, Libańczyków już nie wiem od czego, a ci niewdzięcznicy ich nienawidzą, choć nie czytają ewangelii! Jak to wyjaśnić? Nie  wyssali antysemityzmu z mlekiem matek jak Polacy, ale go nabyli w niewyjaśniony sposób! Ale czegóż oczekiwać od potomków Kaina! 

"Bibi's bunker" umieszczony w sercu Tel Avivu, wśród budynków mieszkalnych, trafiony pociskiem, którego nie powstrzymała żelazna jarmuła, to jest chciałam powiedzieć kopuła. Jego dom też, podobno zginął brat - Jeb Netanjahu. O samym Bibim powiadają, że polata prywatnym samolotem to tu to tam (Monachium, a może Maralago), bo ma świadomość, że jest następny w kolejce.

Nie wiem jak się ta wojna rozwinie, ale wczorajsze nocne zdjęcia z tel Avivu robią wrażenie.

P.S.

Nie odmówię sobie krótkiego wierszyka, nawet nie limeryka

W Tel-Avivie pociski z Iranu

narobiły niezlego rabanu.

Aż Bibi Netanjahu

porobił się ze strachu

że wkrótce pójdzie do piachu! 

 

A żelazna kopuła

niczym wielka jarmuła,

co nad miastem wisiała

nie na wiele się zdała

pociski przepuszczała!

 

wtorek, 10 marca 2026

O "rasowej hierarchii" w Izraelu

Właśnie obejrzałam przeciekawy materiał na YouTube https://youtu.be/2c3DfT3YrOk o wewnętrznym podziale Żydów mieszkających w Izraelu przypominącym - jako żywo - hinduski system kastowy. Podkreślam, że chodzi wyłącznie o Żydów, a nie Arabów czy Palestyńczyków, którzy się ostali na terytorium tego państwa.

Autor, młody Amerykanin, zilustrował swój wywód poniższym diagramem:


Szczyt piramidy to Żydzi aszkenazyjscy z Europy, głównie z terenów I Rzeczpospolitej czyli dzisiejszej Polski, Białorusi, Ukrainy, Litwy i Łotwy. Tradycyjnie posługiwali się językiem jiddisch czyli zepsutym niemieckim. Izrael był ich projektem. 

Początkowo nie przewidywali w nim miejsca dla współplemieńców z innych regionów świata, który różnili się od nich poziomem wykształcenia, stosunkiem do religii (byli wierzący i praktykujący), ilorazem inteligencji i... wyglądem, a konkretnie znacznie ciemniejszym kolorytem...

Do dziś dna pozostają stosunkowo wąską elitą polityczną i ekonomiczną. Wszyscy premierzy Izraela się z nich wywodzili.

Drudzy od góry to Żydzi sefardyjscy z półwyspu iberyjskiego, niegdyś posługujący się językiem Ladino, czyli zepsutym hiszpańskim. Tylko z nimi wolno się się mieszać aszkenazyjskim współobywatelom, bo dzieci z takich związków mogą jeszcze uchodzić za białe!

Mizrahi czyli Żydzi z bliskiego wschodu fizycznie niczym nie różniący się od Arabów (i mocno z nimi wymieszani) stanowią większość, z nich głównie rekrutują się szeregowi żołnierze izraelskiej armii. To ich dzieci wymagały reedukacji w kibucach, aby wyzbyć sie ciemnoty i zabobonu przodków. Tworzą niższą klasę średnią i raczej nie awansują społecznie... 

Na dole Żydzi etiopscy, którzy są po prostu czarni. Wygladają dokładnie tak samo, jak inni Etiopczycy. Przyjęci z najwyższą niechęcią i poddani - jak sugeruje autor prezentacji - jakiejś procedurze medycznej (kuracji hormonalnej?) mocno ograniczającej płodność, oczywiście bez swojej wiedzy i zgody. Ich geny bowiem nie są w Izraelu mile widziane. Żyją w biedzie otoczeni nieskrywaną pogardą. Autor porównał ich do niedotykalnych w Indiach. Wydało mi się to trafne, ale w komentarzach znalazłam takie oto uzupełnienie:

The real untouchables are non jewish citizens of israel. Muslim and christian arabs, beduin and druze communities, second generation russians and people from the ba'hai faith.

Strzałki na diagramie pokazują: niebieska - wygląd zbliżający sie do białego Europejczyka im bliżej wierzchołka piramidy, czerwona - status socjo-ekonomiczny obniżajacy się ku podstawie.

Tak więc wspólczesny Izrael jest unikalnym przykładem nowo powstałego państwa stricte narodowego z podwójnym systemem kastowym. Jedynym kryterium uzyskania obywatelstwa miały być żydowskie pochodzenie, tymczasem sytuacja z punktu widzenia genetyki wygląda tak:

Genetic relation to ancient israelite: Ashkenazi: 40-60% Sephardic: 50-70% Mizrahi: 60-80% Palestinian: 70-90%

Najbliższy związek genetyczny z biblijnymi Izraelitami mają... Palestyńczycy! Potem są Żydzi z bliskiego wschodu, sefardyjscy, a na końcu aszkenazyjscy. Jeżeli chodzi o związek z tradycją i religią sytuacja jest identyczna w ramach grupy deklarujacej się jako Żydzi.

Nie od czapy były więc pytania Tuckera Carlsona - w wywiadzie z amerykańskim ambasadorem w Izraelu - jaki dowód mamy, że osoby podajace się za naród wybrany, dziedziców obietnicy Jahwe z Księgi Jozuego, że dostaną ziemię od rzeki egipskiej do Eufratu, rzeczywiście nimi są. Genetyka wskazuje Palestyńczyków, którzy jednak nie wyznają judaizmu, ale Żydzi - z wyjątkiem ortodoksów - nie wyznają żadnej religii z wyjątkiem holokaustianizmu stworzonego celem wzbudzania nieustannego poczucia winy u Goyim.

Jedyną prawdą wiary, którą zachowali jest przekonanie, że poza nimi wszystkie narody to bydlęta o ludzkich twarzach, których mają prawo używać do swoich celów, a ich ziemię zawłaszczać bez podania racji. To wygląda jak lustrzane odbicie poglądów wyrażonych w Mein Kampf z tą różnicą, ze Hitler nie widział dla Żydów żadnego zastosowania w swoim aryjskim projekcie. W roli Goyim (Untermenschen) obsadził Słowian.

Swoją drogą jaka jest jego reakcja kiedy patrzy ze swojego kotła na najnowsze dokonania bezcennego Izraela? Czy jest to "a nie mówiłem?" Czy raczej wściekłość, że jego projekt zrealizowali podludzie na bliskim wschodzie, a tysiącletnią rzeszę zmienili na kraj trzeciego świata rękami "aryjskich" polityków. A może po prostu tarza się ze śmiechu, zwłaszcza w rocznice wyzwolenia Auschwitz albo powstania w getcie warszawskim, kiedy słyszy "nigdy więcej" z ust ludzi, którzy powtarzają jego projekt prawie jeden do jednego...

Ale jednym z izraelskich wynalazków napewno by się zainteresował. Konkretnie procedurą pobierania spermy post mortem, zazwyczaj od poległych żołnierzy na żądanie ich rodziców, którzy chcą zachować cenne geny!

Pomyśleć, że te niedouczone dzieci bliskowschodnich Żydów, których przodkowie żyli wśród muzulmanów w Jemenie albo gdzieś, wożone są do Polski, karmione opowieściami o nieszczęściach ludzi z ktorymi nie mają nic dokładnie wspólnego i pobudzane do nienawiści do innych ludzi, których widzą po raz pierwszy w życiu na oczy!!!

Nic dziwnego, ze słowo hucpa pochodzi z języka jiddisch!