Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrześcijanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrześcijanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 kwietnia 2026

O zawieszeniu broni i tajemniczej nocnej produkcji chałupniczej

Ilo to zawieszenie broni między Iranem i USA potrwało?  Z godzinę, a może i dwie, aż Izrael zbombardował dzielnice mieszkaniowe w Bejrucie. Hezbollah tam nie operuje, natomiast mieszka wielu chrześcijan... Zginęło ponad 200 cywilów i coś ok. tysiąca zostało rannych!

Najczęściej używanym przymiotnikiem na określenie państwa Izrael używanym w Internecie jest EVIL, znaczy zły, w takim sensie jak zły jest nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego i naprawdę trudno się z tym nie zgodzić.

Tucker Carlson w długim monologu ( https://youtu.be/w5aKtwQByXw) zastanawia się jakim cudem Stany Zjednoczone są dyspozycyjne wobec Izraela, który same finansują. Słucham tego zafascynowana. Zaiste brak suwerenności w przypadku Polski da się wyjaśnić tysiącem względów historycznych i ekonomicznych, obcą agenturą, zdradą i czym tam jeszcze, ale USA, światowy hegemon?

Tymczasem moi rosyjskojęzyczni sąsiedzi zamierzają mnie podać do sądu za nękanie i straty moralne czy coś w tym tonie. Każą mi się przygotować na wysoką karę finansową, bo ewidentnie wyrok już znają. Moje przestępstwo polega na zwracaniu im uwagi, kiedy hałasują...

Czy już wspomniałam, że produkcja w ich mieszkaniu miała miejsce w noc z Wielkiej Soboty na Niedzielę Wielkanocną? Dzisiejszej nocy też.

W Internecie znalazłam wiadomość, ze Ukraińcy we Wrocławiu masowo produkują drony po mieszkaniach, zwłaszcza w nocy. Może to jest rozwiązanie zagadki...

Dzielnicowy miał przyjść wczoraj, ale się nie pojawił, zadzwoniłam więc do spółdzielni. Zobaczymy czy coś to da tym razem

Jestem szczerze zmęczona tematem. chciałabym móc ich wyłączyć, by mi nie zasłaniali krajobrazu. Szkoda mi każdej minuty, każdej sekundy poświęconej myśleniu o nich...

Zwijam się z bólu brzucha po aspirynie wziętej wczoraj na migrenę, więc zakończę na dziś...

piątek, 6 marca 2026

Gdy rozum śpi, budzą sie potwory.

Na moim obrazku tylko trzy - antysemityzm, rasizm i obciach -  ale jest ich znacznie więcej, każdy sobie może dodać (faszyzm, islamofobia, homofobia, transfobia itp).


Tylko czy one się rzeczywiscie budzą? To by znaczyło, że żyją, a ja mam wrażenie, że to napełnione powietrzem balony z odpowiednio przerażającą etykietką. Ktoś je nadmuchuje i wpuszcza w przestrzeń publiczną powodując zbiorową hipnozę. 

Jaki to ma związek z wojną na bliskim wschodzie, obecną i poprzednimi? Oczywisty! Ilu hierarchów Kościoła Katolickiego wypowiedziało się w obronie żyjących tam chrześcijan?!!! Żyjących tam od starożytności!!! Ilu hierarchów otworzyło usta w obronie chrześcijan w ziemi świętej, w strefie Gazy? Ilu polskich biskupów? A papież? 

Tak bardzo boją się etykiety "antysemityzmu", że nie odezwą się w obronie mordowanych i wypędzanych ze swojej ziemi współbraci w wierze! A może boją się kompromatów? Przy takiej nadreprezentacji homoseksualistów zapewne nagromadziło sie tego trochę...

Co się stanie z chrześcijanami w Iranie, jeśli USA i Izrael zdołają pogrążyć ten wielki kraj w chaosie? Słyszałam, że niektórzy Irańczycy reagują radością na wieść o zamordowaniu Alego Chamenei i atakach na ich kraj. Pewnie mają swoje powody, ale czy wyobrażają sobie, że Izrael, króry wszczął tę awanturę chce ich dobra? Czy destabilizacja i rozbicie państwa podniesie ich jakość życia? Zapewne niektórzy z nich chcieliby więcej swobód obywatelskich (w tym swobody obyczajowej), ale czy kraj rozdrobniony, rządzony przez lokalnych watażków im to zapewni?

Poza tym jaka jest proporcja niezadowolonych do nie kwestionujących obecnych rządów? Nie wydaje mi się, żeby opozycja - jeśli taka istnieje - miała większość potrzebną do zdobycia i sprawowania władzy. Obawiam się, drodzy Irańczycy, że wasz kraj rozwalany jest głównie w interesie bezcennego Izraela, żeby już nikt nie mógł powstrzymać jego ambitnych planów np budowy trzeciej świątyni na wzgórzu, gdzie obecnie stoi meczet al-aksa...

Brytyjscy urzędnicy i policjanci tak bardzo bali się etykietki rasizmu, że pozwolili bezkarnie gwałcić pakistańskim grooming gangs dziewczęta w wieku szkolnym z niezamożnych rodzin w postindustrialnych miasteczkach Anglii. 

Polscy wyborcy tak bardzo bali się "obciachu", że zagłosowali wbrew swoim interesom na ekipę, która rozwaliła wszystkie ambitne, prorozwojowe projekty, zadłużyła kraj w tempie dotąd nieznanym, ma obywateli w d... i ewidentnie reprezentuje interesy obcego (i wrogiego) państwa.

Kościól Katolicki tak bardzo boi się łatki antysemityzmu, że zaprzeczył swojej dotychczasowej nauce (chrzest jest do zbawienia koniecznie potrzebny) zrezygnował ze swojej misji (idźcie i nawracajcie WSZYSTKIE narody) i nie protestuje w obronie eksterminowanych chrześcijan na bliskim wschodzie.

Ktoś mi może zarzucić, że ktoś jednak coś powiedział. Może i powiedzial, ale jeśli porównać ze wzmożeniem episkopatu podczas operacji Śluza w obronie nasłanych przez Łukaszenkę i Putina "uchodźców" w wieku poborowym, to nie ma o czym mówić!

Drodzy bracia i siostry i wy, wasze eminencje, etykiety, którymi podstępny wróg nas straszy i dehumanizuje NIE OPISUJĄ ŻADNEJ RZECZYWISTOŚCI! To tylko puste dźwięki. Czas przekłuć te nadmuchiwane przez wrogów rodzaju ludzkiego balony!


czwartek, 25 kwietnia 2019

O kukle Judasza i episkopacie

Nie chcę mi się nawet komentować spalenia kukły Judasza w Pruchniku. Powiem tylko, że episkopat skompromitował się w moich oczach totalnie poświęcaniem uwagi czemuś takiemu w sytuacji zamachu na Chrześcijan (przepraszam, "czcicieli Wielkiej Nocy")  na Sri Lance  i okrutnej śmierci naszych ponad 300 braci w wierze. Uważam to za zdradę, tchórzostwo i głupotę w jednym.

Czy nasi duchowi przywódcy są zlewaczałymi homoseksualistami, których jedynym celem w życiu jest nie narażać się żydom, muzułmanom, aktywistom LGBTQ i globalistom?

Strasznie to smutne.

niedziela, 23 września 2018

Kilka refleksji po berlińskim Marszu dla Życia

Dziś na Frondzie taki oto news:
14 Marsz dla Życia odbył się 22 września w Berlinie. Około 5500 osób protestowało przeciwko mordowaniu dzieci nienarodzonych oraz przeciw wprowadzaniu eutanazji. W Marszu wzięło udział trzech biskupów: arcybiskup samego Berlina, Heiner Koch, berliński biskup pomocniczy, Matthias Heinrich - oraz biskup bawarskiej Ratyzbony, Rudolf Voderholzer. W Marszu szedł też Hans-Jürgen Abromeit z Greifswaldu, który we wspólnocie ewangelickiej pełni funkcję biskupa 
Berliński Marsz dla Życia to największe takie wydarzenie w Niemczech. Za Odrą aborcja jest dostępna do 3 miesiąca ciąży na życzenie; wystarczy uzyskać dokument ze specjalnej poradni; dostaje go każda kobieta, która o to poprosi. Skutkuje to około 100 tysiącami aborcji rocznie.
Pod spodem film. Spokojni ludzie - przekrój wiekowy społeczeństwa - idą w milczeniu niosąc krzyże i nienachalne, nieobraźliwe transparenty. Bo bokach i we wszystkich bocznych uliczkach kontrmanifestanci. Co najmniej jedna próba blokowania. Rozwrzeszczana, rozhisteryzowana młodzież ubrana najczęściej na czarno. Część wykonuje obsceniczne gesty, wszyscy wrzeszczą - agresywni i obrzydliwi. W jednym ujęciu kładą się na ulicy - szatańska parodia męczeństwa odrywana przez lewactwo ad nauseam. Jest coś diabolicznego w ich wyglądzie i zachowaniu, złowieszczego, a jednocześnie przewidywalnego do obrzydliwości. Jak zużyte kukły w rękach tego samego od wieków mistrza marionetek. Są całkowicie bezkarni i w pełni tego świadomi. Gdyby nie policja, rzuciliby się na spokojnych manifestantów. Określenie "pomioty Szatana" ciśnie mi się nachalnie na usta. Można wybrać zło i trwać przy nim. Patrząc na nich rozumiem smutną konieczność najbardziej radykalnych wyroków inkwizycji.

Ciekawa jestem jak czuliby się ojcowie soborowi uchwalający dokument o wolności religijnej, gdyby im pokazać to nagranie i wyjaśnić, że to m.in wynik ich decyzji. Błąd to gorzej niż grzech (w każdym razie jeśli chodzi o skutki doczesne).

Papież Franciszek jednak sympatyzuje z tego rodzaju młodzieżą i do niej pragnie "dotrzeć" za pomocą synodu, który ma się odbyć w październiku (szkic bełkotliwego dokumentu końcowego już gotowy). Do nich wyrywa się jego miłosierne serduszko dziwnie obojętne na cierpienia podziemnego Kościoła w Chinach, który właśnie zdradził, nie mówiąc już o wrażych neopelagiańskich rygorystach manifestujących za życiem.

Św. Maksymilian Kolbe był wstrząśnięty widokiem manifestacji masonów (w 200-lecie powstania ich organizacji), którą obserwował w 1917 roku w Rzymie w pobliżu placu Św. Piotra. Szczególnie przeraziły go transparenty w stylu "Szatan będzie panował w Watykanie" czy "papież będzie niewolnikiem Szatana". Minęło 100 lat i nie jeden ma wrażenie, że te straszne słowa się spełniły, albo są bliskie spełnienia.

Zło istnieje i istnieją ludzie, którzy je świadomie wybrali. Z własnej woli poddali się jego mocy w nadziei uzyskania czegoś. Dyskusja z nimi nie ma żadnego sensu, gdyż reprezentują odwiecznego wroga rodzaju ludzkiego, są jego otworem gębowym. Tu potrzeba egzorcyzmu i to potężnego. Potrzeba powrotu do wiary i praktyk Kościoła, który nie wstydził się swojej nauki. Uświadamiał ludziom realność walki duchowej, która odbywa się także w ich życiu i ich głowie. Nie przepraszał za to, że istnieje, tylko głosił Dobrą Nowinę o Zbawieniu (bynajmniej nie ukrywając wstydliwie możliwości potępienia).

Każdy się zgodzi, że zbyt surowy opiekun tresujący wrażliwe dziecko, stosując środki niewspółmierne do jego drobnych przewinień, to widok przerażający. Ale widok dobrodusznego, wrażliwego nauczyciela, którego nic nie przygotowało na bezkarną bezczelność i perfidię młodocianych monstrów, bezradnie miotającego się po klasie jest o wiele gorszy. Świat postawiony na głowie. Bunt przeciw Logosowi, Synagoga Szatana.

Mogę współczuć niewinnym ofiarom zbyt gorliwych inkwizytorów i płakać nad ich losem, ale sytuacja kiedy to ludzie jawnie opętani złem prześladują resztki Chrześcijan w poczuciu całkowitej bezkarności, świadomi wsparcia mediów, instytucji państwowych i międzynarodowych jest bez porównania bardziej przerażająca.

Jest istotna różnica w próbie skłonienia kogoś do rzeczy dobrych (nawet jeśli źle dobrane środki powodują efekt odwrotny), a przymuszaniem do brania udziału w rzeczach złych i niegodziwych, nawet jeśli się to odbywa w białych rękawiczkach.

Deklaracja o wolności religijnej przyznała wolność satanistom (jawnym, ukrytym i nieświadomym) a odebrała Chrześcijanom.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Quo vadis? x 3

W ramach mojej acedii obejrzałam sobie 3 ekranizacje Quo vadis pod rząd.
Pierwszą - z 1951 z Robertem Taylorem i Deborah Kerr - oglądałam za czasów PRLu 3 razy: w kościele w Międzyzdrojach, w sali katechetycznej przy kościele św. Klemensa Dworzaka we Wrocławiu i w podziemiach konwiktu na KULu w Lublinie. Do dziś pamiętam te emocje... Miałam nawet pewną obawę, że po latach film wyda mi się po prostu śmieszny, ale nie. Ma oczywiście wszystkie wady hollywoodzkich produkcji tego czasu - fatalne dekoracje, koszmarną muzykę, a kostiumy, makijaż i fryzury pominę miłosiernym milczeniem. Oczywiście scenarzysta poszalał z dialogami i nieco skomplikował intrygę wprowadzając romans Winicjusza z Poppeą, ale zasadniczo film opowiada historię znaną z powieści Sienkiewicza. Pierwsza część dość frywolna, gdzie oglądamy zbytek, zepsucie, namiętność itp. przechodzi w drugą zdecydowanie bardziej poważną, gdzie widzimy życie codzienne pierwszych chrześcijan a la Hollywood i stopniowe nawrócenie głównego bohatera, wszystko zakończone dramatycznym finałem i cudownym ocaleniem głównej bohaterki. Jest sporo całkiem dobrego aktorstwa jak np. Peter Ustinov w roli Nerona, a nawet para głównych bohaterów jest dość przekonywująca, nawet jeśli Robert Taylor gra Winicjusza dokładnie tak samo jak wszystkich swoich poprzednich amantów, nie wspominając o eternal middle-age, którym jest obdarzony....

Quo vadis Kawalerowicza z 2001 oglądałam wielokrotnie i zostało w mojej pamięci jako ekranizacja modelowa z rewelacyjnymi wnętrzami, plenerami, kostiumami i generalnie dbałością o szczegół historyczny, najwierniejsza jeśli chodzi o przebieg akcji i dialogi. Wszystko to prawda, ale uderzyła mnie tym razem zupełnie beznadziejna gra Pawła Deląga zwłaszcza na początku, nad Magdaleną Mielcarz, ani nad Kubackim w roli Ursusa nie będę się wyzwierzęcać mając w pamięci, że nie są aktorami i inne względy zadecydowały o ich obsadzeniu. Trzeba przyznać, że wizualnie prezentują się świetnie. Rzadko ogląda się na ekranie autentyczną urodę taką jak młoda Mielcarz (tylko zdecydowanie nie powinna się odzywać). Jednak nasi młodzi i prawdziwie piękni bohaterowie nie są tak przekonywujący jak starszy od nich o 20 lat Robert Taylor i Deborah Kerr ze sztucznymi rzęsami, uczernionym brwiami i dopiętymi włosami. Natomiast wszystkie pozostałe gwiazdy ekranu - może z wyjątkiem Majchrzaka w roli Tygellina - grają samych siebie Bajor gra Bajora, Linda Lindę, Trela Trelę a Pieczka Pieczkę. Jego św. Piotr mógłby być spokojnie Jańciem Wodnikiem i odwrotnie. W ogóle przedstawianie świętych na filmie jest przedsięwzięciem skazanym na niepowodzenie, gdyż doświadczenie świętości czy obcowania ze świętością jest raczej rzadkie i twórcy filmowi zdani są na swoje własne wyobrażenia na ogół dość zabawne - a to mówienie trzęsącym się głosem, a to wznoszenie oczu w niebo i temu podobne figle.
Poza tym uderzyła mnie sztuczność dialogów, zwłaszcza partii Petroniusza, które są dość wierne wersji sienkiewiczowskiej. Wszystkie te porównania manier, upodobań i umiejętności Winicjusza do kowala, cieśli, tkacza, kamieniarza brzmią dość idiotycznie, zwłaszcza w filmie gdzie prości ludzie, w tym rzemieślnicy, są bohaterami pozytywnymi.
Generalnie byłam lekko rozczarowana, choć nadal widzę wszystkie walory tego filmu.

Trzecia wersja - włoski miniserial z międzynarodową obsadą z 1985 - zniesmaczyła mnie gruntownie. Nasz osławiony minister Sienkiewicz powinien domagać się usunięcia z czołówki nazwiska swego pradziada i zmiany tytułu. Zawsze się zastanawiam dlaczego ktoś usiłuje swój własny pomysł przemycić jako ekranizację czyjejś powieści tylko dlatego, że zapożyczył imiona niektórych bohaterów.  Jest  to autorska wizja konfrontacji chrześcijaństwa z Rzymem pogańskim, gdzie obie strony są równie mroczne i odrażające.  Główni bohaterowie o imionach zapożyczonych z Sienkiewicza to pechowa, niezrównoważona, chuda dziewczynina, która przez większość czasu od pierwszego odcinka siedzi w więzieniu patrząc w jeden punkt i miniaturowy ubogi żołnierz, który z niezrozumiałych względów się jej czepił.
Jeśli chodzi o intrygę to czego tam nie ma! - 4 spiskowców zbyt niezdecydowanych, aby działać, prefekt - homoseksualista prowadzący śledztwo i przesłuchujący Ligię w więzieniu, a potem zamordowany, Petroniusz prowadzący śledztwo w sprawie zamordowanego prefekta, Max von Sydow jako św. Piotr, Klaus Maria Brandauer jako Neron, Tygellinus jako człowiek szlachetny broniący Rzymu przed upadkiem, Poppea jako kobieta skrzywdzona i temu podobne pomysły.
Jedna z najukochańszych lektur mojej młodości szpetnie spostponowana, oblepiona czymś paskudnym!

Nawiasem mówiąc to jest chyba ten moment kiedy w kinematografii nastąpił wyraźny zwrot - zaczęły się filmy najpierw subtelnie, a potem nachalnie antychrześcijańskie. To wyraźnie widać na przykładzie ekranizacji innej lektury mojej młodości Ivanhoe Waltera Scotta. W wersji z lat 50-tych (z Robertem Taylorem w roli tytułowej oczywiście) Brian de Bois-Gilbert nie jest templariuszem - czarny charakter nie mógł przecież nosić płaszcza z krzyżem! Wersji z lat 80-tych z Samem Neilem nie mogę nic zarzucić - jest po prostu dobrze zrobioną ekranizacją klasyki, gdzie akcenty rozłożone są tak jak w literackim pierwowzorze. Natomiast serial BBC z lat 90-tych jest jawnie antychrześcijański - templariusze to banda wyjątkowo odrażających degeneratów itp. itd.

Wracając do Quo vadis, to zawsze grozą napawało mnie prześladowanie pierwszych chrześcijan, jego okrucieństwo i brutalność. Nigdy nie spodziewałam się, że będę żyć w czasach, gdzie zamordowano i nadal morduje się n-krotnie więcej chrześcijan niż w Rzymie czasów Nerona, który to fakt nie może przebić się do opinii publicznej karmionej fikcyjnymi problemami.