Nie wiem czy pandemia, o której tyle słyszymy, jest prawdziwa czy wymyślona. Nie mam możliwości tego sprawdzić. Żadnym ekspertom do końca nie wierzę. Nawet przyjmując ich dobrą wolę, nie mają dostatecznych danych. Na chwilę załóżmy, że jest. Co więcej wyobraźmy sobie jeszcze jakiś nieduży wulkanik wybuchający w Europie i przejście wojny hybrydowej, która już się toczy, w fazę ostrego konfliktu zbrojnego. A teraz na tym tle ustawmy Sylwię Spurek, Biedronia i Śmiszka, "organizacje proekologiczne i LGBTQ", transaktywistów, lwice lewicy domagające się aborcji ze śmiechem na ustach i innych kretynów tego typu. Albo znikną jak zły sen razem z głoszonymi przez siebie idiotyzmami, albo okażą płatnymi agentami obcych potęg i zaczną głosić coś zupełnie innego wedle dyrektyw swoich zleceniodawców.
Całe rzesze uwiedzionych liberalno-lewicowym syrenim śpiewem będą miały brutalne przebudzenie. Okaże się, że sojowe latte i mango na śniadanie jest już niedostępne, a nawet, że żadne śniadanie jest już niedostępne, podobnie jak obiad i kolacja. Aborcja nie będzie już na życzenie tylko będzie mogła się przydarzyć każdemu w dowolnym wieku, o każdej godzinie dnia i nocy, co więcej nie będzie wcale zabawna. Aktywiści ekologiczni zaprzestaną przywiązywania się do drzew samodzielnie, ktoś inny im to zrobi za pomocą drutu i rzeczone drzewa podpali. Obrończynie praw zwierząt będą gotowe oddać się każdemu za kubek mleka od zgwałconej krowy. Tzw. geje odkryją, że odbyt potrzebny im jest non stop do celów zgodnych z naturą, gdyż dostaną sraczki ze strachu. Kobiety zaprzestaną kompulsywnego zajmowania się swoją linią, będą marzyć o chlebie i słoninie, mężczyźni nie będą musieli chodzi na siłownie, gdyż sił im będzie brakować od biegania z ciężka bronią w te i wewte. Nikt, ale to nikt nie będzie miał problemu, że nie wie jakiej jest płci, będzie miał co do tego absolutną jasność. Agresywne antyklerykalne lewactwo będzie leżeć krzyżem zawodząc "Od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas Panie" zostawiając mokre plamy na posadzce kościoła.
Wszyscy nagle odkryją, że nie są najmądrzejsi na świecie, ani tym bardziej wszechmocni. Pozazdroszczą przeszłym pokoleniom ich życiowego sprytu, umiejętności przeżycia w trudnych warunkach, a nawet obrócenia ich na swoją korzyść. Nie wiem jaki wstrząs jest potrzebny aby przywrócić Europejczyków do rzeczywistości, ale coś mi mówi, że on nastąpi. Pokój i względna prosperita trwają już za długo i zamiast powszechnej szczęśliwości wyprodukowały niewyobrażalną ilość patologii.
Blog poświęcony życiu duchowemu niedźwiedzi polarnych i nie tylko. Autorka zamieszcza na nim swoje artykuły nigdzie wcześniej nie publikowane.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LGBTQ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LGBTQ. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 15 marca 2020
czwartek, 25 kwietnia 2019
O kukle Judasza i episkopacie
Nie chcę mi się nawet komentować spalenia kukły Judasza w Pruchniku. Powiem tylko, że episkopat skompromitował się w moich oczach totalnie poświęcaniem uwagi czemuś takiemu w sytuacji zamachu na Chrześcijan (przepraszam, "czcicieli Wielkiej Nocy") na Sri Lance i okrutnej śmierci naszych ponad 300 braci w wierze. Uważam to za zdradę, tchórzostwo i głupotę w jednym.
Czy nasi duchowi przywódcy są zlewaczałymi homoseksualistami, których jedynym celem w życiu jest nie narażać się żydom, muzułmanom, aktywistom LGBTQ i globalistom?
Strasznie to smutne.
Czy nasi duchowi przywódcy są zlewaczałymi homoseksualistami, których jedynym celem w życiu jest nie narażać się żydom, muzułmanom, aktywistom LGBTQ i globalistom?
Strasznie to smutne.
piątek, 12 października 2018
Synod młodych czy podstępna gra starych (ciot)
LifeSiteNews podało wczoraj, że kardynał Coccopalmerio był obecny na sławnym przyjęciu gejowsko - kokainowym, na które wkroczyła watykańska żandarmeria i dokonała aresztowań (https://www.lifesitenews.com/news/source-vatican-cardinal-was-at-drug-fueled-homosexual-party-and-pope-knows).
Impreza odbywała się w mieszkaniu monsignora Capozzi, (sekretarza kardynała) znajdującym się w budynku Kongregacji Nauki Wiary. O to mieszkanie bezskutecznie starał się kardynał Gerhard Mueller, ówczesny prefekt, dla jednego ze swoich podwładnych, ale na wyraźne życzenie papieża zostało przyznane Cappoziemu, aby miał gdzie urządzać swoje sławne przyjęcia. Policja interweniowała na skutek licznych skarg mieszkańców. Zastawszy kardynała "przewodniczącego zgromadzeniu" pouczyła go aby się zwinął zanim zaczną się aresztowania. Zaćpanego gospodarza - Capozziego - odwieziono do szpitala na detoks.
Kardynał Coccopalmerio, sam praktykujący homoseksualista, jest zapamiętałym wrogiem usuwania ze stanu kapłańskiego winnych przestępstw seksualnych, także na nieletnich. Wstawił się m.in. za Don Mauro Inzoli'm, który molestował licznych chłopców także podczas spowiedzi. Papież się zgodził przywrócić pederastę do stanu duchownego, ale na wieść o wyroku więzienia wydanego przez świecki sąd, zmienił zdanie.
Coccopalmerio i jemu podobni stoją za usunięciem kardynała Muellera ze stanowiska prefekta Kongregacji Nauki Wiary pod pretekstem nadmiernej surowości i braku miłosierdzia wobec winnych przestępstw seksualnych. Zarzut raczej zabawny zważywszy, ze tylko 20% z nich usunięto za stanu kapłańskiego.
Czy Coccopalmerio, który właśnie reprezentuje Watykan na Kongresie Religii Świata w Astanie jest postacią wyjątkową w swojej ohydzie czy to smutna norma? Obawiam się, ze ta druga opcja jest bliższa prawdy.
Kardynał Baldisseri zapytany o określenie LGBTQ youth w Instrumentum laboris na synod młodych, powiedział, ze sami młodzi umieścili takie sformułowanie w swoim dokumencie. Zespół LIfeSiteNews sprawdził to i zakomunikował kardynałowi, że nic takiego tam nie ma. Ten udał zdziwienie, po czym stwierdził, że tak czy siak LGBTQ youth zostaje w Instrumentum Laboris.
Wszystko wskazuje na to, że to nie świat prze do wprowadzenia zmian w odwiecznym nauczaniu Kościoła, tylko wewnętrzne homolobby - gromada dobrze ustawionych, cynicznych starych ciot, zainteresowanych jedynie własnymi d.pami, przez lata używanymi niezgodnie z przeznaczeniem. Ciągle jeszcze wahają się wystąpić pod własnym tęczowym sztandarem, więc knują pod szyldem synodu najpierw rodzin, a teraz "młodych". Młodzież katolicka jest zdecydowanie mniej zainteresowana tematem.
Prawo świeckie onegdaj karało takich ludzi śmiercią, najczęściej przez spalenie. Teraz są całkowicie bezkarni, co gorsza przejęli Kościół, aby go zniszczyć. Mam nadzieję, że jednak się przeliczą. Nikt nie potrzebuje Kościoła Starych Ciot. Dla ludzi o takich upodobaniach istnieją kluby gejowskie, portale randkowe (na których - jak twierdzi o. Wyszyński - ok. 20-30 polskich dominikanów ma swoje profile), itp. Do Kościoła przychodzi się po coś całkiem innego.
Piękne słowo miłosierdzie oznacza obecnie akceptację dla klerykalnej sodomii. Nic dziwnego, że jesteśmy nim stale bombardowani i szantażowani. Tzw. "brak miłosierdzia" jest jedynym grzechem, który się ostał w Kościele Starych Ciot. Tylko za to przestępstwo grożą w nim realne i błyskawiczne sankcje jak usunięcie ze stanu kapłańskiego (Międlar), zesłanie do psychuszki (ks.Kalchik) czy kampania zniesławiająca (abp Vigano), aby pederaści, heretycy i oszuści finansowi mogli spać spokojnie. Prezentowana jest w nim zupełnie nowa wiara z nowym katalogiem występków (antysemityzm, faszyzm, mowa nienawiści) i cnót (tolerancja, otwartość i pies wie co jeszcze).
Impreza odbywała się w mieszkaniu monsignora Capozzi, (sekretarza kardynała) znajdującym się w budynku Kongregacji Nauki Wiary. O to mieszkanie bezskutecznie starał się kardynał Gerhard Mueller, ówczesny prefekt, dla jednego ze swoich podwładnych, ale na wyraźne życzenie papieża zostało przyznane Cappoziemu, aby miał gdzie urządzać swoje sławne przyjęcia. Policja interweniowała na skutek licznych skarg mieszkańców. Zastawszy kardynała "przewodniczącego zgromadzeniu" pouczyła go aby się zwinął zanim zaczną się aresztowania. Zaćpanego gospodarza - Capozziego - odwieziono do szpitala na detoks.
Kardynał Coccopalmerio, sam praktykujący homoseksualista, jest zapamiętałym wrogiem usuwania ze stanu kapłańskiego winnych przestępstw seksualnych, także na nieletnich. Wstawił się m.in. za Don Mauro Inzoli'm, który molestował licznych chłopców także podczas spowiedzi. Papież się zgodził przywrócić pederastę do stanu duchownego, ale na wieść o wyroku więzienia wydanego przez świecki sąd, zmienił zdanie.
Coccopalmerio i jemu podobni stoją za usunięciem kardynała Muellera ze stanowiska prefekta Kongregacji Nauki Wiary pod pretekstem nadmiernej surowości i braku miłosierdzia wobec winnych przestępstw seksualnych. Zarzut raczej zabawny zważywszy, ze tylko 20% z nich usunięto za stanu kapłańskiego.
Czy Coccopalmerio, który właśnie reprezentuje Watykan na Kongresie Religii Świata w Astanie jest postacią wyjątkową w swojej ohydzie czy to smutna norma? Obawiam się, ze ta druga opcja jest bliższa prawdy.
Kardynał Baldisseri zapytany o określenie LGBTQ youth w Instrumentum laboris na synod młodych, powiedział, ze sami młodzi umieścili takie sformułowanie w swoim dokumencie. Zespół LIfeSiteNews sprawdził to i zakomunikował kardynałowi, że nic takiego tam nie ma. Ten udał zdziwienie, po czym stwierdził, że tak czy siak LGBTQ youth zostaje w Instrumentum Laboris.
Wszystko wskazuje na to, że to nie świat prze do wprowadzenia zmian w odwiecznym nauczaniu Kościoła, tylko wewnętrzne homolobby - gromada dobrze ustawionych, cynicznych starych ciot, zainteresowanych jedynie własnymi d.pami, przez lata używanymi niezgodnie z przeznaczeniem. Ciągle jeszcze wahają się wystąpić pod własnym tęczowym sztandarem, więc knują pod szyldem synodu najpierw rodzin, a teraz "młodych". Młodzież katolicka jest zdecydowanie mniej zainteresowana tematem.
Prawo świeckie onegdaj karało takich ludzi śmiercią, najczęściej przez spalenie. Teraz są całkowicie bezkarni, co gorsza przejęli Kościół, aby go zniszczyć. Mam nadzieję, że jednak się przeliczą. Nikt nie potrzebuje Kościoła Starych Ciot. Dla ludzi o takich upodobaniach istnieją kluby gejowskie, portale randkowe (na których - jak twierdzi o. Wyszyński - ok. 20-30 polskich dominikanów ma swoje profile), itp. Do Kościoła przychodzi się po coś całkiem innego.
Piękne słowo miłosierdzie oznacza obecnie akceptację dla klerykalnej sodomii. Nic dziwnego, że jesteśmy nim stale bombardowani i szantażowani. Tzw. "brak miłosierdzia" jest jedynym grzechem, który się ostał w Kościele Starych Ciot. Tylko za to przestępstwo grożą w nim realne i błyskawiczne sankcje jak usunięcie ze stanu kapłańskiego (Międlar), zesłanie do psychuszki (ks.Kalchik) czy kampania zniesławiająca (abp Vigano), aby pederaści, heretycy i oszuści finansowi mogli spać spokojnie. Prezentowana jest w nim zupełnie nowa wiara z nowym katalogiem występków (antysemityzm, faszyzm, mowa nienawiści) i cnót (tolerancja, otwartość i pies wie co jeszcze).
sobota, 6 października 2018
O dziewictwie, czystości i wrogim przejęciu Kościoła
Michael Rose podczas prezentacji swojej książki Goodbye good men (dostępnej na YouTube) wymienia wiele prawd wiary, praktycznie odrzuconych w seminariach kształcących księży katolickich. Nie pamiętam wszystkich (a nie chce mi się sprawdzać), ale na pewno dziewicze macierzyństwo Maryi było na tej liście, podobnie jak grzech pierworodny.
Nie ma chyba nic bardziej obśmianego na świecie niż dziewictwo i czystość. Bycie dziewicą jest obecnie bardziej wstydliwe, niż puszczanie się w czasach wiktoriańskich. Gdyby się nad zagadnieniem zastanowić bez uprzedzeń, trudno znaleźć powód. Czy nie słyszymy wciąż o tolerancji? Dlaczego nie objąć nią pragnących żyć w czystości, nie zainteresowanych seksem dla sportu i rekreacji? To oczywiście śmieszne pytanie. Wiadomo, że nie chodzi o żadną tolerancję tylko zniszczenie Kościoła i jego nauki.
E.Michael Jones często wspomina o teorii iluś tam stopni dojrzałości głoszonej przez niejakiego Erica Ericsona (wł. Samuelsona), która - nauczana także w seminariach - w znacznym stopniu przyczyniła się do demoralizacji kleru po Soborze Watykańskim II. Stopień siódmy (o ile dobrze pamiętam) to rozpoczęcie "życia seksualnego". Bez tego - twierdzi twórca teorii - prawdziwej ludzkiej dojrzałości nie osiągniemy. Znaczy ani Maryja, która przeskoczyła od dziewictwa do macierzyństwa, ani Jezus, ani tabuny świętych nie osiągnęli pełni człowieczeństwa, zatrzymali się w swoim rozwoju na progu dorosłości. A jeśli się nie zatrzymali i istnieją dowody na ich ponadprzeciętną ludzka dojrzałość to znaczy, że ta czystość musiała być z odzysku.
Jeżeli w seminariach naucza się metody historyczno-krytycznej, która odrzuca z Pisma Św. wszystkie cuda, to trudno się dziwić, że dziewicze macierzyństwo Maryi nie mogło się ostać, tym bardziej, że zgodnie z wspomnianą wyżej teorią nie jest żadnym tytułem do chwały, tylko przeszkodą w osiągnięciu dojrzałości.
Trudno się dziwić, że pod wpływem tego rodzaju nauk mężczyźni o normalnych skłonnościach nie widzieli sensu w wyrzekaniu się miłości kobiety - woleli odejść i założyć rodzinę - natomiast homoseksualiści znaleźli w seminarium, parafii lub zakonie niewyczerpane źródło możliwości posunięcia swojej ludzkiej dojrzałości naprzód. Dla tych ludzi czystość nie jest cnotą, oni po prostu nie wierzą, że istnieje jakaś jakościowa różnicą między ssaniem własnego kciuka a seksem oralnym z innym mężczyzna (jak się wyraził pewien duchowny na portalu dla homoseksualnego kleru). Nie są w stanie ocenić powagi przemocy seksualnej gdyż zakładają, że wszyscy - tak jak oni sami - krążą w nieustannej pogoni za okazją.
Wstrząsające wrażenie zrobiła na mnie relacja ks. Kalchika z diecezji Chicago (to ksiądz, który spalił tęczową flagę z krzyżem). Został dwukrotnie zgwałcony - raz jako 11-latek (przez sąsiada) i raz jako 19-letni franciszkański nowicjusz (przez księdza). Po tym doświadczeniu chciał po prostu przestać istnieć, był człowiekiem złamanym. "I lost my virginity" powiedział w sposób zupełnie naturalny i nikt nie mógłby go wyśmiać jako nieatrakcyjnego nieudacznika, gdyż - nawet teraz w wieku 56 lat -jest ponadprzeciętnie przystojnym mężczyzną. Potrzebował długoletniej terapii, żeby wrócić do siebie, odszedł z zakonu, dopiero po latach (w wieku 35 lat) został księdzem, a straszne wspomnienia wciąż go nawiedzają.
McCarrick zapraszał do swego domku letniskowego w New Jersey 6 kleryków, a łóżek było tylko 5 więc jeden z nich musiał spać ze swoim arcybiskupem. Ten był chędożony w sposób fizyczny, pozostali wdrażani do przechodzenia nad tym do porządku dziennego. W ten sposób pokolenia kleryków zostały zdeprawowane i znieczulone na zło, którego byli świadkami.
Kiedy pomyślę, że coś tak ohydnego mogło przytrafić się ludziom, którzy swe dziewictwo pragnęli ofiarować Bogu, jest mi gorzej. O. Adam Wyszyński wspomina - w wywiadzie udzielonym Jackowi Międlarowi na jego stronie - o młodej zakonnicy, regularnie gwałconej przez proboszcza i wikarego na parafii, gdzie pracowała. Siostra przełożona miała powiedzieć jej, że musi to wytrzymać, gdyż inaczej zakon straci źródło utrzymania. Trudno w to uwierzyć, a jeśli to prawda, to słychać złowrogi rechot szatana... Kiedyś w prawie niemieckim za gwałt na dziewicy karano śmiercią przez ścięcie zaostrzoną deską. Myślę, że dla takich wypadków jak wyżej czas tę karę przywrócić.
Problem w tym kto ma wymierzać sprawiedliwość. Władze kościelne są niezwykle sprawne w dyscyplinowaniu ludzi prawomyślnych i odważnych jak np arcybiskup Karagandy Jan Paweł Lenga, który został przeniesiony na emeryturę w wieku lat 61. (Z Tadżykistanu wyrzuciło go KGB, z Kazachstanu Watykan jak sam się wyraził). Gerhard Mueller stracił swój urząd z dnia na dzień bez żadnych wyjaśnień, podobnie jak 3 jego podwładnych zajmujących się nadużyciami seksualnymi kleru. Ksiądz Kalchik za spalenie tęczowej flagi został zesłany do psychuszki w USA, a u nas o.Wyszyński (jeśli wierzyć jego słowom) za informowanie przełożonych o homoseksualnych awansach ze strony dominikańskich gwiazd i zły stan zdrowia (po zatorze płucnym).
Nikt natomiast nie słyszał, żeby jakiekolwiek konsekwencje groziły hierarchom jawnie promującym homoseksualizm i ich pupilkom typu o. James Martin SJ albo ks. Rosica. Popieranie aborcji przez katolickich duchownych też nikomu w Watykanie nie przeszkadza. Wygląda na to, że wrogie przejęcie Kościoła już w znacznym stopniu się dokonało. Obawiam się, że tzw Synod Młodych potwierdzi to podejrzenie.
Nie ma chyba nic bardziej obśmianego na świecie niż dziewictwo i czystość. Bycie dziewicą jest obecnie bardziej wstydliwe, niż puszczanie się w czasach wiktoriańskich. Gdyby się nad zagadnieniem zastanowić bez uprzedzeń, trudno znaleźć powód. Czy nie słyszymy wciąż o tolerancji? Dlaczego nie objąć nią pragnących żyć w czystości, nie zainteresowanych seksem dla sportu i rekreacji? To oczywiście śmieszne pytanie. Wiadomo, że nie chodzi o żadną tolerancję tylko zniszczenie Kościoła i jego nauki.
E.Michael Jones często wspomina o teorii iluś tam stopni dojrzałości głoszonej przez niejakiego Erica Ericsona (wł. Samuelsona), która - nauczana także w seminariach - w znacznym stopniu przyczyniła się do demoralizacji kleru po Soborze Watykańskim II. Stopień siódmy (o ile dobrze pamiętam) to rozpoczęcie "życia seksualnego". Bez tego - twierdzi twórca teorii - prawdziwej ludzkiej dojrzałości nie osiągniemy. Znaczy ani Maryja, która przeskoczyła od dziewictwa do macierzyństwa, ani Jezus, ani tabuny świętych nie osiągnęli pełni człowieczeństwa, zatrzymali się w swoim rozwoju na progu dorosłości. A jeśli się nie zatrzymali i istnieją dowody na ich ponadprzeciętną ludzka dojrzałość to znaczy, że ta czystość musiała być z odzysku.
Jeżeli w seminariach naucza się metody historyczno-krytycznej, która odrzuca z Pisma Św. wszystkie cuda, to trudno się dziwić, że dziewicze macierzyństwo Maryi nie mogło się ostać, tym bardziej, że zgodnie z wspomnianą wyżej teorią nie jest żadnym tytułem do chwały, tylko przeszkodą w osiągnięciu dojrzałości.
Trudno się dziwić, że pod wpływem tego rodzaju nauk mężczyźni o normalnych skłonnościach nie widzieli sensu w wyrzekaniu się miłości kobiety - woleli odejść i założyć rodzinę - natomiast homoseksualiści znaleźli w seminarium, parafii lub zakonie niewyczerpane źródło możliwości posunięcia swojej ludzkiej dojrzałości naprzód. Dla tych ludzi czystość nie jest cnotą, oni po prostu nie wierzą, że istnieje jakaś jakościowa różnicą między ssaniem własnego kciuka a seksem oralnym z innym mężczyzna (jak się wyraził pewien duchowny na portalu dla homoseksualnego kleru). Nie są w stanie ocenić powagi przemocy seksualnej gdyż zakładają, że wszyscy - tak jak oni sami - krążą w nieustannej pogoni za okazją.
Wstrząsające wrażenie zrobiła na mnie relacja ks. Kalchika z diecezji Chicago (to ksiądz, który spalił tęczową flagę z krzyżem). Został dwukrotnie zgwałcony - raz jako 11-latek (przez sąsiada) i raz jako 19-letni franciszkański nowicjusz (przez księdza). Po tym doświadczeniu chciał po prostu przestać istnieć, był człowiekiem złamanym. "I lost my virginity" powiedział w sposób zupełnie naturalny i nikt nie mógłby go wyśmiać jako nieatrakcyjnego nieudacznika, gdyż - nawet teraz w wieku 56 lat -jest ponadprzeciętnie przystojnym mężczyzną. Potrzebował długoletniej terapii, żeby wrócić do siebie, odszedł z zakonu, dopiero po latach (w wieku 35 lat) został księdzem, a straszne wspomnienia wciąż go nawiedzają.
McCarrick zapraszał do swego domku letniskowego w New Jersey 6 kleryków, a łóżek było tylko 5 więc jeden z nich musiał spać ze swoim arcybiskupem. Ten był chędożony w sposób fizyczny, pozostali wdrażani do przechodzenia nad tym do porządku dziennego. W ten sposób pokolenia kleryków zostały zdeprawowane i znieczulone na zło, którego byli świadkami.
Kiedy pomyślę, że coś tak ohydnego mogło przytrafić się ludziom, którzy swe dziewictwo pragnęli ofiarować Bogu, jest mi gorzej. O. Adam Wyszyński wspomina - w wywiadzie udzielonym Jackowi Międlarowi na jego stronie - o młodej zakonnicy, regularnie gwałconej przez proboszcza i wikarego na parafii, gdzie pracowała. Siostra przełożona miała powiedzieć jej, że musi to wytrzymać, gdyż inaczej zakon straci źródło utrzymania. Trudno w to uwierzyć, a jeśli to prawda, to słychać złowrogi rechot szatana... Kiedyś w prawie niemieckim za gwałt na dziewicy karano śmiercią przez ścięcie zaostrzoną deską. Myślę, że dla takich wypadków jak wyżej czas tę karę przywrócić.
Problem w tym kto ma wymierzać sprawiedliwość. Władze kościelne są niezwykle sprawne w dyscyplinowaniu ludzi prawomyślnych i odważnych jak np arcybiskup Karagandy Jan Paweł Lenga, który został przeniesiony na emeryturę w wieku lat 61. (Z Tadżykistanu wyrzuciło go KGB, z Kazachstanu Watykan jak sam się wyraził). Gerhard Mueller stracił swój urząd z dnia na dzień bez żadnych wyjaśnień, podobnie jak 3 jego podwładnych zajmujących się nadużyciami seksualnymi kleru. Ksiądz Kalchik za spalenie tęczowej flagi został zesłany do psychuszki w USA, a u nas o.Wyszyński (jeśli wierzyć jego słowom) za informowanie przełożonych o homoseksualnych awansach ze strony dominikańskich gwiazd i zły stan zdrowia (po zatorze płucnym).
Nikt natomiast nie słyszał, żeby jakiekolwiek konsekwencje groziły hierarchom jawnie promującym homoseksualizm i ich pupilkom typu o. James Martin SJ albo ks. Rosica. Popieranie aborcji przez katolickich duchownych też nikomu w Watykanie nie przeszkadza. Wygląda na to, że wrogie przejęcie Kościoła już w znacznym stopniu się dokonało. Obawiam się, że tzw Synod Młodych potwierdzi to podejrzenie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)