Usłyszałam w "Riserczu" Ziemkiewicza, że afera autobusowa z Bielsko-Białej miała mniej więcej taki przebieg:
- Dziewczynki ukraińskie położyły nogi (w butach) na siedzeniu
- Polak zwrócił im uwagę, że niszczą dobro publiczne i kazał nogi zdjąć
- Matka natomiast nalegała, żeby dalej trzymały nogi w butach na siedzeniu, bo ona im na to pozwala
- Facet się wypowiedział o całym towarzystwie w tonie negatywnym
- Matka nagrała i opublikowała reakcję Polaka na wcześniejszą prowokację (nie zgłosiła nic na policję)
Następnie:
- Policja zareagowała na umieszczone w sieci nagranie.
- Kilku debilom "wezbrała brunatna fala" i dali temu wyraz we wpisach na mediach społecznościowych.
- Wyszła na jaw instrukcja ukraińskiej ambasady jak prowokować Polaków i nagrywać ich reakcję, a następnie publikować w sieci.
Efekty:
- Człowiek stracił pracę, bo zareagował na niszczenie dobra publicznego
- Grożą mu 3 lata więzienia
- Koalicja rządząca współpracuje z Żełeńskim w tworzeniu wrażenia, że w Polsce "wzbiera brunatna fala", która wzmocni jego pozycję w sporze z naszym krajem.
Dlatego właśnie nie mogę śledzić polityki krajowej, bo mam za słabe nerwy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz