czwartek, 23 lipca 2026

Jeszcze o aferze bielsko-bialskiej

Usłyszałam w "Riserczu" Ziemkiewicza, że afera autobusowa z Bielsko-Białej miała mniej więcej taki przebieg:

  • Dziewczynki ukraińskie położyły nogi (w butach) na siedzeniu
  • Polak zwrócił im uwagę, że niszczą dobro publiczne i kazał nogi zdjąć
  • Matka natomiast nalegała, żeby dalej trzymały nogi w butach na siedzeniu, bo ona im na to pozwala
  • Facet się wypowiedział o całym towarzystwie w tonie negatywnym
  • Matka nagrała i opublikowała reakcję Polaka na wcześniejszą prowokację (nie zgłosiła nic na policję)
Następnie:
  • Policja zareagowała na umieszczone w sieci nagranie. 
  • Kilku debilom "wezbrała brunatna fala" i dali temu wyraz we wpisach na mediach społecznościowych.
  • Wyszła na jaw instrukcja ukraińskiej ambasady jak prowokować Polaków i nagrywać ich reakcję, a następnie publikować w sieci.
Efekty:
  • Człowiek stracił pracę, bo zareagował na niszczenie dobra publicznego
  • Grożą mu 3 lata więzienia
  • Koalicja rządząca współpracuje z Żełeńskim w tworzeniu wrażenia, że w Polsce "wzbiera brunatna fala", która wzmocni jego pozycję w sporze z naszym krajem.
Dlatego właśnie nie mogę śledzić polityki krajowej, bo mam za słabe nerwy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz