Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziemkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziemkiewicz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 kwietnia 2022

Ruskie trolle w akcji

Wysłuchałam właśnie wykładu Ziemkiewicza pt. Władymir i Fabryka Hejtu (https://youtu.be/JmobkyLsSbU), a potem zajrzałam na twittera i co tam znalazłam? Doskonałą ilustrację działania ruskiej agentury wpływu, oczywiście. Tak, mam świadomość, że piszę o tym po raz tysiąc pięćdziesiąty. 

Proszę zauważyć, że od rozpoczęcia operacji "Śluza", do ataku hybrydowego na nasz kraj używane są te same bezwstydne kłamstwa, obrażające inteligencję średnio rozgarniętego człowieka. Dlaczego więc te same podmioty zaangażowane w kampanię defamacyjną przeciw Polsce powtarzają te same zużyte chwyty? Dlaczego ich zleceniodawcy nie oczekują czegoś mniej idiotycznego? Ziemkiewicz wyjaśnia, że ten przekaz adresowany jest nie do nas, tylko do światowej opinii publicznej, która ma mniej możliwości i chęci sprawdzenia jego zgodności z faktami. Każdy kolejny tweet jakiegoś pożytecznego idioty, lub najemnego wyrobnika, to jeden z owych tysięcy gwoździ wbijanych w tysiące desek, jak to ujął Goebbels. Ten sam klasyk zauważył, że kłamstwo powtórzone milion (a może tysiąc) razy staje się prawdą... 

Ewidentnie zadaniem takiej Ochojskiej czy innej grupy Granica, nie mówiąc już o żywiołkach pomniejszego płazu, jest powtórzenie oczywistego absurdu określoną ilość razy, nie ważne ilekroć publicznie wykazano im kłamstwo. Schemat jest taki: kłamstwo, zdemaskowanie, częściowe wycofanie się lub wymuszone, zdawkowe przeprosiny, a na następny dzień to samo kłamstwo itd. Ci ludzie nie mają wstydu, oni po prostu wykonują pracę, za która im płacą. Jedynym skutecznym sposobem powstrzymania ich jest odcięcie źródeł finansowania...

Komentarz Roberta Tekieli'ego jest bardzo spokojny. Ja raczej doradziłabym autorowi tweeta, żeby się tak nie ograniczał w mnożeniu nieszczęść swoich bohaterów literackich.  Czemu tylko jedna z kobiet jest w ciąży? Czemu pozostałe nie urodziły ubiegłej nocy bliźniaków z lekoodporną gruźlicą? Czemu jednego z nich nie zjadł wilk i nie zaraził reszty stada? Jaki to będzie miało wpływ na populację tych zwierząt?


69-letnia pani z cukrzycą mnie powaliła! Niedomagająca staruszka - awanturniczka, tego jeszcze w literaturze światowej nie było, jeśli nie liczyć miss Marple Agaty Christie. Zdecydowanie brak mi noworodka! (Bachora drącego japę na zdjęciu osobiście strzeliłabym w pysk). Najbardziej intryguje mnie fraza "wywiezieni do Białoruś". Sama tam kiedyś chciałam pojechać, zobaczyć strony rodzinne moich przodków, ale potrzebna była wiza, a żeby ją dostać zaproszenie.... Grupo Granica co musze zrobić, żeby tak po prostu zostać "wywieziona do Białoruś' na - powiedzmy - miesięczny pobyt z możliwością rozbijania obozu w tamtejszych lasach celem ograniczenia kosztów?


Ochojska tym razem eksperymentuje z przekazem podprogowym. Proszę zwrócić uwagę na użycie słowa "łapanka" i "wywózka", które kojarzą się Polakowi jednoznacznie. Za samo zrównanie ofiar łapanek i wywózek z czasów  IIWŚ z oprychami Putina atakującymi naszą wschodnią granicę to ścierwo powinno siedzieć. 

Jak powinna wyglądać ochrona międzynarodowa przed "osobami o ciemnej skórze i innej religii" najlepiej pokazuje bitwa pod Wiedniem i pod Lepanto. Trzymajmy się wypróbowanych, skutecznych sposobów naszych przodków!


niedziela, 20 marca 2022

O zmęczeniu wzmożeniem

Nie byłam w stanie oglądać saloniku Ziemkiewicza, bo Janecki nie dopuszczał do głosu Warzechy i bardzo go strofował. Warzecha jest, i zawsze był, upierdliwy i nie jednemu działa na nerwy, ale trzeba przyznać, że zawsze kieruje się swoim rozeznaniem i w bardzo niewielkim stopniu ulega nastrojom. Tego mi właśnie bardzo brakuje ostatnio w debacie publicznej - spokoju i trzeźwej oceny sytuacji. Wszyscy latają wzmożeni i rozjeżdżają każdego, kto nie dość poruszony, albo zwraca uwagę na jakiś rzeczywisty problem.

No cóż, muszę być bardzo złym człowiekiem, bo mam szczerze dość tego wzmożenia, zwłaszcza, że nie mam pojęcia, co naprawdę dzieje się na Ukrainie. Ile było szydery z rajdu Kaczyńskiego, Morawieckiego, Jansy i Fiali do Kijowa, a ja tymczasem rozumiem, że ci ludzie po prostu chcieli zobaczyć na własne oczy jak wygląda sytuacja.

Dla mnie najbardziej podejrzany jest ten rewelacyjny ukraiński PR w mediach światowych. Żydzi, którzy mają tyle pretensji do Polaków, złego słowa nie powiedzą o Ukraińcach, choć powodów (realnych) nie brak. Czy to jedno nie jest dziwne? Czy, tak jak chce Krajski, Ukraina ma być ziemią obiecaną chasydów, co Kołomojski organizuje od dawna. Tenże oligarcha wystrugał z banana Zełenskiego, który teraz okazuje się mężem stanu. Czy to rola, która odgrywa, czy też dorósł do roli w której się znalazł. Szczerze? Nie mam bladego pojęcia!

Wszyscy zgodnym chórem twierdzą, że bez względu na wynik tej wojny Ukraina będzie zrujnowana, a w Polsce pozostaną miliony uchodźców. Czyli rusko-niemiecki sojusz ma na celowniku ten konkretnie obszar i obaj partnerzy działają wspólnie, każdy w ramach swoich możliwości, zgodnie z własną specyfiką.

Bardzo chciałabym wiedzieć, co dla nas jest szykowane. Cokolwiek to jest, niech Bóg zniszczy zamysły głów pychą nadętych, a my dopomagajmy ze wszystkich sił!

P.S.


piątek, 11 marca 2022

UE w działaniu

Nie chce mi się już komentować tej ohydy zwanej UE. Mogę jedynie polecić teksty mądrzejszych i lepiej zorientowanych ode mnie jak  np. Rafał Ziemkiewicz w swoim wczorajszym video komentarzu "Wróg jest w naszych głowach" (https://www.youtube.com/watch?v=vF2uuLRQj4Q), a nade wszystko prof. Adam Wielomski przedstawiający bardzo przejrzysty schemat:






piątek, 25 lutego 2022

Gdzie "obrońcy praw człowieka"?!!!

Dziś piszę w zupełnie innej rzeczywistości niż ostatnio (i na obcym laptopie). Ziemkiewicz uznaje agresję  na Ukrainę za rodzaj operacji terrorystycznej, w której chodzi o nasilanie grozy. Najpierw atakowane są lotniska, a kiedy Ukraińcy nie pękli, rakiety lecą na osiedla mieszkalne, w dalszej kolejności możemy się spodziewać dołów napełnionych zwłokami ofiar cywilnych...

Putin jaki jest, każdy widzi. Nie od dziś wiadomo, że to po prostu bandyta, gangster czy też, jak chcą inni,  psychopata. Dla mnie najciekawsze są reakcje promotorów tego gangstera na jego wybryki. Niemcy okazali się wiernymi sojusznikami. W mediach co prawda fala samokrytyki, ale realnie bojkotowane są wszelkie sankcje dotkliwe dla Rosji, jak np. odłączenie od systemu Swift. UE, która tak zgodnie nakłada sankcje na Polskę za próbę reformy sądownictwa, wobec Rosji jest dziwnie ospała. Wydawało nam się onegdaj, że urwaliśmy się spod władzy Związku Radzieckiego, a okazało się  że z własnej woli wpadliśmy w ręce jego najwierniejszego pomagiera!!!

A co w kraju? Gdzie czułe serduszka obrońców praw człowieka, tak wzmożone, kiedy broniliśmy granicy z Białorusią? Gdzie są te ekipy BBC, ABC i Deutsche Welle w poszukiwaniu katastrofy humanitarnej? Gdzie grupa Granica, Danuta Kuroń, Janina Ochojska, Maja Ostaszewska i Barbara Kurdej - Szatan? Nie słychać dalszych rewelacji Emila Czeczko? Czy "zabici przez straż graniczną aktywiści" już pochowani? A jak tam ciała |"pomordowanych uchodźców"? Czy już ekshumowane jako dowody w sprawie przeciw w Polsce przed trybunałem w Hadze?

Szwecja już zapowiedziała, że nie będzie przyjmować uchodźców z Ukrainy. Czy to nie urocze? A właściwie dlaczego nie? Bo nie są opaleni, nie są muzułmanami i są prawdziwymi ofiarami działań wojennych? W końcu mamy oficjalnie uznawaną w Europie definicję uchodźcy - to musi być muzułmański mężczyzna z bliskiego wschodu w wieku poborowym wybierający się do Niemiec po socjal i agresywnie atakujący straż graniczną!!!! Wobec europejskich ofiar wojny dobre serduszka nie obowiązują!!!

Drogocenny Izrael też okazał się lojalnym sojusznikiem Putina. Odmówił Ukrainie sprzedaży systemu obrony antyrakietowej. Podczas wojny w Gruzji w 2008 zrobił jeszcze lepszy numer - sprzedał broń Gruzinom, ale kody dostępu przekazał ruskim.

Watykan, wraz z Rosją potępiający Polskę za obronę granicy podczas operacji "Śluza", nabrał wody w gębę i nie zdobył się na najlżejszą krytykę pod adresem Kremla, do którego umizga się równie obleśnie jak do komunistycznych Chin. Niedościgłym wzorem Pietro Parolina jest Agostino Casaroli, któremu Wyszyński i Midszenty sypali piasek w szprychy w epoce zimnej wojny.

Grzegorz Górny zauważył przytomnie, że zohydzanie Ukraińców i ich państwa było przygotowaniem agresji, której obecnie jesteśmy świadkami. Analogiczna operacja jest prowadzona w mediach rosyjskich i światowych (tu widać wyraźnie sojusznicze wsparcie Izraela i Niemiec) przeciw Polsce. Możemy mieć pewność, że to przygotowanie gruntu pod działania ofensywne. Czy agresję militarną? Tego nie wiem, ale rzecz nie wydaje się nieprawdopodobna...

Jakoś nie słyszę sformułowania "mordercy w mundurach" tak hojnie używanego w stosunku do obrońców naszych granic... Cała agentura krajowa i sojusznicy Putina w UE histerycznie atakujący Polskę objawili się  w całej swojej perwersyjnej ohydzie... Zapamiętajmy nazwiska!


niedziela, 8 grudnia 2019

Kij do zadu, czyli o wyższości starej szkoły wychowania nad nową!

Obejrzałam niedawno wywiad Jaruzelskiej z Ziemkiewiczem na YouTube. Państwo się znają z liceum i studiów na polonistyce UW. Bardzo sympatyczna i ciepła rozmowa.

Przy okazji wspomnień szkolnych Ziemkiewicz wyznał, że jako nastolatek pełen był kompleksów. Zdziwionej interlokutorce wyjaśnił, że był produktem pewnej szkoły wychowywania dzieci reprezentowanej przez matkę. Według niej dziecka się nie chwali, by nie wbiło się w pychę, trzeba je nieustannie zawstydzać itp.

Bardzo dobrze znam tę metodę wychowawczą, gdyż sama byłam jej poddawana. Niestety nie posłużyła mi tak dobrze jak Ziemkiewiczowi. Widząc jednak skutki wychowania bezstresowego zaczynam być bardziej skłonna do zrozumienia czego chciano uniknąć i co osiągnąć w ten sposób.

Jeszcze bardziej skłonna jestem uznać zasadność nawoływań biblijnych do częstego (nawet profilaktycznego) używania kija wobec synów. Młodzi mężczyźni po prostu potrzebują zewnętrznej dyscypliny w stylu militarnym, jasno określonych reguł i sprawiedliwych kar.

Z perspektywy widać wyraźnie, że nadmiar dyscypliny jest mimo wszystko lepszy niż jej brak. Idealne byłoby wyważenie i dostosowanie do wrażliwości jednostki, ale ze względu na nieliczne wrażliwe jednostki nie można rezygnować ze stosowania adekwatnych środków wychowawczych wobec całej populacji.



niedziela, 26 maja 2019

Kazanie O. Delika, a "parada równości" w Gdańsku

Miałam ochotę napisać o czymś zupełnie innym, ale niestety wchrzanił mnie przeor wrocławskich dominikanów swoim kretyńskim kazaniem.

Było dziś czytanie z Dziejów Apostolskich, o tym jak chrześcijanie pochodzenia pogańskiego zostali zwolnieni od obowiązku obrzezania, mieli się tylko powstrzymać od składania ofiar bożkom, nierządu, krwi i tego co uduszone. To stało się pretekstem tak pokrętnej, a upierdliwej tyrady, że miałam ochotę interweniować. Oto kilka próbek (opatrzonych moim komentarzem):

1.  Kochasz Jezusa? A ile czasu poświęcasz na czytanie Ewangelii? 
 Św. Jan Ewangelista twierdzi, że kochać Boga to zachowywać jego przykazania. Rzecz jasna, prosta i weryfikowalna. Poza tym, nie znam nikogo tak nawiedzonego, by chodził i opowiadał, że kocha Jezusa, a gdyby ktoś taki się znalazł, pełna byłabym najgorszych podejrzeń. Nie cierpię narzucania tej koszmarnej maniery opisywania doświadczeń duchowych zupełnie nieadekwatnym językiem uczuć, relacji i Bóg wie jeszcze czego. 
2. Jeżeli ktoś zachowuje przykazania ze strachu (przed potępieniem) to znaczy, że jest niewolnikiem ergo bardzo źle!  
Jeżeli ktoś zachowuje przykazania, to bardzo dobrze dla wszystkich, którzy się z nim zetkną, Nie będą rozpaczać, że ich nie zabił, nie okradł, nie oczernił, nie zgwałcił i nie uwiódł żony/męża z niewłaściwych powodów. Brak owej bojaźni manifestuje się bardzo ohydnie jak ostatnio w Gdańsku:

Gdyby ci ludzie zachowywali przykazania chociażby z lęku przed dostaniem w zad albo dotkliwą karą pieniężną nie musielibyśmy oglądać takich obrazków w przestrzeni publicznej. 
3. Kultura chrześcijańska nie zbawia. 
Żadna kultura nie zbawia i nikt od niej tego nie oczekuje. Czy dlatego że nie zbawia mamy się jej wyrzec? W imię czego? Takich pląsów jak na obrazku? To byłby postulat prawdziwie kretyński. Kultura chrześcijańska jest po prostu lepsza niż pogańska, muzułmańska,buddyjska, hinduistyczna, żydowska czy gejowska, dlatego nie mamy ochoty jej zmieniać na gorszą. 
4. Papież Franciszek, biskup Ryś i przeor Delik powtarzają, że Chrześcijaństwo nie jest wyborem etycznym tylko wyborem osoby (tzn Jezusa). 
Wszystko to bardzo pięknie, ale ta osoba ma bardzo jasne i udokumentowane w źródłach poglądy w kwestiach etycznych np dotyczące nierządu (i nierozerwalności małżeństwa). Także Barnaba i Sylas przekazali od apostołów braciom pogańskiego pochodzenia, że od nierządu mają się powstrzymać jeśli chcą  być uczniami Chrystusa. Czy to się zmieniło? Kiedy? Na podstawie jakiego nowego objawienia? Rozumiem, że papież, biskup i przeor będąc w relacji z Jezusem dowiedzieli się czegoś o czym my, przynosiciele jajek do święcenia, nie mamy pojęcia. A co jeśli nas Jezus  wciąż utwierdza w przekonaniu, że nierząd jest obrzydliwy? Czyj Jezus będzie ważniejszy hierarchów czy ludu Bożego?
Nawet jeżeli papież Franciszek, biskup Ryś i przeor Delik ogłoszą, że Jezus błogosławi aktywności homoseksualnej i wszystkie cioty w koloratkach z boyfriendami będą mogły już jawnie pląsać z piórkiem w zadzie na paradzie "równości" nic to nie zmieni. (O to przecież chodzi w tym ciągłym nawoływaniu do miłosierdzia, czyż nie?) Zasada jest prosta i nie do obejścia: "Idź, ale od tej pory już nie grzesz!" 
5. Wierni powinni się zastanowić jak przyczynili się do skandali obyczajowych w Kościele pokazanych w filmie Siekielskich! 
Przez nie wzięcie kija i nie pogonienie homolobby zapewne!  I jeszcze przynoszenie jajek do świecenia w Wielką Sobotę oczywiście!!!

Tymczasem redaktor Ziemkiewicz został zganiony przez O. Kramera na Twitterze za oburzenie się "tęczową" parodią procesji Bożego Ciała jaka miała miejsce w Gdańsku i skrytykowanie poziomu intelektualnego pani prezydent owego miasta.


  1.  @R_A_Ziemkiewicz 20 hours agoMoreRafał A. Ziemkiewicz Retweeted Grzegorz Kramer
    Gdyby w Sevres szukali modelowego „pożytecznego idioty”, ten niby-katolik uwiarygadniający nienawiść do Polaków i katolików bełkotem „nie popieram, ale jako katolik (niby) popieram” nadałby się świetnie. Tylko że oni pewnie nie kupią takiej tandety...
    Rafał A. Ziemkiewicz added,

    Grzegorz Kramer @ojcieckramer
    Replying to @R_A_Ziemkiewicz
    Naprawdę? Z czego jest Pan dumny? Z chamskiego znieważania ludzi? Z prowokacyjnego języka? Ze wspierania ludzi, którzy jak Pan wyleją wiadro pomyj na przeciwników?
    Nie, nie jest Pan żałosny.… @R_A_Ziemkiewicz
     21 hours agoMoreRafał A. Ziemkiewicz Retweeted Aleksandra Dulkiewicz
    Naprawdę? Z czego jesteś taka dumna, żałosna idiotko? Z chamskiego znieważania katolików? Z prowokacyjnego profanowania świętości? Ze wspierania gówniarstwa, którego jedynym celem jest nasrać Polakom na wycieraczkę i napluć do zupy?
    Bosh, ależ wy „fajnoplacy” jesteście żałośni 👎
    Rafał A. Ziemkiewicz added,


    Aleksandra Dulkiewicz @Dulkiewicz_A
    Jestem dumna i zaszczycona, że mogłam otworzyć i uczestniczyć w V Trójmiejskim Marszu Równości 🏳️‍🌈 nie boi się różnorodności❣️





Zgadzam się w pełni  z oceną obu osób! Za jakie grzechy Pan Bóg pokarał nas duszpasterzami, którzy są albo pięknoduchami bez żadnego kontaktu z rzeczywistością, albo ciotami, niestety!!!

czwartek, 4 października 2018

O recenzjach "Kleru" i co z nich wynika

Nie sposób opędzić się od recenzji filmu "Kler", którym nie jestem w najmniejszym stopniu zainteresowana. Znacznie ciekawszy wydaje mi się jego odbiór przez różne środowiska.

Niezależna podała link do vloga "Ponarzekajmy o filmach", którego autor przedstawiający się jako ateista uznał najnowszą produkcję Smarzowskiego za "ch...jowy film". Tę radykalną opinię uzasadnił beznadziejnym scenariuszem, brakiem realizmu, który utrudnia branie bohaterów i ich postaw na poważnie, niedociągnięciami warsztatu (zdjęcia), słabymi dialogami (naładowanymi nieuzasadnioną wulgarnością), a nade wszystko nudą. Wyśmiał deklarowany cel powstania filmu (rozpoczęcie dyskusji o Kościele) i przypisał reżyserowi niskie pobudki (kasiora). Za jedyny atut uznał aktorstwo. Jego ocena wynosiła 3/10. Wspomniał też o niezwykle wulgarnej i hałaśliwej publiczności wypełniającej pustawe zazwyczaj kino i zachowującej się jak na wiecu.

Łysięjący katolik (Tomasz Samołyk) ocenił film na 5 lub 6/10. Miał zdecydowanie lepsze zdanie o walorach warsztatowych czy też artystycznych samego dzieła jak i dorobku Smarzowskiego w ogóle. Jego głównym zarzutem była nieznajomość tematu, zrozumiała u wojującego ateisty, który robi film nie o Kościele, tylko o swoich o nim wyobrażeniach. Do recenzji dodał liczne zapewnienia o sympatii do reżysera. Odciął się pogardliwie od środowisk katolickich wzywających do bojkotu filmu.

Ks. Longchamps du Berrier (o ile dobrze pamiętam) stwierdził, że apele o bojkot filmu staną się dla niego dobrą reklamą. Mimo wysiłków p. Ziemca nie dał się skłonić do żadnych emocjonalnych ani potępiających wypowiedzi. Głownie zauważył brak znajomości realiów życia Kościoła (brak konsultanta) i nie krył pewnego rozczarowania, gdyż miał nadzieję, że będzie to dobry film z gatunku tych, które można pokazywać księżom na rekolekcjach dla kapłanów. Podobną nadzieję żywił ksiądz Isakowicz-Zalewski, ale gotowy produkt nazwał straconą okazją.

Ks Zieliński zauważył niezwykłą zbieżność scenariusza z SB-cką propagandą antykościelną - pedofil jest kapelanem Solidarności, a inny zwyrodnialec powtarza hasło ks. Jerzego Popiełuszki "zło dobrem zwyciężaj". Nic dziwnego, ze Urban był zachwycony na premierze, a Hartman wystąpił w jakiejś scenie.

Józef  Orzeł i Gabriel Maciejewski nie byli na filmie, ale słyszeli zapowiedź reżysera, że następny zamierza nakręcić o "wielkiej Lechii", czyli jak to określili "tworze Duginowskiej propagandy" (Michalkiewicz nazwał tę ideę dosadniej - "ubeckie rzygowiny"), co układa się w pewną spójną całość. Ciekawe czy dostanie dotację z PISFu?

Krzysztof Karoń uznał dzieło Smarzowskiego za szalenie niebezpieczny atak na naszą cywilizację i zaapelował, żeby w ramach kontrofensywy kolportować wyniki badań Eurostatu na temat przemocy wobec kobiet w różnych krajach UE (tam, gdzie wpływ katolicyzmu był najdłuższy wskaźniki są najniższe).

Rafał Ziemkiewicz umieścił na twiterze plakat międzywojennego, niemieckiego filmu Jude Suss (czy jakoś tak) wskazując, że był to ważny głos w dyskusji o problemach Judaizmu i patologiach występujących w społeczności żydowskiej (lichwa)

Zupełnie w innym tonie wypowiedzieli się dominikanie. O. Golonka na oficjalnej stronie zakonu umieścił recenzję pisaną z powagą należną wybitnemu i ważnemu dziełu. Według niego to ofiary klerykalnej pedofilii mówią do nas z ekranu i powinniśmy ten głos w końcu usłyszeć. W przeciwieństwie do Stanów i Irlandii nie znamy skali zjawiska. Zróbmy badania to będziemy ją mieli. A czy chcemy? (w domyśle- nie).

Największym entuzjastą filmu okazał się o. Adam Szustak, który wybrał się do kina w habicie. Publiczność była zachwycona, niektórzy podchodzili, witali się, rozmawiali. Film - zdaniem kaznodziei - jest świetny, jak cała twórczość Smarzowskiego, a ponadto jego - o. Szustaka - wzywa do nawrócenia. Ze szczególnym wstrętem odciął się od wszystkich środowisk katolickich, które film krytykują albo namawiają do bojkotu. Prychnął coś z pogardą o mentalności oblężonej twierdzy.

A co ojcze Adamie Szustaku jeśli twierdza rzeczywiście jest oblężona? Co więcej, wróg wdarł się do wewnątrz i założył ojca współbraciom profile na gejowskich portalach randkowych (jeśli wierzyć o. Wyszyńskiemu). A może sami sobie założyli? No jasne, że sami, przecież żadnego wroga nie ma! Po co wróg, jeśli sama załoga zachowuje się w ten sposób?!!

Wstrząsające hasło "pedofilia" skutecznie odwraca uwagę od istoty problemu, czyli wrogiego przejmowania KK przez homolobby. Zupełny brak tego wątku w filmie Smarzowskiego (zdradzający zasadniczą nieznajomość patologii Kościoła) zauważył ks. Isakowicz-Zalewski. Pomocniczy biskup płocki Milewski w rozmowie z redaktorem Mazurkiem wspomniał ostatnie przypadki "pedofilii" kleru w diecezji.  Na siedem ofiar sześć było"dziećmi" w wieku 16-18 lat, płci męskiej. McCarrick i Paetz specjalizowali się w jeszcze starszych "dzieciach" - klerykach i młodych księżach.

Ach, ta przedziwna wybiórczość miłosierdzia! Jak trendy w modzie. W tym sezonie nie współczujemy setkom młodych mężczyzn, którym złamano kręgosłup i życie w seminarium (czy innym studentacie). W sumie sami sobie winni. Po co się pchali do męskiego klubu. Służyć Bogu?!!!
Jakiemu Bogu?!!! Wygląda na to, że dla niektórych Bóg to wyłącznie pretekst by dawać upust swoim homoseksualnym apetytom, przy zapewnionych dostawach świeżego mięsa. Zachwycająca ewolucja idei celibatu!





niedziela, 31 grudnia 2017

O Ziemkiewiczu i feministkach kilka refleksji (luźno związanych z tematem)

Niedawno obejrzałam na YouTube wywiad Marcina Roli z Rafałem Ziemkiewiczem na kanale wRealu24 czy jakoś tak. Punktem wyjścia było oddalenie pozwu niejakiej p. Dryjańskiej przeciw Ziemkiewiczowi, który miał określić ją jako zdeformowaną, co z kolei było nawiązaniem do haseł głoszonych przez tę panią na demonstracji o dopuszczalności abortowania "zdeformowanych płodów".

Odpowiedź znanego publicysty z pewnością nie była elegancka, ale treść haseł demonstrujących feministek (a też ich język) urągała wszystkiemu czemu tylko mogła urągać ujmując rzecz najdelikatniej.

W dalszej części wywiadu Ziemkiewicz wygłasza swoją teorię skąd się biorą feministki (syndrom Piotrusi Pańci), która w wielu punktach wydaje się trafna, a także dość wnikliwie analizuje stan współczesnych mężczyzn i jakość ich relacji z kobietami. Twierdzi np, że żadna kobieta, która jest należycie kochana (przez mężczyznę, jak mniemam) feministką nie zostanie.

Wszystko to bardzo pięknie, ale cała ta rozmowa zostawia mnie z niejasnym poczuciem, że obie strony konfilktu are beating around the bush, innymi słowy przekaz werbalny rozjeżdża się z wizualnym, a wszystkie użyte słowa niezależnie od tego czy są głupie czy mądre, chamskie czy kulturalne mają luźny związek z istotą sprawy.

Feministki zrobiły z Ziemkiewicza uosobienie zła i chamstwa, męską szowinistyczną świnię i Bóg wie kogo jeszcze. Ten image jest oczywiście czystą kreacją tego środowiska (całkowicie autonomiczną wobec realnego człowieka) odpowiadającą na jego zapotrzebowanie na agresywną "patriarchalną" męskość z którą oficjalnie się walczy, a w skrytości duszyczki za nią tęskni albo przynajmniej pragnie się wejść w kontakt, choćby przez konflikt.

Każdy, kto widział dowolne nagranie z akcji aktywistek Femenu, pacyfikowanej przez policję, wie o czym mówię. Obrazy półnagich młodych kobiet wynoszonych przez uzbrojonych silnych mężczyzn nieodparcie kojarzą się z rozlicznymi przedstawieniami porwania Sabinek czy innych Lapitek, które także są zawsze nagie na tę okoliczność. Ewidentnie zestawienie kobiecej nagości i bezbronności z męską agresją i siłą jest odbierane jako wizualnie atrakcyjne i pobudzające. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że to pewna konwencja. Mężczyźni "gwałcą tylko troszeczkę" jak onegdaj wyraził się Korwin-Mikke, a omdlewająca słabość kobiet jest po części grą. Dopóki konwencja jest przestrzegana wszyscy się dobrze bawią - aktorzy i widzowie. Co innego prawdziwa przemoc ta zawsze jest ohydna, niewymawialna i natychmiast usuwana z pamięci (o ile to możliwe). Żadna kobieta fantazjująca o słodkim brutalu nie chciałaby w tzw realu zostać napadnięta przez niedorozwinięte emocjonalnie lub zaburzone indywiduum traktujące ją jak człowiek przyciśnięty nagłą potrzebą fizjologiczną wychodek. Żaden normalny człowiek nie chciałby być świadkiem takiej sceny, ani nie oglądałby jej zapisu, a gdyby się tak  przypadkiem zdarzyło nadaremnie starałby się to od-zobaczyć do końca swych dni.

Pewna młoda włoska feministka - ładna i zgrabna dziewczyna - rozebrała się do naga, rozpuściła długie do pasa włosy, a zrobiwszy sobie na twarzy niezbędny makijaż (nigdy nie wiadomo kiedy spotkasz swego królewicza) wyszła na ulice Turynu czy innego Mediolanu w obuwiu sportowym na nogach, z płócienną torbą przewieszoną przez ramię. Na co liczyła? Na jakieś białe patriarchalne, opresyjne, katolickie, łapska, które pochwycą jej wąską talię (a równie opresyjny, niski, męski głos zażąda "bądż mi powolną")? Na spojrzenia w których przez fałszywe oburzenie przebija chuć ledwo maskowana patriarchalnym nakazem cywilizowanego zachowania?  Na zdjęcia zakłopotanych policjantów niosących jej nagie ciało w mediach? Trudno powiedzieć. Na cokolwiek liczyła, spotkała imigrantów z Afryki, którzy obstąpili ją śmiejąc się, pokazując sobie palcami co bardziej interesujące fragmenty jej  anatomii i filmując komórkami. Serdecznie żal było mi nieszczęsnej, która miała zdrowy odruch, żeby zasłonić się torbą i włosami, ale jako dobra feministka starała się nad nim panować. Z mało przekonującym uśmiechem przyklejonym do twarzy coraz szybszym krokiem pomykała ulicami starając się zgubić ogon czarnych mężczyzn, którzy słusznie uznali, że lepszej atrakcji w mieście nie znajdą. Wyobrażam sobie jak pocieszała się świadomością, że cokolwiek powiedzieć o jej opresji, nie była ona biała, patriarchalna, ani katolicka.
(Film dostępny na You Tube "Crazy Italian feminist...")

Żadna ofiara napaści seksualnej nie rozebrałaby się publicznie do naga, ani nawet półnaga, jak to czynią uczestniczki tzw "marszów szmat", wyżej wspomniana niunia czy aktywistki Femenu. Obnażać się publicznie mogą jedynie osoby czujące się naprawdę bezpiecznie.  Tak się składa, że owo poczucie bezpieczeństwa zapewnia jedynie patriarchalna, opresyjna, chrześcijańska cywilizacja łacińska i tylko na jej kurczącym się obszarze oglądamy takie sceny.

Niektórzy tzw "prawicowi publicyści" twierdzą, że feministki to stare, brzydkie, nie kochane, zaniedbane, sfrustrowane baby, co wydaję się raczej próbą zawstydzenia tych kobiet niż uczciwym opisem rzeczywistości. Można się o tym łatwo przekonać oglądając którąś "Feministyczną pytę", gdzie młodzi reporterzy wyszukują w grupie demonstrantek co atrakcyjniejsze uczestniczki i prowokacyjnymi, często wulgarnymi pytaniami starają się skłonić je do powiedzenia czegoś głupiego, co im się na ogół udaje. Seksualny podtekst tej zabawy jest oczywisty. Równie dobrze można by  pod ten obraz podłożyć dialog typu "A panienka to ma czym oddychać" "Hi, hi, hi, a kawaler to nazbyt śmiały"  czy coś podobnego.

Czy ktoś pamięta jeszcze aktywistkę, która weszła do kościoła św Anny w Warszawie, żeby demonstracyjnie z niego wyjść podczas czytania listu biskupów, co uwieczniła kamera telewizyjna "przypadkowo" tam się znajdująca? Ta pani kompromitowała się w mediach czas pewien po tym zdarzeniu, dzięki czemu mogłam się jej przyjrzeć. Okazała się przeciętną osobą we wczesnym wieku średnim, która poświęciła sporą ilość czasu, ambarasu i pieniędzy swojej fryzurze. Włosy rosnące jej grzebieniem na środku czaszki bokami wygolone były prawie do skóry, na czym jeszcze głębiej widniało duże serduszko pofarbowane na czerwono. Przy czymś takim Magda Ogórek z przyklejonymi rzęsami i tlenionymi włosami ułożonymi w nieruchome pasma wydaje się osobą nie przywiązująca nadmiernej wagi do swego wyglądu.

Patrząc na wymyślne makijaże i fryzury niektórych aktywistek czy uczestniczek demonstracji nie sposób nie widzieć oczywistej kokieterii stojącej w jaskrawej sprzeczności z głoszonymi hasłami. Jaki interes może mieć osoba deklarująca wrogość do męskiej dominacji czy męskości w ogóle wysyłając sygnał "zainteresuj się mną, jestem chętna" za pomocą kilograma tuszu wokół oczu, warg ociekających szminką i farbowanych włosiąt wygolonych w fantazyjne wzory? Intensywność tego sygnału może konkurować z wizerunkiem scenicznym Dolly Parton. Problem w tym, że "niekonwencjonalność" użytych środków nie znajduje uznania w oczach potencjalnego targetu. Widziałam profilowe zdjęcie p. Dryjańskiej, na którym widoczne są głównie oczy i duża ilość tuszu. Rozumiem dlaczego uwaga Ziemkiewicz tak ją zabolała.

Jestem absolutnie pewna, że osoba autentycznie obojętna lub wroga wobec mężczyzn odpuściłaby sobie całe to "niekonwencjonalne" wdzięczenie w stylu "mam cipkę" i nie szukała desperacko słodkiego  tzn chciałam powiedzieć patriarchalnego brutala, jak owa włoska feministka nago krążąca po ulicach Turynu.

Drogie feministki p. Ziemkiewicz ma zdecydowanie bardziej "konwencjonalne" gusta, czemu dał wyraz w swoich licznych tekstach. Nie wydaje mi się też idealnym kandydatem na wymarzonego brutala, nawet jeśli miał w życiu tzw ciemny okres. Na mnie zawsze robił wrażenie człowieka dobrodusznego, nie przerywającego swoim gościom w studio i traktującego kobiety z należytym szacunkiem. Pamiętam program w którym występował z byłą posłanką Senyszyn, która pod wpływem takiego traktowania zbliżyła się najbardziej - jak to w jej przypadku możliwe - do ideału damy (określenie nieco na wyrost, ale lepsze nie przychodzi mi do głowy), nawet skrzekliwość jej głosu wydała jakby mniej irytująca.

Nie chcę przez to wszystko powiedzieć, że kobiety nie mają problemów, ani tym bardziej że nie istnieje pewien typ  męskiej mentalności, który im znacząco utrudnia życie. Cały ten feminizm jednak stawia rażąco błędną diagnozę przyczyn cierpienia kobiet, podobnie jak czynił to marksizm w stosunku do klasy robotniczej, mniejszości rasowych, etnicznych i seksualnych. Zainteresowanych głębszym wglądem w temat cierpienia i tzw opresji odsyłam do dostępnych na YouTube wykładów Jordana Petersena, psychologa klinicznego z uniwersytetu w Toronto, liberała i agnostyka zresztą. Stawia on tezę, że samo istnienie jest źródłem cierpienia. To cena którą płacimy za samoświadomość. Co ciekawe dla zilustrowania swojej tezy używa tekstu o upadku człowieka i wygnaniu z raju z Księgi Rodzaju, który interpretuje w duchu filozofii głębi Junga.

Osobiście nie wierzę, że agresywne grupy typu Femen mają cokolwiek wspólnego z ruchem kobiecym. Ktoś używa tych kobiet do swoich celów, a ściślej mówiąc używa obrazków z ich udziałem. Ciekawa jestem czy przeprowadzany jest casting na aktywistki, podczas którego kandydatki muszą zaprezentować swój biust i figurę przed komisją. Nie zdziwiłabym się gdyby tak było. Co łączy radykalny feminizm z wojującym islamem i komunizmem? Nienawiść do Chrześcijaństwa. Można więc bez ryzyka błędu założyć, że są to po prostu ruchy antychrześcijańskie czynne na terenie cywilizacji zachodniej, których działanie jest zsynchronizowane z bezprecedensowym prześladowaniem chrześcijan poza nią. Ekscesy z udziałem półnagich panienek przykrywają medialnie mordy na chrześcijanach, w sprawie których jakże wrażliwa opinia publiczna zachodu jest dziwnie obojętna, podobnie jak w kwestii przymusowej aborcji przeprowadzanej w Chinach siłą do końca ciąży, zabijaniu dziewczynek (w łonach matek i po urodzeniu) w Indiach, przymusowych małżeństw 8-latek w niektórych krajach muzułmańskich itp. Nie ma chyba bardziej oczywistego dowodu, że nie o kobiety tu chodzi.

Co do polskich feministek ich publiczna ekspresja - poziom agresji, wulgarność języka, przekraczanie granic - wykazuje bliźniacze podobieństwo do wystąpień Urbana, ekscesów palikociarni po krzyżem pod wodzą niejakiego Dominika Tarasa (czy ktoś go jeszcze pamięta?), niektórych akcji KODu i UBywateli RP.  Widać rękę tego samego mistrza marionetek.