Niedawno obejrzałam na YouTube wywiad Marcina Roli z Rafałem Ziemkiewiczem na kanale wRealu24 czy jakoś tak. Punktem wyjścia było oddalenie pozwu niejakiej p. Dryjańskiej przeciw Ziemkiewiczowi, który miał określić ją jako zdeformowaną, co z kolei było nawiązaniem do haseł głoszonych przez tę panią na demonstracji o dopuszczalności abortowania "zdeformowanych płodów".
Odpowiedź znanego publicysty z pewnością nie była elegancka, ale treść haseł demonstrujących feministek (a też ich język) urągała wszystkiemu czemu tylko mogła urągać ujmując rzecz najdelikatniej.
W dalszej części wywiadu Ziemkiewicz wygłasza swoją teorię skąd się biorą feministki (syndrom Piotrusi Pańci), która w wielu punktach wydaje się trafna, a także dość wnikliwie analizuje stan współczesnych mężczyzn i jakość ich relacji z kobietami. Twierdzi np, że żadna kobieta, która jest należycie kochana (przez mężczyznę, jak mniemam) feministką nie zostanie.
Wszystko to bardzo pięknie, ale cała ta rozmowa zostawia mnie z niejasnym poczuciem, że obie strony konfilktu are beating around the bush, innymi słowy przekaz werbalny rozjeżdża się z wizualnym, a wszystkie użyte słowa niezależnie od tego czy są głupie czy mądre, chamskie czy kulturalne mają luźny związek z istotą sprawy.
Feministki zrobiły z Ziemkiewicza uosobienie zła i chamstwa, męską szowinistyczną świnię i Bóg wie kogo jeszcze. Ten image jest oczywiście czystą kreacją tego środowiska (całkowicie autonomiczną wobec realnego człowieka) odpowiadającą na jego zapotrzebowanie na agresywną "patriarchalną" męskość z którą oficjalnie się walczy, a w skrytości duszyczki za nią tęskni albo przynajmniej pragnie się wejść w kontakt, choćby przez konflikt.
Każdy, kto widział dowolne nagranie z akcji aktywistek Femenu, pacyfikowanej przez policję, wie o czym mówię. Obrazy półnagich młodych kobiet wynoszonych przez uzbrojonych silnych mężczyzn nieodparcie kojarzą się z rozlicznymi przedstawieniami porwania Sabinek czy innych Lapitek, które także są zawsze nagie na tę okoliczność. Ewidentnie zestawienie kobiecej nagości i bezbronności z męską agresją i siłą jest odbierane jako wizualnie atrakcyjne i pobudzające. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że to pewna konwencja. Mężczyźni "gwałcą tylko troszeczkę" jak onegdaj wyraził się Korwin-Mikke, a omdlewająca słabość kobiet jest po części grą. Dopóki konwencja jest przestrzegana wszyscy się dobrze bawią - aktorzy i widzowie. Co innego prawdziwa przemoc ta zawsze jest ohydna, niewymawialna i natychmiast usuwana z pamięci (o ile to możliwe). Żadna kobieta fantazjująca o słodkim brutalu nie chciałaby w tzw realu zostać napadnięta przez niedorozwinięte emocjonalnie lub zaburzone indywiduum traktujące ją jak człowiek przyciśnięty nagłą potrzebą fizjologiczną wychodek. Żaden normalny człowiek nie chciałby być świadkiem takiej sceny, ani nie oglądałby jej zapisu, a gdyby się tak przypadkiem zdarzyło nadaremnie starałby się to od-zobaczyć do końca swych dni.
Pewna młoda włoska feministka - ładna i zgrabna dziewczyna - rozebrała się do naga, rozpuściła długie do pasa włosy, a zrobiwszy sobie na twarzy niezbędny makijaż (nigdy nie wiadomo kiedy spotkasz swego królewicza) wyszła na ulice Turynu czy innego Mediolanu w obuwiu sportowym na nogach, z płócienną torbą przewieszoną przez ramię. Na co liczyła? Na jakieś białe patriarchalne, opresyjne, katolickie, łapska, które pochwycą jej wąską talię (a równie opresyjny, niski, męski głos zażąda "bądż mi powolną")? Na spojrzenia w których przez fałszywe oburzenie przebija chuć ledwo maskowana patriarchalnym nakazem cywilizowanego zachowania? Na zdjęcia zakłopotanych policjantów niosących jej nagie ciało w mediach? Trudno powiedzieć. Na cokolwiek liczyła, spotkała imigrantów z Afryki, którzy obstąpili ją śmiejąc się, pokazując sobie palcami co bardziej interesujące fragmenty jej anatomii i filmując komórkami. Serdecznie żal było mi nieszczęsnej, która miała zdrowy odruch, żeby zasłonić się torbą i włosami, ale jako dobra feministka starała się nad nim panować. Z mało przekonującym uśmiechem przyklejonym do twarzy coraz szybszym krokiem pomykała ulicami starając się zgubić ogon czarnych mężczyzn, którzy słusznie uznali, że lepszej atrakcji w mieście nie znajdą. Wyobrażam sobie jak pocieszała się świadomością, że cokolwiek powiedzieć o jej opresji, nie była ona biała, patriarchalna, ani katolicka.
(Film dostępny na You Tube "Crazy Italian feminist...")
Żadna ofiara napaści seksualnej nie rozebrałaby się publicznie do naga, ani nawet półnaga, jak to czynią uczestniczki tzw "marszów szmat", wyżej wspomniana niunia czy aktywistki Femenu. Obnażać się publicznie mogą jedynie osoby czujące się naprawdę bezpiecznie. Tak się składa, że owo poczucie bezpieczeństwa zapewnia jedynie patriarchalna, opresyjna, chrześcijańska cywilizacja łacińska i tylko na jej kurczącym się obszarze oglądamy takie sceny.
Niektórzy tzw "prawicowi publicyści" twierdzą, że feministki to stare, brzydkie, nie kochane, zaniedbane, sfrustrowane baby, co wydaję się raczej próbą zawstydzenia tych kobiet niż uczciwym opisem rzeczywistości. Można się o tym łatwo przekonać oglądając którąś "Feministyczną pytę", gdzie młodzi reporterzy wyszukują w grupie demonstrantek co atrakcyjniejsze uczestniczki i prowokacyjnymi, często wulgarnymi pytaniami starają się skłonić je do powiedzenia czegoś głupiego, co im się na ogół udaje. Seksualny podtekst tej zabawy jest oczywisty. Równie dobrze można by pod ten obraz podłożyć dialog typu "A panienka to ma czym oddychać" "Hi, hi, hi, a kawaler to nazbyt śmiały" czy coś podobnego.
Czy ktoś pamięta jeszcze aktywistkę, która weszła do kościoła św Anny w Warszawie, żeby demonstracyjnie z niego wyjść podczas czytania listu biskupów, co uwieczniła kamera telewizyjna "przypadkowo" tam się znajdująca? Ta pani kompromitowała się w mediach czas pewien po tym zdarzeniu, dzięki czemu mogłam się jej przyjrzeć. Okazała się przeciętną osobą we wczesnym wieku średnim, która poświęciła sporą ilość czasu, ambarasu i pieniędzy swojej fryzurze. Włosy rosnące jej grzebieniem na środku czaszki bokami wygolone były prawie do skóry, na czym jeszcze głębiej widniało duże serduszko pofarbowane na czerwono. Przy czymś takim Magda Ogórek z przyklejonymi rzęsami i tlenionymi włosami ułożonymi w nieruchome pasma wydaje się osobą nie przywiązująca nadmiernej wagi do swego wyglądu.
Patrząc na wymyślne makijaże i fryzury niektórych aktywistek czy uczestniczek demonstracji nie sposób nie widzieć oczywistej kokieterii stojącej w jaskrawej sprzeczności z głoszonymi hasłami. Jaki interes może mieć osoba deklarująca wrogość do męskiej dominacji czy męskości w ogóle wysyłając sygnał "zainteresuj się mną, jestem chętna" za pomocą kilograma tuszu wokół oczu, warg ociekających szminką i farbowanych włosiąt wygolonych w fantazyjne wzory? Intensywność tego sygnału może konkurować z wizerunkiem scenicznym Dolly Parton. Problem w tym, że "niekonwencjonalność" użytych środków nie znajduje uznania w oczach potencjalnego targetu. Widziałam profilowe zdjęcie p. Dryjańskiej, na którym widoczne są głównie oczy i duża ilość tuszu. Rozumiem dlaczego uwaga Ziemkiewicz tak ją zabolała.
Jestem absolutnie pewna, że osoba autentycznie obojętna lub wroga wobec mężczyzn odpuściłaby sobie całe to "niekonwencjonalne" wdzięczenie w stylu "mam cipkę" i nie szukała desperacko słodkiego tzn chciałam powiedzieć patriarchalnego brutala, jak owa włoska feministka nago krążąca po ulicach Turynu.
Drogie feministki p. Ziemkiewicz ma zdecydowanie bardziej "konwencjonalne" gusta, czemu dał wyraz w swoich licznych tekstach. Nie wydaje mi się też idealnym kandydatem na wymarzonego brutala, nawet jeśli miał w życiu tzw ciemny okres. Na mnie zawsze robił wrażenie człowieka dobrodusznego, nie przerywającego swoim gościom w studio i traktującego kobiety z należytym szacunkiem. Pamiętam program w którym występował z byłą posłanką Senyszyn, która pod wpływem takiego traktowania zbliżyła się najbardziej - jak to w jej przypadku możliwe - do ideału damy (określenie nieco na wyrost, ale lepsze nie przychodzi mi do głowy), nawet skrzekliwość jej głosu wydała jakby mniej irytująca.
Nie chcę przez to wszystko powiedzieć, że kobiety nie mają problemów, ani tym bardziej że nie istnieje pewien typ męskiej mentalności, który im znacząco utrudnia życie. Cały ten feminizm jednak stawia rażąco błędną diagnozę przyczyn cierpienia kobiet, podobnie jak czynił to marksizm w stosunku do klasy robotniczej, mniejszości rasowych, etnicznych i seksualnych. Zainteresowanych głębszym wglądem w temat cierpienia i tzw opresji odsyłam do dostępnych na YouTube wykładów Jordana Petersena, psychologa klinicznego z uniwersytetu w Toronto, liberała i agnostyka zresztą. Stawia on tezę, że samo istnienie jest źródłem cierpienia. To cena którą płacimy za samoświadomość. Co ciekawe dla zilustrowania swojej tezy używa tekstu o upadku człowieka i wygnaniu z raju z Księgi Rodzaju, który interpretuje w duchu filozofii głębi Junga.
Osobiście nie wierzę, że agresywne grupy typu Femen mają cokolwiek wspólnego z ruchem kobiecym. Ktoś używa tych kobiet do swoich celów, a ściślej mówiąc używa obrazków z ich udziałem. Ciekawa jestem czy przeprowadzany jest casting na aktywistki, podczas którego kandydatki muszą zaprezentować swój biust i figurę przed komisją. Nie zdziwiłabym się gdyby tak było. Co łączy radykalny feminizm z wojującym islamem i komunizmem? Nienawiść do Chrześcijaństwa. Można więc bez ryzyka błędu założyć, że są to po prostu ruchy antychrześcijańskie czynne na terenie cywilizacji zachodniej, których działanie jest zsynchronizowane z bezprecedensowym prześladowaniem chrześcijan poza nią. Ekscesy z udziałem półnagich panienek przykrywają medialnie mordy na chrześcijanach, w sprawie których jakże wrażliwa opinia publiczna zachodu jest dziwnie obojętna, podobnie jak w kwestii przymusowej aborcji przeprowadzanej w Chinach siłą do końca ciąży, zabijaniu dziewczynek (w łonach matek i po urodzeniu) w Indiach, przymusowych małżeństw 8-latek w niektórych krajach muzułmańskich itp. Nie ma chyba bardziej oczywistego dowodu, że nie o kobiety tu chodzi.
Co do polskich feministek ich publiczna ekspresja - poziom agresji, wulgarność języka, przekraczanie granic - wykazuje bliźniacze podobieństwo do wystąpień Urbana, ekscesów palikociarni po krzyżem pod wodzą niejakiego Dominika Tarasa (czy ktoś go jeszcze pamięta?), niektórych akcji KODu i UBywateli RP. Widać rękę tego samego mistrza marionetek.
Blog poświęcony życiu duchowemu niedźwiedzi polarnych i nie tylko. Autorka zamieszcza na nim swoje artykuły nigdzie wcześniej nie publikowane.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOD. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOD. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 31 grudnia 2017
niedziela, 18 grudnia 2016
O zdrajcach , folksdojczach i ubekach
Nie będę bardzo oryginalna, gdy zauważę, że podjęta została próba zamachu stanu, ani też że jej bezpośrednim powodem jest ustawa dezubekizacyjna.
10.12 jakiś ubek zakłóca z gromadą ex- palikociarzy miesięcznicę smoleńską. 13.12. odcięci-od-koryta z ubekami w liczbie kilku tysięcy szwendają się po ulicach na użytek "światowej opinii publicznej". Tego też dnia rejestrują w warszawskim ratuszu demonstrację, która ma się spontanicznie odbyć 16 wieczorem pod sejmem. Kłopotek-nie-chce-być-Kasandrą wysypuje się rano w TVP, że jest przewidziana hucpa na wieczór. Piotr Marzec zauważa, że zamówiono 1000 kanapek do Sejmu na ten dzień. Szczerba jest wytypowany do wszczęcia rozróby, marszałek sejmu nie zaczaił o co chodzi. Pod sejmem "spontaniczna" demonstracja kuca Kijowskiego, niejaki Diduszko kładzie się na ulicy i udaje ofiarę śmiertelną policyjnego terroru na użytek "zaprzyjaźnionych mediów".
Jesteśmy świadkami narodzin nowej narracji - PO obrońcą wolnych mediów. Bezwstyd tych ludzi nie zna granic!
Nie mogłam patrzeć na sceny w sali plenarnej sejmu, gdyż za bardzo kojarzą mi się ze szkołą. Każdy nauczyciel był światkiem podobnej sytuacji w jakiejś mocno spatologizowanej klasie. Identyczny mechanizm wypowiedzenia posłuszeństwa p.t. "ty nam nie będziesz mówić co mamy robić, nic nas nie obchodzą reguły, to my zniszczymy ciebie". Normalny człowiek (tzn nie trenowany przez służby) zawsze jest zaskoczony takim obrotem rzeczy, bowiem sądząc po sobie zakłada, że prawo będzie respektowane.
Najbardziej niepokojąco brzmią doniesienia o nie odbieraniu sygnału TVP w dużej części kraju - ubecja kontratakuje wspierana przez zdrajców i folksdojczów. Nawet Tusk pojawił się w kraju zupełnie przypadkowo. Czyżby miało im się udać po raz trzeci?!!
10.12 jakiś ubek zakłóca z gromadą ex- palikociarzy miesięcznicę smoleńską. 13.12. odcięci-od-koryta z ubekami w liczbie kilku tysięcy szwendają się po ulicach na użytek "światowej opinii publicznej". Tego też dnia rejestrują w warszawskim ratuszu demonstrację, która ma się spontanicznie odbyć 16 wieczorem pod sejmem. Kłopotek-nie-chce-być-Kasandrą wysypuje się rano w TVP, że jest przewidziana hucpa na wieczór. Piotr Marzec zauważa, że zamówiono 1000 kanapek do Sejmu na ten dzień. Szczerba jest wytypowany do wszczęcia rozróby, marszałek sejmu nie zaczaił o co chodzi. Pod sejmem "spontaniczna" demonstracja kuca Kijowskiego, niejaki Diduszko kładzie się na ulicy i udaje ofiarę śmiertelną policyjnego terroru na użytek "zaprzyjaźnionych mediów".
Jesteśmy świadkami narodzin nowej narracji - PO obrońcą wolnych mediów. Bezwstyd tych ludzi nie zna granic!
Nie mogłam patrzeć na sceny w sali plenarnej sejmu, gdyż za bardzo kojarzą mi się ze szkołą. Każdy nauczyciel był światkiem podobnej sytuacji w jakiejś mocno spatologizowanej klasie. Identyczny mechanizm wypowiedzenia posłuszeństwa p.t. "ty nam nie będziesz mówić co mamy robić, nic nas nie obchodzą reguły, to my zniszczymy ciebie". Normalny człowiek (tzn nie trenowany przez służby) zawsze jest zaskoczony takim obrotem rzeczy, bowiem sądząc po sobie zakłada, że prawo będzie respektowane.
Najbardziej niepokojąco brzmią doniesienia o nie odbieraniu sygnału TVP w dużej części kraju - ubecja kontratakuje wspierana przez zdrajców i folksdojczów. Nawet Tusk pojawił się w kraju zupełnie przypadkowo. Czyżby miało im się udać po raz trzeci?!!
sobota, 6 lutego 2016
O spotkaniu z KOD-owcem
Na KOD-owca trafiłam zupełnie nieoczekiwanie w poczekalni przychodni na pl. Dominikańskim. Sympatyczny, w miarę młody (30+) człowiek ewidentnie chciał nawiązać kontakt. Zagadnął mnie dość zalotnie, ale po chwili - na skutek przyłączenia się do rozmowy tzw. osób trzecich - od bezpiecznych tematów (jak np. służba zdrowia) poszybował brawurowo ku polityce bieżącej. Dowiedziałam się, że na skutek dojścia "PIS-lamistów" do władzy syn znajomego - całkowicie niekompetentny- dostał jakieś odpowiedzialne stanowisko, co - jak rozumiem - pozostawało w jaskrawym kontraście z praktyką poprzedniej ekipy. Niebacznie wdałam się w polemikę (zdroworozsądkową jak mi się zdawało) niepomna na jakże słuszne słowa prof. Zybertowicza, że z ludźmi zacietrzewionymi nie da się rozmawiać racjonalnie.
Ten człowiek niewątpliwie był zacietrzewiony w stopniu mi nieznanym. Przyjechał właśnie z zagranicy, skąd jak zapewniał, obserwował sytuację w kraju na bieżąco. Co do tego miałam pewne wątpliwości, zważywszy, że nie ochłonął jeszcze po awanturze o krzyż na Krakowskim Przedmieściu. Nawet się tam wybierał ze znajomymi, którzy mieli nieść swastyki (sic). Niewątpliwie wyznawca Palikota w stanie hibernacji, albo raczej wybudzony z niej po sześciu latach zupełnie niepomny, że sytuacja się zmieniła diametralnie i takoż emocje społeczne.
Zasugerowałam mu, żeby sobie wygooglał dwa nazwiska: "Andrzej Hadacz"- kiedyś domagający się rozstrzelania Tuska, potem gorliwy zwolennik Komorowskiego agresywnie atakujący jego rywala pod gmachem TVP (za obiecane mieszkanie komunalne), obecnie pierwszy KOD-owiec - i "Jowita Kacik" specjalistka od niszczenia wizerunku przeciwnika na usługach byłego prezydenta oraz zobaczył na Facebooku zdjęcie tej ostatniej z tzw. "szaloną Joanną od Krzyża" już zupełnie normalną. Nazwiska nic mu nie mówiły, ale tematu poniechał przerzucając się na straszliwą sytuację obecną. Na moją prośbę o jakiś konkret, bo nic alarmującego nie widzę, poradził, żebym poszła do okulisty. Szczęśliwie drzwi gabinetu otworzyły ratując go od dalszego brnięcia w temat.
Jednak ten niesławny odwrót ewidentnie nie dawał mu spokoju nawet podczas wizyty, więc po wyjściu z gabinetu przypomniał sobie SKOK-i, które - jego zdaniem - równoważyły wszystkie afery PO z Ambergold na czele. Piotrowicza ex-PZPR-owca umieścił w rządzie, video z wejścia ABW do redakcji WPROST i wyrywanie laptopa Latkowskiemu nie zrobiło na nim wrażenia, o TK miał pojęcie bardziej niejasne niż przeciętny obywatel. KOD uważał za ruch oddolny młodych (sic!) entuzjastów itp. Kiedy to wszystko mówił ręce drżały mu gwałtownie, a mi przemknęło przez myśl, że mam do czynienia z człowiekiem niezrównoważonym psychicznie. Nie wiem czy tak było, czy może był to typowy produkt intelektualnej tresury środowisk zbliżonych do GW, ktoś pełen bon motów typu "to się leczy" i podobnie dowcipnych stwierdzeń, natomiast bez żadnej wiedzy o faktach - czyste emocje zupełnie niewspółmierne do rzeczywistości.
Dziś przeczytałam, że jakaś grupa (KOD?) wołała pod pałacem prezydenckim "Duda na Wawel" - skojarzenie z rokiem 2010 oczywiste. Następstwo wydarzeń wydaje mi się dość jasne: czynnik niejawny wynosi Palikota z niebytu do sejmu z 10% poparciem, ten organizuje awantury typu krzyż na Krakowskim Przedmieściu, po czym wraca do nicości, z której się wyłonił. Petru ze swoim nowoczesnym KOD-em jest powtórką dokładnie tego samego (czyżby z Kukizem też próbowano?). Mam nadzieję podzieli los poprzedniej kreatury swoich mocodawców.
Dr. Krajski zauważył, że na Krakowskim Przedmieściu miała miejsce manifestacja nienawiści szatańskiej w sensie jak najbardziej dosłownym. Ta sama nienawiść zdaje się napędzać "młodych oddolnych entuzjastów" z KOD-u. Może po prostu potrzebny egzorcyzm?!!!
P.S.
Nie należy zapominać o czynniku ludzkim - ewidentnie KOD i jego przejawy animują ci sami nieznani sprawcy, którzy przeprowadzili pokazową operację pod krzyżem. Szatańska nienawiść pchająca do przekraczania granic nieprzekraczalnych dla normalnego człowieka jest ich znakiem firmowym.
Ten człowiek niewątpliwie był zacietrzewiony w stopniu mi nieznanym. Przyjechał właśnie z zagranicy, skąd jak zapewniał, obserwował sytuację w kraju na bieżąco. Co do tego miałam pewne wątpliwości, zważywszy, że nie ochłonął jeszcze po awanturze o krzyż na Krakowskim Przedmieściu. Nawet się tam wybierał ze znajomymi, którzy mieli nieść swastyki (sic). Niewątpliwie wyznawca Palikota w stanie hibernacji, albo raczej wybudzony z niej po sześciu latach zupełnie niepomny, że sytuacja się zmieniła diametralnie i takoż emocje społeczne.
Zasugerowałam mu, żeby sobie wygooglał dwa nazwiska: "Andrzej Hadacz"- kiedyś domagający się rozstrzelania Tuska, potem gorliwy zwolennik Komorowskiego agresywnie atakujący jego rywala pod gmachem TVP (za obiecane mieszkanie komunalne), obecnie pierwszy KOD-owiec - i "Jowita Kacik" specjalistka od niszczenia wizerunku przeciwnika na usługach byłego prezydenta oraz zobaczył na Facebooku zdjęcie tej ostatniej z tzw. "szaloną Joanną od Krzyża" już zupełnie normalną. Nazwiska nic mu nie mówiły, ale tematu poniechał przerzucając się na straszliwą sytuację obecną. Na moją prośbę o jakiś konkret, bo nic alarmującego nie widzę, poradził, żebym poszła do okulisty. Szczęśliwie drzwi gabinetu otworzyły ratując go od dalszego brnięcia w temat.
Jednak ten niesławny odwrót ewidentnie nie dawał mu spokoju nawet podczas wizyty, więc po wyjściu z gabinetu przypomniał sobie SKOK-i, które - jego zdaniem - równoważyły wszystkie afery PO z Ambergold na czele. Piotrowicza ex-PZPR-owca umieścił w rządzie, video z wejścia ABW do redakcji WPROST i wyrywanie laptopa Latkowskiemu nie zrobiło na nim wrażenia, o TK miał pojęcie bardziej niejasne niż przeciętny obywatel. KOD uważał za ruch oddolny młodych (sic!) entuzjastów itp. Kiedy to wszystko mówił ręce drżały mu gwałtownie, a mi przemknęło przez myśl, że mam do czynienia z człowiekiem niezrównoważonym psychicznie. Nie wiem czy tak było, czy może był to typowy produkt intelektualnej tresury środowisk zbliżonych do GW, ktoś pełen bon motów typu "to się leczy" i podobnie dowcipnych stwierdzeń, natomiast bez żadnej wiedzy o faktach - czyste emocje zupełnie niewspółmierne do rzeczywistości.
Dziś przeczytałam, że jakaś grupa (KOD?) wołała pod pałacem prezydenckim "Duda na Wawel" - skojarzenie z rokiem 2010 oczywiste. Następstwo wydarzeń wydaje mi się dość jasne: czynnik niejawny wynosi Palikota z niebytu do sejmu z 10% poparciem, ten organizuje awantury typu krzyż na Krakowskim Przedmieściu, po czym wraca do nicości, z której się wyłonił. Petru ze swoim nowoczesnym KOD-em jest powtórką dokładnie tego samego (czyżby z Kukizem też próbowano?). Mam nadzieję podzieli los poprzedniej kreatury swoich mocodawców.
Dr. Krajski zauważył, że na Krakowskim Przedmieściu miała miejsce manifestacja nienawiści szatańskiej w sensie jak najbardziej dosłownym. Ta sama nienawiść zdaje się napędzać "młodych oddolnych entuzjastów" z KOD-u. Może po prostu potrzebny egzorcyzm?!!!
P.S.
Nie należy zapominać o czynniku ludzkim - ewidentnie KOD i jego przejawy animują ci sami nieznani sprawcy, którzy przeprowadzili pokazową operację pod krzyżem. Szatańska nienawiść pchająca do przekraczania granic nieprzekraczalnych dla normalnego człowieka jest ich znakiem firmowym.
Etykiety:
ABW,
Ambergold,
Andrzej Hadacz,
Duda,
GW,
Jowita Kacik,
KOD,
Komorowski,
Latkowski,
Nowoczesna,
Palikot,
Petru,
Piotrowicz,
prof. Zybertowicz,
TK,
Wawel,
Wprost
piątek, 15 stycznia 2016
Manifest KODu
Zauważyłam, że "ruch społeczny" KOD ma problem ze zwerbalizowaniem o co właściwie walczy i używa różnych zastępczych haseł w stylu "skok na trybunał" "ograniczanie swobód obywatelskich" czy "zagrożenie demokracji". Problem z tego rodzaju hasłami jest taki, że każdy średnio rozgarnięty internauta znajdzie mnóstwo przykładów wyżej wymienionych działań, ale z czasów rządów PO-PSL.
Bez zaglądania do źródeł jestem w stanie wymienić z pamięci:
- wejście do mieszkania Antykomora o godz. 6 rano w wykonaniu grupy funkcjonariuszy służb specjalnych (reakcja na niesłuszną stronę internetową)
- ustawa Komorowskiego o zgromadzeniach publicznych
- prowokacje policji i służb podczas marszu niepodległości w tym podpalenie budki koło ambasady Rosji na polecenie Sienkiewicza
- trzymanie co najmniej dwóch kibiców (jednym z nich był sławny "Staruch") miesiącami w areszcie bez żadnych prawnych podstaw
- podsłuchiwanie i inwigilowanie dziennikarzy (Gmyza, Nisztora, Latkowskiego i członków ich rodzin) zajmujących się aferą taśmową kompromitującą prominentnych polityków PO
- najście służb na redakcję Wprostu i wyrwanie siłą laptopa Latkowskiemu
- największa ilość podsłuchów w Europie
- sprawa Sumlińskiego
- seryjny samobójca
- prowokację służb w sprawie Brunona Kwietnia
- więzienie za protesty na wykładzie Baumana na UWr
- więzienie za krzesło na wiecu Komorowskiego (aluzja do jego występu w parlamencie japońskim)
- skok na Trybunał w czerwcu 2015
- wyrok więzienia dla Kamińskiego za walkę z korupcją
- Amber Gold
- afera hazardowa
- wrogie przejęcie Rzeczpospolitej w wyniku dealu Grasia z Hajdarowiczem pod śmietnikiem
- wyrzucenie Gmyza z pracy za artykuł o trotylu na wraku Tupolewa
- wyrzucenie wszystkich niesłusznych dziennikarzy z TVP i Polskiego Radia, co spowodowało powstanie mediów drugiego obiegu.
- sfałszowane wybory samorządowe
To tylko kilka pierwszych z brzegu przykładów, które przyszły mi do głowy
O rządach PIS -u po tygodniu od objęcia władzy (albo nawet przed utworzeniem rządu) nikt rozsądny by się jeszcze nie wypowiadał (ryzyko śmieszności).
Postanowiłam więc pomóc KOD-owi w jasnym określeniu tego co właściwie postuluje i z czym się nie zgadza.
Rozumiem, że pomysłodawcy uważają, ze istnieje właściwy porządek rzeczy i ich zdaniem został on wraz ze zmianą władzy naruszony. Proponuję więc żeby spróbowali go w sposób jasny opisać np.:
1. Platformie/Nowoczesnej/PSL- owi władza i monopol medialny się po prostu należy jak psu micha niezależnie od decyzji wyborców.
2. PIS/Zjednoczona Prawica nie ma prawa sprawowania władzy ani dostępu do mediów publicznych niezależnie od decyzji wyborców.
3. Kolonizowanie słabszego (państwa naszego regionu) przez silniejszego (Niemcy, państwa starej unii) jest naturalnym porządkiem rzeczy
4. Gazecie Wyborczej należą się ogłoszenia skarbu państwa i prenumerata przez wszystkie urzędy państwowe jak psu micha.
5. Polakom należy się upokarzanie i oczernianie na arenie międzynarodowej
6. Polacy nie mają prawa do własnej tożsamości, a tym bardziej do dumy z niej
7. Nie mają prawa do suwerenności
8. Nie maja prawa do owoców swojej pracy - powinni pracować na zagraniczne koncerny
9. Nie maja prawa do jakiegokolwiek wsparcia ze strony państwa
10. Polska jest naturalnym zagłębiem taniej siły roboczej w Europie i tak powinno zostać.
Myślę, że takie jasne nazwanie rzeczy po imieniu byłoby z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych, gdyż myślenie w kategoriach hierarchii stadnej nie jest może eleganckie, ale bardzo rozpowszechnione. Jeśli przyjmiemy, że osobnikiem alfa jest Platforma i różne jej mutacje, a PIS i cała prawica omegą, to wyżej wymienione następstwa logiczne same się narzucają.
Podobnie w stosunkach międzynarodowych Polska jest omegą (brzydka, biedna panna), a Niemcy alfą, z czego wynika jasny kodeks zachowań, w którym nam przysługuje jedynie prawo do uległości, milczącej zgody na kolonizację i szarganie wizerunku.
Drodzy KODowcy powiedzcie o co chodzi otwartym teksem, a może znajdziecie więcej zwolenników niż wam się wydaje!
Bez zaglądania do źródeł jestem w stanie wymienić z pamięci:
- wejście do mieszkania Antykomora o godz. 6 rano w wykonaniu grupy funkcjonariuszy służb specjalnych (reakcja na niesłuszną stronę internetową)
- ustawa Komorowskiego o zgromadzeniach publicznych
- prowokacje policji i służb podczas marszu niepodległości w tym podpalenie budki koło ambasady Rosji na polecenie Sienkiewicza
- trzymanie co najmniej dwóch kibiców (jednym z nich był sławny "Staruch") miesiącami w areszcie bez żadnych prawnych podstaw
- podsłuchiwanie i inwigilowanie dziennikarzy (Gmyza, Nisztora, Latkowskiego i członków ich rodzin) zajmujących się aferą taśmową kompromitującą prominentnych polityków PO
- najście służb na redakcję Wprostu i wyrwanie siłą laptopa Latkowskiemu
- największa ilość podsłuchów w Europie
- sprawa Sumlińskiego
- seryjny samobójca
- prowokację służb w sprawie Brunona Kwietnia
- więzienie za protesty na wykładzie Baumana na UWr
- więzienie za krzesło na wiecu Komorowskiego (aluzja do jego występu w parlamencie japońskim)
- skok na Trybunał w czerwcu 2015
- wyrok więzienia dla Kamińskiego za walkę z korupcją
- Amber Gold
- afera hazardowa
- wrogie przejęcie Rzeczpospolitej w wyniku dealu Grasia z Hajdarowiczem pod śmietnikiem
- wyrzucenie Gmyza z pracy za artykuł o trotylu na wraku Tupolewa
- wyrzucenie wszystkich niesłusznych dziennikarzy z TVP i Polskiego Radia, co spowodowało powstanie mediów drugiego obiegu.
- sfałszowane wybory samorządowe
To tylko kilka pierwszych z brzegu przykładów, które przyszły mi do głowy
O rządach PIS -u po tygodniu od objęcia władzy (albo nawet przed utworzeniem rządu) nikt rozsądny by się jeszcze nie wypowiadał (ryzyko śmieszności).
Postanowiłam więc pomóc KOD-owi w jasnym określeniu tego co właściwie postuluje i z czym się nie zgadza.
Rozumiem, że pomysłodawcy uważają, ze istnieje właściwy porządek rzeczy i ich zdaniem został on wraz ze zmianą władzy naruszony. Proponuję więc żeby spróbowali go w sposób jasny opisać np.:
1. Platformie/Nowoczesnej/PSL- owi władza i monopol medialny się po prostu należy jak psu micha niezależnie od decyzji wyborców.
2. PIS/Zjednoczona Prawica nie ma prawa sprawowania władzy ani dostępu do mediów publicznych niezależnie od decyzji wyborców.
3. Kolonizowanie słabszego (państwa naszego regionu) przez silniejszego (Niemcy, państwa starej unii) jest naturalnym porządkiem rzeczy
4. Gazecie Wyborczej należą się ogłoszenia skarbu państwa i prenumerata przez wszystkie urzędy państwowe jak psu micha.
5. Polakom należy się upokarzanie i oczernianie na arenie międzynarodowej
6. Polacy nie mają prawa do własnej tożsamości, a tym bardziej do dumy z niej
7. Nie mają prawa do suwerenności
8. Nie maja prawa do owoców swojej pracy - powinni pracować na zagraniczne koncerny
9. Nie maja prawa do jakiegokolwiek wsparcia ze strony państwa
10. Polska jest naturalnym zagłębiem taniej siły roboczej w Europie i tak powinno zostać.
Myślę, że takie jasne nazwanie rzeczy po imieniu byłoby z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych, gdyż myślenie w kategoriach hierarchii stadnej nie jest może eleganckie, ale bardzo rozpowszechnione. Jeśli przyjmiemy, że osobnikiem alfa jest Platforma i różne jej mutacje, a PIS i cała prawica omegą, to wyżej wymienione następstwa logiczne same się narzucają.
Podobnie w stosunkach międzynarodowych Polska jest omegą (brzydka, biedna panna), a Niemcy alfą, z czego wynika jasny kodeks zachowań, w którym nam przysługuje jedynie prawo do uległości, milczącej zgody na kolonizację i szarganie wizerunku.
Drodzy KODowcy powiedzcie o co chodzi otwartym teksem, a może znajdziecie więcej zwolenników niż wam się wydaje!
Etykiety:
Gazeta Wyborcza,
KOD,
kolonizacja,
Niemcy,
Nowoczesna,
ograniczanie swobód obywatelskich,
PIS,
PO,
Polska,
PSL,
skok na trybunał,
UE,
zagrożenie demokracji
Subskrybuj:
Posty (Atom)