Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna hybrydowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna hybrydowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 maja 2025

Bążur Abdo, czyli o specyficznym mecenacie prezydenta Warszawy i rządu RP

Dziś wypłynęła w internecie taka oto sprawa:


A na stronie Do rzeczy relacja ustaleń dziennikarzy Republiki:

Przy rządzie ma działać zorganizowana grupa zajmująca się przemytem nielegalnych imigrantów, a jej struktura ponoć przypomina siatkę szpiegowską. Telewizja Republika twierdzi, że grupa trudniąca się przemytem ma otrzymywać informacje od służb rosyjskich i białoruskich. 
Centralną postacią ma być Klementyna Suchanow, która zasiada w dwóch rządowych komisjach. Pierwsza dotyczy rosyjskich wpływów, druga zajmuje się nadużyciami wobec aktywistów.

Dziennikarze Republiki utrzymują, że dotarli do materiałów ABW, Straży Granicznej i prokuratury w tej sprawie. Z dokumentów ma wynikać, że ludzie znajdujący się w orbicie rządu "stworzyli mafię przemytników nielegalnych imigrantów zorganizowaną – jak siatka szpiegowska współpracująca z ruskimi służbami".

Dziennikarz Michał Jelonek udostępnił treść korespondencji Klementyny Suchanow z Justyną W. dot. przemytu migrantów:

JW: „Cześ Klementyna. Tu Justyna, ja w sprawie granicy (od Bartka). Masz Signala?”
JW: „Bartek Kramek rozmawiał z Tobą o akcji na granicy. Potrzebujemy wsparcia. Przyjdę do senda. Trzeba wywieźć 9 osób do Warszawy dzisiaj lub jutro. My jesteśmy we Wrocławiu będziemy w Hajnówce jutro. Wozi się po 1,2 osobach. Potrzebujemy więcej kierowców. Lokale Są kierowców nie ma. A I zapytaj o rekomendację dla mnie Bartka Kramka I np. Kasprzaka. Żebyś nie miała stresu, że jakaś obca baba pisze. I jak mniemam ty jesteś namierzona przez chujów, to tylko podaj mi proszę kontakt do kogo kto się zgodzi jeździć. I jak przeczytasz to co wysłałam skasuj proszę”.
KS: „Tak to ja jestem na signalu. Sprawdzam możliwości ludzi mogę służyć kontaktem do Afghan ki która zna sporo języków przyjechała to niedawno tylko że ma trzy miesięczne dziecko drugie pięć lat więc może na miejscu i w ciągu dnia pomóc”.
JW: „Ok a kierowcy? Jest szansa?”
KS: „Na razie dostałam odparzenia. Ludzie działają z Granicą, może przez ich wydobyć kogoś?”
JW: „My właśnie z GG działamy. Z podziemiem podziemia GG. Oni wyciągają ludzi ale nie ma kto wywozić”.

Czyli w uniwersum Tuska i Trzaskowskiego na równych prawach istnieje narracja o koniecznośći obrony wschodniej granicy przed hybrydowymi atakami ze strony Białorusi/Rosji (przy użyciu migrantów z bliskiego wschodu) oraz pełne wsparcie dla przemytników z tymi reżimami współpracujących. Co więcej, promuje się - za pieniądze podatników - bialoruską propagandę w formie sztuki teatralnej.

Jak to możliwe? Ano tak, że w owym świecie nie istnieje pojęcie prawdy. Można głosić dwie całkowicie sprzeczne rzeczy jednocześnie bez mrugnięcia powieką. 

Dziś widziałam na nagraniu z sejmu Tuska przypisującego PISowi bardzo charakterystyczne "dokonania" swojej własnej formacji. Oskarżył ich np o to, że "wszystko wyprzedawali". Tak się składa, że robili coś dokładnie odwrotnego - odkupili sprzedany Bank PKO, prasę lokalną od Niemców, postawili na nogi LOT, który poprzednia ekipa chciała sprzedać itp. Starali się inwestować w przedsięwzięcia prorozwojowe...

PIS popełnił wiele błędów w czasie 8 lat swoich rządów i jest za co ich krytykować - uległość wobec UE, administracji Bidena, bezwarunkowa pomoc dla Ukrainy kosztem interesu Polski, przymusowe szczepienia dla pewnych grup zawodowych w czasie pandemii itp. Jednak Tusk nigdy sie do tego nie odnosi, tylko w sposób niewiarygodnie wręcz perwersyjny przypisuje im swoje własne grzechy - prorosyjskość posuniętą do współpracy z FSB, wyprzedawanie majątku narodowego za bezcen (jeszcze na wylocie rząd PO-PSL sprzedal Polskie Nagrania za jakąś śmieszną sumę), przyzwolenie na zorganizowana przestępczość (np karuzele VATowskie, które znowu się kręcą), łamanie prawa i procedur demokratycznych, prześladowanie opozycji, wpływanie na prokuraturę i sądy...

W świecie Tuska i Trzaskowskiego dowolna wypowiedź przetłumaczona na polski brzmi: "głosujcie na nas jelenie, bo ta władza nam się po prostu należy. Władza i kasa za karne wykonywanie poleceń Berlina i Brukseli"


niedziela, 13 kwietnia 2025

Siedem dni Ibrahima

Oglądałam wywiad Mazurka z Agnieszką Holland (na Kanale Zero https://youtu.be/K7olShQhljY), pod którego wrażeniem pozostaje do dziś dnia. Najbardziej zasmuciło mnie, że ani pan redaktor, ani pani reżyserka nie pamiętali imienia Ibrahima-Wodnika i nazywali go Ahmedem!!! Jak tak można wobec bohatera NAGRODZONEGO reportażu TVN?!! 

Doszłam więc do wniosku, że mimo zagęszczenia tematów aktualnych - jak choćby zbrodnia pomalowania płotu Owsikowi, Rumunia we Francji, wypuszczenie Cyby, cofnięcie koncesji Republice i wPolsce 24 oraz najnowsza komisja sejmowa - muszę wrócić do jego  wzruszajacej historii.

Redaktor Mazurek całkiem otwarcie wyrażał powątpiewanie w jej prawdziwość, sławna "reżyserka" półgębkiem. Ja natomiast całkowicie tę kwestię pominę, zdając sobie sprawę, że dla tzw "elit europejskich" i ich medialnych cyngli pojęcie prawdy po prostu nie istnieje.  Tematem przyczyny ich notorycznych, a bezwstydnych kłamstw i manipulacji zajmę się w osobnym wpisie.

Wracając do historii Ibrahima już pierwsze zdanie relacji p. Wappy, że mężczyzna "wyłonił się dla świata" w konkretnym miejscu, wprowadza nas w świat poezji lub co najmniej prozy poetyckiej... Dziwię się, że wybitna twórczyni nie dostrzegła potencjału tej opowieści i nie pokusiła się o przelożenie jej na język obrazów, które same narzucają  się wyobraźni odbiorcy jak - nie przymierzając - kantowski imperatyw kategoryczny.

Początek mógłby - dla niepoznaki - wygladać jak zapowiedź krwistego kryminału:



Oto nasza urocza bohaterka woła pieska, który biegnie ku rzece. Piesek biegnie, a kobieta go woła. W końcu piesek staje na brzegu i przygląda się zaciekawiony siedemdziesięciu pływającym trupom. Kiedy jego pani dociera nad wodę kamera pokazuje zbliżenie jej wrażliwej twarzy wykrzywionej bólem i przerażeniem....

Owa rzeczka i sielski krajobraz, wśród którego się wije będzie nam towarzyszyć przez cały film. Według "materiału źródłowego" powinna być skrzyżowaniem Bugu ze Świsłoczą i płynąć na jakimś odcinku (siedmiodniowym) przez puszczę i bagna... Dla celów filmu wystarczy dowolny ciek wodny, do którego może wejść aktor nie umiejacy pływać...

Nasza zachwycajaca bohaterka mimo straszliwej traumy z pierwszego ujęcia obsesyjnie wraca nad wodę. Czy to przeznaczenie czy przyzwyczajenie ?


Kiedy więc pewnego dnia w pełni lata znów schodzi na brzeg aby zażyć kąpieli widzi ludzkie ciało unoszące sie na wodzie. Znów przerażenie, a potem ulga że jednak żywy, a potem znowu lęk, że sam na sam z Allahu Akbarem niekompletnie ubrana.... 


Siedem razy przychodzi mieszkanka Podlasia na spotkanie z Ibrahimem i za każdym razem bliżej im do siebie. Symbolicznym przelomem jest jej wejście do rzeki, zanurzenie się w jej nurt, któremu daje się ponieść...


Kiedy jednak pewnego dnia Ibrahim przyplywa łodzią i chce ją zabrać ze sobą (prawdopodobnie do Dziermany via Mare Balticum, znaczy Ostsee) kobieta się waha...


Uświadamia sobie, że akurat do Dziermany nie ma ochoty sie wybrać, bo tam Ibrahimów na ulicach jak psów... Co innego jeden po godzinach pracy albo jako wakacyjna przygoda dodająca odrobinkę pikanterii jej nieco monotonnemu życiu wiejskiej nauczycielki. Czy jednak ma ochotę porzucać to nudnawe, ale bezpieczne życie dla...  No właśnie, dla czego? 


Ibrahim odpływa zawiedziony. Nasza bohaterka żegna go z rozdartym sercem i poczuciem ulgi jednocześnie.

Już w drodze do domu przychodzi jej do głowy pomysł opowieści o Ibrahimie wodniku, który przez siedem dni przedziera się przez mroczną dźunglę, znaczy puszczę rządząca sie prawem dżungli, jak wszystko inne w życiu zresztą. Wątek "wepchnięcia do rzeki" przez Białorusinów i krycia się przez tydzień przed SG dodaje na fali promigranckiej fazy ówczesnej opozycji...

Jej opowieść odnosi spory sukces medialny i przynosi autorce prestiżową nagrodę. Usatysfakcjonowana tym zaszczytem, wreszcie czuje sie spełniona, tylko czasem -mniej więcej w połowie cyklu - ma sen, w którym płynie z Ibrahimem jego lodzią nie do Dziermany, tylko do innego świata, w którym oboje będą u siebie...



poniedziałek, 31 marca 2025

Judith z Konga, czyli gorzki romans transgraniczny

Wiosna w pełni, więc ciąg dalszy romansów, a raczej pomysłów na świetne scenariusze filmowe: niebanalne, oryginalne i - co ważniejsze - gwarantujące uznanie krytyki oraz międzynarodowy sukces. Sama ich nie wymyślam, raczej twórczo rozwijam poruszające, zwięzłe utwory beletrystyczne rozpowszechniane w minionej, mrocznej epoce rządów ZP przez media (wówczas) opozycyjne. 

Część z nich wykorzystała Agnieszka Holland w filmie Zielona Granica w sposób bardzo pobieżny, pozostawiając widza z niedosytem w serduszku. Byłoby stratą niepowetowaną, gdyby tak wybitna twórczość literacka odeszła w zapomnienie jako wymysł antypolskiej propagandy (czasów wojny hybrydowej z Łukaszenką) sponsorowanej przez GRU/KGB. Jakie znaczenie ma źródło finansowania, jeśli umożliwia rozkwit tak wielu niepospolitych talentów?

Zacznijmy więc od Judith z Konga.  Nie dowiedzieliśmy się ani z okopress ani filmu Holland o jej urodzie tak olśniewającej, że nawet kongijskie słońce, kiedy ją widziało, uśmiechało i mówiło "dzień dobry!"


Ona zaś odwzajemniała się uśmiechem odsłaniając śnieżnobiałe ząbki. W życiu nie przyszłoby jej do głowy opuszczać kraj swoich przodków, gdzie ich duchy kryły się za każdym kamieniem, za każdą palmą. 

Tak się jednak złożyło, że Judith była zamężna, jak na niewiastę zbliżającą się do trzydziestki przystało.

Mąż jej, Mbalo, lubił obserwować swą piękną małżonkę budującą/naprawiającą ich chatę i ogrodzenie, uprawiającą pole i dojącą kozy. Kiedy zarzucała wielki kosz z gliną na plecy i na smukłych ramionach nabrzmiewały z wysiłku wszystkie żyły, odczuwał fizyczne podniecenie. Wtedy ruchem ręki przywoływał ją na małe mbatu-mbatu w cieniu palmy. Niestety żadne dzieciątko się z tego nigdy nie poczęło, a Mbalo z coraz wiekszym niepokojem myślał o przyszłości, zwłaszcza, że Judith nie była już młódką, a na kolejną żonę nie bylo go stać.

Kiedy więc pojawiła sie perspektywa wyjazdu do Dziermany długo sie nie zastanawiał. Po krótkim wahaniu zdecydował, że żonę weźmie ze sobą zamiast oddać w zastaw przemytnikom. W końcu kto będzie się o niego troszczyć w podróży i zaspakajać potrzeby jak nie jego główny zasób, który w razie czego można spieniężyć?


W lesie za granicą, ale jeszcze nie w Dziermany, (to musiała być Bolanda) Judith niosąca plecak z dobytkiem i sprzętem bardzo spowolniała marsz. Poirytowany Mbalo pomyślał, że rzeczywiście się starzeje i niedługo nie będzie z niej żadnego pożytku.


Kiedy więc Bolandowie w zielonych mundurach zastąpili im drogę, zwinny Mbalo zbiegł zostawiając zmęczoną Judith na ich pastwę. Z bezpiecznej odległości obserwował jak zabierają jej plecak i pakują do wojskowej furgonetki.

Przewieziono ją do ośrodka, gdzie trochę odpoczęła po trudach przeprawy i nawiązała kontakty z miejscowymi. Zwłaszcza jeden z nich, młody funkconariusz slużby leśnej, wzbudzil jej zaufanie i sympatię. W dzień zakopywał trupy migrantów i aktywistów w płytkich zbiorowych mogiłach w głębi puszczy, a wieczorem miał trochę wolnego czasu, który spędzał z Judith. Po sposobie w jaki na nią patrzył kobieta mogła zgadnąć, że mbatu-mbatu zbliża się wielkimi krokami. Z pewnym zaskoczeniem łapała się na myśli, że nie miałaby nic przeciwko, zwłaszcza, że byla wypoczęta (nie musiała pracować na roli cały dzień, ani dźwigać ciężarów) i wzmocniona dietą wysokobiałkową.

Nie wiedziała jednak, gdzie jest Mbalo i jaka byłaby jego reakcja. Tenże tymczasem był całkiem blisko i zastanawiał się dokładnie nad tym samym zagadnieniem - tzn jak taki obrót rzeczy pomógłby mu dostać się do Dziermany. Mógłby np zaproponować swą piękną żonę w zamian za przewóz. Tylko, że Bolando miał już do niej nieograniczony dostęp bez płacenia czymkolwiek.

Nieuchronne w takich okolicznościach mbatu-mbatu nastąpiło, co więcej, po pewnym czasie Judith uświadomiła sobie, że jest w ciąży.
- Bejbi - powiedziała uszczęśliwiona kiedy sie znów spotkali.
Młody Bolando rozpromienił się sądząc, że to do niego zwróciła sie tak pieszczotliwie i już chciał zamknąć ją w namiętnym uścisku, ale Judith powstrzymała go ruchem dłoni
. - Bejbi - powtórzyła pokazując na swoj brzuch - Ziziuś - dodała dla wszelkiej pewności w miejscowym języku.

Reakcja Bolanda była przedziwna: zesztywniał, zbladł i Judith miała wrażenie, że widzi myśli przebiegajace przez jego glowę. Wszystkie bardzo brzydkie i do pojęcia trudne.
- Nie chce ziziusia - pomyślała - nie chce zisiusia mieszanej krwi, bo rasist!

Tak było w istocie, z tym jednak zastrzeżeniem, że młody leśnik nie chciał żadnego dzidziusia, nawet z rodaczką w odpowiednim wieku, a co dopiero starszą o kilka lat afrykańską pięknością przebywajacą w kraju nielegalnie. W tym drugim przypadku kłopoty multiplikowały się.

Tak więc Judith nie zobaczyła już wiecej młodego Bolanda, natomiast w ośrodku kazali się jej zdecydować czy składa papiery czy wraca na Białoruś.
- Dziermany - powiedziała wskazując na siebie!
- No Dziermany - pogrożono jej palcem - You back to Łukaszenka!

 - Gdzie jesteś Mbalo - myślała w udręce - co mam zrobić?
Mbalo nieoczekiwanie zmaterializował się
- Przyjdzie po ciebie jeden Bolando w mundurze - powiedział szybko, bez zbędnych wstępów - Zaproponuj mu mbatu-mbatu i... - nie dokończył spłoszony dźwiękiem ciężkich, żołnierskich butów i już go nie było...

- No, chodź mała - powiedział strażnik - trochę cię szkoda, bo ładna jesteś... - zawiesił głos jakby na coś czekając
Judith zrozumiała czego chciał Mbalo - miała teraz zaproponować mbatu-mbatu w zamian za umożliwienie ucieczki. Zawahała się
- Bejbi - powiedziała w końcu wskazując na swój brzuch - nie mogę mbatu-mbatu bo bejbi...
- Jak chcesz - Bolando wzruszył ramionami.


Zaprowadzili ją pod ogrodzenie na granicy

- Wysoko - powiedział ten drugi
- Podsadzimy ją - odmruknął pierwszy i zanim się zorientowała szybowała w powietrzu na drugą stronę odprowadzana wzrokiem ogromnych Bolandów.


Mbalo tymczasem uratowany został przed przymusowym zawróceniem przez mamę Jane, najwybitniejszą działaczkę humanitarną w całej Bolandzie. Mama Jane wzięła go pod swoje skrzydła jako afrykańskiego inżyniera biegłego w wielu językach. 

Mbalo czuł sie nieco niekomfortowo, bo nie wiedział, czego mama Jane chce w zamian. Miał nadzieję, że nie mbatu-mbatu, ale pewności nie miał. Toteż kiedy pewen młody działacz lewicy zaproponował mu mieszkanie, zgodził się pośpiesznie.

 Zbyt pośpiesznie, jak się wkrótce okazało, bo aktywista - sądząc po jego niecodziennym zachowaniu - myślał, że Mbalo jest kobietą. Kiedy więc Afrykanin, celem wyjaśnienia sytuacji, pokazal mu swój organ męski, ten tak się podniecił, że grzmotnięcie w szczękę i poprawienie kopniakiem w podbrzusze okazało się minimum koniecznym, aby go powtrzymać od dalszych umizgów. To z kolei wprawilo napastnika w trudny do pojęcia stan ekstazy...
- Mbalo - wyszeptał osuwając się na ziemię - mój słodki, czarny brutalu...
Dalszych rasistowskich wypowiedzi już nie słyszał, bo siedział w pociągu do Dziermany, konkretnie w toalecie, gdyż nie zdołał kupić biletu z miejscówką w tak krótkim terminie.

Nie minął rok, a może dwa kiedy z Dziermany zaczęto masowo zawracać migrantów do Bolandy, nawet tych, którzy przybyli zupełnie innym szlakiem. Na granicy nikt tego nie sprawdzał, przyjmowano wszystkich jak leci. Na odchodnym zapewniano, że Bolanda będzie wkrótce musiała wypłacać im równie wysokie zasiłki jak Dziermany, bo UE ją zmusi.

Mbalo siedząc więc w ośrodku z podobnymi sobie myślał o Judith, jej gibkim jędrnym ciele i aksamitnej skórze. Po doświadczeniach ostatnich lat przeczuwał, że zapewnienie sobie mbatu-mbatu z odpowiednią partnerką nie będzie wcale takie proste, a bez tego jak żyć?!!!

Tymczasem Judith - spadłą jak z nieba - zainteresowało się bialoruskie KGB. Do burdelu dla VIPów była  o 20 lat za stara, więc oddano do dyspozycji służbom zaprzyjaźnionego imperium. W efekcie  wylądowała w Moskwie na uniwersytecie im Lumumby z perspektywą powrotu do Afryki w nieodległej przyszłości...

Dziecko urodziła i z perspektywy czasu musiała przyznać, że wymiana męża na zachwycajacego synka była w gruncie rzeczy korzystna. Poza tym przekonała się, że jest płodna i wszystko jeszcze przed nią, jeśli się troszeczkę pośpieszy. A chętnych kolegów z uczelni bylo calkim sporo...

środa, 26 marca 2025

Jak nakręcić film, który odniesie sukces międzynarodowy

Najważniejsze to wybrać taki region i okres historyczny, żeby w roli ofiar wszelkiego zła móc obsadzić ludy bliskiego wschodu, a w roli oprawców Europejczyków, najlepiej z północy, z wyłączeniem jednak wikingów/Skandynawów, Anglosasów i Niemców. Najbezpieczniejszy będzie północny wschód Europy znaczy Polacy, Białorusini, ewentualnie Bałtowie (Rosjanie absolutnie nie, Ukraińcy chwilowo też).

Jeśli chodzi o ofiary optymalna jest rodzina i to tradycyjna:  patriarchalny mężczyzna bliskowschodni, który troszczy się o dzieci i - uwaga - szanuje żonę (to ważny szczegół), delikatna i skromna kobieta o oczach gazeli i dwa słodkie dzieciąteczka - śliczna mała dziewczynka i jej rezolutny, nieco starszy braciszek.

Trzeba koniecznie pamiętać o drobnej korekcie bliskowschocnich zwyczajów tzn mąż niesie plecak, dzieli się jedzeniem i kocami z rodziną, synek nie kopie ani nie bije po twarzy mamusi, ani siostrzyczki itd


Rodzina jest w drodze, wymuszonej, rzecz jasna. Nie trzeba zanadto się wgłębiać w przyczynę jej tułaczki, bo można zaliczyć wtopę. Nieuchronnie trafia do kraju nieokrzesanych tubylców.

Tubylcy MUSZĄ być przede wszystkim nieestetyczni i biedni (to ich główna wina). Należy tak ich ucharakteryzować by kojarzyli sie ze świniami na kartoflisku: jasna skóra zaczerwieniona od słońca małe oczka i konopne rzęsy, a włosy jak len, co w błoto wpadł, do tego tłuste, podobnie jak cera. Obowiązkowo: nadwaga, wielkie czerwone łapy, fatalny stan uzębienia, obciachowe, przepocone ciuchy i gumofilce. Ich jedzenie nieodmiennie niezdrowe i paskudne, wnętrza brudne, a obejście pełne krowich placków.

W orientalnej rodzinie (i widzu) mają budzić przede wszystkim obrzydzenie niezależnie czy gonią  z widłami, czy oferują ohydne żarcie, smrodliwe okrycia albo nocleg w swojej paskudnej norze.



Z tymi podludźmi, chciałoby sie rzec "bydlętami o ludzkich twarzach" (goyim) kontrastują fascynujące uosobienia zła absolutnego. Ci mają szykowne mundury, atletyczne sylwetki i dobrą broń. Lepiej być przez nich zabitym niż poczęsowanym kartoflanką przez obmierzłych tubylców.

Dobrze jest przynajmniej niektórych uczynić atrakcyjnymi seksualnie, aby uwiarygodnić pociąg ofiar do swoich katów.

Bohaterka nie powinna należeć do żadnej z tych grup, ale jakoś je łączyć. Może być młoda wyksztalcona z dużego miasta,  a jej korzenie też bliskowschodnie. Stąd ma owe czarne oczy rannej gazeli, które przez cały film będą nam wskazywały gdzie jest prawdziwe czlowieczeństwo. 

Alternatywnym rozwiązaniem jest aspirująca blond tubylczyni o niebieskich oczętach, niewinna jak aniołek, która jednocześnie wstydzi sie swego narodu i chce go nieco dźwignąć, gdyż liznęła nieco ogłady via GW, TVN i Onet

Przy wyborze należałoby zwrócić uwagę, który typ bohaterki będzie lepiej się komponował w nieuniknionych scenach erotycznych z szykownymi sexy siepaczami.

Być może anielska niewinność blond aniołeczka jest zbyt rażącym kontrastem w kontekście sado-macho? Może nie zawadziłaby odrobina doświadczenia, pikanterii albo nawet pewna doza perwersji?

Rodzinę bliskowschodnią umieszczamy na tle swojskiego krajobrazu, aby pokazać jej wyobcowanie i zagubienie.

Absolutnie konieczna jest co najmniej jedna niemiła/niebezpieczna interakcja z tubylcami. Mogą zaatakować widłami, kamieniami lub - co gorsza - oferując kanapki z szynką, grochówkę z boczkiem lub tanie ciuchy...

Po takiej traumie rodzina bliskowschdnia kryje się w lesie

Tam znajdują ich siepacze.

Dzieciom udaje się uciec, ale spotykają wilki... 

Do zjedzenia dzieci przez drapieżniki nie można za żadną cenę dopuścić, gdyż widz miałby konflikt lojalności. Nie wiedziałby za kogo trzymać kciuki - bliskowschodnie dzieci czy głodne zwierzęta.

Musi nadejść odsiecz w postaci skomplikowanego bohatera w samochodzie. On to ocali niewinną bohaterkę z rąk sexy siepaczy, a dzieciątka od zjedzenia przez watahę.

Pod żadnym pozorem nie nalezy zostawiać widza z obrazem zwierząt, które obeszły się smakiem. Nie zniósłby tego. Znacznie lepiej zasugerować, że znalazły żer, jednak nie pokazując sceny konsumpcji.

 Zbliżenie na trupy w lesie będzie wystarczająco mocnym końcowym akcentem, a stojące nad nimi zamyślone zwierzęta wydadzą sie bardziej ludzkie niż większość ludzi pokazanych w tym filmie

Wracając do bohatera obowiązkowo musi być postacią niejednoznaczną, nie zapowiadającą się na wybawcę uciśnionych, którym zostaje niejako przez przypadek. Może zaczynać jako przemytnik ludzi o mętnych powiązaniach ze wschodnimi reżimami:

lub agent GRU chędożący opozycyjne dziennikarki (lub/i dziennikarzy - zróżnicowanie bardzo pożądane!) aby ściągnąć im dane z telefonów, a rejestrując seksualne ekscesy uzyskać kompromaty:


Jednak pod wpływem widoku zagubionej bliskowschodniej rodziny okrutnie częstowanej przez tubylców chlebem ze swojskim smalcem (ze skwarkami) i małosolnymi ogórkami przeżywa głębokie nawrócenie...

Wierz mi czytelniku, jeśli w twoim filmie zawrzesz wszystkie wyżej wspomniane elementy i dobrze obsadzisz główne role, masz nominację do Oskara w kieszeni!

P.S.
Po namyśle do tej nominacji to konieczny jest jeszcze jeden element - właściwe pochodzenie. Jeśli go nie masz, możesz próbować ze zmianą nazwiska. Jest kilka sposobów:
    • od miejscowości, najlepiej dużych miast np Warszawski, Wrocławiak, Kijowski, Trocki (może być wersja niemiecka:Krakauer, Breslauer)
    • niemieckie złożone jak Zuckerberg, Rotermund, Rosenzweig, Apfelbaum, Rubinstein (należy unikać nazwisk zbyt znanych i charakterystycznych jak Katzenellenbogen i mających końcówki typu schwanz - znaczy ogon)
    • charakterystyczne dla przechrztów nazwiska od dni tygodnia lub miesięcy (w których zostali ochrzczeni) Poniedziałek, Piątek, Środa, Styczeń, Marzec, Kwiecień, Maj Grudzień (mogą być po Niemiecku)
    • od funcji w synagodze jak Kantor, Singer czy Śpiewak/Spivak
    • od dziedzicznej godności kapłana (kohanim) Cohen, Kohn, Kun, Kon
Obawiam się jednak, że jeśli nie masz odpowiedniego pochodzenia, prawie na pewno brakuje ci właściwych kontaktów, więc zmiana nazwiska na wiele się nie zda. Nie zniechęcaj się jednak - Cannes, Wenecja i Berlin przed tobą.





sobota, 10 sierpnia 2024

O kłamstwach, którymi jesteśmy karmieni

Stanowski zrobił w konia Stonogę i skompromitował wielu tuzów dziennikarstwa liberalno-lewicowego, a przy okazji Giertycha i prokurator Wrzosek. Podsunął im zainscenizowane nagranie z kolegium redakcyjnego, na którym poucza podwładnych, że "Ziobry nie ruszamy".  Kiedy Stonoga i jego drużyna rzucili się na ten łakomy kąsek, opublikował kolejny film pokazujacy anatomię tej prowokacji. Nie było w internecie YouTubera, któryby się na ten temat nie wypowiedział.

Nie chce mi rozwijać tego wątku. Stanowski udowodnił coś, co jest powszechnie wiadome. Weźmy pierwszą z brzegu sprawę - Pablo Gonzalez sławny "hiszpański dziennikarz" więziony przez pisowski reżim okazał się (surprise, surprise) oficerem GRU Pawłem Rubcowem. Przypomnę jeszcze 70 trupów w Swisłoczy - rzeczce po kolana - Judith z Konga przerzuconą przez płot i Ibrahima - wodnika, a i jeszcze Lisińskiego całowanego po rękach przez papieża Franciszka oraz polskiego tupolewa podchodzącego 3 razy do lądowania w Smoleńsku.

Są ludzie, którzy w to wierzą, bo chcą. Istnieje zapotrzebowanie, co dobrze wykorzystała Agnieszka Holand w swoim ostatnim filmie i Smarzowski w Klerze. Jesteśmy zewsząd karmieni kłamstwem, ktorego nie mamy możliwości zweryfikować. Kto nie wierzy w Boga, uwierzy we wszystko, więc kto wierzy w Boga powinien z ogromnym dystansem podchodzić do wszystkiego, co podają media.

środa, 12 czerwca 2024

Krajobraz po eurowyborach

 Jak tam po wyborach do PE?

Ja odnotuje tylko kilka szczegołów

  • Reprezentacja lewicy: państwo Biedroń-Śmiszek i wiceministra kultury Szajbus-Wielgi - która nie słyszała o dyrektywie budynkowej i dobrze jej z tym - mówi wszystko o wyborcach, skali poparcia i profitentach tego rodzaju ugrupowań
  • Gosiewska zamiast Saryusza-Wolskiego! Prezesie Kaczyński shame on you za układanie list!
  • Budka z największą ilością głosów, Pogłos Kierwiński, Joński, Scerba, Gasiuk-Pihowicz, Ślązakowiec-Nie-Polak Kohut oraz przemęczony Sienkiewicz - jest moc!
  • Oficer prowadzący Szymusia uciekł do Brukseli porzucajac swego podopiecznego na pastwę koalicjantożernego Tuska! Dzięki temu Róża von und zu, co strasznie imponuje mu, tym razem nie weszła!
  • Miałeś Kosiniaku-Kamyszu złoty róg, mialeś czapkę z piór, zostało ci się ino dwóch europosłów!!!
  • Ale że Sośnierz nie wejdzie! Szkoda! Bryłka robi dobre wrażenie - super merytoryczna kobieta, a Braun wiadomo! Może i tam zgasi wiadomo co!

Wszyscy się zastanawiali dlaczego onet odpalił njusa o skuciu żołnierzy na granicy przed wyborami i teraz jasne - konsumpcja przystawek! 

Kurwa-Szatan i Ochujska zlożyly kondolecje rodzinie zabitego (przez syryjskie brzemienne kobiety) żołnierza Mateusza Sitko. To jest klasa, te dwie zawsze umieją się zachować!

Nóż przyczepiony do drąga był wymazany fekaliami, żeby ugodzony nim dostał sepsy i umarł nawet przy lekkiej ranie!

Widziałam 2 filmy opublikowane przez obywateli RP (raczej FR). W końcu wiem jakiego rodzaju nagranie tak poruszyło wrażliwe serduszko Kurwy-Szatan. Kręcone jest z białoruskiej strony. Grupa muzułmańskich mężczyzn wepchnęla 2 kobiety i 2 dzieci przez dziurę w płocie z koncertiny na polską stronę granicy. Te wrzeszczą wnieboglosy, chociaż nikt nie robi im krzywdy. Żolnierze mocno zażenowani usiłują zawrócić drące się kobiety tą samą drogą na bialoruską stronę. Te wzmagają swoje wrzaski na potrzeby filmu. Dzieci są na tyle małe, że ich płacz (ze strachu) może być autentyczny. Mężczyźni filmują i komentują swobodnie. Trochę pokrzykują na kobiety (pewnie żeby bardziej się darły) a trochę sie śmieją miedzy sobą. Czasem pada nieśmiertelne "we are dying" albo "no humanity" powtarzane zgodnym chórem dla potrzeb europejskiego odbiorcy.

Bardzo marne aktorstwo, typowa bliskowschodnia mentalność - kobiety i dzieci w charakterze żywych tarcz - i jasny (propagandowy) cel całej produkcji. Widać wyraźnie, że sytuacja została zaaranżowana, żeby coś takiego nakręcić.

W końcu rozumiem o co chodzi z bagnami dzięki Gwiazdowskiemu debatującemu z Matczakiem na kanale zero. Otóż ci ludzie idą przez bagna do naszej granicy, a SG zawraca ich w tym samym miejscu, gdzie przez nią przeszli, czyli wracają po swoich śladach. Gwiazdowski przytomnie stwierdził, że skoro  przez te bagna raz przeszli, to pewnie uda im sie drugi raz. Matczak uważa, że do płotu za łatwo dojść, a jednocześnie zawracanie na bagna niehumanitarne. Rodzi się więc pytanie: jeśli tak łatwo dojść w jedną stronę, to dlaczego w drugą jest "skazaniem na śmierć"?

Po jednej stronie mamy żołnierzy obrzucanych kamieniami, konarami, dźganych nożami na kijach  (jeden umarł, drugi ma złamaną podstawe czaszki i oczodół, trzeci pokiereszowaną "tulipanem" twarz i stracił oko) a po drugiej białoruskie propagandowe filmiki, którymi podniecają się celebrytki o małych rozumkach, a potem płaczą, że spotkał je "hejt" i nadętych bufonów pełnych moralnej wyższości. Bardzo to wszystko smutne i przewidywalne.

Jestem absolutnie pewna, że te wszystkie grupy granica i obywatele FR powinny być pod stałym nadzorem służb, jeśli takie jeszcze istnieją i są lojalne wobec RP.


środa, 17 stycznia 2024

Żegnajcie pushbacki! Witajcie "etyczne zawrócenia"!

Pani Janino Ochojska i ty, Agnieszko Holland, pisowskie pushbacki na granicy polsko - bialoruskiej przechodzą niniejszym do historii! Wasza walka przyniosła efekt - zawrócenia będą, ale etyczne!!!


A tu rozwiązanie zagadki "Jezusa z Jemenu", o ktorym pisała m.in. GW i inne OKOpressy:


Czy ktoś opublikowal jakies dementi? Ktoś widział?


Ludzie z bliskiego Wschodu wiedzą, że "migranci sa kartą przetargową Rosji wobec Polski", a europosłanka Ochojska (i wybitna reżyserka Holland) nie?!!!

Raz po artykule Malgorzaty Tomczak w GW, w którym autorka przyznaje, że przez ostatnie lata "wytwarzali falszywą wiedzę" na temat migrantów i że, to co pokazala Holland nijak ma sie do prawdy, zdarzylo mi się słuchać jakiejś rozmowy na kanale "Czaban robi raban". To było bardzo dziwne doświadczenie. Ich własne zaplecze medialne przyznało się do mistyfikacji na potrzeby walki politycznej, a oni opowiadają dalej o "uchodźcach klimatycznych"!!! To pewnie o tych, co ciągną do Finlandii - chłopcy chcą po prostu zmienić klimat!!! Czy im to jednak nie zaszkodzi?!!

Trudno mi znaleźć słowa na wyrażenie obrzydzenia, jakie czuję do ludzi przyłączajacych sie do Białorusi i Rosji w wojnie hybrydowej przeciw Polsce. Poziom ich cynizmu zapiera mi dech w piersiach. Kolportowali propagandowe białoruskie kłamstwa na temat pracy naszej SG, żeby tylko zaszkodzić politycznym konkurentom!!! Ohyda! Ohyda! Ohyda!

Moim zdaniem w więzieniu powinni siedzieć nie panowie Kamiński i Wąsik, którzy granicy bronili, tylko wszyscy ci, ktorzy w czasie ataku na nią kolportowali propagandę wroga w Polsce i zagranicą, ze szczególnym uwzględnieniem ludzi wybranych do reprezentowania Polski w UE jak np poslanka Janina Ochojska.

wtorek, 12 kwietnia 2022

KGB Amnesty Polska

 

Powyżej cytat z rocznego raportu Meta tzn. dawnego Facebooka. Nawet ten skrajnie lewacki ściek uznał, że białoruscy KGB-iści prowadzący w social mediach wojnę hybrydową to jednak przesada. Ich konta prowadzone po polsku i angielsku służyły dezinformowaniu krajowej i światowej opinii publicznej w temacie rzekomo złego traktowania migrantów z bliskiego wschodu przez polską Straż Graniczną. Konta zostały usunięte.

Tymczasem państwo polskie nie jest w stanie zdemaskować i zdelegalizować organizacji zaangażowanej w tego rodzaju dezinformację. W Warszawie przejęto wreszcie budynki tzw. "Szpiegowa" (nielegalnie zawłaszczone i używane przez ruską ambasadę), a organizacja powielająca KGB-owską propagandę działa sobie spokojnie w biały dzień, nie niepokojona przez żadne służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo (także narracyjne)! Gdzie, do cholery, jest państwo?!!!


Bardzo podoba mi się ta "rodzina syryjskich uchodźców" - młode, zdrowe byczki, patrzące wilkiem, i jakieś nieszczęsne dziecko w charakterze tarczy, zapewne zakontraktowane do niemieckiego burdelu.
Kto im wymyśla te tytuły? Trudno wyobrazić sobie coś bardziej rozbieżnego nie tylko z rzeczywistością, politycznym kontekstem (wojna na Ukrainie), lecz także z nastrojem społecznym.


Jakoś o "nieludzkim traktowaniu migrantów z Bliskiego Wschodu" w Grecji mało się ostatnio słyszy, szkoda!
Pies na pierwszym planie - najlepszy komentarz bez słów!

Zapowiedzianego raportu nie zamierzam czytać, zrobili to nieoceniona Klara Soltan i Paweł Rybicki:



Poniżej próbka sławnego raportu poprzedzona odpowiednim wstępem:



Podczas próby sforsowania ogrodzenia na granicy obcego państwa Faisal ze strefy Gazy upadł, a potem kazano mu usiąść na ziemi i wycelowano w niego broń!!! Oburza cię to czytelniku? Mnie też! Za coś takiego Faisal ze strefy Gazy, wraz z towarzyszami, powinien już dawno rozkoszować się hurysami w swoim muzułmańskim raju!!!

A już miałam cichą nadzieję, że bliskość wojny przywróci nas wszystkich do rzeczywistości i wszystkie sztuczne problemy wymyślane przez obce służby - i powielane przez renegatów na ich usługach - znikną "jak rosa na słońcu"... 




Tymczasem za wschodnią granicą giną ludzie, w tym cywile w dużej liczbie, ale nikt nie myśli o rezygnowaniu z pracy w polu! To dla mnie prawdziwe bohaterstwo - rolnicy, którzy żywią nie tylko własny kraj, ale też pół Afryki, ryzykując życiem wykonują swoje zadanie!!!