Pani Janino Ochojska i ty, Agnieszko Holland, pisowskie pushbacki na granicy polsko - bialoruskiej przechodzą niniejszym do historii! Wasza walka przyniosła efekt - zawrócenia będą, ale etyczne!!!
Blog poświęcony życiu duchowemu niedźwiedzi polarnych i nie tylko. Autorka zamieszcza na nim swoje artykuły nigdzie wcześniej nie publikowane.
środa, 17 stycznia 2024
Żegnajcie pushbacki! Witajcie "etyczne zawrócenia"!
środa, 6 kwietnia 2022
Pod znakiem Pogoni, czyli nastroje na Białorusi
Mam intuicyjne przekonanie, że dla polskiej racji stanu Białoruś może okazać się nawet ważniejsza niż Ukraina. Źle się stało, że nie "wychowaliśmy" Łukaszenki na "naszego skurwysyna", jeśli już nie można było go zmienić bez ryzyka ruskiej interwencji. Z całym szacunkiem, ale p. Cichanouska (Ciechanowska?) nie wydaje mi się materiałem na przywódcę w takim kraju...
Społeczeństwo Białorusi, nieco spacyfikowane po ostatnich wyborach, nie popiera ani Łukaszenki, ani - tym bardziej - obecności wojsk rosyjskich, ani inwazji na Ukrainę. Co więcej są jednostki gotowe ryzykować zdrowiem i życiem, żeby ruskim pokrzyżować szyki - regularna partyzantka działająca na kolei:
środa, 23 marca 2022
Nie wierzcie obrazkom...
Na początek stary, ale jary artykuł Freddy'ego Graya ze Spectatora, pisany na początku wojny na Ukrainie:
There are already a hell of a lot of foreign correspondents and human-rights workers at the Ukrainian-Polish border – an immigration problem all by themselves, perhaps.A więc stały numer: stado polujących na obrazki sępów medialnych, bardziej licznych niż ukraińscy uchodźcy na przejściu w Medyce.
Quite a few of these reporters seem to be desperately seeking ‘racism’ stories, since that is increasingly the only news which the English-speaking media seems able to process. The heart-warming scenes of Ukrainian women and children being given shelter isn’t the story. Because those refugees are white.
To jest absolutna kwintesencja mentalności zachodnich mediów - tylko rasizm jest interesującą historią, ukraińskie kobiety i dzieci gościnnie przyjęte - nie, bo są białe
At the border at Medyka on Thursday the Poles put out barbecued sausages, fruit juice and water for the incoming women and children. There were boxes of toys to cheer the traumatised little ones. At the train station in Przemyśl, the scene was busy but orderly.
This was indeed a radical contrast to the grim scene going into Ukraine through Medyka on Monday, where we saw thousands of black and brown men trying to get into Poland. They had exhausted fear in their eyes; the blank looks of the truly desperate. ‘I am scared,’ a young man shouted at a guard who was ordering him to calm down. The atmosphere was very tense. The guards carried baseball bats and other improvised batons. We saw no violence, however.Dramatyczny kontrast między przyjęciem uchodźców z Ukrainy (posiłki, napoje, zabawki dla dzieci) a potraktowaniem "tysięcy czarnych i brązowych mężczyzn" próbujących dostać się do Polski. Owi egzotyczni cudzoziemcy twierdzą, że są przerażeni, choć w zachodniej części Ukrainy, tuż pod polską granicą żadnych działań wojennych wtedy jeszcze nie było. To jest niezwykle ciekawy wątek, który zupełnie nie pojawiał się w owym czasie w mediach mainstreamowych. Jedynie Konfederacja zwracała uwagę na to - jak się okazuje - bardzo realne i niebezpieczne zjawisko. W takiej sytuacji próby przyprawienia jej proputinowskiej gęby wydają mi się kompromitujące, dla wszystkich, którzy je podejmują.
On Thursday, at the same border point, the non-white migrants seemed to have vanished.
Where did they go? And how exactly had they got there? These are difficult questions and it’s important for journalists to try to find out good answers.
Could it be that the Putin-Lukashenko axis spies in Ukraine a chance to further sow division in the west by channelling millions more migrants into Europe’s arms? It’s an idea being circulated in the Polish press and on Twitter.
The immediate outcries against Polish racism in the world press would suggest that, if that is the plan, it is working.
Następnego dnia śladu po kolorowych młodzieńcach nie było. Autor stawia bardzo przytomne pytania: Dokąd poszli? A przede wszystkim jak się tam znaleźli? Zwraca przy tym uwagę, że te najistotniejsze dla zrozumienia sytuacji pytania większości anglojęzycznych mediów nie obchodzą. Autor usiłuje im pomóc, a w dalszej części artykułu recenzuje doniesienia kolegi po piórze z Guardiana jako będące wytworem fiksacji autora, a nie dochodzeniem do prawdy. Zainteresowanym polecam artykuł w całości (https://www.spectator.co.uk/article/the-myopic-focus-on-racism-at-the-polish-ukrainian-border).
Może kogoś zdziwić dlaczego wyciągam ten stary tekst i obwieszczam po raz tysiąc piętnasty, że doniesienia medialne mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, zwłaszcza jeśli przygotowywane są pod gotową tezę. Odpowiadam: dlatego, że jesteśmy tego świadomi, kiedy kontrast między medialnym kłamstwem a sytuacją dobrze nam znaną jest oczywisty. A co w przypadku relacji na temat zdarzeń nam niedostępnych jak np. wojna na Ukrainie? Dlaczego mamy wierzyć tym samym ludziom, którzy tak bezwstydnie kłamali na temat np. migrantów Łukaszenki albo rzekomego braku praworządności w Polsce?
Patrząc na perfekcyjnie prowadzoną w mediach kampanię pro ukraińską czuje się dziwnie. Z jednej strony sympatyzuję ze stroną zaatakowaną, zwłaszcza, że wiem jak działają ruscy. (Pokazali to światu w dwóch wojnach czeczeńskich, w Gruzji i na Ukrainie w 2014). Z drugiej strony zupełnie nie wiem, kim są ludzie rządzący Ukrainą i z kim są dogadani. Tak jednoznacznie pozytywny image można mieć jedynie ze wsparciem wielkich tego świata. Proszę zauważyć, że Izrael, faktyczny wspólnik Putina, nie atakuje Ukraińców medialnie. Czy tylko ze względu na formalny sojusz z USA? Pewne drobne szczegóły w tej nieoczekiwanej sielance wydają mi się niepokojące. Np. dlaczego polscy dziennikarze nie są wpuszczani na konferencje prasowe prezydenta Zełeńskiego? Proszę mi podać jakieś inne wyjaśnienie niż ewidentne lekceważenie frajera. Czy to aby dobra podstawa do zdrowych relacji w przyszłości? Czy nie powinniśmy być ostrożniejsi w naszych ofertach pomocy, zwłaszcza kiedy narażają nas samych?
Dlaczego z takim impetem młotkuje się Konfederację, która - jak się okazuje - miała rację w sprawie opalonych, udających uchodźców z Ukrainy, oraz nie dość wzmożonych dziennikarzy jak np. Łukasz Warzecha?
Nie mam dobrej odpowiedzi na te wszystkie pytania i doprawdy nie wiem, czy eksperci pouczający nas w mediach mają. Na twitterze znalazłam taki oto rozkoszny schemacik:
Natomiast jeśli chodzi o sytuację w Rosji, pewność mamy jedynie co do zaopatrzenia w cukier:
wtorek, 15 marca 2022
O niemieckiej "wyższości moralnej"
AUF DÜSSELDORFER HOTELSCHIFFUkrainerin (18) von zwei Flüchtlingen vergewaltigt
"Ukrainka została zgwałcona przez 2 uchodźców". To nie 18- letnia dziewczyna uciekająca przed wojną jest uchodźcą wojennym, tylko 26 -letni Nigeryjczyk i 37-letni Irakijczyk, którzy jakimś dziwnym trafem mieli ukraińskie paszporty! Lewe paszporty, bo gdyby byli rzeczywiście obywatelami Ukrainy nie mogliby wyjechać jako mężczyźni zdolni do służby wojskowej w przedziale wieku 18 do 60 lat. Niemcy o tym nie słyszeli? Nie wiedzą, że na forach migranckich kwitnie handel np. wizami studenckimi? Czy niemiecki policjant/strażnik graniczny nie wie jak wygląda Ukrainiec? Niech zapyta dziadka z Wermachtu lub Waffen SS! W końcu III rzesza kradła także ukraińskie dzieci jako odpowiednio aryjskie!
Rzecz działa się na statku-hotelu Oskar Wilde w Dusseldorfie, który przeznaczono dla uchodźców z Ukrainy. mieszkało tam w czasie zdarzenia ok.25 osób wśród których wymienieni wyżej mężczyźni z ukraińskimi paszportami. Nikomu nie wydało się to dziwne? Może i wydało, ale przecież Niemcy nie są rasistami tak jak Ukraińcy i Polacy. Oni są lepsi, nie dzielą ludzi, przyjmują wszystkich! Czujecie te wyższość moralną? Dopiero po takim zdarzeniu, jakieś słabe głosiki, że kobiety trzeba chronić (przed turystami z bliskiego wschodu i Afryki) się pojawiły w przestrzeni publicznej!!!
P.S.
Zgwałcona dziewczyna wróciła do Polski, bo już nie czuje się w Niemczech bezpiecznie.
poniedziałek, 13 grudnia 2021
W równoległej rzeczywistości
Przeczytałam na stronie dominikanów fragment bloga o. Dostatniego OP i się przeraziłam. Był to wpis na temat jego pobytu w szpitalu na covid, którym zaraził się podczas debaty w TVN-ie w Święto Niepodległości. Dalej o śmiercionośnym wirusie i o błogosławieństwie szczepienia, które co prawda nie uchroniło go od infekcji, ale na pewno ocaliło mu życie (tak zasugerował lekarz). Wszystko to ze śmiertelną powagą, a na koniec konkluzja:
(...) Każdego dnia prawie 30 tysięcy zachorowań, a wyliczono, że będzie jeszcze więcej. Większość, i to zdecydowana, których spotkałem w szpitalu, niezaszczepiona. Coraz lepiej rozumiałem, że nie wystarczy rozbudowywać łóżka w szpitalach tymczasowych i covidowych, lecz trzeba mówić o szczepieniach i wprowadzać, nie boje się tego powiedzieć publicznie, obowiązek szczepień. System zdrowotny w pewnym momencie po prostu nie wytrzyma. A umieralność nie jest mniejsza, tylko stale nie kontrolowanie rośnie.
Nasi sąsiedzi, Słowacja, Czechy zamykają cały kraj. Jest wprowadzony stan wyjątkowy, a my, to znaczy władze beztrosko liczą głosy wyborcze, za cenę ludzkiego życia.
Dla mnie, który od ponad roku powtarza: zdrowia i szczepionki, doświadczenie szpitala i potem kwarantanny domowej, to zatrzymanie i wprowadzenie perspektywy duchowej. Beze mnie ten świat może istnieć, a ja dostałem jeszcze dalszy bilet do tej ostatecznej podróży. Znajomy lekarz, profesor, powiedział mi, że rok temu z moją cukrzycą i bez szczepień to by się zakończyło dramatycznie.
Czwarta fala ma swój moment szczytowy, ale musimy nauczyć się żyć z tym niewidzialnym bandytą. Bez szczepionki, bez ludzkiej życzliwości, bez używania rozumu ( maski, dezynfekcja ), trudno będzie iść samemu naprzód. (...)
Równoległa rzeczywistość w całej krasie. Co zwykle robi dominikanin w Święto Niepodległości? Ano idzie na debatę do TVN! W czym upatruje swoje zbawienie? W szczepionce stręczonej bezwolnym rządom przez wielkie koncerny farmaceutyczne i ich lobbystów z UE.
To jeszcze nic, niejaka Dorota Wellman na łamach GW referuje, w co - jej zdaniem - wierzą katolicy. Jacek Piekara zamieścił cytat z tej wypowiedzi na twitterze:

Pytaniem jest (dla normalnego człowieka) o czym oni mówią i skąd to biorą?!!! W słynnym nagraniu z happeningu z panią sprzątaczką Marta Lempart mówi coś o "rejestrze ciąż". Przypuszczam, że to pomysł bardzo luźno inspirowany jakimś obywatelskim projektem ustawy, która zresztą już padła w sejmie. Rozumiem, że wypowiedź p. Wellman to twórcze rozwinięcie tej fantazji.
(...) Na początku grudnia NFZ przedstawił wyniki kontroli w szpitalu, w którym zmarła ciężarna pacjentka. Wskazano jednoznacznie, że postępowanie lekarzy było niewłaściwe. Placówka otrzymała karę finansową, rozważna jest wypłata odszkodowania i przeprosiny. Pani Barbara, matka zmarłej 30-latki, nadal żyje tą tragedią. - Mówią, że zrobili wszystko, co w ich mocy, a nie zrobili - powiedziała nam po opublikowaniu raportu. Kobieta wskazała jeszcze jeden aspekt całej sprawy. - Ja mam sekcje zwłok dziecka i dziecko było zdrowe. Iza do końca w to wierzyła - mówi w rozmowie z Super Expressem (...)
Ta informacja jednak z tajemniczych względów "środowisk feministycznych" nie poruszyła i nie wywołała spontanicznych reakcji w mediach społecznościowych.
Wczoraj słuchałam nagrania duńskiego eksperta od spraw wojskowych wyjaśniającego dlaczego hybrydowy atak Łukaszenki na Polskę i kraje bałtyckie nie udał się. Człowiek wprawdzie był świadomy, że agresywne grupy migrantów wciąż usiłują przedostać na polską stronę, ale światowa opinia publiczna ma jasność o co tu chodzi (mimo wysiłku lewicowo-liberalnych mediów, żeby odwrócić kota ogonem) więc operacja stała się czytelną próbą destabilizacji sąsiadów i wymuszenia na UE haraczu, jaki zapłaciła przed kilku laty Erdoganowi.
Tymczasem w kraju indywidua typu europosłanka Ochojska, świecka święta od "pomocy humanitarnej", wciąż podtrzymują swoją wersję, że to Polska zaatakowała Bogu ducha winnych migrantów z niejasnej przyczyny. Widziałam z nią wywiad dla Polsatu i mam wrażenie, że kobieta po prostu nie ogarnia rzeczywistości i motywowana jest raczej niechęcią do obecnego rządu niż czymkolwiek innym.
W zupełnie innym tonie wypowiadają się osoby obeznane z mieszkańcami bliskiego wschodu, ich mentalnością i problemem migracji jak Klara Soltan:
sobota, 20 listopada 2021
O migrantach bez emocji
Rafał Otoka-Frąckiewicz we wczorajszym pitu pitu twierdzi, że kluczowa dla chwilowej deeskalacji konfliktu na granicy była zapowiedź strony polskiej, że zamknie towarowy przejazd kolejowy w Kuźnicy, a nie telefon Merkel do Łukaszenki (czy też Łukaszenki do Merkel jak twierdzą inni). Takie rozwiązanie podpowiadał polskiemu rządowi Jacek Saryusz - Wolski na swoim twitterze od dawna. Mam wrażenie, że facet jest ogarnięty i ma dobre rozeznanie w temacie polityki zagranicznej. Zawsze usiłuję sobie wyobrazić, kogo strona polska mogłaby posadzić do negocjacji w dowolnej sprawie np. z Ławrowem i mam problem... Może to jest odpowiedź....
"Odkryłam" na twitterze konto p. Klary Soltan (Klara Maria) świetnie zorientowanej w temacie migrantów, śledzącej ich fora internetowe, znającej język arabski i mentalność tych ludzi. Zamieściła m.in. taki oto poradnik dla starających się o azyl w Europie znaleziony na jednym z nich. Przez "bag" (znaczy worek) rozumiana jest wersja wydarzeń, której kandydat na azylanta ma się trzymać:
czwartek, 18 listopada 2021
Breaking! Ahmad z Damaszku przerywa milczenie!!!
UCHO Press publikuje na swojej stronie długo oczekiwany wywiad z Ahmadem (nazwisko znane redakcji) z Damaszku, ofiarą 33 push back - ów, którego zdjęcie obiegło wszystkie światowe media na początku kryzysu humanitarnego na granicy polsko - białoruskiej.
G.Wrona: Znamy historię twojego kota, ale nie znamy twojej. Co cię skłoniło do podróży na daleką zimną Białoruś?Ahmad: Poszukiwałem żony (na śniadej twarzy mężczyzny maluje się smutek)G.W.: Co się z nią stało?A: Zgubiła się w 2015 wraz z naszym niepełnosprawnym niemowlęciem....G.W.: Więc nie widziałeś swego dziecka od 6 latA.: (Smutno kiwa głową)G.W.: Rozumiem. Powiedz nam jak bardzo byłeś torturowany na granicy przez polskich żołnierzy i straż graniczną...A: Musiałem znosić brzydkie słowa (na k, j. ch.) i rasistowskie uwagi i to tylko dlatego, że trafiłem żołnierza w głowę kamieniem...G.W.: Rasistowskie uwagi? Czy byłbyś w stanie wskazać osoby, które dopuściły tych zbrodni wojennych?A: Chyba nie, bo wszyscy biali są do siebie podobni - wyglądają jak kartofle ze świńskimi ryjami na kijach...G.W.: Rzeczywiście (śmiech).A: Poza tym przerzucili mnie przez zasieki w nocy. Najpierw Judith z Konga i ona natychmiast zaczęła rodzić (już na terytorium Białorusi - przyp. redakcji), a potem mnie. Właśnie wtedy skrytykowali mój nos w tonie rasistowskim.G.W.: Niewiarygodne, że to się dzieje w XXI wieku w sercu Europy!A: Porównali mnie do Żyda, rozumiesz? Yehuda o mnie! Yehuda zły, pies nieczysty, a oni tak o mnie!!!G.W.: Czy masz jakieś informacje o swojej żonie i dziecku...A.: Yehuda o mnie, rozumiesz psie niewierny, a ty mi tą suką głowę zawracasz! (mężczyzna robi się agresywny...)G.W.: Aaaach, proszę mnie nie bić ( dalej zapis nieczytelny, prawdopodobnie na skutek uszkodzenia sprzętu)
UCHO Press: Jak się czujesz?G.W.: (ledwo dosłyszalnym głosem) tak jak (charczy) uchodźcy....... torturowani..... przez polską straż.... graniczną....
wtorek, 16 listopada 2021
De gustibus...., czyli frywolny odlot Kingi Dunin
która na łamach Krytyki Politycznej tak skomentowała sytuację na polsko-białoruskiej granicy:
Te miliony mężczyzn na pewno śpieszą do naszych sławnych w całym świecie dziew. W przeciwieństwie do Polaków, którzy inaczej śpiewają: „Nie spieszę do dziew, do dziew. Ja spieszę na gody, czerwone pić miody, niewiernych brać krew”. (Mam nadzieję, że polscy patrioci docenią w tym miejscu moje zakorzenienie w narodowej tradycji).
No właśnie, polski mężczyzna ma inne sprawy na głowie. To książę z Orientu obsypie komplementami, będzie pragnął mieć wiele dzieci i jeszcze do tego nie pije. Jest dzielny i zaradny – inaczej by go tu nie było. I jak pięknie wygląda! Orientalna uroda to jednak coś innego niż karki z kartoflanymi nosami i ze świńskimi głowami na kiju.
Trudno zatem się dziwić, że Polacy zajadle będą bronili swoich kobiet. Straszyli hordami gwałcicieli, tak jakby to było oczywiste, że każda prawdziwa Polka woli oddać się Jarosławowi Kaczyńskiemu niż pięknemu Arabowi.
Może jednak nie będzie tak źle, w końcu niemało Polek wyszło za cudzoziemców i przynajmniej niektóre z nich na pewno są szczęśliwe. Nie będą musiały nawet porzucać swojej wiary, bo islam dopuszcza małżeństwa z chrześcijankami. (Nie dopuszcza natomiast z ateistkami, więc radzę darować sobie buraczane żarty, że dbam tu jakieś własne interesy).
Czy każą im chodzić w burkach? Polkom? Przecież słyniemy z tego, że zaprowadzamy w domach surowy matriarchat, jesteśmy szyjami, które kręcą głową. Polki z pewnością się nie dadzą. Spróbujcie znaleźć w Polsce jakąś żonę kogoś z krajów arabskich chodzącą w burce. Nie ma i nie będzie.
Szariat? Jak ktoś chciał mieć straszny fundamentalistyczny szariat, mógł znaleźć go bliżej niż nad Wisłą. Bo poza gwałtami i burkami straszy się polskie kobiety też terrorystami. Wydaje się jednak, że główną motywacją uchodźców jest raczej pragnienie wygodniejszego życia, a nie ścinania głów.
Martwimy się o asymilację? Nie ma lepszego sposobu na asymilację niż małżeństwo, jak wiadomo. Miłość jest w stanie pokonać wszelkie kulturowe przeszkody. Przy okazji może niektórzy zmienią schaboszczaka z kapustą na coś zdrowszego. A piękne i liczne dzieci (polskim mężczyznom, jak widać po wskaźnikach, płodzenie słabo wychodzi) staną się wspaniałymi polskimi obywatelami. Mężczyźni zaś będą mieli motywację – żona, dzieci – do wytężonej pracy.
Nic dziwnego, że polski patriarchat, który upaństwowił kobiece brzuchy i nie pozwala kobietom dojść do słowa, przynajmniej w mediach, zawył z przerażenia i jak umie walczy o swoje Słowianki z maselnicą.
Nic z tego, panowie. Jestem przekonana, że Polki okażą się dużo bardziej tolerancyjne, niżbyście sobie tego życzyli.Tekst doczekał się bardzo licznych komentarzy, z czego dwa zamieszczam. Jeden bardzo wyważony i kulturalny:
Proszę, aby Pani Dunin zapoznała się najpierw ze statystykami napaści seksualnych ze Skandynawii, a potem poczytała o zabójstwach honorowych, na przykład w UK, a potem dopiero pisała o "księciach z Orientu", którymi będą kręcić szyje polskich kobiet.
A drugi znacznie bardziej dosadny:
Ewa Maria G.
@ewa_gontarz
23 g.
W odpowiedzi do
@krytyka
Znałam kelnerkę, która zachęcana do towarzyszenia ważnym panom przy stoliku przez swoją szefową, odpowiedziała jej tym słowy: pi*da cię swędzi to jej nadstaw, a od mojej wara. Ta odpowiedź tu pasuje jak ulał.
Pikanterii słowom p. Dunin dodaje powszechnie znany epizod z jej własnej biografii:
Najzabawniejsze jednak jest to, że p. Dunin tak się rozmarzyła o śniadych młodzieńcach z Bliskiego Wschodu, że wyparła najistotniejszą informację - ONI CHCĄ DO NIEMIEC, a nie do "cycatych Słowianek" (ani tym bardziej feministek w średnim wieku).
Co prawda o gustach się nie dyskutuje, ale nie mogę powstrzymać się od kolejnej niskiej uwagi, tym razem na temat urody niektórych naszych aktorek - celebrytek bardzo ostatnio aktywnych w służbie Kremla. Kiedy swego czasu oglądałam "Czas honoru" bardzo się dziwiłam, jak to jest możliwe, że co chwilę widzimy na ekranie jakąś śliczną, świeżą dziewczynę w epizodycznej rólce łączniczki czy pielęgniarki, a główną rolę kobiecą - pięknej aktorki - gra Maja Ostaszewska o bardzo przeciętnym wyglądzie i to jeszcze w średnim wieku, z partnerem, który mógłby być jej synem.
czwartek, 11 listopada 2021
"Nie rzucajcie swych pereł przed świnie...
...by ich nie podeptały nogami i obróciwszy się nie poszarpały was samych" (Mt 6,7)
Kolejne słowa Jezusa, które pozwalam sobie zadedykować wzmożonym rodakom i współwyznawcom.Dlaczego akurat te? Oto znaleziona za pośrednictwem konta Agnieszki Siewiereniuk na portalu poranny.pl relacja ze szpitala na Podlasiu, gdzie trafiają "migranci umierający na granicy":
Okazuje się, że nie tylko nie doceniają starań lekarzy, ani pielęgniarek, ale na dodatek robią dodatkowe problemy. Tak było w jednym ze szpitali, gdzie trafiła kobieta wraz z synami. Obydwaj nie byli pełnoletni. Starszy miał około 14 lat, młodszy około 9 lat. Pracownicy szpitali nie mają pewności co do tego, ponieważ migranci przewożeni są bez dokumentów, więc orientacyjny wiek oceniany jest na miejscu. W każdym razie, w tej podlaskiej placówce medycznej doszło niedawno do incydentu, w którym kobieta została pobita przez własnych synów.- Musieliśmy zabrać tę kobietę na dodatkowe badania. I jak to czasami bywa, trochę to trwa. Jak ją przywieźliśmy z powrotem, podszedł starszy syn, krzyczał na nią. Nawet nie patrzył, że są obok inni ludzie. Kobieta coś próbowała tłumaczyć, pokazywała rękami miejsce, do którego ją zabieraliśmy na badania. Potem syn ją mocno uderzył w twarz, a młodszy podszedł i jeszcze poprawił. Później ten starszy w stronę personelu szpitala coś mówił głośno, odpychał kiedy chcieliśmy pomóc jeszcze raz tej kobiecie. Ale ona już sama nas odepchnęła. Tak zrozumieliśmy z tej sytuacji, że synom nie spodobało się, że matka oddaliła się bez pozwolenia – opowiada pracownik szpitalaCóż, drogi czytelniku, co byś zrobił widząc którąś z opisanych sytuacji? Mnie by musieli odciągać od pacjentki rzucającej jedzeniem i talerzami siłą, bo bym babsztyla utłukła gołymi rękami. Próbuję sobie wyobrazić, co by zrobił mój ojciec, gdybym w wieku 14 lat podniosła rękę na matkę. Z dużym prawdopodobieństwem by mnie zabił. Tak, mój dobroduszny i łagodny tata, który tydzień cierpiał po zabiciu karpia na wigilię, nie zniósł by czegoś tak przeciwnego naturze, jak bachory okładające rodziców.
- Przywieźliśmy jedzenie pacjentom. To był szok patrzeć, jak kobieta, którą do nas przywiozła Straż Graniczna, popatrzyła tylko na talerz, a potem wzięła, wyrzuciła wszystko na podłogę i jeszcze potem o to rozbiła talerz. Człowiek normalnie nie wie jak ma się zachować w takiej sytuacji. Krzyczała coś do nas ta kobieta, potem się odwróciła i w ogóle nie podejmowała kontaktu. Była obrażona na wszystkich. Dwa razy taka sytuacja się zdarzyła w naszym szpitalu – opowiada pracownik kolejnej placówki medycznej z naszego regionu.
- Mogę powiedzieć tak. Ci ludzie w ogóle nie szanują tego, że chcemy im pomóc. Owszem, kiedy do nas trafiają, to zawsze na początku jest tak samo. Pokazują, gdzie i co im boli, gdzie są rany, niektórzy jęczą, albo udają wręcz umierających. I fakt, niektórzy pacjenci są w poważnym stanie. Może nie umierający, ale w poważnym stanie. Tylko, że jak dojdą trochę do siebie, to jest agresja, pogardzanie, rzucanie jedzeniem się zdarza. Bardzo trudno się pracuje z takimi ludźmi. Bardzo ciężko. Bo my chcemy im pomóc. Po to jesteśmy. Nie oczekujemy, żeby ktoś nam dziękował w pas za to, co robimy, ale też nie oczekujemy agresji, ani pogardy. A z tym mamy często do czynienia. Jak mam powiedzieć szczerze, to kobiety są gorsze od mężczyzn pod tym względem – przekazuje kolejna osoba z tego samego szpitala, co rozmówca powyżej.
Pracownicy szpitali prosili, aby poinformować szerzej opinię publiczną o tym co ma miejsce. Bo aktualnie w placówkach medycznych i tak sytuacja ogólnie jest bardzo trudna z powodu epidemii koronawirusa. Brakuje personelu, brakuje rąk do pracy. Wszyscy są zmęczeni i przynajmniej w związku z tym jest takie oczekiwanie, aby tej pracy dodatkowo nikt im nie utrudniał.
Tadeusz Giczan
@TadeuszGiczan
Dzisiejsza białoruska reżimówka na dobranoc: „Niczego was nie nauczył 1939? Nie macie szans Pszeki! Jeśli nie przemawiają do was łzy dzieci, to przemówią bombowce Tu-22M3 sił powietrzno-kosmicznych Federacji Rosyjskiej. Możecie już wyrzucać swój NATO-wski złom. Uciekajcie!”
Cieszę, się, że mogłam pomóc w zrozumieniu sytuacji!
środa, 10 listopada 2021
O wrażliwych (wybiórczo) serduszkach i pustych móżdżkach
Po wczorajszej bitwie w pobliżu Kuźnicy, na wielu kontach twitterowych, ludzie przypominają wyczyny opozycji na granicy polsko-białoruskiej (lub w reakcji na jakiś debilny fake news wyprodukowany przez Łukaszenkę i powtórzony przez "rodzimą kanalię" w postaci TVN,GW lub OKO Press).
Łukasz Warzecha nie powstrzymał się przed opublikowaniem edytowanego nagrania ze sławnym rajdem Zajączka Sterczewskiego (podłożył muzykę i raz puszcza w przód, raz w tył).
Ktoś inny przypomina jakąś mocno niekumatą, ale zacietrzewioną blondynkę piszczącą w kierunku naszych żołnierzy, że to jakieś zbiry są i kto im dał prawo do noszenia polskiej flagi na rękawie! Popisy mamusi obserwuje specjalnie przyprowadzona córeczka. Reporter TVN podtyka jej (znaczy matce) mikrofon i słucha z powagą jakby robił wywiad ze światowej sławy ekspertem od bliskiego wschodu. Nie zazdroszczę córce uczucia, z jakim będzie oglądać to nagranie za rok lub dwa. Dziewczynka nie ponosi wprawdzie żadnej winy za wyczyny swojej rodzicielki, ale - niestety - nie zmniejszy to jej wstydu...
Rafał Otoka-Frąckiewicz publikuje nagranie z tym samym, lub bardzo podobnym, reporterem przeszkadzającym w pracy żołnierzom nachalnie zadając pytanie, dlaczego nie można podejść do granicy. Tym razem wstydu i zażenowania doświadcza widz patrząc na faceta w średnim wieku zachowującego się jak rozkapryszony bachor lat 2. Przez kontrast o połowę młodsi, zdyscyplinowani młodzieńcy w mundurach wydają się kwintesencją dorosłości i odpowiedzialności, kiedy tak zgodnie ignorują popisy infantylizmu podtatusiałego dzidziusia.
Stałym zestawem kretynów sejmowych jak Jachira, Szczerba i liczne posłanki lewicy wykrzykujące dramatycznie "gdzie są dzieci?" nie chce mi się nawet zajmować. Znacznie bardziej szokujące są teksty i zachowania ludzi, o których wiemy, że kretynami nie są.
Proszę sobie obejrzeć tego tweeta na oficjalnym koncie Federacji Rosyjskiej
During talks with Russian FM Sergey #Lavrov, Holy See Secretary for Relations with States Paul Gallagher commented on the migration crisis in Europe: The Holy See encourages authorities throughout Europe to assume the responsibility with regard to migrants & refugees.
Niestety, mons. Gallagher chyba zupełnie nie rozumie, co się dzieje... I de facto wsparł wojne hybrydową prowadzoną przez Putina posługującego się Łukaszenką
Dziś widać wyraźnie jak niemądre, pseudo-ewangeliczne i antypolskie było i jest całe to gadanie o wpuszczeniu "umierających na granicy".
W czasie kursu etyki uczono nas na KULu, że aby czyn był moralnie dobry i słuszny zarazem, należy poprzedzić go rzetelnym rozpoznaniem. Same dobre intencje (zakładając, że ktoś je rzeczywiście ma) nie wystarczą. Rzetelne rozpoznanie wymaga w miarę sprawnego intelektu, albo dobrze wyćwiczonej intuicji. W obu przypadkach konieczne jest zdystansowanie się do własnych emocji. Dlaczego? Ponieważ każdy oszust (wliczając w to nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego) celuje właśnie tam, jako w nasz najsłabszy punkt. Badania pokazują, że najwięcej współczucia budzą cierpiące dzieci lub zwierzątka. Mieliśmy więc w 2015 obrazki z dobrze zaaranżowanymi zwłokami dziecka na plaży, aż Mutti Merkel się wzruszyła i zalała całą Europę gośćmi, którzy szybko odpłacili się swoim naiwnym gospodarzom zamachami i gwałtami...
Sytuacja na naszej wschodniej granicy jest więc kolejną powtórką tego samego. Znowu widzimy garstkę dzieci i kobiet jako zwiadowców otwierających bramy. Niezliczone obrazki zapłakanych dziecięcych twarzyczek i tzw. światowa opinia publiczna doznaje wzmożenia jak psy Pawłowa śliniące się po zapaleniu światła. Jeśli ujęcia są nieco dłuższe i możemy zobaczyć jak wywoływane są te wzruszające łzy dziecięce (dym z papierosa, podwędzanie nad ogniskiem, udawanie) wzmożenie moralne zyskuje domieszkę "słusznego" gniewu na barbarzyńskie instrumentalizowanie cierpienia dzieci, dzieciątek, dzieciąteczek... Tylko, że owe cierpiące dzieciąteczka bardzo chętnie biorą udział w instrumentalizowaniu swoich straszliwych cierpień...
Każdy, kto kiedykolwiek miał do czynienia z dziećmi, zwłaszcza jeśli jest osobą naiwną i prostoduszną (jak pisząca te słowa) musi prędzej czy później zorientować się, jak błyskawicznie uczą się manipulować dorosłymi i ich wrażliwymi serduszkami. Bynajmniej nie wszystkie są niewinnymi aniołkami,jakie - nie wiedzieć czemu - chcemy w nich widzieć. Niektóre to prawdziwe małe, cyniczne monstra, różniące się od najbardziej odrażających kryminalistów jedynie brakiem okazji do popełnienia zbrodni. Mając za sobą doświadczenie pracy w szkole publicznej, w której uczeń ma wyłącznie prawa i żadnych obowiązków, na próbę wzruszenia mnie "cierpieniem dzieci" reaguję odruchem wymiotnym. Podobną reakcję miało pokolenie kryzysu lat 80-tych kiedy kolejna pańcia z dzieckiem na ręku (pożyczonym od sąsiadki i szczypanym, żeby malowniczo płakało) wciskała się bez kolejki po jakiś deficytowy towar.
Myślę, że każdy rodzic też miał sporo okazji zaobserwować jak sprawnymi i bezwzględnymi manipulatorami są dzieci, jeśli widzą ewidentną słabość i naiwność dorosłych. Słabość i naiwność dorosłych Europejczyków widzą nie tylko muzułmańskie dzieci, lecz także ich rodzice nieodpowiedzialnie narażający życie i zdrowie swoich pociech, przemytnicy ludzi, bezwzględni politycy w rodzaju Putina i jeszcze bardziej cyniczni "dobroczyńcy" ludzkości w stylu Sorosa.
Zestaw obrazków, którymi nas będą atakować jest przewidywalny do bólu i mieliśmy sporo okazji, żeby nabrać podejrzeń, kiedy zobaczymy go po raz kolejny. A co jeśli te dzieci rzeczywiście cierpią? - może ktoś zapytać. Odpowiedź jest prosta. Te dzieci są pod opieką rodziców i im zawdzięczają swoje cierpienia. Nikt z zewnątrz nie może wkroczyć i rozdzielić rodzin - to dopiero byłoby barbarzyństwo!
Ilekroć słyszę powołujących się na Ewangelię wzmożonych biskupów mam im ochotę zacytować słowa Pana Jezusa skierowane do Syrofenicjanki proszącej za dręczoną przez złego ducha córką "Niedobrze jest odebrać chleb dzieciom i dać go psom!" Nigdy nie rozumiałam, jak mógł odezwać się tak brutalnie i okrutnie do osoby słabszej i w prawdziwej potrzebie... Być może jednak te słowa dane zostały nam, na taki właśnie czas...
Gdyby hierarchowie Kościoła Katolickiego prowadzili jakiekolwiek życie modlitwy, dostaliby światło z góry do zrozumienia sytuacji. Ich idiotyczne reakcje dowodzą, że ten wymiar w ich życiu nie istnieje, a bogiem stało się dla nich zadowalanie możnych tego świata.




















