Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 października 2024

Scholz pokazal Tuskowi miejsce w szeregu

Tusk nie został zaproszony do rozmów w Berlinie na temat pokoju na Ukrainie. Były prezydent Estonii twierdzi, że to Scholz osobiście zablokował ewentualny udział Polski. Czyli o sprawa dotyczących naszego bezpieczeństwa będa rozmawiać Niemcy, Francuzi, Amerykanie i Anglicy... Tak pisze o tym DoRzeczy:

W piątek w Berlinie spotkali się: prezydent USA Joe Biden, prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Olaf Scholz i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Przywódcy omawiali możliwość zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie oraz sytuację na Bliskim Wschodzie.

W spotkaniu, którego gospodarzem był kanclerz Niemiec, nie uczestniczył żaden przedstawiciel Polski. Według byłego prezydenta Estonii Toomasa Ilvesa, udział naszego kraju w tych rozmowach został osobiście zablokowany przez Scholza.

Nie zaproszono także żadnego innego państwa regionu, państw bałtyckich, ani skandynawskich, dla których zagrożenie ze strony Rosji jest całkiem realne i które bardzo wspierały Ukrainę od początku wojny.

Ktoś powie, że gdyby rządziła poprzednia ekipa, byłoby to samo i jest to dość prawdopodobne... Niemniej pragnę zauważyć, że przecież argumentem dla wyborców obecnej koalicji miały być lepsze stosunki międzynarodowe i skuteczniejsza polityka zagraniczna. Tymczasem mimo, ze Tusk spłacił Niemcom długi za pomoc w zainstalowaniu go w roli premiera w "tenkraju" - tzn uwalił CPK, atom, port kontenerowy w Świnoujściu, wszystkie inwestycje na Odrze, przyjmuje potulnie brązowych podrzucanych przez zachodnią granicę bez żadnych procedur itp - rola Polski na arenie międzynarodowej wcale nie wzrosła, tylko wręcz przeciwnie. Dlaczego Niemcy - czy też administracja Bidena - mieliby się liczyć ze swoją własną kreaturą? Przecież siedzi na swoim stołku tylko dzięki im i w każdej chwili może z tego stołka spaść, gdy zdecydują, że zrobił swoje...

Przy okazji w ministerstwie finansów znowu ci sami dyrektorzy, co za pierwszego Tuska, wspierajacy działalność mafii VATowskich, Gdula rozwala wszystkie co ambitniejsze przedsięwzięcia w nauce polskiej - IDEAS NCBR, sieć badawcza Łukasiewicz, jacht badawczy Oceania Instytutu Oceanografii, Muzeum Historii Polski itp - a w prokuraturze rozwiązane wszystkie zespoły do przeciwdziałania przestępczosci zorganizowanej. Przestępcy wypuszczani z więzień, a ksiądz Olszewski i dwie urzędniczki odsiadują w areszcie w charakterze zakładników...

No cóż, szkoda słów...


 


niedziela, 26 marca 2023

Między ruskim mirem, a lewackim szaleństwem

Na początku wojny na Ukrainie znalazłam na YouTube kanał Andromeda prowadzony przez młodą kobietę, która analizuje ruską propagandę i ruski punkt widzenia  zamieszczając przy okazji długie wypowiedzi propagandystów, ekspertów i tzw "turbopatriotów". Jest to na ogół bardzo ciekawe i podnoszące na duchu. 

Wczoraj słuchałam niejakiego Girkina z donieckiej, a może ługańskiej, samozwańczej republiki, który generalnie, jak wielu jemu podobnych, uważa, że ruskie dowództwo składa sie z samych kretynów i zdrajców. Na ostatnim nagraniu zwrócił się do Putina, żeby się już zamknął, jak ma opowiadać takie kawałki jak ostatnio. Powiedzial coś też o końcu Kadafiego z kołkiem w tylku, o czym nie wiedziałam. Chodziło mu o to, że taki koniec może też spotkać Putina, jesli wojnę przegra.

Najlepsza jednak byla odpowiedź na pytanie jednego ze słuchaczy - jaka będzie reakcja Rosji na wkroczenie Polaków na zachodnią Ukrainę. Girkin wzruszyl tylko ramionami i zadał retoryczne pytanie - jaka ma być, skoro ruskim nie udało sie utrzymać linii Dniepru? W końcu stwierdził, że zareagować mogliby najwyżej sami Ukraińcy, bo ruscy nie bedą mogli nic zrobić.

I w takiej sytuacji desperacji ruskich, Amerykanie sami dostarczają im amunicji w formie wymuszania  promocji zboczeń na swoich wschodnich sojusznikach. Ukraina walcząca o życie musi sie na to gówno godzić, a Białoruś, gdzie sympatia dla walczących sasiadów jest duża, przygląda sie i kalkuje. Co jest lepsze - połknięcie przez ruskich czy lewackie szaleństwo. Beznadzieja ruskiego miru czy kolonizacja przez zachód połączona z deprawacją i genderowo-klimatycznym obłędem?

My też jestesmy w takim położeniu - między ruską Scyllą dziką, prymitywną i brudną, a zachodnią Charybdą wyrafinowaną, przebiegłą i obrzydliwą. Między dwoma diabłami: ruskim niższego rzędu - w rzeźnickim okrwawionym fartuchu - a zachodnim z wyższej półki, który zniewala umysł i sprawia, że ofiary z własnej woli mu sie poddają.

Na Ukrainie giną ludzie w domach rozwalonych rakietami. Widzimy zabite i okaleczone ofiary cywilne, w tym dzieci szczegolnie eksponowane przez ukraińską propagandę. W Stanach natomiast dzieci dobrze ubrane i odżywione, prowadzone są przez wlasnych rąbniętych rodziców na "drag hour" do lokalnej biblioteki, gdzie zboczony mężczyzna przebrany za karykaturę kobiety wykonuje ruchy kopulacyjne w tzw. tańcu i zachęca maluchy do głaskanie swego przyrodzenia. 

Na Ukrainie nastoletnie dziewczęta są gwalcone zbiorowo, po czym często zabijane, a na zachodzie same z własnej woli, często przy aprobacie rodziny, obcinaja zdrowe piersi i poddają sie kuracji hormonalnej, na zawsze pozbawiając się zdolności do rodzenia dzieci...

Do ruskiej armii wcielani są kryminaliści - recydywiści wszelkiej maści, co jest horrorem dla ludności cywilnej, a na wyspach Brytyjskich i w USA gwałcicieli zamyka sie do więzień dla kobiet, które nie maja możliwości przed nimi uciec...

Taki mamy wybór. Musimy najpierw odbudować wspólnotę. Do tego potrzebny jest cud albo nieszczęście, ale wtedy może być za późno... Jedyne, co mi przychodzi do głowy to modlitwa. Wytrwala modlitwa wielu...

P.S.

Widzialam uliczny sondaż - chyba w Mińsku - robiony przez ruskiego youtubera. Zaczepiał ludzi w róznym wieku, w tym sporo młodzieży. Nie wiem na ile reprezentatywny byl to obraz, ale prawie wszyscy młodzi ludzie wydawali mi się normalni, nie zepsuci, niektórzy lekko nieśmiali. Dokladnie tak wygladało moje pokolenie w okolicach 18-20 roku życia.... Żadnych tatuaży, kolczyków w nosie i kolorowych kłaków, żadnej wulgarności i arogancji tak typowej dla młodych ludzi na zachodzie i u nas. Żadnych cholernych rowerów na ulicach, hulajnóg i tym podobnych atrakcji....

Zachód zwariował i wręcza tym ludziom broń przeciw sobie. Wystarczy jedno nagranie z tzw. gay pride, żeby się porzygali sprzed ekranami, a są przecież lepsze kawałki dostepne w internecie...

Boże, miej nas w swojej opiece! Dlaczego te diably walczą ze sobą? Czyż nie są z jednej stajni? A może jest tak jak widzial to Tolkien, że one nie są zdolne do zgody, mimo, że służą temu samemu panu? 



poniedziałek, 19 grudnia 2022

Litwo, ojczyzno moja, czyli sentymentalna podróż palcem po mapie.

Nie wiem dlaczego obejrzałam na YouTube filmik młodej Rosjanki wracającej do domu z Budapesztu przez Warszawę i Mińsk. Dziewczyna nie z mojej bajki, ale na swój sposób sympatyczna, więc bez trudu rozumiałam jej emocje. 

Mińsk, podobnie jak autorce nagrania, wydał mi czystym, ładnym miastem, ale najbardziej podobał mi sie brak rowerów, hulajnog i innych pojazdów na szerokich chodnikach reprezentacyjnych ulic. Przez chwilę wyobraziłam sobie jak bosko byłoby spacerować po takim mieście i ogarnęła mnie irytacja na nadgorliwość naszych umiłowanych przywódców, którzy przez nieprzemyślaną reakcję na fałszerstwa wyborcze Łukaszenki, popchnęli go w objęcia Putina, co będzie bardzo trudno odwrócić, jeśli to w ogóle możliwe.

Ponieważ podróż do kraju przodków chwilowo jest dla mnie nieosiągalna odbyłam ją palcem po mapie.


Na tej zaznaczyłam (od lewej) Postawy, stolicę powiatu, Woropajewo, Kozłowszczyznę, Mosarz i Głębokie. Te nazwy padały tak często w opowieściach moich rodziców, że stały sie częścią także moich wspomnień.


Tutaj zaznaczona jest wieś Łaszuki, gdzie urodziła się i wychowała moja Mama. Dom nad rzeką znalazl się pod wodą, gdy ludzie radzieccy zrobili zalew widoczny na zdjeciu satelitarnym. Kiedy wyobrażę sobie te lasy, jeziora i krystalicznie czyste powietrze, o którym tyle słyszałam, żałość jakowaś wzbiera w mojej duszy.


A tu droga z Łaszuków do kościola w Mosarzu (ok. 8 km), dokąd zmierzali co niedziela (na czczo ze względu na post eucharystyczny) katolicy ze wszystkich okolicznych wsi.





Tak wygląda sam kościół św. Anny i jego otoczenie ...


... a tak cmentarz.


Wieś Łaśkie, skąd pochodził mój Tata położona jest nieco na południe od Kozłowszczyzny, gdzie urzędowal, jako sołtys gromadzki, mój dziadek, Witalis. Lokalny wesołek, Władźka Łaszukouski, żartował, że ksiądz mówi na mszy "Święta Maryjo, z Łaśkich pełno!", a on się rozgląda i nie widzi nikogo...


Na czerwono (od lewej) Łaszuki i Adamowce, czyli wieś skąd pochodziła moja babcia Augustyna.
Na zółto, bliżej Adamowców, Murzy, jak sama nazwa wskazuje zamieszkane przez Tatarów. Dalej Szczotki, których mieszkańcy byli pośmiewiskiem okolicy gdyż pozbawieni lasów w sąsiedztwie, kiedy dotarli wreszcie do jakiegoś zagajnika zbierali wszystko, co popadło, łącznie z tzw. psiankami.


Z zaznaczonej na zielono wsi Prusy moi dziadkowie ze strony mamy przenieśli sie do Łaszuków (na czerwono), a dziadek Franciszek został tam soltysem, co nie bylo łatwym zajęciem w czasie wojny i okupacji...




Młyn koło Kozłowszczyzny, za pomocą którego rządca hrabiego Tyszkiewicza, Stankiewicz, zalewał łąki nad rzeką...


A tu odtworzony z pamięci (przez wujka Olgierda) wieczór muzyczny w domu dziadków w Łaszukach. Babcia na pierwszym planie, dziadek po prawej w głębi ( z wąsem), chłopak z gitarą na środku to wujek Janek, po prawej Eryk, a dziewczyna z grubym warkoczem to moja mama....

Nikt z nich już nie żyje. Pierwszy umarł Janek w wieku 25 lat na gruźlicę przywiezioną z zesłania na przymusowe roboty, potem dziadkowie śmiercią naturalną, Eryk w wypadku w kopalni Wujek, Olgierd na serce i w końcu mama też na serce, bo nie chciala już żyć.

Zapamiętany (też przez wujka Olgierda) krajobraz stron rodzinnych.


Babcia Augustyna i dziadek Franciszek 


Bardzo niewyraźny portret dziadka Witalisa, który wisi u mnie w domu (ramę odnowiłam od czasu tego zdjęcia).

Litwa w tytule wpisu to w istocie Białoruś moich przodków, bo przecież nie sowiecka, ani ta pod rządami Łukaszenki, z którą nie mam dokładnie nic wspólnego. A jednak mi żal, że jest dla mnie niedostępna...
 

środa, 14 września 2022

Żydzi o reparacjach dla Polski

Obiecałam sobie solennie, że nie będę komentować niczego, ani interesować się niczym, co robią Żydzi, bo ewidentnie mam za słabe nerwy. Niestety dziś na twitterze znalazłam to:


i krew mnie zalała. Jak rozumiem jest to komentarz (osobnika na zdjęciu) po publikacji w The Times of Israel, którą Marcin Palade podsumował tak:


Proszę zauważyć, że ton i treść  jest o wiele ohydniejsza niż wszystko, co do tej pory wydali z siebie Niemcy w temacie reparacji dla Polski. 

Jest kilka możliwych wyjaśnień:
  •  polityka historyczna Niemiec i Izraela są zsynchronizowane - jak zawsze twierdził Stanisław Michalkiewicz - i junior partner (Izrael) wykonuje mokrą robotę, która szefowi nie przystoi
  • za tego rodzaju prowokacjami stoją ruscy mieszkający w Izraelu w dużej liczbie i popierający Putina w rozgrywce z Ukrainą.
  • autorzy takich treści i ich odbiorcy to UB-ecy, którzy uciekli z Polski do Izraela i ich pomioty
Którakolwiek możliwość zachodzi, powinniśmy zawsze pamiętać, że oprócz Niemców i ruskich mamy trzeciego wroga o wiele bardziej podstępnego i niebezpiecznego. 

wtorek, 31 maja 2022

"Holokaust" na granicy polsko - białoruskiej, czyli życzliwa sugestia dla europosłanki Ochojskiej

Wbrew mocnemu postanowieniu, że żadne wyczyny ludzi nikczemnych mnie nie wzruszą, podskoczyło mi ciśnienie po tej prowokacji Ochojskiej na Twitterze:



Myślę, że poniższa wymiana komentarzy na temat tego wpisu wyczerpuje temat prawdopodobnych afiliacji tej baby:



Mnie jednak najbardziej boli ta ohydna manipulacja językiem i znieważanie pamięci ofiar wywózek oraz łapanek z czasów niemieckiej i sowieckiej okupacji, nikczemna próba banalizowania ich cierpienia i śmierci.

Rozumiem, że Ochojska ma jakieś zobowiązania wobec mocodawców i musi się z nich regularnie wywiązywać, stąd te ciągłe prowokacje na twitterze. Mam więc sugestię, żeby jeszcze wzmocniła swój przekaz. Czemu nie "holokaust" albo jeszcze lepiej "'shoah". Cierpienia muzułmańskich, dobrze sytuowanych migrantów są identyczne, a może nawet większe niż Żydów w obozach i z rąk Einsatzgruppen. 

Czekać na granicy parę godzin to tak samo jak zginąć od cyklonu B, ba nawet gorzej, bo przecież dochodzi "freezing cold" typowy dla klimatu Polski pn-wsch, zwłaszcza w maju. Zabrudzić, albo podrzeć, drogą kurteczkę to tak, jak ładować własnymi rękami rodzinę do pociągu jadącego do obozu śmierci (jak zrobił Calek Perechodnik i inni żydowscy policjanci z getta). Kopanie własnego grobu, potem strzał mniej lub bardziej celny i śmierć w trakcie zasypywania ziemią to nic w porównaniu z marszem przez las albo zatrzymaniem przez polską SG i odstawieniem do granicy!

Straszne i śmieszne? Owszem, ale można, zwłaszcza kiedy się jest świętą krową na usługach wpływowych mocodawców.

Jeśli ktoś jeszcze uważał Ochojską za osobę o dobrym serduszku, ale nieco pogubioną, poniższa informacja, opublikowana na portalu Tysol, powinna go ostatecznie wyleczyć ze złudzeń:




Czym jest ukamieniowanie i spalenie wobec zawrócenia podczas nielegalnego przekraczania granicy?Po prostu nie ma o czym rozmawiać!


Tymczasem aktywność  Rosji w sprowadzaniu kolejnych muzułmańskich "męczenników granicznych", milusińskich Ochojskiej, mocno się wzmogła. Atak hybrydowy na Polskę jest skoordynowany z operacją militarną na Ukrainie:


Bardzo mnie niepokoi niefrasobliwość rządu wobec jawnej zdrady ludzi, którzy mają reprezentować interesy państwa polskiego. Chyba nie jesteśmy jeszcze takim mocarstwem, żeby sobie pozwolić na tolerowanie obcej agentury na ważnych stanowiskach? Strategiczni partnerzy nie zrezygnowali ze swojego planu - Niemcy konsekwentnie rozwalają wszelkie byty polityczne mające potencjał zagrożenia ich interesom - vide los Jugosławii i Czechosłowacjii. "Te same szatany" są ciągle czynne i u nas.





wtorek, 3 maja 2022

Sen o papieżu, a szczekanie NATO pod drzwiami Rosji

Miałam bardzo dziwny sen tej nocy. Wieszałam papieża na gwoździu, tak jak się wiesza obraz, tylko nie był to obraz a człowiek - żywy papież Franciszek. We snach takie rzeczy są możliwe. Męczyła mnie świadomość, że ten gwóźdź jest bardzo niepewny - za luźno siedzi w tynku, albo tynk zbyt kruchy - i tylko ja o tym wiem.  Powieszenie papieża na ścianie należało do mnie i jeszcze jednej kobiety. Nie wiem, kto nas do tego wyznaczył.

Papież oczywiście spadł, gdyż gwóźdź wyłamał się z tynku i nie dało się go wbić na nowo, a było to najbardziej reprezentacyjne miejsce na tej ścianie. Pozostały dwa skromniejsze położone niżej, po bokach. Powiesiłam więc papieża Franciszka po lewej stronie (patrząc z mojego punktu widzenia). Był bardzo niezadowolony, mówił coś skrzekliwym, poirytowanym głosem. Czymś nam groził chyba. Wydaje mi się, że chodziło o jakieś fundusze, ale głowy nie dam.

Nie pamiętam co się dalej działo, ale byli tam także inni ludzie, a ja zastanawiałam się jak pewien znajomy zakonnik tłumaczy sobie dziwne zachowania i wypowiedzi papieża. Chyba nawet zaczął mi to wyjaśniać, ale nic nie pamiętam, bo właśnie wtedy obudziłam się...

Po porannej kawie zrobiłam sobie "przegląd złych wiadomości" i na co natrafiłam? Oczywiście na wypowiedź papieża Franciszka - z jego wywiadu dla Corriere della Sera - że może NATO sprowokowało Rosję zbyt długo "szczekając pod jej drzwiami"...

niedziela, 1 maja 2022

Międzynarodowy język dyplomacji

Od kilku dni (a może nawet tygodni) można znaleźć na twitterze taki oto wpis ilustrowany odnośnym nagraniem.


Sytuacja jest taka, że starsza pani widoczna na zdjęciu, Rosjanka mieszkająca w Szwecji, zniszczyła jakieś ukraińskie symbole obecne w przestrzeni publicznej. Samej akcji nie widzimy, tylko leżące na ziemi sponiewierane niebiesko-żółte wstążki czy coś w tym guście. Na pytanie Ukrainki dlaczego to zrobiła odpowiada w dłuższym wywodzie poruszającym kilka tematów:
  1. Zaczyna się od standardowego oskarżenia o faszyzm - Rosjanka powtarza kilkakrotnie "faszysty, faszysty, faszysty", po czym stwierdza, że Ukrainka nie zna własnej historii. To właściwie wszystko w temacie, żadne konkrety uzasadniające taki zarzut nie padają.
  2. Następnie ocenia urodę Ukrainki w tonie niekorzystnym - porównuje ją do małpy - po czym przechodzi płynnie do wyceny jej garderoby. Podaje przypuszczalną cenę spodni, butów i kurtki (o ile dobrze pamiętam). Są to, jak rozumiem, niewielkie koszty jak na szwedzkie warunki.
  3. Dla kontrastu podaje cenę własnego płaszcza, która jest wielokrotnie wyższa.
  4. Na zakończenie stwierdza, że Ukrainki pracują (w Szwecji?) zasadniczo  w dwóch zawodach - jako sprzątaczki lub prostytutki, a sądząc po urodzie rozmówczyni musi ona należeć do pierwszej kategorii.
Abstrahując od politycznego kontekstu tej wymiany zdań, ciary przechodzą mi po plecach, gdyż uświadamiam sobie po raz kolejny, że ludzie tak naprawdę myślą, tylko cienka warstwa kultury na ogół powstrzymuje ich od wypowiadania tego rodzaju poglądów otwartym tekstem.

Elegancka pani, choć sama imigrantka (sadząc po nazwisku wyszła za tambylca), z niewiarygodną pogardą wytyka Ukraince jej relatywne ubóstwo i niepewną sytuację zawodową w obcym kraju, do którego przypuszczalnie trafiła uchodząc przed wojną. Co do urody nic się nie da powiedzieć, gdyż nie widzimy jej twarzy, ale z dużym prawdopodobieństwem dziewczyna jest co najmniej przeciętna, a może nawet całkiem ładna... Dlaczego tak myślę? Bo oskarżenie o brzydotę,  nieświeży zapach czy też brak higieny osobistej, często połączone z uwagami na temat statusu rodziców,  należy do klasyki ataku na dowolną ofiarę w społecznościach pozbawionych aspiracji do jakiejkolwiek kultury jak na przykład dzieci w przedszkolu.

Przeżyłam dzieciństwo i młodość w nadziei, że z tego się wyrasta. Tymczasem nie tylko nasza polityka krajowa i debata publiczna utrzymana jest na takim poziomie, ale ewidentnie jest to międzynarodowy język dyplomacji. Chcemy twoich zasobów, a jesteś zbyt słaby by się obronić, oskarżymy cię o faszyzm, nieestetyczny wygląd i niemiły zapach, a nasi partnerzy handlowi przyznają nam rację, a ich intelektualiści napiszą list potępiający próby obrony napadniętego...


niedziela, 17 kwietnia 2022

O żywotności Jemeńczyków i meandrach lewackiej propagandy.

Spostrzeżenie Miłosza Lodowskiego (poniżej) jest bardzo trafne. Kwestia nagłej utraty skuteczności przez legendarną rosyjską propagandę nurtuje mnie od początku wojny na Ukrainie...


Zmiana wiatru nastąpiła także w odbiorze katastrofy smoleńskiej. Tu i ówdzie na zachodzie pojawiły się głosy o zamachu, a ja znalazłam na twitterze rysunek z 2013 roku, którego nigdy wcześniej nie widziałam...


Natomiast nie wyłączono lewackiego duraczenia na temat tzw. "uchodźców" z krajów trzeciego świata, co świetnie opisuje Adam Gwiazda w artykule "Czy przyjmowanie uchodźców z Ukrainy to rasizm? Absurdalne oskarżenia zachodniej lewicy" zamieszczonym na stronie Nowego Ładu:
(...) Jeszcze inni posuwają się dalej. Pojawia się tu i ówdzie podświadomy zarzut, że Ukraińcy niejako „kradną” status uchodźcy zarezerwowany od lat dla przybyszy z Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji. Heba Gowayed, socjolog z Boston University, twierdzi, że „Ukraińcy wkraczają w świat, w którym nasze systemy uchodźcze są skonstruowane w oparciu o założenie, że osoba ubiegająca się o azyl jest Czarnym, Arabem, Afrykańczykiem lub Azjatą”. Według Fanélie Carrey-Conte z Cimade ich masowy napływ zakłóci obraz, jaki w oczach większości Europejczyków kojarzy się w ostatnich latach ze słowem „uchodźca”. Patrząc chłodnym okiem, to lewicowcy mają się czego obawiać: wszak ukraińskie matki z dziećmi szukające schronienia w pierwszym bezpiecznym kraju na pewno bardziej odpowiadają słownikowej definicji uchodźcy niż młody i zdrowy mężczyzna ze smartfonem, który przed wylądowaniem w Europie przekroczył kilkanaście granic. Zaś uchodźca ma w lewicowej hierarchii wartości wyższy status niż migrant. Migrant to nie do końca wiadomo kto, jego motywacja jest nieznana i nie wiadomo, czy mówiący w suahili Murzyn jest tak naprawdę uciekającym przed bombardowaniami Syryjczykiem, choć lewicowy pracownik NGO czy funkcjonariusz mediów bardzo chcą w to uwierzyć, a nawet zmusić do uwierzenia innych szantażem moralnym. I teraz oto cały misterny plan semantycznej manipulacji, by z każdego nielegalnego imigranta zrobić uchodźcę, sypie się w drobny mak, ponieważ biali ludzie z kraju europejskiego, z „miast, które wyglądają jak nasze miasta”, zawłaszczają status zarezerwowany w mniemaniu lewicy przybyszom z Trzeciego Świata.(...)
„Ukraina jest uważana za kraj obszaru europejskiego. W oczach państw Unii Europejskiej przyjęcie Ukraińców oznacza powitanie nie cudzoziemca, nie migranta, nawet nie uchodźcy, ale kogoś bliskiego” – kontynuuje swoje dywagacje, które doskonale obrazują doxe współczesnej lewicy w kwestii imigracji. To, co się liczy, to ani intencja pomocy, ani realna odpowiedź na rzeczywiste problemy imigranta – danie mu zakwaterowania, wyżywienia, leczenia, pracy etc. – ale sam katartyczny rytuał „przyjęcia innego”, jako rodzaj ekspiacji za rzekome winy białego człowieka i cywilizacji europejskiej. Jednak aby katharsis miała sens, musi dotyczyć Innego, nie bliskich. Nowe bóstwo świeckiej religii to Big Other, według zręcznej formuły Jeana Raspaila.(...)
Według Heby Gowayed głównym wyjaśnieniem rzekomych podwójnych standardów są rasizm i islamofobia. „Jesteśmy świadkami sytuacji, w której te same kraje, które od dawna odmawiają przyjmowania uchodźców, otwierają swoje granice dla Ukraińców. Chociaż bardzo się cieszę, że Ukraińcy są przyjmowani, to niepokoi mnie fakt, że nie są przyjmowani inni, którzy są kryminalizowani i demonizowani”. Realistyczne podejście do masowej imigracji z Afryki i Bliskiego Wschodu oraz świadomość problemów, które ona generuje, awansują do rangi wstydliwego problemu i dowodu na rasizm zachodnich społeczeństw i migrantosceptycznych rządów państw europejskich. Cytowana Sarah Schneider-Strawczyński twierdzi wręcz, że jednym z głównych uprzedzeń leżących u podstaw niechęci do przyjmowania niektórych imigrantów jest „uprzedzenie antymuzułmańskie”(...)

Tak jak w międzywojniu wszystkie katolickie kraje odrzuciły eugenikę bez specjalnej kampanii uświadamiającej, a protestanckie (czyli zsekularyzowane) przyjęły entuzjastycznie, tak teraz społeczeństwa ukształtowane pod wpływem katolicyzmu bez trudu odróżniają prawdziwych uchodźców wojennych od ich egzotycznych podróbek nachalnie, a bezpodstawnie określanych tym mianem... Do jakich idiotyzmów potrafi posunąć się obca agentura pokazuje przykład "16 letniego, nieprzytomnego Jemeńczyka leżącego pod płotem na granicy po stronie białoruskiej"





Oświadczenie straży granicznej poparte jest filmem ze zdarzenia dostępnym na jej koncie.

Niejaki Wilgocki z GW wygłupił się piramidalnie. Podobno sam szybko usunął swój duszaszczypatielnyj wpis, kiedy niedoszły trup wykonał lewacką parodię zmartwychwstania, jak nie przymierzając osławiony Diduszko na Ciamajdanie...

To jest właśnie to - ludzie kulturowo obcy (agentura wpływu) mogą przyswoić sobie nieco chrześcijańskiego słownictwa, ale nawet używając go (bardzo nieadekwatnie zresztą) nie mają dostępu do sumień ukształtowanych pod wpływem zdrowej nauki Kościoła. Katolicy bowiem, nawet Ci nie bardzo gorliwi, mają kontakt z rzeczywistością i naturalną odporność na ideologiczne wygibasy.

środa, 6 kwietnia 2022

Pod znakiem Pogoni, czyli nastroje na Białorusi

Mam intuicyjne przekonanie, że dla polskiej racji stanu Białoruś może okazać się nawet ważniejsza niż Ukraina. Źle się stało, że nie "wychowaliśmy" Łukaszenki na "naszego skurwysyna", jeśli już nie można było go zmienić bez ryzyka ruskiej interwencji. Z całym szacunkiem, ale p. Cichanouska (Ciechanowska?) nie wydaje mi się materiałem na przywódcę w takim kraju...

Społeczeństwo Białorusi, nieco spacyfikowane po ostatnich wyborach, nie popiera ani Łukaszenki, ani - tym bardziej - obecności wojsk rosyjskich, ani inwazji na Ukrainę. Co więcej są jednostki gotowe ryzykować zdrowiem i życiem, żeby ruskim pokrzyżować szyki - regularna partyzantka działająca na kolei:


Mapa pokazuje 11 poważnych akcji sabotażu na kolei w ciągu miesiąca, a było także sporo pomniejszych incydentów.


Ta sytuacja przyczyniła się także do rezygnacji Rosjan z dalszych prób zdobycia Kijowa.

Niestety zatrzymano już 40 pracowników kolei, niektórzy przebywają w więzieniach KGB, co oznacza procesy kryminalne


Prawie 60 % społeczeństwa uważa, że wojska rosyjskie powinny natychmiast się wycofać z Białorusi, gdzie nie są postrzegani jako mile widziani goście. Im bardziej ich pobyt będzie się przedłużał, tym częściej będzie dochodziło do konfliktów z mieszkańcami. Tadeusz Giczan publikuje nagranie, na którym kobieta zapytana przez ruskich sałdatów, gdzie jest kantor wymiany walut, odpowiada, że "nie rozumie po niemiecku".





Białoruś nie jest też wygodnym zapleczem, ruscy maja ciągłe problemy z benzyną, a fotografowanie sprzętu wojskowego stało się narodowym sportem i źródłem informacji dla ukraińskiego wywiadu
86 % Białorusinów jest przeciwko przyłączeniu się do działań wojennych na Ukrainie,  66% wyraża się krytycznie o używaniu białoruskiej infrastruktury przez armię rosyjska. Tylko 4,1 zgadza się, aby Białoruś stała się częścią Rosji


Nawet w armii białoruskiej jest silna opozycja wobec udziału w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, 60% oficerów jest przeciwko. Brak też lojalności wobec Łukaszenki, więc wysłanie wojska na Ukrainę byłoby dla niego samobójstwem



Tymczasem walczą tam, po ukraińskiej stronie, co najmniej 2 bataliony białoruskich ochotników. Jeden imienia Kastusia (Konstantego) Kalinouskiego, którego żołnierze na zdjęciach poniżej chowają swego towarzysza broni "Litwina" , i drugi zwany "Pahonia" (Pogoń)








Regiment Pahonia, obecnie część międzynarodowego Legionu ukraińskich sił zbrojnych, ma stać się bazą do powstania profesjonalnej białoruskiej armii.





Kolory sztandarów i znak Pogoni pokazują jasno, do jakiej tradycji Białorusini się odwołują.

P.S.
Kończąc wątek białoruski nie mogę nie wspomnieć o egzotycznych turystach. Na forach migranckich na ogół odradzają  sobie podróż do Niemiec tym szlakiem: