Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa smoleńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa smoleńska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 sierpnia 2024

O kłamstwach, którymi jesteśmy karmieni

Stanowski zrobił w konia Stonogę i skompromitował wielu tuzów dziennikarstwa liberalno-lewicowego, a przy okazji Giertycha i prokurator Wrzosek. Podsunął im zainscenizowane nagranie z kolegium redakcyjnego, na którym poucza podwładnych, że "Ziobry nie ruszamy".  Kiedy Stonoga i jego drużyna rzucili się na ten łakomy kąsek, opublikował kolejny film pokazujacy anatomię tej prowokacji. Nie było w internecie YouTubera, któryby się na ten temat nie wypowiedział.

Nie chce mi rozwijać tego wątku. Stanowski udowodnił coś, co jest powszechnie wiadome. Weźmy pierwszą z brzegu sprawę - Pablo Gonzalez sławny "hiszpański dziennikarz" więziony przez pisowski reżim okazał się (surprise, surprise) oficerem GRU Pawłem Rubcowem. Przypomnę jeszcze 70 trupów w Swisłoczy - rzeczce po kolana - Judith z Konga przerzuconą przez płot i Ibrahima - wodnika, a i jeszcze Lisińskiego całowanego po rękach przez papieża Franciszka oraz polskiego tupolewa podchodzącego 3 razy do lądowania w Smoleńsku.

Są ludzie, którzy w to wierzą, bo chcą. Istnieje zapotrzebowanie, co dobrze wykorzystała Agnieszka Holand w swoim ostatnim filmie i Smarzowski w Klerze. Jesteśmy zewsząd karmieni kłamstwem, ktorego nie mamy możliwości zweryfikować. Kto nie wierzy w Boga, uwierzy we wszystko, więc kto wierzy w Boga powinien z ogromnym dystansem podchodzić do wszystkiego, co podają media.

piątek, 19 stycznia 2024

Opętany rowerzysta, a sprawa polska...

 Idę sobie wałem nad Ślęzą i napawam pięknem zimowej przyrody. Ścieżka wydeptana w śniegu mniej więcej na środku więc się jej trzymam. Nagle przejeżdża obok rozpędzony rowerzysta lekko mnie potrącając.

- To jest ścieżka dla pieszych ! - mówię glośno

- Pani coś do mnie mówiła? - zatrzymuje się i obraca w moim kierunku (chyba w nadziei, że się zacukam)

- Mówię, że ta ścieżka jest dla pieszych, a pan mnie potrącil - powtarzam głośno i wyraźnie

- Myli się pani, to jest wał i mam prawo po nim jeździć (czy jakoś tak)

- Ale mnie pan potrącił... - powtarzam spokojnie

- Bo pani idzie środkiem...

- Ale mógł pan powiedzieć "przepraszam"

- To zadzwoń na policję, ty wiedźmo!!! - mówi wyraźnie zmienionym głosem, po czym wskakuje na rower i odjeźdża błyskawicznie...

- No właśnie, to jest własnie to... - komentuję tę naglą zmianę tonu z niezmąconym spokojem, a rowerzysta pokazuje mi środkowe paluszki na obu rączkach (na przemian, oczywiście).

Musze przyznać, że czegoś podobnego jeszcze nie widziałam tj, że ktoś zaczyna rozmowę (konfrontację) zachowując wszelkie cywilizowane formy, by bez żadnej widocznej przyczyny przejść do wyzwisk. Miałam nawet wrażenie, że jego głos stał się skrzekliwy, a wczesniej nie był...

To tak jakby nagle zaczął przemawiać ktoś inny... Najpierw chamowaty, ale mieszczacy się w pewnych granicach, potem istota calkiem upadla, regres do jakiegoś skrajnie zdemoralizowanego, psychopatycznego bachora, ktory bardzo źle skończy...

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tego rodzaju sytuacje muszą mieć komponent duchowy. Ludziom czasem siadają nerwy i mówią podniesionym głosem, a nawet krzyczą. To się często przytrafia kierowcom i do jakiegoś stopnia jest wytlumaczalne stresem... W przypadku rowerzystów nie ma takiego usprawiedliwienia, zwłaszcza kiedy najeżdżają spokojnie spacerującą w parku osobę. Mogą przecież zwolnić, objechać lub po prostu zsiąść z roweru. Nie ma żadnego powodu do nerwow i agresji. Ludzie spacerują po parku, bo parki po to są! To rowerzyści są intruzami zakłócającymi ludziom odpoczynek.

Zawsze mnie zastanawia skąd bierze sie w ludziach ta extra ohyda, ponad normatywne chamstwo, nieproporconalna agresja, wielokrotnie przekraczajaca przyczynę gniewu. W przypadku ludzi młodych to pewnie wynik bezstresowego wychowania i demonicznej pop kultury, którą chłoną od niemowlęctwa. Wykorzenione z tradycji małe aroganckie gówna podłączone do swoich smartfonow całą dobę. Są jednocześnie silnie toksyczni i zupełnie bezbronnni. Smartfon im mówi, że maja zmienić płeć i poslusznie odrąbuja sobie kolejne części ciała. Ludźmi  z pokolenia rodziców i dziadkow, którzy mogli by im pomóc, z zasady gardzą jako cyfrowymi analfabetami.

Ta sama ohyda widoczna jest na wszelkich akcjach organizowanych przez UB-ków i ich mentalne pomioty, vide akcje pod pałacem prezydenckim po katastrofie smoleńskiej czy "protesty" po wyroku TK w sprawie aborcji eugenicznej, polegajace na zakłócaniu mszy i niszczeniu kościołów. Te ich hasła sprowadzajace się wyłącznie do wulgaryzmów i przekraczanie wszystkich granic jak np kpiny ze śmierci czy bólu po stracie najbliższych...

Stara UB-cka ohyda i nowa "progresywna". ktore czerpią z tego samego, wiadomego źrodła, podaly sobie ręce, żeby zniszczyć nasz nieszczęsliwy kraj. Mam nadzieję, ze im sie to nie uda...




czwartek, 11 stycznia 2024

Czy prezydent Duda jest bezpieczny?

Za poprzedniego Tuska prezydent Kaczyński był ośmieszany, umniejszany, a jego decyzje sabotowane. Co więcej Tusk grał przeciw niemu z naszym odwiecznym wrogiem - Rosją. Prezydent Kaczyński zginął i nawet nie bylo żadnego uczciwego śledztwa w celu wyjaśnienia przyczyn katastrofy jego samolotu.

Miesiąc nie minął, a już mamy zapowiedź powtórki tego samego. Zignorowanie prezydenta przy próbie przejecia TVP, odmówienie mu prawa łaski wobec obiektów politycznej zemsty i najście jakichś ludzi w mundurach na pałac, który jest przecież domem Agaty i Andrzeja Dudów.

Czy ktoś w ogóle tych ludzi wylegitymował? Przecież to mogły być prywatne łysole Kierwińskiego analogiczne od zbirów Sienkiewicza!

Dlaczego ochrona prezydenta nie zareagowała na podejrzany autobus blokujący wjazd do pałacu. Przecież to mogl być zamach. Czy te ścierwa zapomniały, że mamy wojnę za wschodnią granicą i jesteśmy sojusznikami jednej ze stron?

niedziela, 17 kwietnia 2022

O żywotności Jemeńczyków i meandrach lewackiej propagandy.

Spostrzeżenie Miłosza Lodowskiego (poniżej) jest bardzo trafne. Kwestia nagłej utraty skuteczności przez legendarną rosyjską propagandę nurtuje mnie od początku wojny na Ukrainie...


Zmiana wiatru nastąpiła także w odbiorze katastrofy smoleńskiej. Tu i ówdzie na zachodzie pojawiły się głosy o zamachu, a ja znalazłam na twitterze rysunek z 2013 roku, którego nigdy wcześniej nie widziałam...


Natomiast nie wyłączono lewackiego duraczenia na temat tzw. "uchodźców" z krajów trzeciego świata, co świetnie opisuje Adam Gwiazda w artykule "Czy przyjmowanie uchodźców z Ukrainy to rasizm? Absurdalne oskarżenia zachodniej lewicy" zamieszczonym na stronie Nowego Ładu:
(...) Jeszcze inni posuwają się dalej. Pojawia się tu i ówdzie podświadomy zarzut, że Ukraińcy niejako „kradną” status uchodźcy zarezerwowany od lat dla przybyszy z Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji. Heba Gowayed, socjolog z Boston University, twierdzi, że „Ukraińcy wkraczają w świat, w którym nasze systemy uchodźcze są skonstruowane w oparciu o założenie, że osoba ubiegająca się o azyl jest Czarnym, Arabem, Afrykańczykiem lub Azjatą”. Według Fanélie Carrey-Conte z Cimade ich masowy napływ zakłóci obraz, jaki w oczach większości Europejczyków kojarzy się w ostatnich latach ze słowem „uchodźca”. Patrząc chłodnym okiem, to lewicowcy mają się czego obawiać: wszak ukraińskie matki z dziećmi szukające schronienia w pierwszym bezpiecznym kraju na pewno bardziej odpowiadają słownikowej definicji uchodźcy niż młody i zdrowy mężczyzna ze smartfonem, który przed wylądowaniem w Europie przekroczył kilkanaście granic. Zaś uchodźca ma w lewicowej hierarchii wartości wyższy status niż migrant. Migrant to nie do końca wiadomo kto, jego motywacja jest nieznana i nie wiadomo, czy mówiący w suahili Murzyn jest tak naprawdę uciekającym przed bombardowaniami Syryjczykiem, choć lewicowy pracownik NGO czy funkcjonariusz mediów bardzo chcą w to uwierzyć, a nawet zmusić do uwierzenia innych szantażem moralnym. I teraz oto cały misterny plan semantycznej manipulacji, by z każdego nielegalnego imigranta zrobić uchodźcę, sypie się w drobny mak, ponieważ biali ludzie z kraju europejskiego, z „miast, które wyglądają jak nasze miasta”, zawłaszczają status zarezerwowany w mniemaniu lewicy przybyszom z Trzeciego Świata.(...)
„Ukraina jest uważana za kraj obszaru europejskiego. W oczach państw Unii Europejskiej przyjęcie Ukraińców oznacza powitanie nie cudzoziemca, nie migranta, nawet nie uchodźcy, ale kogoś bliskiego” – kontynuuje swoje dywagacje, które doskonale obrazują doxe współczesnej lewicy w kwestii imigracji. To, co się liczy, to ani intencja pomocy, ani realna odpowiedź na rzeczywiste problemy imigranta – danie mu zakwaterowania, wyżywienia, leczenia, pracy etc. – ale sam katartyczny rytuał „przyjęcia innego”, jako rodzaj ekspiacji za rzekome winy białego człowieka i cywilizacji europejskiej. Jednak aby katharsis miała sens, musi dotyczyć Innego, nie bliskich. Nowe bóstwo świeckiej religii to Big Other, według zręcznej formuły Jeana Raspaila.(...)
Według Heby Gowayed głównym wyjaśnieniem rzekomych podwójnych standardów są rasizm i islamofobia. „Jesteśmy świadkami sytuacji, w której te same kraje, które od dawna odmawiają przyjmowania uchodźców, otwierają swoje granice dla Ukraińców. Chociaż bardzo się cieszę, że Ukraińcy są przyjmowani, to niepokoi mnie fakt, że nie są przyjmowani inni, którzy są kryminalizowani i demonizowani”. Realistyczne podejście do masowej imigracji z Afryki i Bliskiego Wschodu oraz świadomość problemów, które ona generuje, awansują do rangi wstydliwego problemu i dowodu na rasizm zachodnich społeczeństw i migrantosceptycznych rządów państw europejskich. Cytowana Sarah Schneider-Strawczyński twierdzi wręcz, że jednym z głównych uprzedzeń leżących u podstaw niechęci do przyjmowania niektórych imigrantów jest „uprzedzenie antymuzułmańskie”(...)

Tak jak w międzywojniu wszystkie katolickie kraje odrzuciły eugenikę bez specjalnej kampanii uświadamiającej, a protestanckie (czyli zsekularyzowane) przyjęły entuzjastycznie, tak teraz społeczeństwa ukształtowane pod wpływem katolicyzmu bez trudu odróżniają prawdziwych uchodźców wojennych od ich egzotycznych podróbek nachalnie, a bezpodstawnie określanych tym mianem... Do jakich idiotyzmów potrafi posunąć się obca agentura pokazuje przykład "16 letniego, nieprzytomnego Jemeńczyka leżącego pod płotem na granicy po stronie białoruskiej"





Oświadczenie straży granicznej poparte jest filmem ze zdarzenia dostępnym na jej koncie.

Niejaki Wilgocki z GW wygłupił się piramidalnie. Podobno sam szybko usunął swój duszaszczypatielnyj wpis, kiedy niedoszły trup wykonał lewacką parodię zmartwychwstania, jak nie przymierzając osławiony Diduszko na Ciamajdanie...

To jest właśnie to - ludzie kulturowo obcy (agentura wpływu) mogą przyswoić sobie nieco chrześcijańskiego słownictwa, ale nawet używając go (bardzo nieadekwatnie zresztą) nie mają dostępu do sumień ukształtowanych pod wpływem zdrowej nauki Kościoła. Katolicy bowiem, nawet Ci nie bardzo gorliwi, mają kontakt z rzeczywistością i naturalną odporność na ideologiczne wygibasy.