Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oszust Lisiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oszust Lisiński. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 sierpnia 2024

O kłamstwach, którymi jesteśmy karmieni

Stanowski zrobił w konia Stonogę i skompromitował wielu tuzów dziennikarstwa liberalno-lewicowego, a przy okazji Giertycha i prokurator Wrzosek. Podsunął im zainscenizowane nagranie z kolegium redakcyjnego, na którym poucza podwładnych, że "Ziobry nie ruszamy".  Kiedy Stonoga i jego drużyna rzucili się na ten łakomy kąsek, opublikował kolejny film pokazujacy anatomię tej prowokacji. Nie było w internecie YouTubera, któryby się na ten temat nie wypowiedział.

Nie chce mi rozwijać tego wątku. Stanowski udowodnił coś, co jest powszechnie wiadome. Weźmy pierwszą z brzegu sprawę - Pablo Gonzalez sławny "hiszpański dziennikarz" więziony przez pisowski reżim okazał się (surprise, surprise) oficerem GRU Pawłem Rubcowem. Przypomnę jeszcze 70 trupów w Swisłoczy - rzeczce po kolana - Judith z Konga przerzuconą przez płot i Ibrahima - wodnika, a i jeszcze Lisińskiego całowanego po rękach przez papieża Franciszka oraz polskiego tupolewa podchodzącego 3 razy do lądowania w Smoleńsku.

Są ludzie, którzy w to wierzą, bo chcą. Istnieje zapotrzebowanie, co dobrze wykorzystała Agnieszka Holand w swoim ostatnim filmie i Smarzowski w Klerze. Jesteśmy zewsząd karmieni kłamstwem, ktorego nie mamy możliwości zweryfikować. Kto nie wierzy w Boga, uwierzy we wszystko, więc kto wierzy w Boga powinien z ogromnym dystansem podchodzić do wszystkiego, co podają media.

piątek, 14 kwietnia 2023

Dlaczego ofiarami pedofilii padają dorośli?

Przeczytałam wczoraj dwuczęściowy tekst Pauliny Guzik pt Towarzystwo Maciejowe na stronie Więzi. To opowieść o nadużyciach seksualnych o. Macieja Szczęsnego SJ, który działał najpierw w Kłodzku, potem w Czechowicach-Dziedzicach, a potem został zesłany do Zakopanego. Byl wspóltwórcą ruchu Magis, który miał łączyć oazy z duchowością ignacjańską. (Piszę to wszystko z pamięci, bo nie chce mi się sprawdzać). Z tekstu wynika, że o. Maciej pracował z młodzieżą szkół średnich, którą przyciągał do Kościoła, bo był charyzmatycznym duszpasterzem...

Wszystko byłoby bardzo pięknie, gdyby nie fakt, że dopuścił się nadużyć natury seksualnej wobec dwóch dziewcząt 18-letnich i jednej 16-letniej, a w każdym razie o tych osobach tekst wspomina. Nie dowiemy się z lektury, czy jezuita ograniczył się do macania, czy też było to regularne wspołżycie seksualne. Autorka, zapewne że względu na ofiary, nie podaje szczegołów. 

I tu jest problem z takimi tekstami. Czytelnik ma się oburzyć wzruszyć i współczuć, a nie ma pojęcia jak sytuacja rzeczywiście wyglądała. Moim zdaniem między niewłaściwym dotykiem a penetracją jest przepaść, choć oczywiście zakonnik nie powinien pozwalać sobie na żadne dwuznaczne/seksualne gesty wobec podopiecznych.

W tekście nie ma nic o tym, że ktorakolwiek z dziewczat zaszła w ciążę, co mogłoby sie stać w sytuacji regularnego współzycia trwajacego co najmniej rok. Z tego wnoszę, że chodziło o "inne czynności seksualne". Żadna z dziewcząt nie protestowala - tak były przerażone tym co się dzieje - a co dziwniejsze nadal przychodziły na spotkania.

Chyba jestem bardzo złym człowiekiem, bo nie rozumiem jak można jednego dnia doznać szoku z powodu seksualnych awansów duszpasterza, a na drugi dzień przychodzić do miejsca, gdzie prawie napewno się to powtórzy... To jest dokładnie ten sam problem, jaki mam z ofiarami Pawła  Malińskiego, które mialy być gwałcone ileś razy dziennie i nie zrobiły nic, aby tego uniknąć...

Pikanterii sytuacji dodaje fakt, że jezuita jednocześnie darzyl względami co najmniej dwie dziewczyny i co najmniej jednej z nich mówil, że ją kocha...

Ofiary o.Macieja są  nieco młodsze od studentek z wspólnoty Malińskiego, ale mechanizm jest bardzo podobny. Jest gwiazda duszpasterska, ktorej przełożeni zostawiają swobodę działania, bo "przyciąga młodzież". Upojona powodzeniem i calkowicie bezkarna zapomina, kogo ma reprezentować i zaczyna czuć się po prostu samcem alfa w swoim stadzie z wszystkimi tego konsekwencjami, jak niekontrolowany dostęp do wszystkich samiczek...

Owo "przyciąganie młodzieży" jest kluczem do zrozumienia problemu. Jest pewien rodzaj osobowości przywódczej, która pociaga ludzi swoim entuzjazmem, energią, talentem, intelektem czy cokolwiek to jest. Ktoś taki moze byc politykiem, dzialaczem społecznym, wodzem, artystą czy guru, a jego wplyw na ludzi i zachowanie wobec nich będzie identyczne... Nikt z otoczenia nie kwestionuje przywilejów wynikajacych z jego pozycji w stadzie, a kobiety, które wyróżnia swoimi względami, czują się zaszczycone i zazdrosne o siebie nawzajem... Każda chciałaby być tą jedyną, wybraną...

Przełożeni w zakonie powinni mieć świadomość, że ich charyzmatyczny współbrat przyciąga ludzi do siebie, a nie do Kościoła. Jesli liczą, że co najmniej część, coś tam z czasem odnajdzie, to muszą mieć świadomość, że inna część zrazi się na całe życie, a nieuchronne skandale pomogą zohydzić Kościół w oczach społeczeństwa...

Poza tym czy przypadkiem mlodzieżowe/studenckie grupy nie są z zasady źródłem patologii? Może bezpieczniej i pożyteczniej dla młodych byloby być we wspólnocie z ludźmi w różnym wieku? Duszpasterz nie czulby się tak swobodny i bezkarny w ich otoczeniu...

Stawiam tezę, że obecny model duszpasterstwa młodzieży, w którym niedojrzały mlody męzczyzna doznaje zawrotu głowy z powodu grona adorujacych go dziewcząt/chlopców jest żródłem patologii i po prostu musi prowadzić do nadużyć...

Przy okazji warto zauważyć, że ani przypadku Malińskiego, ani o. Macieja, nie można podciągnąc pod pedofilię, o której tyle słyszymy. Mamy do czynienia w dwoma niedojrzałymi narcyzami, którzy nigdy nie powinni znaleźć się w żadnym zakonie, a już napewno nie w pobliżu ludzi młodych i bezkrytycznych. 

Z kolei arcybiskup Paetz to po prostu homoseksualista molestujący młodych mężczyzn w seminarium. Nawet ks. Saduś, którego Karol Wojtyła mial wysłać do Austrii, spowodowal skandal natury homoseksualnej, a sugestia, że chodziło o nieletniego pojawiła się w SB-ckich papierach wiele lat poźniej, dopiero po wyborze metropolity krakowskiego na papieża.

Jedyną publicznie znaną "ofiarą pedofila" jest jak dotąd oszust Lisińki, ktory założyl fundację "Nie lękajcie się kłamać w żywe oczy" zachęcony przez Ekke Overbeeka piewcę Gazpromu i syn znanej poslanki, którym zajmował się aktywista LGBT i terapeuta. (Szczecińskie władze lokalne umożliwiły Krzysztofowi F. niekontrolowany dostęp do mlodzieży w trudnej sytuacji tworząc specjalnie dla niego odpowiedni urząd...)

A może o rzeczywistych pedofilach nie można pisać w Więzi, bo okazałoby się, że są homoseksualistami albo rzadko są księżmi? Bo przecież, gdyby można bylo pani Paulina zapewne opisalaby takie przypadki równie dogłębnie...





niedziela, 9 kwietnia 2023

Marcin Mogielski wreszcie się zdecydował

Na stronie dominikańskiej taki oto tekst:
Ze smutkiem informujemy, że nasz br. Marcin Mogielski w minionym tygodniu opuścił wrocławski klasztor. Szanujemy jego osobistą i poważna decyzję. Niezależnie od jego losów i kolejnych kroków na zawsze pozostanie naszym bratem. Modlimy się za niego i prosimy Was o modlitwę.
O sprawie dowiedziałam się z komentarza czytelnika pod poprzednim wpisem. I co? - ktoś zapyta. I nic - odpowiem. Po pierwsze nie szokuje mnie to wcale. Gdzieś na tym blogu są streszczone co najmniej dwa jego kazania (Św. Dominik przewraca sie w grobie z 9.06.2021 https://singletonreview.blogspot.com/2021/06/sw-dominik-przewraca-sie-w-grobie.html i O zepsutej niedzieli, czyli dominikanie przechodza na ciemną stronę mocy z 6.05.2018 https://singletonreview.blogspot.com/2018/05/o-zepsutej-niedzieli-czyli-dominikanie.html) i własciwie bylo dla mnie dziwne dlaczego ten niewierzący czlowiek udaje księdza katolickiego. Myślę, że dobrze sie stało, że postanowił zakończyć tę maskaradę, bo nie będzie wprowadzał ludzi w błąd.

Ktoś może sie oburzyć, że tak sie wyrażam o zakonniku, który przyczynil się do zdemaskowania Malińskiego, a wcześniej oskarżał ks. Dymera. Powiem tak: nawet jeśli jego zarzuty wobec ks. Dymera i o.Malińskiego były w 100% prawdziwe, a intencje krystalicznie czyste, to jak teraz wygląda ta sprawa po jego odejściu? Ta jedna decyzja pozbawila ją wszelkiej wiarygodności, niestety...

Bracia dominikanie pogrążeni w smutku, a może powinni pogrążyć się w refleksji kogo promują i czynią swoją twarzą...

Pisałam poprzednio o rekolekcjach głoszonych przez młodego paulina, o. Piotra. Były naprawdę dobre i skłaniajace do refleksji. Kościół Bożego Ciała przy Świdnickiej jest równie pojemny jak kościół Św. Wojciech na pl. Dominikańskim i równie dobrze położony. Wypelniony był może w połowie, albo nawet nie... Dlaczego? Bo młody zakonnik nie jest obiektem kultu jednostek "przyciągajacych młodzież do Kościoła" praktykowanego od dekad w zakonie kaznodziejskim.

Tylko to nie jest przyciąganie "do Kościoła" tylko dominkańskiego kółka wzajemnej adoracji. "Przyciągnięci " podlegają ścisłej selekcji według kryteriów, których nie znam, ale się domyślam... Nie będę o swoich domysłach pisać w pierwszy dzień świąt.

P.S.
Tomasz Terlikowski na Onecie wysmażył laurkę dla Mogielskiego, zasłużonego w ujawnianiu skandali seksualnych,  w stylu "Dzielny wojowniku, rozumiem twoją decyzję!"

Troska o skrzywdzonych piękną rzeczą jest, ale red. Terlikowski nie słyszał kazań Mogielskiego, które ja słyszałam. To nie była katolicka nauka. Zresztą sam Mogielski wyznał na twitterze, że w kościele luterańskim czuje sie nareszcie w domu...

Dlaczego czuje sie w domu? Czy są tam same anioły i nie ma skrzywdzonych? Moja odpowiedź brzmi: bo nie musi udawać, że w coś wierzy. Myślę, że luteranizm to tylko etap przejściowy na drodze do stania sie świeckim aktywistą - agnostykiem albo zgoła ateistą.

Terlikowski twierdzi ostatnio, że skrzywdzeni są wszędzie, więc kilka osób jak Łukasz Warzecha czy o.Dariusz Kowalczyk SJ odpowiedziało mu, że nie znają nikogo takiego...O. Kowalczyk został ministrantem w wieku 5 lat, przeszedł przez jezuickie seminarium, ileś dekad życia w zakonie, był prowincjałem, a obecnie wyklada w Rzymie. Czy kłamie?

Nie sądzę. Myślę, że seksualni drapieżcy molestują tylko osoby, u których widzą jakiś odzew na swoje awanse. Jakiś subtelny sygnał, być moze wysyłany nieświadomie...Tu przypomnam sobie mężczyzn, którzy usilowali mnie uwieść, ale wobec zupelnego niezrozumienia  z mojej strony, o co im chodzi, nie byli w stanie... 

Wydaje mi się możliwe, że jeśli ktoś, jako dziecko, doświadczał bliskości wyłącznie podczas czynności seksualnych ze strony rodzica/opiekuna, to może podświadomie taki sygnał wysyłać i reagować na dotyk w sposób, który go predestynuje do roli ofiary... Jest więc możliwe, że większość osób nigdy się z takim problemem nie zetknęła i go nie rozumie.

Ponadto niepokoi mnie przypadek Lisińskiego - oszusta wylansowanego przez szemranego Holendra Ekke Overbeeka -  i jak cyrk obwoźny prezentowanego we wszystkich "odważnych" materiałach medialnyh, a na koniec zawiezionego przez wdowę Diduszko i poslankę Szajbus-Wielgi do Watykanu. Jeśli więc skrzywdzeni są wszędzie, to dlaczego lansować oszusta? Dlaczego to oszust zakłada fundację? Przecież powinno być tysiące osób lepiej nadających się do takiego celu.

Dlaczego obcy agent wpływu, wynajęty do rozwalania wspólnoty i wszystkiego, co ją spaja, kreuje oszusta na męczennika? Przecież to musi wyjść na jaw? Nasuwa się prosta odpowiedź - nie znalazł nikogo innego!




czwartek, 9 czerwca 2022

Przypadek Amber "Turd", czyli ciemna strona "me too"

Zaczęłam oglądać nagrania z procesu Amber Heard oskarżonej o zniesławienie przez ex męża Johny'ego Deppa już po ogłoszeniu wyroku. Nie miałam żadnego zdania na temat tej historii, ani cienia sympatii do żadnej ze stron. Ogólnie uważam, że zrobienie kariery w Hollywood bez daleko idących kompromisów ze złem nie jest po prostu możliwe. Depp odniósł nieporównywalnie większy sukces w show-biznesie niż jego  była żona, ale może to mieć związek także z różnicą wieku, a nie tylko "talentu" jakkolwiek rozumielibyśmy to pojęcie. 

Kiedy więc po wielogodzinnych badaniach wzroku, ze źrenicami powiększonymi do wielkości tęczówek, zasiadłam w fotelu, by się nieco odprężyć i przez przypadek zaczęłam słuchać nagrania z sądu, raczej byłam zdania, że zwaśnione strony są siebie warte. Nie wiem kiedy historia mnie wciągnęła, a nawet poruszyła do głębi. Najbardziej wstrząsające było nagranie dostarczone w charakterze dowodu przez Amber Heard, na którym po wygrzmoceniu swego męża pięścią po twarzy (wcześniej rąbnęła do drzwiami w głowę, kiedy usiłował się przed nią schować w łazience) żąda ni mniej ni więcej, tylko żeby zawsze  był do jej dyspozycji, a zwłaszcza kiedy ma ochotę wyładować na nim swój gniew. Ewidentnie taktyką przetrwania Deppa było wycofywanie się z jej zasięgu rażenia kiedy od upokarzających wyzwisk przechodziła do rękoczynów. (Dzięki możliwościom finansowym mógł sobie pozwolić na drugie mieszkanie-kryjówkę.)  Niesamowite jest, że ani ona sama, ani jej prawnicy nie zorientowali się jak bardzo to nagranie ją obciąża i jak jasny daje wgląd w naturę jej relacji z mężem.

Ani nie znam dokładnie biografii Deppa, ani mnie ona nie interesuje. Wiem tylko, że miał zaburzoną matkę, chwilami agresywną wobec swego potomstwa bez wyraźnego powodu. Często zmieniał partnerki, ale z jedną z nich - Vanessą Paradis - wytrzymał kilkanaście lat i dochował się dwójki dzieci. Jak rozumiem rozstał się z nią właśnie ze względu na nowe uczucie, które obudziło się w jego serduszku na widok "doskonałej dupy" Amber Heard. Mówiąc bardzo oględnie nie mam dobrego zdania o mężczyznach porzucający wieloletnie partnerki/żony, matki swoich dzieci z takiego powodu. Tymczasem los go pokarał, gdyż nowa "przyjaciółka" okazała się mieć oprócz "doskonałej dupy" także inne przypadłości, niektóre niebezpieczne dla życia i zdrowia.

Pytanie jest dlaczego świetnie ustawiony w życiu mężczyzna w średnim wieku, ojciec dwojga dzieci, decyduje się trwać w związku z osobą, która znajduje przyjemność w umniejszaniu go, upokarzaniu i fizycznej agresji? Co gorsza dlaczego się z nią żeni, czego nie zrobił w przypadku matki swoich dzieci?

Pani terapeutka czynna na YouTube wyjaśnia, że ludzie z toksycznych domów, najpewniej czują się w toksycznych związkach, bo jest to sytuacja znana, pozwalająca pozostać w "strefie komfortu". To właśnie jest najbardziej przygnebiające w całej tej historii. Ostrożność nie na wiele się zda bo toksyczna osoba fantastycznie się kamufluje i ukrywa swą prawdziwą naturę do momentu, kiedy ułowi wreszcie naiwnego jelenia. Tenże długo próbuje rozmawiać z nią jak z człowiekiem, aż wreszcie nie może dłużej nie widzieć, że to po prostu wyrośnięty bachor lat 2 albo inny psychopata niezdolny do ludzkich uczuć. 

Tak mniej więcej wyglądała historia związku Johny'ego Deppa z Amber Heard. Nie tylko ona sama zamieszkała w jego domu, lecz także jej siostra z boyfriendem oraz inni przyjaciele korzystali z gościnności i hojności aktora. Całe  towarzystwo zajmowało się - jak rozumiem - piciem i ćpaniem na koszt właściciela oraz braniem udziału w różnych eventach. Ze względu na różnicę wieku przyjaciele męża nie byli atrakcyjni dla młodej żony. Sądząc po jej wypowiedziach on sam tez nie (nazywała go old, fat man). Po co więc związała się z tym "starym, grubym facetem" ? Dla bezpieczeństwa? Dla kariery? Wyczuła w nim jelenia nadającego się na rodzica zastępczego, który otoczy ją bezwarunkową miłością w zamian za kopniaki i wyzwiska? 

Ułowiony jeleń, niestety, zbyt często się wymykał do starych, nudnych przyjaciół lub swojej kryjówki. Po kolejnej awanturze połączonej z grzmoceniem po twarzy zdecydował, że to koniec. Młoda żona w odwecie nasrała mu na lóżko (stad ksywa "turd" nadana przez internautów), po czym postanowiła go zniszczyć oskarżając dokładnie o to, czego sama się dopuszczała. Przeliczyła się jednak, bo nie na wszystkich działa jej "doskonała dupa" ani podrzędne aktorstwo. Happy end? Może w tym przypadku, ale ludzi z zaburzeniami osobowości jest mnóstwo i krążą po świecie w poszukiwaniu naiwnych jeleni.

Przyznam, że kiedy słyszę o oskarżeniu kolejnego księdza katolickiego, nauczyciela czy konserwatywnego polityka o wykorzystani seksualne albo przemoc, najpierw mam podejrzenie, że ktoś chce go zniszczyć (vide przypadek kardynała Pella), gdyż dzięki pracy w szkolnictwie dogłębnie poznałam naturę ludzką. Podejrzewam więc, że z mediów prawie nigdy nie dowiadujemy się o prawdziwych ofiarach tylko o zuchwałych oszustach (vide Lisiński założyciel fundacji Nie lękajcie się).