Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o. Dariusz Kowalczyk SJ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o. Dariusz Kowalczyk SJ. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 grudnia 2021

Parada oszustów

Obejrzałam świetny film Imada Karima "Polens deutsche Migrationkrise" czyli "Problem Polski z niemieckim kryzysem migracyjnym" (https://youtu.be/vZgSx-eWzCE). Znalazłam go na koncie Davida Engelsa, belgijskiego profesora historii starożytnej mieszkającego i pracującego w Polsce. Sam Imad Karim wcześniej zamieścił go na YouTube, ale film został usunięty po dwóch dniach pod jakimś idiotycznym pretekstem. Człowiek jest Libańczykiem mieszkającym w Niemczech, wielokrotnie nagradzanym za swoje filmy dokumentalne, transmitowane przez tamtejsze telewizje. Ostatnio ewidentnie podpadł i zmuszony jest radzić sobie wyłącznie w Internecie.

Imad Karim pokazuje sytuację uczciwie - obóz migrantów pod granicą i wywiady z nimi, w których sami opowiadają ile zapłacili, żeby dotrzeć do Niemiec. Scenę powrotu na lotnisku w Irbilu komentuje mniej więcej tak, że gdyby nie ślady odmrożeń na rączkach (nielicznych) dzieci można by wziąć pasażerów samolotu z Mińska za zamożnych przedstawicieli irackiej klasy średniej wracających z egzotycznego urlopu. Wszystko przebija wywiad z pewnym Kurdem we wnętrzu. Słuchamy jego smutnej opowieści, ile pieniędzy kosztowały wizy dla czteroosobowej rodziny (10 000$) i oglądamy nagranie z wyprawy, jednocześnie podziwiając luksusowy wystrój białej jadalni z widoczną w tle nowoczesną kuchnią. Bardzo niewielu Europejczyków (w tym Niemców) może pochwalić się takim standardem życia.

Niemiecki profesor tłumaczy nam jak dobry interes ci ludzie robią sprzedając swoje piękne domy, aby zapłacić przemytnikom. Kilka lat pobytu w Niemczech, mieszkanie, opieka zdrowotna i bezpłatna edukacja dla dzieci + kasa od państwa i biznes się amortyzuje. (Dalej tego nie rozumiem bo jak ktoś, kto był biznesmenem, będzie się czuł na zasiłku?) Co ciekawsze owi "uchodźcy" po dostaniu niemieckiego paszportu mogą całkiem legalnie odwiedzać swoich krewnych w kraju z którego "uciekli przed wojną, prześladowaniami i głodem".

Imad Karim spotyka się także z wieloma ludźmi w Polsce, którzy tłumaczą mu nasz punkt widzenia. Świetne są zwłaszcza dwie rozmowy z Davidem Engelsem i jego wyjaśnienia na czym polega różnica między polską tradycją wielokulturowości i podejściem do integracji, a stanowiskiem Unii. Niezłe są również wywiady z przedstawicielem mniejszości żydowskiej, muftim Miśkiewiczem i Miriam Shaded. Wszyscy troje okazują się polskim patriotami, zwłaszcza mufti, który w świetnym arabskim tłumaczy gościowi, że gdyby w Polsce kiedykolwiek dyskryminowano mniejszości etniczne czy wyznaniowe Tatarzy, ani Żydzi w takiej liczbie i przez tak długi czas nigdy by tutaj nie mieszkali.

Pojawia się także refleksja autora nad wątpliwą zdolnością do integracji nielegalnych migrantów, którzy przemocą i wbrew prawu usiłują wedrzeć się do obcego kraju, nie wahając się podprowadzać małe dzieci w zasięg rażenia armatki wodnej na potrzeby kibicujących im mediów.

Bardzo mądry i prawdziwy film człowieka, który sam pochodzi z bliskiego wschodu i w latach 70-tych naprawdę musiał stamtąd uciekać do Europy. Dlatego właśnie żadna niemiecka telewizja go nie pokaże, ani też żaden z rodzimych entuzjastów migracyjnej polityki niemieckiej go nie obejrzy.

Zadałam sobie w okolicach Świąt Bożego Narodzenia trud, żeby nieco wyjść poza swoją bańkę i spróbować zrozumieć, co dzieje się w mózgach rodaków o dramatycznie odmiennym widzeniu świata. M.in. obejrzałam na Twitterze konto o. Grzegorza Kramera SJ. Bardzo sympatyczne zdjęcia starego psa i wiele pozytywnych treści, a jednocześnie gdzieniegdzie rzeczy dziwne i niepokojące. O. Kramer zdaje się akceptować wszystkich z wyjątkiem obecnej ekipy rządzącej, straży granicznej, policji i wojska. Jego miłosierdzie tam się nie rozciąga. Najbardziej szokująca była jednak dla mnie interpretacja uścisków Michnika z Jaruzelskim w stylu: pan Adam dużo wycierpiał od pana Wojciecha, ale postanowił mu wybaczyć.... Czysta odmowa wiedzy: Nie chcę przyjąć do wiadomości, że istnieje zło. Co gorsza, nie chcę przyjąć do wiadomości, że pod tym co widzę może kryć się coś, czego nie widzę na pierwszy rzut oka, bo albo nie jestem wystarczająco spostrzegawczy, albo ktoś celowo to ukrywa. 

Czy o. Dariusz Kowalczyk SJ, też jezuita, jest gorszym człowiekiem albo gorszym kapłanem, bo ironicznie wyraża się o kulcie św. Migranta i rozumie racje, którymi kieruje się polski rząd? Czy Tomasz Terlikowski, który ewidentnie na ten kult się nawrócił, jest lepszym chrześcijaninem albo ma lepszy intelekt niż Paweł Lisicki? Myślę, że wątpię. To kwestia decyzji, które informacje będę przyjmować, a które od razu odrzucę bez sprawdzania.

Dezerter i matkobijca Emil Czeczko opowiada od jakiegoś czasu w mediach białoruskich, że polskie wojsko i straż graniczna morduje migrantów oraz aktywistów. Co na to "organizacje pomocowe"? Nie zauważyły, że ich członkowie przepadają bez wieści, a ciała zalegają w płytkich rzeczkach albo zostały rozwłóczone przez wilki? Dlaczego europosłanka Ochojska i wdowa po Kuroniu nie nagłaśniają sprawy? Czy trupy aktywistów są jakieś gorsze? Mniej medialne? Domagam się łzawej historii o zastrzelonej działaczce Grupy Granica lub jakiejś innej organizacji! Jeśli się nie doczekam, sama napiszę!

Jedyna historia o bohaterskich aktywistach bliskich śmierci z wyziębienia to ta znaleziona na Twitterze:





Wyrok sądu okręgowego w sprawie Lisińskiego (tego od fundacji Nie lękajcie się) prawomocny. Jest osobą niewiarygodną, bo 3 wersje jego relacji o molestowaniu przez księdza(przed sądem biskupim, rejonowym i okręgowym) za bardzo się od siebie różnią, a podpis pod pokwitowaniem odbioru pożyczki (od księdza, którego oskarżył) został uznany za jego pismo. Musi zapłacić koszty sądowe.

Może mi ktoś wyjaśni jak to jest możliwe, że skoro molestowanie przez księży jest tak powszechne i jest tyle ofiar tego procederu, twórcy "demaskatorskich" filmów i napalone posłanki lewicy trafiają akurat na oszusta! Akurat oszusta wiozą do Rzymu i akurat oszust zakłada fundację dla pokrzywdzonych! Czy jeśli prawdopodobieństwo trafienia na oszusta jest większe niż na autentycznie poszkodowanego, nie oznacza to, że pogłowie oszustów jest większe niż liczba prawdziwych ofiar?

środa, 10 listopada 2021

O wrażliwych (wybiórczo) serduszkach i pustych móżdżkach

Po wczorajszej bitwie w pobliżu Kuźnicy, na wielu kontach twitterowych, ludzie przypominają wyczyny opozycji na granicy polsko-białoruskiej (lub w reakcji na jakiś debilny fake news wyprodukowany przez Łukaszenkę i powtórzony przez "rodzimą kanalię" w postaci TVN,GW lub OKO Press).

Łukasz Warzecha nie powstrzymał się przed opublikowaniem edytowanego nagrania ze sławnym rajdem Zajączka Sterczewskiego (podłożył muzykę i raz puszcza w przód, raz w tył). 

Ktoś inny przypomina jakąś mocno niekumatą, ale zacietrzewioną blondynkę piszczącą w kierunku naszych żołnierzy, że to jakieś zbiry są i kto im dał prawo do noszenia polskiej flagi na rękawie! Popisy mamusi obserwuje specjalnie przyprowadzona córeczka. Reporter TVN podtyka jej (znaczy matce) mikrofon i słucha z powagą jakby robił wywiad ze światowej sławy ekspertem od bliskiego wschodu. Nie zazdroszczę córce uczucia, z jakim będzie oglądać to nagranie za rok lub dwa. Dziewczynka nie ponosi wprawdzie żadnej winy za wyczyny swojej rodzicielki, ale - niestety - nie zmniejszy to jej wstydu...

Rafał Otoka-Frąckiewicz publikuje nagranie z tym samym, lub bardzo podobnym, reporterem przeszkadzającym w pracy żołnierzom nachalnie zadając pytanie, dlaczego nie można podejść do granicy. Tym razem wstydu i zażenowania doświadcza widz patrząc na faceta w średnim wieku zachowującego się jak rozkapryszony bachor lat 2. Przez kontrast o połowę młodsi, zdyscyplinowani młodzieńcy w mundurach wydają się kwintesencją dorosłości i odpowiedzialności, kiedy tak zgodnie ignorują popisy infantylizmu podtatusiałego dzidziusia.

Stałym zestawem kretynów sejmowych jak Jachira, Szczerba i liczne posłanki lewicy wykrzykujące dramatycznie "gdzie są dzieci?" nie chce mi się nawet zajmować. Znacznie bardziej szokujące są teksty i zachowania ludzi, o których wiemy, że kretynami nie są.

Proszę sobie obejrzeć tego tweeta na oficjalnym koncie Federacji Rosyjskiej

During talks with Russian FM Sergey #Lavrov, Holy See Secretary for Relations with States Paul Gallagher commented on the migration crisis in Europe: The Holy See encourages authorities throughout Europe to assume the responsibility with regard to migrants & refugees.
Został on skomentowany przez o. Dariusza Kowalczyka SJ:
Niestety, mons. Gallagher chyba zupełnie nie rozumie, co się dzieje... I de facto wsparł wojne hybrydową prowadzoną przez Putina posługującego się Łukaszenką
Ten sam jezuita skomentował również wyjątkowo idiotyczny, zważywszy okoliczności, apel arcybiskupa Gądeckiego o pomoc migrantom na granicy
Dziś widać wyraźnie jak niemądre, pseudo-ewangeliczne i antypolskie było i jest całe to gadanie o wpuszczeniu "umierających na granicy".

W czasie kursu etyki uczono nas na KULu, że aby czyn był moralnie dobry i słuszny zarazem, należy poprzedzić go rzetelnym rozpoznaniem. Same dobre intencje (zakładając, że ktoś je rzeczywiście ma) nie wystarczą. Rzetelne rozpoznanie wymaga w miarę sprawnego intelektu, albo dobrze wyćwiczonej intuicji. W obu przypadkach konieczne jest zdystansowanie się do własnych emocji. Dlaczego? Ponieważ każdy oszust (wliczając w to nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego) celuje właśnie tam, jako w nasz najsłabszy punkt. Badania pokazują, że najwięcej współczucia budzą cierpiące dzieci lub zwierzątka. Mieliśmy więc w 2015 obrazki z dobrze zaaranżowanymi zwłokami dziecka na plaży, aż Mutti Merkel się wzruszyła i zalała całą Europę gośćmi, którzy szybko odpłacili się swoim naiwnym gospodarzom zamachami i gwałtami...

Sytuacja na naszej wschodniej granicy jest więc kolejną powtórką tego samego. Znowu widzimy garstkę dzieci i kobiet jako zwiadowców otwierających bramy. Niezliczone obrazki zapłakanych dziecięcych twarzyczek i tzw. światowa opinia publiczna doznaje wzmożenia jak psy Pawłowa śliniące się po zapaleniu światła. Jeśli ujęcia są nieco dłuższe i możemy zobaczyć jak wywoływane są te wzruszające łzy dziecięce (dym z papierosa, podwędzanie nad ogniskiem, udawanie) wzmożenie moralne zyskuje domieszkę "słusznego" gniewu na barbarzyńskie instrumentalizowanie cierpienia dzieci, dzieciątek, dzieciąteczek... Tylko, że owe cierpiące dzieciąteczka bardzo chętnie biorą udział w instrumentalizowaniu swoich straszliwych cierpień...

Każdy, kto kiedykolwiek miał do czynienia z dziećmi, zwłaszcza jeśli jest osobą naiwną i prostoduszną (jak pisząca te słowa) musi prędzej czy później zorientować się, jak błyskawicznie uczą się manipulować dorosłymi i ich wrażliwymi serduszkami. Bynajmniej nie wszystkie są niewinnymi aniołkami,jakie - nie wiedzieć czemu - chcemy w nich widzieć. Niektóre to prawdziwe małe, cyniczne monstra, różniące się od najbardziej odrażających kryminalistów jedynie brakiem okazji do popełnienia zbrodni. Mając za sobą doświadczenie pracy w szkole publicznej, w której uczeń ma wyłącznie prawa i żadnych obowiązków, na próbę wzruszenia mnie "cierpieniem dzieci" reaguję odruchem wymiotnym. Podobną reakcję miało pokolenie kryzysu lat 80-tych kiedy kolejna pańcia z dzieckiem na ręku (pożyczonym od sąsiadki i szczypanym, żeby malowniczo płakało) wciskała się bez kolejki po jakiś deficytowy towar.

Myślę, że każdy rodzic też miał sporo okazji zaobserwować jak sprawnymi i bezwzględnymi manipulatorami są dzieci, jeśli widzą ewidentną słabość i naiwność dorosłych. Słabość i naiwność dorosłych Europejczyków widzą nie tylko muzułmańskie dzieci, lecz także ich rodzice nieodpowiedzialnie narażający życie i zdrowie swoich pociech, przemytnicy ludzi, bezwzględni politycy w rodzaju Putina i jeszcze bardziej cyniczni "dobroczyńcy" ludzkości w stylu Sorosa.

Zestaw obrazków, którymi nas będą atakować jest przewidywalny do bólu i mieliśmy sporo okazji, żeby nabrać podejrzeń, kiedy zobaczymy go po raz kolejny. A co jeśli te dzieci rzeczywiście cierpią? - może ktoś zapytać. Odpowiedź jest prosta. Te dzieci są pod opieką rodziców i im zawdzięczają swoje cierpienia. Nikt z zewnątrz nie może wkroczyć i rozdzielić rodzin - to dopiero byłoby barbarzyństwo!

Ilekroć słyszę powołujących się na Ewangelię wzmożonych biskupów mam im ochotę zacytować słowa Pana Jezusa skierowane do Syrofenicjanki proszącej za dręczoną przez złego ducha córką "Niedobrze jest odebrać chleb dzieciom i dać go psom!" Nigdy nie rozumiałam, jak mógł odezwać się tak brutalnie i okrutnie do osoby słabszej i w prawdziwej potrzebie... Być może jednak te słowa dane zostały nam, na taki właśnie czas...

Gdyby hierarchowie Kościoła Katolickiego prowadzili jakiekolwiek życie modlitwy, dostaliby światło z góry do zrozumienia sytuacji. Ich idiotyczne reakcje dowodzą, że ten wymiar w ich życiu nie istnieje, a bogiem stało się dla nich zadowalanie możnych tego świata.