Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Wappa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Wappa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 kwietnia 2025

Siedem dni Ibrahima

Oglądałam wywiad Mazurka z Agnieszką Holland (na Kanale Zero https://youtu.be/K7olShQhljY), pod którego wrażeniem pozostaje do dziś dnia. Najbardziej zasmuciło mnie, że ani pan redaktor, ani pani reżyserka nie pamiętali imienia Ibrahima-Wodnika i nazywali go Ahmedem!!! Jak tak można wobec bohatera NAGRODZONEGO reportażu TVN?!! 

Doszłam więc do wniosku, że mimo zagęszczenia tematów aktualnych - jak choćby zbrodnia pomalowania płotu Owsikowi, Rumunia we Francji, wypuszczenie Cyby, cofnięcie koncesji Republice i wPolsce 24 oraz najnowsza komisja sejmowa - muszę wrócić do jego  wzruszajacej historii.

Redaktor Mazurek całkiem otwarcie wyrażał powątpiewanie w jej prawdziwość, sławna "reżyserka" półgębkiem. Ja natomiast całkowicie tę kwestię pominę, zdając sobie sprawę, że dla tzw "elit europejskich" i ich medialnych cyngli pojęcie prawdy po prostu nie istnieje.  Tematem przyczyny ich notorycznych, a bezwstydnych kłamstw i manipulacji zajmę się w osobnym wpisie.

Wracając do historii Ibrahima już pierwsze zdanie relacji p. Wappy, że mężczyzna "wyłonił się dla świata" w konkretnym miejscu, wprowadza nas w świat poezji lub co najmniej prozy poetyckiej... Dziwię się, że wybitna twórczyni nie dostrzegła potencjału tej opowieści i nie pokusiła się o przelożenie jej na język obrazów, które same narzucają  się wyobraźni odbiorcy jak - nie przymierzając - kantowski imperatyw kategoryczny.

Początek mógłby - dla niepoznaki - wygladać jak zapowiedź krwistego kryminału:



Oto nasza urocza bohaterka woła pieska, który biegnie ku rzece. Piesek biegnie, a kobieta go woła. W końcu piesek staje na brzegu i przygląda się zaciekawiony siedemdziesięciu pływającym trupom. Kiedy jego pani dociera nad wodę kamera pokazuje zbliżenie jej wrażliwej twarzy wykrzywionej bólem i przerażeniem....

Owa rzeczka i sielski krajobraz, wśród którego się wije będzie nam towarzyszyć przez cały film. Według "materiału źródłowego" powinna być skrzyżowaniem Bugu ze Świsłoczą i płynąć na jakimś odcinku (siedmiodniowym) przez puszczę i bagna... Dla celów filmu wystarczy dowolny ciek wodny, do którego może wejść aktor nie umiejacy pływać...

Nasza zachwycajaca bohaterka mimo straszliwej traumy z pierwszego ujęcia obsesyjnie wraca nad wodę. Czy to przeznaczenie czy przyzwyczajenie ?


Kiedy więc pewnego dnia w pełni lata znów schodzi na brzeg aby zażyć kąpieli widzi ludzkie ciało unoszące sie na wodzie. Znów przerażenie, a potem ulga że jednak żywy, a potem znowu lęk, że sam na sam z Allahu Akbarem niekompletnie ubrana.... 


Siedem razy przychodzi mieszkanka Podlasia na spotkanie z Ibrahimem i za każdym razem bliżej im do siebie. Symbolicznym przelomem jest jej wejście do rzeki, zanurzenie się w jej nurt, któremu daje się ponieść...


Kiedy jednak pewnego dnia Ibrahim przyplywa łodzią i chce ją zabrać ze sobą (prawdopodobnie do Dziermany via Mare Balticum, znaczy Ostsee) kobieta się waha...


Uświadamia sobie, że akurat do Dziermany nie ma ochoty sie wybrać, bo tam Ibrahimów na ulicach jak psów... Co innego jeden po godzinach pracy albo jako wakacyjna przygoda dodająca odrobinkę pikanterii jej nieco monotonnemu życiu wiejskiej nauczycielki. Czy jednak ma ochotę porzucać to nudnawe, ale bezpieczne życie dla...  No właśnie, dla czego? 


Ibrahim odpływa zawiedziony. Nasza bohaterka żegna go z rozdartym sercem i poczuciem ulgi jednocześnie.

Już w drodze do domu przychodzi jej do głowy pomysł opowieści o Ibrahimie wodniku, który przez siedem dni przedziera się przez mroczną dźunglę, znaczy puszczę rządząca sie prawem dżungli, jak wszystko inne w życiu zresztą. Wątek "wepchnięcia do rzeki" przez Białorusinów i krycia się przez tydzień przed SG dodaje na fali promigranckiej fazy ówczesnej opozycji...

Jej opowieść odnosi spory sukces medialny i przynosi autorce prestiżową nagrodę. Usatysfakcjonowana tym zaszczytem, wreszcie czuje sie spełniona, tylko czasem -mniej więcej w połowie cyklu - ma sen, w którym płynie z Ibrahimem jego lodzią nie do Dziermany, tylko do innego świata, w którym oboje będą u siebie...



środa, 24 listopada 2021

Te łzy, gorące łzy, czyli rola emocji w wojnie hybrydowej

Wczoraj komentowali to dokładnie wszyscy. Tak, mam na myśli Ibrahima Pływaka i jego...( no własnie kogo?) p. Katarzynę Wappę z Hajnówki. P. Wappa jest nauczycielką j. angielskiego, aktywistką proaborcyjną, wystąpiła w klipie nawołującym do wybierania narodowości białoruskiej w spisie powszechnym, brała udział w "proteście matek" na granicy. W rozmowie z Anne Applebaum skarżyła się na uciążliwości stanu wyjątkowego w strefie przygranicznej (musi się legitymować, żeby odwiedzić babcię w Białowieży). Jednak sławę ogólnokrajową przyniósł jej dopiero występ w programie czarno na białym w TVN - niewiarygodna (w sensie dosłownym) historia Ibrahima 6 dni płynącego Bugiem, bez picia, jedzenia i snu.

P. Katarzyna prezentuje się bardzo dobrze (do roli): w średnim wieku, bardzo szczupła, wrażliwa twarz o regularnych rysach i wysokim, wypukłym czole wskazującym na inteligencję. Ciemne, proste włosy przycięte na wysokości ramion, ciemne, pełne ekspresji oczy (znowu te oczy!), zero makijażu. Czysta wrażliwość, naturalność, pokój i dobro, pokój wam! Tzn. nie nam, tylko wam Ibrahimy pływające! Kobieta opowiada z oczami pełnymi łez, a na koniec - wspominając telefon od cudzoziemca - tak się wzrusza, że nie może dalej mówić. Jej emocja wygląda na prawdziwą, ale historia, która opowiada stanowczo nie... 

Konieczne jest sprostowanie: to był skrót myślowy, p. Ibrahim nie płynął 6 dni, tylko "podróżował" wzdłuż rzeki, nie w listopadzie, tylko wrześniu, nie został przez p. Katarzynę wyłowiony, tylko odebrany ze szpitala w Hajnówce w październiku tzn. przebywał tam jakiś czas. Co właściwie p. Katarzyna dla niego zrobiła? Odebrała go ze szpitala, gdzie koleżanka jest woluntariuszką i...? Nie wiemy. Potem ruszył dalej, ale wysyłał krótkie wiadomości "boję się!", na co odpowiadała "pamiętaj, że jestem z tobą", dalej nie wiemy, bo pani się popłakała na wizji...


Darciu łacha na Twitterze nie było końca. Zdjęcie które "obiegło świat":

przerabiano na wszystkie możliwe sposoby:






A na koniec odkryto kim właściwie był Ibrahim uchodźca:




Łukasz Tomkiewicz @Lukas_Tomks w odpowiedzi do @BlackMcSnow i @KasiaLazzeri

Już ustalono kim był ten imigrant, który 6 dni płynął rzeką przy temperaturze otoczenia w okolicy 0 stopni. Do tego przez ten cały czas nie jadł i nie pił. Zrobiono mu zdjęcie jak odjechał na niedźwiedziu.

Pani Katarzyna wydała oświadczenie, że historia jest prawdziwa, bo p. Ibrahim osobiście ją opowiedział, a koleżanka, Kamila - Wolontariuszka, może potwierdzić. Stacja TVN natomiast oświadczyła, że nie mogła zweryfikować historii, bo dziennikarze nie mają wstępu do strefy objętej stanem wyjątkowym, więc są zdani na relacje świadków.



Tu pozwolę sobie przypomnieć, jakie historie pojawiały się w mediach przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego w strefie przygranicznej, kiedy jeszcze dziennikarze mogli weryfikować opowieści świadków:







Wierny kotek pokonujący 5000 tys. kilometrów w 3 dni, ciężarna kobieta szybująca nad zasiekami, wprawiona w ruch przez morderczą Straż Graniczną. Po wylądowaniu na białoruskiej ziemi poroniła, czyli straciła co? Zlepek komórek czy nienarodzone dziecko? Nie uwierzyłbyś czytelniku:





Onet Wiadomości @OnetWiadomosci
We wtorek pogrzeb nienarodzonego syryjskiego dziecka w Bohonikach http://dlvr.it/SCyXW0
To nieoczekiwane nawrócenie entuzjastów aborcji - ze zrozumiałych względów - stało się przedmiotem wielu komentarzy np. takich jak ten:

Patryk "Skju" Sykut @PatrykSykut

Jak to w końcu jest? Przed urodzeniem w brzuchu jest dziecko czy płód? A może Martyna Bielska to hipokrytka, która rok temu krzyczała o aborcji płodów, a kiedy umiera migrantka w ciąży to jest już to dziecko?

Zakładam, że w małej trumience na zdjęciu rzeczywiście są zwłoki dziecka, bo spektakularne pomyłki już się dziennikarzom "wolnych mediów" zdarzały i jakoś nie zostały sprostowane:


Dawid Wildstein @DawidWildstein

Pamiętacie historię o "zamordowanym przez Polskę rocznym dziecku"? Już wiemy, że to fejk. Dziecko zginęło z powodu działań służb Łukaszenki. I co? Zero wrzasków o mordercach z Białorusi. Ci, którzy pluli na Polskę, wyli o faszyzmie- zero sprostowania. Serio. Szmaty. To są szmaty


Tę ocenę zdają się potwierdzać dalsze rewelacje V kolumny medialnej:












Nietrudno dostrzec, że zarówno w występie pani Katarzyny Wappy, jak i w twórczości cytowanych wyżej mediów, prawdziwe są wyłącznie emocje mówiących, piszących czy zamawiających te kawałki.

Pani Wappa wzrusza się i płacze z wiadomych sobie powodów. Może ma trudną sytuację osobistą, doznała jakiejś krzywdy lub niesprawiedliwości. Z jakiejś przyczyny utożsamiła krzywdziciela z państwem polskim, obecną ekipą rządzącą, Kościołem Katolickim czy Polakami - katolikami w ogóle, więc postanowiła wyrazić sprzeciw poprzez wspieranie aborcjonistek, "uchodźców" czy deklarowanie narodowości białoruskiej w spisie powszechnym. (Swoją drogą w spisie istniała możliwość poczuwania się do kilku narodowości jednocześnie np. polskiej i tatarskiej.) Może po prostu czuje się osamotniona i niezrozumiana jako jedna z nielicznych wyznawczyń GW/TVN w Hajnówce i okolicach, a może to historia rodzinna jest kluczem do zrozumienia jej emocji. Tego oczywiście nie wiem, ale pamiętam, że na Wileńszczyźnie, skąd pochodzą moi rodzice, prawosławni (tzn. Białorusini) raczej entuzjastycznie witali armię czerwoną, podobnie zresztą jak Żydzi. Dla nich byli to "nasi".

Najbardziej nienawidzi się tego, kogo się skrzywdziło. Ta prosta prawda psychologiczna wyjaśnia w jakimś stopniu stosunek niemieckich i żydowskich mediów do państwa polskiego. Zofia Kossak- Szczucka zastanawiała się nad ową "tajemnicą żydowskiego serca", które bardziej nienawidzi Polaków niż Niemców. Myślę, że do jej zrozumienia zbliża się nieco E. Michael Jones zwracając uwagę na nienawiść Żydów do mesjasza, którego zabili (rękami niewiernych przybili do krzyża), Kościoła i Logosu - ładu jaki zaprowadziła chrześcijańska cywilizacja. Odrzucona przez Polaków żydokomuna stara się uzasadnić swoją nienawiść historiami takimi jak wyżej.

Z wręcz demonicznym charakterem tej nienawiści mieliśmy okazję się zetknąć po katastrofie smoleńskiej i po decyzji TK w październiku ubiegłego roku. Szydzenie z tragicznej śmierci najbliższych, sikanie na znicze, zakłócanie mszy, smarowanie po ścianach kościołów, profanacje, ataki na księży, werbalny przekaz ograniczony do kilku bluzgów, obsceniczne sceny i aprobowany przez władze miejskie wandalizm na ulicach. Reakcje podobne do opętania na widok plakatu z dzieckiem w łonie matki...

Robert Mazurek stwierdził, że produkcja naszej V Kolumny jest zbyt odjechana nawet dla propagandy rosyjskiej, która ogranicza się do wytykania nam bezduszności. Dla 70 trupów w strumyku po kolana nawet ruscy nie znaleźli zastosowania.

Beznamiętna analiza sytuacji na granicy wygląda tak:


Natomiast działalność mediów opozycyjnych to wyłącznie znajdowanie uzasadnienia do swojej autentycznej nienawiści, której przyczyny są nie związane z obecnym kryzysem + próba wzbudzenia naszych emocji sprawdzonymi metodami - dziecko o ciemnych oczach, zwierzątko, płacząca kobieta, mała biała trumienka. W aspekt finansowy tej operacji nie wnikam, bo nie mam wglądu w źródła.