Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pedofilia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pedofilia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2025

Grooming gangs naszą przyszłością?


Pakistani grooming gangs w przemysłowych miasteczkach północnej  Angli. Tysiące gwałconych, zmuszanych do prostytucji, bitych (także zabitych) i torturowanych białych dziewczynek w wieku szkolnym pochodzących z rodzin robotniczych i dołów społecznych.

Policja nie interweniowała, albo w bardzo specyficzny sposób np aresztując ojca, który ratował gwałconą córkę. Cała lokalna administracja współwinna. Poświęcono te nieszczęsne dziewczynki na oltarzu politycznej poprawności. 

Wyroki bardzo nieliczne i śmiesznie niskie. Najwyższy wynosił 9 lat, z czego dziad odsiedział 4, podczas których mógł wychodzić na przepustki do miasteczka, gdzie żyły jego ofiary. Deportować do Pakistanu nie można bo prawa człowieka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Zdecydowanie surowiej potraktowano rodzimych mieszkańców, którzy wyrazili swoje zdanie w internecie...

Ayan Hirsi Ali twierdzi, że w krajach Beneluxu (i całej zach. Europie) istnieje analogiczne zjawisko tzw "loverboys" z muzułmańskich krajów pn Afryki. Tak samo czatują na swoje ofiary pod szkołami, udają "boyfriendów", by płynnie przejść do zmuszania "swojej girlfriend"do kopulacji z wieloma przedstawicielami klanu (w średnim wieku) dziennie...

Jeśli obecna władza się utrzyma, to od 2026 czeka nas realizacja postanowień paktu migracyjnego i będziemy wreszcie mieć TAK JAK NA ZACHODZIE!!!


Po raz kolejny muszę pogratulować rodakom, którzy demonstracyjnie nie wzięli karty do referendum w czasie wyborów parlamentarnych 2023. Myślicie, że to dotknie tylko "pisowców", te doły społeczne "kupione za 500+", że to ich córki będą padać ofiarą wyżej wspomnianych praktyk? Żebyście się nie zdziwili!

No cóż, jesli to dotknie waszych dzieci możecie się zawsze pocieszyć że:
a) PiS już nie rządzi
b) Zasiłek w wysokości ponad 1000 euro dla nielegalnych migrantów wmuszonych Polsce bardzo zdenerwuje pisowców, których emerytury, a nawet zarobki (jeśli mają pracę) są znacznie niższe.
 

środa, 6 lipca 2022

Czy ekshibicjoniści zaliczają się do LGBT?

W czasach mojego dzieciństwa i młodości najbardziej popularnym wyrazem "alternatywnej seksualności" był ekshibicjonizm. Zawsze można było zobaczyć jakiegoś mętnego typa obnażającego się na klatce schodowej, kiedy wracało się ze szkoły, podczas spaceru z psem w parku, na basenie, na plaży, a nawet w pociągu. Zazwyczaj określani byli mianem "zboczeńców". Do tej kategorii zaliczało się również indywidua korzystające z tłoku w miejscach publicznych, np. komunikacji miejskiej, aby macać nieletnie dziewczęta między nogami.

Nie wiem czy wybór dziewczynek świadczył o pedofilskich zapędach owych zboczeńców, czy tez po prostu wybierali dzieci jako najbardziej bezbronne ofiary swoich seksualnych ataków. Faktem jest, że ilość obnażających się ekshibicjonistów zmniejszała się wraz z upływem lat, a ostatniego widziałam na krótko przed czterdziestką (wyglądałam znacznie młodziej niż można by podejrzewać na podstawie daty urodzenia). Obrzuciłam go kamieniami, przedostatniego też.

Najbardziej zaskakujący był przekrój wiekowy i społeczny - od młodych i względnie przystojnych, przez ewidentnie zaburzone, mamroczące indywidua w nieokreślonym wieku, do szanowanych ojców rodzin i dziadków, którzy płynnie przechodzili od zajmowania się wnukami do pokazywania kutasa przechodzącym obok kobietom.

O homoseksualistach mówiło się pederaści. O ich istnieniu wiedziałam głównie z książek o kulturze antycznej. Dopiero na studiach jeden z kolegów wyznał, że zapuścił brodę tylko dlatego, żeby go stare pedały nie zaczepiały w toaletach publicznych.

Tak prezentowała się rodzima różnorodność seksualna za PRL-u i nieco później. To, co widzimy na tzw. paradach równości to głównie import ideologii, aktywistów i PR-u. Nikomu, kto zetknął się ze zboczeńcem za młodu - czy to dziewczynce uraczonej widokiem męskiego organu czy chłopakowi molestowanemu przez pedała w kiblu - nie skojarzyłoby się to doświadczenie z kolorami tęczy. Bardziej z wdepnięciem w gówno lub inną podobną substancję.

Nie wiem czy ekshibicjonistów już niema czy też mój wiek mnie przed nimi chroni, ale nurtuje mnie pytanie czy i oni mają swoją flagę na "paradzie równości". Czy obnażający się uczestnicy tego wydarzenia to właśnie oficjalne występy ekshibicjonistów? A może ukryli się pod etykietą transgender i na skutek wprowadzenia obłąkanego prawodawstwa mogą bezkarnie molestować kobiety w damskich toaletach i szatniach?

Z jakimż zaskoczeniem w dorosłym wieku przeczytałam w literaturze angielskiej, że po zetknięciu się z tzw. flasherem kobieta wzywała policję i miała prawo do opieki psychologa po tak strasznej traumie. Teraz zaś całe pochody ekshibicjonistów gwałcą przez oczy społeczeństwa Europy i wszyscy mają obowiązek się nimi zachwycać.

poniedziałek, 22 listopada 2021

A wszystko te czarne oczy, czyli rasizm w służbie mediów liberalno-lewicowych



Na forach migranckich wymieniane są ogłoszenia o nielegalnych szlakach migracyjnych, kontakty do przemytników, „bags”, czyli fałszywe historie pozwalające pozyskać status uchodźcy. A potem obrazki jak poniżej z podpisem „zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy.” Twitter, Klara Maria@ klarasoltan


Czy to nie słodkie dzieciątka? Najprawdopodobniej kurdyjskie, sądząc po rysach. Na tyle podobne do nas, że możemy się identyfikować, tylko te czarne, pełne ekspresji oczy wskazują na bliskowschodnie pochodzenie. Patrząc na śliczną zapłakaną dziewczynkę nie sposób się nie wzruszyć. Chłopczyk trochę za bardzo podobny do tego z filmu o pobudzaniu łzawienia dymem z papierosa, albo do proszącego - z własnej inicjatywy - białoruskich żołnierzy o pozwolenie na rzucanie kamieniami w polską straż graniczną. Gdyby nie ten drobiazg byłby równie ujmujący. Dziewczynka nas wzrusza, bo płacze - jest taka maleńka i delikatna, a chłopczyk bo nie płacze - jaki dzielny i rezolutny! 

Napisałam "nas", ale muszę uczciwie wyznać, że mnie nie. Dlaczego? Bo zbyt długo pracowałam w szkole i widziałam zbyt wiele małych monstrów w anielskiej powłoce. Wiem także, jak wprawne są dzieci w manipulowaniu dorosłymi. Płacz jest jednym z częściej używanych środków do osiągania pożądanych celów. Dzieci dobrze uciemiężone nie płaczą na zawołanie, do kamer. Są jak małe, płochliwe zwierzątka, za wszelką cenę unikające zwracania na siebie uwagi. Wiedzą, że świat jest niebezpieczny, więc lepiej pozostać niewidzialnym. 

Poza tym duże, czarne, ekspresyjne oczy uruchamiają we mnie alarm. Cztery ważne osoby w moim życiu - dwie kobiety i dwóch mężczyzn - miały takie właśnie piękne oczy. Kobiety uważałam za bliskie przyjaciółki, trochę za bardzo na wyrost, jak się potem okazało, a w mężczyznach byłam zakochana, z bardzo umiarkowaną wzajemnością (mówiąc oględnie).

Takie oczy, czy to podłużne i zielonkawe czy też ciemnobrązowe, w kształcie migdałów, stały się dla mnie symbolem nieporozumienia. Możemy sobie wyobrazić, że widzimy w nich, co chcemy: ciepło, uczucie, mądrość, poczucie humoru, po czym się okazuje, że nic takiego tam nie ma, że nie wiemy co właściwie tam jest i czy w ogóle cokolwiek jest.

Ktoś mi może zarzucić, że dokładnie to samo można powiedzieć o każdym innym kolorze oczu i będzie miał rację. Ja jednak upieram się, że typowe bliskowschodnie wielkie, czarne oczy o długich rzęsach lepiej nadają się do celów medialnych, choćby z tej przyczyny, że płacz nie odbiera im uroku, gdyż zaczerwienienie powiek jest stosunkowo mało widoczne. 

Patrzymy więc na te śliczne, egzotyczne istoty i wyobrażamy sobie kim są, co czują i współczujemy im z całych sił, a one tymczasem są kimś zupełnie innym i czują coś zupełnie innego, a nasze współczucie jest im całkowicie zbędne, chyba, że można go użyć do osiągnięcia konkretnego celu. Przy czym ten cel jest zawsze sprzeczny z naszym interesem, jakkolwiek rozumianym.

Twitter, Klara Maria @klarasoltan

Kolejna śliczna kurdyjska dziewczynka. Spokojnie można by wziąć ją za Europejkę gdyby nie te piękne  bliskowschodnie oczy, choć niebieskie. Czy wierzysz, czytelniku w jej chęć pójścia do szkoły? Muszę wyznać, że ja nie. Być może dlatego, że jestem złym człowiekiem, a być może dlatego, że wiem ile wspólnego z rzeczywistością maja ustawki dla mediów liberalno-lewicowych. Kurdyjska dziewczynka musi przecież chcieć się wyemancypować z patriarchalnego społeczeństwa, to jasne. Więc co robi? Ano to, co wszystkie  dzieci. Smaruje coś na kawałku papieru i stoi z tym tak długo, aż jej ktoś zrobi zdjęcie i opublikuje w mediach zachodnich.



Dla odmiany twarz mężczyzny w średnim wieku o wyraźnie semickich rysach - musi Arab z Syrii lub Iraku. Czy podbite oczy byłyby równie malownicze na jakiejś swojskiej, północnoeuropejskiej facjacie (podobnej do kartofla czy tez świńskiego ryja, jak zauważyła Kinga Dunin). Kogo wzruszałby posiniaczony kartofel o przekrwionych świńskich oczkach (trzymając się jej metafory). Ale  widok spostponowanego semity automatycznie uruchamia  skojarzenie z ofiarami wszystkich pogromów i holokaustu oczywiście. Parafrazując p. Barbarę Engelking można powiedzieć, że Europejczyk cierpi jak zwierzę, ale ból semity ma zawsze wymiar metafizyczny!


A na koniec o. Adam Świerżewski z franciszkańskiej parafii św. Maksymiliana Kolbe w Siedlcach. Czy słyszałeś czytelniku o jego śmierci 11.11.br na skutek pobicia. Człowiek wyszedł do parku Aleksandria i nie wrócił do klasztoru. Znaleziono go skatowanego i nieprzytomnego. Po kilku godzinach umarł w szpitalu. Miał 35 lat. Czy to nie jest wstrząsająca historia? Łakomy kąsek dla mediów ciągle głodnych sensacji i uwielbiających jeździć po emocjach? 
Nie słyszałeś o nim, a o czym słyszałeś? O dziwacznym evencie w Kaliszu, śmierdzącym  prowokacją na kilometr? A już na pewno o cierpieniach dzieciątek o pięknych czarnych oczętach, pełnych łez, na granicy białorusko-polskiej!


Wierni siedleckiej parafii we wzruszających słowach żegnają swojego kapłana. "Szok, niedowierzanie. Jezu, dziękujemy Ci za tego świętego kapłana", "Brak słów, by opisać tę stratę. W tak bestialski sposób odebrano życie. Odszedł wspaniały kapłan, człowiek o złotym sercu", "Nie do wiary, taki dobry człowiek, taka okrutna śmierć", "Boże czemu zabrałeś z ziemi tak wspaniałego Kapłana, który miał tak piękne serce" – czytamy w poruszających pożegnaniach.

Czytamy w artykule pt. "Zakonnik zapłacił życiem za spacer. W parku czaiła się śmierć" na stronie Faktu. No cóż, piękne serce nie jest tak medialne jak piękne oczy. Ksiądz katolicki i zakonnik budzi fatalne skojarzenia - wiadomo pedofil. Czy to nie te same media poświęciły lata pracy (a raczej szczucia), żeby takie skojarzenie zbudować w słabych głowach swoich odbiorców? Jak mają o tym teraz pisać? "Są już pierwsze efekty naszej nagonki na kler!" A może: "Nie wytrzymał. Mocna odpowiedź na skandale w Kościele!"

Co innego muzułmanie, to jak wiadomo ludzie krystalicznie czyści. Małżeństwa z ośmiolatkami to nie pedofilia, tylko odmienność kulturowa podobnie jak "zabawy seksualne" i gwałty zbiorowe na europejskich kobietach. "Biedni uchodźcy" słyszymy kiedy na ekranie widzimy agresywnych brodaczy z okrzykiem Allachu Akbar celujących kamieniami do naszych żołnierzy. "Książęta Orientu" pisze o nich rozmarzona Kinga Dunin w swoim felietonie-fantazji o integracji erotycznej na łamach Krytyki Politycznej. "Orientalna uroda to jednak coś innego niż karki z kartoflanymi nosami i ze świńskimi głowami na kiju". Jeśli to nie jest rasizm w czystej postaci, to co nim jest?











piątek, 19 lutego 2021

W sprawie ks. Dymera

Ks. Dymer umarł w wieku 58 lat. Prowadził w Szczecinie liczne dzieła m. in. ośrodek dla chłopców, ośrodek medyczny, liceum (tu nie jestem pewna prowadził czy  pracował w), przynoszące diecezji kupę kasy. Podobno przy tej okazji macał nieletnich (ponad 15 lat) chłopców. Red. Terlikowski twierdzi, że mogło ich być powyżej 300. Był zaprzyjaźniony z całym lokalnym establishmentem. W to wierzę bez trudu, gdyż inaczej nie mógłby prowadzić działalności na tak szeroką skalę. Wszyscy w Szczecinie podobno wiedzieli o jego "słabości".

W 2008 o. Marcin Mogielski OP poszedł z tym do GW, gdyż Rzeczpospolita odmówiła zajęcia się tematem. obawiając się łatki "antyklerykalnej" (wcześniej m in. ujawnili sprawę arcybiskupa Paetza). Pamiętam to wzmożenie. Biskup nie dawał wiary oskarżeniom, zwracając uwagę - skądinąd słusznie - jak łatwo rzucić fałszywe oskarżenie. Podawał przy okazji przykład jak jego samego usiłowano zniesławić wykorzystując fakt, że rodzona siostra (w ciąży) nocowała na jego kwaterze w czasach seminaryjnych. 

Usiłowano przedstawić sprawę jako "spisek pedałów" wykorzystując okoliczność, że sam o. Mogielski był molestowany jako nieletni przez jakiegoś księdza. Czy od tego sam został "pedałem" nie wiem, ale chyba bym się nie zdziwiła gdyby tak było.

Sąd świecki uniewinnił ks. Dymera, gdyż ofiary miały powyżej 15 lat i się nie skarżyły. Domniemano więc ich przyzwolenie na homoseksualne awanse. Sąd kościelny uznał go winnym zarzucanych mu czynów, więc czasowo odsunięto go od kontaktu z młodzieżą. Od tej decyzji ks. Dymer się odwołał i sprawa się ciągnęła 12 lat. Nie wiem czym się zakończyła.

Na krótko przed śmiercią biskup Dzięga odwołał go z funkcji dyrektora ośrodka im. Jana Pawła II. Według jednej wersji  po wysłuchaniu świadectwa jednej z ofiar, według innej z powodu ciężkiej choroby i związanej z nią niezdolności do pracy.

Zgadzam się w pełni, że ksiądz nie powinien macać chłopców, co więcej żaden homoseksualista nie powinien być księdzem. Jednak niepokoi mnie fakt, że w tej sprawie, podobnie jak w przypadku kardynała Gulbinowicza moralne wzmożenie zaczyna się, kiedy oskarżony jest na progu śmierci i nie może się bronić. W jednej i drugiej sprawie "wszyscy wiedzieli" o ciągnącej się latami obrzydliwości i nic. Jeśli chodziło o dobro ofiar, to należało nagonkę medialną rozpętać wcześniej.

Sprawę komplikuje fakt, że obaj duchowni są zasłużeni dla swoich diecezji i nie mogę sobie nie zadać pytania, czy przypadkiem właśnie dlatego stali się obiektem tak spektakularnego linczu medialnego. Czy to jest tak, że każdy duchowny ma tego rodzaju kościotrupy w szafie, a wyciąga się je tym najbardziej zasłużonym, żeby tym bardziej skompromitować Kościół? Czy też dewianci dopuszczający się tego rodzaju czynów zasłaniają się wzmożoną aktywnością charytatywną, jak to było w przypadku Jimmy Saville'a z BBC?

Jakkolwiek macanie nieletnich przez księdza jest obrzydliwe, to jak ma się ono do procederu ujawnionego w filmie Patryka Vegi. Ekspertka zajmująca się handlem ludźmi stwierdziła, że w podanych przez niego informacjach nie ma żadnej przesady. Nawet przyloty gości samolotem na sesje w burdelu dziecięcym uznała za całkiem prawdopodobne, zważywszy ceny takich usług. Stać na nie tylko najzamożniejszych wśród możnych tego świata.

Istnieje bardzo wyraźna różnica między niewłaściwym dotykiem, uwiedzeniem, wzięciem kogoś siłą wbrew jego woli, czyli gwałtem, a "porozrywaniem wszystkiego kutasem" w ciele małego dziecka i przerobieniem go na narządy. 

Dysproporcja w nagłośnieniu obu spraw każe mi wątpić w szczerość intencji medialnych funkcjonariuszy. Szczególnie słowo "pedofilia" w tytułach materiałów prasowych na temat ks. Dymera wydaje się dość bezwstydną manipulacją, co zapala w moim mózgu czerwona lampkę.

Proszę sobie przypomnieć ile razy użyto tego słowa w związku z handlem dziećmi do burdeli i ile poświęconych temu tematowi materiałów widzieliście. Żadnego? To by mnie nie zdziwiło! Też bym się nie zdziwiła, gdyby dokładnie w takim przybytku, po szczególnie "satysfakcjonującej sesji", możni tego świata planowali nagonki na księży pederastów mające dwa cele - zdyskredytowanie Kościoła i odwrócenie od nich samych uwagi.

Jeśli rzeczywiście taki burdel istnieje w Trójmieście, a korzystają z niego wyłącznie milionerzy, to grupa podejrzanych jest dość wąska, czyż nie? Z całą pewnością jest ich mniej niż księży katolickich, a zbrodniczość czynów nieporównywalnie większa!

P.S.

Rozumiem intencje ks. Isakowicza-Zaleskiego czy redaktora Terlikowskiego, ale nie jestem pewna czy np. występowanie w filmie Siekielskich jest roztropne. Co do o. Mogielskiego OP natomiast odnoszę wrażenie, że jest to człowiek po prostu niewierzący. Niewierzący zakonnik jest zawsze podejrzany, nawet jeśli jego intencje w tej konkretnej sprawie były krystalicznie czyste.



sobota, 23 maja 2020

Grooming the population

Wracam do tzw "pedofilii" - nieuniknionego punktu programu w każdej kampanii wyborczej. Nazwa skrajnie nieadekwatna, o czym już wielokrotnie pisałam. Pozwoliłam sobie zatytułować ten wpis z angielska przez skojarzenie z Pakistani grooming gangs z Anglii i słynnym Jimmy Savillem z BBC, króry was gróoming the nation przez wiele dziesięcioleci, nawet dosłużył się szlachectwa mimo powszechnej wiedzy o jego wyczynach na niwie obyczajowej.

Słyszałam liczne głosy oburzenia na osoby, których reakcją na skandal w Sopocie było pytanie: "Co te małolaty robiły w takim miejscu?" albo "Gdzie byli ich rodzice?" Ma to rzekomo usprawiedliwiać zboczeńców, którzy okazję wykorzystali. Nic błędniejszego. Nic nie usprawiedliwia degeneratów z tzw "elit", ich obleśnych rajfurów ani mafii rządzącej trójmiastem kryjącej takie "biznesy". Chciałam jednak zwrócić uwagę, że przeciętny obywatel ma niewielki wpływ na przestępczość zorganizowaną, korupcję urzędników czy degrengoladę "środowiska artystów". Znacznie więcej od niego zależy w kwestii wychowania i ochronienia własnych dzieci przed przedwczesnym zetknięciem się ze złem przekraczającym ich psychiczną odporność.

Obecnie obowiązujący model wychowania oparty jest na fałszu poznawczym, dziwacznym przekonaniu, że wszyscy są dobrzy i sami z siebie się fantastycznie rozwiną jeśli im dać maksymalną swobodę i nie stawiać żadnych wymagań. Każdy, kto żyje na tym łez padole dłużej niż dzień wie jak idiotyczne jest to założenie. Zło bowiem istnieje i to w formie czystej oraz bardziej zakamuflowanej. Istnieje w poszczególnych jednostkach, często wyzwala się lub potęguje się przez mechanizmy stadne. Hierarchiczna struktura każdego ludzkiego stada sprawia, że istnieje ciche przyzwolenie na użycie słabych i bezbronnych przez silnych i wpływowych. Nie jest to dla nikogo wiedza tajemna. "Równość wobec prawa" czy "prawa człowieka" są ładnie brzmiącymi słowami, za którymi nie kryje się żadna treść. Żadne prawa nas nie chronią, jeżeli nie dysponujemy środkami którymi możemy je wyegzekwować. Żyjemy w dżungli i jeśli nie dysponujemy siłą, musimy zachować maksymalną ostrożność i roztropność.

Drogi rodzicu zobacz czym jest karmione twoje dziecko przez media i popkulturę. Co ogląda twoja córka jako wzorzec kobiecości. Dlaczego pod nazwą muzyki pokazuje się jej jakąś usmarowaną, półnagą, merdającą dupą kurwę wydając z siebie charakterystyczne jęki? Dlaczego podsuwa się jej pod oczy podrygujące gołe zady w formie sztuki filmowej? Nie wspominając o języku jaki słychać z ekranu.

Pewna miła i inteligentna dziewczynka lat 11 ( a może 10) przyszła do szkoły w siatkowych czarnych rajstopach i krótkich spodenkach. Zalała się łzami, kiedy kolega z klasy w mało elegancki sposób uświadomił ją z czym taka stylizacja się na ogól kojarzy. Ona nie miała świadomości jaki sygnał nieświadomie wysyła, ale jej matka?

Dlaczego matki nie uświadomią swoich córek, że makijaż,  zwłaszcza mocny to sygnał wabiący jak nie przymierzając spuchnięta, czerwona dupa grzejącej się samicy pawiana. To samo da się powiedzieć o krótkich spódniczkach ledwie zasłaniających przyrodzenie czy butach na wysokich obcasach. Już słyszę to oburzenie, że zwalam winę za gwałt na ofiarę, że każdy ma prawo ubierać się jak chce, że taka moda.... Cóż moda to osobny temat, jeszcze jeden środek seksualizacji dzieci, narażenia ich na niestosowne zainteresowanie dorosłych... Każdy ma prawo do chodzenia po krawędzi krateru dymiącego wulkanu, ale to prawo nie uchroni go przed potknięciem się...

W pewnym domu rekolekcyjnym nad morzem wypoczywa grupa ministrantów pod opieką niemrawego księdza. Podczas wycieczek na plażę chłopcy podbiegają blisko do każdej kobiety w nadziei, że zobaczą więcej niż strój kąpielowy. Z okien zajmowanych przez siebie pokoi wykrzykują propozycje do wszystkiego co się rusza w stylu "pokaż dupę!" albo "pokaż cycki!" Ksiądz-opiekun udaje, ze tego nie widzi i nie słyszy. Nie ma pomysłu jak zareagować? Chłopcy są w wieku na oko lat 10. Czy w naszej strefie klimatycznej to nie za wcześnie na pokwitanie?

Pływam z koleżanką rowerem wodnym po fosie miejskiej.  Zaczepia nas dwójka gówniarzy, na oko czwarta klasa szkoły podstawowej, my natomiast jesteśmy w tym czasie bliżęj 40-tki niż 30-stki. Niech ktoś mi powie, że to naturalne! Parę lat temu przechodząc koło lokalnego gimnazjum słyszę za plecami coś o "zielonej księżniczce" (mam zielony płaszcz i beret) i coraz bardziej natarczywe próby zwrócenia na siebie uwagi przez dwóch 14-nastolatków. Mam w tym czasie lat 51. Jest to dla mnie równie ohydne jak zaczepki starych, obleśnych dziadów w czasach, gdy byłam dziewczynką.

Zdemonizowana, ziejąca ohydą pop-kultura + abdykacja rodziców ze swojej funkcji produkuje pokolenia nienaturalnie rozbudzonej młodzieży gotowej do użycia przez dowolnego perwersa. Nie chroni ich niewinność, z której zostali przedwcześnie odarci. Żaden dorosły z otoczenia nie jest dla nich autorytetem, więc nie może ich obronić przed ich własną głupotą, natomiast zdumiewająco łatwo pozwalają się macać i chędożyć przez zwyroli wszelkiej maści powodowani potrzebą uwagi lub nadzieją jakiejś korzyści... Fakt, że grupa rówieśnicza nie piętnuje tego rodzaju zachowań, wskazuje, jak bardzo są rozpowszechnione.

Pamiętam z moich czasów licealnych jedną dziewczynę z klasy młodszej o rok, o której mówiono, że zadaje się ze starymi facetami (30+) dla korzyści materialnych. Dzięki takim pogłoskom zyskała nawet miano "dupci" i nie znałam nikogo, kto nie byłby tym procederem zdegustowany.





czwartek, 9 kwietnia 2020

O sprawie "Kasi" spostponowanej przez red. Michalkiewicza

Odświeżyłam sobie nieco sprawę tzw. Kasi "ofiary księdza pedofila" z całym jej niespodziewanym bogactwem. Rzeczona "Kasia", a raczej ktoś w jej imieniu zaskarżył redaktora Michalkiewicza za nazbyt frywolny komentarz do zasądzonej kwoty odszkodowania (za krzywdy doznane od byłego księdza), a ten ujawnił pismo z sądu łącznie z jej prawdziwym imieniem i nazwiskiem, opublikowanym zresztą już w 2009 r. przez Fakt.

Wszyscy prześcigali się w słowach potępienia dla felietonisty za jego podwójną zbrodnię. Nie będę bronić owego nieszczęsnego komentarza, który wzmożenie moralne zapoczątkował, zwłaszcza, że przykrył niezwykle istotną kwestię finansowej odpowiedzialności Kościoła za wyczyny poszczególnych duchownych jawnie sprzeczne z jego nauką i praktyką.

Według Michalkiewicza wyrok wydano na podstawie artykułu 430 KPC, który dopuszcza odpowiedzialność materialną osoby trzeciej (innej niż sprawca czynu niedozwolonego) w sytuacji, gdy owa osoba trzecia powierzyła sprawcy tę czynność, sprawca podlegał jej kierownictwu w czasie wykonywania owej czynności oraz stosował się do jej instrukcji. Twierdzenie, ze zgromadzenie Chrystusowców zleciło jednemu ze swych członków romans z nieletnią i wydawało mu instrukcje jak z nią współżyć wydaje się raczej zbyt daleko posunięte, ale miliona złotych od byłego księdza po wyroku raczej się nie wyciągnie...

Michalkiewicz z właściwa sobie przenikliwością przewidział, że taki wyrok stanie się początkiem polskiej edycji przemysłu molestowania.  Odszkodowania osobom twierdzącym, że były molestowane przez księży będą płacić nie sprawcy tylko diecezje czyli wierni, którzy w najmniejszym stopniu nie przyczynili się do ich krzywdy (prawdziwej lub urojonej). W dalszej perspektywie oznacza to ekonomiczne zniszczenie Kościoła.

Mogę sobie wyobrazić uniesienie lewaków, kiedy udało się taką "Kasię" namierzyć i nagłośnić - jest ofiara, po 10 latach "przerywa milczenie" i to jeszcze dziewczyna - nie ma kłopotliwej kwestii homoseksualizmu większości sprawców nadużyć seksualnych wobec nieletnich! Jak ze snu - gwałcona i trzymana pod kluczem - niewolnica seksualna! Jest wyrok, jest milion od Chrystusowców! Pedofilia, ohyda, jest. jest. nareszcie jest!

Oto prezes fundacji Nie lękajcie się Marek Lisiński bierze ją pod swoją opiekę. Nieszczęsny człowiek cierpi na raka trzustki, przydałoby mu się 30 tysięcy na operację... Kasia daje z wdzięcznego serduszka z owego sławnego miliona... Jednak nie ma tego raka? Och!

Ale to nieszczęsny człowiek, był molestowany przez księdza, jego historia uwieczniona jest w filmie Smarzowskiego....Sam papież Franciszek ucałował te skrzywdzone ręce, które tak chętnie wyciągały się po pieniądze...

W 2007 pożyczył od księdza Zdzisława Witkowskiego 23 tys. na rzekomą operację żony, kiedy oszustwo się wydało i ksiądz zażądał zwrotu pożyczki Lisiński oskarżył go o molestowanie... Biskup  płocki Libera prowadził dochodzenie w latach 2010-2013, w wyniku którego ksiądz Witkowski został ukarany 3 letnim zakazem sprawowania posługi kapłańskiej, choć dowodów jego winy nie było, a własnoręczne pokwitowanie odbioru pożyczki napisane przez Lisickiego do dziś wisi w Internecie...

Ksiądz Witkowski został wrobiony przez oszusta i władze diecezji płockiej. Namawiano go, żeby się przyznał, bo inaczej zaszkodzi Kościołowi i biskupowi... Nie zrobił tego, nie było żadnych dowodów, nawet w opinii psychologa brak było przesłanek, a oskarżyciel wnioskował o uniewinnienie...Teraz poszkodowany ksiądz zamierza oczyścić swoje imię pozywając biskupa...

Jeśli to nie jest materiał na rewelacyjny film to co nim jest? No może jeszcze sprawa kardynała Georga Pella ma porównywalny potencjał... Michalkiewicz twierdzi, że takie operacje są robione przez pierwszorzędnych fachowców i bez trudu mu wierzę. Owi fachowcy mają na usługi takich Lisińskich, którzy mogą być wszystkim, jeśli sytuacja tego wymaga, i usłużne media oczywiście... Nie wykluczone, że oskarżyciel kardynała Pella mógł być kimś takim...

Wracając do "Kasi" to fakt wymieniania SMS-ów o treści erotycznej z dorosłym mężczyzną przez 13 - letnie dziewczę wskazuje, że ta sprawa mogła wyglądać inaczej niż to przedstawiają wzmożone media. Jak zauważył Michalkiewicz, podczas swego rzekomego przetrzymywania dziewczyna chodziła do szkoły, więc mogła równie dobrze pójść na policję, wrócić do domu czy opowiedzieć o sprawie wychowawczyni lub pedagogowi szkolnemu...

Były ksiądz został skazany na 4 i pół roku, z czego odsiedział 2 lata. To nie wygląda na wyrok za uprowadzenie, gwałcenie, torturowanie i zmuszanie do aborcji tylko za współżycie seksualne z nieletnią...

Nie zamierzam go usprawiedliwiać, ale nie będę nikomu współczuć na sygnał dany przez kolejne pokolenie pierwszorzędnych fachowców, których cel jest niezmienny od wieków. Oni także ofiarom nadużyć seksualnych nie współczują tylko je wykorzystują do swoich celów.




środa, 8 kwietnia 2020

Sprawa kardynała Pella

Moja wiedza na ten temat pochodzi wyłącznie z Internetu i nie mam możliwości jej zweryfikować.

Australijski kardynał, George Pell, został skazany na podstawie nie potwierdzonego oskarżenia jednego człowieka, zaburzonego psychicznie zresztą (czego nie powiedziano ławie przysięgłych). Nie wzięto pod uwagę okoliczności uniemożliwiających popełnienia czynu, o który został oskarżony, w określonym miejscu i czasie.

Kardynał był znienawidzony przez liberalno-lewicowe media jak ABC prowadzące nagonkę na niego latami. Nie było jednak żadnych skarg, więc policja stanu Victoria dała ogłoszenie, żeby potencjalne ofiary się zgłaszały... Zgłosiło się dwóch, z których jeden się przed śmiercią (z powodu przedawkowania heroiny)wycofał ze swych zeznań. Drugi wydał się sądowi tak wiarygodny, że nie dostrzeżono fizycznej niemożliwości popełnienia zbrodniczego czynu, o który oskarżył kardynała.

Sąd apelacyjny obejrzał video z rozprawy i też uznał świadka za wiarygodnego, na podstawie okazywanych przez niego emocji. Nie zadał sobie trudu przejrzenia dowodów. Tylko jeden z trzech sędziów uznał, że nie ma wystarczających podstaw do skazania kardynała i wyrok sądu niższej instancji nie powinien był nigdy zapaść.

Dopiero Sąd Najwyższy jednogłośnie (wszystkich 7 sędziów) orzekł, że wobec tak wątpliwych dowodów istnieje realna możliwość, że skazano niewinnego człowieka. Zanim to nastąpiło kardynał Pell odsiedział 14 miesięcy (z 6 lat na które go skazano) w więzieniu o zaostrzonym rygorze, jego reputacja została całkowicie zszargana, katedra św, Patryka w Melbourne (którego był arcybiskupem) zdewastowana, a głodne krwi lewackie harpie nie zrezygnowały ze szczucia, aby zamienić jego życie w nieustający koszmar...

Oczywiście nie znam kardynała Pella i nie wiem co ma na sumieniu. Nie wiem czy był zbyt pobłażliwy dla swoich podwładnych, którzy dopuścili się nadużyć seksualnych wobec nieletnich... Jest to dość prawdopodobne zważywszy powszechność postawy solidarności korporacyjnej we wszystkich instytucjach.

Z drugiej strony atmosfera medialnego linczu towarzysząca tej sprawie - i ewidentne odstąpienie od zasady domniemania niewinności, dopóki zbrodnia nie zostanie udowodniona - przeraża. Pokazuje, że można zniszczyć każdego, kto nie podoba się lewactwu i to w dodatku przy udziale aparatu państwa. Istny horror.

Co ciekawe oskarżenie wobec kardynała Pella (o czyny sprzed 30 lat) pojawiło się, gdy ten wziął się - na zlecenie papieża Franciszka - za porządkowanie watykańskich finansów. Bardzo byłoby interesujące przebadanie tego nadzwyczajnego zbiegu okoliczności...

Lewackie media okładają nas cierpieniami ofiar księży pederastów jak cepem, jednocześnie uniewinniając pedofilne gwiazdy show biznesu czy pary homoseksualne gwałcące na przemian adoptowane niemowlęta... Ta finezyjna wybiórczość dowodzi, że cierpienie ma znaczenie tylko, jeśli można użyć je w walce z odwiecznym wrogiem..

Michalkiewicz miał dużo racji mówiąc o przemyśle odszkodowań. W głośnej sprawie  dziewczyny "gwałconej i torturowanej" przez księdza też się dużo nie pomylił. Rzeczony ksiądz został skazany za stosunki seksualne z nieletnią, ale nie udowodniono, że zostały na niej wymuszone. Okazało się np., że "ofiara" wymieniała ze swoim "oprawcą" SMSy o treści erotycznej... Niemniej zgromadzenie oskarżonego księdza musiało wypłacić poszkodowanej milion PLN... Z tego 300 tys. wziął adwokat, a jest to suma bardzo łatwa do podzielenia przez 3...

Szef fundacji wspierającej ofiary nadużyć seksualnych kleru okazał się oszustem, który najpierw wyłudzał pieniądze od księdza opowiadając duszaszczypatielnyje historie o swej trudnej sytuacji, a kiedy ten go przejrzał, oskarżył o molestowanie wiedząc,  że zawsze może liczyć na media, które podchwycą każdy taki temat w uniesieniu, nie kłopocząc się sprawdzaniem faktów. Nieszczęsna "ofiara" udała się w towarzystwie wdowy po zmartwychwstałym Diduszce i posłanki Szajbus-Wielgi do Watykanu z raportem o pedofilii w polskim Kościele i została nawet pocałowana w rękę przez papieża Franciszka, po czym usiłowała wyłudzić od wyżej wspomnianej dziewczyny sporą cześć przyznanego jej odszkodowania...

Muszę być bardzo złym człowiekiem, bo podejrzewam że medialne "ofiary pedofilii kleru" są równie wiarygodne jak "uchodźcy" na granicy grecko-tureckiej. Współczucie jako broń nowej generacji w wojnie hybrydowej. Można je użyć tylko wobec tych którzy są do miłości bliźniego zobligowani, czyli chrześcijan. Plan prawdziwie szatański...

Moje przekorne współczucie wzbudzają raczej ofiary medialnego linczu, których życie zniszczono fałszywym oskarżeniem i urągającym wszystkim zasadom wyrokiem...










piątek, 24 maja 2019

Pedofilia elit jako symbol statusu

Wydaje się, że w zamiarze Stwórcy każdy człowiek może znaleźć sobie parę. Był nawet eksperyment pokazujący, że ludzie "rozpoznają się" po zapachu., który jawi się jako przyjemny i pociągający jeśli dana osoba ma kompatybilną grupę krwi. Grupa krwi czy dobrze dopasowany zestaw genów - jasne, że atrakcyjność fizyczna ma silny komponent biologiczny, potocznie zwany "chemią". Jest nawet ludowe porzekadło, że dzieci urodzone z miłości są szczególnie udane.

Niestety, ten prosty mechanizm rozpoznawania właściwej osoby zaburzony jest przez społeczny aspekt człowieka - hierarchiczną strukturę wszelkich grup ludzkich i instynkt stadny. Im wyżej w hierarchii tym większa atrakcyjność dla płci przeciwnej. Instynkt stadny zaś najbardziej widoczny jest w postaci ulegania modom i nie mam tu na myśli tylko strojów, fryzur czy nawet typu sylwetki.

Zjawisko mody jest samo w sobie fascynujące - w jednym sezonie wszyscy uważają, że spódnica powinna ciągnąć się po ziemi, a w innym, że musi odsłaniać całe nogi, a nawet majtki przy bardziej energicznych ruchach. Raz kręcimy i tapirujemy włosy, a innym razem prostujemy i przygładzamy.
Nosimy stadnie kolory jesieni, które niewielu ludziom pasują, albo odblaskowe, które nie pasują nikomu itp. Osoba nie stosująca się do tych "tryndów" odbierana jest jako aspołeczna, bo ignorująca sygnały stada, abnegacka albo nie mająca środków. Wszystkie te ewentualności znacznie obniżają jej atrakcyjność.

Moda na typ sylwetki posuwa się jeszcze dalej. W pewnych okresach ludzkość decyduje, że pociągająca jest pulchność, a w innych wysmukłość, w skrajnych przypadkach nawet chudość. W latach 90-tych czytałam w jakimś piśmie kobiecym wywiad z Jackiem Kuroniem, który -nieoczekiwanie dla mnie - miał kilka ciekawych spostrzeżeń. Twierdził na przykład, że większość mężczyzn woli pulchne kobiety, ale czuje się zobligowana wybierać szczupłe, bo taka jest moda. Polecił nawet pani rozmówczyni popytać wśród prostytutek - pulchne mają podobno największe wzięcie. Brzmi to dość prawdopodobnie. Można zatem nauczyć człowieka pożądać czegoś innego, niż pożąda w imię dopasowania się do gustów środowiska, w którym się obraca, albo do którego aspiruje.

Najlepszym przykładem jest grecka pederastia, właściwie ograniczająca się tylko do elit. Aspirując do takiej pozycji wypadało mieć młodego faworyta i z nim pokazywać się w towarzystwie. Można więc przestawić swój instynkt seksualny na osobę tej samej płci. Co więcej tego rodzaju nawyk może stać się częścią kultury, nawet wbrew wyznawanej religii, jak w Afganistanie. Może także się nieoczekiwanie odrodzić  pod wpływem studiowania Antyku, jak to miało miejsce w Renesansie.

 Albrecht Duerer, z upodobaniem malujący siebie, miał żonę, której także poświęcił kilka prac, jedną z nich zatytułował nawet "Meine Agnes". Podczas podróży do Włoch jednak, stosując się do nowej mody, przygruchał sobie młodzieńca. Jeden z jego włoskich korespondentów radzi w zachowanym liście, by zgolił brodę, bo ten jego chłopiec jej nie lubi.

Jeśli można przestawić swój popęd seksualny na młodych chłopców, można też na dzieci płci obojga. Instynkt zachowania gatunku wprawdzie się temu sprzeciwia, gdyż nakazuje obronę młodych przed fizycznym zagrożeniem, ale i ten zdrowy odruch można zignorować dla jakiejś oczekiwanej większej korzyści. I tu wracamy do sprawy Drąsiusa Kedysa opisanej w poprzednim wpisie.

Wszyscy "wujkowie" molestujący małą Deimante należeli do elity - biznesmen, asystent marszałka sejmu i sędzia okręgowy, co więcej robili to razem. Razem zabawiali się 4-letnią dziewczynką, każdy z nich widział co pozostali z nią robią. Co najmniej raz obecna na takiej imprezie była kuzynka Deimante w podobnym wieku.  Matka dziewczynki i jej siostra ewidentnie dobrze rozpoznały lokalny rynek i wstrzeliły się ze swoją ofertą. Rzecz dzieje się  Kownie. Jaki procent stanowią w nim ludzie aspirujący do elity? Ewidentnie nie taki mały, bo z chwilą opublikowania wyznania Deimante, wiele podobnych przypadków wyszło na jaw, w tym historie dzieci, po których ślad zaginął.

Przez wieki sataniści kupowali niemowlęta na swoje czarne msze, teraz podobno poświęcają własne dzieci. Czy owa "pedofilia kulturowa" elit ma także związek z jakąś odmianą satanizmu, jak w Hollywood? A może jest to coś w rodzaju snobizmu - robimy (razem) coś, co jest zakazane, za co trzeba zabulić kupę kasy, tak wielką kupę kasy. że zagłuszy każdy instynkt macierzyński. Możemy to robić, bo jesteśmy poza prawem albo mamy możnych protektorów. Nieletnią może mieć każdy gangster, który się dorobił, ale na 4-latkę stać tylko creme de la creme. Co więcej to nas obliguje do lojalności - razem w zabawie, razem w poważnej grze!

Jeśli takie rzeczy dzieją się na Litwie, niewielkim, mało zamożnym kraju na peryferiach Unii Europejskiej to co odbywa się w Niemczech, Francji, Anglii i USA, o Polsce nie wspominając. Masowe odbieranie dzieci bez żadnego powodu, zagraniczne adopcje, tajemnicze zaginięcia wszystko  wskazuje na duży popyt na taki towar. Pedofilia ewidentnie stała się w pewnych kręgach symbolem statusu, a może także rytuałem inicjacji do czegoś jeszcze gorszego, czego nawet nie umiemy sobie wyobrazić.

Nie chce przez to wszystko powiedzieć, że nie istnieją zboczeńcy w rodzaju Trynkiewicza, których inklinacja nie jest świadomym wyborem. Tacy są śmiertelnie groźni dla dzieci bez opieki. Nie dysponują jednak aparatem państwa, żeby ukrywać swoje zbrodnie, ani mediami, żeby odwracać od siebie uwagę i rzucać podejrzenia na niewinnych (lub mniej winnych).






wtorek, 21 maja 2019

Jeszcze o fałszywych oskarżeniach

Pewna moja znajoma z roku opowiedziała mi po latach o nieznanym mi zdarzeniu z naszych czasów studenckich. Otóż jej grupa miała jakieś trudności z uzyskaniem zaliczeń u magistra P. Nie mam pojęcia z jakiego powodu (być może wszyscy przyszli w ostatni dzień i nie zdążył ich przepytać). Oświadczył, że spotka się z nimi we wrześniu. Wtedy dwie nasze koleżanki wparowały do gabinetu i jedna z nich zagroziła, że jeśli facet nie da zaliczeń, narobi wrzasku i oskarży go o molestowanie, a druga - jeśli zajdzie potrzeba - potwierdzi to jako świadek. Facet się ugiął i zaliczenia dał. Szczęka mi opadła.

Przede wszystkim to zaliczenie było banalnie proste, naprawdę nie wymagało żadnej ekwilibrystyki tylko minimum wiedzy. O ileż łatwiejsze byłoby przygotowanie się z grubsza i stawienie na czas niż tego rodzaju intryga obarczona wysokim ryzykiem, wymagająca niewiarygodnej bezczelności i perfidii. Najwyraźniej jednak są ludzie, którym już w młodym wieku tego rodzaju akcje przychodzą łatwiej niż przyswojenie kilku faktów z obszaru swoich studiów. A może chodzi o adrenalinę, o wyzwanie? A aspekt moralny? Najwidoczniej dla pewnych ludzi nic takiego nie istnieje.

Ta historia pokazuje po pierwsze jak łatwo zniesławić nauczyciela, księdza, opiekuna czy nawet własnego rodzica, po drugie, że młodość nie koniecznie oznacza niewinność. Ludzie dzielą się na w miarę przyzwoitych i wredne szuje niezależne od wieku. Obie te grupy reprezentowane są przez dzieci, młodzież, dorosłych i starców. Niestety, dobre wrażliwe dziecko może trafić na dorosłego potwora, który je wykorzysta, a przyzwoity, prostoduszny dorosły na perfidnego, zdeprawowanego bachora, który zniszczy mu reputację.

Jak trudno bronić się przed oskarżeniem o molestowanie  świadczy historia Bretta Kavannaugh - kandydata na sędziego sądu najwyższego USA. Całkowicie wyssana z palca historia, która rzekomo miała się wydarzyć w czasach szkolnych o mały włos nie kosztowała go nominacji na stanowisko.
Kobieta, która go oskarżyła, po pewnym czasie sama przyznała, że był to czysty wymysł.

Nie zamierzam umniejszać cierpienia ofiar pedofilii, pederastii czy innej formy przemocy seksualnej, jednocześnie mając świadomość jak łatwo zniszczyć komuś życie fałszywym oskarżeniem o tego rodzaju czyny. Obawiam się, że prawdziwi sprawcy są zbyt dobrze kryci, by mogło im zaszkodzić, a to czym podniecają się media to czyste wymysły na fali zapotrzebowania.

niedziela, 19 maja 2019

Jak pederastia stała się pedofilią, czyli o operacji na języku i emocjach

Obejrzałam wczoraj film "Pedofile" Sylwestra Latkowskiego, zrobiony w 2005 dla TVP, wyświetlony raz, odłożony na półkę i wczoraj wyemitowany ponownie. Wszystkie istotne informacje - jak nazwiska celebrytów korzystajacych z usług nieletnich chłopców-prostytutek - zostały wypikane, z wyjątkiem ks. Jankowskiego (i jego ofiary). Czyżby prezes Kurski grał w drużynie wroga? Słyszałam, że film został pułkownikiem, z powodu ujawnienia nazwiska znanego reżysera, znajomego Jana Dworaka. Wspomniany miał być także przypadek terapeuty Andrzeja Samsona i ministra spraw zagranicznych w rządzie Mazowieckiego - Skubiszewskiego. Żadnego z tych nazwisk jednak nie usłyszymy - i w ogóle nie wiele usłyszymy gdyż, co drugie słowo w, i tak niewyraźnych, wypowiedziach bohaterów filmu jest wypikane.

Można się dowiedzieć jedynie, że nastolatki, które uciekły z patologicznych domów, ośrodków i domów dziecka prostytuują się na Dworcu Centralnym w Warszawie (i innych dworcach dużych miast), a z usług ich korzystają celebryci, politycy, biznesmeni i inni przedstawiciele elit RP. Policja zajmuje się tym niechętnie, a jeśli nawet kogoś namierzy, w sądzie sprawa rozpływa się w niebycie. Prokuratura zaś zapamiętale ściga z urzędu dziennikarzy, którzy odważyli się sprawę nagłośnić, a nazwiska "usługobiorców" ujawnić.

Prawie wszystkie młodociane prostytutki pokazane w filmie to chłopcy ok. 14 lat (od 12 do 15), starszym trudno znaleźć klientów. Wyjątkiem jest 15-letnia dziewczyna, która zaczęła ten proceder 2 lata wcześniej. Widzimy wypikselowane twarze i młodzieńcze ciała o wyraźnych cechach płciowych.
Z czysto biologicznego punktu widzenia są to osoby dojrzałe seksualnie, choć nieletnie. Jeśli pociąg do nich jest pedofilią, to jak nazwać gwałcenie niemowląt lub cztero- czy sześcio- letnich dzieci, które po takiej przygodzie (jeśli ją przeżyją) są okaleczone na całe życie, także fizycznie?

Dlaczego zamieniono adekwatnie opisujące rzeczywistość słowo "pederastia" na "pedofilia"? To oczywiście pytanie retoryczne. Pederasta, w skrócie pedał, w języku potocznym oznacza po prostu homoseksualistę. Wywodzi się od greckiego "pederasteia" określenia relacji o charakterze seksualnym starszego mężczyzny o wysokim statusie społeczno-ekonomicznym (przedstawiciela elity greckiej polis) i urodziwego, nastoletniego młodzieńca, który może na tym związku skorzystać. W starożytnej Grecji specjalny niewolnik zwany "paidagogos" odprowadzał chłopców do szkoły, aby strzec ich  na drodze przed zakusami dorosłych mężczyzn, którzy do samej szkoły mieli wstęp wzbroniony.

Środowiska lewicowo-liberalne mają niełatwy orzech do zgryzienia - jak promując homoseksualizm, ukryć fakt, że jego najbardziej typowymi ofiarami są nieletni. Jeżeli taki proceder zdarza się w Kościele bez wahania określa się go więc mianem pedofilii, nawet jeśli wykorzystane "dzieci" są klerykami w seminarium.

Typowym pedofilem był, jeśli wierzyć świadectwu ofiar, Michael Jackson, który interesował się nimi do wieku ok. 8 - 9 lat, a potem znajdował sobie inny obiekt (czy raczej odbyt), Woody Allen gwałcący swoją 6-letnią córeczkę czy Daniel Cohn-Bendit molestujący przedszkolaki (o czym sam opowiadał w telewizji). Pociąg do nastoletnich chłopców elegancko nazywa się efebofilią, a dziewczynek nimfofilią. To drugie zboczenie bardzo wnikliwie opisał Nabokov w Lolicie. Bohater jego powieści poluje na nimfetki czyli urodziwe dziewczynki w wieku 12 do 14 lat., 16-letnie określa jako "postarzałe" i traci całe zainteresowanie.

Roman Polański spółkujący z odurzoną 13-latką i wykorzystujacy 15-letnią Nastasję Kinsky na planie Tessy d'Uberville to raczej przypadek starego rozpustnika (niż nimfofila), którego z wiekiem pociągają coraz młodsze kobiety. Na podobny syndrom cierpiał Witkacy, który pod koniec życia "mógł" tylko z młódkami. Polański, odpowiadając na pytanie dziennikarza o któryś ze swoich romansów, uznał za rzecz oczywistą, że im kobieta młodsza tym atrakcyjniejsza.

Być może wszyscy mężczyźni maja tego rodzaju skłonności, ale trzyma ich w karbach wychowanie w kulturze chrześcijańskiej. W Islamie nie ma dolnej granicy wieku potencjalnej partnerki seksualanej, mężczyzna może współżyć nawet z niemowlęciem, ale jeśli je uszkodzi musi łożyć na utrzymanie do śmierci. Talmud, o ile się nie mylę, określa wiek minimalny na lat 3, a współżycie z chłopcem do lat 12 (albo 9?) uważa za dopuszczalne, gdyż nie jest on jeszcze mężczyzną (a Bóg potępia tylko współżycie z mężczyznami). O seksualnych wyczynach pogan daje pewne pojęcie mitologia grecka - Leda z łabędziem, Pazyfae z bykiem, Zeus z jałówka, lub pod postacią orla porywający młodocianego Ganimeda itp.

Folgowanie seksualnym apetytom zdaje się prowadzić do coraz dziwaczniejszych zachowań w poszukiwaniu coraz mocniejszych doznań dla stępionych rozpustą zmysłów. Rację ma E. Michael Jones, że wyzwolenie seksualne, jest w istocie formą zniewolenia doskonałego. Jednym z jego przydatnych aspektów są kompromaty. Wspomniany już minister Skubiszewski negocjując umowę z Niemcami był szantażowany przez BND (Bundes Nachrichten Dienst?) ujawnieniem swoich homoseksualnych wyczynów, co bardzo przyczyniło się do jej asymetrycznych (na niekorzyść Polski) zapisów. Michał Boni dał się zwerbować na TW pod groźba ujawnienia pozamałżeńskiego związku z Barbarą Engelking. O ilu rzeczach nie wiemy? Kogo jeszcze służby obcych państw trzymają za jaja? Czy np uległości rządu wobec niedorzecznych żądań Izraela nie można wyjaśnić czymś podobnym?

Całe to "pedofilskie" wzmożenie tuż przed finałem kampanii pozostawia mnie dziwnie obojętną. Drodzy Umiłowani Przywódcy i Ty Nieubłagana Opozycjo (copyright by Stanisław Michalkiewicz) nie machajcie nam tu kutasami przed nosem, to co usiłujecie ukryć i tak wyjdzie na jaw, a wtedy strzeżcie się!

piątek, 17 maja 2019

Limeryki na dziecięce buciki

Pijarowcy KE uradzili,
by za symbol kościelnej "pedofilii"
uznać dziecięce buciki,
co zgrozy wywoła krzyki
i dobrze się przy tym bawili!

Scheuring-Wielgus, co nic nie skumała
na drzwiach kościoła zawiesić je chciała
Tymczasem nadużyć ofiary
zwykle noszą męskie rozmiary,
więc by się wykosztowała!

Poseł Nitras, sejmowa niecnota,
podczas obrad po sali się miota.
Na widok prezesa PiS-u,
spontanicznie doznał kaprysu,
by mu wręczyć buty dla kota.


czwartek, 16 maja 2019

Refleksje przy okazji filmu Sekielskich, którego nie zamierzam oglądać.

Nie zamierzam oglądać  filmu Sekielskich przez czystą, zdrową przekorę, która onegdaj uratowała mi życie. YouTube podsuwa mi go nachalnie. Wszyscy dostali moralnego wzmożenia i się wypowiadają.
Jak rozumiem film pokazuje grzech wołający o pomstę do nieba, obecny w Kościele.

O ile mi wiadomo Kościół naucza, że istnieje zło i grzech. Chyba jest jedyną instytucją na ziemi, która o tym wspomina. Ludzie są grzeszni i nie oznacza to wyłącznie nieumiarkowania w jedzeniu i piciu, obrabiania znajomych, narzekania i wpadania w gniew. Zło istnieje realnie. Rozwiązłość bardzo mu sprzyja. Jak przewrotne jest to, że to samo środowisko, które nachalnie promuje wszystkie możliwe zboczenia oburza się, że ktoś praktykuje jedno z nich. Diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni.

Smutny jest upadek kapłana, także dlatego, że staje się zgorszeniem dla wielu. Nie wierzę, że chodzi o ofiary i ich cierpienie. Wiem, że takie sytuacje nie są normą. Jak już pisałam, miałam więcej do czynienia z Kościołem niż przeciętny katolik, a nigdy nie zetknęłam się z niestosownym zachowaniem ze strony księdza, choć byłam ładną dziewczynką ganiającą samopas. Dla porównania - liczby świeckich ekshibicjonistów, którzy się przede mną obnażyli w tym czasie, nie jestem w stanie oszacować nawet w przybliżeniu, ani też wulgarnych zaczepek ze strony tzw. normalnych dorosłych mężczyzn.

Nawet jako dziecku zboczeniec jawił mi się przede wszystkim jako ktoś żałosny, biedny, niedorozwinięty. Normalny ojciec rodziny (albo dziadek) zaczepiający dziewczynkę w wieku swojej córki (lub wnuczki) był znacznie bardziej obrzydliwy i przerażający.

Ohyda jaka ujawnia się w człowieku, kiedy ma do czynienia z kimś, z kim nie musi się liczyć jest porażająca. Nie muszę oglądać żadnego filmu, żeby to wiedzieć. Jeśli już miałabym coś zobaczyć to zdecydowanie wolałabym "Pedofili" Latkowskiego, który pokazuje jak bardzo "ponad podziałami" i "solidarne" jest to środowisko. Tego filmu jednak nikt nie zamierza wyemitować, choć był zrobiony dla TVP. Ciekawe dlaczego? Czy dzieci z Dworca Centralnego są mniej godne współczucia?








Limeryków wybór krótki na kłopoty profesora Legutki

Pan profesor Legutko
popadł w kłopot przez wypowiedź krótką
Powiedział "PEDERASTEIA",
co oznacza starego geja,
który chwyta młodzieńca za udko.

Jak wiadomo homoseksualista
to nazwa bardzo korzystna,
Może posuwać każdego,
nieletniego czy dorosłego,
szczególnie gdy jest to artysta.

Niezła jest jednak uciecha,
gdy robi to samo klecha
Zostaje pedofilem
nawet, gdy zabawiał się chwilę
z kimś, komu stuknęła trzydziecha!

środa, 15 maja 2019

Limeryki z kręgu obyczajowej tematyki

Pan Trzaskowski, prezydent Warszawy
sodomickie promuje zabawy.
Pląsając na paradzie
z piórkiem tęczowym w zadzie
wykreuje image ciekawy!

Krzysztof Śmiszek, ten sodomita
homofobom biedy napyta.
Zamknie ich do więzienia
z samej racji istnienia,
a sam dorwie się do koryta!

Jan Hartman, profesor z UJ-u
z pedofilią ma dużo kłopotu
Raz jest straszna, raz słuszna,
zależy, kto się dopuszcza
Faryzeizmu przykładem kto tu?

Zawyły wzburzone lewaki:
"księża gwałcą nieletnie dzieciaki!"
Wysiłki trzeba pomnożyć,
by mogły je chędożyć
wyłącznie nasze chłopaki!

wtorek, 14 maja 2019

Limeryki na temat polityki

Wśród Żydów w Izraelu
pazernych oszustów jest  wielu.
Chcą nam zrabować majątek,
a to dopiero początek!
Po trupach idą do celu.

Publicysta z Lublina
tajne notatki ujawniać zaczyna.
Jak zmawiają się Izraelici,
by polski majątek przechwycić,
a lud prawdy się dopomina.

Wódz państwa nieformalny
miał dylemat moralny.
Jak to utrzymać w ukryciu
Czy przy kłamstwa użyciu?
Gdy gniew ludu coraz bardziej widzialny!

Odwołał więc delegację
nie zaprosił jej na kolację.
Przebiegłe więc Żydowiny
nietęgie zrobiły miny,
lecz musiały przyznać mu rację.

Przyjechał Tusk z Brukseli
wyznawców swych uweselił,
lecz Jażdżewski go przyćmił swą mową,
retoryką goebelsową,
aż wszyscy mu klaskać zaczęli.

Bracia Sekielscy zrobili
o kościelnej film pedofilii.
Jak wiadomo ksiądz-pederasta
celebrytom do pięt nie dorasta,
gdy dla dzieci postanowią "być mili".

niedziela, 24 lutego 2019

O pedofilii

W środowisku nauczycielskim opowiada się taki dowcip:
- Czym się różni pedofil od pedagoga?
- ?
- Pedofil naprawdę kocha dzieci...
Normalny dorosły człowiek ma wprawdzie naturalny instynkt opiekuńczy w stosunku do młodych osobników swojego gatunku, (nauczyciela dodatkowo inspiruje chłonność umysłu uczniów i ich ciekawość świata), ale źle zsocjalizowane, rozpuszczone, roszczeniowe i zblazowane bachory budzą wyłącznie agresję i chęć nakopania w zad. Analogiczne uczucia wywołują ich niekompetentni rodzice - starsze wersje swoich pomiotów. Dziecko nie jest dla nikogo normalnego - poza rodzicami - żadną atrakcją. Jest przede wszystkim gigantyczną odpowiedzialnością i kłopotem. Nawet jako symbol senny oznacza problemy.

Dlaczego więc w wielu państwach - Niemcy i Norwegia cieszą się tu wyjątkowo złą sławą - odbiera się rodzicom dzieci, żeby oddać je komuś innemu? Dlaczego ten ktoś inny chce odpowiedzialności za cudze dzieci, zamiast uciekać od niej z wrzaskiem? Dlaczego ktoś podejmuje się zadania porwania dziecka ze szkoły i naraża na oglądanie scen, które będą go prześladować do końca życia? Dlaczego państwo przeznacza pieniądze na utrzymywanie takich płatnych porywaczy i "opiekunów"?

Odpowiedzi, które się nasuwają są wyłącznie przerażające. Cudze dzieci - najlepiej dobrze wychowane, z rodzin imigrantów z Europy wschodniej - są potrzebne jako świeże mięsko dla pedofili, na części zamienne, jako świnki morskie w eksperymentach społecznych, ewentualnie do celów rytualnych (jako ofiary) w kultach satanistycznych. Brzmi to może fantastycznie, ale obawiam się, że wiele się nie mylę.
Barnevernet rekrutuje rodziny zastępcze na paradzie równości !!!

Od czas do czas przebijają się do opinii publicznej historie polskich dzieci oddanych homoseksualistom i traktowanych jako niewolnicy seksualni, albo dzieciach "adoptowanych" z polskich domów dziecka na zachód i znalezionych w burdelach albo takich, po których ślad zaginął po przekroczeniu granicy.

Współczesny handel niewolnikami w majestacie prawa. Tradycyjnie w chrześcijańskiej Europie tym procederem trudnili się muzułmanie i  żydzi, teraz dołączyło do nich lewactwo, które w marszu przez instytucje opanowało wszystkie agendy państw narodowych i Unii Europejskiej. Słabo zawoalowana akceptacja dla pedofilii i nienawiść do chrześcijaństwa - ze szczególnym uwzględnieniem Kościoła Katolickiego - jest tym co ich wszystkich łączy.

Jakże perwersyjne jest więc oskarżenie Kościoła przez lewactwo et consortes o własny grzech, proceder bezkarnie kwitnący wśród elit politycznych, medialnych i w show biznesie. Pakistańskie "grooming gangs" przez dekady gwałcące angielskie dziewczęta w wieku szkolnym z robotniczych osiedli  z trudem przebijały się do opinii publicznej, Woody Allen chędożący swoją 6-letnią córeczkę, ani Roman Polański kopulujący z odurzoną 13-latką jakoś nie wzbudzał niczyjego wzmożenia moralnego, a wręcz przeciwnie, płomienną obronę. Jimmy Saville "grooming the nation" pozostawał bezkarny całe życie, choć wiedza o jego dokonaniach na niwie obyczajowej była powszechna. Lewacki europarlamentarzysta Daniel Cohn-Bendit opowiadał o swoich doświadczeniach seksualnych z przedszkolakami w telewizji, a niemieccy zieloni w latach 80-tych postulowali depenalizację pedofilii.

Ile filmów fabularnych  zapładniających masową wyobraźnię powstało o pedofilii i satanizmie kwitnących w Hollywood?  Temat na hit, nie trzeba konsultanta, bo wszystkim tamtejszym filmowcom znany z autopsji, zyski rekordowe murowane, a jakoś nikt się kwapi, choć wszyscy wiedzą.

Kościół debatujący o pedofilii na specjalnie zwołanym szczycie jest jak Kwaśniewski przepraszający za Jedwabne. Nie deprecjonuje oczywiście cierpienia ofiar duchownych pederastów, ale problem jest źle postawiony, a gęba dorobiona dla zmyły przez wrogów zewnętrznych, którym zdecydowanie bardziej pasuje.







sobota, 23 lutego 2019

O naiwności polskich polityków, hucpie i talmudycznej logice

Irytuje mnie reakcja polskich polityków na oszczerstwa, którymi Izrael i środowiska żydowskie posługują się, aby osłabić nasza wiarygodność, pozycję negocjacyjną, a przy okazji wyłudzić pieniądze, które im się nie należą.

Nasi przedstawiciele reagują na owe oczywiste kłamstwa jak prostoduszna dziewczynka w wieku szkolnym, przekonana, że nikt świadomie nie czyni zła, a wszystko co wydaje się świadczyć o czyjejś złej woli jest po prostu nieporozumieniem, które wymaga wyjaśnienia. Sama byłam kimś takim i zapewne nadal w pewnym stopniu jestem, ale życie uświadomiło mi, że istnieją ludzie, dla którym pojęcie prawdy po prostu nie istnieje, a posługiwanie się kłamstwem jest równie dobrą taktyką jak każda inna, a może nawet lepszą ze względu na swoją skuteczność. Doszło też do mojej świadomości, że istnieją ludzie, którzy nas nienawidzą ze względu na to z czym się im kojarzymy i to co robimy, mówimy lub zaniedbujemy nie ma na to żadnego wpływu.

Wystarczyć spojrzeć na atak na Kościół Katolicki, który posłanka Szajbus-Wielgi chce postawić przed Trybunałem w Hadze (po uprzedniej wizycie u papieża Franciszka. Zawiozła tam ex-wdowę Diduszko i raport własnej produkcji o stanie Kościoła w Polsce. Przez miłosierdzie nie będę tematu rozwijać, gdyż wyżej wymieniona parlamentarzystka kojarzy mi się z zabiedzonym, wyliniałym, zarobaczonym kotkiem, któremu bardzo współczuje, a jednocześnie brzydzę się go dotknąć.) Celem jest nierozerwalne skojarzenie Oblubienicy Chrystusa z pedofilią, obrzydliwością, którą w większości wyobrażamy sobie jako gwałt dokonany przez obleśnego starego dziada na ślicznym małym aniołeczku lat 6. Wszystkie  dane wskazują na to, że tego rodzaju przypadki zdarzają się w Kościele znacznie rzadziej niż w innych środowiskach. Prawdziwym obrazem jego upadku jest raczej owa zaprawiana kokainą homoseksualna orgia w budynku kongregacji Nauki Wiary, której przewodniczył kardynał Coccopalmerio.

Kościół oskarżany jest o grzech który popełniają znacznie częściej jego oszczercy. Polsce przypisywana jest zbrodnia, której winni są jej oskarżyciele - potomkowie SS-manów, członków Judenratów, policjantów z getta, bankierów finansujących działalność Hitlera i kolaborantów z państw europejskich. W obu przypadkach wina którą obarcza się obiekt ataku nie jest wybrana ze względu na prawdopodobieństwo tylko na zdolność wywoływania odrazy w opinii publicznej, przy czym jest to zwykle dokładnie ta wina, która obciążałaby sumienie napastnika, gdyby je posiadał.

Przypominam, ze w Talmudzie Maryja jest ladacznicą, która zadała się z rzymskim żołnierzem zwanym Panthera, a owoc tego związku, Jezus, smaży się zanurzony po szyję w ekskrementach przez całą wieczność. Uzdrawiający chorych i nakazujący miłość nieprzyjaciół Jezus, którego Sanhedryn wydał na ukrzyżowanie utożsamiany jest z Hamanem zamierzającym wytracić Żydów za perskiego króla Aswerusa. W radosne święto Purim dochodziło do niszczenia krucyfiksów, profanowania hostii, zawieszania jagniąt na krzyżu, znęcania się nad nimi i równie sympatycznych radosnych manifestacji  uczuć wobec chrześcijańskich sąsiadów, mieszkańców krajów, które udzieliły im gościny. Tego rodzaju logika jest niedostępna wychowanym poza tradycją talmudyczną.

Dlaczego po 2000 lat nagle straciliśmy pamięć i świadomość z kim mamy do czynienia ?!!! Zapomnieliśmy już z jakiego języka pochodzi adekwatne do obu sytuacji wdzięczne słowo "hucpa"?!!!

czwartek, 4 października 2018

O recenzjach "Kleru" i co z nich wynika

Nie sposób opędzić się od recenzji filmu "Kler", którym nie jestem w najmniejszym stopniu zainteresowana. Znacznie ciekawszy wydaje mi się jego odbiór przez różne środowiska.

Niezależna podała link do vloga "Ponarzekajmy o filmach", którego autor przedstawiający się jako ateista uznał najnowszą produkcję Smarzowskiego za "ch...jowy film". Tę radykalną opinię uzasadnił beznadziejnym scenariuszem, brakiem realizmu, który utrudnia branie bohaterów i ich postaw na poważnie, niedociągnięciami warsztatu (zdjęcia), słabymi dialogami (naładowanymi nieuzasadnioną wulgarnością), a nade wszystko nudą. Wyśmiał deklarowany cel powstania filmu (rozpoczęcie dyskusji o Kościele) i przypisał reżyserowi niskie pobudki (kasiora). Za jedyny atut uznał aktorstwo. Jego ocena wynosiła 3/10. Wspomniał też o niezwykle wulgarnej i hałaśliwej publiczności wypełniającej pustawe zazwyczaj kino i zachowującej się jak na wiecu.

Łysięjący katolik (Tomasz Samołyk) ocenił film na 5 lub 6/10. Miał zdecydowanie lepsze zdanie o walorach warsztatowych czy też artystycznych samego dzieła jak i dorobku Smarzowskiego w ogóle. Jego głównym zarzutem była nieznajomość tematu, zrozumiała u wojującego ateisty, który robi film nie o Kościele, tylko o swoich o nim wyobrażeniach. Do recenzji dodał liczne zapewnienia o sympatii do reżysera. Odciął się pogardliwie od środowisk katolickich wzywających do bojkotu filmu.

Ks. Longchamps du Berrier (o ile dobrze pamiętam) stwierdził, że apele o bojkot filmu staną się dla niego dobrą reklamą. Mimo wysiłków p. Ziemca nie dał się skłonić do żadnych emocjonalnych ani potępiających wypowiedzi. Głownie zauważył brak znajomości realiów życia Kościoła (brak konsultanta) i nie krył pewnego rozczarowania, gdyż miał nadzieję, że będzie to dobry film z gatunku tych, które można pokazywać księżom na rekolekcjach dla kapłanów. Podobną nadzieję żywił ksiądz Isakowicz-Zalewski, ale gotowy produkt nazwał straconą okazją.

Ks Zieliński zauważył niezwykłą zbieżność scenariusza z SB-cką propagandą antykościelną - pedofil jest kapelanem Solidarności, a inny zwyrodnialec powtarza hasło ks. Jerzego Popiełuszki "zło dobrem zwyciężaj". Nic dziwnego, ze Urban był zachwycony na premierze, a Hartman wystąpił w jakiejś scenie.

Józef  Orzeł i Gabriel Maciejewski nie byli na filmie, ale słyszeli zapowiedź reżysera, że następny zamierza nakręcić o "wielkiej Lechii", czyli jak to określili "tworze Duginowskiej propagandy" (Michalkiewicz nazwał tę ideę dosadniej - "ubeckie rzygowiny"), co układa się w pewną spójną całość. Ciekawe czy dostanie dotację z PISFu?

Krzysztof Karoń uznał dzieło Smarzowskiego za szalenie niebezpieczny atak na naszą cywilizację i zaapelował, żeby w ramach kontrofensywy kolportować wyniki badań Eurostatu na temat przemocy wobec kobiet w różnych krajach UE (tam, gdzie wpływ katolicyzmu był najdłuższy wskaźniki są najniższe).

Rafał Ziemkiewicz umieścił na twiterze plakat międzywojennego, niemieckiego filmu Jude Suss (czy jakoś tak) wskazując, że był to ważny głos w dyskusji o problemach Judaizmu i patologiach występujących w społeczności żydowskiej (lichwa)

Zupełnie w innym tonie wypowiedzieli się dominikanie. O. Golonka na oficjalnej stronie zakonu umieścił recenzję pisaną z powagą należną wybitnemu i ważnemu dziełu. Według niego to ofiary klerykalnej pedofilii mówią do nas z ekranu i powinniśmy ten głos w końcu usłyszeć. W przeciwieństwie do Stanów i Irlandii nie znamy skali zjawiska. Zróbmy badania to będziemy ją mieli. A czy chcemy? (w domyśle- nie).

Największym entuzjastą filmu okazał się o. Adam Szustak, który wybrał się do kina w habicie. Publiczność była zachwycona, niektórzy podchodzili, witali się, rozmawiali. Film - zdaniem kaznodziei - jest świetny, jak cała twórczość Smarzowskiego, a ponadto jego - o. Szustaka - wzywa do nawrócenia. Ze szczególnym wstrętem odciął się od wszystkich środowisk katolickich, które film krytykują albo namawiają do bojkotu. Prychnął coś z pogardą o mentalności oblężonej twierdzy.

A co ojcze Adamie Szustaku jeśli twierdza rzeczywiście jest oblężona? Co więcej, wróg wdarł się do wewnątrz i założył ojca współbraciom profile na gejowskich portalach randkowych (jeśli wierzyć o. Wyszyńskiemu). A może sami sobie założyli? No jasne, że sami, przecież żadnego wroga nie ma! Po co wróg, jeśli sama załoga zachowuje się w ten sposób?!!

Wstrząsające hasło "pedofilia" skutecznie odwraca uwagę od istoty problemu, czyli wrogiego przejmowania KK przez homolobby. Zupełny brak tego wątku w filmie Smarzowskiego (zdradzający zasadniczą nieznajomość patologii Kościoła) zauważył ks. Isakowicz-Zalewski. Pomocniczy biskup płocki Milewski w rozmowie z redaktorem Mazurkiem wspomniał ostatnie przypadki "pedofilii" kleru w diecezji.  Na siedem ofiar sześć było"dziećmi" w wieku 16-18 lat, płci męskiej. McCarrick i Paetz specjalizowali się w jeszcze starszych "dzieciach" - klerykach i młodych księżach.

Ach, ta przedziwna wybiórczość miłosierdzia! Jak trendy w modzie. W tym sezonie nie współczujemy setkom młodych mężczyzn, którym złamano kręgosłup i życie w seminarium (czy innym studentacie). W sumie sami sobie winni. Po co się pchali do męskiego klubu. Służyć Bogu?!!!
Jakiemu Bogu?!!! Wygląda na to, że dla niektórych Bóg to wyłącznie pretekst by dawać upust swoim homoseksualnym apetytom, przy zapewnionych dostawach świeżego mięsa. Zachwycająca ewolucja idei celibatu!





sobota, 15 listopada 2014

Jeszcze o myśleniu pierwotnym, pedofilii i systemie kastowym

Pisałam ostatnio co nieco o dopuszczalności pedofilii w świętych tekstach (i nie tylko) różnych religii. Wszystko na to wskazuje, ze Chrześcijaństwo jest wyjątkiem takich praktyk nie dopuszczając (minimalny wiek zamążpójścia w średniowieczu dla dziewczyny to 12, a w uzasadnionych przypadkach 18 lat).
Cały ten przegląd jednak dał mi do myślenia. Niepokoi mnie ten powszechny konsensus - mężczyzna ma prawo używać dziecka wbrew naturze. Czy to także ślad czegoś, co nazwałam myśleniem pierwotnym? Czy tak właśnie myśli człowiek, który z cywilizacyjnym wpływem Chrześcijaństwa się nie zetknął? Wszystko na to wskazuje, że tak, co więcej w obrębie jego oddziaływania istnieją ludzie ten pogląd wyznający, tylko nie mogą się zbyt ostentacyjnie z nim obnosić. Moje własne doświadczenie to, niestety, potwierdza.

Byłam typowym PRL-owskim dzieckiem z kluczem na szyi biegającym samopas od pierwszych lat podstawówki. Tylko Aniołowi Stróżowi zawdzięczam, że nic naprawdę strasznego mi się nie przytrafiło. Wyrośnięta jak na swój wiek, zwracałam uwagę wyglądem i niezwykłym kolorem włosów. Wysłuchiwanie komentarzy obcych ludzi - na ogół chamskich - na ten temat było przykrą częścią mojej codzienności. Przezwiska rówieśników nie były szczególnie przyjemne, ale jakoś wytłumaczalne.  Co szokuje mnie do dziś dnia, to ilość tekstów o zabarwieniu seksualnym pochodzącym od dorosłych mężczyzn skierowanych do 7, 8, 9 letniej dziewczynki. Często wtedy ich nie rozumiałam, moja niewinność mnie chroniła, ale intuicyjnie czułam, że to coś paskudnego. Przy czym nie mam na myśli zboczeńców grasujących w pobliżu szkoły i prezentujących swoje genitalia tylko tzw. normalnych mężczyzn - nie wolnych od seksualnych apetytów na widok ładnej dziewczynki, ale wyrażających je zastępczo jedynie werbalnie. Gdyby istniało prawne i zwyczajowe przyzwolenie na folgowanie tym apetytom, zapewne oglądalibyśmy i u nas wysyp 8-letnich panien młodych wykrwawiających się na śmierć w noc poślubną.
Praca cywilizacyjna 20 wieków Chrześcijaństwa oszczędziła nam tego, ale myślenie pierwotne nie znikło, tylko zeszło do podziemia.

Podobnie rzecz ma się z systemem kastowym - w Indiach oficjalnym - w pozostałych częściach świata praktykowanym bez  używania tej nazwy, nawet w krajach chrześcijańskich, których konstytucja zapewnia obywatelom równość wobec prawa. Wystarczy poobserwować grupę dzieci w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym i wyżej. Jak hierarchicznej struktury natychmiast nabiera taka grupa i jak nieprzekraczalne są podziały, które tworzy. Rzecz została świetnie opisana w książce Amandy Craig "Private place", o której już na tym blogu wspominałam, więc nie będę się dłużej rozwodzić.
"Moralność obowiązuję tylko miedzy równymi" jak to zostało trafnie zauważone  w "Wojnie Peloponeskiej" i tu jest pies pogrzebany - nie uważamy się za równych. Niektóre różnice są oczywiste - pozycja społeczna, bogactwo, władza. Chyba tylko w społeczności aniołów nie miałyby wpływu na traktowanie obdarzonych nimi jednostek (choć chóry aniołów także mają hierarchiczny układ). Inne niedostrzegalne gołym okiem, a równie oczywiste. Grupa wyznacza jednostce miejsce w stadzie (na podstawie nie wiem czego) i biada, jeśli jej zachowanie do tego miejsca nie pasuje np. ofiara nie pozwoli się dręczyć tylko się odwinie i przyładuje dręczycielowi, albo osoba uznana za gorszą wykaże wyraźną wyższością np. intelektualną.
Jednak dopóki ta pozycja i związane z nią oczekiwania nie są zwerbalizowane, skodyfikowane w systemie prawnym i dziedziczne, jednostka ma szanse się grupie postawić i w sprzyjających okolicznościach wygrać.

Kiedy przyjrzymy się przypadkowi Asii Bibi i sytuacji chrześcijan w Pakistanie w ogóle, to uderza jedna rzecz - są oni traktowani przez muzułmanów dokładnie tak samo jak niedotykalni przez wyższe kasty w Indiach np. nie wolno im pić wody z tego samego źródła, gdyż jako nieczyści mogliby ją skazić. Asia Bibi będąc w lokalnej społeczności na pozycji ostatniej ofiary, od której oczekiwano wyłącznie przepraszania, że żyje i lizania stóp pozostałym członkom stada ośmieliła się zrobić coś co tej pozycji nie pasowało - zaczerpnąć wody z tego samego wiadra, a kiedy stado chciało ją za to ukarać miała czelność bronić siebie i swojej wiary łamiąc kolejne tabu. Prawo oficjalne, poparło niepisane prawo stadne, że ofiara, która wypada z roli ofiary powinna zostać zabita.

Podejrzewam, że Chrześcijanie w Indiach to głównie potomkowie niedotykalnych, dla których konwersja była ucieczką przed systemem kastowym. Wyobrażam sobie jaką ulgą była dla nich świadomość, że przynajmniej w oczach Boga są równi, być może władze brytyjskie też ich jakoś popierały.

Tak a propos władz brytyjskich, słyszałam niedawno, że pewien gubernator stanu Gudżarat (niestety nie pamiętam nazwiska) zabronił zabijania niemowląt płci żeńskiej, palenia wdów na stosie i grzebania żywcem trędowatych. Na zarzut, że ingeruje w miejscowe zwyczaje religijne odpowiedział, że brytyjskim zwyczajem religijnym jest wieszanie tych, którzy mordują niemowlęta, palą wdowy i grzebią żywcem trędowatych, czym zakończył dyskusję.

piątek, 14 listopada 2014

O niedźwiedziach i zarządzaniu wyobraźnią zbiorową

Dzisiaj dla odtrutki po wczorajszym researchu na temat figli wśród różnych religii obejrzałam kilka filmików o Wojtku - syryjskim niedźwiedziu brunatnym, którego historię znałam i Baśce murmańskiej - niedźwiedzicy polarnej, o której usłyszałam po raz pierwszy.

W komentarzach pod angielskim filmem dokumentalnym o Wojtku jakiś tamtejszy potomek żołnierza z armii Andersa zadał retoryczne pytanie: Dlaczego historia polskiego ruchu oporu zupełnie się nie przebiła do zbiorowej świadomości?
To dobre pytanie jak powiada klasyk w filmie Trzej Kumple (bardzo polecam).

Ja bym je poszerzyła: Dlaczego w ogóle pewne fakty się nie przebijają, choć zdecydowanie powinny, a inne, oględnie mówiąc wzięte z zadu (żeby się nie wyrażać), rządzą zbiorową wyobraźnią?
Przypadek czy może ktoś tym umiejętnie zarządza?

Wielu ludziom na zachodzie Kościół Katolicki kojarzy się wyłącznie z pedofilią księży, ewentualnie inkwizycją, na temat której pojęcie mają dość blade (bardziej wykształconym z krucjatami), choć żyją wśród zdobyczy cywilizacyjnych, które mu zawdzięczają. Ci sami ludzie dają się łatwo uwieść hinduskim guru - szarlatanom, albo podejrzanym tybetańskim mnichom, którzy mają do monastycznej dyscypliny stosunek dość swobodny, zwłaszcza na zachodnich bogatych łowiskach.
Nawet teraz, kiedy wiedza na temat wyczynów Sai Baby, Maharishi'ego, Osho, ruchu Hare Kriszna jest dość dostępna, nie widzę karykatur w Internecie, ani stwierdzeń, że  pederastia, wyłudzanie pieniędzy i pranie mózgu jest istotą hinduizmu lub buddyzmu.

 Kiedy wyszło na jaw, że jeden z tybetańskich "wysoko urzeczywistnionych" mistrzów duchowych "diamentowej drogi" Kalu Rinpocze (bardzo starożytny zresztą) ma na sumieniu nie tylko bardzo liczne przypadki wykorzystywania seksualnego, ale również straszenia ofiar konsekwencjami ewentualnego zdemaskowania go na ileś tam wcieleń, europejski propagator buddyzmu tybetańskiego lama Ole Nydahl skwitował to stwierdzeniem, że celibatem  w tym środowisku nikt się nie przejmuje.
Mogę sobie wyobrazić, co by się działo gdyby to był ksiądz katolicki na placówce misyjnej!

Wszyscy wiemy, albo możemy się łatwo z internetu dowiedzieć o akceptacji dla pedofilii w Islamie.
Bardzo działają na wyobraźnię liczne przypadki 8 letnich panien młodych, które umarły z upływu krwi w noc poślubną albo przy porodzie w wieku lat 11. O proroku Mahomecie i jego ukochanej żonie Ajszy poślubionej w wieku lat 6 możemy nawet obejrzeć wstrząsający film.

Natomiast seksualny aspekt kultury hinduskiej kojarzy się przede wszystkim z kamasutrą  i dosłownymi jej ilustracjami na fasadach świątyń - dla zachodniego odbiorcy objawienie seksu wyzwolonego. Zdecydowanie mniej (albo wcale) nie przebija się fakt, że według świętych tekstów tej religii mężczyzna powinien poślubić kobietę o 2/3 młodszą (czyli 30-latek 10 latkę, 21-latek 7-latkę itp.) i koniecznie przed osiągnieciem przez nią dojrzałości seksualnej (kiedy jeszcze biega nago). Ojciec, który by zaniedbał wydania córki za mąż do tego czasu, popełnia grzech, a ona sama jest zhańbiona. Takie podejście ma oczywiście konsekwencje podobne jak w krajach muzułmańskich typu Jemen czy Arabia Saudyjska. Dziewczynki, których cudem nie abortowano ze względu na płeć, albo nie uduszono tuż po urodzeniu, umierają w noc poślubną lub przy porodzie.
Do uprawiania kamasutry służą głównie kurtyzany - czyli kobiety, które zamiast wydać za mąż zaprowadzono do burdelu w wieku lat 12 - po latach wprawy. Pełne wyzwolenie seksualne!

Jeszcze bardziej wyzwolony jest Talmud Babiloński według, którego można poślubić dziewczynkę w wieku niepełnych lat 3, a seks z chłopcami do lat 9 jest dopuszczalny, gdyż chłopiec to nie mężczyzna, a więc biblijny zakaz współżycia ze sobą dwóch mężczyzn nie obowiązuje. Trudno się dziwić, że pedofilia (głownie homoseksualna) jest takim problemem w środowisku ortodoksyjnych Żydów.

Profesor Hartman , GW, i wszystkie liberalno-lewicowe media na zachodzie na tak łakomy kąsek się jednak nie rzucają. Podobnie jak ignorują podboje seksualne Cohn - Bendita wśród przedszkolaków, przypadek Woody Allena i Polańskiego(tego nawet zawzięcie bronią), projekty zalegalizowania pedofilii niemieckich zielonych w latach 80, problem powszechnej pedofilii w Hollywood itp. Ciekawe dlaczego?