Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cenzura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cenzura. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2025

Grooming gangs naszą przyszłością?


Pakistani grooming gangs w przemysłowych miasteczkach północnej  Angli. Tysiące gwałconych, zmuszanych do prostytucji, bitych (także zabitych) i torturowanych białych dziewczynek w wieku szkolnym pochodzących z rodzin robotniczych i dołów społecznych.

Policja nie interweniowała, albo w bardzo specyficzny sposób np aresztując ojca, który ratował gwałconą córkę. Cała lokalna administracja współwinna. Poświęcono te nieszczęsne dziewczynki na oltarzu politycznej poprawności. 

Wyroki bardzo nieliczne i śmiesznie niskie. Najwyższy wynosił 9 lat, z czego dziad odsiedział 4, podczas których mógł wychodzić na przepustki do miasteczka, gdzie żyły jego ofiary. Deportować do Pakistanu nie można bo prawa człowieka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Zdecydowanie surowiej potraktowano rodzimych mieszkańców, którzy wyrazili swoje zdanie w internecie...

Ayan Hirsi Ali twierdzi, że w krajach Beneluxu (i całej zach. Europie) istnieje analogiczne zjawisko tzw "loverboys" z muzułmańskich krajów pn Afryki. Tak samo czatują na swoje ofiary pod szkołami, udają "boyfriendów", by płynnie przejść do zmuszania "swojej girlfriend"do kopulacji z wieloma przedstawicielami klanu (w średnim wieku) dziennie...

Jeśli obecna władza się utrzyma, to od 2026 czeka nas realizacja postanowień paktu migracyjnego i będziemy wreszcie mieć TAK JAK NA ZACHODZIE!!!


Po raz kolejny muszę pogratulować rodakom, którzy demonstracyjnie nie wzięli karty do referendum w czasie wyborów parlamentarnych 2023. Myślicie, że to dotknie tylko "pisowców", te doły społeczne "kupione za 500+", że to ich córki będą padać ofiarą wyżej wspomnianych praktyk? Żebyście się nie zdziwili!

No cóż, jesli to dotknie waszych dzieci możecie się zawsze pocieszyć że:
a) PiS już nie rządzi
b) Zasiłek w wysokości ponad 1000 euro dla nielegalnych migrantów wmuszonych Polsce bardzo zdenerwuje pisowców, których emerytury, a nawet zarobki (jeśli mają pracę) są znacznie niższe.
 

wtorek, 2 listopada 2021

LGBT - tak, "neopelagianizm" - nie, czyli synod o synodalności.

Oglądam sobie na YouTube dominikański program Karetka w drodze, a tam gość - młody ksiądz w koszulce polo - fan papieża Franciszka, jak sam się określił, opowiada o przygotowaniach do synodu o synodalności.  Gość coraz bardziej się rozkręca, gospodarz nieco go tonuje, aż wreszcie gdzieś pod koniec zapytany o konkretne grupy, które mają być konsultowane, wypala z błyskiem w oku, że marzy o spotkaniu ruchu oazowego ze środowiskami LGBT. Prawdopodobnie nie mogłoby się to odbyć w na terenie kościelnym, ale na przykład w domu kultury... (o ile dobrze pamiętam).

To nie pierwsza taka wypowiedź w przestrzeni publicznej, wcześniej czymś podobnym popisał się biskup Jarecki. Nie wiem czy obaj duchowni zdają sobie sprawę, co to są środowiska LGBT, ale trudno mi wyobrazić sobie, że nie wiedzą, że to aktyw promujący pewną ideologię maksistowskiej proweniencji, a nie reprezentacja osób o skłonnościach homoseksualnych lub zaburzonej tożsamości płciowej.

Tygodnik Do rzeczy wrzucił na YouTube zapis paneli z konferencji "Ideologia LGBT – ochrona prawna rodziny" organizowanej przez Fundację "Strażnik Pamięci". Przed jednym z nich Tylko dobrze, albo wcale? Cenzura LGBT wypowiada się dr Mike Davidson z Wielkiej Brytanii. To, jak rozumiem, terapeuta zaangażowany w pomoc homoseksualistom, którzy pragną swój pociąg do własnej płci przezwyciężyć. Człowiek opowiada o realnej i dotkliwej dyskryminacji wobec tych osób i wszystkich zaangażowanych w pomoc im ze strony państwa i podmiotów popierających środowiska LGBT (np utrata prawa do wykonywania zawodu, wypowiedzenie konta w banku itp). 

Wiem, że w Kościele też istnieją takie grupy i osoby, ale czegoś ani miłosierne serduszko papieża Franciszka, ani jego fani - biskupi i księża - nie kwapią się do konsultacji z nimi. Kościół, który opowiedział się po stronie oligarchów promujących LGBT, całkowicie ignoruje istnienie tych osób i ich heroiczna walkę z własną słabością. Są praktycznie zostawieni sami sobie, narażeni na ataki potężnego i bardzo wpływowego lobby i dezaprobatę Kościoła reprezentowanego albo przez cioty w sutannach (habitach), albo infantylnych kretynów fantazjujących o swoim nadzwyczajnym "miłosierdziu".

Bardzo mi to przypomina stosunek tej instytucji do samotnych kobiet żyjących w czystości, gdyż nie załapały się na propozycje związków z rozwodnikami (znaczy cudzymi mężami). Co mają te grupy wspólnego? Ano poważnie traktują nauczanie Kościoła Katolickiego, za co płacą realną cenę jak np. wykluczenie społeczne. Kościół robiąc gwałtowny zwrot ku możnym tego świata i promowanemu przez nich stylowi życia po prostu zdradził tych ludzi, wcześniej oklejając etykietką neopelagianizmu, żeby zwolnić się od ewentualnych (mało prawdopodobnych) wyrzutów sumienia.

Z czego to wynika? Ano z braku wiary po prostu. Ewangelia swoje, tradycja swoje, a i tak wszyscy zostaną zbawieni. W imię czego więc powstrzymywać się od chędożenia wszystkiego, co się rusza?
Jeśli ktoś się uparł, żeby sobie odmówić tej przyjemności, to do kogo ma pretensje? Pan Bóg jest miłosierny, a jego księża aktywni na gejowskich portalach jeszcze bardziej, zwłaszcza dla siebie samych...

Swoją drogą dlaczego wciąż przyjmuje się ofiary pieniężne za odprawianie mszy za zmarłych, przecież każdy ma zbawienie od ręki chce tego czy nie? Dlaczego jeszcze nie zniesiono dnia zadusznego, a listopada nie zamieniono w miesiąc aktywności homoseksualnej zamiast modlitw za zmarłych? Dlaczego wciąż kanonizowani są nowi święci? Czym ich sytuacja różni się od Hitlera i Stalina - przecież wszyscy są zbawieni bez różnicy?!

A co jeśli tak nie jest? A co jeśli nawrócenie jest potrzebne? Dokąd prowadzeni są ci wszyscy pogubieni ludzie kompulsywnie kopulujący z osobami tej samej płci, przy okazji nabawiając się wszystkich możliwych chorób przenoszonych drogą płciową i nierzadko HIV-a? Utwierdzanie ich w tym ma być miłosierdziem? Co czeka owych "miłosiernych", którzy popychają  nieszczęśników ku przepaści, albo  odwodzą od konwersji ludzi innych wyznań, którzy w Kościele Katolickim odnaleźli Prawdę?



wtorek, 11 października 2016

Nieoczekiwany pożytek z cenzury na Facebooku

Okazało się właśnie, że niejaka Sylwia de Wydenthal (lub jakoś tak) jest odpowiedzialna za cenzurowanie polskiego Facebooka - usuwane są treści patriotyczne, promowane bluźniercze jak np. opluwanie JPII. Owa osoba jest zaangażowana w działalność KODu, co właściwie wszystko wyjaśnia. W USA Zuckenberg niedawno się musiał tłumaczyć z usuwania konserwatywnych treści, gdyż zostało mu to udowodnione. Ot lewactwo ze swoją sławną "tolerancją"!

Ta informacja jednak nieco pomogła mi się uporać z morzem dezinformacji w Internecie. Sporo jest w nim materiałów o Soborze Watykańskim II, który wielu uważa za katastrofalny. Trudno się z nimi nie zgodzić słuchając poważnych badaczy jak prof. Jacek Bartyzel czy dr Cenckiewicz. Jeszcze bardziej niepokojące są wieści z synodu o rodzinie. Wrażenie, że istnieje jakaś rewolucyjna mniejszość, która chce zmienić nauczanie Kościoła jest przemożne. Toteż nie dziwię się, że katolicy świeccy i duchowni wyrażają bardzo otwarcie swoje niezadowolenie z takiego stanu rzeczy. Niektórzy posuwają się do negowania ważności ostatnich papieży od Jana XXIII począwszy, inni twierdzą, ze obecny Kościół nie jest już katolicki, tylko stal się kolejną protestancka sektą p.t. Novus Ordo itp. Sporo jest także krytyki z pozycji wierności Kościołowi. Miałam poważny kłopot z rozeznaniem gdzie jest prawda, ale niespodziewanie przyszła mi z pomocą główna cenzorka polskiego Facebooka. Gdyby Jan Paweł II był tym, o co jest oskarżany z pozycji radykalnego tradycjonalizmu lub wręcz sedewakantyzmu, nie byłby celem wściekłych ataków wiadomej centrali.
Szatańska nienawiść wymierzona w niego jest raczej potwierdzeniem świętości.

Inną rzeczą jest interpretacja pewnych dokumentów jak Nostra Aetate i ocena pewnych eksperymentów jak "dialog z Judaizmem". O całkowitym niepowodzeniu i bezsensie tegoż wypowiedziało się niezależnie od siebie wielu znawców tematu jak ks. prof. Waldemar Chrostowski. red. Pawel Lisicki czy dr Eugene Michael Jones. Media jednak ciągle karmią nas informacjami w stylu papież zakazał nawracania Żydów, gdyż uznanie Chrystusa nie jest im potrzebne do zbawienia.
Zachowuję dystans do wszelkich tego typu informacji.  Jak działa przeciwnik pokazuje przypadek o. Malachi Martina - autora bestsellerów, radykalnego tradycjonalisty oskarżającego Watykan o satanizm. Otóż okazało się, że w przed soborem, w napisanej pod pseudonimem książce "Pilgrim' lobbował na rzecz Żydów sugerując współwinę Kościoła Katolickiego za ich prześladowania w ciągu wieków.

Istnieje więc szansa, że inni zagorzali tradycjonaliści mogą być kimś innym, niż się podają. Mentalność sekciarzy, ciągle rozłamy i "eksponowanie" siebie nawzajem na You Tube jako heretyków dobrze nie świadczy o tym środowisku. Ciekawym wątkiem jest ich bezkrytyczne uwielbienie dla Putina, którego "życzliwość dla Katolicyzmu" jest znana.