Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islam. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2025

Grooming gangs naszą przyszłością?


Pakistani grooming gangs w przemysłowych miasteczkach północnej  Angli. Tysiące gwałconych, zmuszanych do prostytucji, bitych (także zabitych) i torturowanych białych dziewczynek w wieku szkolnym pochodzących z rodzin robotniczych i dołów społecznych.

Policja nie interweniowała, albo w bardzo specyficzny sposób np aresztując ojca, który ratował gwałconą córkę. Cała lokalna administracja współwinna. Poświęcono te nieszczęsne dziewczynki na oltarzu politycznej poprawności. 

Wyroki bardzo nieliczne i śmiesznie niskie. Najwyższy wynosił 9 lat, z czego dziad odsiedział 4, podczas których mógł wychodzić na przepustki do miasteczka, gdzie żyły jego ofiary. Deportować do Pakistanu nie można bo prawa człowieka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Zdecydowanie surowiej potraktowano rodzimych mieszkańców, którzy wyrazili swoje zdanie w internecie...

Ayan Hirsi Ali twierdzi, że w krajach Beneluxu (i całej zach. Europie) istnieje analogiczne zjawisko tzw "loverboys" z muzułmańskich krajów pn Afryki. Tak samo czatują na swoje ofiary pod szkołami, udają "boyfriendów", by płynnie przejść do zmuszania "swojej girlfriend"do kopulacji z wieloma przedstawicielami klanu (w średnim wieku) dziennie...

Jeśli obecna władza się utrzyma, to od 2026 czeka nas realizacja postanowień paktu migracyjnego i będziemy wreszcie mieć TAK JAK NA ZACHODZIE!!!


Po raz kolejny muszę pogratulować rodakom, którzy demonstracyjnie nie wzięli karty do referendum w czasie wyborów parlamentarnych 2023. Myślicie, że to dotknie tylko "pisowców", te doły społeczne "kupione za 500+", że to ich córki będą padać ofiarą wyżej wspomnianych praktyk? Żebyście się nie zdziwili!

No cóż, jesli to dotknie waszych dzieci możecie się zawsze pocieszyć że:
a) PiS już nie rządzi
b) Zasiłek w wysokości ponad 1000 euro dla nielegalnych migrantów wmuszonych Polsce bardzo zdenerwuje pisowców, których emerytury, a nawet zarobki (jeśli mają pracę) są znacznie niższe.
 

poniedziałek, 22 listopada 2021

Drang nach Westen, czyli hidżra (hijra)

Migracja ludności bliskiego wschodu do Europy zachodniej w wielu aspektach przypomina kolonizację Ameryki. Najbardziej rzutcy, młodzi ludzie - bynajmniej nie ubodzy - sprzedają, co mają i ruszają  w drogę, aby "spełnić swoje marzenia". Są to głównie młodzi mężczyźni w wieku poborowym + nieliczne rodziny z dziećmi. Są bardzo dobrze przygotowani do swojej eskapady, wiedzą co mówić, żeby dostać azyl, nawet jeśli kraj, z którego pochodzą, jest uważany za bezpieczny.

„Dokonuj rzeczy niemożliwych, aby osiągnąć marzenie o Europie”. (Z migranckiego czata).  Twitter, Anna Klara @klarasoltan


Fora migranckie dostarczają im potrzebnych informacji o procedurach i podpowiedzi wersji wydarzeń, w którą europejskie jelenie uwierzą:

Zamieszczone na twitterze przez Klara Maria @klarasoltan

Bliskowchodni "pionierzy" są doskonale świadomi ryzyka, a jednak niektórzy z nich nie wahają się zabierać ze sobą małych dzieci, dokładnie tak samo jak Europejczycy zasiedlający Amerykę. Tutaj jednak podobieństwo się kończy, gdyż europejscy pionierzy na dzikim zachodzie, czy imigranci do USA  w XIX i XXw., byli przygotowani na ciężką pracę w nowym kraju. Ich marzeniem był dobrobyt wypracowany własnymi rękami, w środowisku sprzyjającym przedsiębiorczości i pracowitości.

Muzułmańska hidźra (hijra) to pozyskanie dla islamu nowych terytoriów przez pokojowe zasiedlenie. W przypadku Europy zachodniej elementem decydującym o atrakcyjności wybranego celu wędrówki ludów są zasiłki, w zupełności zaspokajające potrzeby bytowe przybyszów z bliskiego wschodu i Afryki. Ich marzenie o lepszym życiu to dobrobyt podarowany przez naiwnych niewiernych, na swoja własną zgubę. Biorąc pod uwagę dzietność przybyszów, łatwo przewidzieć, co stanie się ze starzejącymi się społeczeństwami Zachodu. Zostaną wymienione na młodych wyznawców proroka. I tu pojawia się problem: kto wtedy będzie pracować na ich dobrobyt. Chrześcijańskie narody wymrą śmiercią samobójczą, a razem z nimi etos pracy. 

Europa, zwłaszcza północna to nie bliski wschód. Tutaj trzeba się nieźle natrudzić, by wydrzeć ziemi umiarkowanie obfity plon. Ropa naftowa nie sika samoistnie. Wszystko wymaga systematycznego i dobrze zorganizowanego wysiłku: od uprawy i hodowli, przez budowanie domów i ogrzewanie ich zimą, do wydobywania surowców i produkcji potrzebnych dóbr. Bez ludzi wykonujących te czynności bogactwo zniknie. Europa stanie się nieprzyjaznym zimnym kontynentem, jakim była w starożytności.

Tymczasem jednak trwa radosne świętowanie: muzułmanie przy entuzjazmie mediów liberalno-lewicowych konsekwentnie i agresywnie przeprowadzają swoją hidżrę, a zachód - przy zachęcie i aplauzie tychże samych mediów - popełnia rytualne sepuku.

To dla nas ostrzeżenie jak (auto)destrukcyjne jest "chrześcijaństwo" bez Boga, jego lewacka karykatura zamieniająca głupca w głupca doskonałego. Współczucie, które usiłuje się w nas wzbudzić obrazkami dzieci o dużych czarnych oczach patrzących z każdego przystanku jest sprytną sztuczką oszustów - emocjonalnym szantażem, któremu nie wolno ulegać ani zwykłym obywatelom, ani - tym bardziej - ludziom sprawującym władzę.

Pod materiałami na temat migrantów w Internecie jednym z najczęstszych komentarzy jest pytanie: dlaczego ci wszyscy muzułmanie ciągną się do odległej Europy, kiedy maja w bezpośrednim sąsiedztwie bogate kraje arabskie, bliskie im religijnie i kulturowo? Czasem pytanie jest sformułowane inaczej: dlaczego te bogate kraje arabskie, zamiast przeznaczać miliardy na budowę meczetów w Europie (i łzawe reportaże z granicy telewizji Al Jazeera), nie przyjmą swoich współwyznawców rzekomo uciekających przed wojną i biedą? Ano właśnie dlatego, że to jest hidżra i muzułmanie na całym świecie to rozumieją, kibicują swoim dzielnym braciom i wspomagają ich: 

 Z migranckiego czata, twitter Anna Klara @klarasoltan

Jest mentalna przepaść między spojrzeniem tych zdeterminowanych ludzi na sens swoich działań, a naszym odbiorem ich sytuacji, czy są to kretyńskie, łzawe apele "aktywistów" czy ironia prawicy:

Wiersz migranta napisany w lesie pod granicą BLR-PL:
Zimna Europo, gdzie twoje morale?
Na próżno z procy w twoje serce walę;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
Kasa przepadła, pilnują mnie z drona.
Kurtka od Bossa całkiem uświniona
 Wojciech Wenzel na Twitterze
Oglądałam wczoraj debatę na Wirtualnej Polsce, w której brali udział: Anna Maria Dyner - analityczka Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych, gen. broni rez. dr Mirosław Różański - prezes Fundacji Stratpoints, Wojciech Konończuk - wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, prof. Daniel Boćkowski - Instytut Socjologii, Uniwersytet w Białymstoku oraz dr Piotr Łukasiewicz - Polityka Insight, Collegium Civitas. Ludzie poważni, wypowiedzi kulturalne i merytoryczne, niektóre bardzo sensowne i przenikliwe, aż nagle w ostatniej rundzie pan Łukasiewicz, były żołnierz i ambasador w Afganistanie, jako receptę na przyszłość wydobył z siebie emocjonalny apel godny Mai Ostaszewskiej czy innej Jachiry. "Musimy coś zrobić, żeby na naszej wschodniej granicy nie ginęli ludzie!" - zakwilił ku zażenowaniu pozostałych gości. 

Dlaczego ludzie nie mogą ginąć akurat na wschodniej granicy ? Rozumiem, że na północnej i południowej byłoby im przyjemniej? A co z ludźmi w głębi kraju? Czy ich śmierć nie zasługuje na współczucie? To, że lesie, a nie w dużym mieście, jak staruszki rozjeżdżane na pasach  przez celebrytów, uniewinnianych przez rozgrzane sądy? Ale one nie mają tych dużych bliskowschodnich oczu, tak dobrze prezentujących się w zachodnich mediach! "Wkładki mięsne" ze sprywatyzowanych kamienic w Warszawie, wyrzucone na bruk, raczej przypominają ziemniaki niż książąt  i księżniczki orientu (nawiązując do eleganckiej metafory Kingi Dunin). Zakatowany na śmierć franciszkanin w parku Aleksandria w Siedlcach z jakichś tajemniczych względów też nie jest atrakcyjny medialnie...




czwartek, 28 stycznia 2021

O zwodzeniu i uwodzeniu


W czasach flirtu z New Age namalowałam taki oto obraz, bardzo zresztą skrytykowany przez moją kuzynkę - profesjonalistkę - za niezwykle ubogie środki malarskie (zwłaszcza kolorystykę)  i brak wyobraźni potrzebnej do tego rodzaju metaforycznych przedstawień. Dość mnie to uraziło, bo byłam zadowolona z wyniku swojej pracy. Po latach muszę przyznać jej rację, ale to nie braki formalne zmieniły mój stosunek do tego dzieła.

Kiedy uświadomiłam sobie czym w istocie jest New Age usiłowałam oczyścić swoje życie ze wszystkich jego śladów (niestety wiele decyzji wtedy podjętych miało nieodwracalne skutki). Postanowiłam zniszczyć też wszelkie rysunki powstałe pod jego wpływem, Z zapałem wzięłam się za rzeczony obraz, zdjęłam płótno z blejtramu i pochwyciwszy nożyce zaczęłam je ciąć. Szło mi tak sobie, bo było grube, a nożyczki tępe. W końcu dałam spokój, bo tak do końca nie byłam pewna, co właściwie mój obraz przedstawia. Błękitna postać wyłaniająca się z morskiej głębiny może być przecież interpretowana jako anioł, a nagość kobiety na pierwszym planie ma wymiar wyraźnie  eschatologiczny. Nie wiem więc, czy to anioł ratuje zagubioną duszę, która zapuściła się w niebezpieczne rejony, czy też owa nieszczęsna dusza została zwabiona w niebezpieczne rejony przez kogoś podszywającego się pod anioła światłości i w swej naiwności dobrowolnie podaje mu rękę. Mam wrażenie, że tego rodzaju niepewność często towarzyszy nam w życiu duchowym.

Pani Aleksandra Wojciechowicz opowiada w swoich filmach na YouTube o zwiedzeniu jakiemu sama uległa będąc w Karmelu, kiedy to przez lata brała aktywność wiadomo kogo za łaski mistyczne. Na nas, przeciętnych chrześcijan czasem wystarczy sam świat i własna upadła natura.

Wszystkie te refleksje przyszły mi do głowy pod wpływem obejrzenia do końca szwedzkiego serialu kryminalnego pt. Wallander inspirowanego powieściami Henniga Mankella. Film uwodzi przepięknymi krajobrazami, architekturą, wnętrzami i poziomem życia, o którym możemy tylko pomarzyć. Za tym rajskim sztafażem kryje się smutna prawda o współczesnej Skandynawii. Dojmująca samotność ludzi w rozbitych rodzinach, niezobowiązujący seks traktowany jako sport, kompletny brak jakiegoś duchowego wymiaru, młodzież rozpuszczona do obrzydliwości, wrzeszcząca na swoich rodziców, a nawet atakująca ich fizycznie i jednocześnie bezbronna wobec świata.  Nad tym wszystkim unosi się wszechwładza państwa, które może np. odebrać dzieci rodzicom pod najbardziej idiotycznym pretekstem.

Kryminały, chcą tego czy nie, prezentują odbiorcom poglądy ich twórców na temat moralności i tak też rzecz się ma z książkami Mankella i serialem Wallander. Tytułowy bohater expressis verbis wyraża przekonanie, ze największym złem w życiu społecznym jest samoorganizacja lokalnych społeczności w obliczu  niewydolności policji i zbyt pobłażliwego dla przestępców prawa. Społeczność lokalna niesłusznie podejrzewa wypuszczonego z więzienia pedofila o gwałt i morderstwo, bo winny jest emerytowany policjant. Zanim jednak policja to ustali ginie stara matka pedofila od kamienia przeznaczonego dla syna, a on sam popełnia samobójstwo. Podobnie rzecz się ma z młodym piromanem, który po wyjściu z więzienia zostaje pobity przez lokalsów, a w podpalonym przez nich kiosku ginie niewinny człowiek. Analogiczna grupa samoobrony katuje na śmierć młodego Polaka, podejrzanego - słusznie, jak się później okazuje  - o włamania i kradzieże.

Choć nikt tego wyraźnie nie deklaruje, ale film pokazuje to jasno, że jeszcze gorszym złem, jest chrześcijaństwo, które zajmuje dokładnie takie miejsce w światopoglądzie szwedzkim jak Szatan w katolickim - jest złem metafizycznym. Przypisuje się jego wyznawcom nie tylko hipokryzje i zaburzenia psychiczne, ale przede wszystkim regularne stosowanie przemocy z terroryzmem włącznie. Wojujący islam w filmie nie występuje, choć sławne z "no go zones" Malmo tuż za rogiem.

Polityczna poprawność nie chroni przybyszów z krajów postkomunistycznych - Polacy to złodzieje pijący wódkę, tłukący swoje żony, a przy tym zabierający pracę poczciwym Szwedom, co prowadzi do samobójstw, Rumunki to prostytutki gotowe sprzedać swoje dzieci za pieniądze, Bałtowie chętnie oddają się pracy niewolniczej w obozie prowadzonym przez demonicznych Jugosłowian trzęsących całym miastem, rosyjska mafia złożona z kryptogejów dybie na życie wychowanej w Szwecji wiolonczelistki i nie boi się policji.

Tytułowy Wallander nie raz nie dwa pobity jest przez przesłuchiwanych lub dzieci swojej znajomej. Nigdy się nie skarży tylko znosi to łagodnie jak baranek na rzeź prowadzony, podobnie inni policjanci. Doskonała karykatura chrześcijaństwa. Pani prokurator pyta łagodnie swoją córkę, dlaczego ukradła znaczną ilość telefonów komórkowych, ta wzrusza ramionami i rzuca od niechcenia "fun". Na to matka jeszcze pokorniej: "co tak strasznego zrobiłam?" Okazuje się, że chodzi o przeprowadzkę ze stołecznego Sztokholmu do prowincjalnego Ystad. "Nienawidzę tego miejsca" mówi smarkula siedząc w domu jak z bajki z widokiem na Morze Bałtyckie. Gdybym ja się znalazła w takiej sytuacji tłukłaby i kopała gówniarę do nieprzytomności, trzeba by mnie było odciągać siłą. Pozwolenie na skrajne chamstwo i agresję wobec dorosłych wcale nie chroni gnojstwa przed niebezpieczeństwami świata. W szkole nastolatki są wrabiane w prostytucje i tak dalece nie wiedzą co zrobić, że popełniają samobójstwa. Dorośli, których można bezkarnie popychać i na nich wrzeszczeć nie są brani pod uwagę jako sprzymierzeńcy w walce z przekraczającym ich możliwości złem.

Jeden jedyny raz ktoś krzyknął na dziecko. To matka Polka, żona wspomnianego złodzieja. Obecny przy tym policjant wytrzeszcza gały ze zdziwienia, nigdy nie widział nic tak potwornego! W następnej chwili matka Polka przytula to samo dziecko, a policjant wytrzeszcza gały jeszcze szerzej. No cóż, wiadomo, Polacy.

Za dużo naczytałam się w młodości Sigrid Undset, Very Hendriksen i Islandzkich Sag. Średniowieczna Skandynawia bardzo pobudzała moją wyobraźnię. Sama proporcja liczby mieszkańców do powierzchni wprawiała mnie w zachwyt, nie mówiąc już o długości linii brzegowej. Potem katalogi IKEI wzmagały moją tęsknotę za własnym domem,. takim właśnie przestrzennym, pełnym światła i urządzonym z gustowną prostotą. Jednak moje wyobrażenia miały się tak do rzeczywistości jak Dorian Gray z powieści Oscara Wilde'a do swojego portretu.

Bardzo ciekawe, jak wiele przekleństw w języku szwedzkim zawiera słowo Szatan. Nie brzmi to jak nasze "idź do diabła", tylko jak wzywanie jego imienia. Mam nieodparte wrażenie, że zostało wysłuchane i wezwany przybył podszywając się pod anioła światłości...



 

niedziela, 19 maja 2019

Jak pederastia stała się pedofilią, czyli o operacji na języku i emocjach

Obejrzałam wczoraj film "Pedofile" Sylwestra Latkowskiego, zrobiony w 2005 dla TVP, wyświetlony raz, odłożony na półkę i wczoraj wyemitowany ponownie. Wszystkie istotne informacje - jak nazwiska celebrytów korzystajacych z usług nieletnich chłopców-prostytutek - zostały wypikane, z wyjątkiem ks. Jankowskiego (i jego ofiary). Czyżby prezes Kurski grał w drużynie wroga? Słyszałam, że film został pułkownikiem, z powodu ujawnienia nazwiska znanego reżysera, znajomego Jana Dworaka. Wspomniany miał być także przypadek terapeuty Andrzeja Samsona i ministra spraw zagranicznych w rządzie Mazowieckiego - Skubiszewskiego. Żadnego z tych nazwisk jednak nie usłyszymy - i w ogóle nie wiele usłyszymy gdyż, co drugie słowo w, i tak niewyraźnych, wypowiedziach bohaterów filmu jest wypikane.

Można się dowiedzieć jedynie, że nastolatki, które uciekły z patologicznych domów, ośrodków i domów dziecka prostytuują się na Dworcu Centralnym w Warszawie (i innych dworcach dużych miast), a z usług ich korzystają celebryci, politycy, biznesmeni i inni przedstawiciele elit RP. Policja zajmuje się tym niechętnie, a jeśli nawet kogoś namierzy, w sądzie sprawa rozpływa się w niebycie. Prokuratura zaś zapamiętale ściga z urzędu dziennikarzy, którzy odważyli się sprawę nagłośnić, a nazwiska "usługobiorców" ujawnić.

Prawie wszystkie młodociane prostytutki pokazane w filmie to chłopcy ok. 14 lat (od 12 do 15), starszym trudno znaleźć klientów. Wyjątkiem jest 15-letnia dziewczyna, która zaczęła ten proceder 2 lata wcześniej. Widzimy wypikselowane twarze i młodzieńcze ciała o wyraźnych cechach płciowych.
Z czysto biologicznego punktu widzenia są to osoby dojrzałe seksualnie, choć nieletnie. Jeśli pociąg do nich jest pedofilią, to jak nazwać gwałcenie niemowląt lub cztero- czy sześcio- letnich dzieci, które po takiej przygodzie (jeśli ją przeżyją) są okaleczone na całe życie, także fizycznie?

Dlaczego zamieniono adekwatnie opisujące rzeczywistość słowo "pederastia" na "pedofilia"? To oczywiście pytanie retoryczne. Pederasta, w skrócie pedał, w języku potocznym oznacza po prostu homoseksualistę. Wywodzi się od greckiego "pederasteia" określenia relacji o charakterze seksualnym starszego mężczyzny o wysokim statusie społeczno-ekonomicznym (przedstawiciela elity greckiej polis) i urodziwego, nastoletniego młodzieńca, który może na tym związku skorzystać. W starożytnej Grecji specjalny niewolnik zwany "paidagogos" odprowadzał chłopców do szkoły, aby strzec ich  na drodze przed zakusami dorosłych mężczyzn, którzy do samej szkoły mieli wstęp wzbroniony.

Środowiska lewicowo-liberalne mają niełatwy orzech do zgryzienia - jak promując homoseksualizm, ukryć fakt, że jego najbardziej typowymi ofiarami są nieletni. Jeżeli taki proceder zdarza się w Kościele bez wahania określa się go więc mianem pedofilii, nawet jeśli wykorzystane "dzieci" są klerykami w seminarium.

Typowym pedofilem był, jeśli wierzyć świadectwu ofiar, Michael Jackson, który interesował się nimi do wieku ok. 8 - 9 lat, a potem znajdował sobie inny obiekt (czy raczej odbyt), Woody Allen gwałcący swoją 6-letnią córeczkę czy Daniel Cohn-Bendit molestujący przedszkolaki (o czym sam opowiadał w telewizji). Pociąg do nastoletnich chłopców elegancko nazywa się efebofilią, a dziewczynek nimfofilią. To drugie zboczenie bardzo wnikliwie opisał Nabokov w Lolicie. Bohater jego powieści poluje na nimfetki czyli urodziwe dziewczynki w wieku 12 do 14 lat., 16-letnie określa jako "postarzałe" i traci całe zainteresowanie.

Roman Polański spółkujący z odurzoną 13-latką i wykorzystujacy 15-letnią Nastasję Kinsky na planie Tessy d'Uberville to raczej przypadek starego rozpustnika (niż nimfofila), którego z wiekiem pociągają coraz młodsze kobiety. Na podobny syndrom cierpiał Witkacy, który pod koniec życia "mógł" tylko z młódkami. Polański, odpowiadając na pytanie dziennikarza o któryś ze swoich romansów, uznał za rzecz oczywistą, że im kobieta młodsza tym atrakcyjniejsza.

Być może wszyscy mężczyźni maja tego rodzaju skłonności, ale trzyma ich w karbach wychowanie w kulturze chrześcijańskiej. W Islamie nie ma dolnej granicy wieku potencjalnej partnerki seksualanej, mężczyzna może współżyć nawet z niemowlęciem, ale jeśli je uszkodzi musi łożyć na utrzymanie do śmierci. Talmud, o ile się nie mylę, określa wiek minimalny na lat 3, a współżycie z chłopcem do lat 12 (albo 9?) uważa za dopuszczalne, gdyż nie jest on jeszcze mężczyzną (a Bóg potępia tylko współżycie z mężczyznami). O seksualnych wyczynach pogan daje pewne pojęcie mitologia grecka - Leda z łabędziem, Pazyfae z bykiem, Zeus z jałówka, lub pod postacią orla porywający młodocianego Ganimeda itp.

Folgowanie seksualnym apetytom zdaje się prowadzić do coraz dziwaczniejszych zachowań w poszukiwaniu coraz mocniejszych doznań dla stępionych rozpustą zmysłów. Rację ma E. Michael Jones, że wyzwolenie seksualne, jest w istocie formą zniewolenia doskonałego. Jednym z jego przydatnych aspektów są kompromaty. Wspomniany już minister Skubiszewski negocjując umowę z Niemcami był szantażowany przez BND (Bundes Nachrichten Dienst?) ujawnieniem swoich homoseksualnych wyczynów, co bardzo przyczyniło się do jej asymetrycznych (na niekorzyść Polski) zapisów. Michał Boni dał się zwerbować na TW pod groźba ujawnienia pozamałżeńskiego związku z Barbarą Engelking. O ilu rzeczach nie wiemy? Kogo jeszcze służby obcych państw trzymają za jaja? Czy np uległości rządu wobec niedorzecznych żądań Izraela nie można wyjaśnić czymś podobnym?

Całe to "pedofilskie" wzmożenie tuż przed finałem kampanii pozostawia mnie dziwnie obojętną. Drodzy Umiłowani Przywódcy i Ty Nieubłagana Opozycjo (copyright by Stanisław Michalkiewicz) nie machajcie nam tu kutasami przed nosem, to co usiłujecie ukryć i tak wyjdzie na jaw, a wtedy strzeżcie się!

środa, 6 czerwca 2018

Na marginesie sprawy Tommy Robinsona

Obejrzałam na YouTube streaming Tommy Robinsona zakończony jego aresztowaniem. Oficjalny powód, który podali policjanci to "breach of peace" (zakłócanie spokoju) o ile dobrze pamiętam. Owo zakłócanie spokoju polegało na filmowanie budynku sądu w Leeds, w którym odbywał się proces członku tzw "grooming" gangu. Takie gangi działały i działają w małych miastach pn Anglii, gdzie pakistańscy mężczyźni eksploatują seksualnie białe dziewczęta w wieku szkolnym (10-16 lat) z rodzin robotniczych. Ich ofiary najczęściej pochodzą z dysfunkcyjnych rodzin nie zapewniających im należytej opieki. Najpierw pakistańscy młodzieńcy w zbliżonym wieku "zaprzyjaźniają" się z nimi. Dziewczęta żyją w przekonaniu, ze wchodzą w "relację", potem zostają przedstawione starszym mężczyznom, gwałcone (często grupowo), odurzane, uprowadzane, zmuszane do prostytucji czasem torturowane i zabijane.  Proceder trwa od lat 80-tych. Ilość ofiar jest niewiarygodna (400 000 jeśli czegoś nie pomyliłam). Wszystkie sygnały docierające do policji były ignorowane ze względu na polityczną poprawność. Sprawcy latami mogli całkowicie bezkarnie uprawiać swój proceder, a ofiary były uciszane i zastraszane. Tommy Robinson dla kontrastu został posadzony w 5 godz. na 13 miesięcy do więzienia (co może zakończyć się jego śmiercią zważywszy ilość muzułmańskich osadzonych zaludniających ten przybytek) za próbę poinformowania opinii publicznej o wyniku procesu.

Również na YouTube widziałam film zrobiony komórką, przez starszą panią, która zapytała policjanta dlaczego pozwala się muzułmanom na publiczne modły w Hyde Parku, skoro według regulaminu grupowa modlitwa jest tam zabroniona dla wyznawców wszystkich religii. Zirytowany policjant odszczekuje jej niezbyt grzecznie "because my boss said so". Gromada muzułmańskich mężczyzn zaczyna wrzeszczeć na nią na wyścigi. Nieustraszona niewiasta nie daje się sterroryzować i odwołuje się do zasad, które powinny obowiązywać wszystkich. Muzułmanie mają ubaw, a policja staje po ich stronie. Na drugi dzień kobieta zostaje aresztowana - funkcjonariusze przychodzą do jej domu i ewidentnie zakuwają "groźną przestępczynie" w kajdanki pokrzykując dziarsko.

Na kolejnym filmie młoda para z Austrii opowiada wspomnianemu Tommy Robinsonowi (przed uwięzieniem) o tym jak zostali zatrzymani na lotnisku i osadzeni w areszcie za chęć przeprowadzenia z nim wywiadu (dziewczyna) i planowany występ w "speaker's corner" w Hyde Parku na temat wolności słowa (chłopak).

Nie muszę dodawać, że muzułmańskich terrorystów wpuszcza się bez żadnej kontroli, nawet jeśli znani są służbom w całej Europie, żeby mogli spokojnie podrzynać gardła przechodniom i turystom na Tower Bridge.

Czym to wszystko wyjaśnić? Racjonalnie się nie da. Brak danych. Fantastycznie brzmiące hipotezy dr Stanisława Krajskiego przestają być intelektualną rozrywką, przynajmniej proponują jakieś wyjaśnienie - masoni rządzą światem (na którymś tam stopniu przerabiają islam). Masoni czy nie, ale narodami europejskimi rządzą ludzie jawnie im wrodzy, i to nie tylko naszym nieszczęsnym kondominium, lecz także państwami potężnymi jak Wielka Brytania czy Niemcy. Ze szczególnym okrucieństwem rzucają na pożarcie najsłabszych - kobiety i dzieci - wyhodowanemu przez siebie potworowi, który jak nie przymierzając Minotaur czy inny Smok Wawelski regularnie żąda młodej krwi. Ofiary z ludzi - miliony wyabortowanych płodów, dzieci zabierane rodzicom pod najbardziej idiotycznymi pretekstami i tysiące dziewcząt w wieku szkolnym gwałconych przez muzułmanów przy cichej aprobacie władz. To jest obłęd albo coś znacznie, znacznie gorszego!

środa, 31 stycznia 2018

O budowaniu własnej narracji (na temat strat ludności cywilnej podczas okupacji niemieckiej)

Bardzo mnie cieszy duża ilość tekstów na rozmaitych stronach poruszających temat zachowań samych Żydów wobec swoich współbraci podczas niemieckiej okupacji jak np "Dlaczego odpowiedzialność spadła na Polaków" na Frondzie. Widzę z tego, że wielu rodaków ma podobny pomysł na przeciwdziałanie ich kłamstwom, zdecydowanie lepszy niż przekonywanie świata, jak bardzo narażaliśmy się pomagając niewdzięcznym.

Wydaję mi się, że budując własną narrację historyczną powinniśmy przede wszystkim uwolnić od wszystkich obcych wersji. Nie możemy uwewnętrzniać punktu widzenia czy opinii naszych wrogów w mylnym przekonaniu, że mają cokolwiek wspólnego z prawdą historyczną. Pomysł biznesowy o kryptonimie "holokaust" próbowano odpalić już na początku ubiegłego wieku, jednak wobec braku prześladowań Żydów na odpowiednio spektakularną skalę, projekt trzeba było odłożyć. W tym kontekście nie dziwi finansowanie Hitlera przez kapitał żydowsko-amerykański i żydowsko-angielski. Żydowscy bankierzy bez mrugnięcia powieką poświęcili swych ubogich braci ze wschodu, którymi zapewne gardzili nie mniej niż fuerer, aby stworzyć pretekst do dowolnych roszczeń terytorialnych czy finansowych. Efekt przeszedł ich najśmielsze oczekiwania - odkryli żyłę złota. Nikomu nie chodzi o poszkodowanych ludzi, w biznesie nie ma sentymentów, wjeżdżanie potencjalnym ofiarom na emocje - współczucie albo poczucie winy - jest po prostu skuteczną strategią. Tym bardziej nie chodzi o prawdę, bo w cywilizacji żydowskiej takie pojęcie po prostu nie istnieje

"Holokaustianizm" jest nową - po Judaizmie (i marksizmie) - religią Żydów, tak jak poprzednia jest religią krwi - dostępną tylko narodowi wybranemu. W zasięgu jej mitologii Goyim mogą się znaleźć jedynie jako pomocnicy Żydów, jak dobre psy broniące swych panów, ale ich śmierć naprawdę nikogo nie wzrusza. Stąd pomysł, żeby zestawiać śmierć 3 milionów Żydów z 3 mln Polaków  podczas okupacji niemieckiej (lub np z 100 mln ofiar komunizmu), uważają za niedorzeczny. Takie podejście musimy zdecydowanie odrzucić jako chrześcijanie. Śmierć Żyda nie jest jakościowo inna niż śmierć Polaka, jak przekonywała nas onegdaj Barbara Engelking. Z ofiar wojny na terenach dawnej II RP nie wyodrębniamy innych mniejszości narodowych, a przecież np Białoruś straciła połowę populacji. Powinniśmy odrzucić terminy akcentujące wyjątkowość ludobójstwa Żydów jak holokaust czy shoah, jako pojęcia teologiczne ich nowej religii, a nie historyczne.  Używajmy raczej precyzyjnych, neutralnych określeń jak eksterminacja ludności cywilnej polskiej, białoruskiej, żydowskiej. Zamiast "naziści" mówmy niemiecki Wehrmacht, Waffen SS, Luftwaffe, Kriegsmarine , ukraińska SS Galizien itp.

Oddajmy każdemu co się mu należy, uczcijmy ofiary IIWŚ, przywróćmy pamięć o ofiarach komunizmu, napiętnujmy katów, wskażmy ich ideowych następców i obnażmy ich grę , a nade wszystko nie zapominajmy o ludobójstwie dokonywanym dzisiaj na chrześcijanach w Azji i Afryce, Im możemy jeszcze pomóc chociażby uwrażliwiając opinię publiczną. Dobrze by było, żeby ten temat wyparł z przestrzeni publicznej i medialnej wszelkie wątpliwe "pojednania" i "dialogi", naszych polityków gnących się w ukłonach przed aroganckimi Żydowinami, dni Islamu i Judaizmu w Kościele Katolickim itp. Oczywiście Islam jak i Judaizm musimy studiować, żeby wiedzieć z kim mamy sprawę.

Obie te religie nakazują traktowanie "niewiernych" inaczej niż swoich, zezwalają na używanie ich, niewolenie, handlowanie nimi, oszukiwanie, lichwę itp. Istotna różnica polega na tym, że na Islam można się nawrócić i na pełnych prawach wejść do wspólnoty wiernych,  natomiast żeby być pełnoprawnym wyznawcą Judaizmu trzeba się urodzić z matki Żydówki, w każdym innym przypadku pozostaje się Gojem - bydlęciem o ludzkiej twarzy stworzonym przez demony. I tu istotna kwestia dla polityków - czy chcemy takich współobywateli? Dlaczego rozdajemy im paszporty? Czy historia nie nauczyła nas niczego? Oni szanują tylko siłę. Wobec wszystkich narodów, które ich prześladowały i wykopały ze swego terytorium odczuwają respekt. Nami, którzy przyjęliśmy ich gościnnie, gardzą. Jaki jest rachunek zysków i strat wielowiekowego współistnienie - rozpicie chłopów, brak własnego mieszczaństwa, kolaboracyjna elita gotowa układać się z każdym, horror komunizmu, antypolska propaganda... Czy naprawdę chcemy powtórki z tego samego? Niech raczej zostaną w bezcennym Izraelu i tłuką się z Arabami, przy okazji pokazując światu kim są naprawdę.

Szczególny apel kieruję do ludzi Kościoła. Spróbowaliśmy już z nimi "dialogu" i kajania się za nie swoje grzechy. Co to dało? Czas najwyższy zakończyć tę żałosną farsę, wrócić do "Sicut Judaeis non", św. Jana Chryzostoma i św. Jana Ewangelisty. Jest tam ktoś dorosły? Strasznie smutne jest to, że duszpasterze tak skorzy do połajanek wobec wiernych przed żydami, muzułmanami, protestantami i lewactwem wszelkiej maści gną się w paragraf. Ludzie ogarnijcie się to gorzej niż grzech, to błąd!!!


czwartek, 10 września 2015

Najazd się zaczął !!!

O kilku dobrych dni żyję w stanie alarmu intuicyjnego. Moja intuicja alarmuje, że dzieje się coś bardzo poważnego - zaczął się regularny najazd na Europę zorganizowany,  a częściowo także sfinansowany  przez Państwo Islamskie. Jak przed chwilą przeczytałam tamtejsi przemytnicy kredytują przewóz ludzi do Europy - koszt typu 2000 - 4000 dolarów od osoby płatny po przybyciu na miejsce. Prawdziwi uchodźcy utknęli w obozach na południu Turcji i w irackim Kurdystanie bezskutecznie starając się o wizy i pies z kulawą nogą o nich nie pamięta, a Europa wita najeźdźców, których zachowanie nie pozostawia żadnych złudzeń  co do tego, kim są - aroganckie łamanie prawa, agresja wobec policji, rabunki i gwałty, bezmyślne niszczenie mienia publicznego, wyrzucenie jedzenia ofiarowanego im przez naiwnych Europejczyków.

Przeraża mnie towarzysząca temu propaganda, która zasadniczo dysponuje zdjęciem jednego martwego chłopca i jednej kamerzystki podstawiającej nogę uciekającym z obozu. O gwałcie zbiorowym na kierowniczce jednego z ośrodków dla imigrantów we Włoszech jakoś materiałów nie ma.(w końcu gwałt zbiorowy to pestka w porównaniu do podstawienia nogi, które może skutkować nawet siniakiem, gdyby to nie była trawa tylko beton!!!)

Na wszystkich filmikach kręconych przez świadków przejścia rzekomych uchodźców widać dobrze odżywionych i dobrze ubranych młodych mężczyzn, agresywnych, roszczeniowych, okazujących pogardę ludziom, który w swojej naiwności chcą im przyjść z pomocą. Nikt, kto doświadczył w życiu nawet lekkiego niedostatku - nie mówiąc o wojnie i głodzie - nie wyrzuciłby jedzenia ani wody!!! A ten motyw powtarza się w wielu relacjach: w Macedonii paczki z czerwonego krzyża są "not halal", na Węgrzech woda - całe zgrzewki - wyrzucana jest na tory, w Niemczech sok ma za dużo cukru, w Calais halal ravioli są przeterminowane i wylewane z puszek na ziemię przez głodujących Sudańczyków, na duńskiej autostradzie ofiarowane przez policjantki kanapki też nie są dość dobre (tam samo jak na węgierskim dworcu).

We włoskim obozie czarni młodzieńcy- ewidentnie przywykli do luksusów - pokazując reporterowi schludne nowe namioty, porządnie urządzone wewnątrz i łózka polowe z czystą pościelą przekrzykują się jak straszne mają warunki. "We are dying, we are dying!" zawodzi najroślejszy z nich ze słuchawkami na uszach. Nieźle się przy tym bawią, a widzowi nóż otwiera się w kieszeni.

Ci ludzie sprawią, że Europejczycy, kiedy zetkną się z prawdziwymi uchodźcami, nie pomogą im nauczeni gorzkim doświadczeniem z oszustami.

Ogrom kłamstwa w światowych mediach jest większy niż po katastrofie  smoleńskiej, co dziwne, zważywszy, że każdy, kto zada sobie trochę trudu, jest w stanie zweryfikować tą ściemę.

Najbardziej przerażający są w tym europejscy przywódcy. Zawsze myślałam, że kretyni i zdrajcy działający na szkodę własnego kraju to specjalność postkomunistyczna. Czym kieruje się Merkel?
Czy ktoś jej rozkazuje? Może zwariowała?

Tylko Orban, Zeman i Fico wypowiadają się jak ludzie przy zdrowych zmysłach. Ten pierwszy też podejmuje jakieś działania. Zmasowany atak na niego jest zupełnie niezrozumiały. To bezwstyd zważywszy, że o Netanjahu, który ogrodził się murem i nie przyjął ani pół uchodźcy do Izraela nikt nie powiedział złego słowa. Przez Węgry natomiast przetoczyły się tysiące ludzi okazujących wielką pogardę dla praw tego kraju, jego władz i mieszkańców.

Czuję, że zbliża się wielkie przyspieszenie. Rachunek za decyzje kretynów, zdrajców, obłąkanych i opętanych zastanie przedstawiony nam, a nie przyszłym pokoleniom. Panie Boże, miej nas lepiej w swojej opiece!!!

sobota, 15 listopada 2014

Jeszcze o myśleniu pierwotnym, pedofilii i systemie kastowym

Pisałam ostatnio co nieco o dopuszczalności pedofilii w świętych tekstach (i nie tylko) różnych religii. Wszystko na to wskazuje, ze Chrześcijaństwo jest wyjątkiem takich praktyk nie dopuszczając (minimalny wiek zamążpójścia w średniowieczu dla dziewczyny to 12, a w uzasadnionych przypadkach 18 lat).
Cały ten przegląd jednak dał mi do myślenia. Niepokoi mnie ten powszechny konsensus - mężczyzna ma prawo używać dziecka wbrew naturze. Czy to także ślad czegoś, co nazwałam myśleniem pierwotnym? Czy tak właśnie myśli człowiek, który z cywilizacyjnym wpływem Chrześcijaństwa się nie zetknął? Wszystko na to wskazuje, że tak, co więcej w obrębie jego oddziaływania istnieją ludzie ten pogląd wyznający, tylko nie mogą się zbyt ostentacyjnie z nim obnosić. Moje własne doświadczenie to, niestety, potwierdza.

Byłam typowym PRL-owskim dzieckiem z kluczem na szyi biegającym samopas od pierwszych lat podstawówki. Tylko Aniołowi Stróżowi zawdzięczam, że nic naprawdę strasznego mi się nie przytrafiło. Wyrośnięta jak na swój wiek, zwracałam uwagę wyglądem i niezwykłym kolorem włosów. Wysłuchiwanie komentarzy obcych ludzi - na ogół chamskich - na ten temat było przykrą częścią mojej codzienności. Przezwiska rówieśników nie były szczególnie przyjemne, ale jakoś wytłumaczalne.  Co szokuje mnie do dziś dnia, to ilość tekstów o zabarwieniu seksualnym pochodzącym od dorosłych mężczyzn skierowanych do 7, 8, 9 letniej dziewczynki. Często wtedy ich nie rozumiałam, moja niewinność mnie chroniła, ale intuicyjnie czułam, że to coś paskudnego. Przy czym nie mam na myśli zboczeńców grasujących w pobliżu szkoły i prezentujących swoje genitalia tylko tzw. normalnych mężczyzn - nie wolnych od seksualnych apetytów na widok ładnej dziewczynki, ale wyrażających je zastępczo jedynie werbalnie. Gdyby istniało prawne i zwyczajowe przyzwolenie na folgowanie tym apetytom, zapewne oglądalibyśmy i u nas wysyp 8-letnich panien młodych wykrwawiających się na śmierć w noc poślubną.
Praca cywilizacyjna 20 wieków Chrześcijaństwa oszczędziła nam tego, ale myślenie pierwotne nie znikło, tylko zeszło do podziemia.

Podobnie rzecz ma się z systemem kastowym - w Indiach oficjalnym - w pozostałych częściach świata praktykowanym bez  używania tej nazwy, nawet w krajach chrześcijańskich, których konstytucja zapewnia obywatelom równość wobec prawa. Wystarczy poobserwować grupę dzieci w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym i wyżej. Jak hierarchicznej struktury natychmiast nabiera taka grupa i jak nieprzekraczalne są podziały, które tworzy. Rzecz została świetnie opisana w książce Amandy Craig "Private place", o której już na tym blogu wspominałam, więc nie będę się dłużej rozwodzić.
"Moralność obowiązuję tylko miedzy równymi" jak to zostało trafnie zauważone  w "Wojnie Peloponeskiej" i tu jest pies pogrzebany - nie uważamy się za równych. Niektóre różnice są oczywiste - pozycja społeczna, bogactwo, władza. Chyba tylko w społeczności aniołów nie miałyby wpływu na traktowanie obdarzonych nimi jednostek (choć chóry aniołów także mają hierarchiczny układ). Inne niedostrzegalne gołym okiem, a równie oczywiste. Grupa wyznacza jednostce miejsce w stadzie (na podstawie nie wiem czego) i biada, jeśli jej zachowanie do tego miejsca nie pasuje np. ofiara nie pozwoli się dręczyć tylko się odwinie i przyładuje dręczycielowi, albo osoba uznana za gorszą wykaże wyraźną wyższością np. intelektualną.
Jednak dopóki ta pozycja i związane z nią oczekiwania nie są zwerbalizowane, skodyfikowane w systemie prawnym i dziedziczne, jednostka ma szanse się grupie postawić i w sprzyjających okolicznościach wygrać.

Kiedy przyjrzymy się przypadkowi Asii Bibi i sytuacji chrześcijan w Pakistanie w ogóle, to uderza jedna rzecz - są oni traktowani przez muzułmanów dokładnie tak samo jak niedotykalni przez wyższe kasty w Indiach np. nie wolno im pić wody z tego samego źródła, gdyż jako nieczyści mogliby ją skazić. Asia Bibi będąc w lokalnej społeczności na pozycji ostatniej ofiary, od której oczekiwano wyłącznie przepraszania, że żyje i lizania stóp pozostałym członkom stada ośmieliła się zrobić coś co tej pozycji nie pasowało - zaczerpnąć wody z tego samego wiadra, a kiedy stado chciało ją za to ukarać miała czelność bronić siebie i swojej wiary łamiąc kolejne tabu. Prawo oficjalne, poparło niepisane prawo stadne, że ofiara, która wypada z roli ofiary powinna zostać zabita.

Podejrzewam, że Chrześcijanie w Indiach to głównie potomkowie niedotykalnych, dla których konwersja była ucieczką przed systemem kastowym. Wyobrażam sobie jaką ulgą była dla nich świadomość, że przynajmniej w oczach Boga są równi, być może władze brytyjskie też ich jakoś popierały.

Tak a propos władz brytyjskich, słyszałam niedawno, że pewien gubernator stanu Gudżarat (niestety nie pamiętam nazwiska) zabronił zabijania niemowląt płci żeńskiej, palenia wdów na stosie i grzebania żywcem trędowatych. Na zarzut, że ingeruje w miejscowe zwyczaje religijne odpowiedział, że brytyjskim zwyczajem religijnym jest wieszanie tych, którzy mordują niemowlęta, palą wdowy i grzebią żywcem trędowatych, czym zakończył dyskusję.

wtorek, 11 listopada 2014

O "nierównomiernym rozmieszczeniu nadużyć seksualnych"

Znowu oglądałam filmy o islamie, a konkretnie o jego obyczajowej stronie. Oczywiście, to co jest dopuszczalne w dziedzinie seksu dla mężczyzny, musi zaszokować każdego (molestowanie niemowląt jest na przykład akceptowalne, jeśli się ich trwale nie uszkodzi). Nie zamierzam jednak o tym pisać.
Widziałam sporo humorystycznych rysunków na temat Mahometa i jego bogatego życia seksualnego ze szczególnym uwzględnieniem wątku 6-letniej Ajszy. Coś innego jednak zwróciło moją uwagę. Paskudne karykatury proroka czasem występowały z jeszcze bardziej paskudnymi przedstawieniami pedofilii w Kościele, a wszystko to razem z zestawione w celu udowodnienia, że wszelkie religie to absurd i ciemnogród.
Czy jednak wszelkie? Muszę, przyznać, że nie widziałam karykatury życia seksualnego mnichów buddyjskich, które  jak wiem skądinąd bywa szokujące dla europejskiego odbiorcy, ani niczego o nadużyciach rabinów, ani o moralności seksualnej wyłożonej w Talmudzie (dość przypominającej Islamską).
Tak więc wszystkie religie są absurdalne i obrzydliwe, ale 2 szczególnie: Islam i Katolicyzm. No cóż, nic na to nie poradzę, ale znam jedno wyznanie, szczególnie wrogo do obu nastawione.
Jakoś nie mogę uwierzyć, że zło rozmieszczone jest tak nierównomiernie i pewne grupy wyznaniowe są od niego wolne.

sobota, 8 listopada 2014

O zemście i przywracaniu porządku świata

Muszę wyznać, że temat zemsty jest mi bliski i przypomina mi jak bardzo jeszcze jestem poganką.
Rezygnuję z niej z największą trudnością, po ciężkiej walce wewnętrznej. Nie byłabym w ogóle do tego zdolna, gdybym nie przekonała się parę razy w życiu, że zemsta należy do Boga. Na taki układ jestem w stanie pójść - przyjąć, ze Bóg przywróci porządek świata lepiej niż ja sama bym to zrobiła.

W zemście bowiem o to tylko chodzi, o przywrócenie porządku świata naruszonego przez kogoś, kto z własnej inicjatywy, bez żadnego powodu dopuścił się zła wobec kogoś. kto mu nie zawinił. Całe nasze jestestwo wzdraga się przed zaakceptowaniem czegoś takiego. Nawet abstrahując od emocji osoby bezpośrednio takim działaniem dotkniętej, nie chcemy przyjąć do wiadomości, że na świecie można bezkarnie czynić zło, zwłaszcza wobec niewinnych, po prostu nie chcemy takiego świata. Stąd gniew, który jest adekwatną reakcją na niesprawiedliwość. Gniew pobudza do działania, a jego celem jest oddanie sprawcy tego co mu się należy tzn. wymierzenie sprawiedliwości, a przez to przywrócenie porządku świata (nie można bezkarnie czynić zła!).

Jestem - mówiąc oględnie - bardzo podejrzliwa wobec ludzi, którzy zbyt łatwo wybaczają, albo co gorsza twierdzą, że nic się nie stało. Mam podejrzenie, że to po prostu lęk przed zmierzeniem się z tematem albo inercja. Jeśli chodzi o wybaczenie to dotyczy ono sytuacji przyznania się sprawcy do winy, jego skruchy i  szczerej chęci zadośćuczynienia. Co można jednak powiedzieć o ojcu nastolatki molestowanej przez kolegów z gimnazjum i doprowadzonej do samobójstwa, który twierdzi, że wybaczył w sytuacji kiedy te młodociane monstra i ich lojalni rodzice usiłują zrzucić winę na ofiarę?
W oczywisty sposób chce poświęcić dobre imię córki dla świętego spokoju i poprawnych relacji z sąsiadami. Nic na to nie poradzę, ale wydaje mi się to haniebne. Normalny ojciec powywieszałby gnoi za jaja na latarni.

W cywilizacji zachodniej honoru skrzywdzonej dziewczyny tak właśnie broniono - przez osobiste ukaranie krzywdziciela, które to prawo sądy do pewnego momentu respektowały, albo oddanie go katu. Wydaje się to nam oczywiste i naturalne, a jednak istnieją kultury, gdzie w takiej sytuacji zabija się ofiarę - kobietę, jak w islamie (osławione honour killing praktykowane nawet przez muzułmanów mieszkających w Europie). Jest to na pewno znacznie łatwiejsze do wykonania i obarczone znacznie mniejszym ryzykiem niż konfrontacja z agresorem, który na pewno usiłowałby się bronić i na ogół wiedział jak. Jak jednak ci ludzie w swoich sumieniach uzasadniają taki czyn nie mam pomysłu. Jakiego porządku świata bronią? Czy jest to myślenie typu: na świecie nie ma niezawinionego cierpienia, jeśli spotyka cię zło to znaczy, że na nie zasługujesz, a jeśli zasługujesz na tak wielkie zło to lepiej cię wyeliminować zanim ściągniesz je na cały swój ród. A może w ogóle nie myślą w kategoriach winy tylko jak w New Age - niektóre osoby po prostu ściągają nieszczęścia i choroby jak magnes pioruny więc samo ich istnienie jest dla rodu niebezpieczne.

Kiedy usiłuje wyobrazić sobie matkę, która chce śmierci 10-letniej córki, bo ta została zgwałcona przez mułłę, jestem wdzięczna Bogu, że urodziłam się w chrześcijańskim, europejskim kraju. To prawda, że i u nas zdarzają się sytuacje, kiedy winą obarcza się ofiarę, bo krzywdziciel jest zbyt potężny, żeby ludzka sprawiedliwość mogła go sięgnąć, ale rodzina na ogół nie usiłuje jej zabić, tylko udzielić wsparcia.

P.S.
Przeczytałam właśnie na jakimś portalu, że w Indiach pewien ojciec pomścił gwałt na swojej 14-letniej córce. Zwabił gwałciciela  (45-letniego) do domu i torturował go, aż facet się przekręcił (podobno nie chciał go zabić).
Nic na to nie poradzę, ale mam poczucie, że uczynił słusznie.


piątek, 7 listopada 2014

Jeszcze o zdobyczach cywilizacyjnych

Czytałam niedawno gdzieś, pewnie na portalu Frondy o zdarzeniu, które miało miejsce w Iranie lub podobnym kraju muzułmańskim. Mułła zgwałcił (chyba nawet w meczecie) 10-o letnią dziewczynkę. Tłumaczył się, że pozytywnie reagowała na jego zaloty. Dziecko o mało nie umarło z upływu krwi. Uratowała je jakaś fundacja zajmująca się tego typu sprawami. Mułła został skazany na jakąś symboliczną karę, a dziewczynce grozi śmierć z rąk własnej rodziny jak tylko wróci do domu ze szpitala. Własna jej matka miała powiedzieć do niej, że znajdzie pokój jedynie w grobie.

Ta sytuacja pokazuje dość jasno co się dzieje w kulturach, które nie uznają istnienia obiektywnej i możliwej do poznania prawdy. W cywilizacji chrześcijańskiej jest jasne, że zbrodnia popełniona na dziecku ma znacznie większy ciężar gatunkowy ze względu na jego bezbronność i konsekwencje jakie będzie miała dla całego jego życia. Gwałt na dziewicy (a co dopiero na dziecku) był jedną z najcięższych zbrodni i karany był w średniowiecznym prawie niemieckim ścięciem za pomocą zaostrzonej deski. Nikt nie miał trudności z ustaleniem w takiej sytuacji kto ponosi winę i kto powinien zostać ukarany. nikomu nie przyszło do głowy karanie ofiary - logiczna konsekwencja  przyjęcia do wiadomości prawdy i wymogu sprawiedliwości.
Od tego czasu prawo bardzo się zliberalizowało, ale wciąż przyjmujemy za oczywiste, ze karamy sprawcę, a nie ofiarę.
 Jak widać na załączonym przykładzie poza zasięgiem cywilizacji chrześcijańskiej nie jest to wcale oczywiste. Są kultury, gdzie nikogo nie interesuje co naprawdę się zdarzyło ani jak wymierzyć sprawiedliwość. Jeśli wychodzi na jaw coś, co wydaje się obrzydliwe i zakłóca tym samym porządek świata albo dobre samopoczucie społeczeństwa, trzeba zrobić coś, co ten porządek i dobre samopoczucie przywróci. Wyeliminowanie ofiary jest wyjściem najprostszym. Gdyby zachować ją przy życiu jej oczywista krzywda byłaby źródłem dyskomfortu dla całej wspólnoty. Poza tym w tym konkretnym przypadku pozycja sprawcy jest bez porównania wyższa jako dorosłego mężczyzny pełniącego ważną funkcję i otoczonego powszechnym szacunkiem. Uznanie winy kogoś takiego byłoby znacznie trudniejsze do przyjęcia niż pogodzenie się ze zniknięciem z tego świata jakiegoś dziecka. Nikt nie lubi patrzeć na skrzywdzonych, gdyż przypominają o istnieniu zła, które każdego może dotknąć. Rachunek zysków i strat jest prosty - to ofiara musi zostać wyeliminowana.

Ten właśnie sposób myślenia byłby i naszym udziałem, gdyby nie praca cywilizacyjna 20 wieków Chrześcijaństwa. Powiem więcej - ten sposób myślenia jest udziałem bardzo wielu ludzi w obrębie jego oddziaływania, ale nie mogą tego otwarcie głosić bo ciągle jeszcze nie da się zakwestionować wymogu ustalenia prawdy i wymierzenia sprawiedliwości.