Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunizm. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 marca 2026

O potomkach Kaina i Abla

Czytam Krew na naszych rękach? Pawła Lisickiego. Bardzo lubię go słuchać dla niezwykle logicznego i zdyscyplinowanego wywodu oraz trafności i precyzji, z jaką namierza problem, natomiast jego styl pisarski zazwyczaj mnie męczy jako zbyt suchy. Lutra nie zmogłam, nie pamiętam czy doszłam do połowy. Tym razem jest inaczej. To książka pisana z ogniem, tym samym który skłonił spokojnego i kulturalnego redaktora do grzmotnięcia z rozmachem w radio na dźwięk słów jakiekoś debila że "My, Polacy, mamy krew na rękach".

Czyją krew? Macie trzy zgady! Tak, oczywiście, wszyscy trafili za pierwszym razem - żydowską! Nikt się chyba nie dziwi, że radio nie przeżylo ataku rozsierdzonego publicysty. On jednak nie poprzestał na destrukcji niewinnego odbiornika, chwycił natychmiast za pióro aby rozprawić się z holokaustiańską hucpą.

Na początku referuje mentalne wysrywy wszelkiej maści samozwańczych intelektualistów wiadomego pochodzenia, którzy dowodzą m.in. że Żydzi pochodzą od Abla, a cała reszta ludzkości - znaczy Goyim - od Kaina. Żydzi są zawsze niewinni, a Goje-Kainnici wręcz przeciwnie. Powtarzam: zawsze!

To prosty wzór, więc możemy podstawiać dane. Zacznijmy od Epsteina. Grupa etnicza? Żyd i to jeszcze, panie, aszkenazyjski, a więc najwyższa kasta izraelska. Z kim współpracuje? Z Mossadem oczywiście, narodowość jak wyżej. Dla kogo? Rządu Izraela! Którego szefem jest obecnie? Bibi Netanjahuuuuu! Czyli do czyich potomków zaliczymy wyżej wymienione osoby? Abla, oczywiście! A więc są? Niewinni jak baranki bez skazy prowadzone na rzeź, podobnie jak żydowski policjant pakujacy swoją swoją rodzinę do pociągu do Treblinki, by ocalić własną dupę.

A Lew Trocki, właściwie to Bronstein, też był z domu starozakonny, znaczy całkowicie niewinny jako potomek Abla. Tymczasem:

w pierwszym z wybudowanych łagrów postawił pomnik Kainowi zabójcy brata Abla. Marksistowski immoralizm miał oznaczać odejście od chrześcijaństwa, przykazania " nie zabijaj" i etyki, która powstała na jej bazie. Teraz to człowiek miał wyznaczać granice "moralności". Komunizm i nazizm miały te same korzenie.

A może jest tak, że "Za winy Trockich płacą Bronsteinowie"? Ale zaraz, jakie winy? Jedni i drudzy są przecież niewinni, czyż nie? Niewinni jak Gienrich Grigoriewicz Jagoda (znaczy Jenoch Gierszonowicz Ijagoda) Organizator systemu łagrów i Gułagu, współtwórca stalinizmu i jego prześladowań, współorganizator wielkiej czystki, odpowiedzialny za niezliczoną ilość ofiar (jak podaje Wikipedia). Ale te ofiary to chyba Goje były. Znaczy winni z definicji!

To dokładnie tak jak w dowcipie o kapitanie/nauczycielu: 

  1. Kapitan ma zawsze rację.
  2. W przypadku, gdy jednak nie ma racji patrz punkt1!

Ben Gurion miał powiedzieć do Żydów przybyłych do Palestyny tuż po wojnie "Jeśli przeżyliście to znaczy, że jesteście ostatnimi łajdakami". Ciekawe co powiedziałby do licznej grupy wybitnych specjalistów od wyrywania paznokci, którzy zasiliła izraelską klasę wyższą po 1968? Jakże jednak się mylił! Przecież Żydzi z definicji są niewinni, a jeśli przypadkiem okazują się ostatnimi łajdakami albo sadystycznymi oprawcami to patrz punkt pierwszy!

Winni czy niewinni, potomkowie Abla czy Kaina, a może Neandertalczyków albo "innej malpy" w swoim zachwycajacym "państwie położonym tam, gdzie chce" (jak mówi dr Szewko) zachowali sprawdzone metody z czasów rewolucji październikowej,wprowadzania komunizmu w krajach satelickich ZSRR i utrwalania władzy ludowej. Wyrywanie paznokci praktykowane przez Mossad do dziś dnia jest tego najlepszym dowodem.

Wnieśli do polityki międzynarodowej nowe standardy jak porwania przeciwników politycznych, zabijanie negocjatorów, rozpoczynanie wojny w trakcie rozmów pokojowych, rozwalanie przywódców sąsiednich państw wraz z rodziną za pomocą pocisków, strzelanie do bezbronnych, w tym także wolontariuszy niosącym pomoc ludności cywilnej. Właściwie te standardy są stare jak świat. Podczas wojen plemiennych wyrzynano przecież wszystkich z kobietami, dziećmi i starcami do ostatniego niemowlęcia, czyż nie?

Oni nas po prostu wyzwalają od jarzma chrześcijańskich przesądów w dziedzinie moralności w polityce i życiu prywatnym. Chcą nas nawet wyzwolić od demoralizujących, antysemickich utworów literackich zwanych ewangeliami, które są odpowiedzialne za holokaust!

Palestyńczyków wyzwalają od swojej ziemi, Irańczyków od głowy państwa i dowódców armii, Libańczyków już nie wiem od czego, a ci niewdzięcznicy ich nienawidzą, choć nie czytają ewangelii! Jak to wyjaśnić? Nie  wyssali antysemityzmu z mlekiem matek jak Polacy, ale go nabyli w niewyjaśniony sposób! Ale czegóż oczekiwać od potomków Kaina! 

"Bibi's bunker" umieszczony w sercu Tel Avivu, wśród budynków mieszkalnych, trafiony pociskiem, którego nie powstrzymała żelazna jarmuła, to jest chciałam powiedzieć kopuła. Jego dom też, podobno zginął brat - Jeb Netanjahu. O samym Bibim powiadają, że polata prywatnym samolotem to tu to tam (Monachium, a może Maralago), bo ma świadomość, że jest następny w kolejce.

Nie wiem jak się ta wojna rozwinie, ale wczorajsze nocne zdjęcia z tel Avivu robią wrażenie.

P.S.

Nie odmówię sobie krótkiego wierszyka, nawet nie limeryka

W Tel-Avivie pociski z Iranu

narobiły niezlego rabanu.

Aż Bibi Netanjahu

porobił się ze strachu

że wkrótce pójdzie do piachu! 

 

A żelazna kopuła

niczym wielka jarmuła,

co nad miastem wisiała

nie na wiele się zdała

pociski przepuszczała!

 

poniedziałek, 23 maja 2022

Co robi człowiek, który przytył na wiosnę, czyli o "ruchomej objętości" naszych ciał

Przede wszystkim taki człowiek powinien zapoznać się z wywiadami Yeonmi Park (czy tez Park Yeonmi zgodnie z kolejnościa koreańską). Jest to obrończyni praw człowieka z Korei Pn, z której uciekła w wieku 13 lat. Jej historia przeraża na bardzo wielu poziomach  - tzn. okoliczności życia w komunistycznej ojczyźnie  - ale najgorszy ze wszystkiego, odczłowieczający i znieczulający na wszystko wydaje się nieustanny głód. Nie wiem jakim cudem Yeonmi osiągnęła oszałamiający wzrost 158 cm, skoro większość mężczyzn w jej kraju nie dorasta nawet do 148 cm (powyżej tego progu brani są przymusowo do wojska).

Nie zamierzam streszczać jej opowieści, zainteresowanych odsyłam do wywiadu udzielonego Jordanowi Petersonowi dostępnego na Youtube (https://youtu.be/8yqa-SdJtT4; Tyranny, Slavery and Columbia U | Yeonmi Park | The Jordan B. Peterson Podcast - S4: E26). Niewiele się pomylę twierdząc, ze we wszystkich odbiorcach ten material wzbudza poczucie wdzięczności, za los który przypadł im w udziale i prowadzi do konstatacji, że tak naprawdę nie mieli w życiu poważnych problemów...

Myślę, że dla sporej części ludzkości widmo głodu jest bardzo realne, zwłaszcza teraz, w związku z wojną na Ukrainie. Człowiek, który przytył na wiosnę musiał doświadczyć obfitości pożywienia, którą można interpretować jako znak  bożego błogosławieństwa... Zarówno w dzisiejszej Korei Pn (która ma bardzo podobny do naszego klimat) jak i na ziemiach dawnej Rzeczpospolitej - o Skandynawii nie wspominając - wiosna (przednówek) jest/była najtrudniejszą porą roku jeśli chodzi o żywność. Tradycyjnie najsłabsi w społeczeństwie wtedy właśnie umierają/ umierali. Z tej perspektywy przytycie w tym właśnie okresie może być postrzegane jako cud, znak szczególnej opieki. Nie robię sobie jaj z religii, żeby była jasność, tylko chcę podkreślić, że w naszym regionie  w przeważającej większości żyjemy w krainie obfitości. Co więcej w porównaniu z Koreą Pn PRL też można było zaliczyć do tej kategorii.

Tak naprawdę przytycie jest problemem tylko ze względu na ciuchy i to wyłącznie w przypadku osób, które nie wymieniają co sezon całej swojej garderoby. Jak większość ludzi rozsądnych do tej kategorii się nie zaliczam, więc zmuszona jestem radzić sobie z "ruchomą objętością/wagą". W ciągu roku - miedzy stanem najgrubszym na wiosnę a najszczuplejszym wczesną jesienią - to różnicą jednego rozmiaru (ok 4 cm obwodu).

Nasi przodkowie doświadczali tego samego zjawiska tylko odwrotnie - najszczuplejsi byli po zimie, kiedy kończyły się zapasy, a nic jeszcze nie wyrosło, najgrubsi jesienią kiedy spichlerze były pełne i można było jeść do syta. Ruchoma objętość naszych ciał w cyklu rocznym jest stara jak świat i ludzkość zawsze dobrze sobie z nią radziła wypracowując odpowiednie stroje.

Do cyklu rocznego dochodzą zmiany sylwetki o podłożu hormonalnymi jak np menopauza u kobiet. Tkanka tłuszczowa zaczyna odkładać się na tułowiu powyżej talii, a nie jak do tej pory na biodrach i udach. Ma to oczywiście dobre strony - nie trzeba na wiosnę poszerzać spodni - ale czy rekompensują one estetyczny aspekt zaniku talii to inna rzecz. Tak czy siak, nie jest to nic nowego i znowu patrząc na tradycyjne stroje kobiet minionych epok widać, ze i ten problem był w nich rozwiązany.

Poniżej przedstawiam 3 sposoby na "ruchomą objętość ciała" stosowane przez kobiety  w historii. Moje rysunki stanowią luźną ilustrację idei stojącej za danym strojem, a nie wierne odwzorowanie konkretnych przykładów.

1. Zestaw inspirowany strojami ludowymi naszej części Europy


Szeroka, fałdzista spódnica, biała, luźna, raglanowa bluzka i nieodzowny krótki serdak sznurowany z przodu. Spódnica zniesie każde sezonowe przybranie na wadze, jeśli oczywiście pasek ma regulowaną szerokość, bluzka zapewnia nieograniczoną swobodę ruchów niezależnie od stopnia przytycia, a serdak nadaje całości piękną formę, przy okazji pełniąc funkcję zewnętrznego gorsetu dopasowanego sznurowaniem. W dobie materiałów z domieszką elastyny może być wygodny jak druga skóra.

2. Suknia inspirowana modą antyczną i jej empirową wersją


Miękko układająca się, lekka materia wdzięcznie owiewa kobiecą postać niezależnie od tego czy jest pulchniejsza czy szczuplejsza o rozmiar. Wysoka empirowa talia podtrzymuje biust, krótkie kimonowe rękawki nie krępują ruchów. Cenne źródło inspiracji dla sukienek letnich, także ciążowych

3. Zestaw inspirowany moda średniowieczną


Zewnętrzna suknia lekko dopasowana do figury górą, szeroka dołem, założona na luźną spodnią koszulę z cienkiego płótna. Wdzięczna, kobieca i wygodna. Bez trudu znosi przytycie o rozmiar, lecz w przypadku wysokiej ciąży może być niewystarczająca. Może inspirować sukienki jesienno -zimowe (z wełny na podszewce) oraz letnie (bez spodniej koszuli).

Nie namawiam nikogo do dosłownego zastosowania tych pomysłów, zwłaszcza jeśli chodzi o długość. Chciałam tylko podsunąć źródła inspiracji i przekonać wszystkich przygnębionych "sezonowym przytyciem", że to zjawisko naturalne, a przy odpowiednio dobranej garderobie praktycznie niezauważalne.



piątek, 8 stycznia 2021

Coming out Anji Rubik jako antykomunistki

Z rozszyfrowaniem o co chodzi w drugiej okładce Vogue zawieszonej na płocie przy ul. Zielińskiego poszło mi znacznie łatwiej:



Anja Rubik okazała się antykomunistką, co musi wymagać sporej odwagi w zlewaczałym do immentu środowisku show businessu. Ponadto wyraźnie rozumie bliskie pokrewieństwo komunizmu i narodowego socjalizmu, co wyraża identyczny kolor obu symboli - czerwonej flagi i runy Sieg.

Muszę przyznać z zawstydzeniem, że nie miałam nigdy dobrego zdania o Anji Rubik, ale to radykalnie się zmieniło odkąd uświadomiłam sobie, co naprawdę chciała powiedzieć swoim zdjęciem. To dziwne, że zabrało mi to tak wiele czasu, skoro metafora jest tak przejrzysta. No cóż, na swoje usprawiedliwienie mam tylko ów  image anorektycznej celebrytki (z bardzo małym rozumkiem), jaki się do niej przykleił. Jakże niesłusznie!!!


środa, 31 stycznia 2018

O budowaniu własnej narracji (na temat strat ludności cywilnej podczas okupacji niemieckiej)

Bardzo mnie cieszy duża ilość tekstów na rozmaitych stronach poruszających temat zachowań samych Żydów wobec swoich współbraci podczas niemieckiej okupacji jak np "Dlaczego odpowiedzialność spadła na Polaków" na Frondzie. Widzę z tego, że wielu rodaków ma podobny pomysł na przeciwdziałanie ich kłamstwom, zdecydowanie lepszy niż przekonywanie świata, jak bardzo narażaliśmy się pomagając niewdzięcznym.

Wydaję mi się, że budując własną narrację historyczną powinniśmy przede wszystkim uwolnić od wszystkich obcych wersji. Nie możemy uwewnętrzniać punktu widzenia czy opinii naszych wrogów w mylnym przekonaniu, że mają cokolwiek wspólnego z prawdą historyczną. Pomysł biznesowy o kryptonimie "holokaust" próbowano odpalić już na początku ubiegłego wieku, jednak wobec braku prześladowań Żydów na odpowiednio spektakularną skalę, projekt trzeba było odłożyć. W tym kontekście nie dziwi finansowanie Hitlera przez kapitał żydowsko-amerykański i żydowsko-angielski. Żydowscy bankierzy bez mrugnięcia powieką poświęcili swych ubogich braci ze wschodu, którymi zapewne gardzili nie mniej niż fuerer, aby stworzyć pretekst do dowolnych roszczeń terytorialnych czy finansowych. Efekt przeszedł ich najśmielsze oczekiwania - odkryli żyłę złota. Nikomu nie chodzi o poszkodowanych ludzi, w biznesie nie ma sentymentów, wjeżdżanie potencjalnym ofiarom na emocje - współczucie albo poczucie winy - jest po prostu skuteczną strategią. Tym bardziej nie chodzi o prawdę, bo w cywilizacji żydowskiej takie pojęcie po prostu nie istnieje

"Holokaustianizm" jest nową - po Judaizmie (i marksizmie) - religią Żydów, tak jak poprzednia jest religią krwi - dostępną tylko narodowi wybranemu. W zasięgu jej mitologii Goyim mogą się znaleźć jedynie jako pomocnicy Żydów, jak dobre psy broniące swych panów, ale ich śmierć naprawdę nikogo nie wzrusza. Stąd pomysł, żeby zestawiać śmierć 3 milionów Żydów z 3 mln Polaków  podczas okupacji niemieckiej (lub np z 100 mln ofiar komunizmu), uważają za niedorzeczny. Takie podejście musimy zdecydowanie odrzucić jako chrześcijanie. Śmierć Żyda nie jest jakościowo inna niż śmierć Polaka, jak przekonywała nas onegdaj Barbara Engelking. Z ofiar wojny na terenach dawnej II RP nie wyodrębniamy innych mniejszości narodowych, a przecież np Białoruś straciła połowę populacji. Powinniśmy odrzucić terminy akcentujące wyjątkowość ludobójstwa Żydów jak holokaust czy shoah, jako pojęcia teologiczne ich nowej religii, a nie historyczne.  Używajmy raczej precyzyjnych, neutralnych określeń jak eksterminacja ludności cywilnej polskiej, białoruskiej, żydowskiej. Zamiast "naziści" mówmy niemiecki Wehrmacht, Waffen SS, Luftwaffe, Kriegsmarine , ukraińska SS Galizien itp.

Oddajmy każdemu co się mu należy, uczcijmy ofiary IIWŚ, przywróćmy pamięć o ofiarach komunizmu, napiętnujmy katów, wskażmy ich ideowych następców i obnażmy ich grę , a nade wszystko nie zapominajmy o ludobójstwie dokonywanym dzisiaj na chrześcijanach w Azji i Afryce, Im możemy jeszcze pomóc chociażby uwrażliwiając opinię publiczną. Dobrze by było, żeby ten temat wyparł z przestrzeni publicznej i medialnej wszelkie wątpliwe "pojednania" i "dialogi", naszych polityków gnących się w ukłonach przed aroganckimi Żydowinami, dni Islamu i Judaizmu w Kościele Katolickim itp. Oczywiście Islam jak i Judaizm musimy studiować, żeby wiedzieć z kim mamy sprawę.

Obie te religie nakazują traktowanie "niewiernych" inaczej niż swoich, zezwalają na używanie ich, niewolenie, handlowanie nimi, oszukiwanie, lichwę itp. Istotna różnica polega na tym, że na Islam można się nawrócić i na pełnych prawach wejść do wspólnoty wiernych,  natomiast żeby być pełnoprawnym wyznawcą Judaizmu trzeba się urodzić z matki Żydówki, w każdym innym przypadku pozostaje się Gojem - bydlęciem o ludzkiej twarzy stworzonym przez demony. I tu istotna kwestia dla polityków - czy chcemy takich współobywateli? Dlaczego rozdajemy im paszporty? Czy historia nie nauczyła nas niczego? Oni szanują tylko siłę. Wobec wszystkich narodów, które ich prześladowały i wykopały ze swego terytorium odczuwają respekt. Nami, którzy przyjęliśmy ich gościnnie, gardzą. Jaki jest rachunek zysków i strat wielowiekowego współistnienie - rozpicie chłopów, brak własnego mieszczaństwa, kolaboracyjna elita gotowa układać się z każdym, horror komunizmu, antypolska propaganda... Czy naprawdę chcemy powtórki z tego samego? Niech raczej zostaną w bezcennym Izraelu i tłuką się z Arabami, przy okazji pokazując światu kim są naprawdę.

Szczególny apel kieruję do ludzi Kościoła. Spróbowaliśmy już z nimi "dialogu" i kajania się za nie swoje grzechy. Co to dało? Czas najwyższy zakończyć tę żałosną farsę, wrócić do "Sicut Judaeis non", św. Jana Chryzostoma i św. Jana Ewangelisty. Jest tam ktoś dorosły? Strasznie smutne jest to, że duszpasterze tak skorzy do połajanek wobec wiernych przed żydami, muzułmanami, protestantami i lewactwem wszelkiej maści gną się w paragraf. Ludzie ogarnijcie się to gorzej niż grzech, to błąd!!!