Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coming out. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coming out. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 stycznia 2021

Coming out Anji Rubik jako antykomunistki

Z rozszyfrowaniem o co chodzi w drugiej okładce Vogue zawieszonej na płocie przy ul. Zielińskiego poszło mi znacznie łatwiej:



Anja Rubik okazała się antykomunistką, co musi wymagać sporej odwagi w zlewaczałym do immentu środowisku show businessu. Ponadto wyraźnie rozumie bliskie pokrewieństwo komunizmu i narodowego socjalizmu, co wyraża identyczny kolor obu symboli - czerwonej flagi i runy Sieg.

Muszę przyznać z zawstydzeniem, że nie miałam nigdy dobrego zdania o Anji Rubik, ale to radykalnie się zmieniło odkąd uświadomiłam sobie, co naprawdę chciała powiedzieć swoim zdjęciem. To dziwne, że zabrało mi to tak wiele czasu, skoro metafora jest tak przejrzysta. No cóż, na swoje usprawiedliwienie mam tylko ów  image anorektycznej celebrytki (z bardzo małym rozumkiem), jaki się do niej przykleił. Jakże niesłusznie!!!


poniedziałek, 5 października 2015

Sprawa ks. Charamsy

Jest pewien niepokojący aspekt sprawy księdza Charamsy.
Człowiek ten przez 13 lat fantastycznie funkcjonował w Kościele. W Polsce studiował tylko 2 lata, potem studia za granicą, kariera, wysokie stanowiska w młodym wieku. Pytanie, które nie ja jedna sobie zadaję brzmi: jakim swoim cechom, przymiotom, talentom zawdzięczał tak szybki awans? Czy była to sprawność intelektualna czy też  "orientacja seksualna"? Jak to możliwe, że facet, który jest sekretarzem w Kongregacji Nauki Wiary i wykłada na dwóch papieskich uniwersytetach może być czynnym homoseksualistą i żyć w związku z kochankiem?
Przecież ktoś musiał tego człowieka formować, spowiadać i zdawać sobie sprawę z kim ma do czynienia. Ktoś go krył i pomimo jego skłonności - albo raczej z ich powodu - promował. Ta prosta konstatacja prowadzi do oczywistego wniosku, że nie mamy do czynienia z jednym ks. Charamsą tylko ich łańcuchem. Pierwsze ogniwa ewidentnie działają w kraju i namierzają takich "obiecujących" młodzieńców, po czym kierują ich na szybką ścieżkę kariery. Na studiach za granicą przejmują ich kolejne ogniwa łańcucha i pomagają się zagnieździć w najważniejszych urzędach watykańskich i papieskich uniwersytetach.
Jaki procent wysokich stanowisk w Kościele jest obsadzony takimi ludźmi? Czy większość? Przecież stosunkowo łatwo byłoby prześledzić, kto promował tego nieszczęśnika i go krył. Nie jest szczególnie trudne dotrzeć do osób odpowiedzialnych za formację kleryków w seminariach, w których studiował. To tylko kwestia woli oczyszczenia Kościoła z ludzi rozwalających go od wewnątrz. Dlaczego brak takiej woli? Czy homo lobby jest już najpotężniejszą siłą w Kościele?