Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewangelie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewangelie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2026

O talmudycznym sposobie myślenia i braku suwerenności

Niedziela wieczór. Siedzę sobie dość poirytowana wymianą komentarzy pod pewnym wywiadem z Barbarą Stanisławczyk na temat jej opus magnum "Bękarci Judaizmu" (którą to książkę już kupiłam, ale jeszcze nie zaczęłam czytać). Coś mnie podkusiło, żeby wypowiedzieć się na temat Lutra i "sola scriptura" w odpowiedzi na czyjś komentarz.

Ten ktoś - ewidentnie kompetentny w tej dziedzinie - odpisał bardzo kulturalnie, ale ujawnił tak przedziwną pokrętność interpretacji Pisma Świętego charakterystyczną dla protestantów, że nie mogę ochłonąć. To jak trucizna działająca z opóźnieniem wpuszczona do krwioobiegu.

Nie chcę mi się powtarzać tutaj całej wymiany, powiem tyle, że według mojego respondenta dowodem na zbawienie przez wiarę jest Abraham i Rahab. O ile dobrze pamiętam (a nie chce mi sie sprawdzać), Bóg obiecał Abrahamowi, że jego potomstwo będzie liczne jak gwiazdy na niebie oraz rozległy obszar ziemi (którą to obietnicę państwo Izrael, założone w 1948 r., odnosi do siebie). Rahab natomiast, przechowawszy izraelskich zwiadowców, uzyskała od nich (nie od Boga) zapewnienie, że po zdobyciu Jerycha ona sama i jej rodzina będzie oszczędzona, jeśli wywiesi w oknie czerwoną wstegę czy coś. Gdzie tu jest mowa o zbawieniu? 

Tymczasem w ewangeli św Mateusza są przytoczone słowa Jezusa dokładnie na ten temat. To dobrze znana dłuższa wypowiedź w której Jezus "podaje pytania/zadania egzaminacyjne". Zbawieni będą ci, którzy dali mu jeść, kiedy był głodny, pić, kiedy był spragniony, odziali, kiedy byl nagi, ugościli w podróży, odwiedzili w więzieniu itp. Natomiast potępieni, ci, którzy tego nie zrobili. Jedni i drudzy są zdziwieni, bo nie przypominają sobie spotkania z nim osobiście. Na co Jezus wyjaśnia, że "cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili".

Rzecz jest wyłożona jak krowa na miedzy. Jak bardzo talmudyczny trzeba mieć umysł, żeby ten fragment ewangeli zignorować, a szukać nadziei zbawienia przez samą wiarę w historii Abrahama, a zwłaszcza Rahab!

E.Michael Jones nazywa protestantów "judaizers" albo "judaizing christians", czyli utożsamiającymi się z Żydami. Teraz widzę jasno, że ma rację nie tylko w odniesieniu do Cromwella i jego siepaczy, lecz także luteran, o chrześcijańskich syjonistach  nawet nie wspominając.

I tak dochodzimy znowu do współpracy gojsko-izraelskiej, której niektórzy - nie ludzie to lecz wilki - rzucają kłody pod nogi. Np taki Joe Kent  "antiterrorist director" mianowany przez Trumpa złożyl rezygnację ze swojego stanowiska, gdyż nie mógł z czystym sumieniem brać udziału w hucpie wywołanej bez żadnej innej przyczyny niż presja/lobbing Izraela.

W wywiadzie udzielonym Tuckerowi Karlsonowi https://youtu.be/1cbw1utqzHg wyjaśnia, że nie bylo żadnego bezpośredniego zagrożenia ze strony Iranu i że miał ogromne trudności z dotarciem z tym przekazem do ucha prezydenta w przeciwieństwie do "various Israeli officials" intensywnie lobbujących za wojną. Podawać nazwisk nie chciał...

Karlson zapytał go w jaki sposób można wywrzeć presję na prezydenta USA, by wbrew obietnicy wyborczej i interesowi swego państwa wdał się w wojnę służącą wyłącznie zależnemu od niego sojusznikowi. Kent, oprócz lobbingu, wymienił groźbę zamachu na życie jego samego, lub członka rodziny...

W tym kontekscie pojawił się wątek Charliego Kirka. Agencja FBI zakazała sprawdzania śladów tego zamachu prowadzących za granicę. Na jakiekolwiek zapytania w tej sprawie ze strony dziennikarzy reaguje histerycznie. Bardzo trudno nie odnieść wrażenia, że to sprawka Mossadu. Charlie King bowiem wycofal sie z popierania "sprawy izraelskiej", co kosztowało go utratę hojnych sponsorów, a być może także życia...

W odpowiedzi na pytanie o wyjście z tej sytuacji Kent stwierdził, że należy rozmawiać z Izraelem przez "nowy zespół dyplomatów" bez podwójnego obywaelstwa i postawić rzecz na ostrzu noża: atakujecie bez naszej zgody, wstrzymujemy wsparcie finansowe i militarne (o ile dobrze pamiętam).

Tymczasem podwójne obywatelstwo mają dwaj główni negocjatorzy Trumpa Stephen Vitkov i Jared Kushner i raczej nietrudno zgadnąć gdzie leżała lojalność tych panów podczas rozmów pokojowych z Iranem w Omanie. Ewidentnie ich celem nie było osiągnięcie pokoju lecz rozpętanie wojny.

Kent przypomniał też o wcześniejszych wojnach w regionie również rozpoczętych na podstawie falszywych informacji podsuwanych przez izraelski wywiad. Wojnę w Iraku - w której sam walczył - ocenił jako katastrofę. W tej wojnie walczyli i ginęli nasi rodacy! Za co? Żeby wszystkie państwa sąsiadujące z bezcennym Izraelem były  zdestabilizowane i niezdolne do obrony! Warto było?

Miał także kilka uwag co do traktowania ludności cywilnej przez sojusznicze siły zbrojne, które - nawiasem mówiąc - korzystając z zamieszania zajeły już pół Libanu i to nie koniec. Do Iranu się nie kwapią, niech glupie amerykańskie goje tam wschodzą, skoro Kurdowie nie chcą. A przede wszystkim niech ciągły ostrzał niszczy infrastrukturę i w końcu doprowadzi kolejny kraj w regionie (po Iraku, Syrii, Libanie i Libii) do stanu upadłości.

Wszystkie te koszmarne informacje nieco mnie jednak pocieszają. Okazuje się bowiem, że nie tylko nasza nieszczęśliwa ojczyzna jest niesuwerenna i rządzona przez jawnych zdrajców, ale największe mocarstwo świata też!

środa, 11 marca 2026

O potomkach Kaina i Abla

Czytam Krew na naszych rękach? Pawła Lisickiego. Bardzo lubię go słuchać dla niezwykle logicznego i zdyscyplinowanego wywodu oraz trafności i precyzji, z jaką namierza problem, natomiast jego styl pisarski zazwyczaj mnie męczy jako zbyt suchy. Lutra nie zmogłam, nie pamiętam czy doszłam do połowy. Tym razem jest inaczej. To książka pisana z ogniem, tym samym który skłonił spokojnego i kulturalnego redaktora do grzmotnięcia z rozmachem w radio na dźwięk słów jakiekoś debila że "My, Polacy, mamy krew na rękach".

Czyją krew? Macie trzy zgady! Tak, oczywiście, wszyscy trafili za pierwszym razem - żydowską! Nikt się chyba nie dziwi, że radio nie przeżylo ataku rozsierdzonego publicysty. On jednak nie poprzestał na destrukcji niewinnego odbiornika, chwycił natychmiast za pióro aby rozprawić się z holokaustiańską hucpą.

Na początku referuje mentalne wysrywy wszelkiej maści samozwańczych intelektualistów wiadomego pochodzenia, którzy dowodzą m.in. że Żydzi pochodzą od Abla, a cała reszta ludzkości - znaczy Goyim - od Kaina. Żydzi są zawsze niewinni, a Goje-Kainnici wręcz przeciwnie. Powtarzam: zawsze!

To prosty wzór, więc możemy podstawiać dane. Zacznijmy od Epsteina. Grupa etnicza? Żyd i to jeszcze, panie, aszkenazyjski, a więc najwyższa kasta izraelska. Z kim współpracuje? Z Mossadem oczywiście, narodowość jak wyżej. Dla kogo? Rządu Izraela! Którego szefem jest obecnie? Bibi Netanjahuuuuu! Czyli do czyich potomków zaliczymy wyżej wymienione osoby? Abla, oczywiście! A więc są? Niewinni jak baranki bez skazy prowadzone na rzeź, podobnie jak żydowski policjant pakujacy swoją swoją rodzinę do pociągu do Treblinki, by ocalić własną dupę.

A Lew Trocki, właściwie to Bronstein, też był z domu starozakonny, znaczy całkowicie niewinny jako potomek Abla. Tymczasem:

w pierwszym z wybudowanych łagrów postawił pomnik Kainowi zabójcy brata Abla. Marksistowski immoralizm miał oznaczać odejście od chrześcijaństwa, przykazania " nie zabijaj" i etyki, która powstała na jej bazie. Teraz to człowiek miał wyznaczać granice "moralności". Komunizm i nazizm miały te same korzenie.

A może jest tak, że "Za winy Trockich płacą Bronsteinowie"? Ale zaraz, jakie winy? Jedni i drudzy są przecież niewinni, czyż nie? Niewinni jak Gienrich Grigoriewicz Jagoda (znaczy Jenoch Gierszonowicz Ijagoda) Organizator systemu łagrów i Gułagu, współtwórca stalinizmu i jego prześladowań, współorganizator wielkiej czystki, odpowiedzialny za niezliczoną ilość ofiar (jak podaje Wikipedia). Ale te ofiary to chyba Goje były. Znaczy winni z definicji!

To dokładnie tak jak w dowcipie o kapitanie/nauczycielu: 

  1. Kapitan ma zawsze rację.
  2. W przypadku, gdy jednak nie ma racji patrz punkt1!

Ben Gurion miał powiedzieć do Żydów przybyłych do Palestyny tuż po wojnie "Jeśli przeżyliście to znaczy, że jesteście ostatnimi łajdakami". Ciekawe co powiedziałby do licznej grupy wybitnych specjalistów od wyrywania paznokci, którzy zasiliła izraelską klasę wyższą po 1968? Jakże jednak się mylił! Przecież Żydzi z definicji są niewinni, a jeśli przypadkiem okazują się ostatnimi łajdakami albo sadystycznymi oprawcami to patrz punkt pierwszy!

Winni czy niewinni, potomkowie Abla czy Kaina, a może Neandertalczyków albo "innej malpy" w swoim zachwycajacym "państwie położonym tam, gdzie chce" (jak mówi dr Szewko) zachowali sprawdzone metody z czasów rewolucji październikowej,wprowadzania komunizmu w krajach satelickich ZSRR i utrwalania władzy ludowej. Wyrywanie paznokci praktykowane przez Mossad do dziś dnia jest tego najlepszym dowodem.

Wnieśli do polityki międzynarodowej nowe standardy jak porwania przeciwników politycznych, zabijanie negocjatorów, rozpoczynanie wojny w trakcie rozmów pokojowych, rozwalanie przywódców sąsiednich państw wraz z rodziną za pomocą pocisków, strzelanie do bezbronnych, w tym także wolontariuszy niosącym pomoc ludności cywilnej. Właściwie te standardy są stare jak świat. Podczas wojen plemiennych wyrzynano przecież wszystkich z kobietami, dziećmi i starcami do ostatniego niemowlęcia, czyż nie?

Oni nas po prostu wyzwalają od jarzma chrześcijańskich przesądów w dziedzinie moralności w polityce i życiu prywatnym. Chcą nas nawet wyzwolić od demoralizujących, antysemickich utworów literackich zwanych ewangeliami, które są odpowiedzialne za holokaust!

Palestyńczyków wyzwalają od swojej ziemi, Irańczyków od głowy państwa i dowódców armii, Libańczyków już nie wiem od czego, a ci niewdzięcznicy ich nienawidzą, choć nie czytają ewangelii! Jak to wyjaśnić? Nie  wyssali antysemityzmu z mlekiem matek jak Polacy, ale go nabyli w niewyjaśniony sposób! Ale czegóż oczekiwać od potomków Kaina! 

"Bibi's bunker" umieszczony w sercu Tel Avivu, wśród budynków mieszkalnych, trafiony pociskiem, którego nie powstrzymała żelazna jarmuła, to jest chciałam powiedzieć kopuła. Jego dom też, podobno zginął brat - Jeb Netanjahu. O samym Bibim powiadają, że polata prywatnym samolotem to tu to tam (Monachium, a może Maralago), bo ma świadomość, że jest następny w kolejce.

Nie wiem jak się ta wojna rozwinie, ale wczorajsze nocne zdjęcia z tel Avivu robią wrażenie.

P.S.

Nie odmówię sobie krótkiego wierszyka, nawet nie limeryka

W Tel-Avivie pociski z Iranu

narobiły niezlego rabanu.

Aż Bibi Netanjahu

porobił się ze strachu

że wkrótce pójdzie do piachu! 

 

A żelazna kopuła

niczym wielka jarmuła,

co nad miastem wisiała

nie na wiele się zdała

pociski przepuszczała!

 

środa, 13 marca 2024

Wstęp do Dano-Browno-logii

Chyba to objaw masochizmu - postanowiłam (leżąc chora na grypę) w końcu przeczytać Da Vinci Code Dana Browna. Zainspirowało mnie Sedinum Leszka Hermana. Po przebrnięciu przez to coś stwierdziłam, że wymysły Browna "usamodzielniły się" i funkcjonują w pop kulturze niezależnie od jego książki.

Wcześniej, słysząc Marię Sadowską twierdzącą w rozmowie z Jaruzelską, że patriarchat trwa od 2 tys. lat, byłam pod wrażeniem jej monstrualnej ignorancji i zastanawiałam się skąd ta tępa dzida (pardon my French) wzięła taką liczbę. Osoba specjalizujaca sie w  filmach o kopulacji nie ma obowiązku znać historii starożytnej, ani żadnej innej, ale dlaczego się tym popisuje publicznie?

Otóż taka właśnie teza została wypromowana przez Dana Browna w jego debilnym knocie. Tenże autor twierdzi - ni mniej ni więcej - że w świątyni Salomona były czczone dwa bóstwa: męskie - Jahwe i żeńskie - Shekinah (Szekina). Tym drugim terminem określa się w judaizmie immanentną, bezcielesną obecność Boga w świecie. U Browna natomiast zasugerowne jest coś w formie małżeństwa jak - nie przymierzając - Zeus i Hera albo Jowisz i Juno.

Skąd się taka teza wzięla? Ano z dupy autora, który ewidentnie nigdy nie mial okazji zapoznać sie ze Starym Testamentem i twierdzi, że opis upadku pierwszych ludzi z Księgi Rodzaju jest wymyślony przez... chrześcijan. To chrześcijanie obarczyli Ewę winą za grzech pierworodny! Jego fan - Leszek Herman -  pisze dla odmiany o "chrześcijańskim micie potopu"!

Tu nasuwa się poważne pytanie: Jak Dan Brown, pisząc dla Amerykanów, którzy w wiekszośći z Biblią się zetknęli, może im wciskać taki kit?!!! W przypadku Leszka Hermana sądzę raczej, że on rzeczywiście nie ma żadnego rozeznania w tej materii, podobnie jak jego target.

Tak więc, drogi czytelniku, Stary Testament został napisany - ni mniej ni więcej - tylko przez chrześcijan, bo jest - jak by na to nie patrzeć - bardzo patriarchalny, a kult jakiegokolwiek bóstwa poza Jahwe jest tam najsurowiej potępiony.

Za Nowy Testament odpowiedzialny jest natomiast KONSTANTYN, który wcale chrzescijaninem nie był - przyjął chrzest dopiero na łożu śmierci - ale dobrze obstawił. Na soborze w Nicei, który - uwaga - odbyl się CZTERY WIEKI po wydarzeniach opisanych w znanych nam ewangeliach, za pomocą lagi wymusil na ojcach soborowych taką wesję wydarzeń, jaka mu pasowała.

A jaka mu pasowała? Ano taka, że Jezus byl Bogiem, więc nie mógł mieć żony i dziecka!!! Dlaczego bóg nie móglby spłodzić potomka z ziemską kobietą? We wszystkich mitologiach starożytnych taka idea była  bardzo papularna. Przecież sam cesarz (podobnie jak inni władcy starożytni) był uznawany za boga i przyslugiwał mu kult należny bogu sprawowany w celach propaństwowych. Bogowie starożytni z nielicznymi wyjątkami byli nadzwyczaj jurni i płodni i posuwali wszystko, co się ruszalo niezależnie czy bylo śmiertelne, czy nie, stąd wiele możnych rodów rzymskich wywodzilo swój początek od bóstw. Romulus i Remus byli przecież synami Marsa i westalki Rei Sylwii, a ród Juliusza Cezara pochodził od Wenus (przez Eneasza).

Gdyby ewangelie byly redagowane pod dyktando rzymskiego poganina w celu uzyskania kompromisu między chrześcijaństwem a religiami politeistycznymi, wyznawanymi przez wielu z jego poddanych, Jesus mógł mieć tyle dzieci ile było rzymskich prowincji, a każde z nich dobrze nadawaloby sie na patrona!

Konstantyn ochrzcił się na łożu śmierci - co było często praktykowane w starożytnym Rzymie - z bardzo prozaicznego powodu. Wierzono, że chrzest usuwa wszystkie grzechy, natomiast nie bylo jasności co z grzechami popełnionymi po chrzcie. Zakładano, że zasadniczo nie powinno ich być, ale przecież każdy wiedział, że będą, więc "oczyszczenie" zostawiano sobie na koniec życia, aby bez obciążeń dostać się do nieba.

Skąd pomysł, że ewangelie zostały zredagowane przez Kostantyna? Ano bo przedtem MUSIAŁY być inne wersje. Istnieją przeciez apokryfy. Jak datowane są te apokryfy, o czym opowiadają, czym się rożnią od ewangelii kanonicznych autor nie ma bladego pojęcia. O znaleziskach z Qumran też nie za bardzo, bo sugeruje, że tam to dopiero byly inne wersje i dlatego Watykan powtrzymywal prace nad odczytaniem.

W Qumran o ile mi wiadomo znaleziono pełną wesję Księgi Izajasza, fragmenty Księgi Powtórzonego Prawa, Psalmy, komentarze i pisma własne wytworzone przez gminę esseńczyków. O ewangeliach nie slyszałam nigdy, gdyż wspólnota użytkujaca jaskinie nad Morzem Martwym działała głównie przed narodzeniem Chrystusa.

Jeżeli czegoś zwoje z Qumran dowodzą to raczej tego, że Stary Testament nie zostal napisany w średniowieczu, co sugerują różni "mędrcy" na podstawie faktu, że najstarsza zachowana w całości biblia hebrajska (kodeks leningradzki) pochodzi z XI w. n.e. Zwoje z Qumran z jej fragmentami są o ponad tysiąc lat wcześniejsze.

Temat ciężarnej Marii Magdaleny, św. Graala i templariuszy zostal już dostatecznie ośmieszony w wielu książkach (np Wahadlo Foucaulta Umberto Ecco), że nie będę poświęcać mu czasu i ambarasu.

Inicjatorem prześladowań temlariuszy nie byl "Kościól" tylko Filip Piękny, król Francji, który chciał położyć rękę na ich majątku. To on wydał rozkaz spalenia na stosie wielkiego mistrza Jakuba de Molay i jego współbraci. (Jeśli katolik idzie rankiem do latryny, nie znaczy, że to Kościól się wypróżnia, a jeśli współżyje, ze swoją żoną - też katoliczką - to nie znaczy, że Kościół kopuluje sam ze sobą.)

Niektórzy władcy świeccy w dziejach bywali tak potężni, że potrafili przeprowadzać swoją wolę także w Watykanie, ba byli w stanie "deportować" kurię rzymską z papieżem włącznie do Awinionu na teren wlasnego państwa. Papieże nie byli spiskowcami rządzącymi Europą, tylko ludźmi zmuszonymi do wielu kompromisów, a ich władza polityczna byla bardzo ograniczona.

Wszystkie rewelacje o Leonardzie da Vinci są mniej wiecej tyle samo warte. Najlepszy jest opis Ostatniej Wieczerzy, gdzie św. Jan Ewangelista, przedstawiony - zgodnie z tradycją - jako młodzieniec z włosami do ramion, jest opisany przez autora książki jako Maria Magdalena, a Piotr nachylajacy się do niego, aby dopytać, co Mistrz powiedział, ma rzekomo "jej" grozić nożem  (no chyba, że to jakaś nadliczbowa ręka "jej" grozi)

Tak się składa, że rąk jest dokładnie 26 - po dwie na 13 osób siedzących przy stole (Jezus + 12 apostołów). Niektóre nie są zbyt prawidłowo - w sensie anatomicznym - namalowane. Ręka z nożem z calą pewnością należy do Piotra, choć jej wygięcie w nadgarstku jest dość karkołomne. Według Wikipedii to aluzja do odcięcia ucha Malchusowi mieczem. Nie wiem czy tak jest, ale to bardziej prawdopodobne niż grożenie nożem nieobecnej na wieczerzy Marii Magdalenie.

Wszelkie dopatrywanie sie ukrytych znaczeń w fakcie, że jeden obraz zostal namalowany na drugim jest głębokim idiotyzmem, gdyż do dziś dnia artyści używają podobrazi z odzysku ze względu na cenę i nakład pracy potrzebny do ich przygotowania. Podobnie było z pergaminami. Używano ich wtórnie po zeskrobaniu wcześniejszego zapisu.

A już zupełnym mistrzowstwem świata mają być dokumenty poświadczające, że ktoś tam jest potomkiem Jezusa i Marii Magdaleny. Jak sobie autor to wyobraża?!!!  Świadectwo urodzenia czy chrztu z imionami rodziców i panieńskim nazwiskiem matki? Co mogłobybyć DOWODEM takiego uroszczenia? Odręczny podpis świadka, poświadczony w jakiejś bazie danych, czy odcisk palca?

Dan Brown sprawia wrażenie jakby nie wiedział skąd znamy starożytne teksty.  Chyba myśli, że np mamy rekopis Wojny Galijskiej Cezara z jego podpisem i odciskami palców. Otoż nie, teksty antyczne znamy z o wiele poźniejszych kopii, nie zawsze w 100% dokładnych (ze względu na blędy kopisty). Dziedzictwo antyku zostalo uratowane w średniowieczu przez mnichów w klasztornych skryptoriach!

Owszem archeolodzy znajdują gliniane tabliczki z pismem klinowym, czasem wypalone w ogniu licznych pożarów i wtedy rzeczywiście obcują z przedmiotami sprzed tysięcy lat, co jednak nie oznacza, że na przykład babiloński poemat Enuma elisz o stworzeniu świata czy epos o Gilgameszu jest pierwszym, bestselerowym wydaniem.

Spisanie takiego eposu nastąpiło po wiekach ustnego przekazywania z pokolenia na pokolenie. Ewangelie także były najpierw przekazywane ustnie, a spisane pod koniec życia świadków tych wydarzeń, co jest - jak na warunki starożytne - tempem zaiste ekspresowym. Ilość i zgodność ze sobą rękopisów jest najlepszym dowodem ich autentyczności.

Nikt, kto Ewangelie czytał, nie może twierdzić, że jakiś oszust wymyślił je dla niecnych celów. Jeśli, ktoś się upiera niech sam sprobuje napisać coś podobnego. Żełajem uspiechow!

Nie chce mi się dalej pastwić nad tym gniotem. Pomijajac wszystko inne, jest po prostu nudny. Bohaterowie nie maja życia w sobie, są papierowi i zupelnie nieprzekonywujący. Wielki Albinos z Opus Dei jest - nie wiadomo dlaczego - nazywany mnichem. Być może ma budzić skojarzenia z powieścią Matthew Lewisa i seksualnymi wyczynami protagonisty. 

Generalnie świat anglosaski przesycony jest od Henryka VIII antykatolicką propagandą w takim stopniu, że najbardziej idiotycznych pomysłów na  nikczemność Kościoła nikt nie kwestionuje. Najlepszy przyklad - krucjaty. Chrześcijanie chcieli najpierw obronić się przed najazdem, a następnie odbić zagarnięte ziemie. Co za zło!!! Muzulmański podbój chrześcijańskiego świata (Pn Afryki, Bliskiego Wschodu, Azji Mniejszej, Kaukazu, Balkanów, Półwyspu Iberyjskiego)  na stulecia (w tym do dnia dzisiejszego) - cisza. To, oczywiście, dobro i ubogacenie!!! 

Pisałam to wszystko z pamięci, nie zaglądając do książki, żeby sprawdzić czy czegoś nie przekręcam, a wszelkie argumenty przeciw pomysłom autora wzięlam z głowy. Uznałam, że to czytadło nie jest warte mojego wysiłku. Mogłam więc się dopuścić jakichś nieścislości, jeśliby ktoś znalazl.

P.S.

Świat antyku rzymskiego, greckiego i cywilizacje starożytnego bliskiego wschodu według Dana Browna nie byly patriarchalne!!! Dlaczego? Ano bo czczono w nich żenskie bóstwa! Owszem i wiązała się z tym np prostytucja sakralna. Czy kandydatki na kaplanki-prostytutki skladaly podanie ze zdjeciem z prośbą o przyjecie do takiej pracy? Niestety nie. Decydował ojciec oddając córkę w dzieciństwie do takiej posługi.

Podobnie rzecz się miała z kaplankami - dziewicami, np rzymskimi Westalkami. Zaczynaly służbę w świątyni w wieku lat 6 i trwala ona 30 lat, po tym okresie mogły wyjść za mąż. Z racji notorycznego braku kobiet w Rzymie na ogół mialy liczne propozycje. Dlaczego brakowalo kobiet? Na skutek tak zwanego nienaturalnego znikania młodszych sióstr, czyli - innymi słowy - wynoszenia ich do lasu po urodzeniu.

Jeśli taką westalkę złapano in flagranti z mężczyzną zakopywano ją żywcem w ziemi - uroki matriarchatu, czyż nie? Ojciec był panem życia i śmierci kobiety do ślubu, a potem mąż.

Jeśli ktoś chciałby poznać pozycję kobiet w starożytnej Grecji (Atenach konkretnie) to polecam Gromiwoję Arystofanesa...