Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "uchodźcy". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "uchodźcy". Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 lutego 2025

Z kraju i ze świata


Na powyższej grafice ostatnie wydarzenia z kraju i ze świata:

Kilkutonowe fragmenty rakiety Muska spadły pod Poznaniem. Kosiniak - Kamysz został ostrzeżony mailem, który przyszedł na skrzynkę nieaktualną od pół roku

Komisja do spraw Pegasusa przesłuchała szefową CBA (powołaną przez Tuska), która okazała się PISówą i odmówiła ujawniania treści niejawnych. Nieszczęsna najwyraźniej nie zrozumiała, czego się od niej oczekuje w zwiazku z tym spektakularnym awansem. Po rozmowie na dywaniku u Tuska pokornie podała sie do dymisji. Przypominam, że jest to jedyny sposób odwołania szefa tej służby. Można zgadywać czym ją postraszono/zaszantażowano, że tak grzecznie się posłuchała.

Zresztą CBA ma iść do likwidacji, bo po co komu walka z korupcją. Rząd z zasady nie walczy z mafiami vatowskimi jak za pierwszego Tuska, coraz mniej kasy w budżecie mimo "wzrostu gospodarczego". Piniędzy nie ma i nie będzie, poza oczywiście tymi przeznaczonymi na niemieckie wiatraki i "uchodźców", dla których buduje się 49 nowiuchnych ośrodków...

Tymczasem Trump chce pokoju z Putinem. Bardzo dziwnie się do tego zabiera. Jeśli on rzeczywiście sądzi, że kogoś takiego można zjednać ustępstwami, to - niestety - jest kretynem, a my - za kilka lat - znajdziemy sie w prawdziwie ciemnej d...

Jestem dziwnie obojętna wobec losu Ukrainy. O ichniejszych oligarchach nawet nie wspominam, ale nawet zwykli Ukraincy działają mi na nerwy. W przestrzeni publicznej  pojawiły się zupełnie inne narracje na temat wojny niż do niedawna. Komu wierzyć: Parafianowiczowi, który zdaje sie mieć dużą wiedzę insiderską czy Lisickiemu?

Wygląda na to, że odbudowa rusko-niemieckiej rury jest tylko kwestią czasu...


P.S.
Zapomniałam o serialu Candance Owens na Youtube (Becoming Brigitte https://youtu.be/R8onBQy2yMg ) na temat: jak wystrugano Macrona z banana. Pozornie dotyczy przypadku Brigitte Macron, która ma być mężczyzną, ale bardziej interesujacy jest wątek jej młodego męża, o bardzo ograniczonych zasobach intelektualnych, ciagniętego za uszy przez Rotschildów ku stanowisku, które obecnie zajmuje





 

sobota, 28 grudnia 2024

Gratuluję postępowym rodakom

Księdza Olszewskiego aresztowano dokladnie w Wielki Czwartek. Skutego kajdankami udostępniono publicznośći na stacji benzynowej, kiedy to funkcjonariusze ABW poszli sobie kupić coś do zjedzenia. Przesłuchiwano 15 godzin bez przewy na wyjście do toalety, o posiłku nie wspominając. Nie dopuszczono obrońcy usiłując z mecenasa Wąsowskiego zrobić świadka w sprawie.

Jeśli wierzyć anonimowemu informatorowi Wiktora Świetlika, dano cynk innym aresztantom, że to ksiądz pedofil, więc groźby fizycznej likwidacji towarzyszyły mu od początku zatrzymania. Manifestacje w obronie kapłana pomogły przynajmniej wyjaśnić o co chodzi w tej sprawie, więc nie musiał już obawiać się o życie.

Oprócz księdza wzięto na zakładniczki dwie urzędniczki z ministerstwa sprawiedliwości. Kobiety były poddane rewizji osobistej (z wkladaniem palca wiadomo gdzie) przeprowadzanej przez mężczyzn, a nie funkcjonariuszki, jak stanowi prawo. Mężczyźni byli świadkami jak załatwiają potrzeby fizjologiczne i biorą prysznic, ponadto budzono je co godzinę, a na przesłuchanie prowadzono w kajdankach zespolonych.

Teoretycznie były oskarżone o przestępstwo urzędnicze, a ksiądz, że nie powinien startować w konkursie. Wiadomo jednak, że celem aresztowania było wydobycie wszelkimi sposobami z nich czegokolwiek, co pozwoli dopaść Ziobrę, o czym GW pisało otwartym tekstem. Dodatkowo premier Tusk twierdził kłamliwie, że ksiądz ukradł 100 milionów czy też miliardów, a odrażający debile w stylu Maleńczuka powtarzali te oszczerstwa w przejetej siłowo telewizji publicznej (w likwidacji). Tymczasem nawet rozgrzana prokuratura takich zarzutów nigdy nie postawiła - dotacja z funduszu sprawiedliwości(wraz ze sporym wkładem własnym) została wydana zgodnie z przeznaczeniem, na budowę ośrodka dla ofiar przemocy.

Prokuratura (także przejęta siłowo) udostępniała GW materiały ze śledztwa, których obrona nie widziała na oczy. Usiłowano wykreować wizerunek człowieka, który miliardy pozyskane nielegalnie wydaje na... skarpetki. Wszystko było tak grubymi nićmi szyte, że żaden debil w sutannie, habicie czy mitrze na łysej pale nie mógł udawać, że tego nie widzi.

A jednak, żaden biskup nie wydał odgłosu paszczą. Przeszukanie dominikańskiego klasztoru w Lublinie nie było pierwsze, ten wątpliwy "zaszczyt" przypadł sercanom pod równie dętym pretekstem (o siedzibie lux veritatis o. Rydzyka oczywiście nie wypada wspominać).

Pytanie czy cały polski episkopat jest tak umoczony, że na każdego członka przypada szafa kompromatów i dlatego siedzą jak myszy pod miotłą i patrzą zasmuceni jak Nowacka łamie postanowienia konkordatu, a ubeckie pomioty włażą do klasztorów, czego nie robiła nawet komuna?

Cóż wy na to postępowi moraliści o wrażliwych serduszach, którzy bardziej niż śmierci boicie się skojarzenia z obciachem?!!! Taki np O. Dostatni czy Ludwik Wisniewski zapewne woli najazd abwery w kominiarkach na klasztor i drony nad glową niż rządy ZP. Nawet wleczony na szafot wołałby, że umrze szczęsliwy, bo nie rządzi PiS...

A jak tam o. Kramer jezuita przejęty losem "uchodźców" na wchodniej granicy. Ojcze Kramerze oni zamienili się w "bydło" (w ustach uśmiechnietego wicemarszałka Zgorzelskiego) i co teraz?!!! Barbaro Kurwooo-Szatan ty milczysz?!!!

A jak tam "ekologowie", nie szkoda tych drzewek nad Bugiem? Wycięto ich już znacznie wiecej niż przez 8 lat rzadów ZP i nic? A zdechłe rybki w Odrze tego lata, co z nimi? Ostaszewska Maja dobrze by się komponowała trzymając w objęciach jedną z nich, a i zapach niczego sobie...

Wiadomo fundacja katolicka dostajaca dofinansowanie od państwa niedobra jest, co innego kiedy Owsik dostaje od państwa pieniądze dla powodzian. Owsik dostaje, a powodzianie nie. Porządek musi być.

Wygląda na to, że wielu moim rodakom, w tym duchownym, taki właśnie porządek odpowiada. Gangusy na wolność, bo to niehumanitarnie jest trzymać czlowieka w pierdlu tylko za obcinanie palców, prasowanie po brzuchu żelazkiem czy dziurawienia kolan wiertarą. (Kto nie zakopał żywcem człowieka, aby ukraść mu czekoladę, niech pierwszy rzuci kamieniem!)Trzeba raczej łapać byłego wiceministra, bo przeznaczył państwowe pieniądze na zakup wozów dla straży pożarnej (też państwowej)! To groźna terrorysta jest, ścigana międzynarodowym listem gończym!

Pozwólcie więc, że wam pogratuluje wyboru. Uśmiechajcie się ile wlezie póki czas, bo i wy możecie pewnego dnia przeżyć zadziwienie, jak lubelscy dominikanie przed świętami Bożego Narodzenia!



czwartek, 30 listopada 2023

O bezprzykładnym okrucieństwie Finów

Finowie zamknęli wszystkie przejścia graniczne z Rosją łącznie z tym na kole podbiegunowym - Raja - Jooseppi - które było najdłużej czynne. Młodzieńcy z bliskiego wschodu muszą się starać o azyl w portach i na lotniskach - co za okrucieństwo! W związku z zaistniałą sytuacją domagam się wysłania na fińsko-rosyjską granicę Ochojskiej, Holland, Jachiry, Kur.aaaaaaaaa - Szatan, Sterczewskiego Franka, Ostaszewskiej i młodego Szczura oraz o. Grzegorz Kramera SJ na dodatek.

Co więcej domagam się filmów dokumentalnych produkcji Deutsche Welle, BBC, ABC, CNN i al Jazeera potępiajacych rasizm i ludobojstwo, którego dopuszczają się Finowie z delikatną aluzją do ich wsółpracy z Hitlerem na pewnym etapie IIWŚ i przypomnieniem ich udziału w holokauście.

Ja w ogóle bardzo sie dziwię, że jeszcze tego nie widzimy i nie słyszymy o stosach trupów przymarzniętych do rowerów i małej Eileen z kotem na bagażniku, która tym razem zgubiła się w tundrze.

Dlaczego nikt nie zawodzi: "Gdzie są dzieci, gdzie są dzieci!!!" Gdzie sie podział ten cały obwoźny cyrk. Gdzie zaniepokojeni niemieccy aktywiści? O ile mi wiadomo bieszczadzki niedźwiedź poturbował tylko jednego z nich, a gdzie reszta podjeżdżająca pod granicę autobusem i obsztorcowująca strażników? Nie widzę tego! Nie słyszę o rasiźmie? Co się stało?!!! A gdzie eurodeputowani pod wodzą Ochojskiej przeprowadzający "interwencję" przed kamerami zaprzyjaźnionych telewizji?!! Gdzie poseł Sterczewski z pizzą?!!!

Komentarz nieocenionej Klary Marii:


A jeszcze niedawno sytuacja wyglądała tak:




Bardzo brakuje mi głosu papieża Franciszka jednoznacznie potępiającego ludobójcze praktyki okrutnych, zimnych Finów wobec bezbronnych uchodźców z bliskiego wschodu, dla których najbliższy bezpieczny kraj znajduje się za kołem podbiegunowym.

P.S.
Plakaty na przystanki w Helsinkach gotowe, tylko przetłumaczyć:



sobota, 7 marca 2020

O migrantach, komunii na rekę i kompromisie aborcyjnym

Imigranci u bram again. Grecy tym razem się bronią robiąc dokładnie to samo, co Orban w 2015. Nikt ich za to nie obsobacza. Znane obrazki - mlodzi mężczyźni rzucają kamieniami w policję, ta używa gazu i armatek wodnych, po czym strona atakująca skarży się jakiemuś kretynowi z mediów. Migranci mają ze sobą jakieś dzieci, chyba nie swoje, bo podwędzają je nad ogniskiem, żeby malowniczo płakały na użytek mediow lewicowych. Sądząc po komentarzach na YouTube większość populacji uodporniła się na takie widoki. Wszyscy zgodnie domagają się użycia ostrej amunicji. Nie dziwię się.

Ojciec przeor wrocławskich dominikanów wtrącił w niedzielnych ogłoszeniach duszpasterskich, że w związku z epidemią koronawirusa można przyjmować komunię na rękę. Dzisiaj natomiast nieznany mi z imienia zakonnik nakłaniał nas do takiej formy apelując do naszej odpowiedzialności. Tylko jedna pani starsza dała się namówić, włożyła  hostię do ust en passant w sposób dość nonszalancki.
Zastanawiam się dlaczego im tak bardzo na tym zależy, żebyśmy pogryzali Ciało Pańskie jak paluszki na przyjęciu. Skąd taka determinacja. Dlaczego balaski i klękanie są tabu? O co tu chodzi? Jest dla mnie jasne, że "epidemia" jest tylko predekstem do wprowadzenia komunii na rękę w Polskim Kościele na stałe.

Ktoś by mógł zapytać dlaczego ciągle chodzę do tych heretyków. Sama się nad tym zastanawiałam. Tłumaczyłam to sobie charakterystycznym dla neurotykow trzymaniem sie rutyny. Olśnienia doznałam na mszy w pierwszą sobotę lutego u paulinów, którzy jak wiadomo są prawowierni (niektórzy nawet za bardzo). Ojciec Maksymilian zamordował mnie swoim słowotokiem (gadał tak długo, żeby wszyscy stojący w kolejce do konfesjonału zdołali się wyspowiadać). Wybiegłam stamtąd z wrzaskiem (nie po raz pierwszy zresztą). Trzeba przyznać, że dominikanie swoje herezje podają w zdecydowanie bardziej strawny sposób. Pomyśleć, że kiedyś im ufałam!

Ojciec Szustak popiera kompromis aborcyjny - wypowiedział się na YouTube. Tomasz Samołyk i Weronika Kostrzewa polemizują z nim bardzo merytorycznie w dobrze przygotowanych filmikach. Takie czasy nastały, że świeccy bronią ortodoksji, a zakonnicy przede wszystkim chcą być cool i fit in.

sobota, 27 stycznia 2018

O agresji wobec kobiet (na marginesie wczorajszego dnia Islamu)

W artykule Wielokulturowość w praktyce Aleksandry Rybińskiej umieszczonym na portalu  w polityce (http://wpolityce.pl/swiat/340738-wielokulturowosc-w-praktyce-xviii-okreg-paryza-strefa-no-go-dla-kobiet-boimy-sie-wyjsc-z-domow-jestesmy-ciagle-nagabywane-wyzywane-obrazane) autorka przytacza wypowiedzi mieszkanek XVIII okręgu Paryża:
„Gdy poruszam się po dzielnicy czuję się jak kawałek mięsa. Wołają do mnie, że jestem brudną szmatą, którą chcą wy…ać. Moja 80-letnia sąsiadka nie wychodzi już z domu po tym jak imigranci usiłowali ją zgwałcić” – mówi 20-letnia Julia, studentka. A jej sąsiadka Hayatte dodaje: „Nie noszę już makijażu poza domem, bo boję się, że któryś się przyczepi. Udaję, że rozmawiam przez telefon, gdy idę ulica, by nie zwracać na siebie uwagi." 
„Poruszanie się po dzielnicy stało się dla nas kobiet bardzo trudne. Kawiarnia w mojej kamienicy była kiedyś bardzo fajnym miejscem, gdzie często chodziłam na kawę. Teraz są tam wyłącznie mężczyźni. Gdy tylko mijam kawiarnię jestem obrażana, wyzywana od najgorszych. Czasami wystarczy, że pojawię się w oknie mojego mieszkania, a z dołu płynie strumień obelg. Żyję praktycznie zabarykadowana w moim mieszkaniu” – dodaje 38-letnia Claire. 

W internecie też dostępnych jest kilka nagrań jak młodzi muzułmanie biją, kopią i znieważają przypadkowo spotkane Europejki przy wtórze rechotu swoich kumpli. Znany jest film ze Szwecji jak muzułmański emigrant kopie i pluje na młodą matkę (na oczach jej dwojga małych dzieci), dlatego, że udaremniła mu obrobienie starszego człowieka.

Tak właśnie prymitywny i bezmyślny zdobywca traktuje kobiety wroga. Jednocześnie twierdzi, że są brudnymi szmatami i że ma ochotę je wy.....ć. Oczywista sprzeczność logiczna, gdyż tego rodzaju czynność jest dość intymna - wymaga zdjęcia spodni, wydobycia przyrodzenia i zanurzenia w brudnej szmacie. Nawet macanie brudnej szmaty musi budzić wstręt a co dopiero seksualne obcowanie z nią. 

Gdyby byli zdolni wyrazić słowami o co im rzeczywiście chodzi (pomijając nakazy religii), musieliby powiedzieć coś takiego: 
  1. Europejskie kobiety są bardziej pociągające niż nasze na co składa się ich typ fizyczny (odmienny), sposób ubierania i bycia.
  2. Są całkowicie bezbronne chodzą same po ulicy, a nawet kiedy je rzeczywiście gwałcimy pozostajemy bezkarni, gdyż nikt nie ma odwagi się za nimi ująć.
  3. Nie szanujemy słabych europejskich mężczyzn więc nie szanujemy ich kobiet.
  4. Nie zawsze możemy upokarzać słabych europejskich mężczyzn bezpośrednio ze względu na ich społeczno-ekonomiczną przewagę nad nami, ale zawsze możemy zrobić to przez pogardliwe potraktowanie ich kobiet, którym ani niezależność finansowa, ani wykształcenie nie pomoże w konfrontacji z gromadą mężczyzn w ciemnej (albo nawet jasnej) uliczce.
W piątek kilka tysięcy kobiet wyszło na ulice w proteście przeciwko ich zdaniem „niegodnym warunkom życia” w dzielnicy La Chapelle-Pajol. Poparła ich przewodnicząca regionu Île-de-France, polityk centroprawicowej partii „Les Républicains” Valérie Pécresse. Zaapelowała do Emmanuela Macrona, by pomógł kobietom. „To nie może dłużej tak trwać” – podkreśliła. Demonstrację kobiet oprotestowywały organizacje lewicowe. Według nich petycja i protest kobiet to „rasistowska manipulacja”. „Seksizm nie ma koloru ani pochodzenia” – skandowali. Oraz: „Feminizm to nie rasizm”.

Bardzo trudno czytać mi takie teksty, a jeszcze trudniej oglądać nagrania, gdyż przywołują w mojej pamięci wspomnienia, których wolałabym nie mieć. Przy zachowaniu proporcji podobny rodzaj nieustającej werbalnej, a czasem także fizycznej agresji stale towarzyszył mojemu dzieciństwu i młodości, a sporadycznie zdarza się w wieku dojrzałym. Moi prześladowcy nie byli muzułmanami tylko PRL-czykami, ale mechanizm wydaje się nieco podobny, uruchomiony przez:

  1. Lekką fizyczną odmienność  (jaśniejsza pigmentacja, grubsze kości, wyższy wzrost ekstrawagancki kolor i bujność włosów) w połączeniu z atrakcyjnością fizyczną (której nie byłam świadoma)
  2. Bezbronność - PRL-owskie dziecko z kluczem na szyi biegające nie tylko po podwórku, ale także po całym mieście samopas
  3. Pozycję ojca w stadzie (w sensie społecznym PRL-owska klasa "średnia" tzn poniżej nomenklatury)w sensie towarzyskim niską ze względu na introwersję (wrodzoną) i wykorzenienie (nabyte) oraz brak "wpływów" w każdym sensie tego słowa.
  4. Zazdrość wywołaną najdziwniejszymi fantazjami na temat mój i moich rodziców.
Zestawiając 4 punkty muzułmańskie z PRL-owskimi widać znaczące podobieństwa w czynnikach, wywołujących agresję o charakterze seksualnym.  Niewątpliwie świadczy to o tym, że natura ludzka jest podobna niezależnie od rasy. Nie znaczy to jednak, że zgadzam się z lewackim sloganem "Seksizm nie ma rasy ani pochodzenia".  Nie będę się pastwić nad terminem seksizm., co do rasy natomiast należy przypomnieć, ze zarówno ludy indoeuropejskie jak Afgańczycy, Irańczycy, Kurdowie jak i semickie - Arabowie należą, tak jak my, do rasy kaukaskiej znaczy białej.  W ramach tej samej rasy ludy południowe znacząco różnią się temperamentem od północnych. Ta różnica jest wyraźna nawet w ramach kultury chrześcijańskiej - nie bez powodu dziewczęta mojego pokolenia były ostrzegane, żeby pod żadnym pozorem nie podróżowały same do Włoch zwłaszcza autostopem. Czynnikiem decydującym jest religia i wyrosła na niej kultura. Podczas gdy Chrześcijaństwo, świadome słabości moralnej gatunku ludzkiego wyżej wymienionych postaw nie aprobuje i stara się  tępić, islam je wyraźnie wzmacnia przez uznanie za element słusznej walki z niewiernymi (tak samo jak terroryzm zresztą).

Moje przykre doświadczenia zawdzięczam oprócz uniwersalnej słabości natury ludzkiej, także komunizmowi, który w jakiejś mierze wywrócił dotychczasowy model życia rodzinnego i społecznego. Sprzedał wykorzenionym ludziom rozwiazanie pt rodzice w pracy, dzieci (po lekcjach) biegające samopas po mieście, jak - nie przymierzając - biezprizornyje po rewolucji w Rosji. Mieszkanie w wielorodzinnych blokach - siedliskach wszelkich patologii - też znacząco dołożyło się do problemu.

Ten wpis zaczęty rok temu dedykuje postępowym biskupom  z okazji wczorajszego dnia islamu obchodzonego w Kościele Katolickim ku przypomnieniu, że żaden z nich nie jest dziewczynką, młodą, ani nawet starszą kobietą. Drodzy księża biskupi nawołujący do przyjmowania muzułmańskich imigrantów, dla zmylenia przeciwnika zwanych uchodźcami, i zobaczenia w nich Chrystusa. A co jeśli ten przyjęty "Chrystus" zgwałci, a następnie zabije twoją córkę jak to się wielokrotnie zdarzyło na zachodzie Europy? Analogia dalej aktualna?

Każdy ma prawo ryzykować własnym życiem dla sprawy, w którą wierzy, ale stanowczo nie ma prawa poświęcać słabszych powierzonych swojej opiece. Nie wy drodzy księża biskupi będziecie płacić za tą obłąkańczą wielkoduszność i gościnność, tylko najsłabsi w społeczeństwie - kobiety i dzieci.Jeżeli niedobrze jest zabrać pokarm dzieciom i dać go psom, to rzucić psom własne dziecko na pożarcie jest na pewno o wiele gorzej. Chrzescijanie mają być nieskalani jak gołębice , a przebiegli jak węże. Nie mają być jeleniami wdrożonymi do bezbronności i bezrefleksyjności jak to się stało na zachodzie Europy.















poniedziałek, 22 stycznia 2018

Casus Syrofenicjanki, a kwestia "uchodźców"

Rzygam tematem "uchodźców", ale ponieważ biskupi i sam papież opowiedzieli się w tej kwestii po stronie oligarchów, przeciw wiernym powierzonym swojej duszpasterskiej pieczy, czuję potrzebę zwrócenia się bezpośrednio do nich.



Zakładam, że księża biskupi znają historię Syrofenicjanki. Ta kobieta według żydowskich standardów należała do Goyim - bydląt o ludzkich twarzach (jak my wszyscy zresztą). Prosiła o pomoc dla córki dręczonej przez złego ducha. Trudno sobie wyobrazić kogoś bardziej zasługującego na współczucie - istota słabsza, nie prosząca dla siebie, motywowana  miłością. Nie wybierała się do Izraela po socjal. Nie istniało niebezpieczeństwo, że zgwałci kogokolwiek, ani, że podłoży ładunek wybuchowy z intencją zabicia tak wielu Żydów jak się tylko da. A jednak Jezus pierwotnie zdecydował, ze "niedobrze jest zabrać pokarm dzieciom i dać go psom" i zakomunikował jej to dokładnie takimi słowami, nie łagodząc przekazu, aby nie ranić jej uczuć (bardzo szlachetnych zresztą by any standarts). Zmienił zdanie tylko dlatego, że kobieta - ze względu na córkę - zniosła mężnie tego kopniaka wymierzonego w jej ludzką godność i umiała inteligentnie ripostować.



Jaka nauka płynie dla nas wszystkich z tego kanonicznego tekstu? Jeśli Pan Nasz uznał, że pomoc nieszkodliwej kobiecie obcego plemienia jest marnotrawieniem środków przeznaczonych dla swoich, to czym byłoby sprowadzenie (wbrew woli) gromady mężczyzn w wieku poborowym deklarujących wrogie intencje, chęć życia z socjalu i domagających się zaspokojenia swoich niekontrolowanych potrzeb seksualnych? Jeśli Syrofenicjanka zasługiwała na porównanie do psa,to jak nazwać tych ludzi? Nie ma chyba w języku polskim (ani żadnym innym) bluzgów dość wulgarnych.



Nie rozumiem co dzieje się z hierarchami, że nagle postanowili być cool i fit in pod dyktando lewicowo-liberalnych mediów przemawiających w interesie oligarchów dążących do zniewolenia zwykłych ludzi. Czy to jest ten "nowy paradygmat" o którym słyszymy od rzecznika Watykanu?

niedziela, 21 stycznia 2018

Jeszcze o pomaganiu, rytualnej nieczystości i instynkcie stadnym

W przypowieści o miłosiernym Samarytaninie trzy osoby widzą pobitego człowieka kapłan, lewita i Samarytanin. Dwie pierwsze należą do najwyższych i najbardziej uprzywilejowanych warstw społeczeństwa, trzeci to mieszaniec i heretyk, za nim już tylko Goyim - bydlęta o ludzkich twarzach stworzone przez demony ("niedobrze odebrać pokarm dzieciom i dać go psom" - mówi Jezus do Syrofenicjanki). Człowiek może być martwy więc dwaj pierwsi nie chcą go dotknąć by nie zaciągnąć rytualnej nieczystości, co uniemożliwiłoby im służbę w świątyni. Nie ma też mowy o tym, żeby zawiadomili kogoś czy sprowadzili pomoc. Tylko ten najniżej w hierarchii może udzielić pomocy bez obawy o utratę swojego statusu - po prostu nie ma nic do stracenia.

Myślę, że to bardzo adekwatny opis funkcjonowania hierarchii społecznej we wszystkich kulturach. Słyszałam kiedyś opinię (nie pamiętam czyją), że matka Teresa z Kalkuty dokonała cudu, sprawiając, że  młode siostry Hinduski pochodzące z najwyższej kasty dotykały chorych i umierających biedaków.

Można więc przyjąć, że naturalną koleją rzeczy osoby aspirujące do wysokiej, a nawet średniej pozycji w społeczeństwie nie powinny wchodzi w kontakt z cierpieniem i śmiercią, to domena niedotykalnych pariasów - im już nic nie może zaszkodzić. Idąc tym tokiem rozumowania, jeśli jakiś człowiek pomaga cierpiącemu, ujawnia się jako parias nawet jeśli tego po nim nie widać.
W kulturze chrześcijańskiej na ten naturalny sposób rozumowania nakłada się nadprzyrodzony -według którego w tym najmniejszym i cierpiącym można spotkać Jezusa - i oba funkcjonują obok siebie, z wyraźną przewagą pierwszego.

Ilekroć zdarzyło mi się udzielić pomocy obcemu człowiekowi zawsze spotykałam się z tą samą charakterystyczną reakcją - zdawkowe podziękowanie i szczere obrzydzenie (nikt nie chce zawdzięczać czegokolwiek pariasowi). Jeżeli był to mężczyzna dodatkowo widział we mnie  "łatwą kobietę", bo przecież żadna porządna nie zainteresowałaby się takim dziadem.

Kiedy odwiedzałam mojego własnego ojca w szpitalu w ostatniej chorobie panowie leżący na sali postrzegali mnie nie jako córkę, która towarzyszy w umieraniu staremu rodzicowi i stara się zapewnić mu dobrą opiekę, tylko laskę szukającą okazji, tak zdesperowaną, że nie cofa się przed przed przyjściem w miejsce, gdzie żadna porządna kobieta by się nie pokazała.(Co ciekawe moja własna matka dobrze to rozumiała i unikała odwiedzania kogokolwiek w szpitalu jak ognia). Nawet pewien franciszkanin  poproszony, aby przyszedł z Najświętszym Sakramentem do mojego ojca zachował się jakbym złożyła mu propozycję natury seksualnej. Zignorował mnie wyniośle, a wracając wpatrzył się w mój biust całkowicie niewidoczny pod ciężkim zimowym płaszczem założonym na kilka warstw odzieży.

Ciekawa rzecz, że Maria Magdalena tylko w tradycji zachodniej zostaje utożsamiona z kobietą cudzołożną. Zapewne dlatego, że przyszła namaścić ciało zabitego Jezusa. Żadna szanująca się niewiasta nie ganiałaby po nocy, żeby zajmować się trupem obcego mężczyzny.



Problem - jak się wydaje - polega na tym, że mowa nasza nie jest tak-tak i nie-nie jak sugeruje ewangelia tylko tak-nie i nie-tak. Piękne i wzniosłe słowa całkowicie rozjeżdżają się z przekazem niewerbalnym. Być może większość ludzi rozumie, że w takim wypadku słowa nie mają żadnego znaczenia, ale co z tymi naiwnymi i prostolinijnymi, którzy jednak biorą je do serca?

W czasach mojej młodości dziewczętom dużo mówiono o czystości oraz skromności w ubiorze i sposobie bycia. Widocznie milcząco zakładano, że wszystkie są napalonymi kokietkami biegłymi w sztuce uwodzenia. Tak się składa, że nie wszystkie i te skromne stały się jeszcze skromniejsze, grzebiąc tym samym swoje szanse na małżeństwo, a zdesperowane flirciary, które miały tego rodzaju nauki w dużym poważaniu, przeskakując z łóżka do łóżka w końcu znalazły męża i stały się przykładnymi żonami i matkami. Te pierwsze traktowane są w Kościele z obrzydzeniem, drugie z nadskakującą atencją. Znaczy cnotą jest słyszane nauki ignorować, albo wręcz stosować dokładnie odwrotnie?

Podobnie rzecz ma się z pomaganiem. Apeluje się do nas o otwartość serca, o dostrzeganie Chrystusa w potrzebującym człowieku itp. Wszyscy, których Pan Bóg pokarał nadmiarem empatii wiedzą czym to grozi, mieli wiele okazji przekonać się na własnej skórze. Ostatnie apele dotyczą przyjmowania tzw. uchodźców i to koniecznie muzułmańskich, Ukraińcy z jakichś tajemniczych powodów się nie liczą. Kościół mówi jednym głosem z mediami lewicowo-liberalnymi, które manipulują społeczeństwem starając się wykreować modę uruchamiająca instynkt stadny. Chcesz być cool musisz nosić ciuchy określonych marek,  używać jakichś kretyńskich, całkowicie zbytecznych gadżetów, popierać związki partnerskie, dawać Owsiakowi i przyjmować "uchodźców" i to dokładnie takich jakich Frau Merkel ci każe.

Na ogół przejmowałam się tym, co słyszałam w Kościele. Wyszłam na tym tak średnio, ale był to mój wybór. Jednak wobec tak bezwstydnej manipulacji, próby wjeżdżania na emocje i uruchamiania instynktu stadnego odpowiadam NIE, stanowcze NIE!!!








niedziela, 29 października 2017

O niedzielnej porcji demagogii u wrocławskich dominikanów

Wygląda na to, że moja działalność na blogu ogranicza się ostatnio do recenzowania niedzielnych mszy u dominikanów. Na wstępie chciałam zaznaczyć, że wybrałam sobie ten kościół przed laty, w czasach kiedy wielu posługujących tu dzisiaj zakonników nie było jeszcze na świecie, albo raczkowali i często-gęsto moczyli pieluchy. Chodzę na określoną godzinę, kiedy odprawia ten z ojców, który najmniej działa mi nerwy. Jako osoba skłonna do gniewu bardzo dbam, żeby nie narażać się na pokusę do tego grzechu. Niestety niespodzianki się zdarzają i czasem jestem zmuszona do wysłuchiwania nauk wyznawców Gazety Wyborczej, Fundacji Batorego i zbliżonych środowisk. Dziś właśnie taka sytuacja miała miejsce i wygląda na to, że nie zaznam spokoju dopóki nie odpowiem na to, czym mnie dzisiaj uraczono w ramach kazania.

Ojciec przeor zauważył na wstępnie, że ludzie są piękni, a kochanie ich jest łatwe i naturalne. Nie należy ich dzielić na swoich i obcych, no bo po czym poznamy, że ktoś jest swój? Przepytamy go z poglądów? Wykonamy badania genetyczne?

Ten problem, proszę Ojca, jest wyłącznie teoretyczny. Gdybym ja zadzwoniła na furtę i powiedziała, że jestem jedną z tych pięknych osób, które tak łatwo kochać, a właśnie nie mam pracy ani pieniędzy na czynsz, a poszukiwanie prawdy i dzielenie się owocami kontemplacji jest tym o czym zawsze marzyłam jaką bym dostała odpowiedź? Prosty komunikat w stylu  "sp..............j nie jesteś nasza" wygłoszony bez zbytnich ceregieli.

Myślę, że z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, ze dla większości dominikanów swoi to w pierwszej kolejności inni dominikanie, rodzina i przyjaciele, czasem starannie wyselekcjonowani znajomi z  duszpasterstw związanych z zakonem. Wierni w kościele już do swoich się nie zaliczają głównie ze względu na niski status socjo-ekonomiczny i towarzyski. Mają też inne wady jak święcenie pokarmów w Wielką Sobotę, modlitwa na różańcu i temu podobne abominacje. Wyjątkiem są ludzie w stylu Marcina i Katarzyny P. z Gdańska. Niedawno słuchałam zeznań Jacka Krzysztofowicza przed komisją sejmową. Na pytanie o powód  ponadstandardowej zażyłości z parą oszustów odpowiedział, że jego praca na tym polegała "żeby spotykać się z ludźmi". Posłom z komisji opadły szczęki, gdyż jako (w większości) praktykujący katolicy nigdy takiego zaszczytu nie dostąpili, ani o niczym podobnym nie słyszeli.

Następnie o. przeor skontrastował ze sobą przyjmowanie obcych i modlitwę na różańcu, po odmówieniu której - jak się dowiadujemy - czujemy przyjemne ciepło. Pozazdrościć! Ja zwykle chwytam za różaniec jak za  broń duchową przeciw bytom nieprzyjaznym człowiekowi. Uczucie przyjemnego ciepła nigdy tej działalności nie towarzyszy - to raczej ciężka walka na śmierć i życie.
Jeśli natomiast miała to być aluzja do akcji "Różaniec do granic", to jak rozumiem odmówiony  przez "nie swoich"( tylko ten dokuczliwy motłoch święcący pokarmy w Wielką Sobotę, glosujący nie tak jak trzeba itp.) nie ma żadnych dobroczynnych skutków. Co innego jak modlą się wtajemniczeni bracia dominikanie...

Mam wrażenie, że o.przeor po prostu inaczej definiuje swoich i obcych. Swoi w tym rozumieniu to ulubieńcy naszych przyjaciół czyli Fundacji Batorego (finansowanej przez Sorosa) i innych opiniotwórczych gremiów, a wierni w kościele to zdecydowanie nie swoi, a nawet głęboko obcy. W hierarchii nieskończenie niżej od zakonników - stąd wyraźna pogarda i połajanki - dziennikarze GW, TVN itp. to równi statusem. Moralność jak wiadomo obowiązuje tylko pomiędzy równymi.

Ja jednak z nizin mojego podlejszego statusu socjo-ekonomiczno-towarzyskiego ośmielę się zauważyć, że podobnie jak były o. Krzysztofowicz nie poznał się na bezwstydnym oszustwie Marcina i Katarzyny P. , ojciec przeor może być w błędzie co do operacji "uchodźcy". Nie wierze, że ojciec nie wie, ze Syryjczyków jest wśród nich 5%, że syryjscy chrześcijanie, sprowadzeni przez fundację Estera, uciekli do Niemiec pod osłoną nocy, w poszukiwaniu wysokiego socjalu, że intencje tych ludzi są otwarcie wrogie, że są niebezpieczni dla słabszych i bezbronnych - kobiet i dzieci itp. Porównywanie ich do Chrystusa jest bluźnierstwem i demagogią. Swoją drogą Jezus powiedział Syrofenicjance, że przyszedł tylko do swoich, ale zgodził się, że i ona może ewentualnie skorzystać z okruszków które spadły z ich stołu. Niedobrze jest odebrać pokarm dzieciom, a dać go psom - tak rozumiał ordo caritatis.

Proszę się nie dziwić, że my ciemny motłoch zapełniający kościoły (także w Wielką Sobotę z naszymi obrzydliwymi jajami), bardziej litujemy się nad gwałconymi kobietami niż współczujemy tym wszystkim turystom socjalnym z Bangladeszu, których ściągnął Soros (obietnicą domu, samochodu i blondynki za fryko)  w celu unicestwienia narodów i kultury europejskiej.

Nie wiem czy Jacek Krzysztofowicz jest tak nieskończenie naiwny jakby to wynikało z jego zeznań, nie wiem czy o. przeor jest tak nieskończenie naiwny jakby wynikało z jego dzisiejszego kazania.
Czuję jednak niewypowiedzianą ulgę na myśl, ze polityką emigracyjną zajmują się w Polsce ludzie zdecydowanie bardziej przytomni.


niedziela, 25 października 2015

Wspólczuję Słoweńcom i tropię herezję


W kwestii "uchodźców" nie mam nic więcej do dodania. Incydent w Słowenii (w Brezicach) z podpaleniem namiotów i robieniem sobie selfie na ich tle nikogo chyba już nie był w stanie zaskoczyć. Współczuję Słoweńcom z całego serca. Niech stawiają płot na granicy z Chorwacją jak najszybciej. Chorwaci, Serbowie i Macedończycy też powinni o tym pomyśleć. Grecy są ewidentnie dogadani z Putinem i nie zamierzają bronić się przed najazdem - ich sprawa! Niech Merkel posyła po swoich gości samoloty. My też powinniśmy postawić płot na granicy z Niemcami (w razie gdyby nam chcieli wcisnąć jakiś procent) - ostrożności nigdy dość!

Oglądałam niedawno odcinek mojego ulubionego programu Journey Home z dr Davidem Andersem,  kolejnym protestantem, który studiując teologię i historię Kościoła nawrócił się na katolicyzm. Wspaniałe świadectwo, obejrzałam co najmniej 2 razy i pewnie jeszcze do niego wrócę. Zwróciłam uwagę na pewien istotny szczegół. Otóż dr Anders zauważył, że protestanci za przewodem Lutra miotają się między dwoma biegunami - niepokojem czy ich wiara jest odpowiednio wielka aby zapewnić usprawiedliwienie i euforią, że już zostali zbawieni skoro mają wiarę. Po momencie euforii znowu wracają wątpliwości czy ta wiara to jest czy jej nie ma i jak to sprawdzić.
Jak wielu konwertytów dr Anders doświadczył ogromnej ulgi w zetknięciu z obiektywnymi kryteriami Kościoła Katolickiego - jeśli ktoś przyjmuje jego nauczanie ma wystarczającą wiarę, jeśli postanawia zerwać ze złem i wyznaje swój grzech na spowiedzi jest mu odpuszczony. Nie muszą temu towarzyszyć żadne emocje.
Ja sama odczułam ogromną ulgę słuchając tego. Zetknęłam się bowiem w życiu z wieloma protestantami i katolikami (w tym duchownymi), którzy albo opowiadali o spotkaniu z Chrystusem, swojej z nim relacji itp. albo pytali o moje ewentualne z nim spotkanie i relację. Zawsze się strasznie męczyłam próbując szczerze odpowiedzieć. Jedyna odpowiedź jaka przychodziła mi do głowy, to, że ten język nie opisuje rzeczywistości wiary i żadne moje doświadczenie nie odpowiada takiemu opisowi. Podobnie było z zaproszeniem Jezusa do serca i przyjęciem jako osobistego zbawcy. Pomysł - szeroko rozpowszechniony wśród protestantów, że taki akt jest wystarczający do zbawienia - nie był znany nawet XVI-wiecznym reformatorom: Lutrowi, Kalwinowi i Zwingliemu.

Tak więc całą moją udrękę zawdzięczam heretykom jawnym i ukrytym. Katolicka ortodoksja nie ma z tym nic wspólnego!



środa, 23 września 2015

Lepiej z Hitlerem niż z "jego byłymi sojusznikami"?!!!

Pewien senator PO stwierdził, że "nie po drodze nam z byłymi sojusznikami Hitlera". Nie wiem, co jest z establishmentem IIIRP, że żaden z tych głąbów nie widzi logicznych konsekwencji swoich wypowiedzi. Jeśli Fico czy Orban są "byłymi sojusznikami Hitlera" to kim jest Merkel, baranie?

Miałabym sporą trudność z rozstrzygnięciem konkursu na najbardziej kretyńską wypowiedz w ostatnim miesiącu - kanclerza Austrii porównującego działania Orbana do holokaustu, Grossa o oczywistym związku między niechęcią do wpuszczania nielegalnych imigrantów, a nie przepracowaniem holokaustu - czym jednoznacznie wskazał na Izrael - czy senatora PO sugerującego, że lepiej z Hitlerem niż jego byłymi sojusznikami.

Humorystyczna strona przykrywa coś znacznie bardziej ponurego - słabo zakamuflowaną fascynację bezwzględną, brutalną siłą i pogardę dla słabszych, czego najbardziej skrajnym przykładem jest Gross żalący się w niemieckiej prasie na polski antysemityzm. Ten rodzaj podejścia widać w relacjach mediów wieszających psy na względnie ubogich krajach bałkańskich, a wychwalających Niemcy i Szwecję, resztę zostawiając w spokoju. Miłość "uchodźców" do mutti Merkel ma także wyłącznie fiskalne podłoże, kraje które nie są w stanie sypnąć socjalem traktują z demonstracyjną pogardą i ochoczo opluwają ku uciesze zachodnich mediów. Gościnność czy ludzka życzliwość nie połączona z sypaniem kasą jest dla nich bez wartości, o czym świadczy przypadek syryjskiej rodziny ze Śremu, która pod osłoną nocy uciekła do Niemiec nie pożegnawszy się nawet ze swoimi dobroczyńcami.

Wszyscy oni są siebie warci: obłąkani "wielkodusznością" politycy,  lewackie media i nielegalni imigranci. Pies ich drapał. Moimi bohaterami pozytywnymi są Fico i Orban., co ciekawe - sądząc po komentarzach na forach - ogromny procent Polaków i innych Europejczyków podziela ten pogląd.

P.S.
Istotna informacja z portalu www.wgospodarce.pl:

Art. 129. Zdrada dyplomatyczna
Dz.U.1997.88.553 - Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny
Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Tym samym po zakończeniu kadencji, a być może - nawet w jej trakcie, prokuratura powinna wszcząć postępowanie. Ministrowie PO z Ewą Kopacz na czele mogą spędzić w więzieniu nawet 10 lat.






wtorek, 22 września 2015

Gross oskarża Izrael o nie przepracowanie holokaustu!!!

Do końca miałam nadzieję, że to się nie stanie, ale jednak. D.... Piotrowska głosowała za przyjęciem kwot, wbrew polskiemu interesowi narodowemu, wbrew woli społeczeństwa i zdradzając sojuszników. Przeciw były Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, a Finlandia się wstrzymała. Gdyby reprezentował nas ktoś godny byłoby 6 państw, 3 całkiem spore, 3 mniejsze. Takiej grupy nie można by po prostu zignorować.

Przyznam, że myślałam, ze Tusk zrobił ten myk ze spotkaniem ministrów, po to, żeby ta ciumcia mogła bezpiecznie zagłosować przeciw i zachować twarz, bo i tak nie mielibyśmy mniejszości blokującej.

Teraz pozamiatane i niech nas Bóg ma w swojej opiece. Grossa można na chwilę wziąć na łańcuch. Swoją drogą jeśli według niego niechęć do przyjmowania obcych kulturowo imigrantów - wśród których pewien procent stanowią terroryści - świadczy o nieprzepracowaniu holokaustu, to Izrael ma tu najwięcej do zrobienia. Innymi słowy Gross sugeruje niedwuznacznie, że wina Izraela jest największa w tej sprawie, a jego zbrodnia całkowicie nierozliczona. Odważna teoria i bardzo niepoprawna politycznie! Nie sadzę jednak by ją zaprezentował w Izraelu lub USA.

Swoją drogą ciekawe jak europejskie lewactwo brzydzi się biedą. Pomyśleć że jeszcze niedawno ludzie pracy byli bohaterami lewicy. Teraz największą zbrodnią krajów na trasie wędrówki "uchodźców" aż do Austrii jest ich względne ubóstwo, które sprawia, że nie mogą zaoferować migrantom hotelów z basenami, bo ewidentnie takiego standardu oczekują. Ich szlak znaczą porzucone dobre ubrania, karimaty, śpiwory i namioty, o jedzeniu i wodzie nie wspominając. Są modnie ostrzyżeni, dobrze ubrani i zaopatrzeni w elektroniczne gadżety najnowszej generacji  Nie niosą żadnego bagażu, ale kiedy zmienia się pogoda natychmiast mają całkiem nowe gustowne kurteczki. Po kolejnej zmianie znowu je porzucają i kupują coś nowego. Butelki wody służą im jako pociski do miotania w policję albo siebie nawzajem, Dzieci grają w nogę jabłkiem itp. Cała gromada "uchodźców" rozkłada się obozem na katolickim cmentarzu, gdzie leżą i jedzą - a pewnie też srają - na grobach.

Kiedy w końcu dojeżdżają do swojej ziemi obiecanej, do szwedzkiego raju imigranckiego okazuje się, do sklepu idzie się pół godziny, albo co gorsza do stołówki jest 1500 m. Jak żyć mutti Merkel, jak żyć? Obiecałaś, a nie dałaś!

To wszystko jest tak ewidentną hucpą, że jest mi gorzej. Boże daj nam  drugiego Orbana jak najszybciej! Nawiasem mówiąc Netanjahu spotkał się z Putinem. Pewnie przepracowują razem swoje zbrodnie. Może przy okazji planują jakiś zwrot  w akcji "uchodźcy z Syrii".  Coś mi mówi, że Gross nie będzie długo odpoczywał w budzie.

środa, 16 września 2015

George Soros a wędrówka ludów

Dziś na wpolityce.pl pojawiła się wiadomość, że przewodnik imigranta pt. w2eu (welcome to Europe) rozprowadzany w Turcji przez organizację tej samej nazwy finansowany jest przez George Sorosa. To by wiele wyjaśniało. Soros jest niewątpliwie graczem dysponującym środkami, żeby inspirować wędrówkę ludów z Bliskiego Wschodu i Afryki do Europy i posiadającym wystarczające wpływy w mediach, by serwowana przez nie narracja w tym przedsięwzięciu pomagała.

Barbara Spectre, amerykańska Żydówka, założycielka Instytutu Studiów Żydowskich Paidea w Szwecji, powiedziała otwartym tekstem (wideo dostępne w Internecie), że Europa nie nauczyła się jeszcze być wielokulturowa i Żydzi jej w tym dopomogą (Jews will be in at the centre of this) forsując napływ imigrantów z krajów kulturowo odległych. Dodała, że nie mogą się spodziewać wdzięczności (they will be resented because of their role)), ale jest to konieczne dla przetrwania Europy. Natomiast Angela Merkel ujęła to tak: Imigranci są przyszłością Europy. Zbieżność przypadkowa?

Ciekawe, że ani Soros ani Spectre świadomi, co ta wielokulturowość będzie oznaczać dla Żydów żyjących w Europie, zupełnie się tym nie przejmują i kontynuują swój plan, który nie tylko dla cywilizacji zachodu będzie samobójczy.

Czy uprawnione jest podejrzenie, że poniewieranie Węgrów w mediach ma związek z jakimś (znacznym?) udziałem Sorosa (węgierskiego Żyda, który ewidentnie cierpi na ten sam syndrom, co Gross) w akcji "uchodźcy"? Faktem jest, że trudno bez podejrzenia o wyraźne zadaniowanie wyjaśnić np, informację, że po wprowadzeniu stanu kryzysowego na Węgrzech "crossing the border/ damaging the fence will be criminalized/ made illegal". Z tego przekazu wynika, że przekraczanie granic - w dowolnym punkcie i bez spełnienia określonych warunków  - we wszystkich krajach świata jest podstawowym prawem człowieka (tak samo jak niszczenie mienia publicznego) i tylko Węgrzy negują tę oczywistość. Osoby biorące udział w tej akcji dezinformacyjnej powinny zrobić eksperyment z  nielegalnym przekraczaniem  granic Izraela albo Rosji.

Po obejrzeniu kilku tego rodzaju materiałów propagandowych  pełnych  wymownych syryjskich bliźniaczek, nowo urodzonych dzieciątek koczujących z rodzicami pod złym węgierskim ogrodzeniem i nieśmiertelnego Muhammeda z Damaszku, który właśnie się ożenił, trafiłam na CBN i doznałam szoku. Była to pierwsza w miarę uczciwa relacja, jaką widziałam, choć świeżo ożeniony Muhammed z Damaszku pojawił się i w niej.

Tak zachęcona obejrzałam materiał o obecności wojskowej Rosji w Syrii. Komentarze pod spodem zarzucały CBN, że wbrew swej nazwie (Christian Broadcast News), kupiona przez Żydów i masonów, sympatyzuje z terrorystami zamiast z chrześcijanami znaczy Putinem.

Nie pierwszy to raz trafiam na sugestię, że Amerykanie przyczynili się do powstania ISIS.. Nie jestem w stanie tego sprawdzić, ale popatrzmy na sekwencję zdarzeń: USA - według Rosji i Amerykanów niechętnych lobby izraelskiemu - dokonuje interwencji na Ukrainie, czego wynikiem jest Majdan; Po tym następuje zajęcie Krymu i destabilizacja wschodniej Ukrainy; W czasie kiedy trwają sankcje i toczą się negocjacje w formacie normandzkim Internet jest bombardowany filmami z egzekucji Chrześcijan i wiadomości o gwałceniu i sprzedawaniu Chrześcijanek przez ISIS; Pojawiają się apele o ratunek dla eksterminowanych Chrześcijan; Kościół i prywatne fundacje angażują się w tę pomoc - nawet sprowadzanie prześladowanych chrześcijan do własnych domów: Zwykły strumień imigrantów płynących do Europy zamienia się w wody potopu;  Temat egzekucji Chrześcijan i ich prześladowania, podobnie jak wątek wojny na Ukrainie  znika z mediów całkowicie; Nagle mamy gromadę młodych, zdrowych, dobrze odkarmionych i ubranych muzułmańskich mężczyzn, którym ktoś obiecał niemiecki raj socjalny i kredytował przeprawę; Z tematem prześladowanych Chrześcijan się nie łączy się to w żaden sposób; Dawne kraje satelickie imperium sowieckiego są poniewierane w prasie i szantażowane;  Przyjęcie nielegalnych imigrantów wbrew ich woli jest zarzewiem konfliktu wewnętrznego, co ułatwiłoby Putinowi przywrócenie sowieckiej strefy wpływów we wschodniej Europie; Międzyczasie klepnięty jest Nordstream II i Niemcy - podeptawszy wpierw prawa unijne - opamiętują się nieco.

Nie wiem co z tego wynika, ale śmierdzi to wszystko na kilometr jakąś wielopiętrową operacją różnych "aktorów" przy udziale wyjątkowo wzmożonej akcji dezinformacyjnej.





sobota, 12 września 2015

Jeszcze o "uchodźcach"

Obejrzałam taki oto filmik na YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=AUjEu1ZOfpg p.t. "Pierwsi islamscy uchodźcy w Polsce". W hali lotniska(? dworca?) ludzie o wyglądzie bliskowschodnim drą się wniebogłosy i biegają we wszystkich kierunkach, a żołnierze usiłują to opanować. Nie mam pojęcia o co im chodzi. Być może powiedziano im, ze jadą do Niemiec albo Szwecji i dopiero na miejscu odkryli, że są w Polsce? Może kazano im pokazać dokumenty? Może powiedziano im, że zanim podejmą dalszą wędrówkę do Niemiec muszą najpierw udać się do obozu, a oni nie zamierzają się podporządkować?

To przedsmak tego co nas czeka, jeśli Niemcy narzucą nam rolę przetrzymywania jakichś ludzi wbrew ich woli.

Okazało się, że jedno z dwóch zdjęć propagandowych - to z chłopczykiem - jest wyreżyserowane. Ciało zostało znalezione gdzie indziej i przeniesione w to konkretne miejsce, żeby było wyraźniej widać. To, że tatuś nie był uchodźcą wiadomo od dawna. Płynął z Turcji do Europy, żeby sobie wstawić nowe zęby za darmochę. Utonęła także jego żona i drugi synek. Kretynów nie brakuje nigdzie.

Austriacy, którzy tak entuzjastycznie witali "uchodźców" zamknęli granicę z Węgrami i odwołali wszystkie pociągi z tego kierunku. W przygranicznej miejscowości, w której jest obóz przejściowy 8 nielegalnych imigrantów przypada na jednego mieszkańca. To pomogło Austriakom zdać sobie sprawę, w rozpętaniu czego dopomogli Niemcom.




czwartek, 10 września 2015

Najazd się zaczął !!!

O kilku dobrych dni żyję w stanie alarmu intuicyjnego. Moja intuicja alarmuje, że dzieje się coś bardzo poważnego - zaczął się regularny najazd na Europę zorganizowany,  a częściowo także sfinansowany  przez Państwo Islamskie. Jak przed chwilą przeczytałam tamtejsi przemytnicy kredytują przewóz ludzi do Europy - koszt typu 2000 - 4000 dolarów od osoby płatny po przybyciu na miejsce. Prawdziwi uchodźcy utknęli w obozach na południu Turcji i w irackim Kurdystanie bezskutecznie starając się o wizy i pies z kulawą nogą o nich nie pamięta, a Europa wita najeźdźców, których zachowanie nie pozostawia żadnych złudzeń  co do tego, kim są - aroganckie łamanie prawa, agresja wobec policji, rabunki i gwałty, bezmyślne niszczenie mienia publicznego, wyrzucenie jedzenia ofiarowanego im przez naiwnych Europejczyków.

Przeraża mnie towarzysząca temu propaganda, która zasadniczo dysponuje zdjęciem jednego martwego chłopca i jednej kamerzystki podstawiającej nogę uciekającym z obozu. O gwałcie zbiorowym na kierowniczce jednego z ośrodków dla imigrantów we Włoszech jakoś materiałów nie ma.(w końcu gwałt zbiorowy to pestka w porównaniu do podstawienia nogi, które może skutkować nawet siniakiem, gdyby to nie była trawa tylko beton!!!)

Na wszystkich filmikach kręconych przez świadków przejścia rzekomych uchodźców widać dobrze odżywionych i dobrze ubranych młodych mężczyzn, agresywnych, roszczeniowych, okazujących pogardę ludziom, który w swojej naiwności chcą im przyjść z pomocą. Nikt, kto doświadczył w życiu nawet lekkiego niedostatku - nie mówiąc o wojnie i głodzie - nie wyrzuciłby jedzenia ani wody!!! A ten motyw powtarza się w wielu relacjach: w Macedonii paczki z czerwonego krzyża są "not halal", na Węgrzech woda - całe zgrzewki - wyrzucana jest na tory, w Niemczech sok ma za dużo cukru, w Calais halal ravioli są przeterminowane i wylewane z puszek na ziemię przez głodujących Sudańczyków, na duńskiej autostradzie ofiarowane przez policjantki kanapki też nie są dość dobre (tam samo jak na węgierskim dworcu).

We włoskim obozie czarni młodzieńcy- ewidentnie przywykli do luksusów - pokazując reporterowi schludne nowe namioty, porządnie urządzone wewnątrz i łózka polowe z czystą pościelą przekrzykują się jak straszne mają warunki. "We are dying, we are dying!" zawodzi najroślejszy z nich ze słuchawkami na uszach. Nieźle się przy tym bawią, a widzowi nóż otwiera się w kieszeni.

Ci ludzie sprawią, że Europejczycy, kiedy zetkną się z prawdziwymi uchodźcami, nie pomogą im nauczeni gorzkim doświadczeniem z oszustami.

Ogrom kłamstwa w światowych mediach jest większy niż po katastrofie  smoleńskiej, co dziwne, zważywszy, że każdy, kto zada sobie trochę trudu, jest w stanie zweryfikować tą ściemę.

Najbardziej przerażający są w tym europejscy przywódcy. Zawsze myślałam, że kretyni i zdrajcy działający na szkodę własnego kraju to specjalność postkomunistyczna. Czym kieruje się Merkel?
Czy ktoś jej rozkazuje? Może zwariowała?

Tylko Orban, Zeman i Fico wypowiadają się jak ludzie przy zdrowych zmysłach. Ten pierwszy też podejmuje jakieś działania. Zmasowany atak na niego jest zupełnie niezrozumiały. To bezwstyd zważywszy, że o Netanjahu, który ogrodził się murem i nie przyjął ani pół uchodźcy do Izraela nikt nie powiedział złego słowa. Przez Węgry natomiast przetoczyły się tysiące ludzi okazujących wielką pogardę dla praw tego kraju, jego władz i mieszkańców.

Czuję, że zbliża się wielkie przyspieszenie. Rachunek za decyzje kretynów, zdrajców, obłąkanych i opętanych zastanie przedstawiony nam, a nie przyszłym pokoleniom. Panie Boże, miej nas lepiej w swojej opiece!!!