Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunia na rękę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunia na rękę. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 kwietnia 2021

Co się stało z kościołem św. Wojciecha?

Wybrałam się dzisiaj pieszo do sklepu z drewnem celem zaopatrzenia się w listwy potrzebne mi do "odremontowania" szafek kuchennych, oraz oprawiania dużych płócien. Szłam przez Plac Dominikański i oczywiście wstąpiłam do kościoła św. Wojciecha, w którym spędziłam setki, a może tysiące godzin na mszach, adoracji i czekając do spowiedzi przez ostatnie ponad 30 lat. To miejsce było moim "duchowym domem". 

Nie chodzę tam od czasu zeszłorocznego niesławnego zamknięcia pod pretekstem pandemii, zanim jakiekolwiek oficjalne obostrzenia weszły w życie. Potem byłam jeszcze kilka razy na mszy i u spowiedzi, ale odkąd odmówiono mi komunii do ust, mimo, że podeszłam na końcu, jak tam jest przyjęte, nie mam ochoty narażać się na coś podobnego. Niemniej siłą przyzwyczajenia zawsze tam wstępuję na chwilę modlitwy, kiedy jestem w pobliżu.

Nic na to nie poradzę ale odkąd nie ma tam adoracji miejsce wydaje mi opuszczone przez Boga, wręcz zdesakralizowane. Wiem, że to brzmi dramatycznie i przesadnie, ale mam takie odczucie jakbym odwiedzała opuszczony, popadający w ruinę dom kogoś bliskiego, gdzie spędziłam pół życia.

Klęcząc w kaplicy bł. Czesława wspominałam wszystkie godziny spędzone przed najświętszym sakramentem w czasach kiedy adoracja się tam odbywała, swoje rozpaczliwe modlitwy tak intensywne, że powinny zrobić dziurę w sklepieniu, a nie poruszały nic, zupełnie nic, jakby odbijały się od betonowej ściany. Pomyślałam, że zawsze modliłam się nie o to, co trzeba... No cóż, nigdy nie wiedziałam o co trzeba i niewiele się pod tym względem zmieniło.

Wszystkie te słowa, których tak uważnie słuchałam, wszyscy ci ludzie, którzy wypowiadali je z przejęciem, jakby rzeczywiście wierzyli w to, co głoszą... Wszystko już nie aktualne? 



poniedziałek, 23 marca 2020

O realnej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie

Myślę, że każdy intuicyjnie czuje o co chodzi w kontrowersji związanej z komunią na rękę, komunią duchową czy też podawaną do ust klęczącym przy balaskach wiernym. Chodzi ni mniej ni więcej o to czy konsekrowana hostia staje się rzeczywiście ciałem Pańskim, cała i każdy jej okruszek z osobna.

Oglądam ostatnio  na YouTube rewelacyjny program Anglican Unscripted, w którym 2 duchowni episkopalni/anglikańscy Kevin Kallsen i George Congar oraz nawrócony na katolicyzm były biskup Gavin Ashenden dyskutują o kondycji chrześcijaństwa w dzisiejszym świecie. W odcinku 585 pod wymownym tytułem The Church has Left the Building jest mowa dokładnie o tym. Gavin Ashenden wierzy dokładnie tak, jak Kościół nauczał od wieków, co zresztą spowodowało jego nawrócenie. Jak na ironię w międzyczasie duchowieństwo katolickie, ze szczególnym uwzględnieniem hierarchii, przeszło na pozycje protestanckie. Dwaj duchowni episkopalni nie podzielają wiary swojego rozmówcy, ale traktują ją z szacunkiem. Jeden z nich zwrócił uwagę jak muszą czuć się teraz katolicy w Afryce i Azji, którym ich protestanccy sąsiedzi wykazują z satysfakcją: "A mówiliśmy wam! Przeistoczenie to pic na wodę! Komunia dokonuje się wyłącznie w wymiarze duchowym! A teraz sami  widzicie, wasz własny papież i biskupi to potwierdzają swoimi zarządzeniami". Trudno nie przyznać mu racji.

Pamiętam czas swoich własnych wątpliwości co do realnej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Kiedy podzieliłam się z nimi na spowiedzi usłyszałam cytat ze św. Tomasza z Akwinu, że jest tam obecny substancialiter. Może nie byłam w tym momencie usatysfakcjonowana w 100%, ale powołanie się spowiednika na odwieczne nauczanie Kościoła dało mi poczucie bezpieczeństwa. Zadałam sobie pytanie czy ja w to rzeczywiście wierzę i musiałam szczerze odpowiedzieć - nie do końca. Kiedy jednak inaczej rzecz sformułowałam - czy wykluczam, że to prawda, odpowiedź brzmiała: NIE!!!

Cuda eucharystyczne i ich laboratoryjna analiza bardzo pomogły mojej wierze. Świadectwo nawróconych protestantów typu Gavina Ashendena też. Jeżeli hierarchowie katoliccy w międzyczasie tę wiarę porzucili (albo nigdy jej nie mieli) i przeszli na pozycję Lutra, a nawet Zwinglego to ich sprawa. Ci panowie nie są dla mnie żadnym autorytetem, wręcz przeciwnie. Myślę, że przypadek Lutra powinien być ostrzeżeniem czym może skończyć się wybranie stanu duchownego z niewłaściwych pobudek. Niemiecki "reformator" uciekał przed karą śmierci za zabicie człowieka w pojedynku, o czym pisał w listach do przyjaciół. Obecnie natomiast dostępność młodych mężczyzn może być magnesem dla osób o skłonnościach homoseksualnych. Mogę sobie łatwo wyobrazić jakiej "reformacji" dokonałby ktoś taki w sprzyjających okolicznościach.

Jeśli chodzi o przyjmowanie komunii na rękę, to ja nie zamierzam tego robić. Cierpię od dzieciństwa na atopowe zapaleni skóry i mam przykazane przez dermatologa "nie moczyć rąk" o używaniu detergentów nie wspominając. Żadne względy higieny nie mają więc w moim przypadku zastosowania, innych nie widzę i koniec tematu.



sobota, 7 marca 2020

O migrantach, komunii na rekę i kompromisie aborcyjnym

Imigranci u bram again. Grecy tym razem się bronią robiąc dokładnie to samo, co Orban w 2015. Nikt ich za to nie obsobacza. Znane obrazki - mlodzi mężczyźni rzucają kamieniami w policję, ta używa gazu i armatek wodnych, po czym strona atakująca skarży się jakiemuś kretynowi z mediów. Migranci mają ze sobą jakieś dzieci, chyba nie swoje, bo podwędzają je nad ogniskiem, żeby malowniczo płakały na użytek mediow lewicowych. Sądząc po komentarzach na YouTube większość populacji uodporniła się na takie widoki. Wszyscy zgodnie domagają się użycia ostrej amunicji. Nie dziwię się.

Ojciec przeor wrocławskich dominikanów wtrącił w niedzielnych ogłoszeniach duszpasterskich, że w związku z epidemią koronawirusa można przyjmować komunię na rękę. Dzisiaj natomiast nieznany mi z imienia zakonnik nakłaniał nas do takiej formy apelując do naszej odpowiedzialności. Tylko jedna pani starsza dała się namówić, włożyła  hostię do ust en passant w sposób dość nonszalancki.
Zastanawiam się dlaczego im tak bardzo na tym zależy, żebyśmy pogryzali Ciało Pańskie jak paluszki na przyjęciu. Skąd taka determinacja. Dlaczego balaski i klękanie są tabu? O co tu chodzi? Jest dla mnie jasne, że "epidemia" jest tylko predekstem do wprowadzenia komunii na rękę w Polskim Kościele na stałe.

Ktoś by mógł zapytać dlaczego ciągle chodzę do tych heretyków. Sama się nad tym zastanawiałam. Tłumaczyłam to sobie charakterystycznym dla neurotykow trzymaniem sie rutyny. Olśnienia doznałam na mszy w pierwszą sobotę lutego u paulinów, którzy jak wiadomo są prawowierni (niektórzy nawet za bardzo). Ojciec Maksymilian zamordował mnie swoim słowotokiem (gadał tak długo, żeby wszyscy stojący w kolejce do konfesjonału zdołali się wyspowiadać). Wybiegłam stamtąd z wrzaskiem (nie po raz pierwszy zresztą). Trzeba przyznać, że dominikanie swoje herezje podają w zdecydowanie bardziej strawny sposób. Pomyśleć, że kiedyś im ufałam!

Ojciec Szustak popiera kompromis aborcyjny - wypowiedział się na YouTube. Tomasz Samołyk i Weronika Kostrzewa polemizują z nim bardzo merytorycznie w dobrze przygotowanych filmikach. Takie czasy nastały, że świeccy bronią ortodoksji, a zakonnicy przede wszystkim chcą być cool i fit in.