Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MCCarrick. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MCCarrick. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 października 2018

O "szlachetności" kardynała Wuerla i lojalności papieża Franciszka

Słuchałam właśnie (robiąc obiad) mojego ulubionego duetu - dr Taylor Marshall i Timothy Gordon - komentującego odpowiedź Franciszka na rezygnację Donalda Wuerla. Papież, co prawda ją przyjął, ale wyznaczył skompromitowanego hierarchę administratorem swojej dotychczasowej archidiecezji waszyngtońskiej tzn de facto pozostawił na stanowisku. Wuerl zachowa także tytuł kardynała i arcybiskupa oraz pozostanie członkiem kongregacji do spraw biskupów tzn będzie miał władzę nad wszystkimi protestującymi przeciw niemu księżmi (będzie mógł ich wysłać do psychuszek jak Cupich) oraz wpływ na wybór nowych biskupów na całym świecie.

Amerykańscy komentatorzy, dobrzy katolicy, po każdym zdaniu listu papieża do kardynała zbierają szczęki z bruku. Po prostu nigdy nie widzieli takich standardów, ani takiej przewrotności. Człowiek ewidentnie mający udział w kryciu nadużyć seksualnych kleru, na co są dowody znane opinii publicznej, pozostaje na stanowisku! Nawet administracja Obamy rzuciłaby go na pożarcie (feed to the dogs), żeby zachować twarz. Co więcej jest publicznie chwalony za swoją szlachetność, przy której pewne drobne pomyłki jak krycie McCarricka to pikuś, i zapewniony, że mimo knowań złych ludzi nagroda go nie minie, może spać spokojnie. Owa słynna szlachetność miała polegać na tym, ze tak niecnie atakowany mógł się bronić, ale tego nie zrobił. W rzeczywistości nie robił nic innego tylko łaził po CNN -ach i się usprawiedliwiał, że nic nie wiedział. To najbardziej poraziło Marshalla & Gordona - nieznana w "English speaking world" przewrotność - chwalenie kogoś za powstrzymanie się od działań, którym de facto oddawał się bez przerwy. Tak samo papież Franciszek oskarżony przez arcybiskupa Vigano, ogłosił, że jak - nie przymierzając - baranek prowadzony na rzeź nie powie ani słowa na ten temat, a od tej chwili nie minął dzień bez aluzji do "wielkiego oskarżyciela" szerzącego podział ujawniając grzechy biskupów i intensywnego knucia jak przypisać odpowiedzialność za krycie McCarricka zmarłemu Janowi Pawłowi II, który nie może się bronić.
Obaj komentatorzy uznali to za "perronizm", mi raczej kojarzy się  z marksizmem i leninizmem tak drogim wrażliwemu społecznie serduszku papieża.

Cała ta historia świetnie ilustruje kwestię prawdziwej przynależności różnych osób i jak bardzo ona odległa od formalnej. Papież na każdym kroku dystansuje się od sztywnych i przeciętnych chrześcijan, faryzejskich neopelagianistów, którym się wydaje, że są doskonali , a wyciąga miłosierne ramiona do chińskich komunistów, proaborcyjnych  aktywistów, oszustów klimatycznych, zawodowych homoseksualistów i ludzi żyjących w konkubinacie z wolnego wyboru. Prawdziwie lojalny jest  jedynie wobec ludzi, którym zawdzięcza swój wybór i którzy popierają jego linię destrukcji Kościoła. Mogą mieć na sumieniu grzechy niewyobrażalne dla przeciętnego śmiertelnika, a włos im z głowy nie spadnie.

sobota, 13 października 2018

Jan Paweł II zostanie kozłem ofiarnym w aferze McCarricka!!!

Po bezceremonialnej odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie McCarricka udzielonej - po miesięcznym oczekiwaniu - delegacji amerykańskich biskupów przez papieża Franciszka, w zeszłą sobotę ogłoszono plan przeprowadzenia "śledztwa" na podstawie dokumentów watykańskich. "Dokumenty watykańskie" to sprowadzona z centralnego archiwum w Warszawie korespondencja Jana Pawła II z  Anną Teresą Tymieniecką, (profesorem filozofii w USA), z którą łączyła go długoletnia przyjaźń.

McCarrick zorientowawszy się, że ma ona dostęp do ucha papieża starał się o zawarcie znajomości, zrobienie jak najlepszego wrażenia i skłonienie do polecenia swojej osoby jako dobrego kandydata na kardynała. Można więc przypisać wpływowi Tymienieckiej jego awans na arcybiskupa Waszyngtonu w 2000 i wyniesienie do godności kardynalskiej rok później.

W tej sprytnej narracji zastanie pominięte kilka drobnych faktów. Po pierwsze, że u Jana Pawła II w 1991 została zdiagnozowana choroba Parkinsona i wraz z pogarszającym się stanem zdrowia coraz bardziej polegał na swoim sekretarzu i doradcy Stanisławie Dziwiszu, który stał na straży wszystkich informacji docierających do papieża i kupczył dostępem do niego, preferując najhojniejszych. Każdy, kto chciał uzyskać prywatną audiencję musiał zapłacić 3000 $ (jako dar dla stolicy apostolskiej). Dziwisz przyjmował także - podobnie jak wielu innych urzędników kurii rzymskiej - liczne dary w gotówce od McCarricka, które miały iść na budowany w Polsce szpital.

To Dziwisz zadzwonił do amerykańskiej nuncjatury z informacją o przeniesieniu McCarricka do Waszyngtonu. Ówczesny nuncjusz Gabriel Montalvo byl ta informacją niepomiernie zdziwiony, natychmiast nakazał o. Boniface Ramsey'owi OP, profesorowi seminarium w Newark, gdzie McCarrick był poprzednio arcybiskupem, ujawnienie jego homoseksualnych zapędów wobec kleryków.  Ówczesny sekretarz stanu Angelo Sodano nigdy nie poinformował amerykańskiej nuncjatury o jakichkolwiek efektach tego listu. Tenże Sodano i Dziwisz byli osobami kryjącymi osławionego pederastę Marciala Maciela założyciala Legionistów Chrystusa. Kiedy Dziwisz został biskupem w 1998, to właśnie Maciel wydał dla niego huczne przyjęcie.

Dziwisz zadzwonił także do watykańskiej kongregacji do spraw biskupów z informacją, że bardzo ucieszyłoby Ojca Świętego, gdyby McCarrick został arcybiskupem Waszyngtonu. Ówczesny prefekt kongregacji Giovanni Battista Re, początkowo przeciwny tej "sugestii", rok później dostał kardynalski kapelusz równocześnie z McCarrickiem.

Jan Paweł II był bardzo krytykowany za brak reakcji w sprawie Maciela, wygląda jednak na to, że osławiony pederasta wraz z  McCarrickiem dzięki pieniądzom i wpływom znaleźli sobie sojuszników w osobach Sodano i Dziwisza, którzy bardzo pilnowali aby prawda o nich nigdy nie dotarła do uszu papieża. Wszystkie te informacje zawdzięczam church militant (Exclusive Special Report—Vatican Rigging the McCarrick Investigation). Michael Voris konkluduje, że nie wiadomo, czy Jan Paweł II kiedykolwiek dowiedział się prawdy o McCarricku, natomiast pewne jest, że Franciszek taką wiedzę posiadał i mimo to cofnął nałożone na niego sankcje.

Nie jestem w stanie zweryfikować tych informacji, ale brzmią bardzo prawdopodobnie. Wątek Tymienieckiej już raz próbowano wykorzystać do rzucenia cienia na reputację papieża Polaka. Łatwo więc będzie ten kotlet odgrzać przypisując jej nadmierny i niewłaściwy wpływ na jego decyzje personalne. Stare mizoginiczne cioty watykańskie już zacierają lepkie łapki na myśl o nadzwyczajnej obfitości i częstotliwości ich korespondencji.

Natomiast jeśli chodzi o kardynała Dziwisza, to ks. Isakowicz-Zalewski wspominał, że list w sprawie arcybiskupa Paetza Wanda Półtawska osobiście odczytała papieżowi, gdyż była pewna, że zostawiony na biurku nigdy nie dotrze do rąk adresata. Podobno Dziwisz jej bardzo nie cierpiał.

O kupczeniu dostępem do Jana Pawła II osób i informacji (albo ich zatajaniem) opowiadał na swoim vlogu Jacek Międlar. Wspominał także o krakowskiej działalności finansowej kardynała Dziwisza przy okazji sprawy dziwnej bezkarności ks. Sowy.

Planowane przypisanie winy w sprawie promocji McCarricka Janowi Pawłowi II rymuje się także z antypolską wypowiedzią papieża Franciszka w samolocie, w drodze powrotnej z krajów  bałtyckich.Widać, że on sam i jego postępowe otoczenia podziela sentymenty swoich ideowych towarzyszy spod znaku sierpa i młota.

czwartek, 4 października 2018

O recenzjach "Kleru" i co z nich wynika

Nie sposób opędzić się od recenzji filmu "Kler", którym nie jestem w najmniejszym stopniu zainteresowana. Znacznie ciekawszy wydaje mi się jego odbiór przez różne środowiska.

Niezależna podała link do vloga "Ponarzekajmy o filmach", którego autor przedstawiający się jako ateista uznał najnowszą produkcję Smarzowskiego za "ch...jowy film". Tę radykalną opinię uzasadnił beznadziejnym scenariuszem, brakiem realizmu, który utrudnia branie bohaterów i ich postaw na poważnie, niedociągnięciami warsztatu (zdjęcia), słabymi dialogami (naładowanymi nieuzasadnioną wulgarnością), a nade wszystko nudą. Wyśmiał deklarowany cel powstania filmu (rozpoczęcie dyskusji o Kościele) i przypisał reżyserowi niskie pobudki (kasiora). Za jedyny atut uznał aktorstwo. Jego ocena wynosiła 3/10. Wspomniał też o niezwykle wulgarnej i hałaśliwej publiczności wypełniającej pustawe zazwyczaj kino i zachowującej się jak na wiecu.

Łysięjący katolik (Tomasz Samołyk) ocenił film na 5 lub 6/10. Miał zdecydowanie lepsze zdanie o walorach warsztatowych czy też artystycznych samego dzieła jak i dorobku Smarzowskiego w ogóle. Jego głównym zarzutem była nieznajomość tematu, zrozumiała u wojującego ateisty, który robi film nie o Kościele, tylko o swoich o nim wyobrażeniach. Do recenzji dodał liczne zapewnienia o sympatii do reżysera. Odciął się pogardliwie od środowisk katolickich wzywających do bojkotu filmu.

Ks. Longchamps du Berrier (o ile dobrze pamiętam) stwierdził, że apele o bojkot filmu staną się dla niego dobrą reklamą. Mimo wysiłków p. Ziemca nie dał się skłonić do żadnych emocjonalnych ani potępiających wypowiedzi. Głownie zauważył brak znajomości realiów życia Kościoła (brak konsultanta) i nie krył pewnego rozczarowania, gdyż miał nadzieję, że będzie to dobry film z gatunku tych, które można pokazywać księżom na rekolekcjach dla kapłanów. Podobną nadzieję żywił ksiądz Isakowicz-Zalewski, ale gotowy produkt nazwał straconą okazją.

Ks Zieliński zauważył niezwykłą zbieżność scenariusza z SB-cką propagandą antykościelną - pedofil jest kapelanem Solidarności, a inny zwyrodnialec powtarza hasło ks. Jerzego Popiełuszki "zło dobrem zwyciężaj". Nic dziwnego, ze Urban był zachwycony na premierze, a Hartman wystąpił w jakiejś scenie.

Józef  Orzeł i Gabriel Maciejewski nie byli na filmie, ale słyszeli zapowiedź reżysera, że następny zamierza nakręcić o "wielkiej Lechii", czyli jak to określili "tworze Duginowskiej propagandy" (Michalkiewicz nazwał tę ideę dosadniej - "ubeckie rzygowiny"), co układa się w pewną spójną całość. Ciekawe czy dostanie dotację z PISFu?

Krzysztof Karoń uznał dzieło Smarzowskiego za szalenie niebezpieczny atak na naszą cywilizację i zaapelował, żeby w ramach kontrofensywy kolportować wyniki badań Eurostatu na temat przemocy wobec kobiet w różnych krajach UE (tam, gdzie wpływ katolicyzmu był najdłuższy wskaźniki są najniższe).

Rafał Ziemkiewicz umieścił na twiterze plakat międzywojennego, niemieckiego filmu Jude Suss (czy jakoś tak) wskazując, że był to ważny głos w dyskusji o problemach Judaizmu i patologiach występujących w społeczności żydowskiej (lichwa)

Zupełnie w innym tonie wypowiedzieli się dominikanie. O. Golonka na oficjalnej stronie zakonu umieścił recenzję pisaną z powagą należną wybitnemu i ważnemu dziełu. Według niego to ofiary klerykalnej pedofilii mówią do nas z ekranu i powinniśmy ten głos w końcu usłyszeć. W przeciwieństwie do Stanów i Irlandii nie znamy skali zjawiska. Zróbmy badania to będziemy ją mieli. A czy chcemy? (w domyśle- nie).

Największym entuzjastą filmu okazał się o. Adam Szustak, który wybrał się do kina w habicie. Publiczność była zachwycona, niektórzy podchodzili, witali się, rozmawiali. Film - zdaniem kaznodziei - jest świetny, jak cała twórczość Smarzowskiego, a ponadto jego - o. Szustaka - wzywa do nawrócenia. Ze szczególnym wstrętem odciął się od wszystkich środowisk katolickich, które film krytykują albo namawiają do bojkotu. Prychnął coś z pogardą o mentalności oblężonej twierdzy.

A co ojcze Adamie Szustaku jeśli twierdza rzeczywiście jest oblężona? Co więcej, wróg wdarł się do wewnątrz i założył ojca współbraciom profile na gejowskich portalach randkowych (jeśli wierzyć o. Wyszyńskiemu). A może sami sobie założyli? No jasne, że sami, przecież żadnego wroga nie ma! Po co wróg, jeśli sama załoga zachowuje się w ten sposób?!!

Wstrząsające hasło "pedofilia" skutecznie odwraca uwagę od istoty problemu, czyli wrogiego przejmowania KK przez homolobby. Zupełny brak tego wątku w filmie Smarzowskiego (zdradzający zasadniczą nieznajomość patologii Kościoła) zauważył ks. Isakowicz-Zalewski. Pomocniczy biskup płocki Milewski w rozmowie z redaktorem Mazurkiem wspomniał ostatnie przypadki "pedofilii" kleru w diecezji.  Na siedem ofiar sześć było"dziećmi" w wieku 16-18 lat, płci męskiej. McCarrick i Paetz specjalizowali się w jeszcze starszych "dzieciach" - klerykach i młodych księżach.

Ach, ta przedziwna wybiórczość miłosierdzia! Jak trendy w modzie. W tym sezonie nie współczujemy setkom młodych mężczyzn, którym złamano kręgosłup i życie w seminarium (czy innym studentacie). W sumie sami sobie winni. Po co się pchali do męskiego klubu. Służyć Bogu?!!!
Jakiemu Bogu?!!! Wygląda na to, że dla niektórych Bóg to wyłącznie pretekst by dawać upust swoim homoseksualnym apetytom, przy zapewnionych dostawach świeżego mięsa. Zachwycająca ewolucja idei celibatu!





sobota, 29 września 2018

Horror nasz powszedni

Lifesitenews opublikowało list (otwarty?) ks. Paula Kalchika do papieża Franciszka. To ksiądz, który po spaleniu gejowskiej flagi z krzyżem, miał zostać odstawiony do szpitala psychiatrycznego na reedukację. Nie zastosował się, natomiast udzielił obszernego wywiadu Michaelowi Vorisowi i opublikował wyżej wspomniany tekst (najpierw na church militant o ile dobrze pamiętam). Opisuje w nim m.in swoje własne doświadczenie bycia zgwałconym, raz w wieku 11 lat przez sąsiada, i drugi w wieku 19 lat, przez księdza. Jest to absolutnie druzgoczące i demoniczne. Nic poniżej kary śmierci dla gwałcicieli nie satysfakcjonuje zdrowego poczucia sprawiedliwości.

Nawet Raymond Arroyo z telewizji EWTN, zaliczanej do katolickiego mainstreamu, zadał na wizji pytanie retoryczne jak to możliwe, że za incydent, który był wyrazem obrony nauki Kościoła grozi zesłanie do St Luke's "funny farm" o bardzo złej sławie, a księża jawnie popierający (i praktykujący) homoseksualizm jeżdżą po świecie lansowani jak primadonny.

Parafia Zmartwychwstania w Chicago, w której posługiwał ks. Kalchik ma też bardzo ciekawą historię. Poprzednik ks Kalchika ks Daniel Montalbano był piewszym proboszczem otwarcie gejowskiej parafii Św. Sebastiana, gdzie 2 organizacje LGBTQ spotykały się z błogosławieństwem kardynała Bernardina. Po pożarze przeniósł się ze swymi podopiecznymi do parafii Zmartwychwstania, gdzie kontynuował progejowską działalność aż do śmierci. Pewnej niedzieli, kiedy nie pojawił się na rannej mszy znaleziono go martwego w pokoju na plebanii. Był nagi, podłączony do elektrycznego urządzenia do masturbacji. Jedna ściana wyłożona była w całości lustrami, dwie szafy pełne homoseksualnej pornografii itp. W piwnicy plebanii odbywały się homoseksualne przyjęcia.

Flagę widoczną na zdjęciu (skopiowanym z Lifesitenews) na wyraźne życzenie parafian spalono w ramach porządków po ks Montalbano, podobnie jak "gejowskie" ornaty i kompromitującą zawartość szaf.


Protegowany byłego kardynała McCarricka Blase Cupich, arcybiskup Chicago nasłał na ks. Kalchika swoich współpracowników, którzy kazali mu natychmiast opuścić teren parafii i udać się do ośrodka St Luke's celem reedukacji, postraszyli policją gdyby się nie zastosował.

Dr Taylor Marshall i Timothy Gorgon w najnowszym odcinku vloga rozmawiali na temat niezwykłego incydentu z udziałem byłego prefekta Kongregacji Nauki Wiary Gerharda Muellera i jego szefa tzn papieża Franciszka. Ten ostatni miał posłać po kardynała, podczas gdy ten odprawiał mszę i kazać mu się stawić natychmiast. Gdy zaskoczony Niemiec zapytał, czy papież wie, że on właśnie odprawia mszę, posłaniec miał odpowiedzieć: "he doesn't mind". Co było tak niezwykle pilne? Ano papież tak bardzo śpieszył się zakazać Muellerowi postępowania w sprawie kardynała Cormaca Murphy O'Connora, człowieka mafii St.Gallen, której zawdzięcza swój wybór. Angielski kardynał był oskarżony o gwałt na 14 letniej dziewczynie. Ofiara, której wypłacono po cichu odszkodowanie, dalej domagała się sprawiedliwości, od lat opowiadając ciągle tę samą, spójną historię. Co najbardziej przerażające, miał to być gwałt zbiorowy, w którym mieli brać udział także inni księża. Rzecz więc wygląda na jakiś szatański rytuał przypominający relację kobiety zwanej Agnes, która o coś podobnego onegdaj oskarżała kardynała Bernardina. Jej opowieść znalazła się w książce Malachi Martina Windswept house.

O komentarzach współpracowników Franciszka na temat listu byłego nuncjusza Vigano i dealu z Chinami nawet nie chce mi się pisać, bo też mam swoją odporność. Jedno mnie zastanawia: czy to, co obecnie obserwujemy, to kolejna odsłona obyczajowego upadku kleru czy coś więcej? A jeśli to wrogie przejęcie?





sobota, 22 września 2018

Pozostaje nam tylko modlitwa...

Deal z Chinami ostatecznie klepnięty. Watykan dogadał się z komunistami nad głowami prześladowanych chrześcijan. Emerytowany kardynał Zen nazwał to zdradą, stwierdził także, że kardynał Pietro Parolin, watykański sekretarz stanu, nie jest katolikiem, tylko zręcznym, świeckim dyplomatą, całkowicie pozbawionym wiary. Myślę, że trafił w sedno, to jest pierwsza przyczyna korupcji w Kościele. Warto przypomnieć, że sławny kardynał McCarrick także pracował nad tym dealem po przywróceniu do łask, po wyborze Franciszka. Czego w takich okolicznościach można było oczekiwać?!

Henry Sire, autor sławnej książki Papież dyktator, w wywiadzie z Patrickiem Coffinem powiedział, że w zgodnej ocenie wszystkich, którzy go znają, papież Franciszek jest o wiele bardziej politykiem, niż przywódcą duchowym, co wyjaśnia jego całkowitą pogardę dla ortodoksji i zwyczaj otaczania się ludźmi moralnie słabymi, których łatwo kontrolować. Przytoczył historię niejakiego biskupa Macaroni, który został zdymisjonowany (przez Benedykta), gdy wyszło na światło dzienne video ze stosunkiem seksualnym, który odbywał z męską prostytutką w zakrystii swego kościoła. Bergoglio bronił go twierdząc, że to ustawka mająca na celu zdyskredytowanie biskupa z powodu jego zaangażowania w pomoc ubogim.

Kardynał Rodriguez Maradiaga, zwany wicepapieżem, który stoi na czele najbardziej skorumpowanej - finansowo i moralnie - diecezji  w Kościele Katolickim nazwał Edwarda Pentina, uczciwie opisującego stan rzeczy dziennikarza EWTN "hitmanem" wynajętym celem obsmarowania go."Nasty regime" jak to określił Sire. Były historyk Zakonu Maltańskiego i jego suspendowany  członek nie wyklucza, że kardynał Carlo Maria Vigano ma racje ukrywając się po ogłoszeniu swego listu, gdyż Watykan może ścigać go za ujawnienie tajemnicy państwowej, a i skrytobójstwo nie jest poniżej watykańskich służb.

Kardynał Daniel di Nardo, przewodniczący konferencji biskupów USA i kilku innych członków delegacji (w tym O'Mailey z 9-osobowej rady kardynałów) zostało przyjętych przez papieża Franciszka. Amerykanie przedstawili 3 propozycje poradzenia sobie z obecnym kryzysem: dokładne przebadanie ścieżki awansu McCarricka i ustalenie osób, które go promowały,  śledztwo w sprawie homoseksualnej sieci prowadzone przy udziale świeckich i bezpośrednia linia do Watykanu dla wszystkich ofiar nadużyć seksualnych kleru. Papież posłał ich na drzewo i dał do zrozumienia, że nie będzie zgody Watykanu na takie figle.

Pewien młody ksiądz z archidiecezji Chicago - ofiara molestowania w dzieciństwie - spalił uroczyście tęczowy sztandar, który znalazł na stanie parafii. Potraktował to jako rodzaj "egzorcyzmu". Został skierowany na przymusową reedukację przez kardynała Cupicha, swego przełożonego (historia opisana na Lifesitenews). Archidiecezja Chicago od czasów kardynała Bernardina jest znana z bycia "gayfriendly", podobnie jak Detroit i Buffalo. Zorganizowano tam nawet linię zaopatrzenia w homoseksualnych kleryków z Ameryki Południowej, wyrzuconych z seminariów w swoich krajach (głownie Kolumbii). Mieszkali w tzw Casa Jesus znanym z jawnej "subkultury gejowskiej" i pornografii z udziałem nieletnich młodzieńców na komputerze przełożonego.

Homomafia jest tak potężna, że posuwa się do fizycznego usuwania potencjalnych "whistleblowerów" zanim ogłoszą swoje rewelacje. Church militant w programie Dowload omawia taki przypadek z diecezji Buffalo.

Nie pamiętam kto powiedział, że wśród duchowieństwa amerykańskiego istnieje chichy consensus, że akty homoseksualne są o.k. pod warunkiem pełnej dyskrecji, gdyż wierni JESZCZE nie są na to gotowi.

Przeor dominikanów we Wrocławiu w zeszłą niedzielę podzielił się z wiernymi wypowiedzią pewnej kobiety (usłyszaną podczas spowiedzi), która na pytanie jaka jest różnica między Janem Pawłem II a Jezusem odpowiedziała, że pierwszy jest postacią historyczną, a drugi mityczną. Jakoś dziwnie mnie to nie ubawiło, gdyż moim skromnym zdaniem ignorancja pewnej pani jest znacznie mniejszym zagrożeniem dla Kościoła niż np zupełny brak wiary u pasterzy i hierarchów, czy też tolerowanie (lub systematyczne popełnianie) grzechów wołających o pomstę do nieba.

Dr Taylor Marshall i Timothy Gordon omawiali na YouTube infiltrację Kościoła przez masonerię, stałą instrukcję Alta Vendita i problem modernizmu, który spędzał sen z powiek wielkim przedsoborowym papieżom jak Pius X czy Leon XIII.

Od siebie dorzucę wątek jeszcze bardziej spiskowy i politycznie niepoprawny w postaci tego tekstu:

W 1492 roku, naczelny rabin Hiszpanii – Chemor, zwrócił się do Naczelnego Sanhedrynu z siedzibą w Konstantynopolu, żaląc się i prosząc o radę w sprawie grożącego hiszpańskim Żydom wypędzenia, jeśli nie zgodzą się przyjąć wiary katolickiej.
Odpowiedź na tę skargę znajdujemy w książce Julio-Iniguez de Medrano (La Silva Curiosa), wydanej w Paryżu w 1608 roku. Na stronach 156 i 157 znajduje się odbitka odpowiedzi Wielkiego Sanhedrynu.
Autor książki zaopatrzył odbitką tych stron następującym komentarzem: „Ten list został znaleziony w archiwum miasta Toledo przez Hermita z Salamanki, podczas jego poszukiwań starych akt dotyczących królestwa Hiszpanii”.

  1. Jeśli, jak mówicie, król Hiszpanii (Ferdynand) zmusza was abyście zostali chrześcijanami, to zgódźcie się na to, skoro nie macie innego wyjścia.
  2. Jeśli, jak mówicie, wydano rozkaz pozbawienia was własności, to uczyńcie waszych synów kupcami, aby mogli stopniowo pozbawić chrześcijan ich własności.
  3. Jeśli, jak mówicie, czynione są zamachy na wasze życie, to uczyńcie z waszych synów lekarzy i aptekarzy, aby i oni mogli odbierać życie chrześcijanom.
  4. Jeśli, jak mówicie, że oni niszczą wasze synagogi, to uczyńcie z waszych synów kanoników i kleryków, aby oni mogli zniszczyć ich kościoły.
  5. A jeśli chodzi o wiele innych utrapień, o których skarżycie się, to niech wasi synowie zostaną adwokatami i prawnikami, aby stale mieszali się do spraw państwa, tak by chrześcijanie ugięli się pod waszym jarz­mem i abyście mogli panować nad nimi i zemścić się na nich. Nie odstępujcie od nakazów, jakie wam dajemy, a przekonacie się sami, że tak jak teraz jesteście upokorzeni, tak w przyszłości osiągniecie władzę
Podpisano:„Książę Żydów Konstantynopola”.
P.S.
Dziś na cmentarzu pewna kobieta poinformowała drugą, że państwo islamskie zabiło ogółem 7600 ludzi, a księża ZABIJAJĄ 6000 rocznie! Brutalnie im przerwałam tak rozkoszną konwersację mówiąc, że przyszłam tu pomodlić się za zmarłych, po czym zaczęłam głośno odmawiać Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo itd.... Zacukały się i zamknęły otwory gębowe.