Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kongregacja Nauki Wiary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kongregacja Nauki Wiary. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 października 2018

Synod młodych czy podstępna gra starych (ciot)

LifeSiteNews podało wczoraj, że kardynał Coccopalmerio był obecny na sławnym przyjęciu gejowsko - kokainowym, na które wkroczyła watykańska żandarmeria i dokonała aresztowań (https://www.lifesitenews.com/news/source-vatican-cardinal-was-at-drug-fueled-homosexual-party-and-pope-knows).

Impreza odbywała się w mieszkaniu monsignora Capozzi, (sekretarza kardynała) znajdującym się w budynku Kongregacji Nauki Wiary. O to mieszkanie bezskutecznie starał się kardynał Gerhard Mueller, ówczesny prefekt, dla jednego ze swoich podwładnych, ale na wyraźne życzenie papieża zostało przyznane Cappoziemu, aby miał gdzie urządzać swoje sławne przyjęcia. Policja interweniowała na skutek licznych skarg mieszkańców. Zastawszy kardynała "przewodniczącego zgromadzeniu" pouczyła go aby się zwinął zanim zaczną się aresztowania. Zaćpanego gospodarza - Capozziego - odwieziono do szpitala na detoks.

Kardynał Coccopalmerio, sam praktykujący homoseksualista, jest zapamiętałym wrogiem usuwania ze stanu kapłańskiego winnych przestępstw seksualnych, także na nieletnich. Wstawił się m.in. za  Don Mauro Inzoli'm, który molestował licznych chłopców także podczas spowiedzi. Papież się zgodził przywrócić pederastę do stanu duchownego, ale na wieść o wyroku więzienia wydanego przez świecki sąd, zmienił zdanie.

Coccopalmerio i jemu podobni stoją za usunięciem kardynała Muellera ze stanowiska prefekta Kongregacji Nauki Wiary pod pretekstem nadmiernej surowości i braku miłosierdzia wobec winnych przestępstw seksualnych. Zarzut raczej zabawny zważywszy, ze tylko 20% z nich usunięto za stanu kapłańskiego.

Czy Coccopalmerio, który właśnie reprezentuje Watykan na Kongresie Religii Świata w Astanie jest postacią wyjątkową w swojej ohydzie czy to smutna norma? Obawiam się, ze ta druga opcja jest bliższa  prawdy.

Kardynał Baldisseri zapytany o określenie LGBTQ youth w Instrumentum laboris na synod młodych, powiedział, ze sami młodzi umieścili takie sformułowanie w swoim dokumencie. Zespół LIfeSiteNews sprawdził to i zakomunikował kardynałowi, że nic takiego tam nie ma. Ten udał zdziwienie, po czym stwierdził, że tak czy siak LGBTQ youth zostaje w Instrumentum Laboris.

Wszystko wskazuje na to, że to nie świat prze do wprowadzenia zmian w odwiecznym nauczaniu Kościoła, tylko wewnętrzne homolobby - gromada dobrze ustawionych, cynicznych starych ciot, zainteresowanych jedynie własnymi d.pami, przez lata używanymi niezgodnie z przeznaczeniem. Ciągle jeszcze wahają się wystąpić pod własnym tęczowym sztandarem, więc knują pod szyldem synodu najpierw rodzin, a teraz "młodych". Młodzież katolicka jest zdecydowanie mniej zainteresowana tematem.

Prawo świeckie onegdaj karało takich ludzi śmiercią, najczęściej przez spalenie.  Teraz są całkowicie bezkarni, co gorsza przejęli Kościół, aby go zniszczyć. Mam nadzieję, że jednak się przeliczą. Nikt nie potrzebuje Kościoła Starych Ciot. Dla ludzi o takich upodobaniach istnieją kluby gejowskie, portale randkowe (na których - jak twierdzi o. Wyszyński - ok. 20-30 polskich dominikanów ma swoje profile), itp. Do Kościoła przychodzi się po coś całkiem innego.

Piękne słowo miłosierdzie oznacza obecnie akceptację dla klerykalnej sodomii. Nic dziwnego, że jesteśmy nim stale bombardowani i szantażowani. Tzw. "brak miłosierdzia" jest jedynym grzechem, który się ostał w Kościele Starych Ciot. Tylko za to przestępstwo grożą w nim realne i błyskawiczne sankcje jak usunięcie ze stanu kapłańskiego (Międlar), zesłanie do psychuszki (ks.Kalchik) czy kampania zniesławiająca (abp Vigano), aby pederaści, heretycy i oszuści finansowi mogli spać spokojnie. Prezentowana jest w nim zupełnie nowa wiara z nowym katalogiem występków (antysemityzm, faszyzm, mowa nienawiści) i cnót (tolerancja, otwartość i pies wie co jeszcze).

sobota, 29 września 2018

Horror nasz powszedni

Lifesitenews opublikowało list (otwarty?) ks. Paula Kalchika do papieża Franciszka. To ksiądz, który po spaleniu gejowskiej flagi z krzyżem, miał zostać odstawiony do szpitala psychiatrycznego na reedukację. Nie zastosował się, natomiast udzielił obszernego wywiadu Michaelowi Vorisowi i opublikował wyżej wspomniany tekst (najpierw na church militant o ile dobrze pamiętam). Opisuje w nim m.in swoje własne doświadczenie bycia zgwałconym, raz w wieku 11 lat przez sąsiada, i drugi w wieku 19 lat, przez księdza. Jest to absolutnie druzgoczące i demoniczne. Nic poniżej kary śmierci dla gwałcicieli nie satysfakcjonuje zdrowego poczucia sprawiedliwości.

Nawet Raymond Arroyo z telewizji EWTN, zaliczanej do katolickiego mainstreamu, zadał na wizji pytanie retoryczne jak to możliwe, że za incydent, który był wyrazem obrony nauki Kościoła grozi zesłanie do St Luke's "funny farm" o bardzo złej sławie, a księża jawnie popierający (i praktykujący) homoseksualizm jeżdżą po świecie lansowani jak primadonny.

Parafia Zmartwychwstania w Chicago, w której posługiwał ks. Kalchik ma też bardzo ciekawą historię. Poprzednik ks Kalchika ks Daniel Montalbano był piewszym proboszczem otwarcie gejowskiej parafii Św. Sebastiana, gdzie 2 organizacje LGBTQ spotykały się z błogosławieństwem kardynała Bernardina. Po pożarze przeniósł się ze swymi podopiecznymi do parafii Zmartwychwstania, gdzie kontynuował progejowską działalność aż do śmierci. Pewnej niedzieli, kiedy nie pojawił się na rannej mszy znaleziono go martwego w pokoju na plebanii. Był nagi, podłączony do elektrycznego urządzenia do masturbacji. Jedna ściana wyłożona była w całości lustrami, dwie szafy pełne homoseksualnej pornografii itp. W piwnicy plebanii odbywały się homoseksualne przyjęcia.

Flagę widoczną na zdjęciu (skopiowanym z Lifesitenews) na wyraźne życzenie parafian spalono w ramach porządków po ks Montalbano, podobnie jak "gejowskie" ornaty i kompromitującą zawartość szaf.


Protegowany byłego kardynała McCarricka Blase Cupich, arcybiskup Chicago nasłał na ks. Kalchika swoich współpracowników, którzy kazali mu natychmiast opuścić teren parafii i udać się do ośrodka St Luke's celem reedukacji, postraszyli policją gdyby się nie zastosował.

Dr Taylor Marshall i Timothy Gorgon w najnowszym odcinku vloga rozmawiali na temat niezwykłego incydentu z udziałem byłego prefekta Kongregacji Nauki Wiary Gerharda Muellera i jego szefa tzn papieża Franciszka. Ten ostatni miał posłać po kardynała, podczas gdy ten odprawiał mszę i kazać mu się stawić natychmiast. Gdy zaskoczony Niemiec zapytał, czy papież wie, że on właśnie odprawia mszę, posłaniec miał odpowiedzieć: "he doesn't mind". Co było tak niezwykle pilne? Ano papież tak bardzo śpieszył się zakazać Muellerowi postępowania w sprawie kardynała Cormaca Murphy O'Connora, człowieka mafii St.Gallen, której zawdzięcza swój wybór. Angielski kardynał był oskarżony o gwałt na 14 letniej dziewczynie. Ofiara, której wypłacono po cichu odszkodowanie, dalej domagała się sprawiedliwości, od lat opowiadając ciągle tę samą, spójną historię. Co najbardziej przerażające, miał to być gwałt zbiorowy, w którym mieli brać udział także inni księża. Rzecz więc wygląda na jakiś szatański rytuał przypominający relację kobiety zwanej Agnes, która o coś podobnego onegdaj oskarżała kardynała Bernardina. Jej opowieść znalazła się w książce Malachi Martina Windswept house.

O komentarzach współpracowników Franciszka na temat listu byłego nuncjusza Vigano i dealu z Chinami nawet nie chce mi się pisać, bo też mam swoją odporność. Jedno mnie zastanawia: czy to, co obecnie obserwujemy, to kolejna odsłona obyczajowego upadku kleru czy coś więcej? A jeśli to wrogie przejęcie?