Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaczyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaczyński. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 marca 2024

Kasa z Brukseli oraz pan członek - i to niejeden - ponad podziałami...

Donald, Donald to nadzieja cała nasza, 

powracając zło zwyciężył,

sukces nam ogłasza!

On w Brukseli zdobyl kasę

do trójkąta doszlusował

Macronowi i Scholzowi tyłek pocalował!




Wielką uczyniłeś radość w naszym domu
drogi Donaldzie Tusku nie mówiąc nikomu
Na światowe salony wkroczyłeś z kopyta
podczas gdy twoi kumple moszczą się u koryta
Unia nagle z nami liczyć się zaczęła
I hojne dofinansowanie na amunicję sypnęła...

Pan Czlonek byl chory, lecz nie leżał w lóżeczku
i przyszedl pan doktor "Jak się masz członeczku"
"Źle bardzo" powiada "ciśnienie skoczyło, puls przyspieszony i serce zabiło"
"Za dużo ekscytacji" doktor mu odpowie
"Od niezdrowych emocji ważniejsze jest zdrowie"
"Cóż począć" wzdycha nieszczęśnik czerwony
"wszak to Kaczyński miał być dziś upokorzony"
"Niedobrze" rzecze doktor "gdy ktoś rozumu miernego, 
w swej arogancji postponuje człowieka starszego, 
bo ten jego kosztem nieźle się zabawi
i gębę PANA CZŁONKA na wieki przyprawi"




A jednak jest w Polsce takie środowisko, które potrafi dogadać sie ponad podziałami i zgodnie oraz dyskretnie pracować przy wspólnych projektach. Miłość łączy, nienawiść dzieli, czyż nie?


niedziela, 7 stycznia 2024

W poszukiwaniu podstawy prawnej i wiedzy obiektywnej...

 Z całą pewnością nie podsumuję lepiej sytuacji w "naszym nieszczęśliwym kraju" pod rządami koalicji ośmiogwiazkowców z "Volksdeutsche Partei" na czele niż te dwa tweety i jeden mem:


Minister Bodnar wyznał szczerze, że jest w trakcie poszukiwania podstawy prawnej do dzialań nowego rządu (chyba chodziło o siłowe przejęcie TVP)



Z calą pewnością nastała złota epoka dla satyryków, a w moim czarnym serduszku smutek, że nie ma źródła wiedzy obiektywnej dla tych, którzy nie chcą uczestniczyć w plemiennej nawalance.

Słuchalam ostatnio sporo redaktora Warzechy i prof. Dutka, którzy kreowali się na komentatorów nie związanych z żadnym obozem. muszę jednak stwierdzić, że przez pozory obiektywizmu przebijają silne emocje. Warzecha miał bana w TVP i okładano go "ruską onucą" niemiłosiernie, a poza tym jako "wolnościowiec" nie mial zrozumienia dla socjalnego aspektu rządów ZP. Co do prof. Dudka nie wiem o co poszło, ale zdaje się, że na skutek różnicy zdań W IPNie "przeszedł na drugą stronę".

Rafał Woś, publicysta lewicowy, został w swoim obozie odsądzony od czci i wiary za dobre słowa o polityce społecznej PiSu, więc także "przeszedł na drugą stronę" i  zaczepił się w salonie dziennikarskim u Jastrzębowskiego. Rozmowy Wosia i Jastrzębowskiego (Lewy i Biceps) prowadzone w bardzo specyficznej konwencji są chyba najbardziej strawne, gdyż panowie robią sobie jaja z całej sytuacji, która mnie niewypowiedzianie przygnębia.

Nie mam nawet ochoty pisać na blogu, gdyż czuję sie w obowiązku komentować kolejne dokonania ośmiogwiazdkowców, o których wolałabym nie myśleć...



wtorek, 24 października 2023

Wszystko, co nasze oddam za kaszę, a co nie nasze, oddam za ryż...

Nigdy nie sądziłam, że w wieku mocno średnim będę tęsknić za łatwością zalewania się łzami właściwą młodym kobietom. Nie mam na myśli szlochu, ten opuścił mnie na zawsze 25 lat temu, albo jeszcze wcześniej. Nie mam łez. Nie mogę płakać i ulżyć sobie, a smutek tymczasem spowił moją duszę. Najpierw te dziwne wybory, a później wiadomość, że projekt, przy którym pracuję nie będzie kontynuowany w przyszłym roku...

Złe przeczucie miałam już od niedzieli 15. Był też i znak - zielony dzięcioł na orzechu pod oknem. Można to obśmiać, ale kiedy wylano mnie z ostatniej pracy w szkolnictwie też przyleciał dzięcioł -  biało-czarno-czerwony - na drzewo pod oknem i podniósł mnie na duchu. Ten zielony, o ileż piękniejszy, odwrócił moją uwagę od niepokoju i złych przeczuć. Na chwilę.

To w ogóle jest bardzo interesujący fenomen, że kiedy w moim życiu coś się dzieje widzę ptaki i zwierzęta, których normalnie nie spotyka się w tych okolicach. Przypomina mi się św.Ignacy Loyola ze swoimi pocieszeniami i utrapieniami duchowymi. Ptaki są moimi pocieszeniami. Nigdy nie widzę ich, kiedy tego bym chciała lub oczekiwała. Pojawiają się, kiedy nie oczekuję niczego.

Wróciły też sny o tajemniczym lesie. Tajemniczy las przestał przypominać Beskid Żywiecki, a zaczął wygladać jak park na Grabiszyńskiej. Dwa razy śnił mi się i dwa razy spotkałam w nim orszak rycerzy wyruszajacych lub wracajacych z jakiejś wyprawy. Mieli kolorowe szaty, a nawet zbroje i na tle intensywnej zieleni drzew wyglądali jak ilustracja w książce z mojego dziciństwa...

Moj smutek jest większy niż jego zewnętrzna przyczyna, stąd podejrzewam, że moja dusza wie coś, czego się wkrotce dowiemy, albo co się wkrótce stanie.

W Bożym Ciele nowy ksiądz i stary organista, którego popisy mnie skutecznie odstraszyły od tego miejsca. Komunię nadal można przyjąć klęcząc przy balaskach, ale rozdaje świecki szafarz. Robi to z należytą rewerencją, ale i tak mnie zmroziło.

U paulinów nowy proboszcz obsadził mszę niedzielną na dwunastą neonami. Nieszczęsne neony zanim odczytają czytanie, mówią wstęp. Na początku mszy też. Pasuje to do liturgii, jak kwiatek do kożucha. Kiedy usłyszałam, że tak ma być, tylko wzruszyłam ramionami, ale kiedy zobaczyłam to na własne, oczy mialam ochotę wybiec z krzykiem. To przypomina mi jakąś opowieść Gavina Ashendena z czasów, gdy jeszcze był anglikańskim, dość progresywnym (w każdym razie progejowskim), duchownym. Był to czas, kiedy anglikanie zaczęli wyświęcać kobiety. Ashenden był po raz pierwszy na nabożeństwie celebrowanym przez taką pastorkę. Wszystko było o.k. dopoki odczytywala czytania i mówiła kazanie, ale gdy przeszła do liturgii eucharystycznej poczuł, że powinien wybiec z kościoła co prędzej...

Tak czy siak kościoły Bożego Ciała i św. Antoniego są dla mnie stracone. U jezuitów nowy proboszcz też nie okazał się zmianą na lepsze (podobno, jeszcze tam nie byłam). Pozostaje parafia, ale tam musiałabym włożyć do uszu stopery, bo szlag by mnie trafił pod wpływem dokonań organisty. Kto miał do czynienia z końmi, wie jak wygląda próba prowadzenia grupy jadąc na osobniku, którego miejsce jest na końcu stada. Takie wlaśnie predyspozycje do prowadzenia śpiewow ma ten czlowiek, przy czym jego tempo jest czterokrotnie szybsze od normalnego.

Zło jest bliżej, coraz bardziej zuchwałe. W niedziele wszędzie widziałam zniszczone słupy od znaków drogowych porozbijane donice w ogródkach i zniszczone ławki jak po przejściu bandy chuliganow. Wcześniej tego nie zauważyłam, albo niczego takiego nie było. Na cmentarzu dwie stare kobiety komentują ludzi wychodzących z kaplicy po mszy pogrzebowej: "A ci to ciągle do kościoła chodzą i się modlą. To najgorsi ludzie są..." 

Jeszcze przed wyborami lewica zrobiła plakaty ukazujące gdzie, według niej, jest miejsce Kościoła w życiu wspólnoty. Otóż w szpitalu zdecydowanie nie! Co trzeba mieć w głowie, żeby odmawiać ludziom chorym i umierającym pociechy duchowej i sakramentu. I na taki temat wypowiadają się pańcie w stylu Biejat, która podobno ma zostać marszalkiem senatu, a nie wie nawet jakie kraje graniczą z Polską. Moja mam mówiła "lewizna" i miala absolutną rację. Opowiadajcie gnoje umierajacym o orientacjach seksualnych i płynnosci płci. Na pewno się ucieszą...

Na twitterze filmiki ukazujace kolejki do lokali wyborczych w małych miejscowościach stojące do trzeciej w nocy. Średnia wieku 25 wszyscy w kapturach, odwróceni do kamer plecami. Podwożeni autobusami i częstowani pizzą (może to komisja zamówiła) bawią się dobrze. Czy to jest normalne? Czy lokal wyborczy nie powinien być zamknięty o 21? Dlaczego dopiero w nocy ustawiają się w kolejce? Może dlatego, że obskoczyli kilka komisji w innych miejscowościach?

Takiemu czemuś będziemy zawdzięczać  brązowych z nożami na ulicach, a pewnie także utratę suwerenności. Należaloby zidentyfikować, wszystkich, którzy sabotowali referendum i obarczyć obowiązkiem goszczenia "uchodźców" u siebie z domu i nie wypuszczania ich na ulicę. Kosztami też.

"Rozdawnictwo" dla rodzin i emerytów zastąpi utrzymywanie zgraji obcych bandytów i płacenie im zasilków równych niemieckim (żeby nie uciekli). Furda tam zasiłki, ważne, ze Kaczor sie zmartwił! No cóż, Kaczyński umrze za kilka, kilkanascie lat, ja najpozniej za ok. 20, a wy i wasze dzieci będziecie żyć w "tym kraju" i dostaniecie dokładnie to, na co zasługujecie.

Na koloniach śpiewalo się pieśń "Wszystko, co nasze Polsce oddamy...", które to słowa niektórzy przerabiali na "Wszystko, co nasze oddam za kaszę, a co nie nasze oddam za ryż". I to jest dokladnie to, co żeście zrobili. Oddaliście zarówno to, co wasze jak i to, co nie wasze za nic, bo nawet kaszy i ryżu nie dostaniecie, ale zostaniecie boleśnie wydymani i wasze dzieci też!!! 



wtorek, 17 października 2023

O referendum

Zrozumienie rodaków, którzy nie wzięli udziału w referendum przekracza moje możliwości. Odrzucenie paktu emigracyjnego przez ogół społeczeństwa byłoby bronią dla każdego polskiego rządu. Tusk jest człowiekiem Brukseli, nikt nie może udawać, że tego nie wie. On mial powód, żeby wezwać swoich zwolenników do bojkotu, aby wywiązać sie ze swoich zobowiązań wobec mocodawców. Ale ludzie? Niech mi ktoś wytłumaczy jaki interes mają w tym Polacy!!! Naprawdę chcą brązowych z nożami na ulicach naszych miast? Czy naprawdę istnieja ludzie, ktorzy chcą podwyższenia wieku emerytalnego? Trudno mi w to uwierzyć. A wyprzedaż majątku i niszczenie plotu na granicy z Białorusią?

To jest tak niepojęte, że mnie zatyka. Jest to nawet bardziej niepojęte niż pragnienie by ewidentny zdrajca stał na czele polskiego rządu. Po "Resecie" nikt nie może udawać, że tego nie wie. A nawet jeśli nie oglądał, to ucieczka Tuska do Brukseli w trakcie sprawowania urzędu premiera byla wysoce wymowna. Na zawsze pozostanie dla mnie tajemnicą jak można tego nie widzieć.

A może chodzi o mityczne pieniądze z KPO? Są tak samo realne jak 4 dniowy tydzień pracy, 1000+ od czerwca 2023, 30% podwyżki dla nauczycieli i budżetówki i mieszkanie prawem, a nie towarem. Tylko Szymon Hołownia który obiecal nowe szafki w szkołach, brak ocen z zachowania i koniec rozdawnictwa ma jakieś szanse na przynajmniej częściowe spelnienie swoich obietnic.

Ludzie, coście najlepszego zrobili (wiem, że nie czytacie mojego bloga, ale muszę sobie ulżyć)!!! Jeśli dojdzie do paktu migracyjnego i przymusowj relokacji to krew zgwałconych i zadźganych ofiar tego eksperymentu na was i na dzieci wasze!!! Jeśli zostaniemy z własnej woli landem IV Rzeszy to także wasza odpowiedzialność! Kim wy własciwie jesteście? W imię czego to wszystko? Bo nie lubicie Kaczyńskiego? Nie wierzę w tak infantylnych debili. Nie w takiej liczbie!!!

Boże, miej nas w swojej opiece!

poniedziałek, 16 października 2023

Po wyborach...

Smutne i ściśnięte jest moje serce od wczorajszej nocy, kiedy to obudziłam się z myślą, że cała ta demokratyczna procedura, która nas czeka jest w gruncie rzeczy szopką. Przypomniałam sobie słowa Sławomira Cenckiewicza, że tzw resetowcy w służbach specjalnych (a pewnie i w urzędach, sądach i uczelniach i wielu innych instytucjach państwowych) po prostu przeczekują rządy prawicy, bo w gruncie rzeczy uważają te wszystkie miejsca za własny folwark. Politykę zagraniczną wyznacza nam UE albo sojusznicy, wieloma dziedzinami życia rządzą podmioty, których nikt nie wybierał...

Gdyby wyniki PISu były lepsze lub, gdyby pojawiły się inne partie zainteresowane suwerennością Polski i dobrem jej obywateli pewnie trwałabym w tym nastroju do dzisiaj. Niestety teraz jest dość prawdopodobne, że czekają nas rządy unijczyków, ktorzy namawiając swój elektorat do bojkotowania referendum dali nam jasno do zrozumienia co dla nas planują: likwidację płotu na granicy z Białorusią, przymusową relokację brązowych z nożami, wyprzedaż majątku i podniesienie wieku emerytalnego... Być może także rezygnację z wzmocnienia armii, obronę na linii Odry, rezygnację z portu kontenerowego w Świnoujściu, CPK i wielu innych ambitnych projektów i lizanie dupy Niemcom i ruskim... Za to będzie można sie skrobać za państwowe pieniądze i zawrzeć związek z osobą tej samej płci! Przecież wszyscy na to czekali! Furda bezrobocie, masowa emigracja i głodowe pensje. Teraz to będą parady!!! Tusk himself z Holownią z piórkami w dupie będa kroczyć na ich czele, a prenumerata GW będzie obowiązkowa we wszystkich instytucjach...

Nie przepadam za PiSem, bardzo drażni mnie jego uleglość wobec UE i łaszenie do Izraela mimo ciągłych kopniaków z jego strony oraz brak asertywności w stosunkach z USA i Ukrainą, ale to co nas może czekać od tzw KO jest bez porównania gorsze na każdym poziomie. Wielu zrazilo się do ZP podczas pandemii, zapominając co postulowała KO w swoich mediach np przymusowe szczepienia całej populacji... Ci, którzy obrazili się na ZP za jej liczne błędy  mogą miec teraz satysfakcję, że jej zaszkodzili pozostając w domu lub przenosząc swój głos, co to dla nas wszystkich oznacza już ich nie martwi...

Demokracja w obecnej formie została wymyślona (lub przechwycona) przez potężnych, a dobrze zakamuflowanych graczy, którzy robią wszystko aby osiągnąć wynik korzystny dla siebie, a w przypadku czegoś nieprzewidzianego, przeczekują albo pozyskują wybranych demokratycznie przedstawicieli...

W systemie feudalnym podziały były dla każdego jasne. Każdy wiedzial kim jest dowolny przedstawiciel warstwy uprzywilejowanej. Znane były rodowody i koligacje. Lokalizacja majątków łatwo pozwalała odczytać motywy w podejmowaniu dowolnych decyzji. Trwalośc władzy królewskiej dawała możliwość długoplanowych inwestycji...

W tzw demokracji nie wiemy nic, ani kto nami rządzi, ani z jakiego tytułu jakiś bałwan należy do "elity". Teraz te ciemne siły będą miały dużo  łatwiej, pozbawione strupa w postaci niewygodnych przedstawicieli wyłonionych w demokratycznych wyborach...

Póki co pozostaje nam modlitwa o najlepsze dla Polski rozwiązanie i odbudowanie wspólnoty...

P.S.

Jedna rzecz w tych wyborach daje mi do myślenia - a mianowicie wynik Hołowni. Już wcześniej zwracano uwagę na ludzi, którzy go otaczają, że szczególnym uwzględnieniem p. Kobosko, szarej eminencji, i wojskowych powiązanych ze służbami specjalnymi. Całe to ugrupowanie wygląda jak ich kolejny projekt po PO, Ruchu Palikota, Kukiz 15 i Nowoczesnej. Wystrugane z banana przed wyborami jako fałszywa alternatywa do zmęczonych rządami ZP, szarpanymi nieustanną aktywnością obcych agentów, jako jedyne nieodmiennie zyskuje wraz z wynikami z kolejnych komisji - niezależnie czy to z małych miejscowości czy wielkich miast. Frekwencja też niespodziewanie dopisała...

Pamiętajmy, że koalicjant Hołowni ma spore doświadczenie w tzw "optymalizacji wyników" w kolejnych wyborach samorządowych... Może po pierwszym marszu opozycji, na który Hołownia i Kosiniak-Kamysz - nie bez oporów - poszli i zostali publicznie upokorzeni przez Tuska, pojawil się rozkaz powstrzymania się od udziału w drugim, połączony z zapewnieniem, że 8% nie tylko nie zabraknie, ale wynik wyborczy przekroczy najśmielsze oczekiwania...

Hołownia w roli lidera jest szczególnie podejrzany ze względu na swój zawód czy też status "gwiazdy" TVN. Nasuwa się wręcz podejrzenie, że wygrał casting na lidera nowej partii centrowej, przyjaznej (w rozsądnych granicach) katolikom i liberałom jednocześnie.

Widzialam wywiad Mazurka z p. Żukowską z lewicy, która  każde z dokonań PiSu - tzn płot na granicy z Białorusią, politykę socjalną i przekop Mierzei Wiślanej - musiała niechętnie pochwalić, Krytycznie natomiast wypowiedziała się o polityce unijnej wobec nielegalnej emigracji. Zaskoczony dziennikarz stwierdził, że jej poglądy są zadziwiajaco zbieżne z programem PISu, skąd więc ta wrogość i chęć odsunięcia partii rzadzącej? To bylo bardzo dobre pytanie, niestety posłanka uchyliła sie od odpowiedzi...

To jest własnie to - polityka socjalna dobra, decyzje strategiczne dobre, ale nie ta partia. Czym różni się PiS od pozostalych ugrupowań, że budzi tak wścieklą reakcję? Dlaczego nikt nie chce zostać koalicjantem? Tylko ze strachu przed zjedzeniem przez Kaczyńskiego? Dlaczego zjedzenie przez Kaczynskiego jest gorsze od zjedzenia przez Tuska, który wydaje sie jeszcze bardziej bezwzględny i maloduszny?

Jedyne wyjaśnienie jakie przychodzi mi do głowy to fakt, że wszystkie inne partie są możliwe do sterowania (wykreowane lub przechwycone) przez jakiś niewidoczny podmiot, któremu PiS wciąż się opiera.

niedziela, 20 marca 2022

O zmęczeniu wzmożeniem

Nie byłam w stanie oglądać saloniku Ziemkiewicza, bo Janecki nie dopuszczał do głosu Warzechy i bardzo go strofował. Warzecha jest, i zawsze był, upierdliwy i nie jednemu działa na nerwy, ale trzeba przyznać, że zawsze kieruje się swoim rozeznaniem i w bardzo niewielkim stopniu ulega nastrojom. Tego mi właśnie bardzo brakuje ostatnio w debacie publicznej - spokoju i trzeźwej oceny sytuacji. Wszyscy latają wzmożeni i rozjeżdżają każdego, kto nie dość poruszony, albo zwraca uwagę na jakiś rzeczywisty problem.

No cóż, muszę być bardzo złym człowiekiem, bo mam szczerze dość tego wzmożenia, zwłaszcza, że nie mam pojęcia, co naprawdę dzieje się na Ukrainie. Ile było szydery z rajdu Kaczyńskiego, Morawieckiego, Jansy i Fiali do Kijowa, a ja tymczasem rozumiem, że ci ludzie po prostu chcieli zobaczyć na własne oczy jak wygląda sytuacja.

Dla mnie najbardziej podejrzany jest ten rewelacyjny ukraiński PR w mediach światowych. Żydzi, którzy mają tyle pretensji do Polaków, złego słowa nie powiedzą o Ukraińcach, choć powodów (realnych) nie brak. Czy to jedno nie jest dziwne? Czy, tak jak chce Krajski, Ukraina ma być ziemią obiecaną chasydów, co Kołomojski organizuje od dawna. Tenże oligarcha wystrugał z banana Zełenskiego, który teraz okazuje się mężem stanu. Czy to rola, która odgrywa, czy też dorósł do roli w której się znalazł. Szczerze? Nie mam bladego pojęcia!

Wszyscy zgodnym chórem twierdzą, że bez względu na wynik tej wojny Ukraina będzie zrujnowana, a w Polsce pozostaną miliony uchodźców. Czyli rusko-niemiecki sojusz ma na celowniku ten konkretnie obszar i obaj partnerzy działają wspólnie, każdy w ramach swoich możliwości, zgodnie z własną specyfiką.

Bardzo chciałabym wiedzieć, co dla nas jest szykowane. Cokolwiek to jest, niech Bóg zniszczy zamysły głów pychą nadętych, a my dopomagajmy ze wszystkich sił!

P.S.


piątek, 17 maja 2019

Limeryki na dziecięce buciki

Pijarowcy KE uradzili,
by za symbol kościelnej "pedofilii"
uznać dziecięce buciki,
co zgrozy wywoła krzyki
i dobrze się przy tym bawili!

Scheuring-Wielgus, co nic nie skumała
na drzwiach kościoła zawiesić je chciała
Tymczasem nadużyć ofiary
zwykle noszą męskie rozmiary,
więc by się wykosztowała!

Poseł Nitras, sejmowa niecnota,
podczas obrad po sali się miota.
Na widok prezesa PiS-u,
spontanicznie doznał kaprysu,
by mu wręczyć buty dla kota.


wtorek, 14 maja 2019

Limeryki na temat polityki

Wśród Żydów w Izraelu
pazernych oszustów jest  wielu.
Chcą nam zrabować majątek,
a to dopiero początek!
Po trupach idą do celu.

Publicysta z Lublina
tajne notatki ujawniać zaczyna.
Jak zmawiają się Izraelici,
by polski majątek przechwycić,
a lud prawdy się dopomina.

Wódz państwa nieformalny
miał dylemat moralny.
Jak to utrzymać w ukryciu
Czy przy kłamstwa użyciu?
Gdy gniew ludu coraz bardziej widzialny!

Odwołał więc delegację
nie zaprosił jej na kolację.
Przebiegłe więc Żydowiny
nietęgie zrobiły miny,
lecz musiały przyznać mu rację.

Przyjechał Tusk z Brukseli
wyznawców swych uweselił,
lecz Jażdżewski go przyćmił swą mową,
retoryką goebelsową,
aż wszyscy mu klaskać zaczęli.

Bracia Sekielscy zrobili
o kościelnej film pedofilii.
Jak wiadomo ksiądz-pederasta
celebrytom do pięt nie dorasta,
gdy dla dzieci postanowią "być mili".

sobota, 16 czerwca 2018

O podziale naszego społeczeństwa biegnącym w poprzek

Przedwczoraj obejrzałam na YouTube występ O.Jacka Norkowskiego u Roli wrealu24 (https://www.youtube.com/watch?v=teUv3g6eVOU). Przyznam, że sam fakt pojawienia się dominikanina w tak prawicowej "telewizji" dosyć mnie zaskoczył, zważywszy, co jego liczni współbracia (w tym prowincjał) wygłaszają publicznie i w jakim duchu prowadzona jest ich strona. Ojciec Jacek mówił głównie o kwestii pobierania narządów od żywych de facto ludzi, a przy okazji wygłosił kilka przytomnych uwag na temat kondycji Kościoła i społeczeństwa. W pewnym momencie powołał nawet na dr Stanisława Krajskiego.

Właściwie mogę się podpisać pod wszystkim, co powiedział. W kwestiach medycznych nie mam wiedzy, ale zawsze intuicyjnie czułam, że pobieranie organów (i handel nimi) jest samo w sobie bardzo podejrzane moralnie, a przy tym stwarza możliwość niewyobrażalnych wprost nadużyć. Śp prof. Wolniewicz nazywał to współczesnym kanibalizmem. Trudno się z nim nie zgodzić patrząc na przypadek zmarłego niedawno Davida (?) Rockefellera, który zużył coś około 6 serc, żeby dożyć powyżej setki. 6 młodych osób musiało zostać zabitych, żeby podtrzymać życie starego, nadzianego dziada. Wszystkie opowieści o wampirach i hrabinie Batory bledną przy tej prawdziwej historii, która rozgrywała się w naszych czasach i na naszych oczach.

Zdałam sobie sprawę, jak bardzo wszystkie środowiska w naszym kraju są podzielone w kwestii poglądów i to nie tylko politycznych. Byłam niedawno na spotkaniu mojego roku przy okazji 100 lecia KULu. Wszyscy (prawie) staraliśmy się unikać tematów stricte politycznych, żeby nie popsuć przyjemnej atmosfery. Niestety, zwolennicy totalnej opozycji wydają się mieć przymus manifestowania swoich przekonań przy okazji każdego najniewinniejszego tematu i to w sposób niezwykle agresywny i arogancki. Ich poczucie wyższości jest niewyobrażalne, a jakość argumentów wyjątkowo mizerna. Ograniczają się one do kilku frazesów - Polak-katolik to paskudna szuja, Kaczyński jest żądny władzy, a PiS to narodowcy (jeśli nie faszyści). Jak można wygłaszać coś takiego z powagą i poczuciem misji jest dla mnie tajemnicą. Wiele można zarzucić Polakom, katolikom, Kaczyńskiemu i PiSowi, ale akurat nie to.

Zawsze się zastanawiałam skąd pewni ludzie czerpią owo poczucie wyższości, zupełnie nieuzasadnione dla patrzących z zewnątrz. Zwykle okazuje się, że z "właściwych" znajomości i koneksji rodzinnych.  Z punktu widzenia kogoś takiego ludzie spoza kręgu "uprzywilejowanych" po prostu nie istnieją. Tego rodzaju podejście pewnej grupy osób położyło się cieniem na atmosferze na naszym roku na początku studiów. Na szczęście owa grupa rozproszyła się z czasem, rozjechała po świecie, żeby upajać się swoją wyższością gdzie indziej. Pozostała jej część z konieczności musiała zniżyć się do towarzystwa pogardzanych "gorszych". Z kilkoma osobami rozmawiałam po raz pierwszy 25 lub 29 po skończeniu studiów!!!

Tragikomiczną konsekwencja  naszego podziału politycznego jest zupełnie inny zestaw informacji o świecie, którym dysponują strony sporu. Spędziłam dłuższy czas zabawiając gospodarzy uwagami o niebezpieczeństwie amerykańskiej ustawy 447 i referendum w Irlandii (chcąc przenieść dyskusję na bezpieczniejszy teren polityki światowej), aby dowiedzieć się w końcu, że nie mają pojęcia o czym mówię. Z kolei ja sama, słysząc, że Biedroń sprawdził się w Słupsku i byłby odpowiednim kandydatem na prezydenta RP, dłuższą chwilę zastanawiałam się czy to dowcip czy wręcz przeciwnie.

Pewien kolega opowiedział wzruszającą historię uzdrowienia swojej córki za przyczyną św. Charbela. Część towarzystwa wyrażała zachwyt i wykazywała się znajomością życia i cudów owego maronickiego mnicha, cześć milczała zażenowana. Moja gospodyni była szczerze zdziwiona, że tak wielu dobrych znajomych jest zorientowanych w temacie, a ona słyszy o nim po raz pierwszy. "Skąd miałabym o tym wiedzieć!" zapytała z odcieniem irytacji w glosie. Odpowiedź "z prasy i stron katolickich" zamarła mi na wargach kiedy uświadomiłam sobie, że jedynym tytułem pretendującym do tej kategorii w jej domu jest (prenumerowany) Tygodnik Powszechny.




poniedziałek, 29 stycznia 2018

O "brzydkiej pannie bez posagu" czyli Kopciuszek a sprawa polska

Jak wszyscy pamiętamy do "brzydkiej panny bez posagu" porównał nasz kraj p. Bartoszewski. Nie była to jedyna niemądra wypowiedź w jego życiu. Pamiętam jak dowodził, że skoro Słowacja nie boi się  5 razy większej Polski, to i my nie musimy obawiać się Rosji.

Nie będę się pastwić nad umarłym, ani domniemywać dlaczego mówił takie rzeczy. Powiem tylko tyle - ludzie skrajnie infantylni (niezależnie od swoich dawnych zasług) nie powinni mieć wpływu na politykę, zwłaszcza zagraniczną, a żaden polski polityk nie powinien przyjmować korzyści finansowych od obcych państw, z którymi mamy konflikt interesów, nawet w formie nagród. 

Już samo porównanie suwerennego kraju do panny na wydaniu jest skrajnie nieadekwatne. Jakiego niby "męża" mamy szukać? Kogoś kto będzie nad nami panował? Kogoś kto będzie mógł nas wydupczyć w majestacie prawa? Jest nawet kilku kandydatów, którzy aż się ślinią i przebierają nogami. Chcą nas wziąć sposobem muzułmańskich imigrantów - to znaczy najpierw zwyzywać i poniżyć, a następnie zgwałcić zbiorowo i wrzucić do rzeki Wisły, na niej ustalając granicę miedzy swoimi terytoriami.

Jeżeli już koniecznie chcemy  porównać Polskę do kobiety to raczej takiej jak w dzisiejszym drugim czytaniu z listu św Pawła - niezamężnej i dziewicy, która nie marnuje energii, żeby przypodobać się mężowi ( czytaj wrogim mocarstwom), tylko troszczy o sprawy Pana (i swoich obywateli).

Co do atrakcyjności to sądząc po lubieżnym wzroku i zaślinionych pyskach naszych zalotników, musi być zdecydowanie ponadprzeciętna. Dlaczego więc nie prawią nam komplementów, tylko plują bluzgają i obrzucają gównem? Dlatego, że wyczuwają nasz brak pewności siebie i kompleksy. Jesteśmy jak piękna, dobra dziewczyna, której zła macocha wmówiła, że jest brzydka i zła. Brzmi znajomo? Tak, oczywiście to Kopciuszek.

Kopciuszek nie ma nawet imienia, znamy go wyłącznie z przezwiska nadanego przez złą macochę, Po polsku brzmi nawet sympatycznie (a włoska wersja Cinderella, która przyjęła się także w angielskim, może sprawiać wrażenie wdzięcznego imienia żeńskiego), ale w języku oryginału baśni braci Grimm - Aschenputtel - widać całą jego obraźliwość. Kopciuszek sam o sobie tak myśli, uwewnętrznił punkt widzenia swoich prześladowców.

- Skoro mnie źle traktują to znaczy, że muszę być zła, prawda tatusiu? - Kopciuszek podnosi niewinne oczęta na swego ojca - Wszak mówiłeś, że na dobro odpowiedzą dobrem...
- Kto cię źle traktuje moje dziecko? Twoja macocha stara się cię wychować jak umie najlepiej! Jeśli ci na coś zwraca uwagę to znaczy, że musisz się bardziej starać, być bardziej posłuszna, bardziej usłużna, bardziej uważna.... - ojciec Kopciuszka sięga po gazetę, nie lubi takich rozmów. Nie lubi konfrontacji, zwłaszcza ze swoją nową żoną. To przecież wspaniała kobieta. tak dobrze o niego dba,  zaspokaja wszystkie jego potrzeby, także męskie... Tak, przede wszystkim te męskie.

"Mała jest trochę zazdrosna - zauważa z niezwykłą u siebie przenikliwością - zazdrosna o uwagę, ale jeśli poświęcę jej więcej uwagi, zazdrosna będzie moja wspaniała żona, a jeśli wstawię się za córką może się zdenerwować i nie dać mi.... tego, co najważniejsze.... w małżeństwie"

"Skoro macocha jest dobra (tak mówi tatuś, a tatuś wie lepiej) jej ciągłe pretensje i połajanki słuszne, to po prostu musi znaczyć, że jestem zła. Zła i brzydka - tak mówi macocha, a macocha jest mądra (tak mówi tatuś, a tatuś wie lepiej) - to znaczy, że ma rację. Na szczęście popiół z pieca zakrywa moją szpetotę. To dowodzi, że macocha jest mądra, taktowna i delikatna, ukryła mnie przed ludźmi, oszczędziła wstydu. Macocha mówi, że jej córki są piękne i dobre - a jest mądra - więc to musi być prawda. Jeśli wydaje mi się, że mnie źle traktują to znaczy, że muszę się bardziej starać. Jeśli wydaje mi się, że są wredne i szpetne to po prostu musi znaczyć, że nie tylko jestem zła, ale jeszcze głupia. Zła, brzydka i głupia - myśli Kopciuszek - dobrze, że nie nazwano mnie Różą  (jak grafini von Thun und Hochenstein) - wszyscy by się śmiali. Grafinię nazwano Różą więc musi być dobra, piękna i mądra. Dlatego graf von Thun und 'Hochenstein się z nią ożenił. Człowiek który porównał ją do szmalcowników musi być podły, głupi i zazdrosny. Szmalcownik brzmi podobnie jak Kopciuszek więc raczej pasuje do mnie, bo jestem zła, głupia i brzydka"

Piękna i dobra dziewczyna w domu to wyzwanie, nawet dla rodzonej matki, a co dopiero macochy, zwłaszcza z dwoma szpetnymi i wrednymi córkami na wydaniu. Zazdrość. Kobiety podobno najczęściej spowiadają się z zazdrości, gniewu i pychy, mężczyźni zaś upodobali sobie w pożądliwości ciała, obżarstwie, pijaństwie i lenistwie. Z grzechów głównych dla Kopciuszka pozostała rozpacz - pewna droga do autodestrukcji, przed którą ratuje ją trzeci dar, mało używany do tej pory - inteligencja. Pięknej, dobrej i inteligentnej dziewczyny nie zniósł by nikt, nie tylko zła macocha i szpetne siostry przyrodnie. Jednak urody i dobroci ją już pozbawiono przez przemilczenie i obsmarowanie sadzą, oczerniono w sposób jak najbardziej dosłowny. Może więc użyć skrzętnie ukrytego w posagowej skrzyni trzeciego daru chrzestnej matki, rozumu. Kopciuszek - córka swego tatusia - wierzy, że na okazane dobro inni dobrem odpłacają, ale konfrontowana z rzeczywistością raz po raz, dochodzi do takiej cierpienia granicy, za którą się refleksja krytyczna zaczyna - parafrazując Miłosza.

Miała być dobra - starała się. Miała za zło odpłacać dobrem - uderzona w twarz nadstawiła drugi policzek (choć sam Jezus w podobnych okolicznościach domagał się gruntownego uzasadnienia niesprawiedliwego i brutalnego traktamentu). Jednak kiedy oprawca policzkiem się nie zadowolił i zażądał nadstawienia dupy, aby mógł ją wydymać, Kopciuszek musiał zrozumieć, że brnie w ślepą uliczkę. Jeśli dwie cnoty kolidują ze sobą to znaczy, że jedna z nich jest fałszywie rozumiana. Tylko która miłosierdzie czy czystość? Może umiarkowanie je pogodzi, także w odpłacaniu dobrem za złe, albo roztropność?

Kiedy gwałt wydaje się nieunikniony, można postąpić za radą świata "relax and enjoy yourself", ale jeśli są podstawy do przypuszczenia, że po nim nastąpi pocięcie żyletką i wrzucenie do rzeki lepiej pomyśleć o innym rozwiązaniu.

Chrześcijanie powinni być nieskalani jak gołębice, ale przebiegli jak węże. Gołębi dachowców szczerze nie cierpię, ich wszechobecne gruchanie budzi moje głębokie obrzydzenie. Już jeżeli coś jest nieskalane to raczej dzikie sierpówki i grzywacze - schludne  ptaki o przyjemnym głosie, robiące gniazda na drzewach, a nie na naszych balkonach obsrywając wszystko w zasięgu wzroku. Węża zdecydowanie trudniej spotkać. (Mi udało się 3 razy - 2 razy widziałam nieszkodliwego zaskrońca, a raz jadowitą żmiję).


Może Kopciuszkowi się też się udało. Łuski źle rozumianej dobroci spadły z jej oczu i - jak mówią nawiedzeni - stanęła w prawdzie. Zdała sobie sprawę, że tkwi między dwiema szpetnymi siostrami - Scyllą i Charybdą - podobnymi raczej do landsknechtów albo krasnoarmiejców, z których każda z osobna góruje nad nią siłą, a co dopiero zjednoczone przeciw niej.  Wycofany tatuś daleko, zresztą nigdy nie przeciwstawiłby się macosze. Omotała go całkiem, przejęła kontrolę nad kasą i wrobiła w kosztowne awantury w odległych krainach.  Do tej pory czasami zachowywała  pozory, potrafiła się łasić jak nikt, kiedy chciała coś wyłudzić. Jednak gdy Kopciuszek - w powściągliwych słowach zwrócił Scylli  uwagę, że mija się  z prawdą,  wrzask macochy zagłuszył ujadanie wszystkich kundli w okolicy, tak hojnie dokarmianych przez obie siostrzyczki i ich rozkoszną mamusię. Ta miała wyraźną słabość do Scylii (taka sprytna i dobrze zorganizowana) mimo jej brutalności. Miłość matki przez długi czas pozostawała nieodwzajemniona,  uwielbiana córunia tłukła ją przy każdej okazji, raz nawet użyła broni palnej (a może gazu?), aż dzika Charybda musiała interweniować. Nakopała siostrze w zad aż miło. Nawet ojczym pogroził paluszkiem. Macocha - która lubiła mocne doznania - jeszcze bardziej pokochała córkę i nie mogła znieść, że świadkowie tych gorszących scen pamiętali jak było,
- Co wy tam wiecie - prychała pogardliwie - ten wredny kocmołuch najbardziej na mnie nastawał, a Scylla tylko usiłowała obronić.
 Scylla miała zaś argument w postaci kasy, który pojednał ją z matką, a także z siostrą. W tym ostatnim przypadku  wspomnienie wielu ekscytujących wrażeń. także  było nie bez znaczenia
- To Scylla próbowała cię zabić, a kiedy cię broniłam, rzuciła się na mnie - mówi Kopciuszek
- Was?!! - wrzeszczą obie - Das is eine grosse, schamlose Luege!!!
- Nawierno, eta łoż - rzuca Charybda bez emocji - Jobannyj Kopciuch chotieł ubić naszu rodnuju mat', a ty, siestrica, jemu pomagła ...
- Was sagst du geliebte Schwesterchen? Bist du ganz verrueckt ?!!! - Scylla jest zraniona - Ich versuchte nur unsere liebe Mutti zu retten!!!
- To nie prawda - głos Kopciuszka jest spokojny i opanowany.
- Nicht wahr? Was bedeutet "nicht wahr"? Was ist Wahrheit? Es gibt keine solche Sache!!! Wie dumm bist du, geschiessene Aschenputtel!!!
- Bullshit - wrzeszczy macocha - Truth is bullshit!!! - zaczyna toczyć pianę z pyska - You can easily buy it, if you've got enough money, which is not the case with you, you fucking loser!
- Nawet Poncjusz Piłat nie posunął się tak daleko - Kopciuszek ani drgnie - on po prostu zadał pytanie.
- Ech durak, ty durak, - Charybda kiwa głową  z politowaniem - Prawda eta nasza gazieta, szto tam napisano eta konieszno prawda.

Pojęcie prawdy w cywilizacji żydowskiej i turańskiej nie istnieje  - Feliks Koneczny jest tu zgodny z księdzem Chrostowskim, biblistą, któremu prace w komisji pojednania polsko-żydowskiego otworzyły oczy. Przepraszanie za cokolwiek oznacza przyznanie się do winy za wszystko. Żądanie pieniędzy jest następnym krokiem. Może nasz rząd wykorzystałby rozeznanie i doświadczenie takich ludzi albo sięgnął do Talmudu, który wiele nam powie o mentalności naszych wrogów i stosunku do nas - Goyim, (bydląt o ludzkich twarzach, stworzonych przez demony)? Panie Kaczyński, jest pan z nami? Czy leci z nami pilot? Profesorze Zybertowicz gdzie sławna Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego, owa w pieśniach litewskich sławiona Mabena?

Za fryko dołożę się ze skarbca swego doświadczenia życiowego. Jeśli kobiety wytykają nam braki urody lub doradzają coś poprawić, a są przy tym zielone z zazdrości i usiłują nieudolnie naśladować styl, albo za pomocą farby osiągnąć nasz naturalny kolor włosów - to znaczy, że jesteśmy na dobrej drodze, a ich światłe rady możemy o kant doopy rozbić. Jeśli mężczyźni kwestionują naszą atrakcyjność - a ślinią na sam widok, gacie pełne erekcji przy tym mając - to znaczy, że chcą nas po prostu wydupczyć za bezdurno. Jeśli słowa rozjeżdżają się z przekazem niewerbalnym to znaczy, że są bez znaczenia.

Pod żadnym pozorem nie należy więc uwewnętrzniać punktu widzenia, ani nakazów wroga. Jesteśmy na wojnie i to nie tylko duchowej. Jeśli ktoś miał wątpliwości, to synchronizacja oszczerczych doniesień światowych mediów o Marszu Niepodległości, uchwalenia paragrafu 447, afery Waffel SS  wystąpienia ambasador Izraela w Auschwitzu (oraz wezwania polskiego przedstawiciela przed oblicze jaśnie wielmożnego Bibi Netanyahu) powinna je rozwiać doszczętnie.

Kto przygotował materiał dla TVN? Komu udało się "przeniknąć" w szeregi hermetycznej 5- osobowej organizacji (a może raczej ją stworzyć na potrzeby materiału)? Czy jest to ten sam Bertold Kittel, autor artykułu, który posłużył do zniszczenia Romualda Szeremietiewa, w czasach gdy Komorowski był ministrem obrony? Ten ostatni przyrzekł wtedy, że jeśli opublikowane informacje okażą się nieprawdziwe, wycofa się z polityki. Przyrzeczenia nie dotrzymał, sam Pan Bóg musiał interweniować posłużywszy się rękami wyborców, którzy "zabili go kartą do głosowania", jak nie przymierzając prezydenta Narutowicza (copyright by Michnik). Najwyraźniej Pan Bóg pomaga tym, którzy chcą używać jego darów takich jak rozum, męstwo i zgoda.

Prof. Zybertowicz uruchamia Mabenę!!!
P.S.

To znalazłam przed chwilą na Frondzie.  Większa jasność czemu służył ostrzał artyleryjski wzmożony od Marszu Niepodległości, a ostatnio za pomocą afery Waffel SS grzanej przez tydzień w TVN i przyległościach.
W poniedziałek Komisja wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego przyjęła rezolucję popierającą uruchomienie przez Komisję Europejską art. 7 unijnego traktatu wobec Polski.33 posłów komisji opowiedziało się za rezolucją, natomiast 9 zagłosowało przeciw. Według informacji służb prasowych Parlamentu Europejskiego, rezolucja została przygotowana po decyzji KE o uruchomieniu wobec Polski jako kraju "uważanego za wyraźnie zagrożony naruszeniem europejskich wartości" artykułu 7 unijnego traktatu.


poniedziałek, 1 stycznia 2018

O nieeleganckich atakach ad personam

Bardzo nie lubię, kiedy nasze życie publiczne poziomem argumentów zaczyna przypominać przedszkole, o czym już pisałam na tym blogu. Typowo przedszkolne zarzuty "a ty głupia jesteś", "ale masz wiejską koszulkę/kurtkę/spódnicę",  "śmierdzi, spierdział się" albo nawet "zesrał się w gacie", klasyfikowanie oponentów do kategorii typu "gruby", "rudy", "siwy"(jasny blondyn), "sekularnik" "zyzol" jako ostateczne potępienie dla całokształtu jego działań, niewybredne przezwiska utworzone z nazwisk i argument ostateczny - "ciebie nikt nie lubi" są bez cienia zahamowań używane wobec przeciwników przez prominentnych polityków, posłów na sejm i tzw opiniotwórcze gremia.

Mam nadzieję, że każdy rozumie, że równie eleganckiej frazy można użyć wobec niego. Trudno mi wyobrazić sobie taki niedorozwój intelektualny(emocjonalny?),  który nie rozróżnia między czynami moralnie nagannymi jak kradzież mienia publicznego, zdrada, pozbawianie tysięcy ludzi dachu nad głową itp, a nie dość "trendy" outfitem, nadwagą/niedowagą, niskim wzrostem, złym stanem uzębienia, nieodpowiednim kolorem włosów czy słabą atrakcyjnością dla płci przeciwnej. 

Użycie argumentu "estetycznego" jako ostatecznego uzasadnienia dla uznania kogoś za gorszego także w sensie prawnym istniało i istnieje w wielu kulturach pogańskich, o czym także pisałam na tym blogu. W Eddzie Poetyckiej 3 podstawowe warstwy społeczeństwa wczesnośredniowiecznej Skandynawii rozróżnić można na podstawie wyglądu. Najniższa z nich niewolni (thrael) charakteryzują się ciemną pigmentacją, długimi piętami, chorobami skóry i zwyrodniałymi kostkami, wolni kmiecie (karl) są rudzi i rumiani, estetycznie ubrani, wykwalifikowani i pracujący na swoim,. Najwyższa zaś warstwa - jarlowie - mają jasną skórę, włosy płowe, spojrzenie o przenikliwości węża, ćwiczą się w rzemiośle wojennym, a ich  kobiety o cienkich paluszkach  ubrane w jedwabie pławią się w luksusie all day long. 

Podobne estetyczno-lifestylowe uzasadnienie ma podział na kasty w Indiach. Im wyższa kasta, tym jaśniejsza skóra, bardziej prestiżowy zawód i "lepsze nazwisko" (Hindusi są w stanie ustalić na podstawie brzmienia nazwiska, kto z jakiej kasty się wywodzi).

My jednak po 2 tys. lat Chrześcijaństwa w Europie i tys. lat w Polsce powinniśmy ten sposób dzielenia ludzi dawno porzucić. Wszelka hierarchia w społeczeństwie powinna być kompetencyjna, wszak jesteśmy równi wobec prawa, czyż nie? W oczywisty sposób nie jesteśmy, mimo wielu pięknych zapisów w konstytucji i kodeksach praw. Nadal też używamy argumentu estetyczno -lifestylowego, aby ostatecznie pognębić przeciwnika, gdyż pamiętamy z przedszkola, że tym można zranić najgłębiej, a poza tym w ten sposób opuszczamy dziedzinę Logosu, gdzie w drodze uczciwych sporów i wymiany poglądów można zbliżać się do prawdy i dochodzić do konsensusu w trosce o dobro wspólne. 

Technikę możliwie najobrzydliwszego ataku ad personam stosują z upodobaniem "stare kiejkuty" (copyright by S. Michalkiewicz) co widać po wpisach ich trolli internetowych (i transparentach widocznych w manifestacjach "prodemokratycznych"). Nawet jeśli atakowana osoba jest przystojna, prosperująca i szczęśliwa w związku, zawsze można jej przypisać nieświeży oddech i nieumyte genitalia.

Jaka powinna być odpowiedź na taki atak?  Najlepszej jaką znam dostarcza anegdota o sporze dominikanina z jezuitą. Dominikanin wyraźnie był w nim górą, więc jezuita, wystrzelawszy się ze wszystkich argumentów merytorycznych, zarzucił mu, że jest rudy jak Judasz. Dominikanin na to, że nie wiadomo czy Judasz był rudy, ale ponad wszelką wątpliwość należał do towarzystwa jezusowego.

Bardzo częstym obiektem niskich ataków ad personam jest posłanka Krystyna Pawłowicz, Zarzuca się jej, że jest "starą panną", ma krzywe nogi, nikt jej nie kocha i nigdy już nie pokocha (to się nazywa siła argumentu!). Podczas rozrób "starych kiejkutów" pod sejmem była wręcz fizycznie atakowana, a posłowie opozycji publicznie wyrazili aprobatę dla tych działań. 

Dla porównania jej dawna przyjaciółka Hanna Gronkiewicz-Walc, która ma na sumieniu aferę reprywatyzacyjną i tysiące ludzi wyrzuconych na bruk, nigdy w ten sposób atakowana nie była. Nie wypomniano jej chytrych małych oczek, wąskich warg i twarzy przebiegłej przekupy mocno nadszarpniętej zębem czasu pod ciężką tapetą. W zestawieniu z tą fizjonomią twarz p. Pawłowicz wydaje się pełna szlachetnego piękna i pogody ducha. Upływ czasu był dla niej bez porównania łaskawszy, jak to się zwykle dzieje w przypadku pulchnych kobiet. Poza tym powyżej 45 roku życia każdy ma taką twarz, na jaką zasłużył.

Posłanka Pawłowicz natomiast, która robi na mnie wrażenie dobrodusznej weredyczki, zapędzającej  się czasem o jeden most za daleko, zarzuciła p. Misiło nadmierną dbałość o fryzurę. Zasugerowała wręcz że jest ona dziełem fryzjera damskiego. Tego oczywiście nie wiem, ale podejrzewam, że sadząc po brzmieniu nazwiska rodzina p. Misiło może pochodzić  z  pn terenów dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Nazwiska zakończone na -o są tam dość rozpowszechnione (Szylko, Szarko, Szyndziałło, Domeyko itp) podobnie jak pewien typ fizyczny charakteryzujący się m.in. gęstymi włosami aż do śmierci (vide kudłaty Żmudzin z Potopu). Jeżeli p. Misiło ma dobre włosy to nic dziwnego, że stara się je wyeksponować. Pani Pawłowicz też ma dobre włosy, które związuje w skromny ogonek i - jak wiele kobiet - nie uświadamia sobie tzw syndromu pawia, czyli rozmiarów próżności męskiej, przy której koncentracja na sobie najbardziej obsesyjnej kokietki to kupa śmiechu.

"Prawicowi publicyści" zarzucają feministkom, że są brzydkie i zaniedbane. Może niektóre i są, ale jeśli weźmiemy kilka sztandarowych, to np p. Środa wydaje mi się przeciętną kobietą w średnim wieku o standardowym stopniu zadbania, p. Szczuka wykazuje ślady dużej urody, a p. Gretkowską można było uznać za super laskę za młodu, a i teraz trzyma się dobrze.

Obśmiany kawaler z kotem "kurdupel" Kaczyński nigdy, o ile mi wiadomo, nie aspirował do tytułu mister universum, ani arbiter elegantiae, a i on widziany życzliwym okiem może wydawać się "ładniutki", jak to ujęła pewna pani stojąca obok mnie na wiecu wyborczym. W polskiej klasie politycznej jest zapewne wielu przystojniejszych od niego mężczyzn, ale jeśli chodzi o intelekt czy talent strategiczny sprawa wygląda inaczej. Jego oponenci nie są oczywiście w stanie tego ocenić, bo po prostu porównywalnym narzędziem nie dysponują. Stąd np cytat z Asnyka (o którym zapewne nie słyszeli) "inni tu byli czynni szatani" obśmiali jako przejaw katolickiego zabobonu. Nic zatem dziwnego, że pozostaje im niski wzrost, kot, kawalerski stan i nazwisko

Ciekawe, że dość egzotycznie brzmiące imię Donald i nazwisko Tusk nigdy nie było obiektem podobnych żartów. Częściej kolor włosów rudo-blond, czyli z rosyjska ryży znaczy wredny. O ile z drugą częścią oceny p. Tuska się zgadzam, to z tak ujętym związkiem przyczynowo-skutkowym nie. Niewątpliwie ciążą na "królu Europy" bardzo poważne zarzuty jak np rezygnacja z interesu narodowego Polski w zamian za europejską synekurę, ale nie mają one żadnego związku z jego kolorytem, który -inaczej niż w kraju - na zachodzie kojarzy się jednoznacznie dobrze.

Pan Brudziński zasugerował opozycji totalnej, żeby na czas obchodów kolejnej miesięcznicy smoleńskiej wzięła p. Kasprzaka, lidera tzw obywateli RP, do dentysty. Wyznaję, ze skruchą, że sama się uśmiechnęłam.  Pan Marszałek zrobił by jednak lepiej ustalając, kto tego pana wynajął i przedsięwziął odpowiednie kroki prawne.

Argument estetyczno-lifestylowy bywa stosowany szczególnie często wobec elektoratu PIS. Za koalicji PO-PSL określano wyborców Prawa i Sprawiedliwości jako starszych, gorzej wykształconych z mniejszych miejscowości względnie mohery (zabierz babci paszport), obecnie zaś jako chamów na salonach. To bardzo ciekawy wątek. Dowiadujemy się oto z licznych wypowiedzi przedstawicieli samozwańczej elity, że spora część społeczeństwa nie powinna mieć praw wyborczych, bo została uznana przez panów Cimoszewicza, Chełstowskiego czy Łozińskiego (obecnego lidera KODu) za gorszych, za chamów ergo - jak w I RP - nie powinna mieć głosu. Prawa wyborcze w owym czasie przysługiwały wyłącznie szlachcie. Znaczy mamy jakąś nową szlachtę? Kto jej nadał szlachectwo? "Ona jest z domu von und zu, co znowu strasznie imponuje mu" jak to ujął Witkacy - von sowiecki czołg zu firma założona przez WSI, von Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy zu Agora, von UB zu WSI, von KPP zu SB,  von Solidarność zu zniknięte pieniądze Solidarności, von Stare Kiejkuty zu KOD itd. 
 Boże, miej nas w swojej opiece!

czwartek, 17 września 2015

"Croatia no good, spaghetti every day, me go to Germany!"

Powyższy cytat pochodzi ze szczerej wypowiedzi wygłodzonego uchodźcy udzielonej reporterowi Euronews. Ten nieszczęsny człowiek leży pod drzewem, a oddany przyjaciel stawia koło niego elektryczny wentylator, aby nieco ulżyć jego cierpieniu. O ile dobrze zrozumiałam obaj należą do grupy, która odmówiła ubiegania się o azyl w Chorwacji z przyczyn jak powyżej. Co ciekawe Euronews, która do swoich materiałów propagandowych używa dzieci i kobiet tym razem ewidentnie nie znalazła albo nie dowiozła nikogo takiego i musiała się zadowolić tą bezwstydną kreaturą. - przypadek czy zmiana wiatru? Jeszcze parę godzin wcześniej opatrzyła film, na którym greccy policjanci grzmocą tę gromadę awanturników pałami aż miło, pełnym dezaprobaty komentarzem: "nie takiego przyjęcia uchodźcy się spodziewali"

Węgrzy jak zawsze zachowali się niedopuszczalnie użyli wody i gazu łzawiącego na ludzi rzucających wielkimi kawałkami betonu, Wynik - 20 rannych policjantów i dwoje dzieci - wydaje się zagadkowy, dopóki nie zobaczy się ujęć jak "uchodźcy" niosą dzieci jako żywe tarcze i sadzają je przed kordonem policji gotowej do ataku. Dzięki tej taktyce nikt z nich nie został ranny. O przepraszam, łzawiły im oczy i zmoczyli markowe koszulki. Co za okrucieństwo!!!

W końcu udało im się wzbudzić we mnie głębokie współczucie - z tym że dla węgierskich i chorwackich policjantów i wszystkich mieszkańców tych państw. Nieszczęśni Chorwaci opamiętali się dość szybko. Boże, dopomóż im uwolnić się od tego tałatajstwa! Następna będzie Słowenia, niech ją Bóg ma w swojej opiece. Jedyna nadzieja w polach minowych!

Migranci to w 40% obywatele Serbii, Albanii i Kosowa, 20% Syryjczycy i 5% Irakijczycy. Czyli ok. 25% mogłoby ewentualnie uznane za uchodźców. Podobno resztę Merkel zamierza odsyłać. Gdzie i jak? Wszystkie kraje transferowe powinny zażądać od Niemiec astronomicznych odszkodowań. Czterech europosłów PO głosowało za obowiązkowymi kwotami, reszta się wstrzymała i rzecz przeszła. Mam nadzieję, że będą kiedyś sądzeni za zdradę stanu. Nie lubię Korwina-Mikkego i nie ufam mu, ale jego krótkie przemówienie w PE było rewelacyjne, podobnie jak Kaczyńskiego w Sejmie.

Dzisiejsze akty terrorystyczne w Berlinie nie maja oczywiście żadnego związku z falą imigrantów, czysty przypadek.

George Soros, który zaopatrzył "uchodźców" w przewodnik w2eu (welcome to Europe) nagle przypomniał sobie o Ukrainie i stwierdził, że ta kwestia jest nieporównanie ważniejsza niż muzułmańska inwazja na nasz kontynent, do której być może sam się przyczynił. Polacy z Mariupola bezskutecznie proszący o ewakuację zgłosili gotowość zamiatania ulic w Polsce. Rząd Kopacz ma inne priorytety. Zasada ordo charitatis wydaje się tej ..... śmieszna.