Obejrzałam "Idę" Pawlikowskiego, onegdaj nagrodzoną Oskarem. Generalnie mam za słabe nerwy, żeby oglądać tzw. "holocaust movies" robione z żydowskiego punktu widzenia. W tym przypadku jednak słyszałam m.in., że film jest warsztatowo wybitny, a racje bohaterek subtelnie wyważone.
Po obejrzeniu mam całkowitą pewność, że gdyby nie przedstawienie polskich chłopów jako krwiożerczych prymitywów, pies z kulawą nogą nie zwróciłby na owe dzieło uwagi. Z ciekawości przeczytałam wiele recenzji na stronach anglojęzycznych, z których wynika, że widz zagraniczny może odbierać film jako dziwnie piękny, bo nie rozumie o co w nim chodzi. Może to i lepiej. Muszę uczciwie przyznać, że mnie nie zachwyciło nic: ani zdjęcia, na których dolna krawędź kadru odcina bohaterom wierzchołki głów (drgająca kamera pokazująca lampy i sufity przyprawiała mnie o chorobę lokomocyjną), ani gra aktorów, ani scenariusz. Pan Pawlikowski jawi mi się jako subtelniejsza odsłona Grossa, który z braku zainteresowanie dla swoich uczciwych książek, zabrał się za temat który gwarantował sukces wydawniczy, recenzje i pracę na renomowanym uniwersytecie (Princeton).
Właściwie sam Gross jest dla mnie postacią z opowieści, a właściwie moralitetu, w którym do człowieka głodnego sukcesu przychodzi diabeł i oferuje mu wszystko - uznanie, pieniądze, stanowisko - za drobiazg - oplucie kraju, z którego pochodzi i ludzi, którzy (między innymi) uratowali życie jego ojcu z narażeniem swojego. Cena wydaje się niska, a diabeł na razie wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Jaki będzie finał tej historii jeszcze nie wiemy, jednak przykład Jerzego Kosińskiego (autora Malowanego ptaka i plagiatu p.t. Wystarczy być), który zawarł podobny deal pokazuje, że nie koniecznie happy end.
Zainteresowałam się tematem stosunków polsko - żydowskich pod wpływem promocji najnowszej książki Pawła Lisickiego Krew na naszych rękach?. Autor przytoczył historię profesora Richarda C. Lukasa, który napisał "Forgotten holocaust" uczciwą naukową pracę o losie Polaków w czasie wojny i okupacji. Mimo, że pozbawiona jakichkolwiek antysemickich akcentów, książka rozpętała burzę wśród tzw. "historyków holokaustu". Autora próbowano zniszczyć za sprofanowanie terminu zarezerwowanego dla narodu wybranego przez odniesienie go do goyim - bydląt o ludzkich twarzach. Próbowano odebrać mu wcześniej przyznaną przez ADL nagrodę, przestano zapraszać.
Przyznam, że nie zdawałam sobie sprawy ze skali kłamstw i oszczerstw, których dopuszczają się środowiska żydowskie w Ameryce. Jest to proces sięgający co najmniej początku ubiegłego wieku. Już Gilbert Keith Chesterton pisał o wysiłkach potężnego i wpływowego międzynarodowego żydostwa próbującego nie dopuścić do wskrzeszenia państwa polskiego po I wojnie światowej. Wtedy też po raz pierwszy padła liczba 6 milionów zabitych Żydów. Podobno wzięta jest z Talmudu Babilońskiego - tylu musi zginąć aby odrodził się Izrael.
Zohydzanie Polski za pomocą hollywoodzkich filmów trwało w najlepsze od pierwszych dni września 1939, co opisał Biskupski w "Holywood war on Poland 1939-1944". Autor jednej z recenzji tej bardzo solidnie udokumentowanej pracy zauważył, że ta wojna trwa nadal, mimo, że wskazane przez Biskupskiego powody (dobre relacje z Sowietami, komunistyczne sympatie producentów) przestały istnieć. Jest więc dla mnie jasne, ze nienawiść do Polski i Polaków była pierwsza, a szukanie powodów ma charakter wtórny.
Pewien nawiedzony pastor Stevenson (o ile dobrze pamiętam) tezę o skłonności Żydów do kłamstwa popiera odnośnym biblijnym cytatem (którego nie pamiętam); Jego film Marching to Zion jest właściwie protestancką wersją "Jewish revolutionary spirit" E. Michaela Jonesa. Teza jest bardzo podobna - naród pierwszego wybrania odrzucił Logos/ Prawdę w osobie Jezusa opowiadając się po stronie chaosu i kłamstwa - stąd jego usilne dążenie do zniszczenia cywilizacji zachodu opartej na chrześcijaństwie poprzez m.in. nieustanną manipulację.
W filmie robionym z protestanckiego punktu widzenia cytowane są te same fragmenty Talmudu Babilońskiego, co w książce Jonesa - Maria jest ladacznicą, ojcem Jezusa jest rzymski żołnierz zwany Panthera, a on sam przebywa w piekle smażąc się we wrzących ekskrementach. Słowem jest to niewybredna, wyjątkowo ohydna antychrześcijańska propaganda. Nienawiść do odrzuconego Mesjasza i jego wyznawców jest więc znacznie wcześniejsza niż państwo polskie, a nawet inwazja Słowian w Europie. Kiedy więc Żydzi nas zniesławiają, jesteśmy w najlepszym towarzystwie jakie można sobie wyobrazić.
Pastor Stevenson posuwa się nawet do stwierdzenie, ze holokaust to dopiero będzie, kiedy Żydzi się nie nawrócą i wszyscy razem spłoną w ogniu piekielnym. Muszę wyznać, że zaniepokoiłam się nieco o przyszłość tego młodego człowieka pomna na los dr Dariusza Ratajczaka, który ośmielił się zacytować co właściwie twierdza rewizjoniści. Po jego tajemniczej śmierci GW napisała "znaleziono ciało kłamcy oświęcimskiego".
Blog poświęcony życiu duchowemu niedźwiedzi polarnych i nie tylko. Autorka zamieszcza na nim swoje artykuły nigdzie wcześniej nie publikowane.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Talmud Babiloński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Talmud Babiloński. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 3 października 2016
W najlepszym towarzystwie, czyli o anty-polskiej propagandzie słów kilka
piątek, 14 listopada 2014
O niedźwiedziach i zarządzaniu wyobraźnią zbiorową
Dzisiaj dla odtrutki po wczorajszym researchu na temat figli wśród różnych religii obejrzałam kilka filmików o Wojtku - syryjskim niedźwiedziu brunatnym, którego historię znałam i Baśce murmańskiej - niedźwiedzicy polarnej, o której usłyszałam po raz pierwszy.
W komentarzach pod angielskim filmem dokumentalnym o Wojtku jakiś tamtejszy potomek żołnierza z armii Andersa zadał retoryczne pytanie: Dlaczego historia polskiego ruchu oporu zupełnie się nie przebiła do zbiorowej świadomości?
To dobre pytanie jak powiada klasyk w filmie Trzej Kumple (bardzo polecam).
Ja bym je poszerzyła: Dlaczego w ogóle pewne fakty się nie przebijają, choć zdecydowanie powinny, a inne, oględnie mówiąc wzięte z zadu (żeby się nie wyrażać), rządzą zbiorową wyobraźnią?
Przypadek czy może ktoś tym umiejętnie zarządza?
Wielu ludziom na zachodzie Kościół Katolicki kojarzy się wyłącznie z pedofilią księży, ewentualnie inkwizycją, na temat której pojęcie mają dość blade (bardziej wykształconym z krucjatami), choć żyją wśród zdobyczy cywilizacyjnych, które mu zawdzięczają. Ci sami ludzie dają się łatwo uwieść hinduskim guru - szarlatanom, albo podejrzanym tybetańskim mnichom, którzy mają do monastycznej dyscypliny stosunek dość swobodny, zwłaszcza na zachodnich bogatych łowiskach.
Nawet teraz, kiedy wiedza na temat wyczynów Sai Baby, Maharishi'ego, Osho, ruchu Hare Kriszna jest dość dostępna, nie widzę karykatur w Internecie, ani stwierdzeń, że pederastia, wyłudzanie pieniędzy i pranie mózgu jest istotą hinduizmu lub buddyzmu.
Kiedy wyszło na jaw, że jeden z tybetańskich "wysoko urzeczywistnionych" mistrzów duchowych "diamentowej drogi" Kalu Rinpocze (bardzo starożytny zresztą) ma na sumieniu nie tylko bardzo liczne przypadki wykorzystywania seksualnego, ale również straszenia ofiar konsekwencjami ewentualnego zdemaskowania go na ileś tam wcieleń, europejski propagator buddyzmu tybetańskiego lama Ole Nydahl skwitował to stwierdzeniem, że celibatem w tym środowisku nikt się nie przejmuje.
Mogę sobie wyobrazić, co by się działo gdyby to był ksiądz katolicki na placówce misyjnej!
Wszyscy wiemy, albo możemy się łatwo z internetu dowiedzieć o akceptacji dla pedofilii w Islamie.
Bardzo działają na wyobraźnię liczne przypadki 8 letnich panien młodych, które umarły z upływu krwi w noc poślubną albo przy porodzie w wieku lat 11. O proroku Mahomecie i jego ukochanej żonie Ajszy poślubionej w wieku lat 6 możemy nawet obejrzeć wstrząsający film.
Natomiast seksualny aspekt kultury hinduskiej kojarzy się przede wszystkim z kamasutrą i dosłownymi jej ilustracjami na fasadach świątyń - dla zachodniego odbiorcy objawienie seksu wyzwolonego. Zdecydowanie mniej (albo wcale) nie przebija się fakt, że według świętych tekstów tej religii mężczyzna powinien poślubić kobietę o 2/3 młodszą (czyli 30-latek 10 latkę, 21-latek 7-latkę itp.) i koniecznie przed osiągnieciem przez nią dojrzałości seksualnej (kiedy jeszcze biega nago). Ojciec, który by zaniedbał wydania córki za mąż do tego czasu, popełnia grzech, a ona sama jest zhańbiona. Takie podejście ma oczywiście konsekwencje podobne jak w krajach muzułmańskich typu Jemen czy Arabia Saudyjska. Dziewczynki, których cudem nie abortowano ze względu na płeć, albo nie uduszono tuż po urodzeniu, umierają w noc poślubną lub przy porodzie.
Do uprawiania kamasutry służą głównie kurtyzany - czyli kobiety, które zamiast wydać za mąż zaprowadzono do burdelu w wieku lat 12 - po latach wprawy. Pełne wyzwolenie seksualne!
Jeszcze bardziej wyzwolony jest Talmud Babiloński według, którego można poślubić dziewczynkę w wieku niepełnych lat 3, a seks z chłopcami do lat 9 jest dopuszczalny, gdyż chłopiec to nie mężczyzna, a więc biblijny zakaz współżycia ze sobą dwóch mężczyzn nie obowiązuje. Trudno się dziwić, że pedofilia (głownie homoseksualna) jest takim problemem w środowisku ortodoksyjnych Żydów.
Profesor Hartman , GW, i wszystkie liberalno-lewicowe media na zachodzie na tak łakomy kąsek się jednak nie rzucają. Podobnie jak ignorują podboje seksualne Cohn - Bendita wśród przedszkolaków, przypadek Woody Allena i Polańskiego(tego nawet zawzięcie bronią), projekty zalegalizowania pedofilii niemieckich zielonych w latach 80, problem powszechnej pedofilii w Hollywood itp. Ciekawe dlaczego?
W komentarzach pod angielskim filmem dokumentalnym o Wojtku jakiś tamtejszy potomek żołnierza z armii Andersa zadał retoryczne pytanie: Dlaczego historia polskiego ruchu oporu zupełnie się nie przebiła do zbiorowej świadomości?
To dobre pytanie jak powiada klasyk w filmie Trzej Kumple (bardzo polecam).
Ja bym je poszerzyła: Dlaczego w ogóle pewne fakty się nie przebijają, choć zdecydowanie powinny, a inne, oględnie mówiąc wzięte z zadu (żeby się nie wyrażać), rządzą zbiorową wyobraźnią?
Przypadek czy może ktoś tym umiejętnie zarządza?
Wielu ludziom na zachodzie Kościół Katolicki kojarzy się wyłącznie z pedofilią księży, ewentualnie inkwizycją, na temat której pojęcie mają dość blade (bardziej wykształconym z krucjatami), choć żyją wśród zdobyczy cywilizacyjnych, które mu zawdzięczają. Ci sami ludzie dają się łatwo uwieść hinduskim guru - szarlatanom, albo podejrzanym tybetańskim mnichom, którzy mają do monastycznej dyscypliny stosunek dość swobodny, zwłaszcza na zachodnich bogatych łowiskach.
Nawet teraz, kiedy wiedza na temat wyczynów Sai Baby, Maharishi'ego, Osho, ruchu Hare Kriszna jest dość dostępna, nie widzę karykatur w Internecie, ani stwierdzeń, że pederastia, wyłudzanie pieniędzy i pranie mózgu jest istotą hinduizmu lub buddyzmu.
Kiedy wyszło na jaw, że jeden z tybetańskich "wysoko urzeczywistnionych" mistrzów duchowych "diamentowej drogi" Kalu Rinpocze (bardzo starożytny zresztą) ma na sumieniu nie tylko bardzo liczne przypadki wykorzystywania seksualnego, ale również straszenia ofiar konsekwencjami ewentualnego zdemaskowania go na ileś tam wcieleń, europejski propagator buddyzmu tybetańskiego lama Ole Nydahl skwitował to stwierdzeniem, że celibatem w tym środowisku nikt się nie przejmuje.
Mogę sobie wyobrazić, co by się działo gdyby to był ksiądz katolicki na placówce misyjnej!
Wszyscy wiemy, albo możemy się łatwo z internetu dowiedzieć o akceptacji dla pedofilii w Islamie.
Bardzo działają na wyobraźnię liczne przypadki 8 letnich panien młodych, które umarły z upływu krwi w noc poślubną albo przy porodzie w wieku lat 11. O proroku Mahomecie i jego ukochanej żonie Ajszy poślubionej w wieku lat 6 możemy nawet obejrzeć wstrząsający film.
Natomiast seksualny aspekt kultury hinduskiej kojarzy się przede wszystkim z kamasutrą i dosłownymi jej ilustracjami na fasadach świątyń - dla zachodniego odbiorcy objawienie seksu wyzwolonego. Zdecydowanie mniej (albo wcale) nie przebija się fakt, że według świętych tekstów tej religii mężczyzna powinien poślubić kobietę o 2/3 młodszą (czyli 30-latek 10 latkę, 21-latek 7-latkę itp.) i koniecznie przed osiągnieciem przez nią dojrzałości seksualnej (kiedy jeszcze biega nago). Ojciec, który by zaniedbał wydania córki za mąż do tego czasu, popełnia grzech, a ona sama jest zhańbiona. Takie podejście ma oczywiście konsekwencje podobne jak w krajach muzułmańskich typu Jemen czy Arabia Saudyjska. Dziewczynki, których cudem nie abortowano ze względu na płeć, albo nie uduszono tuż po urodzeniu, umierają w noc poślubną lub przy porodzie.
Do uprawiania kamasutry służą głównie kurtyzany - czyli kobiety, które zamiast wydać za mąż zaprowadzono do burdelu w wieku lat 12 - po latach wprawy. Pełne wyzwolenie seksualne!
Jeszcze bardziej wyzwolony jest Talmud Babiloński według, którego można poślubić dziewczynkę w wieku niepełnych lat 3, a seks z chłopcami do lat 9 jest dopuszczalny, gdyż chłopiec to nie mężczyzna, a więc biblijny zakaz współżycia ze sobą dwóch mężczyzn nie obowiązuje. Trudno się dziwić, że pedofilia (głownie homoseksualna) jest takim problemem w środowisku ortodoksyjnych Żydów.
Profesor Hartman , GW, i wszystkie liberalno-lewicowe media na zachodzie na tak łakomy kąsek się jednak nie rzucają. Podobnie jak ignorują podboje seksualne Cohn - Bendita wśród przedszkolaków, przypadek Woody Allena i Polańskiego(tego nawet zawzięcie bronią), projekty zalegalizowania pedofilii niemieckich zielonych w latach 80, problem powszechnej pedofilii w Hollywood itp. Ciekawe dlaczego?
Etykiety:
Baśka Murmańska,
Buddyzm tybetański,
Generał Anders,
GW,
Hinduizm,
Kościół Katolicki,
manipulacja,
media,
pedofilia,
prof. Hartman,
Talmud Babiloński,
Trzej Kumple,
Wojtek
Subskrybuj:
Posty (Atom)