Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraińcy w Polsce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraińcy w Polsce. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 października 2026

Sierioża na drzewo, czyli smakowita historia z sąsiedztwa

Ewidentnie Sierioża wywinął jakiś numer właścicielce sąsiedniego mieszkania, ale jaki jeszcze dokładnie nie wiadomo. Nie wiadomo nawet czy Sierioża to Sierioża, a może jednak Dania znaczy Daniło i który Sierioża to Dania!

Pierwszy Sierioża wprowadził się do mieszkania po panu J. gdzieś pod koniec maja zeszłego roku. Był to niewysoki, ciemnowłosy grzeczny młody człowiek lat dwudziestu paru, podobno informatyk pracujący z domu, o czym świadczył ogromny komputer zajmujący pół pokoju. Przemieszkiwał z nim blondynek w podobnym wieku, który zarabiał jako kurier rowerowy.

Obaj młodzieńcy lubili ukraińską muzykę i życie towarzyskie świetnie słyszalne przez ścianę. Blondynek w którymś momencie zniknął - podobno pojechał do Norwegii - aby pojawić mogła się Julia. Nie taka jak myślicie! Julia bowiem podawała się za matkę (a może babcię) pierwszego Sierioży czy też Dani.

Opowiedziała zawiłą historię o polskich korzeniach i nadmieniła, że Danio już tu nie pomieszka za długo, bo sobie kupuje mieszkanie (stać go, jak każdego dwudziestolatka, to przecież jasne). W sąsiednim lokalu odbyła się uczciwa awantura z trzaskaniem drzwiami, ewidentnie Danio dowiedział się, że ma się zmywać i zareagował wybuchem emocji negatywnych.

Julia zachowywała się dość dziwacznie, ale trzeba przyznać, że ukraińskiego rapu nie słuchała. Życie towarzyskie też lubiła i zdaje się za kołnierz nie wylewała...

Pewnego dnia na klatce schodowej zobaczyłam grupę specyficznych nastolatków - wysokiego młodzieńca i trzy drapieżne dziewoje. Wyznali, że siedzą tu bo mama kolegi sprząta mieszkanie. Oczywiście było to mieszkanie wynajmowane przez tzw. Julię. Tak rozpoczął się okres drugiego Sierioży, który twierdził, że jest Danią, choć gołym okiem widać było, że to zupełnie inny chłopak.

Przede wszystkim był młodszy o jakieś 7 lat, trądzik dopiero mu się pokazał na obliczu, aby pięknie rozkwitnąć w kolejnych miesiącach. Był też znacznie wyższy i bardziej wystrojony, a zestaw pazurzastych krasawic, które mu stale towarzyszyły wskazywał jasno na szkołę średnią. Gdyby tego było mało, w dzień zakończenia roku szkolnego całe towarzystwo pojawiło się ze świadectwami w garści, choć ich obecność na lekcjach musiała być raczej sporadyczna. Poranny kurier z pizzą pojawiał się ok. 11, co nie wyglądało na czas po skończonych zajęciach...

Upodobanie drugiego Sierioży do życia towarzyskiego i ukraińskiego rapu przekraczało wszystkich poprzednich najemców. Pewnego dnia podczas imprezy trwającej od rana jeden z gości wychylił się z balkonu i chwycił mnie za rękę. Uznałam to za naruszenie nietykalności osobistej i zadzwoniłam na policję informując dyżurnego, że nieletnia młodzież mieszka i bawi się sama.

Nie wiem co funkcjonariusze im powiedzieli, ale nastąpiło delikatne uspokojenie obyczajów. Serioża   wzięty na spytki wyznał, że jest pierwszym Danią, nie umiał określić swojego pokrewieństwa z tzw. Julią i nie znał jej pod tym imieniem. Zapytany o wiek policzył na palcach, że ma 22 lata.

Następnie on sam i krasawice byli słyszalni aż do końca września. W nocy z 30.09 na 1.10 tupot licznych nóg wielokrotnie dał się słyszeć na klatce schodowej. Do dziś dnia nie wiem czy była to nocna ewakuacja Sierioży czy też impreza powitalna w mieszkaniu studenckim.

Najbardziej ucieszył mnie w tym wszystkim widok właścicielki, a właściwie jej matki, która musiała zmieniać zamki, gdyż Serioża ewidentnie nie oddał jej klucza! No cóż kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada! 

Jestem pewna na 100%, że towarzystwo wynajmujące lokal na górze to też jakiś potężny szwindel. Ostatnio podejrzewam, że na stałe siedzi tam jeden i robi coś nielegalnego, a cała reszta pojawia się raz w miesiącu, żeby wyłudzać nienależne zasiłki od państwa polskiego. Być może właśnie po to robią tyle hałasu, aby utwierdzić sąsiadów w przekonaniu, że cała rodzina tu ciągle przebywa.

P.S.

O nowych właścicielach mieszkania obok wspominałam już na tym blogu https://singletonreview.blogspot.com/2025/01/ubeckie-zygowiny-przejely-mieszkanie-po.html

czwartek, 23 lipca 2026

Jeszcze o aferze bielsko-bialskiej

Usłyszałam w "Riserczu" Ziemkiewicza, że afera autobusowa z Bielsko-Białej miała mniej więcej taki przebieg:

  • Dziewczynki ukraińskie położyły nogi (w butach) na siedzeniu
  • Polak zwrócił im uwagę, że niszczą dobro publiczne i kazał nogi zdjąć
  • Matka natomiast nalegała, żeby dalej trzymały nogi w butach na siedzeniu, bo ona im na to pozwala
  • Facet się wypowiedział o całym towarzystwie w tonie negatywnym
  • Matka nagrała i opublikowała reakcję Polaka na wcześniejszą prowokację (nie zgłosiła nic na policję)
Następnie:
  • Policja zareagowała na umieszczone w sieci nagranie. 
  • Kilku debilom "wezbrała brunatna fala" i dali temu wyraz we wpisach na mediach społecznościowych.
  • Wyszła na jaw instrukcja ukraińskiej ambasady jak prowokować Polaków i nagrywać ich reakcję, a następnie publikować w sieci.
Efekty:
  • Człowiek stracił pracę, bo zareagował na niszczenie dobra publicznego
  • Grożą mu 3 lata więzienia
  • Koalicja rządząca współpracuje z Żełeńskim w tworzeniu wrażenia, że w Polsce "wzbiera brunatna fala", która wzmocni jego pozycję w sporze z naszym krajem.
Dlatego właśnie nie mogę śledzić polityki krajowej, bo mam za słabe nerwy...



P.S.
Kogo by szlag nie trafił na widok zachowania Ukrainek (matki i córek) w autobusie w Bielsku-Białej ( i ich reakcji na zwrócenie uwagi), niech pierwszy rzuci kamieniem w naszego nieszczęsnego rodaka, który padł ofiarą wojny informacyjnej prowadzonej przez ukraińską ambasadę przy znaczącym udziale miejscowej kanalii!

niedziela, 19 lipca 2026

Uooo, czyli sporty wodne a kwestia ukraińska

Wczoraj odważyłam się wreszcie wypłynąć na Odrę w moim packrafcie, a przy okazji przetestować kamizelkę ratunkową. Zwodowałam łódeczkę przy Wyspie Opatowickiej i płynęłam w dół rzeki, pod wiatr, ok 3 godziny do kładki przy ZOO. 

Najtrudniejsze jest zawsze lądowanie, gdyż w packrafcie nie można stanąć i wejść np. na pomost. Wypatrzyłam więc po lewej stronie rzeki kawałek niskiego, piaszczystego brzegu i tam się wygramoliłam z łódki. Na co napotkałam? Tak, zgadliście,  na gromadę młodych Ukraińców płci mieszanej!!!

Gapili się na mnie przez czas jakiś z wyrazem osłupienia i dezaprobaty, w końcu jeden podsumował rzecz całą charakterystycznym dźwiękiem "uooo", który - jak mi się wydało - wyrażał rozczarowanie

- Uooo! - powtórzyłam zostawiając ich w tyle w poszukiwaniu cienia, gdyż moje rozczarowanie było, co najmniej, nie mniejsze.

środa, 15 lipca 2026

O "brunatnej fali" Kierwińskiego

Raz po raz jakiemuś politykowi KO (aka PO) wzbiera brunatna fala. No cóż mamy sezon na czereśnie, temperatury wysokie, żywność szybciej się psuje i o rozstrój żołądka nietrudno!  To kłopotliwa dolegliwość, zwłaszcza w podróży, wszyscy to wiemy i nie ma potrzeby nagłaśniać tematu w mediach.

Kierwiński jednak musi dostać sraczki publicznie, przy świetle reflektorów. Tym razem wezbrała mu brunatna fala, bo ktoś zwrócił uwagę ukraińskim nastolatkom w autobusie w Bielsku Białej. Reakcja młodocianych świętych krów była tego rodzaju, że facet stracił cierpliwość i coś tam powiedział, czego podobno nie powinien był powiedzieć.

Brunatna fala

Nie chce mi się sprawdzać szczegółów, bo, że sprawa jest dęta widać na 1000km. Każdy człowiek jeżdżący komunikacją miejską wie, jak potrafią się zachowywać ukraińskie nastolatki i jakie emocje budzi ten widok oraz dźwięk ich mowy.

Większym problemem jest fakt, że boimy się reagować, niż że reagujemy zbyt energicznie. Mamy równoległe społeczeństwo pod bokiem, a nie wolno nam o tym rozmawiać. Zacznijmy, w końcu zacznijmy! Urealniamy relacje z Ukrainą - bardzo dobrze! Zajmijmy się diasporą na naszym terytorium!

P.S

Nagłaśnianie i nadymanie tak błahego zajścia, żeby dać amunicję Ukraińcom, po skandalu z "bohaterami UPA" to albo skrajna głupota albo lojalność wobec zupełnie innego podmiotu niż państwo polskie.