Pokazywanie postów oznaczonych etykietą resortowe dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą resortowe dzieci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 maja 2025

O wypowiedzi Stanowskiego na temat "ambasadorowej" Schnepfowej

Nie oglądałam żadnej debaty prezydenckiej i nie zamierzam, ale wydziałam pierwszą wypowiedź Stanowskiego w TVP na temat ambasadorowej Schnepfowej obsadzonej w charakterze prowadzącej.Uważam, że to krótkie wystąpienie powinno przejść do historii mediów RP. Dlaczego? W minutę mówca podsumowal zwięźle wszystkie patologie telewizji publicznej:

  • Zauważył, że prezesem jest człowiek, który poprzednio miał u Trzaskowskiego fuchę w komunikacji miejskiej, co zapewne ułatwia mu obiektywne podejście do pozostałych kandydatów...
  • Wytknął Schnepfowej jakim "kompetencjom" zawdzięcza swój awans zawodowy tym samym wskazując korzenie karier "elit RP". W tym przypadku był to teść z pełnym zaangażowaniem biorący udział w obławie augustowskiej, po stronie sowieckiej, oczywiście
  • Zwrócił uwagę, że mąż pani prowadzącej - kierownik ambasady w Rzymie - czeka na nominację ambasadorską z rąk prezydenta, wiadomo którego.
  • Przypomniał, że udział Schnepfowej w charakterze prowadzącej debatę został oprotestowany przez 8 sztabów.
Niby wszystko rzeczy oczywiste, ale widzowie TVP w likwidacji i TVN, którzy nie zaglądają do internetu, być może usłyszeli o tym po raz pierwszy i to na tak wdzięcznym przykladzie. Dyspozycyjny wobec władzy prezes, obsadzony z pogwałceniem wszelkich procedur, osobiście zaangażowana dziennikarka, resortowa kariera i totalne olewanie większości społeczeństwa.

niedziela, 2 lutego 2025

Sen ministry oświaty

Barbaria von Edukatzky, minister oświaty w rządzie zjednoczonej koalicji zmęczona przeglądała pocztę dłonią zaslaniając usta, bo chciało jej się krzyczeć od wylewajacego się hejtu:

"Czy Pani nie wstyd? Czy Pani w ogóle zdaje sobie sprawę jak Pani zaszkodziła wizerunkowi Polski na arenie międzynarodowej? A może o to Pani chodziło?"

Barbaria wzruszyła ramionami. "Akurat z zagranicy dostałam wiele wsparcia" - pomyślała. "Nie do końca rozumiem, ale jestem w stanie stwierdzić, że to nie hejt"

"Vielen dank Liebe Frau Ministerin fuer ihre Mut Wahr zu sagen!"

"Spasibo, szto Wy prawdu skazali!"

"Wy prawdu skazali, Poliaki eto faszysty! Bolszoje spasibo"

"Warun luegen Sie? Polacken, diese Untermenschen, keine konzetrazionlager bauen koennen!!!"

"Well said! Greetings from Tell-Aviv" 

"At last some Polish official admitted, what everybody knows!"

"Du bist  recht und... sexy!"

Niestety w przypadku rodzimego motłochu nie ma wątpliwości:

"Kiedy wreszcie podasz się do dymisji lewacki tłumoku..."

"Kobieto, naucz sie czytać ze zrozumieniem. Nie powinnaś nigdy dostać się do liceum, nie mówiąc o skończeniu JAKICHKOLWIEK STUDIÓW(nawet na uczelni tatusia), a ktoś Cię zrobił ministrem oświaty! Chyba Niemcy  zasponsorowali ten niesmaczny dowcip..."

"Wypad z ministerstwa oświaty i ręce precz od naszych dzieci niedouczona, tępa dzido..."

"Produkt lewackiego podejścia do edukacji, chce kształtować na swoje podobieństwo młode pokolenia Polaków! "

"A ten późny tytuł magistra to z czego? Zajęć praktyczno-techniczno-seksualnych? Czy taki jak u Magistry-Gaduli?!!!"

"Wypierdalaj z ministerstwa!"

Barbaria drgnęła. Poznała ten styl, rekę, która to pisała. A więc do tego doszło, że dawne sojuszniczki obróciły się przeciwko niej?

"J***ć barbarię edukacką!!!" 

 "Niedoczekanie twoje, ty opasła lesbo!!!" - syknęła przez zaciśnięte zęby - "Ciebie nikt by nie chciał j***ć, więc cały czas o tym myślisz!"

Najgorsze jednak było przed nią:

"Baśka, mówiłem Ci tysiąc razy, żebyś trzymała się z daleka od historii i literatury, dla swojego wlasnego dobra! Teraz najlepiej poproś o przeniesienie do Kaśki Gaduli na vice. Tam się sprawdzisz! Trzymaj się dziewczyno! Adrian Piazkowagóra"

Barbarię zatkało. "Ty..., ty zdradziecki gnoju!" wyksztusiła w końcu. "Do Kaśki Gaduli na vice to se sam idź, albo poślij jedną z tych twoich, twoich k..." Barbaria nie dokończyła, gdyż jej ciałem wstrząsnął szloch... Reakcja organizmu na bezsilny gniew nagromadzony przez ostatnie dni. Tyle hejtu z powodu jednego drobnego przejęzyczenia i jeszcze ten, ten, ten bydlak. Jak on śmie jej o sobie przypominać ze swoimi protekcjonalnymi radami po tym wszystkim...

Nie wiedzieć kiedy zasnęła. Śnił jej się piękny ogród i wielka jabłoń na środku. Stali pod nią rozkoszujac sie ciepłem i zapachem dojrzałych owoców... Ona i Adrian.  Tak jak kiedyś. Nie,  ich związek nigdy nie byl sielanką, choć z zewnątrz mógł tak wyglądać. "Jaka piękna para" - powtarzali wszyscy do urzygu, a tymczasem facet zawsze wkurzał ją tym ciągłym popisywaniem sie swoją wyższoscią intelektualną. A kim on niby był? To ona wywodziła sie ze starej  PZPRowskiej rodziny, która patrzyła z góry na jej nawiedzonego chłopaka bredzącego o sprawiedliwości społecznej. Skąd on się urwał? Przehibernował ostatnie 80 lat w bryle lodu na Grenlandii czy co? 


Nagle uświadomiła sobie, że Adriana już nie ma, zgniłe owoce leżą na ziemi,  zwiędłe liście spadają z drzewa. a zimny wiatr przenika jej ciało. Potem znikło wszystko i znalazła się w dziwnej pustce przenikniętej złotawym światłem.

-Basiu - usłyszała cichy glos, który raczej dobywał się z jej wnętrza niż otaczajacej pustki - Basiu, dlaczego mnie prześladujesz?
- Ja? Przesladuję? - zdziwiła się - Ja nikogo nie prześladuję!- oświadczyła zdecydowanie swoim ministerialnym tonem. - To ja jestem prześladowana!
Złotawe światło znikło, pochlonęła ją przeraźliwie zimna ciemność.

 Owinięta w koc piła herbatę z sokiem malinowym w kuchni starej kobiety. 
- Patrzajcie jaka elegancka dziołcha z niej wyrosła - staruszka postawila na stole wyciągnięte z pieca drożdzowe bułki. - Było z nią kłopotu w szkole, a było ! Ani czytać, ani pisać, a zadania domowego to chyba nigdy nie odrobiła! Ale po prawdzie po co jej to. Ładna jest, kawalera, jak będzie chciała, znajdzie, a rodzina pomoże, oj pomoże...

Barbaria chciała zaprotestować, ale nie mogła wydobyć głosu ze ściśniętego gardła, ciągle jeszcze szczękala zębami z zimna. Na wspomnienie szkoły zrobiło jej się gorzej. Rzeczywiscie nie cierpiała czytania, pisała z trudem, a wszystkie humanistyczne przedmioty nudzily ją niepomiernie. Najgorsza była historia, no może jeszcze konieczność czytania tzw lektur... To bylo tak, jakby w jej mózgu, nie było miejsca przeznaczonego na tego rodzaju wiedzę i nic nie mogła na to poradzić, nawet gdyby próbowała.

Co więcej, nie wierzyła, że istnieją ludzie którzy lubią czytać, piszą pamiętniki albo wiersze, debiutują w czasopismach literackich czy też interesują się starożytnymi kulturami albo zdarzeniami z przeszłości. A już najbardziej absurdalne wydawały jej sie spory o jakieś zamierzchłe wydarzenia, tym bardziej że nie uznawała pojęcia prawdy historycznej ani żadnej innej.

Przyjęcie do wiadomości, że ktoś z własnego wyboru spędził życie na studiowaniu historii, pisaniu o niej i uczeniu innych przekraczało jej możliwości intelektualne. Profesor nauk historycznych znaczyło dla niej tyle, co członek KC PZPR, czyli ktoś na stanowisku dzięki układom.

Powiedzieć komuś takiemu, że w jego książce (której nigdy nie czytała) jest kłamstwo na każdej stronie było jak rzucić przeciwnikowi "nikt cię nie lubi" albo "wypierz sobie majtki", podczas rozróby,  kiedy brakuje argumentów. 

Słowem była jedną z tych osób wyniesionych dzięki pozycji rodziny / resortowemu pochodzeniu na stanowisko, do którego nie ma szansy nigdy dorosnąć. Tych profesorów bez talentu na uczelniach plastycznych lub muzycznych, tancerek bez poczucia rytmu, śpiewaczek bez głosu, prezenterów bez prezencji i dziennikarzy nie umiejących sklecić dwóch słów w mowie, ani w piśmie...

-To nie twoja wina, dziecko - mówił łagodny głos zza kraty - ty się po prostu do tego nie nadajesz, ale im dłużej pozostajesz na tym stanowisku, tym więcej kłopotów napytasz sobie i temu nieszczęsnemu krajowi, w którym przyszło ci żyć...

Barbaria uświadomiła sobie ze zgrozą, że oto klęczy w konfesjonale w małym wiejskim kościółku i nie może wstać i wybiec z wrzaskiem.

-Wiem, że ci trudno uwierzyć - bo sama nigdy tego nie doświadczylaś - ale istnieją ludzie o umysłach tak sprawnych, że poszerzanie wiedzy albo rozwiązywanie teoretycznych problemow o wysokim stopniu komplikacji jest pasją i radością ich życia. Nie możesz zakładać, że wszyscy są tacy jak ty. Nie możesz zabierać zdolnym dzieciom szansy na solidne wykształcenie, bo przeciętne się będą nudzić i męczyć. Nikt nie ma obowiązku się kształcić ponad swoje możliwości.

Barbaria chciała krzyczeć, żeby bezczelny klecha się zamknąl, bo na pewno jest pedofilem i podbiera pieniądze z tacy, ale nie mogła otworzyć ust.

 "Jakie zdolne dzieci?" - myślała - "To ja byłam zdolnym dzieckiem, a nie cierpiałam szkoły. Jeśli dla mnie to było straszne, to tym bardziej dla bachorów z tego katolickiego ciemnogrodu!"

- Pan Bóg rozdaje talenty jak chce i komu chce. Wiele z nich trafia pod strzechy, do "wykluczonych", jak wy to nazywacie na tzw "lewicy", znacznie mniej do przedstawicieli tzw "elit", ale ci swoje braki maskują urojeniami wyższościowymi i tytułami uzyskiwanymi nie zawsze uczciwie. Wybacz mi te slowa, ale sama jesteś tego przykładem...

- Jesteś jak daltonista, który uczynił misją swego życia przekonywanie wszystkich normalnie widzących, że kolory nie istnieją... Istnieją dziecko, istnieją, nawet jeśli ich nie widzisz... Tak wiele dostałaś w życiu, idź i zrób z tego dobry użytek, ale od edukacji cudzych dzieci - kiedy miałaś takie trudności z ukończeniem własnej - najlepiej trzymaj sie z daleka...

- Za pokutę przeczytaj podręcznik Historia i teraźniejszość prof. Roszkowskiego i zakreśl na każdej stronie kłamstwo. Jeśli nie jesteś sama w stanie, poproś kogoś kompetentnego, a jeśli i on nic nie znajdzie, idź i publicznie przeproś profesora. Korona ci z głowy nie spadnie. To miły, kulturalny, starszy pan, który najprawdopodobniej doceni twój gest. Jeśli nie, przyjmij to z pokorą...

- NIEEEEEEEEEEEEE! - krzyczała zlana zimnym potem - NIGDYYYYYYYYY!!!

Obudziła się bladym świtem zdrętwiała i zmarznięta na kość, bo zasnęła na kanapie w ubraniu i nawet nie przykryła się kocem. Wstawał nowy dzień, a dzwony - jak co niedzielę - wzywały wiernych na poranną mszę. 










środa, 15 stycznia 2025

Mieszkanko-premium dla wymagajacych klientów

Okazalo się, że remont, o którym wspomniałam w poprzednim wpisie, przeprowadza resortowa/bliskowschodnia dziedziczka celem jak najszybszego trzepania kasiory na wynajmie mieszkania po moim zmarłym sąsiedzie.

Jej silnie toksyczna rodzicielka pod koniec życia staruszka bardzo się wzmożyła w pozorowaniu troski o jego zdrowie. Sama byłam pod wrażeniem. Oczywiście wiedziałam, że chodzi jej głównie o mieszkanie, ale wyobrażałam sobie, że potrzebne jest dzieciom, które np założyly rodzinę, aby nie musiały wynajmować...

Tymczasem jej obydwa znane mi pomioty już dawno są na swoim, a mieszkanie przypuszczalnie wyłudzono od umierajacego, żeby córunia miała na wynajem. How touching!!!

Podejrzewam, że wyłudzono, bo krewni pana X z Katowic nie zostali powiadomieni o jego śmierci i nie mieli pojęcia o istnieniu resortowo-bliskowschodniej rodziny we Wrocławiu, która tak wzruszajaco zajęła się nim w ostatniej chorobie...

Dziwny też był pośpiech z jakim toksyczna córunia rzuciła się do przerabiania zaniedbanej kawalerki w dwupokojowe mieszkanko-premium dla wymagajacych klientów. W kuchni zrobiła pokój a w niszy pokoju aneks kuchenny. Przy okazji wyszło na jaw, że sciana oddzielajaca moje mieszkanie od jej ma grubości ok. 12 cm, a normy budowlane wymagaja 25.

Podczas kucia otworów na puszki pod gniazdka o mało nie przewiercono tej watłej przegrody na wskroś (w jednej warstwie powstała spora wyrwa pospiesznie zamurowana). Zwróciłam się więc do spóldzielni, aby naprawiła swoje zaniedbanie sprzed wielu dekad i pogrubiła ścianę, zwłaszcza, że mój pokój bedzie teraz graniczył z kuchnią sasiedniego mieszkania, co wiąże się z zupelnie nową gamą dźwięków i zapachów.

Pracownik działu technicznego, początkowo pełen zrozumienia, po kontakcie z obydwoma harpiami podkulil ogon, a one rzuciły sie na mnie zarzucajac że jestem złym czlowiekiem, mam niesympatyczny wyraz twarzy i TAKI głos oraz grożąc, że zbiorą podpisy.

Upadły pracownik demonstracyjnie sie ode mnie odciął napomykając półgębkiem, że moje drzwi otwierają sie nie w tą stronę, co trzeba i wkrótce dostanę pismo, aby to zmienić.

Ileś tam drzwi na klatce otwiera sie na zewnątrz i nigdy nikomu to nie przeszkadzało. Zostałam więc ukarana za próbę obrony swoich praw. Typowe. Tak właśnie działają instytucje, które powinny stać na straży ich przestrzegania. 

P.S.

Podejrzewam "rodzinę" zmarłego sąsiada o resortowość i bliskowschodnie korzenie, bo demonstracyjnie nie szanują katolickich świąt i niedziel. Przyjeżdżają opróżniać mieszkanie z rzeczy poprzedniego wlasciciela, mebli i wyposażenia zawsze w niedziele rano, kiedy ludzie idą do kościoła, nigdy w sobotę. Skądinąd wiem, że kilkoro takich lokatorów przypadało na każdą bramę. Być może nieboszczka żona pana X do nich należała, więc jej rodzina pewnie też (wygląd pasuje). Mieszkanie bylo własnością owej żony, ale po jej śmierci sąsiad je odziedziczył i mógł zapisać komu chciał. Stąd pewnie owo wzmożenie pod koniec jego życia i pośpiech po śmierci...





środa, 9 stycznia 2019

O tzw "elitach" słów parę

Niedawno - przy okazji sporu o spadek po Andrzeju Wajdzie między jego córką a żoną - Rafał Otoka-Frąckiewicz przypomniał mroczne zdarzenie z życia wyższych sfer. Oto w latach 90-tych w dworku Karoliny Wajdy zginął od noża kamerzysta Bartosz Frykowski, podobno partner właścicielki (ona sama temu zaprzecza). Na miejscu zdarzenia była Wajdówna i jej znajoma. Policja i karetka podobno wezwane zostały zbyt późno, facet się wykrwawił na śmierć. Śledztwo nie było prowadzone zbyt wnikliwie ze względu na znane nazwisko właścicielki posiadłości. Dowodów w sprawie nie zabezpieczono, świadków nie przesłuchano niezależnie od siebie. Wysłuchano uzgodnionej wersji, sprawę szybko zakończono.

Stanisław Michalkiewicz stwierdził przytomnie, że za ową dyskrecję organów ścigania i wyrozumiałość wymiaru sprawiedliwości Wajda musiał słono zapłacić. W tym to czasie np córka ówczesnego premiera - Agata Buzek - zrobiła oszałamiającą karierę aktorską. Zagrała m.in. Klarę w "Zemście" w reżyserii Wajdy. Nie będę się wypowiadać na temat jej kunsztu aktorskiego - dużo się nie pomylę zakładając, że w owym czasie było w Polsce sporo młodych aktorek o porównywalnych zdolnościach, a podobnej kariery nie zrobiły. Znaczniej bardziej rzuca się w oczy kwestia warunków fizycznych panny Buzkówny, które zdecydowanie predestynują ją do odgrywania ról charakterystycznych, a nie amantek. 

Cykl książek "Resortowe dzieci" ukazał ścisłą zależność między karierami pewnych ludzi, a związkami ich rodziców z komunistyczną bezpieką. Było to potwierdzenie graniczących z pewnością podejrzeń żywionych przez wielu.

Patrząc na zatrudnionych w urzędzie miejskim Wrocławia, zawsze mam niskie podejrzenia, że to nie ich kompetencje zdecydowały o zajmowanej pozycji tylko układy rodzinno-towarzyskie. 

Ktoś może powiedzieć, że co z tego, przecież to nihil novi sub Sole. Owszem, zjawisko stare jak świat. Jednak najdziwniejsze jest to, że te wszystkie pomioty kogo trzeba, zawdzięczające swe "kariery" pozycji rodziców, wierzą,  że są lepsi od reszty ludzi, że są prawdziwymi "elitami"!!!