Pokazywanie postów oznaczonych etykietą straż miejska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą straż miejska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 maja 2021

O strażniku miejskim z ratusza

Diabeł mnie podkusił, żeby pójść do ratusza (bez należytego przygotowania) w sprawie systemowej agresji wobec kobiet (i słabszych) spowodowanej idiotycznymi decyzjami urzędników miejskich. Nieopatrznie wspomniałam cel mojej wizyty strażnikom miejskim i się zaczęła zabawa. Kobieta patrzyła na mnie jak na dziwadło i zapomniała języka w gębie, facet natomiast biegły robieniu  z petentów kretynów bawił się świetnie.

- Ale to nie do prezydenta, to trzeba zgłosić straży miejskiej!

- Zgłosiłam wczoraj patrolowi obecnemu na miejscu i odesłali mnie na policje....

- Ale może to pani zgłosić przez stronę internetową komendantowi...

- Żeby odesłał mnie na policję? Nie rozumie pan, że to systemowa patologia stworzona decyzjami urzędników miejskich.

Dalej przekonuje mnie, że może na miejscu zdarzenia jeżdżenie rowerem było dopuszczalne. Udaje, że nie słyszy moich wyjaśnień, że nie było. Potem udaje zdziwienie, że we Wrocławiu rowerzyści jeżdżą po chodnikach i że są agresywni wobec pieszych, ze szczególnym uwzględnieniem kobiet. Stwierdza, że on się nigdy z czymś takim nie spotkał...

- Już wszystko pani wie, a dalej to już bicie piany. Trzeba zgłosić do straży, a jak ktoś panią obraził trzeba go pozwać do sądu....

- Może mi pan zademonstrować jak wylegitymować uciekającego rowerzystę, żeby pozyskać jego dane?

Tego nie jest w stanie zrobić. Jestem wściekła, że dałam się wyprowadzić z równowagi. Nie przewidziałam czegoś takiego, bo moje poprzednie doświadczenia były zdecydowanie pozytywne.

W mieście rządzącym się prawem dżungli respektuje się tylko argument siły, a ja jej nie mam. Boże daj mi przebiegłość węża!!!


niedziela, 16 maja 2021

"Ekologiczny" Wrocław, czyli chamstwo rowerzystów i agresja wobec kobiet

 A we Wrocławiu jak zawsze "ekologicznie".  Wracam z kościoła Bożego Ciała cała odświętna, a przy przejściu na Świdnickiej straż miejska. No nareszcie - myślę sobie - ktoś w końcu zauważył, że jest problem z rowerzystami. Uspokojona zagłębiam się w alejkę dla pieszych Promenady Staromiejskiej. Nie doszłam jeszcze do pomnika rotmistrza Pileckiego, a już na mnie jedzie para rozpędzonych rowerzystów.

- Ścieżka rowerowa jest tam! - mówię do jadącej na przedzie kobiety jednocześnie wskazując alejkę przy fosie. Ta mnie ignoruje, natomiast mężczyzna rzuca w moim kierunku - Z drogi, szmato!

Ktoś powie - norma wrocławska. Owszem, ale dla ludzi mojego pokolenia to jednak szok cywilizacyjny.

Stoję więc chwilę oniemiała, w końcu wracam się i relacjonuje wydarzenie strażnikom miejskim przy przejściu na Świdnickiej.

- Oni do nas tak samo się odzywają - mówi młody strażnik z ożywieniem - z daleka do nas krzyczą. Chamstwo jest niewiarygodne, ale co my zrobimy? Tylko pilnujemy przejścia. Przecież nie będziemy ich ścigać!

- Proszę dzwonić na policję na 997 - radzi młoda strażniczka - nie złapią ich, oczywiście, ale będą mieli sygnał, żeby tu wysyłać patrole.

Dzwonię więc na 997, dodzwaniam się na 112 (997 wyłączony w całej Polsce), niunia podaje mi numer odpowiedniego komisariatu. Dzwonię więc tam, numer nieosiągalny. Chcę napisać zgłoszenie mailowe, strona nieosiągalna. Nic dodać nic ująć...

Nasuwa mi się jednak refleksja natury ogólnoludzkiej. Nie będę komentować gnoja, który mnie zwyzywał. Moją zemstę oddaje Bogu w nadziei, że wybierze mu lepszą karę, niż bym sama mogła wymyślić. Natomiast najbardziej zastanawiają mnie kobiety, które z takim czymś się zadają. Każda kretynka, która nie reaguje na chamstwo wobec innej kobiety ze strony swego chłopa, zasługuje, na te wszystkie lima, połamane kości i odbite narządy wewnętrzne, które kiedyś jej zafunduje. Jej brak reakcji na agresję wobec słabszych jest ZGODĄ NA PRZEMOC WOBEC SIEBIE!