Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urząd miejski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urząd miejski. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 lipca 2025

O infantylnych debilach

 Idę sobie dzisiaj w stronę Rynku i na widok skutera porzuconego na środku chodnika łapię go i odsuwam w kierunku stojaka na rowery, po czym puszczam.

Młody facet idący z kobietą i dzieckiem pyta mnie owym charakterystycznym tonem "moralnej wyższości":

- Dlaczego pani niszczy tą hulajnogę (sic!)?

- Bo ktoś się o nią zabije! - odpowiadam 

Dalej niedokładnie pamiętam ale coś w rodzaju: "Jest dużo miejsca na chodniku" czy też  "można ominąć"

Na co ja: 

- Niektórzy ludzie niedowidzą! Słyszał pan o takich przypadkach?!!!

A ten jełop, że JA widzę!

Widzę, jeszcze widzę baranie, ale są tacy którzy nie widzą, albo idą o kulach, albo są nerwowi i kiedy będzie na nich jechał rower z naprzeciwka to się potkną i przewrócą. Poza tym jest milion możliwości  wypadku na skutek umieszczenia na chodniku takiej przeszkody.

Ten infantylny debil tego wszystkiego nie widzi, tylko "krzywdę" brutalnie przesuniętej "hulajnogi".

Skąd się oni wszyscy biorą?!!!

-

niedziela, 11 lutego 2024

Mariola z pornola, czyli urząd miejski Wrocławia jako zamtuz

W urzędzie miejskim Wrocławia 49-letnia urzędniczka w godzinach pracy rozbierała się przed kamerą w swoim gabinecie. Przełożeni wiedzieli i nic. Dopiero, kiedy Marcin Torz to naglośnił, zmuszono ją do zwolnienia się. Podobno pracowała tam od 20 lat!

Inny pracownik tegoż urzędu prowadził w miejscu i godzinach pracy autokomis, a strażniczka miejska wypisywała cudzoziemcom astronomiczne mandaty i różnicę między wielokrotnie zawyżoną kwotą a właściwą inkasowała do własnej kieszeni.

Wrocław pod rządami Sutryka w pigułce.

Przypominam sobie te wszystkie "konkursy" na stanowisko tego lub owego. Jakie to testy trzeba było zdać, jeśli laskawie poproszono cię na tzw "rekrutację". A najczęściej nie proszono wcale, mimo, że spełnialo się wszystkie wymagania...

A tu jakaś nie bójmy się tego słowa "biurwa" - w sensie doslownym - organizuje porno-seanse we wlasnym gabinecie i nikogo to nie szokuje. Musiala wysoko zajść w hierarchii, żeby takowy posiadać i móc się w nim zamknąć... Jej kwalifikacje były ewidentnie pierwszorzędne...

Dlaczego nie napiszą uczciwie, że szukają bezpruderyjnej osoby bez zahamowań, albo przedsiębiorczego kierowcy? Nawet mnie to nie śmieszy, niestety, bo żyjemy nie tylko pod rządami infantylnych kretynów, co zawsze wiedziałam, ale także przestępców, kurw i promujacych je alfonsów...

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Pajdokracja w trzech odsłonach

1. Startuję w konkursie na stanowisko kierownika tego i owego w biurze konserwatora miejskiego we Wrocławiu. Kandydatów 9 :
  • 3 osoby w średnim wieku (ja, moja znajoma i mocno już posiwiały pan), 
  • 2 młode kobiety  
  • 4 młodzieńców wyglądających jakby przyszli tu prosto z egzaminu gimnazjalnego. 
Wśród wymaganych kompetencji jakieś doświadczenie w kierowaniu ludźmi. Po teście wiedzy zostaje wyłącznie młodzież, wszystkie osoby w średnim wieku odpadły!!!

Test był częściowo otwarty więc dający pole do swobodnej interpretacji. Jest wielce prawdopodobne, że ja słabo wypadłam, bo nie znam przepisów tak szczegółowo, ale moja znajoma, która ma ogromne doświadczenie na tym polu?!! Mam uwierzyć, że te wszystkie dzieci lepiej znają ustawy i umieją uzasadnić przyznawanie lub odmawianie dotacji niż ona?!!

Wcześniej startowałam do tego samego biura konserwatora miejskiego na stanowisko sekretarskie. były 4 kandydatki:
  • młoda dziewczyna
  • kobieta ok. 30-tki
  • ja i elegancka pani w podobnym wieku
Nie muszę nikomu tłumaczyć, że po teście wiedzy odpadłyśmy obie...

Pani konserwator miejska sama jest bardzo młodą osobą jak na takie stanowisko. Chciałabym wiedzieć co zadecydowało o jej obsadzeniu. Chyba jestem złym człowiekiem, bo nie wierzę, że kompetencje zawodowe...

2. To nie pierwszy urząd, gdzie spotkałam się z tak bezwstydną dyskryminacją ze względu na wiek. "Trynd" jest taki, że wybiera się młodzieńców prosto po szkole, których trudno uznać za dorosłych ludzi. Nie dziwią więc kretyńskie decyzje wydawane przez urząd miejski jak np przeznaczenie chodników na ruch kołowy - rowery, hulajnogi, deski, wrotki - kosztem bezpieczeństwa pieszych, o ich wygodzie nie wspominając. Próby interwencji kończą się nieodmiennie tak idiotyczną odpowiedzią, że słów brak... Nie ma po prostu z kim rozmawiać. Nikt z tych Piotrusiów Panów nie rozumie czym kończy się zderzenie rozpędzonego rowerzysty z pieszym. Ich wyobraźnia nie sięga w takie rejony. Wiedzą tylko, że hulajnogi są fajne, a rowerzyści są priorytetem, bo poruszają się szybciej niż piesi, więc chodniki i parkowe alejki się im należą jak psu zupa. Piesi mogą przecież zostać w domu, bo nie są cool jak modny młodzieniec na hulajnodze roztrącający starsze panie na chodniku...

3. W Warszawie proliferzy zbierają podpisy przeciw seksualizacji dzieci przy stoisku z napisem "Stop pedofilii". Hałaśliwej bandzie z tęczowymi flagami owe hasło wydało się "homofobiczne". Puszczają więc ohydną muzykę, podrygują i drą ryja. Do wszystkich dorosłych - dziennikarza i policjantów - zwracają się na ty w sposób pozbawiony nawet pozorów szacunku. Wykrzykują bluźniercze hasła i generalnie są obrzydliwi i bezczelni ponad wszelkie wyobrażenie. Policjanci wydają się zupełnie bezbronni wobec tak ostentacyjnego lekceważenia najbardziej podstawowych reguł współżycia w społeczeństwie. Gnoje są całkowicie bezkarne. Tak pewnie wyglądali bolszewicy w 1920 albo chiński "konsomoł" podczas rewolucji kulturalnej.

Jest taka sztuka Mrożka o dziecięciu wychowywanym bezstresowo (nie pamiętam tytułu). W finale pozostaje na scenie samo, bo "rozdysponowało" wszystkich dorosłych.... Czy nas czeka podobny los? Zdeprawowani, pozbawieni jakichkolwiek zahamowań neobolszewicy zeutanazują nas bez mrugnięcia powieką. Już nawet jakaś pańcia z holenderskich zielonych wystąpiła z projektem nie leczenia zgredów po 70-ce bez względu na ich wolę życia.  Nowy wspaniały świat...


wtorek, 22 stycznia 2019

Rynek pracy, a sprawa polska

Myślę, że wszyscy przywykliśmy do myśli, że media na całym świecie bezwstydnie kłamią. Jeśli ktoś miał jakieś wątpliwości, to obsobaczanie Polski przez liberalno-lewicowe jaczejki na zachodzie po wyborach 2015 musiało je ostatecznie rozwiać.

Niestety nasze rodzime "prawicowe" są nie wiele lepsze. Propaganda sukcesu w nich uprawiana jest szczególnie denerwująca, gdyż na każdym kroku widać jej jaskrawe nie przystawanie do rzeczywistości. Tyle słyszymy o dramatycznym spadku bezrobocia, ba - braku rąk do pracy! Sytuacja jest tak poważna, że trzeba sprowadzać hurtowo cudzoziemców!

Tak się składa, że mogę coś o tym powiedzieć z pierwszej ręki. Od dłuższego czasu szukam czegoś stabilnego na umowę o pracę. Ilekroć spotyka mnie to szczęście, że jestem poproszona na rozmowę widzę tam tłum ludzi w różnym wieku konkurujących o stanowisko z pensją 2300 PLN brutto (czyli ok. 1700 netto). W roku 2017 kilkanaście razy składałam papiery do Konserwatora Wojewódzkiego we Wrocławiu, Szczecinie i Poznaniu. Na każdym naborze od 6 do 12 osób, test wiedzy i egzamin ustny. Wiele się nie pomylę twierdząc, że posadę dostawał ten, kto miał ją dostać, bo jak to sprawdzić?  Ale sam fakt, że posada urzędnicza z pensją nie wiele wyższą od najniższej jest dostępna wyłącznie po znajomości coś mówi o naszym rynku pracy.

W tzw PUP większość ofert jest czysto fikcyjna. Nie ma żadnej odpowiedzi na wysyłane maile, przez telefon zbywa się naiwnych jeleni mówiąc, żeby przysłali CV, którego nikt nie czyta. Ktoś zawzięty, kto pofatyguje się pod wskazany adres w najlepszym wypadku zastanie puste biuro. Wszystkie ciekawsze oferty wymagają znajomości języka ukraińskiego. Nikt nie jest zainteresowany poszukującymi pracy niezależnie od ich kwalifikacji. Urzędy pracy zapewniają zatrudnienie wyłącznie pracującym tam urzędnikom.

Na tzw naborach w urzędzie miejskim czy marszałkowskim cały wysiłek organizatorów skupia się na wymyśleniu idiotycznych testów, dzięki którym znakomita większość jeleni odpadnie (swoi najwyraźniej znają pytania), nikt nie chce się dowiedzieć niczego o "potencjalnym pracowniku".

Nie mam szans nawet na stanowiska poniżej swoich kwalifikacji. Idę na rozmowę w sprawie pracy sekretarki (z pensją 2200 PLN brutto) w pewnym laboratorium PAN. Na biurku stos ofert, dotychczasowa sekretarka jest doktorem nauk humanistycznych, po minie pana profesora i jego smutnym stwierdzeniu, że skończyłam dobrą uczelnię wiem wszystko.

Jako kandydatka na ankieterkę w Urzędzie Statystycznym też nie jestem przekonywująca. Co chwilę jestem pytana czy łatwo nawiązuję kontakt. Odpowiadam cierpliwie, że jak najbardziej, a i tak pracy nie dostaję.

Oferta na stanowisko listonosza pozostaje bez odpowiedzi, choć podobno Poczta Polska z braku rąk do pracy zatrudnia samych Ukraińców, dzięki czemu paczki i przesyłki polecone przestały dochodzić do adresatów (wymagają wypisania druku awizo w razie nieobecności odbiorcy).

O co tu chodzi? Nie ma żadnego braku rąk do pracy. Na każde miejsce jest co najmniej kilku chętnych! Po co sprowadza się tych wszystkich cudzoziemców i faworyzuje się ich w sposób nieuprawniony?  Na pewno nie z myślą o dobru naszego kraju i jego obywateli. Dla kogo to jest robione?

Co dla nas szykujecie nasi "umiłowani przywódcy"? Obawiam się, że straciliście mój głos. Co zrobiliście w sprawie amerykańskiej ustawy 447 ?  Dlaczego narażacie nas na wrogość Iranu w imię interesu Izraela? Interes Izraela jest mi dokładnie obojętny, chciałabym żeby ktoś zadbał o nasz.
Chyba czas dać szansę narodowcom!