Pozostając w klimacie obrazów kolegi-który-odniósł-sukces prezentuję jego wiekopomne dzieło pt Kobieta winna, które ośmieliłam się skrytykować na grupie, co nie spotkało się ze zrozumieniem wielu koleżanek i kolegów, w tym samego autora.
Moje uwagi dotyczyły sposobu kadrowania postaci ludzkiej i umieszczenia trójkątnego kieliszka z winem na wysokości jej przyrodzenia, co jest oczywistą aluzją do trójkąta włosów łonowych.
Ku mojemu szczeremu zdziwieniu niektóre koleżanki - co najmniej trzy- uznały obraz za pełen subtelności, czy też subtelnych podtekstów. Ja ich nie widzę, ale zastanawia mnie jak inteligentne absolwentki historii sztuki, a więc osoby ponadprzeciętnie dobrze przygotowane do odbioru malarstwa, mogły się czegoś w tym dopatrzeć.
Ja widzę postać bez głowy o zadziwiających proporcjach, których nie może mieć żadna żywa kobieta, wykadrowaną tak, że punkt ciężkości kompozycji przypada na krocze. Ten przykry efekt wzmacnia umieszczenie tam kieliszka, którego kształt nawiązuje do trójkąta włosów łonowych.
Ktoś mi powie, że to przecież stylizacja. Zgadza się, ale jednak przedziwna, wygląda jak złożona z części należących do kilku osób. Długie cienkie ręce z kościstymi ramionami nie przypominają kończyn człowieka tylko lekko wygięte nogi od stołu lub krzesła z obowiązkowym połyskiem. Wydłużony tułów nie mógłby należeć do osoby o takich rękach, a szerokie, asymetryczne biodra do osoby o takim tułowiu. Pomijam fakt, że kobieta z rękami cieńszymi od kości nie mogłaby mieć biustu ani bioder.
Znacznie więcej uwagi autor poświęcił asymetrycznej sukni we wzory, które odmalował bardzo rzetelnie i z upodobaniem. Postać ludzka rzuca cień - zupełnie nie odpowiadający jej kształtem - na ścianę w kolorze czerwonego brązu, który kontrastuje z jasną suknią. Kolor skóry rąk i dekoltu jest rozbieloną wersją tła i nie kojarzy się z kolorytem żywego człowieka.
Najdziwniejszy wydaje mi się zupełny brak zainteresowania ciałem kobiety w obrazie z ewidentnie erotycznym podtekstem. Zwłaszcza w kontekście sytuacji osobistej autora, którego rodzina składa się wyłącznie z kobiet - żony i córek (z których jedna zmarła młodo).
Kobieta winna nie ma więc nie tylko twarzy, ale i ciała kobiety. Kieliszek sugeruje, że przyrodzenie niewieście powinna jednak posiadać, ale i tego nie byłabym pewna. Cały koncept to gra słów oparta na dwóch znaczenia przymiotnika winna - ta, która zawiniła lub mająca smak(i inne właściwości) wina.
Czy to jest malarstwo czy raczej coś w rodzaju rebusa, albo satyrycznej ilustracji oceńcie sami.
