Przyznam, że jeszcze nie sprawdziłam kim są panowie G.R.R.Martin, Benioff i Weiss, jakie są ich kulturowe korzenie, ale mam swoje podejrzenia. Zawsze podejrzane wydaje mi się przedstawianie średniowiecza jako szczególnie krwawej epoki, czemu przeczą fakty.
Oczywiście Martin nie pisze o średniowieczu, tylko się nim luźno inspiruje, a ściślej mówiąc dokonuje projekcji swoich wyobrażeń na ten temat w bliżej nieokreśloną bajeczną przeszłość. Przy okazji opatrza je wszystkimi świętymi panteonu politycznej poprawności i przypuszcza dość przewidywalny atak na wartości uznawane w kręgu kultury chrześcijańskiej. Panowie Benioff, Weiss i inni twórcy filmu, których nazwisk nie pomnę podkręcają ten klimat do granic absurdu doczepiając do wątków książkowych luźne sceny pornograficzne w żaden sposób z nimi nie związane, albo autorskie wątki sado-macho nie nadające się do oglądania przez osoby o normalnej wrażliwości. Naiwni internauci w komentarzach współczują fikcyjnym bohaterom życia w "tych czasach". Tylko "te czasy" to zupełnie nie te czasy. Panowie Benioff i Weiss sądząc po brzmieniu ich nazwisk raczej wiedzą w jakich czasach i jakim regionie miała miejsce porównywalna do ich fantazji kulminacja zezwierzęcenia i niewyobrażalnego okrucieństwa - w bolszewickiej Rosji w ubiegłym stuleciu.
Dlaczego twórcy pop kultury zafascynowani ciemną stroną ludzkiej natury nie sięgają do tego rezerwuaru? To dobre pytanie - jak powiedział klasyk! Być może owi zdemonizowani twórcy wywodzą się z tego samego kręgu kulturowego, co odpowiedzialni za największą hekatombę w dziejach ludzkości? Z całą pewnością łączy ich nieukrywana wrogość wobec Chrześcijaństwa widoczna wyraźnie także w innych kultowych serialach jak "The Last Kingdom" czy "Wikingowie".
Podobno G.R.R.Martin jest wielbicielem Tolkiena i jego cykl ma być odpowiedzią na "Władcę pierścieni" - epicką opowieścią bez wyraźnego podziału na dobro i zło. Jednak uciemiężone i obśmiane dobro przebija się tu i ówdzie, a nawet przezwycięża zło. Brienne z Tarthu - ogromna, dziewicza, prostoduszna rycerka sprawia, że zdemoralizowany, cyniczny goguś Jaimie Lanister zaczyna ewoluować w kierunku człowieka (proces wsparty utratą prawej ręki), a czysta i niewinna Sansa Stark budzi ludzkie odruchy w nie mniej cynicznym i "pełnym nienawiści " Sandorze Clegane.
W filmie - jak na ironię - Gwendoline Christie, odtwórczyni roli Brienne, która ma być brzydka, obdarzona jest wspaniałą naturalną urodą (bardzo wysoka, jasna blondynka o mlecznej skórze i pięknych niebieskich oczach) raczej wyróżniającą ją wśród wielu dość przeciętnych aktorek robiących za piękności. Podobnie bardzo przystojny Rory McCann jako "Hound" mimo oszpeconej twarzy jest bardziej pociągajacy niż inni bohaterowie.
Blog poświęcony życiu duchowemu niedźwiedzi polarnych i nie tylko. Autorka zamieszcza na nim swoje artykuły nigdzie wcześniej nie publikowane.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wikingowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wikingowie. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 lipca 2016
sobota, 25 kwietnia 2015
O kłamstwie, ktore bardziej zrani cię niż na wojnie wróg
Chrystus powiedział o sobie, że jest drogą, prawdą i życiem. Duch św. jest duchem prawdy. Prawda, Dobro i Piękno są atrybutami Boga samego. Prawda jest tym imieniem Boga, które jest jak powiew świeżego, krystalicznie czystego powietrza w dusznym pomieszczeniu. Prawda wyzwala.
Natomiast wiadomo kto jest ojcem kłamstwa. Nie jest więc szczególnie dziwne, że kłamstwo, kiedy nas dotyka zostawia wyjątkowo paskudny osad, zwłaszcza kiedy niewinnie zostajemy posądzeni o nie, przez agentów wiadomo kogo, którzy nas oczerniają publicznie. Sama niebywała perfidia takiego zachowania wskazuje na demoniczne pochodzenie. Ktoś, kto do kłamstwa nigdy się nie posuwa jest wobec czegoś takiego całkowicie bezbronny.
Napisałam te słowa jakiś czas temu po przykrym incydencie w przychodni i nawet nie miałam ochoty dalej rozwijać tematu. Wracam do tego porzuconego wpisu po serii wyjątkowo paskudnych oszczerstw rzuconych na nasz naród jako to wypowiedź szefa FBI i sformułowanie Nazi Poland w grze edukacyjnej dla dzieci, której sprzedano 3mln egzemplarzy.
Reakcja po protestach była - mówiąc oględnie - niewystarczająca. Nie mogę zrozumieć dlaczego ktoś nie wytoczy tym i podobnym s...synom procesu i nie zgarnie kupy kasy. Sama bym to zrobiła, gdybym była na miejscu i miała odpowiednie zasoby. Podejrzewam, że takich osób trochę jest. Na obecny rząd nie ma co liczyć, inicjatywa musi wyjść od obywateli. Zastanawiam się czy osoba prywatna mogłaby to zrobić argumentując, że tego rodzaju oszczerstwa osłabiają pozycję zawodową i społeczną (kogoś mieszkającego i pracującego za granicą) oraz narażają na niebezpieczeństwo życie i zdrowie (był przypadek ataku na młodego Polaka w Belgii przez jakieś barana przejętego tego rodzaju oszczerstwami).
Równie bolesna jest dla mnie antychrześcijańska i antykatolicka propaganda, która po prostu wrosła w pop kulturę. Obejrzałam 3 sezon w "Wikingów" i co tam mamy? Oczywiście sadystę z sekretną komnatą przeznaczona do torturowania kochanek. Jest nim hrabia Odon (o ile dobrze pamiętam) obrońca Paryża. Scena w której udający trupa Ragnar wyłazi z trumny na mszy i morduje biskupa na oczach wiernych jest jedną z wielu w tym serialu profanacji sacrum i mordowania bezbronnych. Mam wrażenie, że twórcy pławią się w nich z upodobaniem.
To zastanawiający zbieg okoliczności, że obie wspólnoty narodowa i Kościoła, do których należę i się z nimi silnie identyfikuję są z taką wściekłością atakowane. Wiadomo kto nienawidzi Kościoła, ale dlaczego Polska?. Nic na to nie poradzę, ale przychodzi mi do głowy pewna wpływowa grupa etniczna, która dokładnie tych 2 wspólnot nienawidzi i ma sporo do powiedzenie w pop kulturze, zwłaszcza filmie i mediach.
Natomiast wiadomo kto jest ojcem kłamstwa. Nie jest więc szczególnie dziwne, że kłamstwo, kiedy nas dotyka zostawia wyjątkowo paskudny osad, zwłaszcza kiedy niewinnie zostajemy posądzeni o nie, przez agentów wiadomo kogo, którzy nas oczerniają publicznie. Sama niebywała perfidia takiego zachowania wskazuje na demoniczne pochodzenie. Ktoś, kto do kłamstwa nigdy się nie posuwa jest wobec czegoś takiego całkowicie bezbronny.
Napisałam te słowa jakiś czas temu po przykrym incydencie w przychodni i nawet nie miałam ochoty dalej rozwijać tematu. Wracam do tego porzuconego wpisu po serii wyjątkowo paskudnych oszczerstw rzuconych na nasz naród jako to wypowiedź szefa FBI i sformułowanie Nazi Poland w grze edukacyjnej dla dzieci, której sprzedano 3mln egzemplarzy.
Reakcja po protestach była - mówiąc oględnie - niewystarczająca. Nie mogę zrozumieć dlaczego ktoś nie wytoczy tym i podobnym s...synom procesu i nie zgarnie kupy kasy. Sama bym to zrobiła, gdybym była na miejscu i miała odpowiednie zasoby. Podejrzewam, że takich osób trochę jest. Na obecny rząd nie ma co liczyć, inicjatywa musi wyjść od obywateli. Zastanawiam się czy osoba prywatna mogłaby to zrobić argumentując, że tego rodzaju oszczerstwa osłabiają pozycję zawodową i społeczną (kogoś mieszkającego i pracującego za granicą) oraz narażają na niebezpieczeństwo życie i zdrowie (był przypadek ataku na młodego Polaka w Belgii przez jakieś barana przejętego tego rodzaju oszczerstwami).
Równie bolesna jest dla mnie antychrześcijańska i antykatolicka propaganda, która po prostu wrosła w pop kulturę. Obejrzałam 3 sezon w "Wikingów" i co tam mamy? Oczywiście sadystę z sekretną komnatą przeznaczona do torturowania kochanek. Jest nim hrabia Odon (o ile dobrze pamiętam) obrońca Paryża. Scena w której udający trupa Ragnar wyłazi z trumny na mszy i morduje biskupa na oczach wiernych jest jedną z wielu w tym serialu profanacji sacrum i mordowania bezbronnych. Mam wrażenie, że twórcy pławią się w nich z upodobaniem.
To zastanawiający zbieg okoliczności, że obie wspólnoty narodowa i Kościoła, do których należę i się z nimi silnie identyfikuję są z taką wściekłością atakowane. Wiadomo kto nienawidzi Kościoła, ale dlaczego Polska?. Nic na to nie poradzę, ale przychodzi mi do głowy pewna wpływowa grupa etniczna, która dokładnie tych 2 wspólnot nienawidzi i ma sporo do powiedzenie w pop kulturze, zwłaszcza filmie i mediach.
niedziela, 4 stycznia 2015
Jeszcze o wikingach
Kłamliwy serial propagandowy Vikings wciąż nie daje mi spokoju, więc odłowię na użytek swój i potencjalnego czytelnika najbardziej ordynarne kłamstwa:
1. Pozycja kobiety według Michaela Hirsta - pomysłodawcy serialu - bardzo wysoka.
Zastanawiająca jest dysproporcja w typowej rodzinie przedchrześcijańskiej Skandynawii - jedna siostra przypada na 4-5 braci. Według wszelkiego prawdopodobieństwa na skutek rozpowszechnionej praktyki wynoszenia niemowląt płci żeńskiej (nawet zdrowych) do lasu. Analogia do nienaturalnego znikania młodszych sióstr w Rzymie, gdzie wychowywano wszystkich zdrowych chłopców, a tylko jedną dziewczynkę.
W ogóle w społeczeństwie pogańskiej Skandynawii mężczyzna decydował, które z jego dzieci będą zostawione przy życiu i mógł po prostu nie uznać dziecka, nawet zdrowego chłopca, prawowitej żony, nie wspominając o potomstwie nałożnic i nakazać wyniesienie do lasu. Żona mogła domagać się wyniesienia do lasu dziecka nałożnicy, pan decydował o losie dzieci niewolników. Zwyczaj zabijania niemowląt był bardzo rozpowszechniony i trudny do wyplenienia nawet w czasach chrześcijańskich.
2. Zostawienie przy życiu zdeformowanego niemowlęcia.
Nie zachodziło. Matka wyczerpana ciążą i porodem z lękiem oczekiwała wyroku męża na swoje dziecko, nawet jeśli był to zdrowy chłopiec, a mąż miał prawo go nie uznać i korzystał z niego wedle swojego widzimisię.
Wyłącznie Chrześcijanie (no, może jeszcze biblijni Żydzi) wychowywali wszystkie dzieci, także słabe, chore i kalekie - była to zupełnie niewyobrażalna rewolucja obyczajowa.
3. Księżniczka Aslaug uwodzi Ragnara, a potem wprasza mu się do domu jako żona
Zupełna fantastyka. Małżeństwa, zwłaszcza osób o wysokim statusie były zawsze aranżowane przez rodziny i poprzedzone formalnym kontraktem, gdzie była uzgodniona wysokość posagu itp. Za uwiedzenie dziewicy z możnego rodu mężczyzna zapłaciłby głową. Kobieta nie miała wiele do powiedzenia w sprawie wyboru męża. Wyjątkiem były wdowy, których bracia nie mogli się zgodzić co do kandydata na męża siostry, wtedy głos samej zainteresowanej był decydujący.
4. Dostępność rozwodu
W prawach Islandii są wymienione 3 powody: ciężkie rany zadane sobie (uszkodzenie mózgu, jamy ciała i rdzenia kręgowego), ubóstwo tzn. brak środków do utrzymania rodziny, zmuszanie żony wbrew jej woli do opuszczenia domu i przeniesienia się gdzie indziej. W sagach pojawiają się inne jak nie spanie z żoną przez co najmniej 3 lata, ubiór właściwy płci przeciwnej, udowodniona niewierność żony (nie działa w przypadku niewierności męża, która jest w pełni legalna).
5. Swoboda seksualna
Zamężna kobieta pochwycona na cudzołóstwie mogła być nawet zabita ( w zależności od regionu), a przy odrobinie szczęścia rozwiedziona w trybie ekspresowym i odesłana do domu ojca. Uwiedzenie dziewicy prawie zawsze jest mszczone śmiercią uwodziciela, jeśli oczywiście poszkodowany ród ma na to środki. Swobodą cieszy się jedynie mężczyzna o wysokim statusie, którego stać na liczne nałożnice - kobiety o niskim statusie społecznym.
6. Kobiety wojowniczki
Tylko w przypadku kobiet, które nigdy nie były zamężne, nie mają w rodzie mężczyzn, którzy mogliby je bronić, są jedynymi osobami w rodzie, które mogą dopełnić obowiązku zemsty np. za zabicie ostatniego mężczyzny z rodu (jak w opowieści o Vigdis i Viga-Ljocie Sigid Undset).
Kobiety nigdy nie brały udziału w łupieżczych najazdach wikingów, jedynie z rzadka w wyprawach o charakterze badawczo - kolonizacyjnym (Freydis córka Eryka Rudego?).
7. Niewolnicy
Pojmani na wyprawach w i poza Skandynawią. Wyzwolony niewolnik ma nadal bardzo niski status i we wszystkim jest zależny od swego patrona. W Islandii dopiero w drugim pokoleniu potomstwo wyzwoleńców jest traktowane jako ludzie wolni, w Norwegii trzeba czterech pokoleń, aby zmyć hańbę niewolnictwa. Pomysł, że uprowadzony w niewolę mnich z Lindisfarne jest przyjęty do społeczności wikingów jak równy, bo jego pan go lubi jest wzięty z zadu podobnie jak wyzwolona niewolnica, która natychmiast czuje się równa synowi jarla i tak jest przez niego traktowana.
8. Małżeństwo
W Sadze o Egilu - o ile dobrze pamiętam - jest taki wątek, że pewien możny mężczyzna upodobał sobie dziewczynę z rodu o wiele pośledniejszego, więc chce ją dostać jako nałożnicę. Ojciec się nie zgadza. Możny zalotnik zmusza go siłą i kłamstwem, że bierze ją na prawowitą żonę. Kiedy jednak kobieta umiera i zostawia synów okazuje się, że jako synowie konkubiny nie będą mieli udziału w spadku i przez resztę sagi owi młodzieńcy trachają się z prawowitymi spadkobiercami na śmierć i życie.
Z tej pouczającej historii można wnioskować, że pozycja kobiety w małżeństwie była wysoka tylko wtedy, gdy mężczyzna musiał liczyć się z siłą jej rodu. Przedchrześcijańskie społeczeństwa skandynawskie miały wprawdzie prawa, ale żadnej władzy wykonawczej. Mógł je egzekwować jedynie ktoś zdolny zebrać zbrojną kupę.
9. Lagherta w funkcji sędziego
Kolejny pomyśl wzięty z zadu - kobiety nie mogły przemawiać na thingu, ani pełnić funkcji sędziego.
10. Obrzęd zaślubin
Konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni skąd wziął się rytuał zaślubin Flokiego i jego... no właśnie, nie wiadomo kogo... - zapewne z głowy albo innej części ciała autora scenariusza.
11. Cwyntrith, księżniczka z Mercii zgwałcona w wieku lat 12 przez brata - św. Cennela.
Cennel był znacznie młodszy od swoich 2 sióstr. Po śmierci ojca Cwyntrith namówiła kochanka, nauczyciela młodszego brata, aby go zabił, żeby ona mogła zostać królową. Ile lat miałby kiedy jego siostra kończyła 12 wiosnę 3? 4? Wyjątkowo jurne i mocarne dziecko!!!
12. Cwyntrith obwieszcza w tonie skandalizującym, że duchowni entuzjastycznie uprawiają seks.
Wymóg celibatu duchowieństwa świeckiego upowszechnia się dopiero w dojrzałym średniowieczu(tzn. kilka wieków później)!!!
13. Demokratyczny ustrój
Wszystkie plemiona zamieszkujące Europę przechodziły fazę demokracji plemiennej, ludy skandynawskie po prostu później niż Frankowie czy Sasi.
14. Pomysł, że bogowie kochają ludzi
W rozmowie Lagherty z bratem Ragnara, który się w niej kocha, któreś z nich wygłasza takie stwierdzenie jako rzecz oczywistą, co jest kupą śmiechu. Miłość Boga do ludzi to idea czysto chrześcijańska (obecna także w Starym Testamencie), zupełnie nieobecna w religiach pogańskich
Zastanawiam się jak stacja zwana History Channel mogła puścić tak kłamliwego gniota, zapewne na tej samej zasadzie jak Discovery film o Katastrofie Smoleńskiej. Jakie Discovery takie History! Goebbels byłby zachwycony!
1. Pozycja kobiety według Michaela Hirsta - pomysłodawcy serialu - bardzo wysoka.
Zastanawiająca jest dysproporcja w typowej rodzinie przedchrześcijańskiej Skandynawii - jedna siostra przypada na 4-5 braci. Według wszelkiego prawdopodobieństwa na skutek rozpowszechnionej praktyki wynoszenia niemowląt płci żeńskiej (nawet zdrowych) do lasu. Analogia do nienaturalnego znikania młodszych sióstr w Rzymie, gdzie wychowywano wszystkich zdrowych chłopców, a tylko jedną dziewczynkę.
W ogóle w społeczeństwie pogańskiej Skandynawii mężczyzna decydował, które z jego dzieci będą zostawione przy życiu i mógł po prostu nie uznać dziecka, nawet zdrowego chłopca, prawowitej żony, nie wspominając o potomstwie nałożnic i nakazać wyniesienie do lasu. Żona mogła domagać się wyniesienia do lasu dziecka nałożnicy, pan decydował o losie dzieci niewolników. Zwyczaj zabijania niemowląt był bardzo rozpowszechniony i trudny do wyplenienia nawet w czasach chrześcijańskich.
2. Zostawienie przy życiu zdeformowanego niemowlęcia.
Nie zachodziło. Matka wyczerpana ciążą i porodem z lękiem oczekiwała wyroku męża na swoje dziecko, nawet jeśli był to zdrowy chłopiec, a mąż miał prawo go nie uznać i korzystał z niego wedle swojego widzimisię.
Wyłącznie Chrześcijanie (no, może jeszcze biblijni Żydzi) wychowywali wszystkie dzieci, także słabe, chore i kalekie - była to zupełnie niewyobrażalna rewolucja obyczajowa.
3. Księżniczka Aslaug uwodzi Ragnara, a potem wprasza mu się do domu jako żona
Zupełna fantastyka. Małżeństwa, zwłaszcza osób o wysokim statusie były zawsze aranżowane przez rodziny i poprzedzone formalnym kontraktem, gdzie była uzgodniona wysokość posagu itp. Za uwiedzenie dziewicy z możnego rodu mężczyzna zapłaciłby głową. Kobieta nie miała wiele do powiedzenia w sprawie wyboru męża. Wyjątkiem były wdowy, których bracia nie mogli się zgodzić co do kandydata na męża siostry, wtedy głos samej zainteresowanej był decydujący.
4. Dostępność rozwodu
W prawach Islandii są wymienione 3 powody: ciężkie rany zadane sobie (uszkodzenie mózgu, jamy ciała i rdzenia kręgowego), ubóstwo tzn. brak środków do utrzymania rodziny, zmuszanie żony wbrew jej woli do opuszczenia domu i przeniesienia się gdzie indziej. W sagach pojawiają się inne jak nie spanie z żoną przez co najmniej 3 lata, ubiór właściwy płci przeciwnej, udowodniona niewierność żony (nie działa w przypadku niewierności męża, która jest w pełni legalna).
5. Swoboda seksualna
Zamężna kobieta pochwycona na cudzołóstwie mogła być nawet zabita ( w zależności od regionu), a przy odrobinie szczęścia rozwiedziona w trybie ekspresowym i odesłana do domu ojca. Uwiedzenie dziewicy prawie zawsze jest mszczone śmiercią uwodziciela, jeśli oczywiście poszkodowany ród ma na to środki. Swobodą cieszy się jedynie mężczyzna o wysokim statusie, którego stać na liczne nałożnice - kobiety o niskim statusie społecznym.
6. Kobiety wojowniczki
Tylko w przypadku kobiet, które nigdy nie były zamężne, nie mają w rodzie mężczyzn, którzy mogliby je bronić, są jedynymi osobami w rodzie, które mogą dopełnić obowiązku zemsty np. za zabicie ostatniego mężczyzny z rodu (jak w opowieści o Vigdis i Viga-Ljocie Sigid Undset).
Kobiety nigdy nie brały udziału w łupieżczych najazdach wikingów, jedynie z rzadka w wyprawach o charakterze badawczo - kolonizacyjnym (Freydis córka Eryka Rudego?).
7. Niewolnicy
Pojmani na wyprawach w i poza Skandynawią. Wyzwolony niewolnik ma nadal bardzo niski status i we wszystkim jest zależny od swego patrona. W Islandii dopiero w drugim pokoleniu potomstwo wyzwoleńców jest traktowane jako ludzie wolni, w Norwegii trzeba czterech pokoleń, aby zmyć hańbę niewolnictwa. Pomysł, że uprowadzony w niewolę mnich z Lindisfarne jest przyjęty do społeczności wikingów jak równy, bo jego pan go lubi jest wzięty z zadu podobnie jak wyzwolona niewolnica, która natychmiast czuje się równa synowi jarla i tak jest przez niego traktowana.
8. Małżeństwo
W Sadze o Egilu - o ile dobrze pamiętam - jest taki wątek, że pewien możny mężczyzna upodobał sobie dziewczynę z rodu o wiele pośledniejszego, więc chce ją dostać jako nałożnicę. Ojciec się nie zgadza. Możny zalotnik zmusza go siłą i kłamstwem, że bierze ją na prawowitą żonę. Kiedy jednak kobieta umiera i zostawia synów okazuje się, że jako synowie konkubiny nie będą mieli udziału w spadku i przez resztę sagi owi młodzieńcy trachają się z prawowitymi spadkobiercami na śmierć i życie.
Z tej pouczającej historii można wnioskować, że pozycja kobiety w małżeństwie była wysoka tylko wtedy, gdy mężczyzna musiał liczyć się z siłą jej rodu. Przedchrześcijańskie społeczeństwa skandynawskie miały wprawdzie prawa, ale żadnej władzy wykonawczej. Mógł je egzekwować jedynie ktoś zdolny zebrać zbrojną kupę.
9. Lagherta w funkcji sędziego
Kolejny pomyśl wzięty z zadu - kobiety nie mogły przemawiać na thingu, ani pełnić funkcji sędziego.
10. Obrzęd zaślubin
Konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni skąd wziął się rytuał zaślubin Flokiego i jego... no właśnie, nie wiadomo kogo... - zapewne z głowy albo innej części ciała autora scenariusza.
11. Cwyntrith, księżniczka z Mercii zgwałcona w wieku lat 12 przez brata - św. Cennela.
Cennel był znacznie młodszy od swoich 2 sióstr. Po śmierci ojca Cwyntrith namówiła kochanka, nauczyciela młodszego brata, aby go zabił, żeby ona mogła zostać królową. Ile lat miałby kiedy jego siostra kończyła 12 wiosnę 3? 4? Wyjątkowo jurne i mocarne dziecko!!!
12. Cwyntrith obwieszcza w tonie skandalizującym, że duchowni entuzjastycznie uprawiają seks.
Wymóg celibatu duchowieństwa świeckiego upowszechnia się dopiero w dojrzałym średniowieczu(tzn. kilka wieków później)!!!
13. Demokratyczny ustrój
Wszystkie plemiona zamieszkujące Europę przechodziły fazę demokracji plemiennej, ludy skandynawskie po prostu później niż Frankowie czy Sasi.
14. Pomysł, że bogowie kochają ludzi
W rozmowie Lagherty z bratem Ragnara, który się w niej kocha, któreś z nich wygłasza takie stwierdzenie jako rzecz oczywistą, co jest kupą śmiechu. Miłość Boga do ludzi to idea czysto chrześcijańska (obecna także w Starym Testamencie), zupełnie nieobecna w religiach pogańskich
Zastanawiam się jak stacja zwana History Channel mogła puścić tak kłamliwego gniota, zapewne na tej samej zasadzie jak Discovery film o Katastrofie Smoleńskiej. Jakie Discovery takie History! Goebbels byłby zachwycony!
czwartek, 1 stycznia 2015
O podprogowej indoktrynacji
Przypadkiem, szukając czegoś zupełnie innego, trafiłam w Internecie na serial Wikingowie (Vikings) zrobiony przez History Channel i coś tam jeszcze w koprodukcji irlandzko-kanadyjskiej.
Najzwięźlej można podsumować ten film jako projekcję fascynacji i fantazji współczesnych postchrześcijańskich neopogan wstecz, na społeczność na tyle dawną, że można jej sporo własnych wyobrażeń przypisać, a jeśli nawet są sprzeczne ze źródłami pisanymi z epoki i nieco późniejszymi, to kto o tym wie?
Istniał prawdopodobnie ktoś taki jak Ragnar Lothbrok (przynajmniej w sagach), a jego synowie Bjorn Żelazoboki czy Ivar-bez-kości, Sigurt i inni są postaciami historycznymi. Lagherta - wojowniczka, pierwsza żona Ragnara jest również bohaterką sagi, podobnie jak Aslaug(Kraka) jego trzecia żona. Historyczny jest najazd na Lindisfarne, władca Northumbri Aella itp.
To jednak nie zmienia faktu, że film jest fantazją umysłu zanieczyszczonego wolą mocy, poprawnością polityczną i wyraźną Christofobią.
Wikingowie są rośli, przystojni, kochają swoje żony i traktują je z szacunkiem, kochają także swoje dzieci, nawet te zdeformowane (i nawet jeśli po dłuższej walce wewnętrznej wyniosą je do lasu, to nie mają nic przeciw temu, że żony je uratują je od śmierci i przyniosą z powrotem do domu). Seks uprawiają partnerski i wyzwolony (zapraszają do wspólnych uciech osoby trzecie np. niewolnika - młodego mnicha z Lindisfarne), kobieta - wojowniczka jest preferowanym ideałem kobiecości. Ofiary z ludzi są składane wyłącznie z chętnych, aby dostąpić tego zaszczytu, gorzej ze zwierzętami (nie ma w filmie sceny, która by pokazywała jak te chętnie godzą się na takie wyróżnienie). Ślub w obrzędzie pogańskim zestawiony z chrześcijańskim jest bez porównania sympatyczniejszy, pełen ciepła, spontaniczności i wigoru.
Chrześcijanie nie mają pojęcia o co chodzi w ich własnej wierze, są tchórzliwi, bezradni i żałośni niezależnie od tego czy się po prostu boją czy też mężnie poddają męczeńskiej śmierci. Ich władcy są okrutni i gnuśni, księżniczki wygłodzone seksualnie, mimo, że gwałcone od dzieciństwa przez rodzonych braci, którzy po śmierci są za ten czyn automatycznie kanonizowani. Mnisi coś tam w skryptoriach przepisują, ale widz nie dowie się co. Dowie się natomiast, że teksty antyczne są docenione wyłącznie przez władcę zafascynowanego pogaństwem i w tajemnicy odczytywane przez mnicha odstępcę. Gdzie ów nauczył się łaciny, sztuki pisania i czytania nie wie nikt.
Godność i dostojeństwo charakteryzuje upiornego widzącego i innych pogańskich kapłanów, natomiast duchowni chrześcijańscy są zawsze paskudni, albo tłuści konformiści albo chudzi fanatycy.
Trudno się dziwić, że scenarzysta z upodobaniem pokazuje profanację kościołów, relikwii i mszy. Scena wtargnięcia wikingów do kościoła podczas podniesienia, a następnie wypicia i wyplucia konsekrowanego wina przez ichniego dyżurnego głupka-żartownisia jest w zamierzeniu fantastycznym dowcipem, podobnie jak zabicie wśród chichotów bezbronnego celebransa na oczach osłupiałych ze zgrozy wiernych. W ogóle zabijanie bezbronnych: mnichów, wiernych, którzy zostawili przed wejściem do kościoła broń, związanych, obezwładnionych, jest praktykowane z upodobaniem, przy aprobacie scenarzysty podobnie jak ciosy w plecy, podstęp i zdrada.
Mnich z Lindisfarne cudem ocalały z rzezi i uprowadzony w niewolę nie ma wątpliwości co do wyższości cywilizacyjnej wikingów. Trzeba uczciwie przyznać, że praca w skryptorium w porównywaniu z zarąbywaniem bezbronnych toporem względnie podrzynaniem im gardła jest jednak monotonna i nudna.
Przekaz filmu jest dość jasny pogaństwo jest równie dobre jeśli nie lepsze niż Chrześcijaństwo, a przy tym o ileż bardziej ekscytujące! Dziwię się tylko, że nie została podniesiona kwestia aborcji, eutanazji i par gejowskich. Zapewne pojawi się w następnym sezonie razem z walką z globalnym ociepleniem i prawami zwierząt. Np. mnich odstępca Athelstan wyzna Ragnarowi, że jest w nim zakochany i obaj zapragną adoptować dziecko. Po czym zasugeruje, że ofiara z ludzi jest O.K. ale ze zwierząt to już nie tak.
Cała ta podprogowa indoktrynacja przywodzi mi na pamięć film Real Injun - o stereotypie Indian w kinie amerykańskim. Najciekawsze w nim były ich relacje, że jako dzieci, oglądając westerny, utożsamiali się zawsze z białymi prześladowcami własnego ludu. W podobnej sytuacji ustawiony zostaje widz europejski - ma być sercem po stronie coolowych, choć nieco narwanych wikingów i podzielać odrazę scenarzysty dla obciachowych chrześcijańskich hipokrytów, którzy maltretują żony, gwałcą siostry, a co najgorsze nie są sexy. Księżniczka - nimfomanka z Mercji nie ma co do tego żadnych wątpliwości i z entuzjazmem rzuca się na swoich nowych normańskich najemników. Widz europejski ma, chcąc nie chcąc, pójść w jej ślady.
P.S.
Dla zainteresowanych średniowieczną Skandynawią widzów nie lada gratką byłoby sfilmowanie Krystyny Córki Lavransa Sigrid Undset (istniejąca ekranizacja w reżyserii Liv Ullman ma swój urok, ale pozostawia wiele do życzenia), Olafa syna Auduna albo jeszcze lepiej opowieści o Vigdis i Viga-Ljocie tej samej autorki. Niezłym materiałem na filmową sagę jest Córka Wikingów Very Hendriksen, albo po prostu sagi islandzkie, ze szczególnym uwzględnieniem Sagi o Njalu Spalonym, która po prostu prosi się o porządną adaptację. Wszystko tam jest: obraz epoki, mentalność tych ludzi, barwne charaktery, przygoda i romans, ale nikt się jakoś nie wyrywa do takiego przedsięwzięcia.
Obie norweskie autorki opowiadają swoje historie z punktu widzenia niepospolitych kobiet, co teoretycznie powinno ucieszyć feministki i wpisać się zgrabnie w nurt poprawności politycznej. Coś mi jednak mówi, że raczej nie doczekamy takich produkcji., bo nie byłyby trendy w epoce, w której należy pokazać - za przeproszeniem - babę ujeżdżającą chłopa, ganiająca z toporem albo figlującą w jakimś manage a trois, aby się zmieścić w klimacie intelektualnym. Ponadto pokazanie realnego skoku cywilizacyjnego jakim było przyjęcie Chrześcijaństwa nie zgadzałoby się z narracją o wyższości pogaństwa, która jest obecnie obowiązująca w kulturze masowej.
Najzwięźlej można podsumować ten film jako projekcję fascynacji i fantazji współczesnych postchrześcijańskich neopogan wstecz, na społeczność na tyle dawną, że można jej sporo własnych wyobrażeń przypisać, a jeśli nawet są sprzeczne ze źródłami pisanymi z epoki i nieco późniejszymi, to kto o tym wie?
Istniał prawdopodobnie ktoś taki jak Ragnar Lothbrok (przynajmniej w sagach), a jego synowie Bjorn Żelazoboki czy Ivar-bez-kości, Sigurt i inni są postaciami historycznymi. Lagherta - wojowniczka, pierwsza żona Ragnara jest również bohaterką sagi, podobnie jak Aslaug(Kraka) jego trzecia żona. Historyczny jest najazd na Lindisfarne, władca Northumbri Aella itp.
To jednak nie zmienia faktu, że film jest fantazją umysłu zanieczyszczonego wolą mocy, poprawnością polityczną i wyraźną Christofobią.
Wikingowie są rośli, przystojni, kochają swoje żony i traktują je z szacunkiem, kochają także swoje dzieci, nawet te zdeformowane (i nawet jeśli po dłuższej walce wewnętrznej wyniosą je do lasu, to nie mają nic przeciw temu, że żony je uratują je od śmierci i przyniosą z powrotem do domu). Seks uprawiają partnerski i wyzwolony (zapraszają do wspólnych uciech osoby trzecie np. niewolnika - młodego mnicha z Lindisfarne), kobieta - wojowniczka jest preferowanym ideałem kobiecości. Ofiary z ludzi są składane wyłącznie z chętnych, aby dostąpić tego zaszczytu, gorzej ze zwierzętami (nie ma w filmie sceny, która by pokazywała jak te chętnie godzą się na takie wyróżnienie). Ślub w obrzędzie pogańskim zestawiony z chrześcijańskim jest bez porównania sympatyczniejszy, pełen ciepła, spontaniczności i wigoru.
Chrześcijanie nie mają pojęcia o co chodzi w ich własnej wierze, są tchórzliwi, bezradni i żałośni niezależnie od tego czy się po prostu boją czy też mężnie poddają męczeńskiej śmierci. Ich władcy są okrutni i gnuśni, księżniczki wygłodzone seksualnie, mimo, że gwałcone od dzieciństwa przez rodzonych braci, którzy po śmierci są za ten czyn automatycznie kanonizowani. Mnisi coś tam w skryptoriach przepisują, ale widz nie dowie się co. Dowie się natomiast, że teksty antyczne są docenione wyłącznie przez władcę zafascynowanego pogaństwem i w tajemnicy odczytywane przez mnicha odstępcę. Gdzie ów nauczył się łaciny, sztuki pisania i czytania nie wie nikt.
Godność i dostojeństwo charakteryzuje upiornego widzącego i innych pogańskich kapłanów, natomiast duchowni chrześcijańscy są zawsze paskudni, albo tłuści konformiści albo chudzi fanatycy.
Trudno się dziwić, że scenarzysta z upodobaniem pokazuje profanację kościołów, relikwii i mszy. Scena wtargnięcia wikingów do kościoła podczas podniesienia, a następnie wypicia i wyplucia konsekrowanego wina przez ichniego dyżurnego głupka-żartownisia jest w zamierzeniu fantastycznym dowcipem, podobnie jak zabicie wśród chichotów bezbronnego celebransa na oczach osłupiałych ze zgrozy wiernych. W ogóle zabijanie bezbronnych: mnichów, wiernych, którzy zostawili przed wejściem do kościoła broń, związanych, obezwładnionych, jest praktykowane z upodobaniem, przy aprobacie scenarzysty podobnie jak ciosy w plecy, podstęp i zdrada.
Mnich z Lindisfarne cudem ocalały z rzezi i uprowadzony w niewolę nie ma wątpliwości co do wyższości cywilizacyjnej wikingów. Trzeba uczciwie przyznać, że praca w skryptorium w porównywaniu z zarąbywaniem bezbronnych toporem względnie podrzynaniem im gardła jest jednak monotonna i nudna.
Przekaz filmu jest dość jasny pogaństwo jest równie dobre jeśli nie lepsze niż Chrześcijaństwo, a przy tym o ileż bardziej ekscytujące! Dziwię się tylko, że nie została podniesiona kwestia aborcji, eutanazji i par gejowskich. Zapewne pojawi się w następnym sezonie razem z walką z globalnym ociepleniem i prawami zwierząt. Np. mnich odstępca Athelstan wyzna Ragnarowi, że jest w nim zakochany i obaj zapragną adoptować dziecko. Po czym zasugeruje, że ofiara z ludzi jest O.K. ale ze zwierząt to już nie tak.
Cała ta podprogowa indoktrynacja przywodzi mi na pamięć film Real Injun - o stereotypie Indian w kinie amerykańskim. Najciekawsze w nim były ich relacje, że jako dzieci, oglądając westerny, utożsamiali się zawsze z białymi prześladowcami własnego ludu. W podobnej sytuacji ustawiony zostaje widz europejski - ma być sercem po stronie coolowych, choć nieco narwanych wikingów i podzielać odrazę scenarzysty dla obciachowych chrześcijańskich hipokrytów, którzy maltretują żony, gwałcą siostry, a co najgorsze nie są sexy. Księżniczka - nimfomanka z Mercji nie ma co do tego żadnych wątpliwości i z entuzjazmem rzuca się na swoich nowych normańskich najemników. Widz europejski ma, chcąc nie chcąc, pójść w jej ślady.
P.S.
Dla zainteresowanych średniowieczną Skandynawią widzów nie lada gratką byłoby sfilmowanie Krystyny Córki Lavransa Sigrid Undset (istniejąca ekranizacja w reżyserii Liv Ullman ma swój urok, ale pozostawia wiele do życzenia), Olafa syna Auduna albo jeszcze lepiej opowieści o Vigdis i Viga-Ljocie tej samej autorki. Niezłym materiałem na filmową sagę jest Córka Wikingów Very Hendriksen, albo po prostu sagi islandzkie, ze szczególnym uwzględnieniem Sagi o Njalu Spalonym, która po prostu prosi się o porządną adaptację. Wszystko tam jest: obraz epoki, mentalność tych ludzi, barwne charaktery, przygoda i romans, ale nikt się jakoś nie wyrywa do takiego przedsięwzięcia.
Obie norweskie autorki opowiadają swoje historie z punktu widzenia niepospolitych kobiet, co teoretycznie powinno ucieszyć feministki i wpisać się zgrabnie w nurt poprawności politycznej. Coś mi jednak mówi, że raczej nie doczekamy takich produkcji., bo nie byłyby trendy w epoce, w której należy pokazać - za przeproszeniem - babę ujeżdżającą chłopa, ganiająca z toporem albo figlującą w jakimś manage a trois, aby się zmieścić w klimacie intelektualnym. Ponadto pokazanie realnego skoku cywilizacyjnego jakim było przyjęcie Chrześcijaństwa nie zgadzałoby się z narracją o wyższości pogaństwa, która jest obecnie obowiązująca w kulturze masowej.
Etykiety:
Aslaug,
Christofobia,
kultura masowa,
Lagherta,
neopogaństwo,
Ragnar Lothbrok,
Saga o Njalu Spalonym,
Sigrid Undset,
Vera Hendriksen,
wikingowie
Subskrybuj:
Posty (Atom)
