Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Pawel II. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Pawel II. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 kwietnia 2023

Jeszcze o Mogielskim, ślepych i głuchych przełożonych oraz dziwnej krucjacie Terlikowskiego

Wysłuchalam takiej oto rozmowy na YouTube: Ojciec Marcin Mogielski odchodzi z Kościoła. Walczył z pedofilią. Ksiądz komentuje na kanale Wirtualnej Polski, a komentujacym księdzem byl ks. prof. Andrzej Kobyliński.

W ktorymś momencie, w reakcji na zacytowanego tweeta Mogielskiego o byciu w domu w kościele luterańskim, ks. Kobyliński przyznał, że dominikanin już od dawna był protestantem w swoich przekonaniach. I tu jest skandal, na który jakoś nikt nie zwrócił uwagi. 

Za czasów Malińskiego, ani przeor Konopka, ani współbracia nie wiedzieli, że ich brat chędoży panienki ze swojej wspólnoty i okłada jakichś nieszczęśników skórzanym pasem. Bardzo trudno w to uwierzyć, ale powiedzmy, że nie robił tego na ich oczach...

Natomiast w momencie kiedy zakonnik w czasie mszy w kościele głosi poglądy jawnie protestanckie i nie do pogodzenia z nauką katolicką i robi to regularnie, a przelożony nie reaguje, to jest to po prostu sabotaż.

Przeor widocznie podziela poglądy współbrata - protestanta, albo po prostu ma głęboko w pompie, co jego podwładni opowiadają ludziom. To samo dotyczy pozostałych wrocławskich dominikanów. Należałoby więc całe to towarzystwo rozgonić na cztery wiatry i sprowadzić jakichś wierzących zakonników. Jeżeli w zakonie kaznodziejskim już takich nie ma, to należy go rozwiązać, a kościół św. Wojciecha przekazać komuś innemu...


Następnie obejrzałam wywiad z Terlikowskim Zrobiliśmy z Jana Pawła II wielką kremówkę. To najgorsze co mogło go spotkać - didaskalia #5. Wszyscy już go dawno odsądzili od czci i wiary, a ja czegoś wierzyłam w jego dobre intencje. Niestety po tej rozmowie doszłam do wniosku, że albo to kompletny kretyn albo wyrafinowany oszust.

W zajawce informacja, że w każdej klasie szkolnej dwoje dzieci było skrzywdzonych. W wywiadzie istotne uzupelnienie - 80%  przypadków ucierpiało z rąk domowników, krewnych, przyjaciól rodziny i wychowawców, 20 % od ludzi Kościoła. Po czym dowiadujemy sie dodatkowo, że do kategorii skrzywdzonych zaliczają się tacy, którzy byli wyśmiewani w dzieciństwie!!!

Ile znacie ludzi, którzy nie byli wyśmiewani, atakowani i obrzucani wyzwiskami w dzieciństwie?!!! Ja nie znam nikogo takiego!!! Do tak rozumianych skrzywdzonych zalicza się 100% społeczeństwa!!!

A Terlikowski uznał, że w związku z tym, że ludzie się nawzajem krzywdzą i nie oszczędzają nawet swoich dzieci, przyłączy się do operacji obcych służb mającej na celu rozwalenie wspólnoty....

I jeszcze opowiada, jak po reportażu Gutowskiego w TVN ludzie sie z nim skontaktowali, tylko okazuje się, że ci ludzie byli molestowani w domu...

Trudno mi uwierzyć, że Terlikowski nie rozumie, że jego gadka o "skrzywdzonych" jest kojarzona wyłącznie z ofiarami nadużyć seksualnych w Kościele, a on sam jest użyty do jego zohydzania jako użyteczny idiota...

Mam zresztą wrażenie, że ewolucja jego poglądów idzie w takim kierunku, że niebawem dołączy do Mogielskiego wraz ze swoją liczną rodziną.

wtorek, 13 września 2022

O "Jezuitach" Malachi Martina

Przeczytałam w końcu The Jesuits Malachi Martina. Autor był co prawda postacią niejednoznaczną, ale dysponował - jak się zdaje - pewną wiedzą insiderską. Książka powstała w latach 80-tych opisuje transformację zakonu jezuitów i jego wojnę z 3 kolejnymi papieżami. Lektura bardzo wciągająca, choć fakty przerażają. Nie sadzę, żeby od czasu napisania książki coś się zmieniło na lepsze. Czytelnik dowiaduje się, że od czasu generała Pedro Arrupe, którego papież Jan Pawel II usunął ze stanowiska, zakon określił swoją misję jako wprowadzanie sprawiedliwości społecznej na świecie.

Nie chce mi się tego komentować, ani relacjonować, zainteresowanych odsyłam do źródła (jest polski przekład pt Jezuici). Powiem tylko tyle - wszystko, co szokuje w wypowiedziach papieża Franciszka i jego współpracowników już tam jest opisane jako "jezuicki mainstream" Jak bardzo byliśmy chronieni w naszym przytulnym zakątku świata przez te wszystkie lata! Teologia wyzwolenia wydawała się jakąś egzotyczną ekstrawagancją podobnie jaki bracia Cardenal SJ w rządzie nikaraguańskiej junty. Tymczasem nawet dzisiejsi jezuici są bardziej sojusznikami marksizmu niż katolickimi duchownymi. Zastanawiam się jak to jest możliwe, że międzynarodowa organizacja działająca także w krajach satelickich ZSRR zignorowała wiedzę z pierwszej ręki o tym czym marksizm jest w praktyce. A może polscy delegaci położywszy ruki po szwam milczeli na wszystkich zgromadzeniach, żeby nie narazić współbraci na dysonans poznawczy, albo za słabo znali języki obce?

Wniosek jest jeden: ilekroć słyszymy jakąś haniebną wypowiedź Mądela, Kramera, Oszajcy czy innego Obirka nie dziwmy się, że mogłaby paść równie dobrze z ust Urbana. Dzisiejsi jezuici są mu ideowo bliżsi niż przeciętnemu katolikowi, o św. Ignacym z Loyoli nie wspominając. Nie dziwi też jad z jakim wspominają Jana Pawła II, w końcu to on podniósł rękę na urząd ich umiłowanego przywódcy, potępił teologię wyzwolenia i przyczynił się do obalenia komunizmu w naszym regionie! 

Nie wiem jak radzą sobie w zakonie ludzie wierzący. Nie przyznają się? Zeszli pod ziemię? Jeśli tacy jeszcze istnieją, nie zazdroszczę im!

P.S.

Wiele lat temu jezuicki periodyk Życie Duchowe zamówił u mnie artykuł (o samotności jako czymś tam), który następnie odrzucił jako niezgodny z antropologią chrześcijańską. W kontekście książki Malachi Martina brzmi to wybitnie humorystycznie. (Artykuł jest publikowany jako pierwszy wpis na tym blogu w 2010 roku)