Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spowiedź Calek Perechodnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spowiedź Calek Perechodnik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 września 2023

Agnieszka Holland i rozliczanie "zła wśród swoich"...

Pamiętam wywiad z Agnieszką Holland sprzed bardzo wielu lat, w którym mówi, że ma świetny pomysł na film na podstawie pamiętników Calka Perechodnika, ale nikt nie jest zainteresowany tematem "zła wśród swoich" Cytuje z pamięci, ale jestem pewna, że takiego sformułowania użyła. O pamiętnikach Perechodnika pisałam na tym blogu. (O "żydowskich sprawcach holokaustu" i ich potomkach z lutego 2018). To wspomnienia Żyda, ktory zgłosił się do policji w getcie, aby ratować swoją d... i nawet pomagał w ładowaniu całej swojej rodziny do pociągu odjeżdzającego do obozu zagłady. Zgadzam się, że temat na film jest super, pomijając wszystko inne, świetny pretekst do rozważań o ludzkiej naturze a i trochę historii mało eksponowanego aspektu holokaustu stanowiło by dodatkową atrakcją.

Pieniędzy na ten pomysł "nikt nie chce jednak wyłożyć". I tu jest pies pogrzebany. Kto to jest ten "nikt" odmawiający pieniędzy na film o "złu wśród swoich", a wykładajacy je tak chętnie na produkcje antypolskie? Czy ten "nikt" nie stoi za międzynarodowym sukcesem p. Holland? Czy ten "nikt" jest jednorodny etnicznie czy też bardziej złożony?

Ktoś mógłby zapytać, dlaczego p. Holland nie zwróci się do środowisk niechętnych "swoim". Przecież cały swiat arabski + Iran nie jest fanem współplemieńcow jej ojca, a nie są to kraje ubogie... To oczywiscie pytanie naiwne, bo taki ruch oznaczałby koniec jej kariery i śmierć (co najmniej) cywilną, a film nigdzie w Europie i Ameryce nie byłby dopuszczony do dystrybucji. Można więc przyjąć z dużą doza pewności, że p. Holland - działając we własnym interesie - swoich nigdy nie rozliczy, ani Żydów pomagających Niemcom w mordowaniu współplemieńców (z własnymi rodzinami włącznie), ani żydowskich komunistów przywiezionych na sowieckich czołgach jako urzędników aparatu terroru do krajów satelickich ZSSR.

P. Holland zawdzięcza "swoim" międzynarodowa karierę i nigdy palcem ich nie tknie. Zamiast tego będzie rozliczać tych, których nienawidzi i którymi pogardza, ale formalnie dzieli z nimi obywatelstwo "naszego nieszczęśliwego kraju". Szczęśliwie dla niej, mamy mnóstwo wrogów - wewnętrznych i zewnętrznych - zawsze gotowych sypnąc kasą na wylanie na nas pomyj.

"Zielonej granicy" na razie nie widziałam - poza dobrze znanymi fragmentami w Internecie - nie będę więc się na jej temat wypowiadać. Obejrzalam natomiast ostatnio "Obywatela Jonesa" i byłam zadziwiona jak słaby i nijaki jest ten film. Temat głodu na Ukrainie widzianego oczami walijskiego dziennikarza, który chce pokazać swiatu prawdę o Związku Sowieckim sprowadzony został do biegania po śniegu i glośnego przeżuwania chleba, jabłka i ludzkiego mięsa (w tym ostatnim wypadku zakończonego wymiotami) przez głównego bohatera przy dźwiękach anielskich głosów chóru dziateczek śpiewajacych okolicznościową pieśń. W Związku Radzieckim "swoich" też nie ma. Są odrażajacy zachodni dziennikarze wierzący w rewolucję i gotowi na wszystkie kłamstwa, żeby ją wspierać, milczący krasnoarmiejcy i sowieccy urzędnicy o słowiańskiej urodzie, którzy ciągle coś żrą.

Przypomina mi to kreskówkę (chyba Disneya) o Anastazji. Tym złym, powodem nieszczęść bohaterki, jej rodziny i całej Rosji, jest... Griszka Rozputin!!! Griszka Rozputin jako demon jest winien stosom trupów, katastrofie ekonomicznej i moralnej ruinie całego społeczeństwa. Lenin nie istniał, o dramatycznej nadreprezentacji "swoich" p. Agnieszki w strukturach aparatu opresji nie wspominając.

Przypominam sobie niejasno "Europę, europę", w której młody Żyd - oportunista przedtawiony jest tak, aby zaskarbić sympatię widowni. Jego przygoda z komunizmem jest w pełni usprawiedliwiona, natomiast polskie dzieci niechętne wobec niego są ukazane jako odrażajace, znacznie bardziej niż niemieccy koledzy bohatera z Hitlerjugend.

W pakcie z diabłem (czyli "swoimi") p. Agnieszki muszą być dwa bardzo wyraźne punkty: a) nie tykać swoich, nie pokazywać ich nawet tam, gdzie ich obecność i zaangażowanie było oczywiste, o jakiejkolwiek winie nie wspominając b) zawsze pokazywać Polaków jako odrażajacych według sprawdzonej recepty "Heimkehr", który również zostal nagrodzony w Wenecji.

P. Holland tak bardzo stara się wywiązywać ze swoich zobowiazań, że nawet w swojej wersji "Dziecka Rosemary" potomkowi Szatana zrobiła wściekle niebieskie oczy, a przeniesieniem akcji z Manhattanu do Paryża zaciera ślad przynaleźności etnicznej jego wyznawców wciągających do swego kręgu męża bohaterki... (pisałam o tym wcześniej: O Rosemary i jej dziecku ze stycznia 2015).





sobota, 3 lutego 2018

Sorry Poland, business is business

Wszystkim, którym opadły szczęki po reakcji Izraela na stwierdzenie oczywistości, że niemieckie obozy nie były polskie, pragnę przypomnieć jak działa żydowska polityka historyczna.
Niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli "Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli go gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu" Ci więc wzięli pieniądze i uczynili jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego (Mt.28, 11-15)
Warto pamiętać, że nienawiść Żydów do Chrześcijan istniała nie tylko na długo przed etnicznymi czystkami II WŚ, ale przed uformowaniem się państwa polskiego. W czasach kiedy żydowscy kupcy zapuszczali się na nasze ziemie po słowiańskich niewolników już nienawidzili Chrystusa i utożsamiali go ze złowieszczym Hamanem z księgi Estery, który planował wymordować Żydów w imperium Perskim. W czasie swojego radosnego święta Purim przywiązywali do krzyża jakieś stworzenie np owcę lub nawet chłopca-goja i znęcali się nad nim jako zastępczym Hamanem- Jezusem, aż wyzionął ducha. Czasem  wykradali hostię celem zbezczeszczenia, albo pastwili się nad krucyfiksem. Naprawdę trudno prostodusznym europejskim umysłem pojąc drogę od Hamana do  Jezusa, brakuje nam talmudycznego treningu.

Patrząc na niektóre zupełnie niewspółmierne reakcje Żydów lub Arabów nabieram podejrzenia, że zwyczaj zawierania małżeństw miedzy pierwszymi kuzynami odbił się niekorzystnie na ich poczytalności i zdrowiu psychicznym w ogóle. A może ta niewiarygodna roszczeniowość, nadpobudliwość i przekonanie, że reszta świata istnieje wyłącznie po to aby im służyć ma jakiś związek z temperamentem? A może to tylko przebiegła taktyka udawania wariata, żeby naiwni Goje zgodzili się na wszystko, aby uniknąć wybuchu szału  i oplucia jadem? Cokolwiek to jest przydaje się w biznesie, zwłaszcza z europejskimi jeleniami pełnymi "chrześcijańskich przesądów" jak trzymanie się prawdy historycznej, uczciwość czy sprawiedliwość.

W dzisiejszym Salonie Dziennikarskim ks. Zieliński opowiedział jak w latach 90-tych podczas wycieczki po Ziemi Świętej arabski kierowca Abdul za każdym razem kiedy podjeżdżał do izraelskiego Check pointu wyciągał spod siedzenia tabliczkę z napisem Biblische Reisen Stuttgart. Na jej widok żołnierze wyprężeni jak struny salutowali i przepuszczali autobus bez kontroli, choć sprawdzali wszystkie inne włoskie, francuskie itp  Kluczem do wyjaśnienia tego fenomenu jest oczywiście biznes. Ofiary obozów i czystek etnicznych nikogo w Izraelu nigdy nie obchodziły. Po wojnie ocaleni z obozów zagłady byli nazywani "mydłem" i traktowani z pogardą. Odszkodowania dostawali wyłącznie od państwa niemieckiego, nigdy od żydowskich organizacji przemysłu holokaustu (vide Holocaust Industry Normana Finkelsteina). Z tą samą pogardą policjanci żydowscy traktowali swoich współbraci w getcie (Spowiedź Calka Perechodnika, Eichman w Jerozolimie Hannah Arendt). Elity żydowskie będą współpracować dokładnie z każdym jeśli można na tym zarobić. Niemcy są faworyzowani, bo dzięki ostatecznemu rozwiązaniu dostarczyli żyły złota, którą można eksploatować do końca świata. My, jako najpoważniejsi konkurenci biznesowi podlegamy najbardziej brutalnej próbie wyeliminowania z rynku.

Mamy jednak asa w rękawie - udział Żydów w komunistycznym horrorze - którego teraz powinniśmy wyjąć, jak słusznie sugeruje prof. Nalaskowski na portalu wpolityce,pl