wtorek, 20 grudnia 2022

O dzielnej niewieście

Niewiastę dzielną któż znajdzie?
Jej wartość przewyższa perły.

Serce małżonka jej ufa,
na zyskach mu nie zbywa;

nie czyni mu źle, ale dobrze
przez wszystkie dni jego życia.

O len się stara i wełnę,
pracuje starannie rękami. (...)

Wstaje, gdy jeszcze jest noc,
i żywność rozdziela domowi,
<a obowiązki - swym dziewczętom> (...)

Przepasuje mocą swe biodra,
umacnia swoje ramiona.

Już widzi pożytek z swej pracy:
jej lampa wśród nocy nie gaśnie.

Wyciąga ręce po kądziel,
jej palce chwytają wrzeciono.

Otwiera dłoń ubogiemu,
do nędzarza wyciąga swe ręce.

Dla domu nie boi się śniegu,
bo cały dom odziany na lata5,

sporządza sobie okrycia,
jej szaty z bisioru i z purpury.

W bramie jej mąż szanowany,
gdy wśród starszyzny kraju zasiądzie.

Płótno wyrabia, sprzedaje,
pasy dostarcza kupcowi.

Strojem jej siła i godność,
do dnia przyszłego się śmieje.

Otwiera usta z mądrością,
na języku jej miłe nauki.

Bada bieg spraw domowych,
nie jada chleba lenistwa.

Powstają synowie, by szczęście jej uznać,
i mąż, ażeby ją sławić:

«Wiele niewiast pilnie pracuje,
lecz ty przewyższasz je wszystkie».

Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno:
chwalić należy niewiastę, co boi się Pana.

Z owocu jej rąk jej dajcie,
niech w bramie chwalą jej czyny.


Kiedy czytam poemat o dzielnej niewieście uświadamiam sobie, że to o mojej babci, Augustynie z domu Adamowicz, urodzonej (najprawdopodobniej) we wsi Adamowce na Wileńszczyźnie pod koniec XIX w. 

Wysłano ją w młodości do bogatych krewnych w okolice Petersburga w charakterze pomocy domowej. Nauczyła się tam sztuki kulinarnej i prowadzenia domu w wersji tak eleganckiej, że przez resztę życia stanowiła niedościgly wzór dla sąsiadek. Tam też poznała dziewczynę terminującą w zawodzie krawcowej, która pokazała jej podstawy tego fachu. Czytać nauczyła się sama z książeczki do nabożeństwa. Za cokolwiek sie wzięła osiągała bieglość niedostępna innym... 

Była pierwszą panną we wsi zarówno pod względem urody jak i umiejętności. Szczęścia w milości jednak nie zaznała, gdyż nie mogla poślubić chłopaka, którego pokochała (ze wzgledów dla mnie niejasnych). Dopiero w okolicach trzydziestki wyszła za mojego dziadka, Franciszka, i urodziła mu pięcioro dzieci. Oboje byli ludźmi prawymi, zdolnymi i kompetentnymi, bardzo szanowanymi przez sąsiadów, ale ich malżeństwo nie należało do udanych... 

W moich wspomnieniach z dzieciństwa babcia robiła wrażenie bardzo surowej i chłodnej, żeby nie powiedzieć niezdolnej do miłości. Faktem jest, że ze wszystkich swoich dzieci kochala naprawdę tylko najmłodszego syna, a w każdym razie jemu jedynemu tę milość okazywała.

Babcię złamała repatriacja, to znaczy wykorzenienie, i przeniesienie w obce środowisko (na Górny Śląsk), gdzie nigdy nie poczuła sie dobrze. Po śmierci dziadka mieszkała na zmianę u rodziny ukochanego syna i córki, której nie poznawała, czyli mojej mamy. Nie lubiła też jej dzieci, które tę niechęć odwzajemniały w pełni (niech im Pan Bóg wybaczy).

Im jestem starsza tym bardziej rozumiem, co ta kobieta przeszła w ostatnich latach swego życia i jak musiala się czuć. Żałuje, że nie miałam szansy jej poznać, kiedy jeszcze była w sile wieku i w swoim naturalnym środowisku. Prawdopodobnie byśmy się nie zaprzyjaźniły, ale i tak czuję z nią silny związek, gdyż większość swoich talentów jej zawdzięczam...


Portret matki (czyli mojej babci) malowany przez syna, Olgierda



Portret ojca (czyli mojego dziadka Franciszka) malowany przez syna, Olgierda


poniedziałek, 19 grudnia 2022

Litwo, ojczyzno moja, czyli sentymentalna podróż palcem po mapie.

Nie wiem dlaczego obejrzałam na YouTube filmik młodej Rosjanki wracającej do domu z Budapesztu przez Warszawę i Mińsk. Dziewczyna nie z mojej bajki, ale na swój sposób sympatyczna, więc bez trudu rozumiałam jej emocje. 

Mińsk, podobnie jak autorce nagrania, wydał mi czystym, ładnym miastem, ale najbardziej podobał mi sie brak rowerów, hulajnog i innych pojazdów na szerokich chodnikach reprezentacyjnych ulic. Przez chwilę wyobraziłam sobie jak bosko byłoby spacerować po takim mieście i ogarnęła mnie irytacja na nadgorliwość naszych umiłowanych przywódców, którzy przez nieprzemyślaną reakcję na fałszerstwa wyborcze Łukaszenki, popchnęli go w objęcia Putina, co będzie bardzo trudno odwrócić, jeśli to w ogóle możliwe.

Ponieważ podróż do kraju przodków chwilowo jest dla mnie nieosiągalna odbyłam ją palcem po mapie.


Na tej zaznaczyłam (od lewej) Postawy, stolicę powiatu, Woropajewo, Kozłowszczyznę, Mosarz i Głębokie. Te nazwy padały tak często w opowieściach moich rodziców, że stały sie częścią także moich wspomnień.


Tutaj zaznaczona jest wieś Łaszuki, gdzie urodziła się i wychowała moja Mama. Dom nad rzeką znalazl się pod wodą, gdy ludzie radzieccy zrobili zalew widoczny na zdjeciu satelitarnym. Kiedy wyobrażę sobie te lasy, jeziora i krystalicznie czyste powietrze, o którym tyle słyszałam, żałość jakowaś wzbiera w mojej duszy.


A tu droga z Łaszuków do kościola w Mosarzu (ok. 8 km), dokąd zmierzali co niedziela (na czczo ze względu na post eucharystyczny) katolicy ze wszystkich okolicznych wsi.





Tak wygląda sam kościół św. Anny i jego otoczenie ...


... a tak cmentarz.


Wieś Łaśkie, skąd pochodził mój Tata położona jest nieco na południe od Kozłowszczyzny, gdzie urzędowal, jako sołtys gromadzki, mój dziadek, Witalis. Lokalny wesołek, Władźka Łaszukouski, żartował, że ksiądz mówi na mszy "Święta Maryjo, z Łaśkich pełno!", a on się rozgląda i nie widzi nikogo...


Na czerwono (od lewej) Łaszuki i Adamowce, czyli wieś skąd pochodziła moja babcia Augustyna.
Na zółto, bliżej Adamowców, Murzy, jak sama nazwa wskazuje zamieszkane przez Tatarów. Dalej Szczotki, których mieszkańcy byli pośmiewiskiem okolicy gdyż pozbawieni lasów w sąsiedztwie, kiedy dotarli wreszcie do jakiegoś zagajnika zbierali wszystko, co popadło, łącznie z tzw. psiankami.


Z zaznaczonej na zielono wsi Prusy moi dziadkowie ze strony mamy przenieśli sie do Łaszuków (na czerwono), a dziadek Franciszek został tam soltysem, co nie bylo łatwym zajęciem w czasie wojny i okupacji...




Młyn koło Kozłowszczyzny, za pomocą którego rządca hrabiego Tyszkiewicza, Stankiewicz, zalewał łąki nad rzeką...


A tu odtworzony z pamięci (przez wujka Olgierda) wieczór muzyczny w domu dziadków w Łaszukach. Babcia na pierwszym planie, dziadek po prawej w głębi ( z wąsem), chłopak z gitarą na środku to wujek Janek, po prawej Eryk, a dziewczyna z grubym warkoczem to moja mama....

Nikt z nich już nie żyje. Pierwszy umarł Janek w wieku 25 lat na gruźlicę przywiezioną z zesłania na przymusowe roboty, potem dziadkowie śmiercią naturalną, Eryk w wypadku w kopalni Wujek, Olgierd na serce i w końcu mama też na serce, bo nie chciala już żyć.

Zapamiętany (też przez wujka Olgierda) krajobraz stron rodzinnych.


Babcia Augustyna i dziadek Franciszek 


Bardzo niewyraźny portret dziadka Witalisa, który wisi u mnie w domu (ramę odnowiłam od czasu tego zdjęcia).

Litwa w tytule wpisu to w istocie Białoruś moich przodków, bo przecież nie sowiecka, ani ta pod rządami Łukaszenki, z którą nie mam dokładnie nic wspólnego. A jednak mi żal, że jest dla mnie niedostępna...
 

niedziela, 27 listopada 2022

O wolności człowieka (z rozdrażnieniem)

Niedziela zakłócana od przedświtu przez toksycznych sąsiadów. Jestem niewyspana i rozdrażniona, a co gorsza nurtuje mnie pytanie, dlaczego Bóg działa bardzo wyraziście w życiu jednych ludzi, a w przypadku innych trudno się doszukać jakiś tego rodzaju działań w perspektywie ponad pól wieku. (Nie jestem oczywiscie ani taka niewdzięczna, ani zaślepiona, żeby nie zauważyć powołania do życia i podtrzymywania tegoż oraz wielu codziennych darów umozliwiajacych przetrwanie w miarę dobrej kondycji psychicznej) 

Słyszałam dziś na mszy pieśń adwentową, której nie znam. Było coś tam o z dawna wyczekiwanej czy też żądanej dziewicy Maryi. Przyszła mi do głowy myśl -  obawiam się heretycka - że możnaby zrozumieć, że oferta archanioła Gabryjela była wystosowana do wielu dziewic przed nią, ale się nie zgodziły, dopiero dzięki jej "fiat" Słowo stało się ciałem...

Jeśli więc wszechmogący Bóg czeka na zgodę człowieka, aby zrealizować swój odwieczny plan, to co się dziwić, że to co mogło się zdarzyć w moim życiu nigdy się nie zdarzyło gdyż zawiódł element ludzki, który mial brać w tym udział!

Pytanie, czy to tylko element ludzki, czy też wróg, który nadzwyczaj sprawnie tym elmentem się posługuje? Ten nie zna ogrniczeń czasowych ani przestrzennych. Nawet nie mogę marzyć o zamieszkaniu w cichym domku pod lasem, bo godzinę po przeprowadzce analogiczny zestaw toksycznych sąsiadów by się zmaterializowal w zasięgu słuchu i wiele innych specyficznych dla tego rodzaju lokalizacji atrakcji na dodatek!

poniedziałek, 14 listopada 2022

Intelektualny klimat naszych czasów

Zajrzałam na konto twitterowe Barbary Pieli a tam link do artykulu Brian Nguyen nie uszanował konstytucji i został Miss Greater Derry (na portalu PatrzMy.pl), którego obszerne fragmenty zamieszczam.
W USA od 1987 roku odbywa się konkurs piękności Miss Greater Derry, w którym mogą brać udział wszystkie osoby w wieku od 17 do 24 lat. Konkurs jest lokalną imprezą, ale ma status pozwalający zwycięzcom na udział w ogólnokrajowym konkursie Miss America. 8 listopada w New Hampshire odbyły się tegoroczny festiwal kobiecej piękności i zwycięzcą okazał się transpłciowy Brian Nguyen. Szczęśliwy miss podzielił się swoją radością na Instagramie:



Jestem zachwycona, że jestem PIERWSZĄ transpłciową kobietą, która została lokalną posiadaczką tytułu Miss America i mam nadzieję, że wszyscy będą dumni i jako pierwsza wejdę na scenę Miss America. Jestem Brían Nguyen, twoja panna Greater Derry 2023.

Rozstrzygniecie konkursu spotkało się z wieloma komentarzami w mediach społecznościowych, z czego większość, łagodnie mówiąc, nie była przychylna świeżo wybranemu miss. Co ciekawe na zwycięzcy suchej nitki nie zostawiły nawet feministki:


Zwycięstwo Nguyen zbiegło się z głośnym wyrokiem sądu, dosłownie kilka dni wcześniej sąd w San Francisco orzekł, że konkursy piękności kobiet nie są prawnie zobowiązane, by dopuszczać do udziału w zawodach mężczyzn identyfikujących się jako osoby transpłciowe. Sprawa została wniesiona do sądu przez transeksulnego aktywistę Anitę Greek, złożył on pozew przeciwko Miss Stanów Zjednoczonych Ameryki po tym, jak zakazali mu udziału w konkursie w 2019 roku.

W orzeczeniu sąd stwierdził, że narzucanie udziału transpłciowych uczestników w kobiecych konkursach piękności, stanowi naruszenie prawa kobiet do wolności słowa, poprzez zmuszanie ich do przyjmowania z góry narzuconych definicji piękna i kobiecości. Ponadto sąd podkreślił, że pierwsza poprawka do konstytucji daje organizatorom możliwość wyrażania własnej opinii i reguł organizacji, a specyfiką konkursów piękności jest to, że mają na celu „wyrażenie idealnej wizji” amerykańskiej kobiecości.

Po ożywionej dyskusji w redakcji PatrzMY.pl postanowiliśmy, że nie pogratulujemy zwycięzcy tytułu, ponieważ szanujemy wyroki sądu i konkurs w naszej opinii nie tylko łamał prawo i konstytucję, ale był „ustawiony”, co zresztą widać na załączonej zbiorowej fotografii uczestniczek.


A tu komentarz obrazkowy Barbary Pieli do klimatu inelektualnego naszych czasów i Święta Niepodległości przy okazji. Nic dodać nic ująć!




czwartek, 3 listopada 2022

Droga Hartmana, czyli od żebrania pod KULowską stołówką do plucia na Kościół i Polaków

 U Gadowskiego na twiterze takie coś:

Nie jest to pierwsze ani ostatnie przekroczenie wszelkich granic przez to zaburzone indywiduum (np. promowało kazirodztwo). Nie jest to jedyne  w naszym życiu publicznym toksyczne indywiduum, ktorego aktywność ogranicza sie do epatowania zlymi emocjami. Znacznie ciekawsze wydaje mi się, jak to się stało, że ktoś taki jest profesorem etyki na UJ i dzięki temu ma możliwość wypowiadania się "jako autorytet".

Pamiętam tego osobnika jak się sępił pod KUL-owską stołówką tzn czekał pod kopertą, do której wrzucalo się bloczki na obiad (kiedy ktoś nie korzystał). Zupa i chleb byly dostępne dla wszystkich studentów za darmo, drugie trzeba bylo kupić lub dostać w charakterze "stypendium obiadowego" z racji trudnej sytuacji materialnej rodziny. W latach 80-tych minionego wieku Hartman nie brzydził się jeszcze chrześcijaństwem na tyle, żeby studiować na katolickim uniwersytecie, gdzie wymagano świadectwa chrztu i ukończenia nauki religii.(Zrobiono dla niego wyjątek z racji "dialogu z judaizmem"?) Nie wstydzil się też żebrać pod stołówką zamiast, jak wiekszość, pójść na zupę z chlebem.

Profesorowie KULu, którzy go uczyli i studenci, którzy fundowali mu obiady - wyhodowali gada na swym łonie. Jak to się stało, że zrobil karierę na UJ jest dla mnie tajemnicą. Jedyne wyjaśnienie, które mi przychodzi do glowy to przynależność do wiadomej mniejszości etnicznej albo powiązania z "zakonem synów przymierza". O jakie przymierze może chodzić w przypadku ateisty nie mam pojęcia...

Niestety to kolejna ilustracja niejasnych mechanizmów promocji ludzi w sposób oczywisty nie dorastajacych do stanowisk, na które zostali wyniesieni. Co gorsza cokolwiek ten pajac jeszcze wywinie "środowisko akademickie" nie zauważy w tym nic zdrożnego... Ohyda!

P.S.

Czy na UJ nie ma obowiazkowych badań lekarskich co pewien czas?



piątek, 30 września 2022

Jak małą mądrością świat jest rządzony...

Słucham sobie Word Over - programu informacyjnego EWTN - przy robieniu obiadu i czego się dowiaduję? Otóż w USA, po unieważnieniu Roe v. Wade, tamtejsze lewactwo dostalo pierdolca i demoluje "pregnancy centers" (tzn. ośrodki pomocy ciężarnym kobietom w trudnej sytuacji), a państwo nie robi nic, żeby te akty terroryzmu ścigać. Wiceprezydent Kamala Harris właściwie publicznie je popiera i do nich nawołuje! W tym samym czasie osoby winne zbrodni modlitwy przed aborcyjnymi mordowniami są natychmiast aresztowane i wsadzane do pierdla. Dodajmy do tego tzw. drag queens rozkraczające się i podrygujące przed dziećmi w wieku przedszkolnym - eventy ochraniane przez zbirów z antify na wypadek protestów -  oraz regularne napady czarnych na sklepy i mamy pełny obraz światowego hegemona, stróża demokracji na całym globie.

Znalezione na koncie Gavina Ashendena. Pierwsza osoba to senator Elisabeth Warren (o ile dobrze pamiętam), która "subiektywnie" jest Indianką, druga chyba Kamala Harris (choć wygląda za młodo), a trzecia Michelle Obama. Dalej raczej wiadomo.

Wydawałoby się, że każdy konkurent do tego tytułu ma zadanie dziecinnie proste - zaproponować ludziom normalność i bezpieczeństwo, czym natychmiast uzyskałby sympatię i poparcie wśród ogółu mieszkańców. A co robi ten konkurent znaczy Putin (mówiąc umownie) - rozpętuje wojnę na Ukrainie w typowo ruskim stylu tzn. mordując, gwałcąc i grabiąć skromne mienie mieszkańców. Gorzej, twitter pełen jest filmów ruskich powołanych do wojska, którzy traktowani są niewiele lepiej niż Ukraińcy. Zero przeszkolenia,  w śpiwory i lekarstwa (w tym podpaski i tampony w charakterze opatrunków) mają się zaopatrzyć sami, armia zapewnia tylko broń. Jak ta broń wygląda też można zobaczyć na zamieszczonych filmach - zardzewiałe kalasze i inne zabytki techniki, które dobrze sprawdzaly się w czasie I WŚ przy ataku na bagnety. Nie dziwi, że kaźdy, kto ma wybór ucieka gdzie się da. W małych republikach jak np Dagestan wybuchają regularne zamieszki - rodziny nie chcą oddać swoich mężczyzn bez walki. Problem niewielkich narodów wchodzących w skład FR jest rzeczywiście poważny, bo np. takich Tuwieńców (mieszkańcow Tuwy w Azji Centralnej) jest ogółem 250 000. Nietrudno sobie wyobrazić, co będzie kiedy wszyscy w miarę sprawni mężczyźni pójdą na front. Ilu wróci?

Na ideologiczne szaleństwo zachodu Rosja odpowiada skrajnym barbarzyństwem i pogardą wobec wlasnych obywateli. Tymczasem byłe republiki sowieckie Azji Centralnej przeorientowują sie na Chiny. W Kirgistanie za zaciągnięcie sie do armii rosyjskiej grozi 10 lat więzienia. Tenże kraj wzorem Kazachstanu  rezygnuje z cyrylicy, lokalny język ma być zapisywany alfabetem łacińskim. Trochę dziwi, że tym muzulmańskim państwom nie przeszkadza los Ujgurów - wspołwyznawców - w komunistycznych Chinach.

Papieżowi też nie przeszkadza los katolików w kraju środka, ani proces 90-letniego kardynała Zena przed komunisycznym sądem. Watykan ma ważniejsze sprawy na głowie - Synod o synodalności. We wspomnianym programie World Over prezentowane są materiały graficzne Synodu, które jak zauważył komentator, mogłyby wyjść spod ręki ucznia szkoły podstawowej. Treść jest jeszcze bardziej infantylna niż strona wizualna, a co gorsza zmierza w łatwym do przewidzenia kierunku. Odchodzenie od nauki moralnej Kościoła na korzyść "inkluzywności"...

W rozmowie z Ziemkiewiczem w TV Republika prowadzący wspomina jakiś artykuł w swiatowej prasie o politykach niemieckich. Żaden z nich na podstawie swoich kwalifikacji zawodowych nie zostałby nawet zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną w resorcie, którym zarządza. Wszyscy, łącznie z sędziami trybunalu konstytucyjnego są po prostu aparatczykami partyjnymi, a tych skrajnie nieudacznych jak Ursula van der Jeleń (poprzednio minister obrony) przerzuca się na unijne stołki...

Jeleń z tej Ursuli niebywały. W jakimś wywiadzie oświadczyła, że jeśli Włosi wybiorą nie tak jak trzeba, to będą potraktowani jak Polska i Węgry - narzędzia są. Tak poinstruowani wloscy wyborcy dali wyraz swoim uczuciom oddając głos na ugrupowanie Giorgii Meloni (Bracia Włosi) i mniejsze partie z koalicji centro-prawicowej...  Były premier Renzi zdobył się na gest ogłaszając publicznie, że jakkolwiek Meloni jest jego konkurentką, to nie można nazwać jej faszystką, ani zagrożeniem demokracji...  Włosi zdają się mieć normalniejszą opozycję niż my, niestety...

Tymczasem nasze rodzime elity specjalnej troski się ostatnio rozdokazywały. Zaczęło się od Ochojskiej wzruszonej losem Senegalczyka o dwóch fakultetach i 7 językach, który miniony rok spędził w Rosji na wizie studenckiej. Cała jego duszaszczypatielna historia o prześladowaniach sypnęła się po sprawdzeniu materiałów zamieszczonych na serwisach społecznościowych... Jeszcze łzy nam nie obeschły po męczęńswie Mballo - Ochojskiego, a już Hartman z UJ postanowił przebić dokonania sławnej z dobrego serduszka europosłanki, w końcu jest profesorem etyki...

i jeszcze ten styl ...

Niezawodna Klara Soltan odniosła się do tych rewelacji:


Róznica poziomu między zacietrzewionym pajacem - profesorem - a rozsądną i zorientowaną osobą jest niebotyczna.

Tymczasem, kiedy jeszcze nasze ręczniki używane do ocierania oczu (pod wpływem wieści o torturach łapami szajki morderców) schły na sznurze, Radek-Zatłuszczony-Łeb-Sikorski błysnął przenikliwym komentarzem - w końcu to rasowy dyplomata, w świecie bywały. Podziękował USA za zniszczenie ruskiej rury na twitterze. Ruscy natychmiast podchwycili jako dowód rzeczowy, aż Biały dom musiał wystosować dementi...


Prezydent Przemyśla napisał apel do parlamentarzystów, żeby stworzyli przepisy uniemożliwiające ukraińskim oszustom nadużywanie naszej gościnności. Wedlug jego relacji cale autobusy przyjeżdżają z wycieczkami rzekomych uchodźców zaopatrzonych w instrukcję gdzie się zgłosić po polskie świadczenia socjalne, stoją w kolejkach w odpowiednich urzędach, a nastepnie odjeżdżają tymi samymi autobusami za wschodnia granicę... Dlaczego Braun organizuje swoje demonstracje w Warszawie nie mam pomysłu. W Przemyślu ludzie wydają się mieć pełniejszą wiedzę na temat całokształtu zjawiska...


Patrząc jak małą mądrością świat jest rządzony, można dojść do przekonania, że nie tylko u nas wybierani demokratycznie politycy są od robienia cyrku, faktyczną władzę sprawuje ktoś inny...
Jeżeli jednak ten ktoś wpakuje nas - wbrew naszemu interesowi narodowemu - w jakąś awanturę bliskowschodnią po stronie Izraela, przeciw Iranowi, to mam nadzieję, że się przeliczy...


poniedziałek, 19 września 2022

O aborcji i "produkcji ludzi"

Kiedy byłam dzieckiem - chyba w przedszkolu lub pierwszych latach podstawówki - ciągle sprawdzałam czy bije mi serce. Doprawdy nie pamiętam dlaczego. Być może usłyszałam gdzieś, że dopóki bije serce, człowiek jest żywy. Może byłam zaniepokojona faktem, że od takiego niewielkiego organu tyle zależy, miałam jakieś przeczucie kruchości ludzkiego życia albo usłyszałam jakąś historię, w której umarło dziecko. Na prawdę nie mam pojęcia. Natomiast dobrze pamiętam myśli, które temu towarzyszyły. Ponieważ ewidentnie byłam zaniepokojona perspektywą śmierci, próbowałam się pocieszać, że jeśli nawet umrę to przecież znowu mogę urodzić się moim rodzicom i zacząć od nowa. Coś jakby pierwsza próba się nie powiodła, więc podejmę drugą... Niestety po chwili pojawiała się myśl, że jeśli rzeczywiście umrę, a moim rodzicom urodzi się dziecko to nie będę to ja, tylko ktoś zupełnie inny! 

Rozumiałam to już jako dziecko, więc ze zdziwieniem słucham dorosłych osób broniących aborcji tak, jakby nie rozumiały prostego faktu, że ludzie są niepowtarzalni. Np uzasadniają wybór jakiejś kobiety, że była młoda i nie mieli jeszcze z mężem/chłopakiem własnego mieszkania. Innymi słowy wydaje się im, że pozbycie się "ciąży" z powodu "braku odpowiednich warunków" i "poczekanie z tym" do czasu kiedy warunki będą odpowiednie oznacza, że rzecz (tzn. urodziny dziecka) zostaje po prostu odwleczona w czasie tzn. Jasio rodzi się w roku 2015 zamiast w 2008 i o co tyle krzyku!

Pulchny, wesoły Jasio owszem urodził się w 2015 i dał się we znaki rodzicom nieustannym darciem się w nocy w pierwszych tygodniach, ale w 2008 miała przyjść na świat wrażliwa, marzycielska Małgosia obdarzona wielkim talentem muzycznym. Małgosia o twarzy w kształcie serca i wielkich jasnych oczach nie zobaczyła światła dziennego. Nikt nie zobaczył jej nieśmiałego uśmiechu ani nie usłyszał czystego, wysokiego głosu, nie miała szansy napisać ani zaśpiewać swoich ballad...

Nie, to nie jest jak z kupowaniem mebli - teraz nie mam gdzie postawić, więc poczekam aż dorobię się mieszkania. Nawet jeśli to będzie inny model rozkładanej sofy, szafy czy fotela, to zapewne będzie równie ładny i funkcjonalny, a może nawet bardziej...

Oglądałam kiedyś film o "produkcji dzieci" na Ukrainie. Jakaś para z Kanady lub USA zamówiła sobie dzidziusia. Surogatka - Ukrainka mieszkała gdzieś w rejonie Donbasu. Zdecydowała się na urodzenie dziecka obcym ludziom dla pieniędzy (bardzo trudne warunki życia na terenie zniszczonym działaniami wojennymi - rzecz działa się po 2014). Czy to na skutek złych warunków, stresu czy słabego zdrowia dziecko urodziło się przedwcześnie i wymagało extra wysiłku, żeby normalnie się rozwijać, Zleceniodawcy więc uznali towar za wybrakowany i nie odebrali dziewczynki z kliniki. Nieszczęsna krucha istotka wymagająca więcej miłości i uwagi została sama na świecie zdana na opiekę państwową, której jakość każdy może sobie wyobrazić.

W filmie pokazana jest wzruszająca więź porzuconej dziewczynki z jedną z pielęgniarek, która zapewnia, że dziecko będzie zupełnie normalne, jeśli poświęci mu się trochę czasu na ćwiczenia i kontakt. Niestety kobieta zmieniła miejsce pracy i rzadko może odwiedzać dawną podopieczną, zaapelowała więc do "niedoszłych rodziców", aby wzięli dziecko, za którego powołanie do życia są odpowiedzialni. Zleceniodawcy, o ile pamiętam uznali, że postąpili słusznie, skoro zamówiony towar nie odpowiadał ich oczekiwaniom.

Dokładnie wszyscy komentujący ten material byli wstrząśnięci, przy czym zupełnie nie padały argumenty natury religijnej. Nikt nie kupił zapewnienia zleceniodawców, że "tak jest lepiej". Komu? Bo na pewno nie porzuconemu dziecku!!! Widać jasno, że większość ludzi - niezależnie od tego czy są wierzący czy nie - rozumie, że człowiek nie jest towarem, który się produkuje na zamówienie i odrzuca, jeśli nie spełnia oczekiwań. Dokładnie tych samych argumentów można użyć w dyskusji o moralnej dopuszczalności aborcji eugenicznej, która niedawno przetoczyła się przez nasz kraj w związku z wyrokiem TK.

Matka trojga synów, z których najstarszy ożenił się niedawno, skarży się jak wiele trudu kosztowało ją ich wychowanie, gdyż dwóch cierpiało na celiakię i nie mogło jeść zbóż w żadnej postaci... Teraz już nie podjęłaby takiego trudu. Jedna z koleżanek włącza się do rozmowy z wyraźną emocją powtarzając, że aborcja powinna być dopuszczalna, a in vitro refundowane... 

Mam wrażenie, że te kobiety nie słyszą co mówią lub nie zdają sobie sprawy ze znaczenia swoich słów. Czy badania prenatalne mogą wykryć celiaklię? Nie wydaje mi się. USG czasem nie jest w stanie ustalić czy dziecko ma twarzoczaszkę czy nie! Decyzje o "terminacji ciąży" podejmowana jest jedynie na podstawie przypuszczenia, że "płód jest zdeformowany". W wielu przypadkach, kiedy kobieta się na to nie decyduje, rodzi zdrowe dziecko!!! W przypadku celiakli "aborcja" musiała by nastąpić na wiele tygodni lub miesięcy po urodzeniu, dopiero kiedy choroba się ujawni i zostanie zdiagnozowana!!!

Słyszałam kiedyś dowcip, że szczytem postępu jest zafundować sobie ciążę z in vitro, a następnie dokonać aborcji. Myślę, że dobrze podsumowuje absurdalność obu postulatów. Obie procedury mają tę cechę wspólną, że traktują dziecko jako towar - zamówiony lub niechciany. Dzieci istnieją nie po to by uszczęśliwiać rodziców - to jedynie efekt uboczny (jeśli zachodzi) - mają swoją, nie związaną z rodzicami, misję do wypełnienia w życiu i potrzebne do tego celu wyposażenie genetyczne. Natomiast do misji rodziców należy im pomóc przeżyć wczesny etap rozwoju i wychować w miarę swoich możliwości. Bóg daje im szansę, kładzie przed nimi życie i śmierć, dobro i zło, i zostawia wolność.

Ta wolność niestety jest często używana do wyboru zła, którego wielu już nie odróżnia od dobra. Jeśli kogoś nie przekonują argumenty etyczne, może powinien spojrzeć na problem z punktu widzenia czysto eugenicznego (lub ekonomicznego). Jaki sens ma zabijanie ludzi, którzy już się poczęli (np. na skutek nieodpowiedzialności młodych i zdrowych) i najprawdopodobniej sami będą zdrowi i silni, a jednocześnie inwestować grube miliony w produkcję ludzi z dużym prawdopodobieństwem obarczonych wadami genetycznymi. Parafrazując słowa kandydatki PO na prezydenta (jeśli by natura chciała przekopu Mierzei Wiślanej, to by go sama zrobiła) można powiedzieć, że jeśliby natura chciała aby z materiału genetycznego jakiejś pary powstał nowy człowiek, to by się począł w sposób naturalny... Jeśli tak się nie może stać, to najwyraźniej są bardzo poważne przeciwskazania... 

Pycha szatańska w czystej postaci rzuca wyzwanie naturze "wielkich rzek zmieniając bieg"  jak Sowieci lub próbując decydować kto powinien żyć, a kto nie (albo jakiej powinien być płci). To Darwin już nieaktualny? A słyszałam, że jego teoria wciąż obowiązuje, a odstępcy karani są utratą pracy i anatemą środowiska! Więc co tym z doborem naturalnym?

Ktoś mi zarzuci, że jako osoba niezamężna i bezdzietna nie powinnam się wypowiadać na tematy zupełnie mnie nie dotyczące. Takiemu komuś odpowiadam: właśnie dlatego, że patrzę z dystansu i bez emocji widzę jasno, ostro i jednoznacznie. Chciałabym mieć podobną jasność w sprawach własnego życia!!!