W złą godzinę zadałam pytanie, gdzie podziali się ci wszyscy aktywiści od praw człowieka dziwnie obojętni na los Ukraińców. Otóż okazuje się, że działają cały czas. Ich czułe serduszka uchwyciły się cudzoziemskich studentów zmuszonych opuścić Ukrainę.
Można by zapytać dlaczego akurat ta grupa ludzi zasługuje na szczególne współczucie Europejczyków. Oczywiście pytanie jest zbędne - widać wyraźnie, że ktoś z bardzo czytelną agendą rzecz organizuje i finansuje.
W zaistniałej sytuacji jest to po prostu dywersja. Ludzie za miedzą giną, tracą dach nad głową i dorobek całego życia, ale nie są kolorowi więc się nie liczą. Współczucie Europejczyków oraz wysiłek finansowy i organizacyjny należy się szemranym indywiduom wykorzystującym chaos na granicach by nielegalnie wjechać do bogatych zachodnich krajów i za pomocą wyuczonej historii dostarczonej przez emigranckie fora wyłudzić nienależny socjal.
Każdy, kto zwróci uwagę na absurdalność sytuacji ten rasista. Z jakichś niepojętych względów wszyscy się boją tej etykiety tak bardzo, że wolą narażać stabilność społeczną i ekonomiczną swoich krajów. W konkurencji o współczucie i realną pomoc prawdziwi uchodźcy przegrywają z fałszywymi, tak jak zły pieniądz wypiera z rynku dobry.
Jestem szczerze zdegustowana tym tematem, ale to, co znalazłam dziś na twitterze, uznałam za na tyle istotne, aby tu w całości zamieścić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz