Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiewiórki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiewiórki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 marca 2026

Pierwszy dzień wiosny

 Przyszła wiosna i nie ma na to rady. Oto niezbite dowody:


Wiewiórka znosi kawałki kory, aby wyścielić nimi gniazdo, a wszystko to w parku na Kolejowej w samym centrum miasta. Jeśli urodzi tam młode, będą miały "trudne dzieciństwo". Już się martwię, że mogą nie przeżyć, jak nasz nieszczęsny, osiedlowy jeż.


Krokusy absolutnie wszędzie "w kwiecie wieku", znaczy rozkwitnięte i zachwycają.


Kurki wodne pływały parami od jakiegoś czasu, a teraz niektóre już siedzą na jajach (ta na zdjeciu akurat nie) wydając charakterystyczne dźwięki, żeby pan małżonek wiedział, gdzie dostarczać aprowizację. 

Wysoki poziom wody w Ślęzie, sprawia, że trzciny są w dużej częsci pod wodą, więc ptaki są dość widoczne, a wrony nie śpią. Poza tym psy spuszczone ze zmyczy nad samą wodą mogą spłoszyć matki wysiadujące. 

Ciężkie jest życie neurotyka, który zawsze widzi oczami wyobraźni wszystko, co może pójść nie tak w najbardziej sielankowej sytuacji...

A tu argument ostateczny: para nurogęsi - jak co roku o tej porze - odpoczywa na rzece Ślęzie podczas przelotu na północ. Widziane były dzisiaj!

Od siódmego marca nie mam smaku, a raczej jest on niekompletny. Surowe owoce są prawie niejadalne, słodycze nie słodkie, a pieczywo zamieniło się w trociny. Widzę jasno, że jestem leczona z łakomstwa i zaproszona do poważnego potraktowania Wielkiego Postu...

niedziela, 18 stycznia 2026

Wiewiórki, obrazy i inne dylematy

 


To mój widok z okna zarejestrowany w piątek przy kawie. W centrum Wrocławia! Wiewióry czegoś nie śpią tej zimy! Futerko niby zimowe, szarawe, ale duch niespokojny...


Wrzucając zdjęcia obrazów z ostatniego czasu na whatsappa dla ludzi z roku  przypomniałam sobie, że nie zamieściłam najnowszego - tzn sprzed paru miesięcy - na blogu. Oto on:


To oczywiście eksploatacja pomysłu pt "obraz w obrazie". Posłużyłam się gipsową głową (moim autoportretem) i tkaniną, a ściślej mówiąc mozaiką z kawałków tkanin, którą przerobiłam na obraz:

Podobieństwo co prawda znikło i z rzeźby i z tkaniny, ale nie oto chodziło! Nie jestem szczególnie zadowolona z tego dzieła i chyba przerabianie tkanin (tzn swoich starych prac) na obrazy nie jest tą drogą, która mam ochotę pójść...

Poszłam dziś do dominikanów. Dziwnie sie czułam po 6-letniej przerwie (w mszach niedzielnych, w tygodniu parę razy zdarzyło mi sie tam być). Celebransa nie znam i bardzo dobrze. D..y nie urywa (w końcu nie oto chodzi), ale przynajmniej się nie zirytowałam...

W kącie pokoju 30 paneli z korka ekspandowanego grubości 3cm. Każdy waży ok. 5 kg i coraz bardziej jasne dla mnie jest, że na klej się nie utrzyma. Trzeba wiercić i kołkować. Zimny pot mnie oblewa, bo nie mam detektora kabli pod napięciem i nigdy nie wierciłam w suficie. Poza tym, czy tak podziurawiony korek (i sufit) będzie lepszą izolacją akustyczną niż sufit niepodziurawiony i bez korka?

W poniedziałek mają przywieść pistolet i klej, a ja wciąż jeszcze nie podjęłam decyzji... Kiedy pomyślę, że muszę ponosić takie koszty i podejmować taki wysiłek oraz ryzyko, bo jakiemuś debilowi nie chciało się podłożyć chociażby najcieńszej warstwy izolacyjnej pod panele podłogowe, ani nawet przykryć ich dywanem /wykladziną, to moglabym zabić. 

Nie wspominam już co zrobiłaby z osobą, która taki lokal wynajęła rosyjskojęzycznym, aby uruchomili tam produkcję, uprawiali jogging i "uczyli sie grać na gitarze elektrycznej"...

Co zrobiłabym z samymi najemcami też nie napiszę...