Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 stycznia 2026

Wiewiórki, obrazy i inne dylematy

 


To mój widok z okna zarejestrowany w piątek przy kawie. W centrum Wrocławia! Wiewióry czegoś nie śpią tej zimy! Futerko niby zimowe, szarawe, ale duch niespokojny...


Wrzucając zdjęcia obrazów z ostatniego czasu na whatsappa dla ludzi z roku  przypomniałam sobie, że nie zamieściłam najnowszego - tzn sprzed paru miesięcy - na blogu. Oto on:


To oczywiście eksploatacja pomysłu pt "obraz w obrazie". Posłużyłam się gipsową głową (moim autoportretem) i tkaniną, a ściślej mówiąc mozaiką z kawałków tkanin, którą przerobiłam na obraz:

Podobieństwo co prawda znikło i z rzeźby i z tkaniny, ale nie oto chodziło! Nie jestem szczególnie zadowolona z tego dzieła i chyba przerabianie tkanin (tzn swoich starych prac) na obrazy nie jest tą drogą, która mam ochotę pójść...

Poszłam dziś do dominikanów. Dziwnie sie czułam po 6-letniej przerwie (w mszach niedzielnych, w tygodniu parę razy zdarzyło mi sie tam być). Celebransa nie znam i bardzo dobrze. D..y nie urywa (w końcu nie oto chodzi), ale przynajmniej się nie zirytowałam...

W kącie pokoju 30 paneli z korka ekspandowanego grubości 3cm. Każdy waży ok. 5 kg i coraz bardziej jasne dla mnie jest, że na klej się nie utrzyma. Trzeba wiercić i kołkować. Zimny pot mnie oblewa, bo nie mam detektora kabli pod napięciem i nigdy nie wierciłam w suficie. Poza tym, czy tak podziurawiony korek (i sufit) będzie lepszą izolacją akustyczną niż sufit niepodziurawiony i bez korka?

W poniedziałek mają przywieść pistolet i klej, a ja wciąż jeszcze nie podjęłam decyzji... Kiedy pomyślę, że muszę ponosić takie koszty i podejmować taki wysiłek oraz ryzyko, bo jakiemuś debilowi nie chciało się podłożyć chociażby najcieńszej warstwy izolacyjnej pod panele podłogowe, ani nawet przykryć ich dywanem /wykladziną, to moglabym zabić. 

Nie wspominam już co zrobiłaby z osobą, która taki lokal wynajęła rosyjskojęzycznym, aby uruchomili tam produkcję, uprawiali jogging i "uczyli sie grać na gitarze elektrycznej"...

Co zrobiłabym z samymi najemcami też nie napiszę...

niedziela, 11 stycznia 2026

Nareszcie uczciwa zima!

Cóż to za cudna mroźna pogódka przez ostatnie kilka dni! Krew szybciej krąży w żyłach i chce się żyć!  Codziennie wybieram się na spacer do parku. Prawie pusto, nie ma rowerzystów. Dawno nie czułam się tak szczęśliwa. Dla ścisłości parki nie są puste tylko pełne uroczych stworzeń:

Kaczorek na zamarzniętej Oławie
Łabądek tamże
Para świstunów  - kaczek z pólnocy -  na Oławie, te w środku wyraźnie mniejsze od krzyżówek

Kurka wodna - rzeka Ślęza

Zimo trwaj, bo jesteś piękna!

P.S.
Żałuje tylko, że u siebie nie mogę czuć się równie dobrze. Wszak siedzenie w domu, kiedy za oknem mróz, to także jeden z przyjemniejszych aspektów zimy. Tymczasem mafia rosyjskojęzyczna w mojej bramie obejmuje trzy mieszkania w bezpośrednim sąsiedztwie. Kiedy jednych nie ma w domu materiały do produkcji podrzucane są do innego lokalu, a sąsiadka "o polskich korzeniach" wlazła mi do mieszkania podczas wizyty księdza, zamiast czekać na niego u siebie! Czy to jednak nie jest dziwne wszystko razem?!!!