Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handel ludźmi na narządy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handel ludźmi na narządy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lutego 2021

O stosunku "gejów" i "transów" do kobiet

 Dziś na koncie twitterowym Rafała Ziemkiewicza znalazłam coś takiego:



Pan Śmiszek znany głównie z tego, że jest "gejem" (i partnerem p. Biedronia, też głownie znanego z tego, że jest "gejem") uznał ten piękny plakat z dzieckiem w łonie matki za "paskudny". Bardzo ciekawy dobór przymiotnika. Rozumiem, że dla kogoś billboard może być irytujący lub przygnębiający, bo przypomina o decyzji, o której wolałoby się zapomnieć. Może być bolesny dla rodziców nie mogących doczekać potomstwa, albo takich, którzy stracili dziecko przez poronienie. Może być trudny do zniesienia dla kobiet samotnych, które marzą o macierzyństwie, a nie mogą znaleźć odpowiedniego mężczyzny na ojca dla swoich dzieci. Mogę wyobrazić sobie ileś nacechowanych emocjami określeń, ale "paskudny"? 

Patrząc na plakat bez uprzedzeń można stwierdzić, że autorka znalazła bardzo odpowiednią formą do treści, którą chciała przekazać, że musi  być bardzo utalentowaną graficzką dysponującą świetnym warsztatem. Nawet jeśli komuś słowo "piękny" nie przejdzie przez gardło, to uczciwość nakazuje przyznać, że jest estetyczny, a jego przekaz nikogo nie obraża, ani nie wzywa do przemocy.

Dla pana Śmiszka jest "paskudny" bo mówi o owocu miłości mężczyzny i kobiety. Miłości, która jest płodna i służy właśnie temu - poczęciu  niewinnej ludzkiej istotki, bezpiecznej w łonie swej matki pod jej kochającym sercem. Tutaj sama macica ma kształt serca.

Z najwyższą niechęcią próbuję sobie wyobrazić co p. Śmiszek i jemu podobni mają w głowach, że rzeczy piękne postrzegają jako paskudne. Przede wszystkim muszą nienawidzić kobiet i wszystkiego, co ma z nimi związek jak np. macierzyństwo. Dla homoseksualnych mężczyzn kobieta, którą gardzą i się nią brzydzą ma zastosowanie wyłącznie jako tzw. "surogatka" nosząca w wynajętym brzuchu dziecko kogoś, kto jej płaci. Zaraz po zabiciu na narządy, trudno wyobrazić bardziej drastyczne uprzedmiotowienie człowieka.

Ks. Oko opowiadając o homomafii w Kościele zauważył, że homoseksualni duchowni bardzo nieprzyjemnie odnoszą się do sióstr zakonnych. Ponieważ nie są one potencjalnymi obiektami  zainteresowania natury seksualnej, nie istnieją w ogóle (albo są zredukowane wyłącznie do roli anonimowej i pogardzanej służącej).

Moje własne doświadczenie pracy w seminarium duchownym potwierdza to spostrzeżenie w całej rozciągłości. Długo nie mogłam zrozumieć chamstwa wielu księży, którzy w sposób ostentacyjny mnie ignorowali np. nigdy nie odpowiadali na pozdrowienie, a kiedy już musieli się do mnie odezwać robili to przez osobę trzecią nie patrząc w moim kierunku. Jednocześnie knuli za moimi plecami, nastawiając kleryków przeciwko mnie. Była to nie tylko pogarda dla kobiety, ale zarazem zwalczanie "konkurencji" na homoseksualnych łowiskach. Z wielu źródeł słyszałam, że taki właśnie charakter miało wrocławskie seminarium pod rządami kardynała Gulbinowicza i jego następców.

P. Śmiszkowi coś się jednak w tym konkretnym bilbordzie podoba, a mianowicie przypisana ludzkiemu płodowi przez wandala  "orientacja seksualna". Jest dla mnie tajemnicą jak można postrzegać dziecko w  łonie matki jako obiekt seksualny. Przecież według terminologii lewicy to "zlepek komórek"! Rozumiem, że o ile będzie przydatny w takim charakterze, może się ewentualnie urodzić. Nie mam złudzeń co do homoseksualnych mężczyzn i ich stosunku do ludzi, którymi nie są zainteresowani seksualnie, ale przyznam, że po tym wpisie zatkało mnie z obrzydzenia.

Podobnie rzecz się ma z inną "uciskaną mniejszością seksualną" tzw. "transami". Chętnie się podczepiają pod różne "feministyczne" organizacje i ich aktywności, podobnie jak z zapałem biorą udział w zawodach sportowych przeznaczonych dla kobiet. W klimacie szaleństwa politycznej poprawności trudno się dziwić, że wykorzystują okazję i swój status świętych krów. Mam jednak nadzieję, że żadna kobieta, nawet feministka, nie ma złudzeń jak będzie wyglądała konfrontacja z kimś takim, kogo żaden szacunek do płci pięknej nie powstrzyma przed użyciem pięści i buciorów.

Pisałam już na tym blogu, jak w środku miasta, w samo południe zostałam postraszona przez młodego transwestytę idącego w towarzystwie dwóch kolegów, tylko dlatego, że mój błądzący wzrok przez moment zatrzymał się na jego osobie zrobionej na "laskę" (z ciężkim makijażem i pomarańczową peruką włącznie). Ów rozkoszny młodzieniec rzucił się ku mnie wydając odgłos rozzłoszczonego zwierzątka. Dużo agresji, ale i zazdrości było w tym zachowaniu, bo ja nie muszę nosić tony makijażu ani peruki, żeby wzięto mnie za kobietę, ani też stroju "pracownicy seksualnej".  Mogę poprzestać na skromnej, ale gustownej kiecce albo nawet spodniach i sportowej kurtce.

Żaden normalny mężczyzna nie czułby się urażony dyskretnym zainteresowaniem kobiety (prawdziwym lub domniemanym), raczej by mu to pochlebiało albo było obojętne. Poza tym natura wmontowała pewien mechanizm zabezpieczający kobietę przed agresją dużo silniejszego mężczyzny - instynkt zachowania gatunku. Agresora może ująć powab niedoszłej ofiary, jeśli jest młoda, albo skojarzenie z matką lub babcią, jeśli jest odpowiednio starsza. Oczywiście istnieją chamy naruszające tabu agresji fizycznej wobec kobiet, ale wiąże się to z powszechnym potępieniem. W przypadku tzw. "gejów" i "transów" taki mechanizm nie działa, pogarda i zazdrość raczej wzmagają agresję, a status świętej krowy chroni przed poniesieniem konsekwencji.

Zaślepienie feministek popierających tzw. LGBT doprowadziło do przechwycenia ich ruchu dokładnie przez tych mężczyzn, którzy najbardziej nienawidzą kobiet i obrócenia go przeciw nim. Zdobyczą jest np. uraz czaszki zawodniczki walczącej z mężczyzną udającym kobietę  albo bezkarne  buszowanie seryjnego mordercy i gwałciciela po damskim więzieniu, gdyż podczas procesu poczuł się kobietą. W wersji light to sytuacja nastolatki zmuszonej dzielić toaletę z mężczyzną. Przy czym prawo chroni delikatne uczucia silniejszego kosztem oczywistego zagrożenia fizycznego słabszej, o jej uczuciach i dyskomforcie nie wspominając.

"Baba diabła wyonacyła" w jakiejś ludowej bajce, ale w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie - diabeł wyonacył feministki, a skutki tego będziemy ponosić wszystkie. 



niedziela, 7 lutego 2021

Zastanawiająca cisza w eterze po filmie Patryka Vegi "Oczy diabła"

Czekam na wzmożenie moralne naszych "elit" i "opinii publicznej" od wtorku, czyli opublikowania wyżej wymienionego filmu w internecie i NIC..... Cisza w eterze. Gdzie sławna posłanka Szajbus-Wielgi ze swoimi dziecięcymi bucikami. Tu chyba lepiej by pasowały niż w przypadku biskupa wykorzystującego kleryków czy księdza macającego nieletnich młodzieńców (o rozmiarze buta 42 i więcej)... Nic nie słyszę o jej wyjeździe do Trójmiasta celem namierzenia takiego ośrodka pedofilsko- transplantologicznego i zrobienia sobie zdjęcia na jego tle. A gdzie wdowa Diduszko o serduszku wrażliwym na krzywdę dziateczek. Czyżby nie wydała żadnego odgłosu paszczą? A TVN - liderzy moralności na rynku medialnym? Także milczą? Gdzie jesteście wy wszystkie posłanki lewicy? Gdzie współczująca eurodeputowana Spurek? Czy wyciągnęłyście logiczny wniosek ze swojego postulatu aborcji na życzenie, że dziecko niechciane nie jest człowiekiem? Można dokonać późnej aborcji po urodzeniu? A że ktoś przy okazji zaspokoi swoje niestandardowe potrzeby seksualne i zyska młode narządy, a matka się zaktywizuje na rynku pracy, to przecież fajnie, nie?

Gdyby ci lewicowi gęgącze mieli w głowach jakieś mózgi, nawet szczątkowe, to powinni się teraz zagęgać na śmierć tylko po to, żeby pokazać, że filmy Siekielskich nie były narzędziem propagandowym w stylu Goebbelsa wiecznie żywego (na lewicy) tylko naprawdę los dzieci ich coś obchodzi! Ale przecież to niepotrzebne dzieci jak to ujęła posłanka Nowacka. Dzieci niepotrzebne nie są ludźmi i wypada się tylko cieszyć, że ktoś znalazł dla tych zbytecznych istot jakieś zastosowanie...

Gdzie władze Trójmiasta zapewniające, że zbadają sprawę? Gdzie policja i służby? Gdzie prokurator i minister sprawiedliwości w jednym? Też ich nie słyszę. Co robi parlamentarna komisja do spraw pedofilii? Film Vegi, to nie pierwszy sygnał w tej sprawie. Fundacja Dobrego Pasterza mówi o tym od lat... Jej założyciel twierdzi także, że policja jest zblatowana z handlarzami i pośrednikami... Jakoś nie wydaje mi się to nieprawdopodobne....

środa, 3 lutego 2021

Człowiek jako źródło części zamiennych, czyli burdelo-transplantologia

Obejrzałam sobie wczoraj na YouTube film dokumentalny Patryka Vegi pt. Oczy diabła. Generalnie opowiada o handlu dziećmi do burdeli i na narządy (względnie i do burdeli i na narządy w jednym). Poziom moralnej ohydy tego procederu sytuuje go całkowicie poza zasięgiem moich emocji. Po prostu brakuje mi skali. Nie jestem też w stanie zweryfikować prawdziwości wypowiedzi pośredniczki i handlarza. Dowiadujemy z nich m.in. że:

  • Istnieją w Europie burdele, gdzie gościom serwuje się dzieci od niemowlęcia wzwyż.
  • Handlarz wie o czterech m.in. w Belgi, W Niemczech i w Polsce, a konkretnie w Trójmieście
  • Zwykle właścicielami są muzułmanie, Arabowie. bo w ich religii jest to proceder dopuszczalny, nie budzący moralnego sprzeciwu.
  • Jeżeli gość dobrze płaci może dostać  niemowlę/dziecko do użytku jednorazowego tzn. wykończyć je podczas takiego seansu i wtedy w sąsiednim pomieszczeniu tzn.  sali operacyjnej fachowy team pobiera potrzebne narządy(w tym wypadku serce musi jeszcze bić). Potrzeba seksualna VIPa i zapotrzebowanie na narząd innego VIPa  są idealnie zsynchronizowane.
  • Dzieci wielokrotnego użytku dopiero po kilkuletnim pobycie w burdelu są zużyte na narządy (jeśli jest taka potrzeba) lub trafiają do "dorosłego burdelu" w wieku 12 lat. Nie znają innego życia i są już dawno uzależnione od narkotyków.
  • Bardzo wiele dzieci nie dożywa tak podeszłego wieku, bo jak twierdzi handlarz na skutek aktywności VIPów mają "powyrywane ręce, nogi wyrwane z bioder, porozrywane narządy i pupy".
  • Dzieci pozyskiwane są najczęściej od matek w drodze sprzedaży, lub oszustwa (matka, która jedzie za granice godząc się oddać dziecko do adopcji, trafia do burdelu, a jej dziecko do burdelu dziecięcego) w razie nagłej potrzeby dziecko zostaje porwane (zwykle chodzi o narządy).
  • Dzieci, których prezencja jest nie dość atrakcyjna dla konsumenta od razu przeznaczane są na narządy,  największe zapotrzebowanie jest na serce, wątrobę i siatkówki.
Człowiek traktowany jest jako źródło części zamiennych także w szpitalach publicznych działających w majestacie prawa, jak pokazał to przypadek Alfie Evansa i naszego rodaka zagłodzonego w szpitalu w Plymouth (o ile dobrze pamiętam). W jego przypadku nie było nawet orzeczenia stanu wegetatywnego - człowiek słyszał wyrok na siebie i płakał.

Ja nie wiem jakich jeszcze trzeba dowodów na szatańskość pomysłu używania organów jednego człowieka dla chwilowego podtrzymywania życia innego, który dobrze płaci. O. Jacek Norkowski OP zwraca uwagę na oszustwo kryjące się w terminie śmierć mózgowa, wymyślonego, żeby żyjącego człowieka zabić wyrywając mu np. serce lub wątrobę. Lekarzom brak odwagi, żeby o tym mówić lub powstrzymuje ich własny interes. Dlatego bardzo mnie dziwi decyzja zakonu kaznodziejskiego dlaczego trzyma "taki zasób" jak zakonnik - doktor nauk medycznych i specjalista od bioetyki na najbardziej zabitym deskami zadupiu, a promuje medialnych hochsztaplerów jako swoje twarze.

Sporo już pisałam na tym blogu o arbitralnych decyzjach tajemniczych sanhedrynów w dziedzinie sztuki, a tutaj mamy o wiele bardziej przerażający przykład stosowania ich w sprawach życia i śmierci.
Głęboko zdemoralizowany człowiek wchodzi w kompetencje Boga decydując:
  • na jakim etapie rozwoju człowiek jest lub nie jest człowiekiem
  • co będzie dla niego lepsze śmierć czy "niska jakość życia"
  • czyje życie jest ważniejsze (tego. kto lepiej płaci oczywiście)
  • w jakim wieku "dość się już nażył" (propozycja holenderskich zielonych 75 lat)
Może moja wiedza w zakresie historii jest zbyt mała, ale nie znam kultury pogańskiej, w której funkcjonowałby burdel połączony z kliniką transplantologiczną (lub kanibalizmem). Handlarz dziećmi z filmu Patryka Vegi twierdzi, że ludzie zaangażowani w ten proceder zamiast normalnego pozdrowienia używają satanistycznego, którego nie chciał zacytować na wizji. Profesor Wolniewicz, choć ateista, bardzo trafnie rozpoznał "pobieranie narządów" jako współczesny kanibalizm. To dowód na istnienie prawa naturalnego, które jest dostępne każdemu człowiekowi dobrej woli. Prawda istnieje i jest możliwa do poznania, to samo odnosi się do Dobra i Piękna.