wtorek, 9 września 2025

Wszędzie dobrze, ale...

 Pytanie za 100 tys.! Co to za jezioro?


Nie wiem czy ktoś zgadł, więc odpowiadam: Odra przy Moście Milenijnym widziana z Beach Baru.

No to drugie pytanie: Jakie gatunki ptaków widać na poniższym zdjęciu?


Tak, wiem, że słabo widać, więc pomogę: pierwsze trzy od lewej to głowienki, mniej wiecej na środku ogorzałka, na prawo od niej łyska rozmawia z głowienką, a jeszcze bardziej na prawo kolejna łyska i widziana z profilu kurka wodna. W głębi brodzi czapla siwa...Wszystko to we Wrocławiu nad Odrą  (okolice ul. Celtyckiej na Kozanowie)

Rok temu byłam a Rowach, a 2 lata temu w Łebie. Obie miejscowości położone tuż przy granicy Słowińskiego Parku Narodowego. Największym szokiem oprócz rowerów na plaży i tzw "melekserów" byl zupełny brak ptaków wodnych na plaży i w morzu. No, może raz widziałam ostrygojada, pojedynczego biegusa i sieweczkę obrożną (czy jakąś inną). Tymczasem we Wrocławiu nie muszę wychodzić z domu, żeby zobaczyć wiewiórkę buszującą na orzechu pod moim oknem albo dzięcioła, o sikorkach, gilach i raniuszkach nawet nie wspominam. 

Czyżby zwierzęta i ptaki także wolały mieszkać w dużych miastach? Czy to jednak nie jest dziwne?


poniedziałek, 8 września 2025

O wykluczeniu komunikacyjnym i wiewiórkach za oknem

 Dziś rano powital mnie taki oto widok z okna:

W środku miasta wiewióreczka na orzechu ok. 10 rano - to jej stala pora na wizytację mojego podwórka! 

W sierpniu odwiedziłam koleżankę ze studiów, która pokazywała mi atrakcje Ziemi Lubuskiej. Zamieszczam kilka zdjęć, które mają sie nijak do piękna tego niedocenianego regionu:

Ostra Brama w Rokitnie
Chrystus w Świebodzinie

Opactwo pocysterskie w Paradyżu

Nie sfotografowałam cudnych czystych jezior i lasów. Jest ich tam pełno i do żadnego nie dojedziesz, drogi czytelniku, jesli nie masz samochodu i nie znasz okolicy. W odleglości 2-3 godzin jazdy od Wrocławia są takie miejsca, jakich nie znajdziesz w Europie jak np jezioro w lesie koło Rokitna. Nikt o nim nie wie z wyjątkiem tych, ktorzy wiedzą. Przyjeżdżają kamperami i nurkują w jego czystych wodach...

O zabytkach i historii tych ziem też nie za wiele wiadomo, a to rzeczy fascynujace. Na szczęście kilku pasjonatów się tym zajmuje zarówno naukowo jak i popularyzatorsko.

W pelni zrozumiałam czym jest wykluczenie komunikacyjne. Działa w obie strony. Mieszkańcy nie mogą dojechać do pracy, a potencjalni turyści nawet nie wiedzą o istnieniu niezwykłych miejsc stosunkowo niedaleko od ich miejsca zamieszkania. Odnoszę wrażenie, że komuś bardzo zależy, żeby tak zostało...

P.S.
Wielu ludziom, skądinąd wykształconym, wydaje się, że Ziemia Lubuska to taki drugi Szczecin - właściwie zawsze był niemiecki i dostał sie Polsce Ludowej na tzw krzywy ryj po II WŚ. Nic blędniejszego. Międzyrzecz np zawsze był polskim miastem administracyjnie należacym do Wielkopolski. Pod panowanie pruskie dostał się dopiero po zaborach, a II RP  straciła go na rzecz Niemców w referendum, gdyż ci urządzili Jagodno - nawieźli swoich z głębi kraju i to ich głosy zadecydowały. Podobnie był z Pszczewem. 

PRL natomiast nie obchodzil sie dobrze z ani z autochtonami, ani z przedwojennymi dzialaczami na rzecz polskości tych ziem, o partyzantce antykomunistycznej, również aktywnej w tutejszych lasach, nie wspominając.

Herb I RP z herbem Poniatowskiego (Ciołek) w kościele pocysterskim w Paradyżu







sobota, 6 września 2025

Bezpłatne kąpieliska miejskie, a sprawa ukraińska

Nawrocki spotkał się z Trumpem, Meloni i Leonem XIV. Niemcy zaniepokojeni, miejscowa kanalia wzmożona. Ks. Chmielewski miał mieć romans z niunią, która poleciała do GW na zwierzenia intymne.

Lato ma sie ku końcowi, nie byłam nad morzem w związku z tym skóra na rękach dokazuje. Nie mogę malować, ani wykonywać drobnych prac remontowych (izolacja akustyczna) ze względu na nieunikniony kontakt z chemikaliami. Rękawice pomagają chronić (względnie) zdrową skórę, ale przy zaostrzonych zmianach są na nic.

Najbardziej jednak męczy mnie fakt, że nie spacyfikowałam na kąpielisku na Oporowie ukraińskiej niuni, która kąpała tam wielkiego bojowego psa. Pies w przerwach odlewał się w trzciny zarastajace brzeg jeziora. Kąpielisko już nieczynne. Ratownika i jego wieży nie ma, dzięki czemu można pływać po całym stawie (czy raczej gliniance) bez obawy, że ktoś zacznie gwizdać, wrzeszczeć czy w inny sposób zakłócać czlowiekowi relaks w wodzie. Niunia więc uznała, że odrobina moczu jej pupila nie zawadzi kąpiacym się Lachom, w tym lackim dzieciom w wieku przedszkolnym. Zatkało mnie i nic nie powiedziałam, uwiera mnie to do dziś.

Kąpielisko na Królewieckiej obesrane po wszystkich brzegach z wyjątkiem oficjalnej plaży. Tablica informuje, że sinice, w które nie do końca wierzę. Sinice nie robią na mnie wrażenia, ale ilość gówien w trzcinach już tak. Na brzegach pełno toi-toji obok stanowisk do grilla oraz drewnianych stołów i ławek. Bardzo fajnie pomyślane miejsce do rekreacji nad wodą.

- My już tam nie chodzimy... - powiedziala miejscowa kobieta zapytana o drogę - to było bardzo fajne miejsce, ale zostalo przejęte przez Ukraińców. 

Oj zostało i to jeszcze jak! Z Oporowem jest to samo w sezonie. Liczylam na wrzesień, ale zdaje się zbyt optymistycznie. Staw na Królewieckiej jest dużo wiekszy i płytszy. Na środku wyspa dla ptaków zamieszkała przez rodzinę łabędzi. Łabędzie mogą być niebezpieczne nawet dla kajakarza, a co dopiero dla czlowieka płynącego wpław.

Widziałam tam  tego lata bąka, ptaka z rodziny czaplowatych, a na Oporowie bączka - najmniejszego przedstawiciela tejże rodziny. Oba gatunki raczej rzadkie i trudne do wypatrzenia. Mieszkają w trzcinowiskach. Generalnie jestem za tym, żeby im nie obsrywać habitatu! 

Nie chcę brzmieć jak Janda czy inna Młynarska, ale kąpieliska w dużym miescie to nie Morze Bałtyckie ani stan sędziowski, który "się sam oczyszcza". Obyczaj srania tuż przy brzegu, żeby zanieczyścic wodę, w której kapią sie udręczeni upałem ludzie wydaje mi się dość egzotyczny i wyjątkowo obrzydliwy. 

Ktoś mi może zarzucić, że nie mam dowodów, że został przywieziony z Ukrainy. Może i nie mam, ale wcześniej tego rodzaju zjawiska na TAKĄ skalę nie zaobserwowałam. 


niedziela, 3 sierpnia 2025

O demonach ukraińskich i straszeniu wiernych "egoizmem"

Pierwsza niedziela miesiąca i demony dostały pierdolca. W mieszkaniu do wynajęcia nade mną tłuką się od wczoraj wieczorem. Dziś apogeum. Siedzę w słuchawkach ochronnych do młota pneumatycznego czy innej wiertary. Drgań nie wygłuszają, więc dalej słyszę jak dziatwa ukraińska roznosi wśród dźwięków instrumentu muzycznego nieszczęsny lokal po sąsiedzie-alkoholiku.

W mieszkanku-premium, tuż za ścianą, życie towarzyskie młodzieży ukraińskiej dobrze sytuowanej. Pety wyrzucane prosto z balkonu do wypieszczonego ogródka sąsiadki z parteru. Ukraińcy z mieszkania na przeciwko palą pod bramą i najpierw zostawiali tam swoje niedopałki. Potem pojawił się słoik, który szybko się napełnił i nikt nie kwapił się go wynieść, choć do kosza na śmieci dosłownie kilka kroków. Obecnie wisi kartka, żeby po sobie sprzątać...

Kazanie ojca Dariusza OSPPE bardzo mnie wchrzaniło. Zamożny człowiek, któremu obrodziło pole i uznał, ze jest zabezpieczony do końca życia został przez paulina potępiony za "egoizm", bo nie pomyślał o "drugich"!!! Zamożni ludzie, proszę ojca, cały czas myślą o "drugich" - mianowicie jak ich użyć. Czy ojciec naprawdę myśli, że bohater ewangelicznej przypowieści nie karmiłby ze swego dostatku własnej rodziny i domowników? Kto by na niego pracował, kto by go bronił w razie napadu?!!! Kogo by chędożył, gdyby go naszła ochota?!!! 

Problem z nim polegał na tym, że chciał się uniezależnić od Boga, zabezpieczyć przed jego nieprzewidywalnością. Niestety, wszyscy mamy ten problem, choć nie każdemu pole tak obradza. Ubodzy umierają z lęku przed przyszłością, bo zdani są wyłącznie na Boga, który może wszystko dać i wszystko zabrać. Bogaci próbują sami zadbać o swoją przyszłość. W dzisiejszym czytaniu Bóg pokazuje jednemu z nich, kto tym interesem rządzi i ile warte są ludzkie zamysły niezgodne z jego wolą. W większości wypadków jednak bogaci kwitną, a ubogiemu zabierana jest nawet ta odrobinka, którą ma.

Nie chodzi o żaden "egoizm", tak bardzo umiłowany w kazaniach, tylko o zgodę człowieka na to, żeby to Bóg był Bogiem. O tym jest cały Stary Testament, a i nowy w większości. To jest najtrudniejsze, bo brak zaufania wzmacniają złe doświadczenia i liczne rozczarowania...

Straszenie "egoizmem" całkowicie immunizuje słuchaczy na przesłanie Ewangelii. To porównywalne z używaniem pałki "antysemityzmu", "rasizmu" i innych "fobii" w debacie publicznej. Nie znaczy dokładnie nic.














czwartek, 24 lipca 2025

O źle zaadresowanym liście kardynała Rysia

 

Kardynał Ryś przekracza granicę (po raz kolejny)

Czy kardynał może być debilem? Zdecydowanie nie powinien! A jeśli nie jest, dlaczego używa debilnych argumentów w swoim liście do wiernych diecezji łódzkiej? Może ich uważa za debili?

Cały jego wywód o prawie każdego człowieka do osiedlania się gdzie chce można obalić prostym spostrzeżeniem, że ludzie wpychani przez Niemców do Polski przez zachodnią granicę NIE CHCĄ SIĘ TU OSIEDLIĆ!!! ONI CHCĄ DO NIEMIEC!!! Wasza Eminencjo kardynale Rysiu, list jest źle zaadresowany, powinien trafić do: Bundeskanzler Merz. Jego proszę pouczać o tym fundamentalnym prawie człowieka, o którym nie słyszeli ojcowie Kościoła, ani ich następcy przez ostatnie 2000 lat.

Wszycy sie zgadzamy, że nieuzasadniona przemoc jest zła. Jak Wasza Eminencja nie zobaczyła piętrowej przemocy w działaniu niemieckiego rządu i jego służb, na zawsze pozostanie dla mnie tajemnicą!!! Najpierw ściągają - przy pomocy kłamstw - z upadłych krajów Afryki i Azji mężczyzn w wieku poborowym. Następnie wciskają tych ludzi - wbrew ich woli - do sąsiednich krajów wbrew woli ich mieszkańców!

Rozumiem, że Wasza Eminecja ma gdzieś los miejscowej, mniej wartościowej ludności, zwłaszcza najsłabszych - kobiet i dzieci. OK. Żyję na tym świecie wystarczajaco długo, że to mnie nie dziwi. Jednak powoływanie się na Ewangelię jest w tym przypadku ryzykowne, gdyż zawiera ona zasadę ordo charitatis w interpretacji samego Jezusa "niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i dać go psom"

Przypominam, że słowa skierowane były do Syrofenicjanki, kobiety obcego plemienia, która prosiła o uwolnienie córki od dręczącego ją złego ducha.

środa, 16 lipca 2025

O infantylnych debilach

 Idę sobie dzisiaj w stronę Rynku i na widok skutera porzuconego na środku chodnika łapię go i odsuwam w kierunku stojaka na rowery, po czym puszczam.

Młody facet idący z kobietą i dzieckiem pyta mnie owym charakterystycznym tonem "moralnej wyższości":

- Dlaczego pani niszczy tą hulajnogę (sic!)?

- Bo ktoś się o nią zabije! - odpowiadam 

Dalej niedokładnie pamiętam ale coś w rodzaju: "Jest dużo miejsca na chodniku" czy też  "można ominąć"

Na co ja: 

- Niektórzy ludzie niedowidzą! Słyszał pan o takich przypadkach?!!!

A ten jełop, że JA widzę!

Widzę, jeszcze widzę baranie, ale są tacy którzy nie widzą, albo idą o kulach, albo są nerwowi i kiedy będzie na nich jechał rower z naprzeciwka to się potkną i przewrócą. Poza tym jest milion możliwości  wypadku na skutek umieszczenia na chodniku takiej przeszkody.

Ten infantylny debil tego wszystkiego nie widzi, tylko "krzywdę" brutalnie przesuniętej "hulajnogi".

Skąd się oni wszyscy biorą?!!!

-

czwartek, 10 lipca 2025

Kto prowadzi wojnę przeciw nam?

Kontrola na przejściach granicznych zapowiedziana przez Tuska zdaje się mieć głównie na celu wyeliminowanie Ruchu Kontroli Granic, aby nikt nie przeszkadzał Niemcom w podrzucaniu nam - bez żadnego trybu - swoich egzotycznych gości, serdecznie zapraszanych przez Merkel i ciągle przywożonych do Europy przez NGOsy finansowane przez rząd federalny.

Umowa UE- Mercosur podpisana, wyrok na polskie rolnictwo zapadł, ale kij z nim, przecież wieś - w większości - nie głosuje jak należy. A bezpieczeństwo żywnościowe w razie wojny? Kto by sie takimi głupotami przejmował!

Tymczasem firmy z Ukrainy rekrutują legalnie pracowników z Wenezueli i Kolumbii dla niemieckich firm działających w Polsce. Jakie my mamy z tego korzyści? Brak miejsc pracy dla Polaków, brak podatków dla państwa polskiego i tzw koszty społeczne - bijatyki, mordy i gwałty na miejscowej, mniej wartościowej ludności.

Migracja JEST bronią biologiczną naszych czasów. Przypatrzmy się kto jej przeciw nam używa: Putin i Łukaszenko przy wsparciu miejscowej kanalii (obecnie przy władzy), Niemcy oraz Ukraińcy wespół z "zagranicznymi inwestorami".

A czy za naszą wschodnią granicą przypadkiem nie ma regularnej wojny? Czy przypadkiem nie brak tam rekruta? To dziwne, bo "mieszkanko premium" sąsiadujące z moim wynajęło dwóch młodzieńców z Ukrainy, ktorzy zajmują się głównie intensywnym życiem towarzyskim o różnych porach dnia i nocy.