Nie sposób opędzić się od recenzji filmu "Kler", którym nie jestem w najmniejszym stopniu zainteresowana. Znacznie ciekawszy wydaje mi się jego odbiór przez różne środowiska.
Niezależna podała link do vloga "Ponarzekajmy o filmach", którego autor przedstawiający się jako ateista uznał najnowszą produkcję Smarzowskiego za "ch...jowy film". Tę radykalną opinię uzasadnił beznadziejnym scenariuszem, brakiem realizmu, który utrudnia branie bohaterów i ich postaw na poważnie, niedociągnięciami warsztatu (zdjęcia), słabymi dialogami (naładowanymi nieuzasadnioną wulgarnością), a nade wszystko nudą. Wyśmiał deklarowany cel powstania filmu (rozpoczęcie dyskusji o Kościele) i przypisał reżyserowi niskie pobudki (kasiora). Za jedyny atut uznał aktorstwo. Jego ocena wynosiła 3/10. Wspomniał też o niezwykle wulgarnej i hałaśliwej publiczności wypełniającej pustawe zazwyczaj kino i zachowującej się jak na wiecu.
Łysięjący katolik (Tomasz Samołyk) ocenił film na 5 lub 6/10. Miał zdecydowanie lepsze zdanie o walorach warsztatowych czy też artystycznych samego dzieła jak i dorobku Smarzowskiego w ogóle. Jego głównym zarzutem była nieznajomość tematu, zrozumiała u wojującego ateisty, który robi film nie o Kościele, tylko o swoich o nim wyobrażeniach. Do recenzji dodał liczne zapewnienia o sympatii do reżysera. Odciął się pogardliwie od środowisk katolickich wzywających do bojkotu filmu.
Ks. Longchamps du Berrier (o ile dobrze pamiętam) stwierdził, że apele o bojkot filmu staną się dla niego dobrą reklamą. Mimo wysiłków p. Ziemca nie dał się skłonić do żadnych emocjonalnych ani potępiających wypowiedzi. Głownie zauważył brak znajomości realiów życia Kościoła (brak konsultanta) i nie krył pewnego rozczarowania, gdyż miał nadzieję, że będzie to dobry film z gatunku tych, które można pokazywać księżom na rekolekcjach dla kapłanów. Podobną nadzieję żywił ksiądz Isakowicz-Zalewski, ale gotowy produkt nazwał straconą okazją.
Ks Zieliński zauważył niezwykłą zbieżność scenariusza z SB-cką propagandą antykościelną - pedofil jest kapelanem Solidarności, a inny zwyrodnialec powtarza hasło ks. Jerzego Popiełuszki "zło dobrem zwyciężaj". Nic dziwnego, ze Urban był zachwycony na premierze, a Hartman wystąpił w jakiejś scenie.
Józef Orzeł i Gabriel Maciejewski nie byli na filmie, ale słyszeli zapowiedź reżysera, że następny zamierza nakręcić o "wielkiej Lechii", czyli jak to określili "tworze Duginowskiej propagandy" (Michalkiewicz nazwał tę ideę dosadniej - "ubeckie rzygowiny"), co układa się w pewną spójną całość. Ciekawe czy dostanie dotację z PISFu?
Krzysztof Karoń uznał dzieło Smarzowskiego za szalenie niebezpieczny atak na naszą cywilizację i zaapelował, żeby w ramach kontrofensywy kolportować wyniki badań Eurostatu na temat przemocy wobec kobiet w różnych krajach UE (tam, gdzie wpływ katolicyzmu był najdłuższy wskaźniki są najniższe).
Rafał Ziemkiewicz umieścił na twiterze plakat międzywojennego, niemieckiego filmu Jude Suss (czy jakoś tak) wskazując, że był to ważny głos w dyskusji o problemach Judaizmu i patologiach występujących w społeczności żydowskiej (lichwa)
Zupełnie w innym tonie wypowiedzieli się dominikanie. O. Golonka na oficjalnej stronie zakonu umieścił recenzję pisaną z powagą należną wybitnemu i ważnemu dziełu. Według niego to ofiary klerykalnej pedofilii mówią do nas z ekranu i powinniśmy ten głos w końcu usłyszeć. W przeciwieństwie do Stanów i Irlandii nie znamy skali zjawiska. Zróbmy badania to będziemy ją mieli. A czy chcemy? (w domyśle- nie).
Największym entuzjastą filmu okazał się o. Adam Szustak, który wybrał się do kina w habicie. Publiczność była zachwycona, niektórzy podchodzili, witali się, rozmawiali. Film - zdaniem kaznodziei - jest świetny, jak cała twórczość Smarzowskiego, a ponadto jego - o. Szustaka - wzywa do nawrócenia. Ze szczególnym wstrętem odciął się od wszystkich środowisk katolickich, które film krytykują albo namawiają do bojkotu. Prychnął coś z pogardą o mentalności oblężonej twierdzy.
A co ojcze Adamie Szustaku jeśli twierdza rzeczywiście jest oblężona? Co więcej, wróg wdarł się do wewnątrz i założył ojca współbraciom profile na gejowskich portalach randkowych (jeśli wierzyć o. Wyszyńskiemu). A może sami sobie założyli? No jasne, że sami, przecież żadnego wroga nie ma! Po co wróg, jeśli sama załoga zachowuje się w ten sposób?!!
Wstrząsające hasło "pedofilia" skutecznie odwraca uwagę od istoty problemu, czyli wrogiego przejmowania KK przez homolobby. Zupełny brak tego wątku w filmie Smarzowskiego (zdradzający zasadniczą nieznajomość patologii Kościoła) zauważył ks. Isakowicz-Zalewski. Pomocniczy biskup płocki Milewski w rozmowie z redaktorem Mazurkiem wspomniał ostatnie przypadki "pedofilii" kleru w diecezji. Na siedem ofiar sześć było"dziećmi" w wieku 16-18 lat, płci męskiej. McCarrick i Paetz specjalizowali się w jeszcze starszych "dzieciach" - klerykach i młodych księżach.
Ach, ta przedziwna wybiórczość miłosierdzia! Jak trendy w modzie. W tym sezonie nie współczujemy setkom młodych mężczyzn, którym złamano kręgosłup i życie w seminarium (czy innym studentacie). W sumie sami sobie winni. Po co się pchali do męskiego klubu. Służyć Bogu?!!!
Jakiemu Bogu?!!! Wygląda na to, że dla niektórych Bóg to wyłącznie pretekst by dawać upust swoim homoseksualnym apetytom, przy zapewnionych dostawach świeżego mięsa. Zachwycająca ewolucja idei celibatu!
Blog poświęcony życiu duchowemu niedźwiedzi polarnych i nie tylko. Autorka zamieszcza na nim swoje artykuły nigdzie wcześniej nie publikowane.
czwartek, 4 października 2018
niedziela, 30 września 2018
Powrót "schizofrenii bezobjawowej" ?!!
Dziś znalazłam na LifeSiteNews tekst Lianne Laurence, który jest właściwie omówieniem wpisu ks. Johna Zuhlsdorfa na jego blogu (https://www.lifesitenews.com/news/priest-blogger-bishops-send-conservative-priests-to-psych-hospitals-for-dep). Chodzi o wysyłanie konserwatywnych, przywiązanych do tradycji i ortodoksyjnych księży do szpitali psychiatrycznych na "reprogramming".
"Nieprawomyślny" duchowny zostaje najpierw wysłany do jednej z klinik psychiatrycznych dla kleru na "psychiatric evaluation" i zdiagnozowany nieodmiennie jako "narcissism and borderline bipolar".
(O ile mi wiadomo to są 3 zupełnie inne problemy narcissistc personality disorder, borderline personality disorder i bipolar coś tam, pierwsze dwa są typami osobowości i nie da się ich "wyleczyć" ani psychoterapią, ani tym bardziej prochami). Następnie wysyła się go na "leczenie" na 3 miesiące. Odbiera mu się telefon, przyrządy do golenia, kontroluje się jego e-maile, zaczyna szprycować prochami, Termin pobytu wydłuża się do 6 miesięcy. Po tym okresie "terapii" zdolność koncentracji jest żadna, a mowa bełkotliwa.
W najbardziej niesławnym ośrodku, St. Luke's Institute w Maryland, do którego został wysłany ks. Kalchik (z poprzedniego wpisu), wymagane jest podpisanie zgody, że biskup zostanie poinformowany o wszystkim co wyjdzie na jaw w trakcie "leczenia". Łatwo sobie wyobrazić jaki użytek można zrobić z takiej wiedzy.
Słowem mamy powtórkę sowieckiej "schizofrenii bezobjawowej" i jej leczenia stosowanego celem zastraszenia duchownych, którym nie podobają się rządy homomafii w Kościele. W przeciwieństwie do pedofilów, pederastów czy aktywnych homoseksualistów wykorzystujących podległość służbową do molestowania podwładnych, konserwatywni i ortodoksyjni księża mogą liczyć na natychmiastowe wymierzenie im "sprawiedliwości". Owe sławne "miłosierdzie", o którym tyle słyszymy tutaj się nie ma zastosowania.
Czytając ten przerażający tekst przypomniałam sobie sprawę O. Wyszyńskiego OP. Widziałam wywiad przeprowadzony z nim przez niejakiego Zbigniewa Stonogę, postać nad wyraz szemraną. Kimkolwiek jest owa Stonoga i jakiekolwiek były jej intencje w nagraniu i opublikowaniu tego materiału opowieść młodego dominikanina (byłego?) wydała mi się interesująca. Najbardziej niepokojący był wątek homoseksualizmu w zakonie i jego zasięg. Jako młody i względnie przystojny mężczyzna o. Wyszyński spotykał się z licznymi seksualnymi awansami i propozycjami ze strony starszych braci i przełożonych. Wspominał m.in. końskie zaloty sławnego z częstych występów w TVN po stronie wrogów Kościoła ojca G. Sam sławny ojciec G. zarzuty te uprawdopodobnił chwaląc się, że niejeden w zakonie chciałby go "przelecieć". Ta drobna uwaga zdradza więcej z atmosfery panującej w środowisku braci kaznodziejów niż długa relacja o. Wyszyńskiego pełna całujących się nowicjuszy, homoseksualnych orgietek doktorantów, propozycji zrobienia loda i pozorowanych ruchów kopulacyjnych w formie żartu.
Najbardziej niepokojący jednak był wątek wysłania O. Wyszyńskiego do szpitala psychiatrycznego. O ile dobrze pamiętam miały to być krótkie badania, po przyjeździe okazały się dwutygodniowym przymusowym pobytem, po którym młody kapłan do zakonu wolał nie wracać. Według jego słów psychiatra był zadziwiony faktem, że ZNOWU przysyłają mu na oddział zupełnie zdrowego człowieka. O. Wyszyński ewidentnie nie był pierwszym niewygodnym duchownym w tym szpitalu. Na podstawie jego relacji można domniemywać, że powodem było informowanie przełożonych o niechcianych homoseksualnych awansach ze strony współbraci. Nie sposób tego zweryfikować, ale niesmak pozostał.
Do relacji odniósł się były ks. Międlar opisując homoseksualne podziemie archidiecezji wrocławskiej, podając m.in konkretne miejsca imprez "kochających inaczej" duchownych.
Nie wiem czy tak jest, ale szybkość reakcji władz duchownych w przypadku księdza narodowca czy zakonnika zgłaszającego homoseksualne awanse przełożonym rażąco kontrastuje z ciągnącym się dekadami przerzucaniem pederastów z placówki na placówkę. W nadziei na na co? Że ulegną śmiertelnemu wypadkowi drogowemu w trakcie tej zabawy? Raczej nie, złego licho nie bierze!
Dziś o. przeor dominikanów we Wrocławiu pouczył nas, że w stosunku do siebie mamy być surowi, a dla ludzi spoza Kościoła miłosierni. Mówił także sporo o słusznej krytyce, która nas z ich strony spotyka i że powinniśmy ją przyjąć. Więc ja pozwolę sobie zasugerować ojcu przeorowi, żeby swą radę zastosował do siebie i współbraci. Może czas zająć się najpierw akceptacją dla aktów homoseksualnych w zakonie i dziwnych wypowiedzi medialnych niektórych jego członków, a dopiero potem opieprzać wiernych, że święcą jajka w wielką sobotę albo robią coś równie obrzydliwego.
"Nieprawomyślny" duchowny zostaje najpierw wysłany do jednej z klinik psychiatrycznych dla kleru na "psychiatric evaluation" i zdiagnozowany nieodmiennie jako "narcissism and borderline bipolar".
(O ile mi wiadomo to są 3 zupełnie inne problemy narcissistc personality disorder, borderline personality disorder i bipolar coś tam, pierwsze dwa są typami osobowości i nie da się ich "wyleczyć" ani psychoterapią, ani tym bardziej prochami). Następnie wysyła się go na "leczenie" na 3 miesiące. Odbiera mu się telefon, przyrządy do golenia, kontroluje się jego e-maile, zaczyna szprycować prochami, Termin pobytu wydłuża się do 6 miesięcy. Po tym okresie "terapii" zdolność koncentracji jest żadna, a mowa bełkotliwa.
W najbardziej niesławnym ośrodku, St. Luke's Institute w Maryland, do którego został wysłany ks. Kalchik (z poprzedniego wpisu), wymagane jest podpisanie zgody, że biskup zostanie poinformowany o wszystkim co wyjdzie na jaw w trakcie "leczenia". Łatwo sobie wyobrazić jaki użytek można zrobić z takiej wiedzy.
Słowem mamy powtórkę sowieckiej "schizofrenii bezobjawowej" i jej leczenia stosowanego celem zastraszenia duchownych, którym nie podobają się rządy homomafii w Kościele. W przeciwieństwie do pedofilów, pederastów czy aktywnych homoseksualistów wykorzystujących podległość służbową do molestowania podwładnych, konserwatywni i ortodoksyjni księża mogą liczyć na natychmiastowe wymierzenie im "sprawiedliwości". Owe sławne "miłosierdzie", o którym tyle słyszymy tutaj się nie ma zastosowania.
Czytając ten przerażający tekst przypomniałam sobie sprawę O. Wyszyńskiego OP. Widziałam wywiad przeprowadzony z nim przez niejakiego Zbigniewa Stonogę, postać nad wyraz szemraną. Kimkolwiek jest owa Stonoga i jakiekolwiek były jej intencje w nagraniu i opublikowaniu tego materiału opowieść młodego dominikanina (byłego?) wydała mi się interesująca. Najbardziej niepokojący był wątek homoseksualizmu w zakonie i jego zasięg. Jako młody i względnie przystojny mężczyzna o. Wyszyński spotykał się z licznymi seksualnymi awansami i propozycjami ze strony starszych braci i przełożonych. Wspominał m.in. końskie zaloty sławnego z częstych występów w TVN po stronie wrogów Kościoła ojca G. Sam sławny ojciec G. zarzuty te uprawdopodobnił chwaląc się, że niejeden w zakonie chciałby go "przelecieć". Ta drobna uwaga zdradza więcej z atmosfery panującej w środowisku braci kaznodziejów niż długa relacja o. Wyszyńskiego pełna całujących się nowicjuszy, homoseksualnych orgietek doktorantów, propozycji zrobienia loda i pozorowanych ruchów kopulacyjnych w formie żartu.
Najbardziej niepokojący jednak był wątek wysłania O. Wyszyńskiego do szpitala psychiatrycznego. O ile dobrze pamiętam miały to być krótkie badania, po przyjeździe okazały się dwutygodniowym przymusowym pobytem, po którym młody kapłan do zakonu wolał nie wracać. Według jego słów psychiatra był zadziwiony faktem, że ZNOWU przysyłają mu na oddział zupełnie zdrowego człowieka. O. Wyszyński ewidentnie nie był pierwszym niewygodnym duchownym w tym szpitalu. Na podstawie jego relacji można domniemywać, że powodem było informowanie przełożonych o niechcianych homoseksualnych awansach ze strony współbraci. Nie sposób tego zweryfikować, ale niesmak pozostał.
Do relacji odniósł się były ks. Międlar opisując homoseksualne podziemie archidiecezji wrocławskiej, podając m.in konkretne miejsca imprez "kochających inaczej" duchownych.
Nie wiem czy tak jest, ale szybkość reakcji władz duchownych w przypadku księdza narodowca czy zakonnika zgłaszającego homoseksualne awanse przełożonym rażąco kontrastuje z ciągnącym się dekadami przerzucaniem pederastów z placówki na placówkę. W nadziei na na co? Że ulegną śmiertelnemu wypadkowi drogowemu w trakcie tej zabawy? Raczej nie, złego licho nie bierze!
Dziś o. przeor dominikanów we Wrocławiu pouczył nas, że w stosunku do siebie mamy być surowi, a dla ludzi spoza Kościoła miłosierni. Mówił także sporo o słusznej krytyce, która nas z ich strony spotyka i że powinniśmy ją przyjąć. Więc ja pozwolę sobie zasugerować ojcu przeorowi, żeby swą radę zastosował do siebie i współbraci. Może czas zająć się najpierw akceptacją dla aktów homoseksualnych w zakonie i dziwnych wypowiedzi medialnych niektórych jego członków, a dopiero potem opieprzać wiernych, że święcą jajka w wielką sobotę albo robią coś równie obrzydliwego.
sobota, 29 września 2018
Horror nasz powszedni
Lifesitenews opublikowało list (otwarty?) ks. Paula Kalchika do papieża Franciszka. To ksiądz, który po spaleniu gejowskiej flagi z krzyżem, miał zostać odstawiony do szpitala psychiatrycznego na reedukację. Nie zastosował się, natomiast udzielił obszernego wywiadu Michaelowi Vorisowi i opublikował wyżej wspomniany tekst (najpierw na church militant o ile dobrze pamiętam). Opisuje w nim m.in swoje własne doświadczenie bycia zgwałconym, raz w wieku 11 lat przez sąsiada, i drugi w wieku 19 lat, przez księdza. Jest to absolutnie druzgoczące i demoniczne. Nic poniżej kary śmierci dla gwałcicieli nie satysfakcjonuje zdrowego poczucia sprawiedliwości.
Nawet Raymond Arroyo z telewizji EWTN, zaliczanej do katolickiego mainstreamu, zadał na wizji pytanie retoryczne jak to możliwe, że za incydent, który był wyrazem obrony nauki Kościoła grozi zesłanie do St Luke's "funny farm" o bardzo złej sławie, a księża jawnie popierający (i praktykujący) homoseksualizm jeżdżą po świecie lansowani jak primadonny.
Parafia Zmartwychwstania w Chicago, w której posługiwał ks. Kalchik ma też bardzo ciekawą historię. Poprzednik ks Kalchika ks Daniel Montalbano był piewszym proboszczem otwarcie gejowskiej parafii Św. Sebastiana, gdzie 2 organizacje LGBTQ spotykały się z błogosławieństwem kardynała Bernardina. Po pożarze przeniósł się ze swymi podopiecznymi do parafii Zmartwychwstania, gdzie kontynuował progejowską działalność aż do śmierci. Pewnej niedzieli, kiedy nie pojawił się na rannej mszy znaleziono go martwego w pokoju na plebanii. Był nagi, podłączony do elektrycznego urządzenia do masturbacji. Jedna ściana wyłożona była w całości lustrami, dwie szafy pełne homoseksualnej pornografii itp. W piwnicy plebanii odbywały się homoseksualne przyjęcia.
Flagę widoczną na zdjęciu (skopiowanym z Lifesitenews) na wyraźne życzenie parafian spalono w ramach porządków po ks Montalbano, podobnie jak "gejowskie" ornaty i kompromitującą zawartość szaf.
Protegowany byłego kardynała McCarricka Blase Cupich, arcybiskup Chicago nasłał na ks. Kalchika swoich współpracowników, którzy kazali mu natychmiast opuścić teren parafii i udać się do ośrodka St Luke's celem reedukacji, postraszyli policją gdyby się nie zastosował.
Dr Taylor Marshall i Timothy Gorgon w najnowszym odcinku vloga rozmawiali na temat niezwykłego incydentu z udziałem byłego prefekta Kongregacji Nauki Wiary Gerharda Muellera i jego szefa tzn papieża Franciszka. Ten ostatni miał posłać po kardynała, podczas gdy ten odprawiał mszę i kazać mu się stawić natychmiast. Gdy zaskoczony Niemiec zapytał, czy papież wie, że on właśnie odprawia mszę, posłaniec miał odpowiedzieć: "he doesn't mind". Co było tak niezwykle pilne? Ano papież tak bardzo śpieszył się zakazać Muellerowi postępowania w sprawie kardynała Cormaca Murphy O'Connora, człowieka mafii St.Gallen, której zawdzięcza swój wybór. Angielski kardynał był oskarżony o gwałt na 14 letniej dziewczynie. Ofiara, której wypłacono po cichu odszkodowanie, dalej domagała się sprawiedliwości, od lat opowiadając ciągle tę samą, spójną historię. Co najbardziej przerażające, miał to być gwałt zbiorowy, w którym mieli brać udział także inni księża. Rzecz więc wygląda na jakiś szatański rytuał przypominający relację kobiety zwanej Agnes, która o coś podobnego onegdaj oskarżała kardynała Bernardina. Jej opowieść znalazła się w książce Malachi Martina Windswept house.
O komentarzach współpracowników Franciszka na temat listu byłego nuncjusza Vigano i dealu z Chinami nawet nie chce mi się pisać, bo też mam swoją odporność. Jedno mnie zastanawia: czy to, co obecnie obserwujemy, to kolejna odsłona obyczajowego upadku kleru czy coś więcej? A jeśli to wrogie przejęcie?
Nawet Raymond Arroyo z telewizji EWTN, zaliczanej do katolickiego mainstreamu, zadał na wizji pytanie retoryczne jak to możliwe, że za incydent, który był wyrazem obrony nauki Kościoła grozi zesłanie do St Luke's "funny farm" o bardzo złej sławie, a księża jawnie popierający (i praktykujący) homoseksualizm jeżdżą po świecie lansowani jak primadonny.
Parafia Zmartwychwstania w Chicago, w której posługiwał ks. Kalchik ma też bardzo ciekawą historię. Poprzednik ks Kalchika ks Daniel Montalbano był piewszym proboszczem otwarcie gejowskiej parafii Św. Sebastiana, gdzie 2 organizacje LGBTQ spotykały się z błogosławieństwem kardynała Bernardina. Po pożarze przeniósł się ze swymi podopiecznymi do parafii Zmartwychwstania, gdzie kontynuował progejowską działalność aż do śmierci. Pewnej niedzieli, kiedy nie pojawił się na rannej mszy znaleziono go martwego w pokoju na plebanii. Był nagi, podłączony do elektrycznego urządzenia do masturbacji. Jedna ściana wyłożona była w całości lustrami, dwie szafy pełne homoseksualnej pornografii itp. W piwnicy plebanii odbywały się homoseksualne przyjęcia.
Flagę widoczną na zdjęciu (skopiowanym z Lifesitenews) na wyraźne życzenie parafian spalono w ramach porządków po ks Montalbano, podobnie jak "gejowskie" ornaty i kompromitującą zawartość szaf.
Dr Taylor Marshall i Timothy Gorgon w najnowszym odcinku vloga rozmawiali na temat niezwykłego incydentu z udziałem byłego prefekta Kongregacji Nauki Wiary Gerharda Muellera i jego szefa tzn papieża Franciszka. Ten ostatni miał posłać po kardynała, podczas gdy ten odprawiał mszę i kazać mu się stawić natychmiast. Gdy zaskoczony Niemiec zapytał, czy papież wie, że on właśnie odprawia mszę, posłaniec miał odpowiedzieć: "he doesn't mind". Co było tak niezwykle pilne? Ano papież tak bardzo śpieszył się zakazać Muellerowi postępowania w sprawie kardynała Cormaca Murphy O'Connora, człowieka mafii St.Gallen, której zawdzięcza swój wybór. Angielski kardynał był oskarżony o gwałt na 14 letniej dziewczynie. Ofiara, której wypłacono po cichu odszkodowanie, dalej domagała się sprawiedliwości, od lat opowiadając ciągle tę samą, spójną historię. Co najbardziej przerażające, miał to być gwałt zbiorowy, w którym mieli brać udział także inni księża. Rzecz więc wygląda na jakiś szatański rytuał przypominający relację kobiety zwanej Agnes, która o coś podobnego onegdaj oskarżała kardynała Bernardina. Jej opowieść znalazła się w książce Malachi Martina Windswept house.
O komentarzach współpracowników Franciszka na temat listu byłego nuncjusza Vigano i dealu z Chinami nawet nie chce mi się pisać, bo też mam swoją odporność. Jedno mnie zastanawia: czy to, co obecnie obserwujemy, to kolejna odsłona obyczajowego upadku kleru czy coś więcej? A jeśli to wrogie przejęcie?
niedziela, 23 września 2018
Kilka refleksji po berlińskim Marszu dla Życia
Dziś na Frondzie taki oto news:
Pod spodem film. Spokojni ludzie - przekrój wiekowy społeczeństwa - idą w milczeniu niosąc krzyże i nienachalne, nieobraźliwe transparenty. Bo bokach i we wszystkich bocznych uliczkach kontrmanifestanci. Co najmniej jedna próba blokowania. Rozwrzeszczana, rozhisteryzowana młodzież ubrana najczęściej na czarno. Część wykonuje obsceniczne gesty, wszyscy wrzeszczą - agresywni i obrzydliwi. W jednym ujęciu kładą się na ulicy - szatańska parodia męczeństwa odrywana przez lewactwo ad nauseam. Jest coś diabolicznego w ich wyglądzie i zachowaniu, złowieszczego, a jednocześnie przewidywalnego do obrzydliwości. Jak zużyte kukły w rękach tego samego od wieków mistrza marionetek. Są całkowicie bezkarni i w pełni tego świadomi. Gdyby nie policja, rzuciliby się na spokojnych manifestantów. Określenie "pomioty Szatana" ciśnie mi się nachalnie na usta. Można wybrać zło i trwać przy nim. Patrząc na nich rozumiem smutną konieczność najbardziej radykalnych wyroków inkwizycji.14 Marsz dla Życia odbył się 22 września w Berlinie. Około 5500 osób protestowało przeciwko mordowaniu dzieci nienarodzonych oraz przeciw wprowadzaniu eutanazji. W Marszu wzięło udział trzech biskupów: arcybiskup samego Berlina, Heiner Koch, berliński biskup pomocniczy, Matthias Heinrich - oraz biskup bawarskiej Ratyzbony, Rudolf Voderholzer. W Marszu szedł też Hans-Jürgen Abromeit z Greifswaldu, który we wspólnocie ewangelickiej pełni funkcję biskupa
Berliński Marsz dla Życia to największe takie wydarzenie w Niemczech. Za Odrą aborcja jest dostępna do 3 miesiąca ciąży na życzenie; wystarczy uzyskać dokument ze specjalnej poradni; dostaje go każda kobieta, która o to poprosi. Skutkuje to około 100 tysiącami aborcji rocznie.
Ciekawa jestem jak czuliby się ojcowie soborowi uchwalający dokument o wolności religijnej, gdyby im pokazać to nagranie i wyjaśnić, że to m.in wynik ich decyzji. Błąd to gorzej niż grzech (w każdym razie jeśli chodzi o skutki doczesne).
Papież Franciszek jednak sympatyzuje z tego rodzaju młodzieżą i do niej pragnie "dotrzeć" za pomocą synodu, który ma się odbyć w październiku (szkic bełkotliwego dokumentu końcowego już gotowy). Do nich wyrywa się jego miłosierne serduszko dziwnie obojętne na cierpienia podziemnego Kościoła w Chinach, który właśnie zdradził, nie mówiąc już o wrażych neopelagiańskich rygorystach manifestujących za życiem.
Św. Maksymilian Kolbe był wstrząśnięty widokiem manifestacji masonów (w 200-lecie powstania ich organizacji), którą obserwował w 1917 roku w Rzymie w pobliżu placu Św. Piotra. Szczególnie przeraziły go transparenty w stylu "Szatan będzie panował w Watykanie" czy "papież będzie niewolnikiem Szatana". Minęło 100 lat i nie jeden ma wrażenie, że te straszne słowa się spełniły, albo są bliskie spełnienia.
Zło istnieje i istnieją ludzie, którzy je świadomie wybrali. Z własnej woli poddali się jego mocy w nadziei uzyskania czegoś. Dyskusja z nimi nie ma żadnego sensu, gdyż reprezentują odwiecznego wroga rodzaju ludzkiego, są jego otworem gębowym. Tu potrzeba egzorcyzmu i to potężnego. Potrzeba powrotu do wiary i praktyk Kościoła, który nie wstydził się swojej nauki. Uświadamiał ludziom realność walki duchowej, która odbywa się także w ich życiu i ich głowie. Nie przepraszał za to, że istnieje, tylko głosił Dobrą Nowinę o Zbawieniu (bynajmniej nie ukrywając wstydliwie możliwości potępienia).
Każdy się zgodzi, że zbyt surowy opiekun tresujący wrażliwe dziecko, stosując środki niewspółmierne do jego drobnych przewinień, to widok przerażający. Ale widok dobrodusznego, wrażliwego nauczyciela, którego nic nie przygotowało na bezkarną bezczelność i perfidię młodocianych monstrów, bezradnie miotającego się po klasie jest o wiele gorszy. Świat postawiony na głowie. Bunt przeciw Logosowi, Synagoga Szatana.
Mogę współczuć niewinnym ofiarom zbyt gorliwych inkwizytorów i płakać nad ich losem, ale sytuacja kiedy to ludzie jawnie opętani złem prześladują resztki Chrześcijan w poczuciu całkowitej bezkarności, świadomi wsparcia mediów, instytucji państwowych i międzynarodowych jest bez porównania bardziej przerażająca.
Jest istotna różnica w próbie skłonienia kogoś do rzeczy dobrych (nawet jeśli źle dobrane środki powodują efekt odwrotny), a przymuszaniem do brania udziału w rzeczach złych i niegodziwych, nawet jeśli się to odbywa w białych rękawiczkach.
Deklaracja o wolności religijnej przyznała wolność satanistom (jawnym, ukrytym i nieświadomym) a odebrała Chrześcijanom.
sobota, 22 września 2018
Pozostaje nam tylko modlitwa...
Deal z Chinami ostatecznie klepnięty. Watykan dogadał się z komunistami nad głowami prześladowanych chrześcijan. Emerytowany kardynał Zen nazwał to zdradą, stwierdził także, że kardynał Pietro Parolin, watykański sekretarz stanu, nie jest katolikiem, tylko zręcznym, świeckim dyplomatą, całkowicie pozbawionym wiary. Myślę, że trafił w sedno, to jest pierwsza przyczyna korupcji w Kościele. Warto przypomnieć, że sławny kardynał McCarrick także pracował nad tym dealem po przywróceniu do łask, po wyborze Franciszka. Czego w takich okolicznościach można było oczekiwać?!
Henry Sire, autor sławnej książki Papież dyktator, w wywiadzie z Patrickiem Coffinem powiedział, że w zgodnej ocenie wszystkich, którzy go znają, papież Franciszek jest o wiele bardziej politykiem, niż przywódcą duchowym, co wyjaśnia jego całkowitą pogardę dla ortodoksji i zwyczaj otaczania się ludźmi moralnie słabymi, których łatwo kontrolować. Przytoczył historię niejakiego biskupa Macaroni, który został zdymisjonowany (przez Benedykta), gdy wyszło na światło dzienne video ze stosunkiem seksualnym, który odbywał z męską prostytutką w zakrystii swego kościoła. Bergoglio bronił go twierdząc, że to ustawka mająca na celu zdyskredytowanie biskupa z powodu jego zaangażowania w pomoc ubogim.
Kardynał Rodriguez Maradiaga, zwany wicepapieżem, który stoi na czele najbardziej skorumpowanej - finansowo i moralnie - diecezji w Kościele Katolickim nazwał Edwarda Pentina, uczciwie opisującego stan rzeczy dziennikarza EWTN "hitmanem" wynajętym celem obsmarowania go."Nasty regime" jak to określił Sire. Były historyk Zakonu Maltańskiego i jego suspendowany członek nie wyklucza, że kardynał Carlo Maria Vigano ma racje ukrywając się po ogłoszeniu swego listu, gdyż Watykan może ścigać go za ujawnienie tajemnicy państwowej, a i skrytobójstwo nie jest poniżej watykańskich służb.
Kardynał Daniel di Nardo, przewodniczący konferencji biskupów USA i kilku innych członków delegacji (w tym O'Mailey z 9-osobowej rady kardynałów) zostało przyjętych przez papieża Franciszka. Amerykanie przedstawili 3 propozycje poradzenia sobie z obecnym kryzysem: dokładne przebadanie ścieżki awansu McCarricka i ustalenie osób, które go promowały, śledztwo w sprawie homoseksualnej sieci prowadzone przy udziale świeckich i bezpośrednia linia do Watykanu dla wszystkich ofiar nadużyć seksualnych kleru. Papież posłał ich na drzewo i dał do zrozumienia, że nie będzie zgody Watykanu na takie figle.
Pewien młody ksiądz z archidiecezji Chicago - ofiara molestowania w dzieciństwie - spalił uroczyście tęczowy sztandar, który znalazł na stanie parafii. Potraktował to jako rodzaj "egzorcyzmu". Został skierowany na przymusową reedukację przez kardynała Cupicha, swego przełożonego (historia opisana na Lifesitenews). Archidiecezja Chicago od czasów kardynała Bernardina jest znana z bycia "gayfriendly", podobnie jak Detroit i Buffalo. Zorganizowano tam nawet linię zaopatrzenia w homoseksualnych kleryków z Ameryki Południowej, wyrzuconych z seminariów w swoich krajach (głownie Kolumbii). Mieszkali w tzw Casa Jesus znanym z jawnej "subkultury gejowskiej" i pornografii z udziałem nieletnich młodzieńców na komputerze przełożonego.
Homomafia jest tak potężna, że posuwa się do fizycznego usuwania potencjalnych "whistleblowerów" zanim ogłoszą swoje rewelacje. Church militant w programie Dowload omawia taki przypadek z diecezji Buffalo.
Nie pamiętam kto powiedział, że wśród duchowieństwa amerykańskiego istnieje chichy consensus, że akty homoseksualne są o.k. pod warunkiem pełnej dyskrecji, gdyż wierni JESZCZE nie są na to gotowi.
Przeor dominikanów we Wrocławiu w zeszłą niedzielę podzielił się z wiernymi wypowiedzią pewnej kobiety (usłyszaną podczas spowiedzi), która na pytanie jaka jest różnica między Janem Pawłem II a Jezusem odpowiedziała, że pierwszy jest postacią historyczną, a drugi mityczną. Jakoś dziwnie mnie to nie ubawiło, gdyż moim skromnym zdaniem ignorancja pewnej pani jest znacznie mniejszym zagrożeniem dla Kościoła niż np zupełny brak wiary u pasterzy i hierarchów, czy też tolerowanie (lub systematyczne popełnianie) grzechów wołających o pomstę do nieba.
Dr Taylor Marshall i Timothy Gordon omawiali na YouTube infiltrację Kościoła przez masonerię, stałą instrukcję Alta Vendita i problem modernizmu, który spędzał sen z powiek wielkim przedsoborowym papieżom jak Pius X czy Leon XIII.
Od siebie dorzucę wątek jeszcze bardziej spiskowy i politycznie niepoprawny w postaci tego tekstu:
P.S.
Dziś na cmentarzu pewna kobieta poinformowała drugą, że państwo islamskie zabiło ogółem 7600 ludzi, a księża ZABIJAJĄ 6000 rocznie! Brutalnie im przerwałam tak rozkoszną konwersację mówiąc, że przyszłam tu pomodlić się za zmarłych, po czym zaczęłam głośno odmawiać Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo itd.... Zacukały się i zamknęły otwory gębowe.
Henry Sire, autor sławnej książki Papież dyktator, w wywiadzie z Patrickiem Coffinem powiedział, że w zgodnej ocenie wszystkich, którzy go znają, papież Franciszek jest o wiele bardziej politykiem, niż przywódcą duchowym, co wyjaśnia jego całkowitą pogardę dla ortodoksji i zwyczaj otaczania się ludźmi moralnie słabymi, których łatwo kontrolować. Przytoczył historię niejakiego biskupa Macaroni, który został zdymisjonowany (przez Benedykta), gdy wyszło na światło dzienne video ze stosunkiem seksualnym, który odbywał z męską prostytutką w zakrystii swego kościoła. Bergoglio bronił go twierdząc, że to ustawka mająca na celu zdyskredytowanie biskupa z powodu jego zaangażowania w pomoc ubogim.
Kardynał Rodriguez Maradiaga, zwany wicepapieżem, który stoi na czele najbardziej skorumpowanej - finansowo i moralnie - diecezji w Kościele Katolickim nazwał Edwarda Pentina, uczciwie opisującego stan rzeczy dziennikarza EWTN "hitmanem" wynajętym celem obsmarowania go."Nasty regime" jak to określił Sire. Były historyk Zakonu Maltańskiego i jego suspendowany członek nie wyklucza, że kardynał Carlo Maria Vigano ma racje ukrywając się po ogłoszeniu swego listu, gdyż Watykan może ścigać go za ujawnienie tajemnicy państwowej, a i skrytobójstwo nie jest poniżej watykańskich służb.
Kardynał Daniel di Nardo, przewodniczący konferencji biskupów USA i kilku innych członków delegacji (w tym O'Mailey z 9-osobowej rady kardynałów) zostało przyjętych przez papieża Franciszka. Amerykanie przedstawili 3 propozycje poradzenia sobie z obecnym kryzysem: dokładne przebadanie ścieżki awansu McCarricka i ustalenie osób, które go promowały, śledztwo w sprawie homoseksualnej sieci prowadzone przy udziale świeckich i bezpośrednia linia do Watykanu dla wszystkich ofiar nadużyć seksualnych kleru. Papież posłał ich na drzewo i dał do zrozumienia, że nie będzie zgody Watykanu na takie figle.
Pewien młody ksiądz z archidiecezji Chicago - ofiara molestowania w dzieciństwie - spalił uroczyście tęczowy sztandar, który znalazł na stanie parafii. Potraktował to jako rodzaj "egzorcyzmu". Został skierowany na przymusową reedukację przez kardynała Cupicha, swego przełożonego (historia opisana na Lifesitenews). Archidiecezja Chicago od czasów kardynała Bernardina jest znana z bycia "gayfriendly", podobnie jak Detroit i Buffalo. Zorganizowano tam nawet linię zaopatrzenia w homoseksualnych kleryków z Ameryki Południowej, wyrzuconych z seminariów w swoich krajach (głownie Kolumbii). Mieszkali w tzw Casa Jesus znanym z jawnej "subkultury gejowskiej" i pornografii z udziałem nieletnich młodzieńców na komputerze przełożonego.
Homomafia jest tak potężna, że posuwa się do fizycznego usuwania potencjalnych "whistleblowerów" zanim ogłoszą swoje rewelacje. Church militant w programie Dowload omawia taki przypadek z diecezji Buffalo.
Nie pamiętam kto powiedział, że wśród duchowieństwa amerykańskiego istnieje chichy consensus, że akty homoseksualne są o.k. pod warunkiem pełnej dyskrecji, gdyż wierni JESZCZE nie są na to gotowi.
Przeor dominikanów we Wrocławiu w zeszłą niedzielę podzielił się z wiernymi wypowiedzią pewnej kobiety (usłyszaną podczas spowiedzi), która na pytanie jaka jest różnica między Janem Pawłem II a Jezusem odpowiedziała, że pierwszy jest postacią historyczną, a drugi mityczną. Jakoś dziwnie mnie to nie ubawiło, gdyż moim skromnym zdaniem ignorancja pewnej pani jest znacznie mniejszym zagrożeniem dla Kościoła niż np zupełny brak wiary u pasterzy i hierarchów, czy też tolerowanie (lub systematyczne popełnianie) grzechów wołających o pomstę do nieba.
Dr Taylor Marshall i Timothy Gordon omawiali na YouTube infiltrację Kościoła przez masonerię, stałą instrukcję Alta Vendita i problem modernizmu, który spędzał sen z powiek wielkim przedsoborowym papieżom jak Pius X czy Leon XIII.
Od siebie dorzucę wątek jeszcze bardziej spiskowy i politycznie niepoprawny w postaci tego tekstu:
W 1492 roku, naczelny rabin Hiszpanii – Chemor, zwrócił się do Naczelnego Sanhedrynu z siedzibą w Konstantynopolu, żaląc się i prosząc o radę w sprawie grożącego hiszpańskim Żydom wypędzenia, jeśli nie zgodzą się przyjąć wiary katolickiej.
Odpowiedź na tę skargę znajdujemy w książce Julio-Iniguez de Medrano (La Silva Curiosa), wydanej w Paryżu w 1608 roku. Na stronach 156 i 157 znajduje się odbitka odpowiedzi Wielkiego Sanhedrynu.
Autor książki zaopatrzył odbitką tych stron następującym komentarzem: „Ten list został znaleziony w archiwum miasta Toledo przez Hermita z Salamanki, podczas jego poszukiwań starych akt dotyczących królestwa Hiszpanii”.
- Jeśli, jak mówicie, król Hiszpanii (Ferdynand) zmusza was abyście zostali chrześcijanami, to zgódźcie się na to, skoro nie macie innego wyjścia.
- Jeśli, jak mówicie, wydano rozkaz pozbawienia was własności, to uczyńcie waszych synów kupcami, aby mogli stopniowo pozbawić chrześcijan ich własności.
- Jeśli, jak mówicie, czynione są zamachy na wasze życie, to uczyńcie z waszych synów lekarzy i aptekarzy, aby i oni mogli odbierać życie chrześcijanom.
- Jeśli, jak mówicie, że oni niszczą wasze synagogi, to uczyńcie z waszych synów kanoników i kleryków, aby oni mogli zniszczyć ich kościoły.
- A jeśli chodzi o wiele innych utrapień, o których skarżycie się, to niech wasi synowie zostaną adwokatami i prawnikami, aby stale mieszali się do spraw państwa, tak by chrześcijanie ugięli się pod waszym jarzmem i abyście mogli panować nad nimi i zemścić się na nich. Nie odstępujcie od nakazów, jakie wam dajemy, a przekonacie się sami, że tak jak teraz jesteście upokorzeni, tak w przyszłości osiągniecie władzę
Podpisano:„Książę Żydów Konstantynopola”.
Dziś na cmentarzu pewna kobieta poinformowała drugą, że państwo islamskie zabiło ogółem 7600 ludzi, a księża ZABIJAJĄ 6000 rocznie! Brutalnie im przerwałam tak rozkoszną konwersację mówiąc, że przyszłam tu pomodlić się za zmarłych, po czym zaczęłam głośno odmawiać Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo itd.... Zacukały się i zamknęły otwory gębowe.
sobota, 15 września 2018
Oczyszczenie czy zniszczenie?
Wczoraj wieczorem podczytywałam dostępną w internecie książkę Randy Engela Rite of Sodomy. Kiedy doszłam do rozdziału o zakonach męskich miałam serdecznie dość i zamknęłam plik. Nie mam ochoty patrząc na zakonników zastanawiać się kto z kim sypia. Książka ma coś ok. 450 jest naładowana nazwiskami, faktami i datami, a przypisy objętościowo dorównują tekstowi. Szczególnie obrzydliwe były zacytowane wpisy ze strony internetowej dla homoseksualnego kleru (Angels of Saint Sebastian czy jakoś tak) - jawne szyderstwa z kapłaństwa, bluźnierstwa i wyuzdane obrzydliwości (o odpowiednich zdjęciach nie wspominając). Pewien południowoafrykański biskup przenoszony na inną placówkę zapowiedział "I will serve them with my lower profile". Przed wizytą w Rzymie u kardynała Ratzingera, który go wezwał, zastanawiał się co należałoby z nim zrobić "kill him, pray for him or fuck him" Poszukiwał nawet ochotnika do tej ostatniej aktywności. Pewien młody kapłan żalił się, że jedyną atrakcją dostępną mu na Boże Narodzenie była pieczeń z indyka... Stronę zdobił wizerunek penisa w wytrysku, wejście na nią nie wymagało hasła. Żaden z powiadomionych hierarchów, z nuncjuszem włącznie, nie zareagował.
Arcybiskup Morlino przyznał ostatnio, że wśród biskupów amerykańskich kwitnie "gejowska subkultura", pewne pojęcie, co to może być, dają wpisy na wspomnianej wyżej stronie.
Dziś church militant ogłosił tryumfalnie, że 300-stronicowe dossier, przygotowane przez trzech kardynałów Tomko, De Giorgi i Herranza na zlecenie Benedykta, przeciekło do włoskiej prasy. Są tam nazwiska członków homomafii w Watykanie i adresy miejsc gdzie spotykają się w celach "towarzyskich". Potem szantażowani przez swoich partnerów lub świadków używają pieniędzy Kościoła, żeby ich uciszyć. Subkultura gejowska łączy się więc zawsze z finansowymi przekrętami na ogromną skalę, rujnującymi dla Kościoła. Przyznam, że podniecenie uczestników programu (Download) wydało mi się niestosowne i podejrzane. Wyglądali jak psy gończe, które poczuły krew. Czasem, kiedy ich oglądam mam podejrzenie, że tylko udają prawowiernych katolików, a tak naprawdę zostali wynajęci, żeby kompromitować Kościół...
Potem włączyło mi się kazanie księdza z bractwa Piusa X, a ponieważ robiłam buraczki nie mogłam go wyłączyć. On też nie krył satysfakcji z rozwoju wypadków. Stwierdził, że właśnie kończy się okres owych 100 lat, które Chrystus dał Szatanowi aby spróbował zniszczyć Kościół (w wizji Leona XIII). Wiernych pouczył, że maja się nie martwić. bo Bóg sam tego dokona. Parafrazując Jezusa mają słuchać słów zepsutych hierarchów, ale uczynków ich nie naśladować, z tym jednak zastrzeżeniem, że niektóre ich nauki też są toksyczne.
Nie podzielam ani optymizmu tradycjonalistów, ani podniecenia konserwatystów. Jeśli wszystkie czyny upadłych hierarchów zostaną publicznie ujawnione, papież zmuszony do rezygnacji ze stanowiska, gromadzony przez wieki majątek wydany na odszkodowania, księża zobligowani do ujawniania tajemnicy spowiedzi w trosce o ofiary molestowania, a wszystkie parafie objęte państwowym nadzorem ,będzie to koniec autonomii Kościoła i jego wpływów w sferze publicznej. Nie będzie już nikogo, kto upomni się o słabszych lub potępi jawne i bezwstydne zło pleniące się w majestacie prawa. Będzie to koniec naszej wolności i świata, który znamy. Potem liberalny totalitaryzm przejdzie płynnie w Islam. Pedofilia, która w środowiskach lewicowo-liberalnych powoduje takie wzmożenie moralne, zastanie zalegalizowana, z tym że będzie to prawdziwa pedofilia (6-letnia dziewczynka + dorosły mężczyzna), a nie typowa dla homoseksualistów skłonność do nastoletnich chłopców i młodych mężczyzn.
Kościół powinien zostać oczyszczony, ale obawiam się, że to oczyszczenie może skończyć się unicestwieniem. Znowu zejdziemy do katakumb, lub zamkną nas w rezerwacie. Błagam więc i apeluję do tych, którzy mają władzę to uczynić: wyrzućcie homoseksualistów z seminariów, zakonów i wszystkich stanowisk kościelnych, jak postulował św. Piotr Damiani, doktor Kościoła. Być może oni są obiektywnie niezdolni do nawrócenia. Możemy im współczuć, ale nie wolno nam pozwolić zniszczyć Kościoła. Wrogowie zewnętrzni są zbyt potężni i przebiegli, żebyśmy mogli pozwolić sobie na piąta kolumnę wewnątrz.
Arcybiskup Morlino przyznał ostatnio, że wśród biskupów amerykańskich kwitnie "gejowska subkultura", pewne pojęcie, co to może być, dają wpisy na wspomnianej wyżej stronie.
Dziś church militant ogłosił tryumfalnie, że 300-stronicowe dossier, przygotowane przez trzech kardynałów Tomko, De Giorgi i Herranza na zlecenie Benedykta, przeciekło do włoskiej prasy. Są tam nazwiska członków homomafii w Watykanie i adresy miejsc gdzie spotykają się w celach "towarzyskich". Potem szantażowani przez swoich partnerów lub świadków używają pieniędzy Kościoła, żeby ich uciszyć. Subkultura gejowska łączy się więc zawsze z finansowymi przekrętami na ogromną skalę, rujnującymi dla Kościoła. Przyznam, że podniecenie uczestników programu (Download) wydało mi się niestosowne i podejrzane. Wyglądali jak psy gończe, które poczuły krew. Czasem, kiedy ich oglądam mam podejrzenie, że tylko udają prawowiernych katolików, a tak naprawdę zostali wynajęci, żeby kompromitować Kościół...
Potem włączyło mi się kazanie księdza z bractwa Piusa X, a ponieważ robiłam buraczki nie mogłam go wyłączyć. On też nie krył satysfakcji z rozwoju wypadków. Stwierdził, że właśnie kończy się okres owych 100 lat, które Chrystus dał Szatanowi aby spróbował zniszczyć Kościół (w wizji Leona XIII). Wiernych pouczył, że maja się nie martwić. bo Bóg sam tego dokona. Parafrazując Jezusa mają słuchać słów zepsutych hierarchów, ale uczynków ich nie naśladować, z tym jednak zastrzeżeniem, że niektóre ich nauki też są toksyczne.
Nie podzielam ani optymizmu tradycjonalistów, ani podniecenia konserwatystów. Jeśli wszystkie czyny upadłych hierarchów zostaną publicznie ujawnione, papież zmuszony do rezygnacji ze stanowiska, gromadzony przez wieki majątek wydany na odszkodowania, księża zobligowani do ujawniania tajemnicy spowiedzi w trosce o ofiary molestowania, a wszystkie parafie objęte państwowym nadzorem ,będzie to koniec autonomii Kościoła i jego wpływów w sferze publicznej. Nie będzie już nikogo, kto upomni się o słabszych lub potępi jawne i bezwstydne zło pleniące się w majestacie prawa. Będzie to koniec naszej wolności i świata, który znamy. Potem liberalny totalitaryzm przejdzie płynnie w Islam. Pedofilia, która w środowiskach lewicowo-liberalnych powoduje takie wzmożenie moralne, zastanie zalegalizowana, z tym że będzie to prawdziwa pedofilia (6-letnia dziewczynka + dorosły mężczyzna), a nie typowa dla homoseksualistów skłonność do nastoletnich chłopców i młodych mężczyzn.
Kościół powinien zostać oczyszczony, ale obawiam się, że to oczyszczenie może skończyć się unicestwieniem. Znowu zejdziemy do katakumb, lub zamkną nas w rezerwacie. Błagam więc i apeluję do tych, którzy mają władzę to uczynić: wyrzućcie homoseksualistów z seminariów, zakonów i wszystkich stanowisk kościelnych, jak postulował św. Piotr Damiani, doktor Kościoła. Być może oni są obiektywnie niezdolni do nawrócenia. Możemy im współczuć, ale nie wolno nam pozwolić zniszczyć Kościoła. Wrogowie zewnętrzni są zbyt potężni i przebiegli, żebyśmy mogli pozwolić sobie na piąta kolumnę wewnątrz.
piątek, 14 września 2018
Nie mówmy, że nie zostaliśmy uprzedzeni!
Trafiłam przypadkiem na prezentację książki Goodbye good men (o której wspominam w poprzednim wpisie), Michaela Rose'a, z 2002 roku. Jeżeli katolicka opinia publiczna w USA co najmniej od 16 lat wie jak wygląda sytuacja w seminariach duchownych, a mimo to jest zaszokowana kolejnymi skandalami z klerem w roli głównej, to ja się dziwię. Szokujące jest raczej, że ostali się tam jeszcze jacyś wierzący, wierni nauczaniu Kościoła księża, kontrolujący swoje popędy.
Jeżeli seminaria preferują odrzucających naukę Kościoła, politycznie poprawnych homoseksualistów to o czym my mówimy!!! Jeżeli każdy normalny, nie daj Boże wierzący i pobożny, młody mężczyzna kierowany jest na przymusową reedukację czyli tzw psychoterapię to czego możemy się spodziewać. Skąd wzięła się w tych seminariach taka kadra, kto o tym decydował? Czy nie można ich wszystkich zweryfikować negatywnie? Czy to biskupi ich chronią?
E.Michael Jones ma rację, Kościół amerykański stał się celem ataku sił zagrożonych jego pozycją i autorytetem: elity WASP i lobby żydowskiego. Wszystko na to wskazuje, że operacja zniszczenia go od środka powiodła się co najmniej w 90%. Kolejne wzmożenia pt nadużycia seksualne kleru uciszą ewentualne protesty Kościoła w ważkich kwestiach jak np kolejna wojna prowadzona w interesie Izraela.
I pomyśleć, że wszystko to było od dawna przepowiedziane - objawienia z Quito w Ekwadorze z początku XVII wieku, Fatima w 1917 i Akita w 1973. Kardynał przeciw kardynałowi, biskup przeciw biskupowi, zwolennicy kompromisu ze złem u steru, wzmożony atak na rodzinę itp skąd my to znamy?!! Widziałam wczoraj na YouTube wywiad z siostrą Agnes Sasagawa, której objawiła się Matka Boska w Akita. Jak odświeżająco czysta, skromna i żyjąca wiarą kobieta! Równie pozytywne wrażenie zrobiła na mnie jej siostra przełożona, ksiądz kapelan, a nawet lokalny biskup, który uznał oficjalnie objawienia. Być może to kwestia starej kultury, może Japończycy są po prostu są dużo lepiej wychowani od nas.
Potem z pewną satysfakcją zauważyłam, że tradycjonaliści, którzy z wyższością nazywają nas "neokatolikami" zestawiają Fatimę z Akitą. Nawet nie przeszkadza im, że habit siostry Agnes jest typowo posoborowy, podobnie jak architektura kaplicy czy styl rzeźby. Msze też raczej odprawiane są po japońsku niż łacinie, a szaty liturgiczne są takie jakich można w danych okolicznościach oczekiwać. Swoją drogą język japoński w ustach tej niesamowitej osoby brzmiał jakby był zaprojektowany do modlitwy i głoszenia ewangelii .
Wniosek z tego jest jeden: cokolwiek robią książęta Kościoła w swoich okazałych siedzibach, jakkolwiek umizgają się do możnych tego świata i na jakie podejrzane kompromisy chodzą, Kościół istnieje dzięki tym pięknym, pokornym i wiernym duszom żyjącym gdzieś na peryferiach. Używanie łaciny w liturgii ma swoje dobre strony, ale nikt mnie nie przekona że msza po japońsku w klasztorze w Akita nie podoba się Bogu, albo, że krzywo patrzy na posoborowe habity tych pobożnych, skromnych kobiet.
Jeżeli seminaria preferują odrzucających naukę Kościoła, politycznie poprawnych homoseksualistów to o czym my mówimy!!! Jeżeli każdy normalny, nie daj Boże wierzący i pobożny, młody mężczyzna kierowany jest na przymusową reedukację czyli tzw psychoterapię to czego możemy się spodziewać. Skąd wzięła się w tych seminariach taka kadra, kto o tym decydował? Czy nie można ich wszystkich zweryfikować negatywnie? Czy to biskupi ich chronią?
E.Michael Jones ma rację, Kościół amerykański stał się celem ataku sił zagrożonych jego pozycją i autorytetem: elity WASP i lobby żydowskiego. Wszystko na to wskazuje, że operacja zniszczenia go od środka powiodła się co najmniej w 90%. Kolejne wzmożenia pt nadużycia seksualne kleru uciszą ewentualne protesty Kościoła w ważkich kwestiach jak np kolejna wojna prowadzona w interesie Izraela.
I pomyśleć, że wszystko to było od dawna przepowiedziane - objawienia z Quito w Ekwadorze z początku XVII wieku, Fatima w 1917 i Akita w 1973. Kardynał przeciw kardynałowi, biskup przeciw biskupowi, zwolennicy kompromisu ze złem u steru, wzmożony atak na rodzinę itp skąd my to znamy?!! Widziałam wczoraj na YouTube wywiad z siostrą Agnes Sasagawa, której objawiła się Matka Boska w Akita. Jak odświeżająco czysta, skromna i żyjąca wiarą kobieta! Równie pozytywne wrażenie zrobiła na mnie jej siostra przełożona, ksiądz kapelan, a nawet lokalny biskup, który uznał oficjalnie objawienia. Być może to kwestia starej kultury, może Japończycy są po prostu są dużo lepiej wychowani od nas.
Potem z pewną satysfakcją zauważyłam, że tradycjonaliści, którzy z wyższością nazywają nas "neokatolikami" zestawiają Fatimę z Akitą. Nawet nie przeszkadza im, że habit siostry Agnes jest typowo posoborowy, podobnie jak architektura kaplicy czy styl rzeźby. Msze też raczej odprawiane są po japońsku niż łacinie, a szaty liturgiczne są takie jakich można w danych okolicznościach oczekiwać. Swoją drogą język japoński w ustach tej niesamowitej osoby brzmiał jakby był zaprojektowany do modlitwy i głoszenia ewangelii .
Wniosek z tego jest jeden: cokolwiek robią książęta Kościoła w swoich okazałych siedzibach, jakkolwiek umizgają się do możnych tego świata i na jakie podejrzane kompromisy chodzą, Kościół istnieje dzięki tym pięknym, pokornym i wiernym duszom żyjącym gdzieś na peryferiach. Używanie łaciny w liturgii ma swoje dobre strony, ale nikt mnie nie przekona że msza po japońsku w klasztorze w Akita nie podoba się Bogu, albo, że krzywo patrzy na posoborowe habity tych pobożnych, skromnych kobiet.
Etykiety:
Akita,
E.Michael Jones,
Ekwador,
Fatima,
homolobby,
Izrael,
Japonia,
lobby żydowskie,
Michael Rose,
objawienia maryjne,
polityczna poprawność,
Quito,
s.Agnes Sasagawa,
seminaria,
skandal seksualny,
WASP
Subskrybuj:
Posty (Atom)