Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Strajk kobiet". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Strajk kobiet". Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lipca 2022

Wyjaśniło się kim jest "Babcia Kasia"

Dziś znalazłam na Twitterze (konto Roberta Tekieli tweetu pitu) i nawet się nie zdziwiłam. Historia bardzo smutna i bardzo wiele wyjaśniająca.



P.S.
Nie wiem czy to prawda, ale podejrzewam, że tak.

niedziela, 28 listopada 2021

O "profesjonalnym darciu ryja"

Pani Dulkiewicz prezydent Gdańska zasponsorowała ostatnio warsztaty "Jak profesjonalnie drzeć ryja". Jak rozumiem są przeznaczone dla "profesional protesters" takich jak Marta Lempart czy "Babcia Kasia". Ta ostatnia - jak poinformował mnie czytelnik w komentarzu - jest na emeryturze, a wcześniej pracowała jako lektorka j. angielskiego i hiszpańskiego. No cóż na starość różne rzeczy z człowieka wychodzą, czy raczej się nasilają. Natomiast Marta Lempart jest kobietą w średnim wieku (między 40 a 50  jak mi się wydaje)  i o ile mi wiadomo cała jej aktywność zawodowa polega na organizowaniu czy też byciu twarzą "strajku kobiet" i "darciu ryja" właśnie.

Od dwóch dni w Internecie robi furorę nagranie z jej ostatniego "happeningu" pod siedzibą PiS na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Towarzyszący jej aktywiści wieszają kukłę przedstawiającą kobietę- ofiarę morderczego reżimu na poręczy schodów i ustawiają nagryzmolone na kartonach hasła, następnie liderka polewa to wszystko czerwoną farbą z butelki,  przy okazji chlapiąc na podłogę, drzwi i swoją własną kurtkę. Bardzo rzuca się w oczy jej nerwowość, niepewność i wynikająca stąd niezborność ruchów.

Następnie p. Lempart wygłasza przemowę - bardzo mijającą się z prawdą - na temat obywatelskiego projektu ustawy antyaborcyjnej. To jest pierwszy raz kiedy widzę p. Martę usiłującą przekazać jakąś (dez)informację we w miarę poprawnej polszczyźnie bez wulgaryzmów. Widać wyraźnie, że nie jest to jej mocna strona. Nie wiem czy oprócz towarzyszącej jej garstki aktywistów ktoś tego słucha, jeśli tak, to - podejrzewam - raczej nie zostanie porwany siłą osobowości mówczyni.

Następnie pojawia się zdenerwowana pani sprzątaczka i opierdziela Martę Lempart za brak poszanowania dla jej ciężkiej pracy, po czym przynosi  wiadro z wodą i nakazuje posprzątać po  "happeningu". P. Lempart jest na to zbyt wielka, gdyż "walczy także dla pani dzieci" jak się wyraziła. Bardzo źle to wygląda pod względem PR-owym, a sytuację pogorszają aktywiści agresywnie dopytując panią sprzątaczkę czy jest z PiS-u. 

Widz zdaje sobie sprawę (nawet gdyby nic nie wiedział o tych ludziach) że to banda gnoi, którzy w całym swoim życiu nie zhańbili się uczciwą pracą. Do im podobnych zwracał się Jordan Peterson sugerując im żeby "zmienianie świata na lepsze" zaczęli od zasłania swojego cholernego łóżka i posprzątania pokoju. Widać wyraźnie, że cała ta ferajna takiego doświadczenia po prostu nie ma. Albo nie rozumieją, że po aktach wandalizmu towarzyszących każdej ich akcji ktoś będzie musiał posprzątać - i nie będzie to ani prezes Kaczyński, ani premier Morawiecki, tylko jakaś kobieta pracująca za najniższą płacę krajową - albo po prostu nienawidzą zwykłych ludzi i pogardzają ich dyskretną, ale bardzo potrzebna pracą.

Całe to nagranie to najbardziej spektakularne samo zaoranie "lewicy" . W pigułce pokazuje ich całkowitą społeczną bezużyteczność, a nawet szkodliwość, pasożytniczy charakter, urojenia wyższościowe i pogardę dla zwykłego człowieka, który musi pracować na swoje utrzymanie wykonując taką pracę, jaka akurat jest dostępna na rynku.

Im bardziej nienawidzą ludzi wokół siebie, tym bardziej ich ckliwe serduszka wyrywają się do egzotycznych cudzoziemców za wschodnią granicą. "Gdzie są dzieci?" zawodzą posłanki lewicy w sejmie jedna przez drugą. Maja Ostaszewska pozuje do zdjęcia z dziecinnym butem, a Kinga Dunin fantazjuje o "książętach orientu" na łamach Krytyki Politycznej. 

Natomiast funkcjonariusze Straży Granicznej to "mordercy" według Barbary Ku.waaa - Szatan, policjanci to "psy" jak nazwała ich Marta Lempart, a żołnierze to "śmiecie" w ocenie Władysława Frasyniuka von 80 znikniętych milionów Solidarności. Jednak ich wszystkich przebiła leciwa "Babcia Kasia" podchodząc do młodej funkcjonariuszki i nazywając ją "STARĄ ku.wą". 

Żwawa emerytka tak dokazywała na Marszu Niepodległości grzmocąc uczestników kijem od swej tęczowej "flagi tolerancji", że zbrzydziła nawet posłankę lewicy p. Żukowską, która się od niej publicznie odcięła. Nowa Lewica także wydała oświadczenie potępiające brak szacunku Marty Lempart wobec pani sprzątaczki i jej pracy.

Do mojego serduszka natomiast zakradło się coś w rodzaju współczucia dla tej dużej, niezgrabnej kobiety w średnim wieku,  ewidentnie nie czującej się dobrze we własnym ciele i usiłującej odgrywać rolę, do której nie ma predyspozycji. Kiedy po prostu darła ryja (profesjonalnie oczywiście), a cały jej przekaz ograniczał się do jednego wulgaryzmu nie było widać jej ewidentnej bezbronności. (Nie przychodzi mi do głowy lepsze słowo, no może angielskie "vulnerability"). Mogę sobie wyobrazić jak łatwo ją zranić, tak bardzo widoczne są jej słabe punkty.  Wszystkie te publiczne wrzaski i poza silnej kobiety to ściema kryjąca prawdziwą, głęboką frustrację nie mająca oczywiście żadnego związku z "prawami kobiet", tylko historią jej własnego życia. Kolejny raz ta sama historia - prawdziwa emocja (w tym przypadku gniew) i fałszywe uzasadnienie czy raczej pretekst do wyrażenia go.

Proszę zauważyć, że - o ile wiem - nie zdecydowała się wystąpić na granicy jako "matka" zatroskana o cudzoziemskie dzieci, których miejsce nie jest w lesie. Nawet ona musiała zdać sobie sprawę, że to już zbyt grubymi nićmi szyte.

Marto, Marto, troszczysz się o wiele (niepotrzebnych i szkodliwych rzeczy), a potrzeba tylko jednego - zajrzeć w swoje serduszko i zobaczyć prawdziwą przyczynę swego gniewu. Profesjonalne darcie ryja może się wydawać jakimś sposobem na życie, ale na dłuższa metę raczej się nie sprawdza (vide przypadek Kijowskiego i Trójzęba od UBywateli RP).




sobota, 30 stycznia 2021

O miłosiernym śniegu, z SB-ckimi rozruchami w tle

 Dziś bajkowy dzień. We Wrocławiu, w parku na Grabiszyńskiej tak:




A na cmentarzu jeszcze bardziej:




W końcu dopadłam perkozka:


Tak zasuwał z biegiem rzeki Ślęzy, że musiałam za nim biec. Ilekroć go namierzałam, natychmiast nurkował i wynurzał się 10 metrów dalej. Perkozek jest wielkości kaczego, nieco podrośniętego, pisklęcia, i porusza się jak żywe srebro na powierzchni i pod wodą. Widziałam go wielokrotnie, ale nigdy dotąd nie udało mi się sfotografować!

Pan Bóg miłosiernie podarował nam tą bajeczna sobotę, żeby wyjąć z naszych oczu "szkło bolesne obraz dni, które czaszki białe toczą przez płonące łąki krwi..." chciało by się powiedzieć za Baczyńskim, ale cytat jest nieadekwatny... Raczej obraz dni, które ohydę potęgują do granic naszej wytrzymałości. Mówię oczywiście o tzw. "strajku kobiet", który wylał się jak pomyje do rynsztoka na ulice polskich miast po uzasadnieniu wyroku TK w sprawie aborcji eugenicznej.

Przede wszystkim ani to strajk, ani kobiet, raczej "srajk (SBckich) k....w". Dlaczego tak wulgarnie? Już wyjaśniam. Krąży w sieci nagranie, gdzie szczecińska przewodnicząca tegoż srajku na ulicy, przez megafon zwraca się do Kai Godek nazywając ją "kurwą" i "szmatą jebaną" oraz nakazując jej "wypierdalać", a otaczające ją osobopostacie (copyright by Otoka-Frąckiewicz) skandują "jebać Godek!"

Przyznam, że w pierwszej chwili mnie zatkało z obrzydzenia, choć standard zachowań SB-ckich pomiotów pod wodzą Lempart powinien na to przygotować. Nie zamierzam  jednak epatować czytelnika moimi emocjami tylko przyjrzeć się temu, co dobór epitetów mówi o osobie (i jej środowisku), która się nimi posługuje.

Kobiety niekoniecznie się lubią nawzajem, a zazdrość jest najczęstszym powodem wrogości. Dysponują jednak na ogół pewnym zasobem słownictwa, finezją, i intuicją pomagającą namierzyć słaby punkt rywalki. Tych zasobów zwykle używają w swoich (nierzadkich) potyczkach wkłuwając przeciwniczkom  dobrze wymierzone i bolesne szpile. Są to zwykle przytyki do wieku, (braku) urody, rozmiaru, stylu, powodzenia, sytuacji życiowej itp. Nie muszą posługiwać się wulgarnością, żeby swą ofiarę celnie ugodzić. 

Epitety typu "szmata jebana" są raczej typowe dla bardzo prymitywnych mężczyzn o niezwykle ograniczonym zasobie słownictwa i zerowym rozeznaniu co konkretnie cel ich agresji reprezentuje albo SB-ków. "Szmata jebana" i "kurwa" są bezrefleksyjnie miotane na kobiety, które im się naraziły. Najczęściej na kobiety, które nie są zainteresowane ich awansami natury seksualnej. Typowy jest ten absolutny brak logiki  i nieadekwatność wybranych epitetów. W takiej sytuacji bardziej odpowiednia byłaby zimna względnie sztywna królewna/jędza/cnotka /dewotka czy coś w tym rodzaju. Równie typowy dla mężczyzn jest postulać, żeby "jebać" wszystko, co im się nie podoba. W ustach kobiety brzmi to całkowicie niedorzecznie, obrzydliwie albo humorystycznie. (Przypominam sobie np. pewnego podpitego pana, który twierdził, że jego "córka ch.j na to kładzie") 

Mogę sobie łatwo wyobrazić w jaki sposób można boleśnie dotknąć Kaję Godek. Jej słabe strony/czułe punkty są jak na widelcu i nie trzeba się za bardzo wysilać, żeby je znaleźć. Natomiast z całą pewnością nie jest ona "szmatą jebaną" ani tym bardziej "kurwą". Tę profesję reprezentują raczej osobopostacie z drugiej strony barykady, czym się jawnie chlubią w przestrzeni publicznej zresztą. Konkludując: szczecińska gwiazda srajku nie jest żadną kobietą, tylko SB-ckim otworem gębowym, podobnie jak otaczające ja cheerleaderki.  To jest akcja, kogoś, kto profesjonalnie zajmuje się destabilizacją państwa, skąd finansowana łatwo można się domyślić . Stąd moje pytanie: Gdzie są służby?

Jest jeszcze metafizyczny wymiar tych rozrób widoczny w irracjonalnej wściekłości młodych mężczyzn, którzy atakują piękne plakaty z dzieckiem w łonie matki, reklamujące hospicja perinatalne. To jest dokładnie ta sama nienawiść, którą przejawiają opętani wobec wszystkiego, co ma związek z sacrum.

piątek, 15 stycznia 2021

Obesrane miasto czyli krajobraz po protestach tzw. "strajku kobiet"

Wspominałam już na tym blogu jak wyglądało miasto Wrocław po tzw, "strajku kobiet" odpalonym pod koniec października i na początku listopada, ale nie zamieściłam żadnych zdjęć. Niniejszym nadrabiam tę zaległość:

"Ubogacona" przez "strajk kobiet" tablica pamiątkowa na Świdnickiej informująca, że w tym miejscu odbywały się happeningi Pomarańczowej Alternatywy w latach 80-tych ubiegłego wieku.

Dekoracja finansowanej przez podatników (via samorząd) galerii Design na Świdnickiej

Dekoracja restauracji na Świdnickiej


Nie minęło i półtora miesiąca a już uwzględniono w nabitym grafiku galerii Mia na pl. Solnym, (współfinansowanej - o ile wiem - przez miasto) całkiem świeżą wystawę, jakże aktualną: 




Nie udało mi się wejść do środka, żeby zrobić dokładne zdjęcia i wypytać galerniczkę. Drzwi były zamknięte, gdyż wewnątrz odbywał się wywiad z "artystami" (prezentującymi swoje jakże wybitne prace) dla mediów lokalnych.

Tego rodzaju "sztukę zaangażowaną" zapowiadała już wystawa w BWA na ul.Wita Stwosza w 2018, w 100 rocznicę nadania kobietom praw wyborczych. Dziwnym trafem informacja, że stało się to możliwe dzięki odzyskaniu niepodległości nie jest nigdzie podana. Widz ma odnieść wrażenie, że to zwycięstwo strajku kobiet, dziewuch dziewuchom i innych tego typu lewackich do urzygu, niszowych organizacji.

Pończochy naciągnięte na rozdartą polską flagę - moim zdaniem profanacja

Co to jest? Głosowanie topless? Femen po latach, z obwisłymi piersiami?

Biust na fladze? Czy to wersja dla erotomanów? Geje powinni zażądać penisa!



Co to znaczy?

O ile dobrze zgaduję zamysł artystki kobieta ogranicza się do tego, co ma między nogami... 

Wybitne autorki, głównie zadymiary sądząc po powyższej grafice

Nic by mnie nie obchodziło, że grupa jakichś bab produkuje sobie podobne obrzydlistwa, ale dlaczego galeria sztuki finansowana z pieniędzy podatników coś takiego wystawia?!!! To nie jest żadna sztuka!!! Panie zadymiary niech sobie wynajmą za własne pieniądze salę gimnastyczną i pokazują swoje wytwory, jeśli znajdą psa z kulawą nogą, który zechce je oglądać!!!

P.S.
Wystawy twórców wykazujących jakiś talent i warsztat mają szansę odbywać się w miejscach typu hol Biblioteki Wojewódzkiej:

Rozmowy kolorowane Roberta Romanowskiego, architekta z wykształcenia

Dlaczego, i jak to się stało postaram się opowiedzieć w następnych wpisach...










piątek, 8 stycznia 2021

Edukacja seksualna Anji Rubik

 Odwiedzając sklep z tkaninami na Zielińskiego (pod torami ) widziałam na płocie na przeciwko dziesiątki plakatów z okładką Vogue, a na niej gołą Anją Rubik, która pozując nago i w obcasach popiera tzw. "strajk kobiet". Wszystko w pozie i akcesoriach zdawało się nie pasować, do idei którą te wizerunki mają reprezentować. Rzecz męczyła mnie długo, aż w końcu znalazłam rozwiązanie zagadki. Te zdjęcia pierwotnie miały ilustrować podręcznik do edukacji seksualnej, której Anja Rubik jest entuzjastką. Na razie udało mi się zrekonstruować pierwszą lekcję na temat "Bezpieczny i niebezpieczny seks":


Widać wyraźnie, że modelka nie jest zwolenniczką aborcji i może dlatego tak bardzo naraziła się Marcie Lempart i innym aktywistkom, które zarzucają jej (jakże niesłusznie) kreowanie się na ich pomyśle.

Pomysł na podręcznik do edukacji seksualnej w tak atrakcyjnej szacie graficznej z niewielką ilością tekstu na pewno spodoba się dzieciom w wieku szkolnym, młodzieży i dorosłym.  Wszyscy oni będą mogli się zapoznać - tudzież skonfrontować swoje skromne doświadczenia - z seksem en vogue, jaki nosi się na światowych salonach. 

P.S.
Złośliwi, do których się nie zaliczam, twierdzą, że dwie następne lekcje wyglądają tak:



Ja jednak stanowczo odcinam się od tych frywolnych interpretacji, gdyż dojrzewa we mnie przekonanie, że Anja jest kimś innym niż myślałam





piątek, 13 listopada 2020

Vernichtung Lebensunwerten Lebens, czyli witajcie w UE

Stary Adolf ma radochę w swoim kotle patrząc na UE  - Vernichtung Lebensunvertes Leben w pełnym rozkwicie - aborcja eugeniczna, a nawet zabijanie dzieci zdrowych na życzenie. Program eutanazji przeszedł jego najśmielsze oczekiwania można uśmiercać nie tylko staruszków wbrew ich woli, lecz także 12 letnie dzieci, fizycznie zdrowe.  Że aspekt rasowy mało eksponowany? Keine Angst - Untermenschen słowiańscy dobrze nadają się do niewolniczej pracy, a ich gówniane państewka można kolonizować bez wypowiadania wojny w ramach UE, do której sami chcieli wejść! 

Nawet w Polsce koncepcja Lebensunvertes Leben ma się dobrze. Także duchowni opowiadają się za kompromisem aborcyjnym, dając publicznie świadectwo swojej niewiary, że wartość życia ludzkiego nie zależy od stanu zdrowia. Człowiek przyznając sobie prawo do decyzji, które życie jest warte życia, a które nie, zajmuje miejsce Boga. Nikt już w niego naprawdę nie wierzy? 

Pamiętam taką pieśń śpiewaną przez przyjaciółkę z czasów studenckich:

Mój Bóg wykuwa słowem wieki,

 a chwila rani go jak mieczem, 

Mój Bóg straszliwy i daleki, 

a bliski jak płaczące dziecię

Tak, straszliwy! W Biblii powszechne jest przeświadczenie, że kto go ujrzy nie może pozostać żywy. Taka jest przepaść bytowa między Stwórcą i stworzeniem. Mistycy - aby się do niego "bezkarnie" zbliżyć - musieli przechodzić bardzo bolesne oczyszczenie, gdyż wobec nieskończonego Dobra, Prawdy i Piękna ujawnia się cała nędza ludzkiej natury. Tym wyjątkowym duszom mówił o swoim miłosierdziu, ale równie często (lub częściej) o piekle, które bynajmniej nie jest puste.

Wszyscy zatraciliśmy tzw bojaźń bożą. Kaznodzieje w stylu o.Szustaka OP drą łacha z piekła i potępienia mizdrząc się do ludzi "tam, gdzie ich można znaleźć".  "Głębia przyzywa głębię", a narcyzm duszpasterza przemawia do narcyzmu jego słuchaczy. Kogo im głosi Chrystusa, czy siebie na wszystkie możliwe sposoby? A jakie właściwie jest przesłanie tzw "Listu zwykłych księży" poza virtue signalling w stronę lewico-liberalnych salonów. Na szczęście znalazło się 25 sprawiedliwych w Zakonie Kaznodziejskim, którzy odpowiedzieli na ten mętny, a zważywszy kontekst, haniebny wywód postępowych księży-celebrytów.

Policja, która nie ma śmiałości, żeby ująć przestępcę, gdyż ten ogłosił się "osobą niebinarną", na Marszu Niepodległości strzela starszym ludziom  z bliska w twarz z broni gładkolufowej. Hordy z spod znaku Hitler Jugend mogą przez wiele dni paraliżować miasta, torturować ludzi hałasem, spalinami i obscenicznymi hasłami, smarować wszystko po drodze czerwoną farbą, o zakłócaniu nabożeństw nie wspominając, a stróże porządku nie tylko nie reagują, ale swoją agresję kierują na osoby zgłaszające łamanie prawa. Przyznam, że nie rozumiem w co gra PIS. Ten straszny autorytarny reżim nie panuje nad policją? Zrobić Macierewicza ministrem, on sobie poradzi!

Pewna youtuberka - niejaka Malina Blańska czy też Balbina Mlańska - zamieściła swoją głęboko idiotyczną wypowiedź o wizycie u prof. Chazana. Chciała zażądać, żeby założył jej spiralę i nagrać jego odmowę. Ginekolog w sposób bardzo profesjonalny ją zbadał i powiedział, że rany po wielu poronieniach powinny się najpierw wygoić. Cały perfidny plan wziął w łeb. Jaki jest zarzut? Ano taki, że to bardzo miły, wzbudzający zaufanie starszy pan i kobiety mu wierzą. Komentatorzy nie pozostawili na niej suchej nitki, ale znalazło się kilka głosów porównujących ginekologa do dr Mengele. Goebbels wiecznie żywy prawie się zakrztusił ze śmiechu w swoim kotle.

Wszędzie namolne goebbelsowskie odwracanie znaczeń, zwłaszcza w pop kulturze. W norweskim serialu "Przybysze" (Beforeigners) chrześcijanie są sportretowani jako paskudni nienawistnicy posuwający się do przemocy w najbardziej radykalnej formie pod najlżejszym pretekstem, a pogańscy wikingowie to oczywiście pokojowi i tolerancyjni ludzie rodzinni, lubiący dobrze wypić i zjeść w gronie przyjaciół. Jakże przerażające są więc słowa św. Olafa, że jedzie zrobić porządek z tymi pogańskimi psami!!! Miał przy tym na myśli współczesnych Norwegów! Ratuj się kto może!