czwartek, 1 stycznia 2026

Nowy Rok

Czwartek, ósmy dzień w oktawie Bożego Narodzenia, czyli Nowy Rok. Cisza trwa, śnieg się stopił więc nici z planowanego zimowego spaceru. Trafiłam dziś na mszę odprawianą przez o. Stanisława OSPPE i była to znaczna ulga...

Nie lubię Nowego Roku, nie chcę się zastanawiać jaki on będzie. Sny są niepokojące, a nie mam owej pewności o.Sebastiana OSPPE, żeby twierdzić z niezachwianym przekonaniem, że "sen mara, Bóg wiara". Pewna moja koleżanka z roku dodawała jeszcze na jednym oddechu "Biecz fara". Właśnie umarła, po strasznej chorobie...

Chciałabym wiedzieć gdzie jest uczciwa zima. Widziałam duże ilości biegających wiewiórek mimo mrozu. Mnie natomiast czeka wymuszony remont - izolacja akustyczna na suficie. Straszne wydatki, straszny wysiłek, a efekt niepewny...

P.S.

To był najspokojniejszy Sylwester od nie pamiętam ilu lat. Niestety, po ukradzionych świętach Bożego Narodzenia została taka wyrwa, że nawet owa niezwykła cisza nie jest w stanie zrekompensować mi straty. Gniew sobie poszedł, zostało przygnębienie. Czy zasługuje na odę?

Znowu tu jesteś smutku?

Przyszedłeś mnie znieczulić, przyjacielu?

Może masz rację, może potrzebuję odpoczynku...

Tylko, czy aby wróg jest daleko?

Czy nie wkroczy w moją przyjemną apatię?

Czy nie zaskoczy mnie w melancholijnym półśnie?

A gdzie śnieżna pierzyna?

Gdzie moja bezpieczna gawra?

Muszę jeszcze wyłożyć ją korkiem lub styropianem

i dopiero wtedy mogę zapaść w sen zimowy...