Słuchałam dziś Sumlińskiego opowiadającego o Latkowskim. Wynika z tego, że to wyjątkowo cyniczny bandzior o bardzo tajemniczych powiązaniach, na ogół trzymający z władzą, . Sam fakt, że po odsiedzeniu wyroku za bardzo poważne przestępstwa, natychmiast dostaje pracę w telewizji publicznej, powinien zapalać w mózgu wszystkie sygnały ostrzegawcze. Za pierwszego PiS-u ma program w telewizji, po zmianie władzy robi film, sugerujący, że Blida została zabita na zlecenie Ziobry.
Człowiek, który ma ewidentną trudność w ubieraniu myśli w poprawną polszczyznę, o zdolności logicznego prowadzenia wywodu nie wspominając, jest redaktorem naczelnym opiniotwórczego miesięcznika Wprost... On właśnie dostaje taśmy, które przyczyniły się do upadku PO-PSL. Wszyscy mogliśmy oglądać na YouTube jak ABW, czy cokolwiek to było, robi najazd na redakcję i usiłuje siłą zabrać mu laptop... Coś czuję, że film o jego drodze życiowej i nieoczekiwanej karierze w mediach byłby znacznie ciekawszy niż wszystkie dokumenty o pedofilach jakie zrobił...
Wracając jednak do sprawy osób nieletnich, a także pełnoletnich, usiłujących spieniężyć swoją urodę przypomniałam sobie tzw "dziewczyny z Dubaju", przypadek Karoliny Kaczorowskiej i Magdy Żuk.
Karolina Kaczorowska, 30- letnia modelka,w noc po imprezie urodzinowej popełnia w hotelu w Karpaczu bardzo charakterystyczne "samobójstwo", uprzednio wyprowadziwszy na spacer swojego pieska... Przy wyłączonym monitoringu, w zupełnej ciemności, wiesza się w łazience na kablu od prostownicy do włosów... Na YouTube można znaleźć rozmowę z byłym partnerem, jaką nagrała na komórkę na krótko przed śmiercią. Tekst jest mniej więcej taki (cytuję z pamięci):
- Kim ty k... jesteś? - pyta Karolina
- Jak to kim, twoim facetem - odpowiada Kamil P. (o ile dobrze pamiętam)
- Moim facetem? Chyba moim alfonsem - mówi wyraźnie podniesionym głosem dziewczyna
Kamil P. stwierdza dosyć spokojnie, że musiałaby to udowodnić
- Co mi powiedziałeś przed wyjazdem do Londynu - krzyczy - jedź dziwko (czy też szmato), rób lody i przywieź kasę! - i dalej w podobnym tonie.
Tenże Kamil P., z którym Karolina bawiła się na ostatniej imprezie, niedługo potem również popełnia "samobójstwo" w swoim mieszkaniu we Wrocławiu....
W kręgu znajomych Karoliny znajdował się także niejaki Markus W. (czemu on sam zaprzecza) lepiej znany ze sprawy Magdy Żuk. Twierdzi, że mieli się pobrać z Magdą na Florydzie (?!!!). Po jaki grzyb na Florydzie? Fryzjer i kosmetyczka z Wrocławia nie wiedzą już co robić z forsą, że muszą ciągnąć się na koniec świata, żeby wziąć ślub? No cóż, oboje są - o ile dobrze zrozumiałam - bywalcami klubu Grey, a wysportowana Magda, oprócz biegów i pływania, trenuje taniec na rurze... Jest szczupła i wysoka, na jakimś wczesnym nagraniu mówi o pragnieniu zostania modelką... W internecie wisi mnóstwo filmów jakie sobie nagrała z wyraźnym upodobaniem... 27- letnia dziewczyna robi prezent swojemu partnerowi w postaci wycieczki do Egiptu. On jednak nie może skorzystać, gdyż ważność paszportu wkrótce się kończy. Magda jedzie sama, dziwnie się zachowuje, żeby w końcu zrobić co? Tak, popełnić "samobójstwo" oczywiście! Prawie identyczna przygoda przytrafia się 29-letniej, anorektycznej modelce z Niemiec, byłej miss Saksonii Henriette Hoeme, o ile dobrze pamiętam...
Biuro detektywistyczne Lampart (o którym nic nie wiem) doszło do wniosku, że natura "partnerstwa" Magdy i Markusa była inna niż podaje się nam do wierzenia. Magda została sprzedana czy też wynajęta wpływowemu "biznesmenowi" Khaledowi El Ahmar do celów seksualnych. Czy sama o tym wiedziała, to już zupełnie inna kwestia. Mogła sądzić, że owszem jedzie na zarobek, ale jej praca będzie polegała na pokazach tańca na rurze, a na inne rzeczy może się zgodzić lub nie... Albo sądziła, że będzie miała do czynienia z jednym bogatym, przystojnym Arabem na poziomie, który potraktuje egzotyczną blond - piękność z należytym szacunkiem. Sytuacja ją przerosła, kiedy odurzoną narkotykami wożono ją od hotelu do hotelu, gdzie była gwałcona i poniżana przez wielu mężczyzn.
Hipoteza wydaje mi się prawdopodobna, zwłaszcza, że w sławnej "ostatniej rozmowie" Magdy z Markusem słychać głos arabskiego rezydenta relacjonującemu "kapitanowi Khaled" co dzieje się z jego "towarem" w sposób frywolny i wulgarny, jaskrawo kontrastujący z przerażeniem i udręką nieszczęsnej dziewczyny powtarzającej na przemian "zabierz mnie stąd" i "to nic nie da, ja już stąd nie wrócę"... Kumpel Markusa nagrywający rozmowę ostrzega po którymś kolejnym jego pytaniu "co ci zrobili?" "nie wyciągaj z niej, bo to nas obciąża..."
Jakie bywają upodobania "egzotycznych zleceniodawców", można dowiedzieć z książki "Dziewczyny z Dubaju", której niestety nie czytałam. O ile dobrze zrozumiałam z licznych wzmianek w internecie seks jednej białej piękności z 3 lub 4 arabami na raz, którzy jeszcze na nią sikają i srają nie należy do rzadkości. Skąd biorą chętne? Ano różne miejscowe celebrytki - jak np. córka znanego wokalisty grupy Lady Punk wraz z jego żoną - prowadzą rodzinny biznesik polegający na wyszukiwaniu towaru odpowiedniej jakości na konkursach miss tego lub owego, wśród uczestniczek programów typu Top Models i pomniejszych artystek estrady z aspiracjami. Czy te kobiety godzą się wprowadzone w błąd czy też świadome na co się piszą? Tego nie wiem.
Praca modelki na pokazach mody nie jest szczególnie lukratywna. O ile dobrze rozumiem polega ona na nieustannym chodzeniu na castingi,przeważnie na darmo. Czasem zdarza się dobry kontrakt, a po tym długo, długo nic... Toteż osoby chcące dobrze zarabiać muszą brać dodatkowe zlecenia, takie o jakich wspominała zmarła przedwcześnie Karolina Kaczorowska... Być może większość ludzi związanych z show biznesem tak dorabia na boku? Być może cała nasza "elita", która nas raz po raz poucza i strofuje, składa się z prostytutek, alfonsów, pedofili i zdrajców... Przypomina mi się KOD-owiec, chyba muzyk, z helikopterem na głowie, skazany na 6 lat za handel kobietami... Nie pamiętam jakiegokolwiek dystansowania się od tego osobnika w tym środowisku... Może to smutna norma? Wystarczy wspomnieć przykład naszego rodaka, który odniósł światowy sukces jako tenisista - Wojtka Fibaka - i wybitnego aktora hollywoodzkiego, znanego ze słusznych poglądów Roberta de Niro...
Pozostaje jeszcze pytanie dlaczego bogaci Arabowie zamawiają sobie Europejki w obowiązującym typie urody. Czyż nie mają u siebie powabnych kobiet wykonujących biegle taniec brzucha i przewracających bliskowschodnimi oczami, jakich nie ma żadna Europejka. Jaką atrakcją może być dla nich jakaś biała, płaska chudzina o słabych włosach i ze skłonnością do alergii? Wiele chętnych podobno odsyłają, gdyż są za bardzo "zrobione", a oni wolą naturalną urodę. Po co im ta naturalna uroda? Żeby ją poniżać w niewyobrażalnie obrzydliwy sposób? Z łatwością wierzę, że wiele gotowych na ten rodzaj prostytucji celebrytek oczekuje na coś w rodzaju płatnej adoracji i nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić tego, co je czeka... Moja teoria głosi, że owi Arabowie mszczą się na białych kobietach za białych mężczyzn, ich dominację w świecie. Wybierają takie dziewczyny jakie uchodzą za piękności w Europie i USA. Ich własny gust nie ma nic do rzeczy. I na tych - jak im się wydaje najbardziej cenionych na zachodzie modelach - dopuszczają się rytualnego zbezczeszczenia... Wyzwolone zachodnie dziewczęta i młode kobiety zostają zniewolone za drobną opłatą i usunięte, kiedy stają się kłopotliwe. Może się to zdarzyć w Egipcie, ale również w Karpaczu lub Sopocie...
Blog poświęcony życiu duchowemu niedźwiedzi polarnych i nie tylko. Autorka zamieszcza na nim swoje artykuły nigdzie wcześniej nie publikowane.
sobota, 30 maja 2020
sobota, 23 maja 2020
Grooming the population
Wracam do tzw "pedofilii" - nieuniknionego punktu programu w każdej kampanii wyborczej. Nazwa skrajnie nieadekwatna, o czym już wielokrotnie pisałam. Pozwoliłam sobie zatytułować ten wpis z angielska przez skojarzenie z Pakistani grooming gangs z Anglii i słynnym Jimmy Savillem z BBC, króry was gróoming the nation przez wiele dziesięcioleci, nawet dosłużył się szlachectwa mimo powszechnej wiedzy o jego wyczynach na niwie obyczajowej.
Słyszałam liczne głosy oburzenia na osoby, których reakcją na skandal w Sopocie było pytanie: "Co te małolaty robiły w takim miejscu?" albo "Gdzie byli ich rodzice?" Ma to rzekomo usprawiedliwiać zboczeńców, którzy okazję wykorzystali. Nic błędniejszego. Nic nie usprawiedliwia degeneratów z tzw "elit", ich obleśnych rajfurów ani mafii rządzącej trójmiastem kryjącej takie "biznesy". Chciałam jednak zwrócić uwagę, że przeciętny obywatel ma niewielki wpływ na przestępczość zorganizowaną, korupcję urzędników czy degrengoladę "środowiska artystów". Znacznie więcej od niego zależy w kwestii wychowania i ochronienia własnych dzieci przed przedwczesnym zetknięciem się ze złem przekraczającym ich psychiczną odporność.
Obecnie obowiązujący model wychowania oparty jest na fałszu poznawczym, dziwacznym przekonaniu, że wszyscy są dobrzy i sami z siebie się fantastycznie rozwiną jeśli im dać maksymalną swobodę i nie stawiać żadnych wymagań. Każdy, kto żyje na tym łez padole dłużej niż dzień wie jak idiotyczne jest to założenie. Zło bowiem istnieje i to w formie czystej oraz bardziej zakamuflowanej. Istnieje w poszczególnych jednostkach, często wyzwala się lub potęguje się przez mechanizmy stadne. Hierarchiczna struktura każdego ludzkiego stada sprawia, że istnieje ciche przyzwolenie na użycie słabych i bezbronnych przez silnych i wpływowych. Nie jest to dla nikogo wiedza tajemna. "Równość wobec prawa" czy "prawa człowieka" są ładnie brzmiącymi słowami, za którymi nie kryje się żadna treść. Żadne prawa nas nie chronią, jeżeli nie dysponujemy środkami którymi możemy je wyegzekwować. Żyjemy w dżungli i jeśli nie dysponujemy siłą, musimy zachować maksymalną ostrożność i roztropność.
Drogi rodzicu zobacz czym jest karmione twoje dziecko przez media i popkulturę. Co ogląda twoja córka jako wzorzec kobiecości. Dlaczego pod nazwą muzyki pokazuje się jej jakąś usmarowaną, półnagą, merdającą dupą kurwę wydając z siebie charakterystyczne jęki? Dlaczego podsuwa się jej pod oczy podrygujące gołe zady w formie sztuki filmowej? Nie wspominając o języku jaki słychać z ekranu.
Pewna miła i inteligentna dziewczynka lat 11 ( a może 10) przyszła do szkoły w siatkowych czarnych rajstopach i krótkich spodenkach. Zalała się łzami, kiedy kolega z klasy w mało elegancki sposób uświadomił ją z czym taka stylizacja się na ogól kojarzy. Ona nie miała świadomości jaki sygnał nieświadomie wysyła, ale jej matka?
Dlaczego matki nie uświadomią swoich córek, że makijaż, zwłaszcza mocny to sygnał wabiący jak nie przymierzając spuchnięta, czerwona dupa grzejącej się samicy pawiana. To samo da się powiedzieć o krótkich spódniczkach ledwie zasłaniających przyrodzenie czy butach na wysokich obcasach. Już słyszę to oburzenie, że zwalam winę za gwałt na ofiarę, że każdy ma prawo ubierać się jak chce, że taka moda.... Cóż moda to osobny temat, jeszcze jeden środek seksualizacji dzieci, narażenia ich na niestosowne zainteresowanie dorosłych... Każdy ma prawo do chodzenia po krawędzi krateru dymiącego wulkanu, ale to prawo nie uchroni go przed potknięciem się...
W pewnym domu rekolekcyjnym nad morzem wypoczywa grupa ministrantów pod opieką niemrawego księdza. Podczas wycieczek na plażę chłopcy podbiegają blisko do każdej kobiety w nadziei, że zobaczą więcej niż strój kąpielowy. Z okien zajmowanych przez siebie pokoi wykrzykują propozycje do wszystkiego co się rusza w stylu "pokaż dupę!" albo "pokaż cycki!" Ksiądz-opiekun udaje, ze tego nie widzi i nie słyszy. Nie ma pomysłu jak zareagować? Chłopcy są w wieku na oko lat 10. Czy w naszej strefie klimatycznej to nie za wcześnie na pokwitanie?
Pływam z koleżanką rowerem wodnym po fosie miejskiej. Zaczepia nas dwójka gówniarzy, na oko czwarta klasa szkoły podstawowej, my natomiast jesteśmy w tym czasie bliżęj 40-tki niż 30-stki. Niech ktoś mi powie, że to naturalne! Parę lat temu przechodząc koło lokalnego gimnazjum słyszę za plecami coś o "zielonej księżniczce" (mam zielony płaszcz i beret) i coraz bardziej natarczywe próby zwrócenia na siebie uwagi przez dwóch 14-nastolatków. Mam w tym czasie lat 51. Jest to dla mnie równie ohydne jak zaczepki starych, obleśnych dziadów w czasach, gdy byłam dziewczynką.
Zdemonizowana, ziejąca ohydą pop-kultura + abdykacja rodziców ze swojej funkcji produkuje pokolenia nienaturalnie rozbudzonej młodzieży gotowej do użycia przez dowolnego perwersa. Nie chroni ich niewinność, z której zostali przedwcześnie odarci. Żaden dorosły z otoczenia nie jest dla nich autorytetem, więc nie może ich obronić przed ich własną głupotą, natomiast zdumiewająco łatwo pozwalają się macać i chędożyć przez zwyroli wszelkiej maści powodowani potrzebą uwagi lub nadzieją jakiejś korzyści... Fakt, że grupa rówieśnicza nie piętnuje tego rodzaju zachowań, wskazuje, jak bardzo są rozpowszechnione.
Pamiętam z moich czasów licealnych jedną dziewczynę z klasy młodszej o rok, o której mówiono, że zadaje się ze starymi facetami (30+) dla korzyści materialnych. Dzięki takim pogłoskom zyskała nawet miano "dupci" i nie znałam nikogo, kto nie byłby tym procederem zdegustowany.
Słyszałam liczne głosy oburzenia na osoby, których reakcją na skandal w Sopocie było pytanie: "Co te małolaty robiły w takim miejscu?" albo "Gdzie byli ich rodzice?" Ma to rzekomo usprawiedliwiać zboczeńców, którzy okazję wykorzystali. Nic błędniejszego. Nic nie usprawiedliwia degeneratów z tzw "elit", ich obleśnych rajfurów ani mafii rządzącej trójmiastem kryjącej takie "biznesy". Chciałam jednak zwrócić uwagę, że przeciętny obywatel ma niewielki wpływ na przestępczość zorganizowaną, korupcję urzędników czy degrengoladę "środowiska artystów". Znacznie więcej od niego zależy w kwestii wychowania i ochronienia własnych dzieci przed przedwczesnym zetknięciem się ze złem przekraczającym ich psychiczną odporność.
Obecnie obowiązujący model wychowania oparty jest na fałszu poznawczym, dziwacznym przekonaniu, że wszyscy są dobrzy i sami z siebie się fantastycznie rozwiną jeśli im dać maksymalną swobodę i nie stawiać żadnych wymagań. Każdy, kto żyje na tym łez padole dłużej niż dzień wie jak idiotyczne jest to założenie. Zło bowiem istnieje i to w formie czystej oraz bardziej zakamuflowanej. Istnieje w poszczególnych jednostkach, często wyzwala się lub potęguje się przez mechanizmy stadne. Hierarchiczna struktura każdego ludzkiego stada sprawia, że istnieje ciche przyzwolenie na użycie słabych i bezbronnych przez silnych i wpływowych. Nie jest to dla nikogo wiedza tajemna. "Równość wobec prawa" czy "prawa człowieka" są ładnie brzmiącymi słowami, za którymi nie kryje się żadna treść. Żadne prawa nas nie chronią, jeżeli nie dysponujemy środkami którymi możemy je wyegzekwować. Żyjemy w dżungli i jeśli nie dysponujemy siłą, musimy zachować maksymalną ostrożność i roztropność.
Drogi rodzicu zobacz czym jest karmione twoje dziecko przez media i popkulturę. Co ogląda twoja córka jako wzorzec kobiecości. Dlaczego pod nazwą muzyki pokazuje się jej jakąś usmarowaną, półnagą, merdającą dupą kurwę wydając z siebie charakterystyczne jęki? Dlaczego podsuwa się jej pod oczy podrygujące gołe zady w formie sztuki filmowej? Nie wspominając o języku jaki słychać z ekranu.
Pewna miła i inteligentna dziewczynka lat 11 ( a może 10) przyszła do szkoły w siatkowych czarnych rajstopach i krótkich spodenkach. Zalała się łzami, kiedy kolega z klasy w mało elegancki sposób uświadomił ją z czym taka stylizacja się na ogól kojarzy. Ona nie miała świadomości jaki sygnał nieświadomie wysyła, ale jej matka?
Dlaczego matki nie uświadomią swoich córek, że makijaż, zwłaszcza mocny to sygnał wabiący jak nie przymierzając spuchnięta, czerwona dupa grzejącej się samicy pawiana. To samo da się powiedzieć o krótkich spódniczkach ledwie zasłaniających przyrodzenie czy butach na wysokich obcasach. Już słyszę to oburzenie, że zwalam winę za gwałt na ofiarę, że każdy ma prawo ubierać się jak chce, że taka moda.... Cóż moda to osobny temat, jeszcze jeden środek seksualizacji dzieci, narażenia ich na niestosowne zainteresowanie dorosłych... Każdy ma prawo do chodzenia po krawędzi krateru dymiącego wulkanu, ale to prawo nie uchroni go przed potknięciem się...
W pewnym domu rekolekcyjnym nad morzem wypoczywa grupa ministrantów pod opieką niemrawego księdza. Podczas wycieczek na plażę chłopcy podbiegają blisko do każdej kobiety w nadziei, że zobaczą więcej niż strój kąpielowy. Z okien zajmowanych przez siebie pokoi wykrzykują propozycje do wszystkiego co się rusza w stylu "pokaż dupę!" albo "pokaż cycki!" Ksiądz-opiekun udaje, ze tego nie widzi i nie słyszy. Nie ma pomysłu jak zareagować? Chłopcy są w wieku na oko lat 10. Czy w naszej strefie klimatycznej to nie za wcześnie na pokwitanie?
Pływam z koleżanką rowerem wodnym po fosie miejskiej. Zaczepia nas dwójka gówniarzy, na oko czwarta klasa szkoły podstawowej, my natomiast jesteśmy w tym czasie bliżęj 40-tki niż 30-stki. Niech ktoś mi powie, że to naturalne! Parę lat temu przechodząc koło lokalnego gimnazjum słyszę za plecami coś o "zielonej księżniczce" (mam zielony płaszcz i beret) i coraz bardziej natarczywe próby zwrócenia na siebie uwagi przez dwóch 14-nastolatków. Mam w tym czasie lat 51. Jest to dla mnie równie ohydne jak zaczepki starych, obleśnych dziadów w czasach, gdy byłam dziewczynką.
Zdemonizowana, ziejąca ohydą pop-kultura + abdykacja rodziców ze swojej funkcji produkuje pokolenia nienaturalnie rozbudzonej młodzieży gotowej do użycia przez dowolnego perwersa. Nie chroni ich niewinność, z której zostali przedwcześnie odarci. Żaden dorosły z otoczenia nie jest dla nich autorytetem, więc nie może ich obronić przed ich własną głupotą, natomiast zdumiewająco łatwo pozwalają się macać i chędożyć przez zwyroli wszelkiej maści powodowani potrzebą uwagi lub nadzieją jakiejś korzyści... Fakt, że grupa rówieśnicza nie piętnuje tego rodzaju zachowań, wskazuje, jak bardzo są rozpowszechnione.
Pamiętam z moich czasów licealnych jedną dziewczynę z klasy młodszej o rok, o której mówiono, że zadaje się ze starymi facetami (30+) dla korzyści materialnych. Dzięki takim pogłoskom zyskała nawet miano "dupci" i nie znałam nikogo, kto nie byłby tym procederem zdegustowany.
piątek, 22 maja 2020
Jest kampania to i "pedofilia" być musi...
Co by sztaby wyborcze robiły bez "pedofilii" w finale kampanii? Musiałyby ją wymyślić!!!
Muszę przyznać, że rzygam owym chwilowym wzmożeniem moralnym elektryzującym obie strony sporu. Filmów Sekielskich nie oglądam z zasady - nie wynikają z zaniepokojenia zjawiskiem pederastii (bo tak się owo zboczenie nazywa) w Kościele, tylko mają na celu zohydzenie go w oczach opinii publicznej i wyprodukowanie stereotypu księdza pedofila według zaleceń Goebelsa wiecznie żywego. Mam nadzieję, że Tomasz Terlikowski i ks. Isakowicz-Zaleski zdają sobie z tego sprawę.
Film Sylwestra Latkowskiego obejrzałam i najbardziej zbulwersowały mnie owe wypindrzone małolaty kręcące się wokół miejsc, gdzie spotyka się żulia z całego kraju pretendująca do miana "elit". 14 - letnia dziewczyna z ciężkim makijażem pozuje do zdjęcia ze swoją matką podobnie wystylizowaną. Jej ciotka - wyglądająca na rozsądną kobietę - opisuje swoją siostrzenicę jako roześmianą, uwielbiającą taniec i wiecznie się wygłupiającą. Myślę, każdy, kogo by los dziewczyny chociaż trochę obchodził powinien się taką charakterystyką poważnie zaniepokoić. Matka powinna włożyć jej buziuńkę pod kran, włosy związać lub zapleść, nie pozwolić nosić się jak mała kurewka i może jednak zainteresować, co córunia robi w nocy, kiedy nie ma jej w domu.
Widzimy fragment sceny zatrzymania "Krystka" owego łowcy i pierwszego "użytkownika" małolat. Żałosna postać wyraźnie pociągająca nogą. Słyszymy zeznania dziewczyny, która usiłuje mu się wyrwać i uciec, ale zostaje przez owego kuternogę dogoniona, zgwałcona i sfilmowana. Może mi ktoś wyjaśni jak to jest możliwe technicznie? Może mi ktoś wyjaśni jak młody mężczyzna ok. lat 18-20 w szczycie swoich możliwości fizycznych nie potrafi się obronić przed starym obleśnym prykiem, który go molestuje? Muszę być złym człowiekiem, bo zamiast współczucia odczuwam wyłącznie irytację.
Pedofilia to pociąg do dzieci przed okresem pokwitania. O takim zjawisku zrobiła film Ewa Żarska, zanim odwiedził ją seryjny samobójca. Pewien biznesmen z Pabianic, działający w Petersburgu chwalił się w Internecie porywaniem małych dziewczynek, gwałceniem, duszeniem, a następnie bezczeszczeniem i ćwiartowaniem zwłok (w celu łatwiejszego pozbycia się ich). Ani policja polska, ani rosyjska nic nie zrobiła w tej sprawie. Namierzyli go Szwedzi, ale nikt go palcem nie tknął, dalej robi za szanowanego przedsiębiorcę budowlanego. Żarska najpierw została skazana za nie ujawnienie swojego informatora, a potem wyekspediowana na lepszy świat przed czasem. Czy w związku z tą aferą ? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że policja na całym świecie z najwyższą niechęcią zajmuje się takimi sprawami, gdyż powszechnie wiadomo, że zamieszani są w nie ludzie potężni i bezkarni.
Wolałabym, żeby zamiast wyświetlania filmów o pederastii i prostytucji nieletnich w kampanii, odpowiednie instytucje państwa zajmowały się stale i rzetelnie przeciwdziałaniem przestępstwom seksualnym szczególnie wobec najbardziej bezbronnych.
Wolałabym także, żeby rodzice czuli się odpowiedzialni za swoje dzieci i tak łatwo nie cedowali obowiązku wychowywania ich na obcych. Jeżeli ich samych los własnych dzieci nie obchodzi, to jakim cudem oczekują, że będzie obchodził kogoś innego?. Czy dorosła kobieta nie rozumie na co naraża się wypindrzona nastolatka kręcąca w pobliżu podejrzanych lokali? Przecież wszyscy w Trójmieście wiedzieli co się odbywa w owej "Zatoce Sztuki".
Wolałabym także, żeby serwowana nastolatkom pop kultura nie była tak zdemonizowana i nie podsuwała dziewczętom kurewstwa jako wzorca do naśladowania. Nauka Kościoła o czystości wszechobecna w czasach mojej młodości też jakby gdzieś wyparowała. Nie jest wystarczająco cool?
Prawda jest jednak taka, że niewinność w jakimś stopniu chroni przed takimi przygodami, wbrew temu co propagują zwolennicy tzw edukacji seksualnej.
Muszę przyznać, że rzygam owym chwilowym wzmożeniem moralnym elektryzującym obie strony sporu. Filmów Sekielskich nie oglądam z zasady - nie wynikają z zaniepokojenia zjawiskiem pederastii (bo tak się owo zboczenie nazywa) w Kościele, tylko mają na celu zohydzenie go w oczach opinii publicznej i wyprodukowanie stereotypu księdza pedofila według zaleceń Goebelsa wiecznie żywego. Mam nadzieję, że Tomasz Terlikowski i ks. Isakowicz-Zaleski zdają sobie z tego sprawę.
Film Sylwestra Latkowskiego obejrzałam i najbardziej zbulwersowały mnie owe wypindrzone małolaty kręcące się wokół miejsc, gdzie spotyka się żulia z całego kraju pretendująca do miana "elit". 14 - letnia dziewczyna z ciężkim makijażem pozuje do zdjęcia ze swoją matką podobnie wystylizowaną. Jej ciotka - wyglądająca na rozsądną kobietę - opisuje swoją siostrzenicę jako roześmianą, uwielbiającą taniec i wiecznie się wygłupiającą. Myślę, każdy, kogo by los dziewczyny chociaż trochę obchodził powinien się taką charakterystyką poważnie zaniepokoić. Matka powinna włożyć jej buziuńkę pod kran, włosy związać lub zapleść, nie pozwolić nosić się jak mała kurewka i może jednak zainteresować, co córunia robi w nocy, kiedy nie ma jej w domu.
Widzimy fragment sceny zatrzymania "Krystka" owego łowcy i pierwszego "użytkownika" małolat. Żałosna postać wyraźnie pociągająca nogą. Słyszymy zeznania dziewczyny, która usiłuje mu się wyrwać i uciec, ale zostaje przez owego kuternogę dogoniona, zgwałcona i sfilmowana. Może mi ktoś wyjaśni jak to jest możliwe technicznie? Może mi ktoś wyjaśni jak młody mężczyzna ok. lat 18-20 w szczycie swoich możliwości fizycznych nie potrafi się obronić przed starym obleśnym prykiem, który go molestuje? Muszę być złym człowiekiem, bo zamiast współczucia odczuwam wyłącznie irytację.
Pedofilia to pociąg do dzieci przed okresem pokwitania. O takim zjawisku zrobiła film Ewa Żarska, zanim odwiedził ją seryjny samobójca. Pewien biznesmen z Pabianic, działający w Petersburgu chwalił się w Internecie porywaniem małych dziewczynek, gwałceniem, duszeniem, a następnie bezczeszczeniem i ćwiartowaniem zwłok (w celu łatwiejszego pozbycia się ich). Ani policja polska, ani rosyjska nic nie zrobiła w tej sprawie. Namierzyli go Szwedzi, ale nikt go palcem nie tknął, dalej robi za szanowanego przedsiębiorcę budowlanego. Żarska najpierw została skazana za nie ujawnienie swojego informatora, a potem wyekspediowana na lepszy świat przed czasem. Czy w związku z tą aferą ? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że policja na całym świecie z najwyższą niechęcią zajmuje się takimi sprawami, gdyż powszechnie wiadomo, że zamieszani są w nie ludzie potężni i bezkarni.
Wolałabym, żeby zamiast wyświetlania filmów o pederastii i prostytucji nieletnich w kampanii, odpowiednie instytucje państwa zajmowały się stale i rzetelnie przeciwdziałaniem przestępstwom seksualnym szczególnie wobec najbardziej bezbronnych.
Wolałabym także, żeby rodzice czuli się odpowiedzialni za swoje dzieci i tak łatwo nie cedowali obowiązku wychowywania ich na obcych. Jeżeli ich samych los własnych dzieci nie obchodzi, to jakim cudem oczekują, że będzie obchodził kogoś innego?. Czy dorosła kobieta nie rozumie na co naraża się wypindrzona nastolatka kręcąca w pobliżu podejrzanych lokali? Przecież wszyscy w Trójmieście wiedzieli co się odbywa w owej "Zatoce Sztuki".
Wolałabym także, żeby serwowana nastolatkom pop kultura nie była tak zdemonizowana i nie podsuwała dziewczętom kurewstwa jako wzorca do naśladowania. Nauka Kościoła o czystości wszechobecna w czasach mojej młodości też jakby gdzieś wyparowała. Nie jest wystarczająco cool?
Prawda jest jednak taka, że niewinność w jakimś stopniu chroni przed takimi przygodami, wbrew temu co propagują zwolennicy tzw edukacji seksualnej.
poniedziałek, 13 kwietnia 2020
O Wielkim Tygodniu w czasie zarazy
Wszystko zaczęło się od pierwszej soboty kwietnia, kiedy to po dłuższej niedyspozycji natury zatokowo-gardłowej wychynęłam na Boży świat pełen zapachu wiosny i skierowałam swe kroki do kościoła jezuitów. Wtedy miałam już pewność, że przy takiej ilości szczelin w systemie uda mi się uczestniczyć w całym Triduum Paschalnym, o obecności na mszy w niedziele i poniedziałek wielkanocny nie wspominając. Tak też się stało i jestem zaskoczona jak niewiele wysiłku musiałam w to włożyć. Wystarczyło przyjść ok. pół godziny wcześniej i byłam pierwsza. Niezależnie od tego, czy w danym dniu stosunek proboszcza do ilości wiernych był bardziej czy mniej elastyczny, mojej obecności nic nie zagrażało... Piszę to nasłuchawszy wielu opowieści o tym, jakich środków ludzie imali się, żeby na mszy jednak być... Nie wiem czy moje wychowane w PRL-u pokolenie tak ma, czy to tylko ja tak mam, ale wyjść z domu pół godziny wcześniej dla czegoś na czym mi naprawdę zależy nie wydaje mi się jakimś szczególnym poświęceniem... Wszak wychodziłam godzinę wcześniej do dominikanów, żeby zająć miejsce w prezbiterium... A tu stawka była o wiele wyższa - prawdziwie być albo nie być!
Nieskończenie wdzięczna za ten przywilej, nie będę pastwić się nad organistą i całą oprawą liturgiczną, choć chciało by się by dorównywała podniosłości i doniosłości wydarzenia oraz oszałamiającemu pięknu wnętrza.... To swoją drogą zaskakujące, że dominikanie przy całym swoim wyczuciu liturgii okazali się ludźmi niewierzącymi (w każdym razie ten, który zdecydował o zamknięciu kościoła objawił swój brak wiary), a proboszcz mojej parafii, za którego nikt by nie dał 5 groszy został bohaterem "podziemia", który umożliwił co bardziej zawziętym wiernym z bliska i z daleka uczestnictwo w liturgii Wielkiego Tygodnia jak pan Bóg przykazał.
Dziś przed mszą (przyszłam pół godziny wcześniej) modliłam się szczególnie szczerze i gorliwie, żeby ten przepiękny kościół doczekał co najmniej godnego siebie organisty... Chciałoby się, żeby tętniło tam życie duchowe, a w pięknych barokowych stallach siedziały osoby konsekrowane - mniszki lub mnisi - a wierni przychodzili jak do źródła wody żywej, a wychodzili pełni radości Zmartwychwstania... Chciałabym usłyszeć z chóru ten anielski, ciepły, raczej niski, dojrzały głos starszej siostry dominikanki, która niegdyś śpiewała u św. Wojciecha... Ona wiedziała o czym śpiewa i było to słychać...
Natknąwszy się jednego z obiecujących wikarych nie powstrzymałam się od delikatnej sugestii, żeby organista zwolnił nieco tempo i nie dezorientował swoimi udziwnieniami wiernych, którzy nie mają pojęcia, co i na jaką melodię odpowiadać księdzu. Młody człowiek nieco spłoszony taką zuchwałością zapewnił mnie pospiesznie, że przekaże komu trzeba. Nie wiem więc czy mogę się tam bezpiecznie pojawić w następną niedzielę...
Wciąż nie mogę się otrząsnąć z szoku wywołanego postawą dominikanów. Przy zachowaniu proporcji czuję się jakby zdradził mnie ktoś szczególnie ważny, kogo uważałam za przyjaciela... Wyrwa jak po śmierci kogoś, kto był częścią życia. W końcu chodziłam tam ponad 30 lat... Pod komunikatem o zamknięciu kościoła napisałam czerwonym długopisem WSTYD! Kiedy tamtędy wczoraj przechodziłam zobaczyłam dwa nowe wpisy: "gdyby matka Teresa tak myślała nigdy nie zostałaby świętą" i "moglibyście chociaż spowiadać".
Spowiadałam się w tym Wielkim Poście w warunkach szczególnie komfortowych w pewnym klasztorze. Po prostu dzwoniło się na furtę i czekało ok. 2 minuty na ojca, który prowadził do osobnego pomieszczenia, gdzie klęcznik z kratką stał ponad 2 metry od spowiednika... Żadnych kilometrowych kolejek i wielogodzinnego stania, jak to zwykle miało miejsce w Wielkim Tygodniu...
A wszystko to już po pacyfikacji klasztoru, kiedy to dwóch ojców, którzy nie wymieniali podczas mszy imienia papieża Franciszka zostało zawieszonych w czynnościach, a proboszcz i przeor w jednym, który na to pozwolił odwołany w trybie pilnym na dwa miesiące przed końcem swojej kadencji... Jego zarządzenie o dwóch dodatkowych mszach zostało odwołane, a udział wiernych w eucharystii zabroniony...
Miałam wiele lat temu sny, w których całkowicie zdesakralizowany kościół św. Wojciecha był salą koncertową lub czymś podobnym. Starałam się o tym nie myśleć... Teraz przeczuwam, co to może znaczyć... Kościół po pandemii będzie inny. Po ogłoszeniu wszem i wobec, że nie ma żadnych kanałów łaski w postaci sakramentów i udział w nich nie ma w gruncie rzeczy żadnego znaczenia po prostu nie ma powrotu...
W Bochni w domu opieki społecznej cały personel zarażony koronawirusem. Na apel, żeby ktoś się zgłosił na zastępstwo odpowiedziały siostry dominikanki i... dominikanie z Krakowa. Jaki piękny gest, nieprawdaż? Tylko dlaczego coś pobrzmiewa fałszem? Boimy się zarazić od wiernych więc nie sprawujemy sakramentów, ale nie boimy się zarazić od pensjonariuszy domu opieki? A może tu chodzi o PR? Zamknięcie ust wszelkim neopelagiańskim malkontentom? Muszę być bardzo złym człowiekiem, bo tego rodzaju virtue signalling, podobnie jak medialne gesty papieża Franciszka (w rodzaju całowania oszustów po rękach i muzułmańskich więźniarek po nogach) budzą we mnie odruch wymiotny.
Nieskończenie wdzięczna za ten przywilej, nie będę pastwić się nad organistą i całą oprawą liturgiczną, choć chciało by się by dorównywała podniosłości i doniosłości wydarzenia oraz oszałamiającemu pięknu wnętrza.... To swoją drogą zaskakujące, że dominikanie przy całym swoim wyczuciu liturgii okazali się ludźmi niewierzącymi (w każdym razie ten, który zdecydował o zamknięciu kościoła objawił swój brak wiary), a proboszcz mojej parafii, za którego nikt by nie dał 5 groszy został bohaterem "podziemia", który umożliwił co bardziej zawziętym wiernym z bliska i z daleka uczestnictwo w liturgii Wielkiego Tygodnia jak pan Bóg przykazał.
Dziś przed mszą (przyszłam pół godziny wcześniej) modliłam się szczególnie szczerze i gorliwie, żeby ten przepiękny kościół doczekał co najmniej godnego siebie organisty... Chciałoby się, żeby tętniło tam życie duchowe, a w pięknych barokowych stallach siedziały osoby konsekrowane - mniszki lub mnisi - a wierni przychodzili jak do źródła wody żywej, a wychodzili pełni radości Zmartwychwstania... Chciałabym usłyszeć z chóru ten anielski, ciepły, raczej niski, dojrzały głos starszej siostry dominikanki, która niegdyś śpiewała u św. Wojciecha... Ona wiedziała o czym śpiewa i było to słychać...
Natknąwszy się jednego z obiecujących wikarych nie powstrzymałam się od delikatnej sugestii, żeby organista zwolnił nieco tempo i nie dezorientował swoimi udziwnieniami wiernych, którzy nie mają pojęcia, co i na jaką melodię odpowiadać księdzu. Młody człowiek nieco spłoszony taką zuchwałością zapewnił mnie pospiesznie, że przekaże komu trzeba. Nie wiem więc czy mogę się tam bezpiecznie pojawić w następną niedzielę...
Wciąż nie mogę się otrząsnąć z szoku wywołanego postawą dominikanów. Przy zachowaniu proporcji czuję się jakby zdradził mnie ktoś szczególnie ważny, kogo uważałam za przyjaciela... Wyrwa jak po śmierci kogoś, kto był częścią życia. W końcu chodziłam tam ponad 30 lat... Pod komunikatem o zamknięciu kościoła napisałam czerwonym długopisem WSTYD! Kiedy tamtędy wczoraj przechodziłam zobaczyłam dwa nowe wpisy: "gdyby matka Teresa tak myślała nigdy nie zostałaby świętą" i "moglibyście chociaż spowiadać".
Spowiadałam się w tym Wielkim Poście w warunkach szczególnie komfortowych w pewnym klasztorze. Po prostu dzwoniło się na furtę i czekało ok. 2 minuty na ojca, który prowadził do osobnego pomieszczenia, gdzie klęcznik z kratką stał ponad 2 metry od spowiednika... Żadnych kilometrowych kolejek i wielogodzinnego stania, jak to zwykle miało miejsce w Wielkim Tygodniu...
A wszystko to już po pacyfikacji klasztoru, kiedy to dwóch ojców, którzy nie wymieniali podczas mszy imienia papieża Franciszka zostało zawieszonych w czynnościach, a proboszcz i przeor w jednym, który na to pozwolił odwołany w trybie pilnym na dwa miesiące przed końcem swojej kadencji... Jego zarządzenie o dwóch dodatkowych mszach zostało odwołane, a udział wiernych w eucharystii zabroniony...
Miałam wiele lat temu sny, w których całkowicie zdesakralizowany kościół św. Wojciecha był salą koncertową lub czymś podobnym. Starałam się o tym nie myśleć... Teraz przeczuwam, co to może znaczyć... Kościół po pandemii będzie inny. Po ogłoszeniu wszem i wobec, że nie ma żadnych kanałów łaski w postaci sakramentów i udział w nich nie ma w gruncie rzeczy żadnego znaczenia po prostu nie ma powrotu...
W Bochni w domu opieki społecznej cały personel zarażony koronawirusem. Na apel, żeby ktoś się zgłosił na zastępstwo odpowiedziały siostry dominikanki i... dominikanie z Krakowa. Jaki piękny gest, nieprawdaż? Tylko dlaczego coś pobrzmiewa fałszem? Boimy się zarazić od wiernych więc nie sprawujemy sakramentów, ale nie boimy się zarazić od pensjonariuszy domu opieki? A może tu chodzi o PR? Zamknięcie ust wszelkim neopelagiańskim malkontentom? Muszę być bardzo złym człowiekiem, bo tego rodzaju virtue signalling, podobnie jak medialne gesty papieża Franciszka (w rodzaju całowania oszustów po rękach i muzułmańskich więźniarek po nogach) budzą we mnie odruch wymiotny.
Etykiety:
Bochnia,
dominikanie,
dominikanki,
Kościół po zarazie,
liturgia,
papież Franciszek,
sakramenty,
spowiedź,
Triduum Paschalne,
virtue signalling,
Wrocław
czwartek, 9 kwietnia 2020
O sprawie "Kasi" spostponowanej przez red. Michalkiewicza
Odświeżyłam sobie nieco sprawę tzw. Kasi "ofiary księdza pedofila" z całym jej niespodziewanym bogactwem. Rzeczona "Kasia", a raczej ktoś w jej imieniu zaskarżył redaktora Michalkiewicza za nazbyt frywolny komentarz do zasądzonej kwoty odszkodowania (za krzywdy doznane od byłego księdza), a ten ujawnił pismo z sądu łącznie z jej prawdziwym imieniem i nazwiskiem, opublikowanym zresztą już w 2009 r. przez Fakt.
Wszyscy prześcigali się w słowach potępienia dla felietonisty za jego podwójną zbrodnię. Nie będę bronić owego nieszczęsnego komentarza, który wzmożenie moralne zapoczątkował, zwłaszcza, że przykrył niezwykle istotną kwestię finansowej odpowiedzialności Kościoła za wyczyny poszczególnych duchownych jawnie sprzeczne z jego nauką i praktyką.
Według Michalkiewicza wyrok wydano na podstawie artykułu 430 KPC, który dopuszcza odpowiedzialność materialną osoby trzeciej (innej niż sprawca czynu niedozwolonego) w sytuacji, gdy owa osoba trzecia powierzyła sprawcy tę czynność, sprawca podlegał jej kierownictwu w czasie wykonywania owej czynności oraz stosował się do jej instrukcji. Twierdzenie, ze zgromadzenie Chrystusowców zleciło jednemu ze swych członków romans z nieletnią i wydawało mu instrukcje jak z nią współżyć wydaje się raczej zbyt daleko posunięte, ale miliona złotych od byłego księdza po wyroku raczej się nie wyciągnie...
Michalkiewicz z właściwa sobie przenikliwością przewidział, że taki wyrok stanie się początkiem polskiej edycji przemysłu molestowania. Odszkodowania osobom twierdzącym, że były molestowane przez księży będą płacić nie sprawcy tylko diecezje czyli wierni, którzy w najmniejszym stopniu nie przyczynili się do ich krzywdy (prawdziwej lub urojonej). W dalszej perspektywie oznacza to ekonomiczne zniszczenie Kościoła.
Mogę sobie wyobrazić uniesienie lewaków, kiedy udało się taką "Kasię" namierzyć i nagłośnić - jest ofiara, po 10 latach "przerywa milczenie" i to jeszcze dziewczyna - nie ma kłopotliwej kwestii homoseksualizmu większości sprawców nadużyć seksualnych wobec nieletnich! Jak ze snu - gwałcona i trzymana pod kluczem - niewolnica seksualna! Jest wyrok, jest milion od Chrystusowców! Pedofilia, ohyda, jest. jest. nareszcie jest!
Oto prezes fundacji Nie lękajcie się Marek Lisiński bierze ją pod swoją opiekę. Nieszczęsny człowiek cierpi na raka trzustki, przydałoby mu się 30 tysięcy na operację... Kasia daje z wdzięcznego serduszka z owego sławnego miliona... Jednak nie ma tego raka? Och!
Ale to nieszczęsny człowiek, był molestowany przez księdza, jego historia uwieczniona jest w filmie Smarzowskiego....Sam papież Franciszek ucałował te skrzywdzone ręce, które tak chętnie wyciągały się po pieniądze...
W 2007 pożyczył od księdza Zdzisława Witkowskiego 23 tys. na rzekomą operację żony, kiedy oszustwo się wydało i ksiądz zażądał zwrotu pożyczki Lisiński oskarżył go o molestowanie... Biskup płocki Libera prowadził dochodzenie w latach 2010-2013, w wyniku którego ksiądz Witkowski został ukarany 3 letnim zakazem sprawowania posługi kapłańskiej, choć dowodów jego winy nie było, a własnoręczne pokwitowanie odbioru pożyczki napisane przez Lisickiego do dziś wisi w Internecie...
Ksiądz Witkowski został wrobiony przez oszusta i władze diecezji płockiej. Namawiano go, żeby się przyznał, bo inaczej zaszkodzi Kościołowi i biskupowi... Nie zrobił tego, nie było żadnych dowodów, nawet w opinii psychologa brak było przesłanek, a oskarżyciel wnioskował o uniewinnienie...Teraz poszkodowany ksiądz zamierza oczyścić swoje imię pozywając biskupa...
Jeśli to nie jest materiał na rewelacyjny film to co nim jest? No może jeszcze sprawa kardynała Georga Pella ma porównywalny potencjał... Michalkiewicz twierdzi, że takie operacje są robione przez pierwszorzędnych fachowców i bez trudu mu wierzę. Owi fachowcy mają na usługi takich Lisińskich, którzy mogą być wszystkim, jeśli sytuacja tego wymaga, i usłużne media oczywiście... Nie wykluczone, że oskarżyciel kardynała Pella mógł być kimś takim...
Wracając do "Kasi" to fakt wymieniania SMS-ów o treści erotycznej z dorosłym mężczyzną przez 13 - letnie dziewczę wskazuje, że ta sprawa mogła wyglądać inaczej niż to przedstawiają wzmożone media. Jak zauważył Michalkiewicz, podczas swego rzekomego przetrzymywania dziewczyna chodziła do szkoły, więc mogła równie dobrze pójść na policję, wrócić do domu czy opowiedzieć o sprawie wychowawczyni lub pedagogowi szkolnemu...
Były ksiądz został skazany na 4 i pół roku, z czego odsiedział 2 lata. To nie wygląda na wyrok za uprowadzenie, gwałcenie, torturowanie i zmuszanie do aborcji tylko za współżycie seksualne z nieletnią...
Nie zamierzam go usprawiedliwiać, ale nie będę nikomu współczuć na sygnał dany przez kolejne pokolenie pierwszorzędnych fachowców, których cel jest niezmienny od wieków. Oni także ofiarom nadużyć seksualnych nie współczują tylko je wykorzystują do swoich celów.
Wszyscy prześcigali się w słowach potępienia dla felietonisty za jego podwójną zbrodnię. Nie będę bronić owego nieszczęsnego komentarza, który wzmożenie moralne zapoczątkował, zwłaszcza, że przykrył niezwykle istotną kwestię finansowej odpowiedzialności Kościoła za wyczyny poszczególnych duchownych jawnie sprzeczne z jego nauką i praktyką.
Według Michalkiewicza wyrok wydano na podstawie artykułu 430 KPC, który dopuszcza odpowiedzialność materialną osoby trzeciej (innej niż sprawca czynu niedozwolonego) w sytuacji, gdy owa osoba trzecia powierzyła sprawcy tę czynność, sprawca podlegał jej kierownictwu w czasie wykonywania owej czynności oraz stosował się do jej instrukcji. Twierdzenie, ze zgromadzenie Chrystusowców zleciło jednemu ze swych członków romans z nieletnią i wydawało mu instrukcje jak z nią współżyć wydaje się raczej zbyt daleko posunięte, ale miliona złotych od byłego księdza po wyroku raczej się nie wyciągnie...
Michalkiewicz z właściwa sobie przenikliwością przewidział, że taki wyrok stanie się początkiem polskiej edycji przemysłu molestowania. Odszkodowania osobom twierdzącym, że były molestowane przez księży będą płacić nie sprawcy tylko diecezje czyli wierni, którzy w najmniejszym stopniu nie przyczynili się do ich krzywdy (prawdziwej lub urojonej). W dalszej perspektywie oznacza to ekonomiczne zniszczenie Kościoła.
Mogę sobie wyobrazić uniesienie lewaków, kiedy udało się taką "Kasię" namierzyć i nagłośnić - jest ofiara, po 10 latach "przerywa milczenie" i to jeszcze dziewczyna - nie ma kłopotliwej kwestii homoseksualizmu większości sprawców nadużyć seksualnych wobec nieletnich! Jak ze snu - gwałcona i trzymana pod kluczem - niewolnica seksualna! Jest wyrok, jest milion od Chrystusowców! Pedofilia, ohyda, jest. jest. nareszcie jest!
Oto prezes fundacji Nie lękajcie się Marek Lisiński bierze ją pod swoją opiekę. Nieszczęsny człowiek cierpi na raka trzustki, przydałoby mu się 30 tysięcy na operację... Kasia daje z wdzięcznego serduszka z owego sławnego miliona... Jednak nie ma tego raka? Och!
Ale to nieszczęsny człowiek, był molestowany przez księdza, jego historia uwieczniona jest w filmie Smarzowskiego....Sam papież Franciszek ucałował te skrzywdzone ręce, które tak chętnie wyciągały się po pieniądze...
W 2007 pożyczył od księdza Zdzisława Witkowskiego 23 tys. na rzekomą operację żony, kiedy oszustwo się wydało i ksiądz zażądał zwrotu pożyczki Lisiński oskarżył go o molestowanie... Biskup płocki Libera prowadził dochodzenie w latach 2010-2013, w wyniku którego ksiądz Witkowski został ukarany 3 letnim zakazem sprawowania posługi kapłańskiej, choć dowodów jego winy nie było, a własnoręczne pokwitowanie odbioru pożyczki napisane przez Lisickiego do dziś wisi w Internecie...
Ksiądz Witkowski został wrobiony przez oszusta i władze diecezji płockiej. Namawiano go, żeby się przyznał, bo inaczej zaszkodzi Kościołowi i biskupowi... Nie zrobił tego, nie było żadnych dowodów, nawet w opinii psychologa brak było przesłanek, a oskarżyciel wnioskował o uniewinnienie...Teraz poszkodowany ksiądz zamierza oczyścić swoje imię pozywając biskupa...
Jeśli to nie jest materiał na rewelacyjny film to co nim jest? No może jeszcze sprawa kardynała Georga Pella ma porównywalny potencjał... Michalkiewicz twierdzi, że takie operacje są robione przez pierwszorzędnych fachowców i bez trudu mu wierzę. Owi fachowcy mają na usługi takich Lisińskich, którzy mogą być wszystkim, jeśli sytuacja tego wymaga, i usłużne media oczywiście... Nie wykluczone, że oskarżyciel kardynała Pella mógł być kimś takim...
Wracając do "Kasi" to fakt wymieniania SMS-ów o treści erotycznej z dorosłym mężczyzną przez 13 - letnie dziewczę wskazuje, że ta sprawa mogła wyglądać inaczej niż to przedstawiają wzmożone media. Jak zauważył Michalkiewicz, podczas swego rzekomego przetrzymywania dziewczyna chodziła do szkoły, więc mogła równie dobrze pójść na policję, wrócić do domu czy opowiedzieć o sprawie wychowawczyni lub pedagogowi szkolnemu...
Były ksiądz został skazany na 4 i pół roku, z czego odsiedział 2 lata. To nie wygląda na wyrok za uprowadzenie, gwałcenie, torturowanie i zmuszanie do aborcji tylko za współżycie seksualne z nieletnią...
Nie zamierzam go usprawiedliwiać, ale nie będę nikomu współczuć na sygnał dany przez kolejne pokolenie pierwszorzędnych fachowców, których cel jest niezmienny od wieków. Oni także ofiarom nadużyć seksualnych nie współczują tylko je wykorzystują do swoich celów.
środa, 8 kwietnia 2020
Sprawa kardynała Pella
Moja wiedza na ten temat pochodzi wyłącznie z Internetu i nie mam możliwości jej zweryfikować.
Australijski kardynał, George Pell, został skazany na podstawie nie potwierdzonego oskarżenia jednego człowieka, zaburzonego psychicznie zresztą (czego nie powiedziano ławie przysięgłych). Nie wzięto pod uwagę okoliczności uniemożliwiających popełnienia czynu, o który został oskarżony, w określonym miejscu i czasie.
Kardynał był znienawidzony przez liberalno-lewicowe media jak ABC prowadzące nagonkę na niego latami. Nie było jednak żadnych skarg, więc policja stanu Victoria dała ogłoszenie, żeby potencjalne ofiary się zgłaszały... Zgłosiło się dwóch, z których jeden się przed śmiercią (z powodu przedawkowania heroiny)wycofał ze swych zeznań. Drugi wydał się sądowi tak wiarygodny, że nie dostrzeżono fizycznej niemożliwości popełnienia zbrodniczego czynu, o który oskarżył kardynała.
Sąd apelacyjny obejrzał video z rozprawy i też uznał świadka za wiarygodnego, na podstawie okazywanych przez niego emocji. Nie zadał sobie trudu przejrzenia dowodów. Tylko jeden z trzech sędziów uznał, że nie ma wystarczających podstaw do skazania kardynała i wyrok sądu niższej instancji nie powinien był nigdy zapaść.
Dopiero Sąd Najwyższy jednogłośnie (wszystkich 7 sędziów) orzekł, że wobec tak wątpliwych dowodów istnieje realna możliwość, że skazano niewinnego człowieka. Zanim to nastąpiło kardynał Pell odsiedział 14 miesięcy (z 6 lat na które go skazano) w więzieniu o zaostrzonym rygorze, jego reputacja została całkowicie zszargana, katedra św, Patryka w Melbourne (którego był arcybiskupem) zdewastowana, a głodne krwi lewackie harpie nie zrezygnowały ze szczucia, aby zamienić jego życie w nieustający koszmar...
Oczywiście nie znam kardynała Pella i nie wiem co ma na sumieniu. Nie wiem czy był zbyt pobłażliwy dla swoich podwładnych, którzy dopuścili się nadużyć seksualnych wobec nieletnich... Jest to dość prawdopodobne zważywszy powszechność postawy solidarności korporacyjnej we wszystkich instytucjach.
Z drugiej strony atmosfera medialnego linczu towarzysząca tej sprawie - i ewidentne odstąpienie od zasady domniemania niewinności, dopóki zbrodnia nie zostanie udowodniona - przeraża. Pokazuje, że można zniszczyć każdego, kto nie podoba się lewactwu i to w dodatku przy udziale aparatu państwa. Istny horror.
Co ciekawe oskarżenie wobec kardynała Pella (o czyny sprzed 30 lat) pojawiło się, gdy ten wziął się - na zlecenie papieża Franciszka - za porządkowanie watykańskich finansów. Bardzo byłoby interesujące przebadanie tego nadzwyczajnego zbiegu okoliczności...
Lewackie media okładają nas cierpieniami ofiar księży pederastów jak cepem, jednocześnie uniewinniając pedofilne gwiazdy show biznesu czy pary homoseksualne gwałcące na przemian adoptowane niemowlęta... Ta finezyjna wybiórczość dowodzi, że cierpienie ma znaczenie tylko, jeśli można użyć je w walce z odwiecznym wrogiem..
Michalkiewicz miał dużo racji mówiąc o przemyśle odszkodowań. W głośnej sprawie dziewczyny "gwałconej i torturowanej" przez księdza też się dużo nie pomylił. Rzeczony ksiądz został skazany za stosunki seksualne z nieletnią, ale nie udowodniono, że zostały na niej wymuszone. Okazało się np., że "ofiara" wymieniała ze swoim "oprawcą" SMSy o treści erotycznej... Niemniej zgromadzenie oskarżonego księdza musiało wypłacić poszkodowanej milion PLN... Z tego 300 tys. wziął adwokat, a jest to suma bardzo łatwa do podzielenia przez 3...
Szef fundacji wspierającej ofiary nadużyć seksualnych kleru okazał się oszustem, który najpierw wyłudzał pieniądze od księdza opowiadając duszaszczypatielnyje historie o swej trudnej sytuacji, a kiedy ten go przejrzał, oskarżył o molestowanie wiedząc, że zawsze może liczyć na media, które podchwycą każdy taki temat w uniesieniu, nie kłopocząc się sprawdzaniem faktów. Nieszczęsna "ofiara" udała się w towarzystwie wdowy po zmartwychwstałym Diduszce i posłanki Szajbus-Wielgi do Watykanu z raportem o pedofilii w polskim Kościele i została nawet pocałowana w rękę przez papieża Franciszka, po czym usiłowała wyłudzić od wyżej wspomnianej dziewczyny sporą cześć przyznanego jej odszkodowania...
Muszę być bardzo złym człowiekiem, bo podejrzewam że medialne "ofiary pedofilii kleru" są równie wiarygodne jak "uchodźcy" na granicy grecko-tureckiej. Współczucie jako broń nowej generacji w wojnie hybrydowej. Można je użyć tylko wobec tych którzy są do miłości bliźniego zobligowani, czyli chrześcijan. Plan prawdziwie szatański...
Moje przekorne współczucie wzbudzają raczej ofiary medialnego linczu, których życie zniszczono fałszywym oskarżeniem i urągającym wszystkim zasadom wyrokiem...
Australijski kardynał, George Pell, został skazany na podstawie nie potwierdzonego oskarżenia jednego człowieka, zaburzonego psychicznie zresztą (czego nie powiedziano ławie przysięgłych). Nie wzięto pod uwagę okoliczności uniemożliwiających popełnienia czynu, o który został oskarżony, w określonym miejscu i czasie.
Kardynał był znienawidzony przez liberalno-lewicowe media jak ABC prowadzące nagonkę na niego latami. Nie było jednak żadnych skarg, więc policja stanu Victoria dała ogłoszenie, żeby potencjalne ofiary się zgłaszały... Zgłosiło się dwóch, z których jeden się przed śmiercią (z powodu przedawkowania heroiny)wycofał ze swych zeznań. Drugi wydał się sądowi tak wiarygodny, że nie dostrzeżono fizycznej niemożliwości popełnienia zbrodniczego czynu, o który oskarżył kardynała.
Sąd apelacyjny obejrzał video z rozprawy i też uznał świadka za wiarygodnego, na podstawie okazywanych przez niego emocji. Nie zadał sobie trudu przejrzenia dowodów. Tylko jeden z trzech sędziów uznał, że nie ma wystarczających podstaw do skazania kardynała i wyrok sądu niższej instancji nie powinien był nigdy zapaść.
Dopiero Sąd Najwyższy jednogłośnie (wszystkich 7 sędziów) orzekł, że wobec tak wątpliwych dowodów istnieje realna możliwość, że skazano niewinnego człowieka. Zanim to nastąpiło kardynał Pell odsiedział 14 miesięcy (z 6 lat na które go skazano) w więzieniu o zaostrzonym rygorze, jego reputacja została całkowicie zszargana, katedra św, Patryka w Melbourne (którego był arcybiskupem) zdewastowana, a głodne krwi lewackie harpie nie zrezygnowały ze szczucia, aby zamienić jego życie w nieustający koszmar...
Oczywiście nie znam kardynała Pella i nie wiem co ma na sumieniu. Nie wiem czy był zbyt pobłażliwy dla swoich podwładnych, którzy dopuścili się nadużyć seksualnych wobec nieletnich... Jest to dość prawdopodobne zważywszy powszechność postawy solidarności korporacyjnej we wszystkich instytucjach.
Z drugiej strony atmosfera medialnego linczu towarzysząca tej sprawie - i ewidentne odstąpienie od zasady domniemania niewinności, dopóki zbrodnia nie zostanie udowodniona - przeraża. Pokazuje, że można zniszczyć każdego, kto nie podoba się lewactwu i to w dodatku przy udziale aparatu państwa. Istny horror.
Co ciekawe oskarżenie wobec kardynała Pella (o czyny sprzed 30 lat) pojawiło się, gdy ten wziął się - na zlecenie papieża Franciszka - za porządkowanie watykańskich finansów. Bardzo byłoby interesujące przebadanie tego nadzwyczajnego zbiegu okoliczności...
Lewackie media okładają nas cierpieniami ofiar księży pederastów jak cepem, jednocześnie uniewinniając pedofilne gwiazdy show biznesu czy pary homoseksualne gwałcące na przemian adoptowane niemowlęta... Ta finezyjna wybiórczość dowodzi, że cierpienie ma znaczenie tylko, jeśli można użyć je w walce z odwiecznym wrogiem..
Michalkiewicz miał dużo racji mówiąc o przemyśle odszkodowań. W głośnej sprawie dziewczyny "gwałconej i torturowanej" przez księdza też się dużo nie pomylił. Rzeczony ksiądz został skazany za stosunki seksualne z nieletnią, ale nie udowodniono, że zostały na niej wymuszone. Okazało się np., że "ofiara" wymieniała ze swoim "oprawcą" SMSy o treści erotycznej... Niemniej zgromadzenie oskarżonego księdza musiało wypłacić poszkodowanej milion PLN... Z tego 300 tys. wziął adwokat, a jest to suma bardzo łatwa do podzielenia przez 3...
Szef fundacji wspierającej ofiary nadużyć seksualnych kleru okazał się oszustem, który najpierw wyłudzał pieniądze od księdza opowiadając duszaszczypatielnyje historie o swej trudnej sytuacji, a kiedy ten go przejrzał, oskarżył o molestowanie wiedząc, że zawsze może liczyć na media, które podchwycą każdy taki temat w uniesieniu, nie kłopocząc się sprawdzaniem faktów. Nieszczęsna "ofiara" udała się w towarzystwie wdowy po zmartwychwstałym Diduszce i posłanki Szajbus-Wielgi do Watykanu z raportem o pedofilii w polskim Kościele i została nawet pocałowana w rękę przez papieża Franciszka, po czym usiłowała wyłudzić od wyżej wspomnianej dziewczyny sporą cześć przyznanego jej odszkodowania...
Muszę być bardzo złym człowiekiem, bo podejrzewam że medialne "ofiary pedofilii kleru" są równie wiarygodne jak "uchodźcy" na granicy grecko-tureckiej. Współczucie jako broń nowej generacji w wojnie hybrydowej. Można je użyć tylko wobec tych którzy są do miłości bliźniego zobligowani, czyli chrześcijan. Plan prawdziwie szatański...
Moje przekorne współczucie wzbudzają raczej ofiary medialnego linczu, których życie zniszczono fałszywym oskarżeniem i urągającym wszystkim zasadom wyrokiem...
czwartek, 2 kwietnia 2020
Church of Cool i jego upadek
Sytuacje kryzysowe coś nam zwykle pokazują i nie jest to coś, co chcielibyśmy zobaczyć. Z drugiej strony zdrowiej jest znać prawdę niż żyć w złudzeniach, nawet przyjemnych.
Pandemia jeszcze się u nas nawet nie zaczęła, a Church of Cool już poszedł się czochrać (copyright by R. Ziemkiewicz). Church of Cool jak sama nazwa wskazuje adresowany jest wyłacznie do cool (young) people i celem ich "przyciągnięcia" posługuje się cool, profesjonalnie zrobionym przekazem. Najbardziej charakterystycznym przedstawicielem wydaje mi o. Adam Szustak OP ze swoimi ewangelizacyjnymi (?) videoclipami. Żeby była jasność - nie znam człowieka i nic do niego nie mam. Jego obrona Marcina Zielińskiego dość mnie zdegustowała, podobnie jak jawne promowanie jednego z kandydatów w wyborach prezydenckich i karkołomne usprawiedliwianie jego dość dziwnych, jak na katolika, poglądów. Nie wykluczam jednak, że o. Szustak jest świętym zakonnikiem, albo się nim z czasem stanie.
Rzeczony kaznodzieja internetowy razu pewnego wyłuszczył kto powinien nawracać (mówić o Bogu/świadczyć/ewangelizować) otóż musi to być ktoś cool z odpowiednim kręgiem znajomych, czy też wspólnotą, gdzie wszyscy są cool, dzięki czemu nowo pozyskany zobaczy, że wiara w Boga jest cool, choć zawsze myślał, że to obciach. Ten wątek - tzn zawstydzenie "obciachowością" wielu wiernych - jest zresztą bardzo często eksploatowany w nauczaniu zakonu kaznodziejskiego. Obciachowość jest w Church of Cool grzechem najcięższym, nieprzebaczalnym w przeciwieństwie do zabójstwa, cudzołóstwa czy świętokradztwa.
Oglądałam niegdyś fragment rekolekcji pod wdzięcznym tytułem Wilki dwa prowadzonych przez o. Szustaka z jakimś nawróconym muzykiem. W duszach obu prelegentów walczyły tytułowe wilki dwa czarny i biały. Zasadniczym przekazem było: jesteśmy cool (w czasach mojej młodości mówiło się równi). Po kilku minutach miałam dość podziwiania tej głębi...
Jeżeli o.Szustak lub inny duszpasterz rzeczywiście jawi się cool w oczach swojego targetu, to pół biedy. Zdecydowanie gorzej jest jeżeli za wszelką cenę pragnie jego akceptacji i usiłuje ją zdobyć dystansując się od tego, co powinien głosić i od tych, którzy - przynajmniej teoretycznie - są w tej samej drużynie...Problem z takimi ludźmi polega na tym, że bycie cool jest dla nich zdecydowanie ważniejsze niż wszystko inne, jak np wyznanie, stan życia czy przynależność (formalna) do wspólnoty... Oni przede wszystkim przynależą ponad podziałami do towarzystwa ludzi cool, rozumnych, światłych, na pewnym poziomie czy jak go zwał.
Bardzo charakterystyczne jest propagowanie agendy Sorosa przez niektórych dominikanów, którzy przecież muszą zdawać sobie sprawę, w czym biorą udział. Czyste virtue signalling ponad głowami "obciachowych" wiernych w stronę lewicowo-liberalnych salonów...
Sytuacja taka jak dziś bezlitośnie obnażą pustkę takiego Kościoła, jego całkowitą nieadekwatność i oderwanie od korzeni. Odrzucenie (faktyczne, choć nieoficjalne) depozytu wiary, obśmianie go jako obciachu zostawia nas bezbronnymi nawet wobec wirusa...
Pandemia jeszcze się u nas nawet nie zaczęła, a Church of Cool już poszedł się czochrać (copyright by R. Ziemkiewicz). Church of Cool jak sama nazwa wskazuje adresowany jest wyłacznie do cool (young) people i celem ich "przyciągnięcia" posługuje się cool, profesjonalnie zrobionym przekazem. Najbardziej charakterystycznym przedstawicielem wydaje mi o. Adam Szustak OP ze swoimi ewangelizacyjnymi (?) videoclipami. Żeby była jasność - nie znam człowieka i nic do niego nie mam. Jego obrona Marcina Zielińskiego dość mnie zdegustowała, podobnie jak jawne promowanie jednego z kandydatów w wyborach prezydenckich i karkołomne usprawiedliwianie jego dość dziwnych, jak na katolika, poglądów. Nie wykluczam jednak, że o. Szustak jest świętym zakonnikiem, albo się nim z czasem stanie.
Rzeczony kaznodzieja internetowy razu pewnego wyłuszczył kto powinien nawracać (mówić o Bogu/świadczyć/ewangelizować) otóż musi to być ktoś cool z odpowiednim kręgiem znajomych, czy też wspólnotą, gdzie wszyscy są cool, dzięki czemu nowo pozyskany zobaczy, że wiara w Boga jest cool, choć zawsze myślał, że to obciach. Ten wątek - tzn zawstydzenie "obciachowością" wielu wiernych - jest zresztą bardzo często eksploatowany w nauczaniu zakonu kaznodziejskiego. Obciachowość jest w Church of Cool grzechem najcięższym, nieprzebaczalnym w przeciwieństwie do zabójstwa, cudzołóstwa czy świętokradztwa.
Oglądałam niegdyś fragment rekolekcji pod wdzięcznym tytułem Wilki dwa prowadzonych przez o. Szustaka z jakimś nawróconym muzykiem. W duszach obu prelegentów walczyły tytułowe wilki dwa czarny i biały. Zasadniczym przekazem było: jesteśmy cool (w czasach mojej młodości mówiło się równi). Po kilku minutach miałam dość podziwiania tej głębi...
Jeżeli o.Szustak lub inny duszpasterz rzeczywiście jawi się cool w oczach swojego targetu, to pół biedy. Zdecydowanie gorzej jest jeżeli za wszelką cenę pragnie jego akceptacji i usiłuje ją zdobyć dystansując się od tego, co powinien głosić i od tych, którzy - przynajmniej teoretycznie - są w tej samej drużynie...Problem z takimi ludźmi polega na tym, że bycie cool jest dla nich zdecydowanie ważniejsze niż wszystko inne, jak np wyznanie, stan życia czy przynależność (formalna) do wspólnoty... Oni przede wszystkim przynależą ponad podziałami do towarzystwa ludzi cool, rozumnych, światłych, na pewnym poziomie czy jak go zwał.
Bardzo charakterystyczne jest propagowanie agendy Sorosa przez niektórych dominikanów, którzy przecież muszą zdawać sobie sprawę, w czym biorą udział. Czyste virtue signalling ponad głowami "obciachowych" wiernych w stronę lewicowo-liberalnych salonów...
Sytuacja taka jak dziś bezlitośnie obnażą pustkę takiego Kościoła, jego całkowitą nieadekwatność i oderwanie od korzeni. Odrzucenie (faktyczne, choć nieoficjalne) depozytu wiary, obśmianie go jako obciachu zostawia nas bezbronnymi nawet wobec wirusa...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

