- od miejscowości, najlepiej dużych miast np Warszawski, Wrocławiak, Kijowski, Trocki (może być wersja niemiecka:Krakauer, Breslauer)
- niemieckie złożone jak Zuckerberg, Rotermund, Rosenzweig, Apfelbaum, Rubinstein (należy unikać nazwisk zbyt znanych i charakterystycznych jak Katzenellenbogen i mających końcówki typu schwanz - znaczy ogon)
- charakterystyczne dla przechrztów nazwiska od dni tygodnia lub miesięcy (w których zostali ochrzczeni) Poniedziałek, Piątek, Środa, Styczeń, Marzec, Kwiecień, Maj Grudzień (mogą być po Niemiecku)
- od funcji w synagodze jak Kantor, Singer czy Śpiewak/Spivak
- od dziedzicznej godności kapłana (kohanim) Cohen, Kohn, Kun, Kon
Blog poświęcony życiu duchowemu niedźwiedzi polarnych i nie tylko. Autorka zamieszcza na nim swoje artykuły nigdzie wcześniej nie publikowane.
środa, 26 marca 2025
Jak nakręcić film, który odniesie sukces międzynarodowy
wtorek, 25 marca 2025
Wspomnień czar w limerykach o tuskowych wybrykach...
Premier Donald Tusk z Wybrzeża
patriotą zostać zamierza
w tym celu w opozycję
co mu podważa pozycję
zarzutem zdrady uderza
Tymczasem to cyngle jego
Rubcowa niejakiego
serdecznie pokochali
i dupy nadstawiali
jeden przez drugiego
Gacie były ściągane
i z telefonów dane
a nagrania z tych sesji
zwyczajem jego profesji
do Moskwy wysyłane
Teraz na cyngla każdego
Putin ma coś fajnego
może to światu objawić
i wszystkich zaciekawić
gdy słuchać nie chcą jego
Pomniejsze zaś przydupasy
ruskiej nabrały kasy
za "j*bać PIS" skandowanie
i gwiazdek smarowanie
i inne wygibasy
A za pierwszego Tuska
tak uwielbiano Ruska
że pobór zlikwidowano
aby się nas nie bano
Centrala zleciła pruska?
Za owo dokonanie
Klich Bogdan niespodziewanie
miał zostać ambasadorem,
ale się spotkał z oporem
- prezydent miał inne zdanie
W zemście Tusk męczy Błaszczaka,
którego zbrodnia jest taka,
że stan armii podwoił
i porządnie dozbroił
kara musi spotkać biedaka
Gdy szpiegów wymieniali
Rubcowa ruskim oddali
A Poczobut wciąż siedzi
dalej w łagrze sie biedzi
tuskowe go olali!
Radek Sikorski niejaki
parcia na szklo ma ataki
lubi skoczyć do baru
i pieniądze z Kataru
Kto płaci w sposób taki?
Tak więc Tusku, łachudro
patriotą nazwać cię trudno
z obcych potęg nadania
dorwałeś się do panowania
kampanię prowadząc brudną.
W zamian za Niemcow zasługi
splacasz im swoje długi
rozwój sabotujesz
stare wiatraki kupujesz
czemu nie końskie pługi?
Za zjednoczonej prawicy
na bialoruskiej granicy
szlag migracyjny nowy
jako atak hybrydowy
otwarli bolszewicy
Wtedy tuskowa zgraja
robiła sobie jaja
żółnierzy opluwając
migrantów przemycajac
od sierpnia czy nawet maja!
Płot na granicy wzniesiony
"łajdactwem" był określony
przez Tuska tego samego,
co lansując się na tle jego
opowiada androny!
poniedziałek, 24 marca 2025
Gdzie dziś są dzieci z Michałowa?!!!
niedziela, 23 marca 2025
O kazaniach o. Tomasza OSPPE
Kazania ojca Tomasza nieodmiennie przywodzą mi na myśl pewną średnio lotną koleżankę z liceum. Miała zawsze zaskakujące skojarzenia, które nikomu innemu nie przyszłyby do głowy np:
- Clarus to taki rus, a pulcher to taki her - wyjaśniała jak zapamiętuje łacińskie słówka.
Każdemu innemu clarus(-a, -um) kojarzy się z żeńskim imieniem Klara, a pulcher, a tymbardziej żeńska forma tego przymiotnika - pulchra - z polskim pulchna. Skojarzenie jest natychmiastowe tym bardziej, że towarzyszy mu odkrycie oczywistego ongiś związku urody/atrakcyjności z należytym odkarmieniem. Wspomniana koleżanka z liceum takich skojarzeń jednak nie miała z powodu niedostatków wiedzy ogólnej lub małej bystrości umysłu i dlatego usiłowała zapamiętać przez kojarzenie końcówek rodzaju męskiego. Jest to wyjątkowo nieprzydatny sposób, gdyż rodzaj żeński i nijaki mają zupełnie inne końcówki. W clara czy clarum nie ma rus, a w pulchra czy pulchrum nie ma her. Natomiast wiele innych przymiotników w rodzaju męskim ma identyczne końcówki np rarus czy carus.
Z podobnie błyskotliwymi skojarzeniami zetknęlam się na jakimś idiotycznym szkoleniu w firmie, w ktorej chciałam sie zatrudnić. Kiedy wszyscy przedstawiliśmy się współuczestnikom z imienia, młody prowadzący podzielił się z nami swoimi skojarzeniami. Np imię Aldona, które każdemu w moim pokoleniu kojarzy się nieodmiennie z żoną Konrada Wallenroda z poematu Mickiewicza, ewentualnie z pierwszą litewską małżonką Kazimierza Wielkiego, młodemu szkoleniowcowi skojarzylo sie z jakąś dawna znajomą, co być może pomogło zapamiętać jemu samemu imię tej konkretnej osoby, ale dla wszystkich pozostałych było całkowicie bezużyteczne.
Ojciec Tomasz OSPPE, przeor wroclawskiego klasztoru paulinów ma podobny rodzaj skojarzeń na temat czytań mszalnych. Nie zapomnę jego komentarza do początku Ewangelii według św. Jana, tzn zdań "Na początku bylo Słowo..." "Ono było na początku u Boga i Bogiem było slowo..." "Przez nie wszystko sie stało stało, co się stalo..." itd (cytuję z pamięci). Wszystkie one nie mają wielkiego sensu, dopóki nie uświadomimy sobie, że pod polski przekład "słowo" należy podłożyć grecki "logos" z całym bogactwem znaczeń jak np ład, porządek, boski plan czy zamysł.
Rącza myśl o. Tomasza pobiegła jednak w zupełnie innym kierunku "słowo" skojarzylo mu się z "gadaniną" czy wręcz "paplaniną", nie jestem pewna czy nie towarzyszyl mu przymiotnik "czcza" albo "pusta" (czcza gadanina, pusta paplanina). O. przeor był zdaje się pod wrażeniem, że z tej czczej gadaniny czy też pustej paplaniny może powstać wrzechświat. A być może chodziło mu o to, że zbytnia gadatliwość może wpędzić nas w klopoty? Tu pełna zgoda, tylko gdzie związek z Ewangelią św Jana? Wysłuchawszy wielu innych kazań o. Tomasza podejrzewam, że raczej chodzilo mu o to, że z czegoś mało poważnego, lekceważonego może powstać coś wielkiego, co pozostaje z przesłaniem tego konkretnego fragmentu ewangelii w związku nader luźnym.
Według o. Tomasza Anioł Boży mówi do Mojżesza z jednej strony, a ten jest zupelnie nie zainteresowany, gdyż zaobserwował ciekawe zjawisko zupelnie gdzie indziej - oto krzak płonie i się nie spala. Ignorując więc głos Boga szoruje zobaczyć jak to jest możliwe. Zdaniem kaznodziei wszyscy mężczyźni tak mają. Siedzą w pięknej sali koncertowej wśród przepychu barokowego wystroju, marmurów i złota, a całą ich uwagę zaprząta zagadnienie jakiej mocy żarówki wkręcone są w kryształowe kandelabry.
Kiedy więc niepoprawny Mojżesz staje w końcu przy krzaku, zignorowany Anioł Boży, który za nim gonił, wchodzi dopiero do krzewu i woła"Mojżeszu, Mojżeszu" mniej wiecej takim tonem: "Ej durak, ty durak!", jak mawiają nasi wschodni sąsiedzi.
No cóż z tekstu nic takiego nie wynika, bo od razu w pierwszym zdaniu anioł mówi z wnętrza płonącego krzewu. Anioł mówi, ale Mojżesz nie słyszy głosu, tylko widzi znak. Podchodzi bliżej i dopiero słyszy głos. Interpretacja o. Tomasza nie mówi nic o tekście, natomiast sporo o autorze komentarza.
Zastanawiam się jaka jest wartość tego rodzaju "przepowiadania". Mój stosunek do takiej swobody interpretacyjnej jest raczej ostrożny, choć czasem kanodzieja może "niechcący" trafić do jakiegoś słuchacza. Pewien znajomy dominikanin twierdził wręcz, że na w każdym kazaniu, nawet najgłupszym, jest chociaż jedno zdanie, przeznaczone dla każdego ze słuchających. Nie wiem czy w każdym, ale dziś nieoczekiwanie się znalazło coś dla mnie.
W komentarzu do ewangelii o. Tomasz zauważył, że figowiec został celowo zasadzony w winnicy, choć powodu nie znamy. Otoczony winoroślami czuje się sfrustrowany, że ma inne liście i owoce (problem w tym, że owoców akurat nie rodzi...). Pan Bóg ma jednak dla niego dużo cierpliwości - w końcu sam go takim stworzył i posadził w tym miejscu - i wierzy, że wyda owoce w swoim czasie, w domyśle zupelnie innym niż czas winorośli...
Na koniec o. przeor zasugerowal, że być może wielki post jest także po to, żebyśmy nawrócili się nie tylko do Boga, lecz także powrócili do naszego prawdziwego ja, a raczej stali tym kim powinniśmy być według Bożego zamysłu.
Sugestia bardzo rozsądna, choć nie jestem pewna czy da się ją wywieść z tej konkretnej ewangelii... Tak czy siak przemawia do mnie w mojej konkretnej sytuacji życiowej.
P.S.
Ktoś może zapytać, po co wlaściwie chodzę na msze celebrowane przez o. Tomasza, skoro tak krytycznie wypowiadam się o jego kazaniach. Sęk w tym, że decyzją tegoż o. przeora wroclawskich paulinów na mszy o godz. 12 nieszczęsne neony(neokatechumenat) są zmuszane do mówienia przed czytaniami wstępów, które mają się do liturgii jak pięść do nosa, a o. Marcin mówi zwykle 3 kazania - jedno lepsze od drugiego. Mszę o 10. 30 odprawia właśnie ojciec Tomasz, a na 7.30 czy 9 w niedziele nie chcę się spieszyć...
P.P.S.
Na mszy o 10.30 udziela się Kościól Domowy czy też Oaza Rodzin. Bardzo trudno znieść świeckich celebrujących swoją ważność przy podchodzeniu do pulpitu i teatralnym głosem odczytujących teksty czytań czy modlitwy wiernych. It would embarass a cat, jak sie wyraził bohater książki, której tytułu nie pamiętam...
piątek, 21 marca 2025
Owsik wspiera niewinną ofiarę hejtu.
środa, 19 marca 2025
Demokracja walcząca w akcji
Pozwoliłam sobie na komentarz graficzny do 5 -godzinnego przesłuchania pani Barbary Skrzypek zakończonego skutkiem śmiertelnym. Jako jedynej z 3 świadków odmówiono jej prawa do obecności pełnomocnika, którego potrzebowała chociażby ze względu na znaczną wadę wzroku. Rozumiem więc, że nie była w stanie przeczytać protokołu, który dano jej do podpisania. Można więc oczekiwać, że znalazło się tam to, co miało się znaleźć niezależnie od tego, co pani Basia powiedziała.
![]() |
| Pierwszorzędne, niezależne "dziennikarstwo śledcze" redaktora Czuchnowskiego z GW |
niedziela, 2 marca 2025
Krótko o występach gościnnych Zełeńskiego w Białym Domu

































