Pisałam już kiedyś na tym blogu jak bardzo zachowania grupy ludzi przypominają zachowania stada zwierząt. Jeszcze bardziej szokujące jest podobieństwo polityki międzynarodowej do ustalania hierarchii w stadzie. Poszczególne kraje zachowują się jak jednostki, które wypracowują porządek dziobania. Podobieństwo do mechanizmów stadnych jest jeszcze wyraźniejsze niż w przypadku pojedynczych ludzi, z tym że doprawione perfidią zgoła szatańską.
Jestem pod wrażeniem podobieństwa sytuacji mojego kraju na arenie międzynarodowej do sytuacji w których nie raz sama się znajdowałam w życiu. Bardzo dobrze znane mi są próby oczerniania przy pomocy zarzutów wziętych z kosmosu, zastraszania celem wymuszenia ustępstw, zmasowanego ataku, do którego przyłączają się osoby pozornie życzliwe czy wściekłość stada gdy dotychczasowa ofiara wychodzi z roli, w której ją obsadziło itp.
Zawsze tłumaczyłam sobie takie sytuacje faktem, że jestem "jednostką bardziej wrażliwą, gorzej przystosowaną" jak mnie ktoś wnikliwie określił. Czy jednak można takie cechy przypisać krajowi? A jeśli tak, to skąd się biorą we wspólnocie narodowej? Przecież składa się ona z najprzeróżniejszych osób, a te bardziej wrażliwe, gorzej przystosowane nigdy nie dzierżą steru rządów, ani nie należą do elit. Z punktu widzenia kogoś takiego, każdy jest sprytniejszy, zaradniejszy i lepiej urządzony w życiu. Jakim cudem więc kraj złożony z ludzi zaradnych, sprytnych i umiejących się urządzić w życiu, na arenie międzynarodowej przypomina jednostkę bardziej wrażliwą i mniej przystosowaną ? Czy jest to kwestia historii, sąsiedztwa, wierności tradycji, zasobów czy też wadliwego mechanizmu wyłaniania elit?
A może wszyscy rzeczywiście jesteśmy bardziej wrażliwi i mniej przystosowani, a ci którym się powiodło w życiu zawdzięczają to wyłącznie powiązaniom rodzinno-towarzyskim? Obawiam się, że coś takiego musi mieć miejsce. Nasza krajowa hierarchia stadna nie jest kompetencyjna. Mechanizm wynoszenia ludzi na najważniejsze stanowiska nie promuje zdolności i kompetencji tylko wynika z powiązań rodzinno-towarzyskich. Jeśli to się nie zmieni czarno widzę naszą przyszłość.
Widziałam dzisiaj na YouTube wczorajsze "W tyle wizji". W ramach sondy zaprezentowanej w programie pewien Cygan wypowiadał się ciepło o Polsce. Jednym z powodów, dla których dobrze mu się tu żyje jest fakt, że "Polak to katolik i jest naiwny" jak się wyraził. Z punktu widzenia Cygana naiwność otoczenia jest okolicznością sprzyjającą, w polityce międzynarodowej natomiast najgorszą wadą jaka można sobie wyobrazić.
Wygląda na to, że nie mnie jedną uczono za młodu "bądź dobra dla innych, a inni będą dobrzy dla ciebie". Tego rodzaju przedziwne nauki kładłam na karb kresowego pochodzenia, wykorzenienia i nie przystawania do nowych warunków moich rodziców. Nie sądziłam, że podobne przekonanie podzielają osoby odpowiedzialne za politykę zagraniczną naszego kraju. Może to jest przekazywane genetycznie? Pamiętam jak w liceum śmialiśmy się z "wątku polskiego" pewnej amerykańskiej powieści (nie pamiętam tytułu, ani autora). Autor pisze o Polakach pracujących w kopalni gdzieś na zachodzie, ze "to dziwni ludzie, nie rozumieją zła". Byli tak skrajnie naiwni, że nie mieściło im się w głowie, że ktoś może ich oszukać, nie zapłacić za pracę itp.
Wypada przyznać mu rację, zwłaszcza jeśli chodzi o naszych polityków. Z naiwnością do twarzy może być tylko bardzo młodej, uroczej i bardzo dobrze chronionej córeczce wysoko postawionego tatusia, ale nigdy ludziom, na których barkach spoczywa odpowiedzialność za los milionów współobywateli. Ludzie, ogarnijcie się!!!
Blog poświęcony życiu duchowemu niedźwiedzi polarnych i nie tylko. Autorka zamieszcza na nim swoje artykuły nigdzie wcześniej nie publikowane.
czwartek, 8 lutego 2018
sobota, 3 lutego 2018
Sorry Poland, business is business
Wszystkim, którym opadły szczęki po reakcji Izraela na stwierdzenie oczywistości, że niemieckie obozy nie były polskie, pragnę przypomnieć jak działa żydowska polityka historyczna.
Patrząc na niektóre zupełnie niewspółmierne reakcje Żydów lub Arabów nabieram podejrzenia, że zwyczaj zawierania małżeństw miedzy pierwszymi kuzynami odbił się niekorzystnie na ich poczytalności i zdrowiu psychicznym w ogóle. A może ta niewiarygodna roszczeniowość, nadpobudliwość i przekonanie, że reszta świata istnieje wyłącznie po to aby im służyć ma jakiś związek z temperamentem? A może to tylko przebiegła taktyka udawania wariata, żeby naiwni Goje zgodzili się na wszystko, aby uniknąć wybuchu szału i oplucia jadem? Cokolwiek to jest przydaje się w biznesie, zwłaszcza z europejskimi jeleniami pełnymi "chrześcijańskich przesądów" jak trzymanie się prawdy historycznej, uczciwość czy sprawiedliwość.
W dzisiejszym Salonie Dziennikarskim ks. Zieliński opowiedział jak w latach 90-tych podczas wycieczki po Ziemi Świętej arabski kierowca Abdul za każdym razem kiedy podjeżdżał do izraelskiego Check pointu wyciągał spod siedzenia tabliczkę z napisem Biblische Reisen Stuttgart. Na jej widok żołnierze wyprężeni jak struny salutowali i przepuszczali autobus bez kontroli, choć sprawdzali wszystkie inne włoskie, francuskie itp Kluczem do wyjaśnienia tego fenomenu jest oczywiście biznes. Ofiary obozów i czystek etnicznych nikogo w Izraelu nigdy nie obchodziły. Po wojnie ocaleni z obozów zagłady byli nazywani "mydłem" i traktowani z pogardą. Odszkodowania dostawali wyłącznie od państwa niemieckiego, nigdy od żydowskich organizacji przemysłu holokaustu (vide Holocaust Industry Normana Finkelsteina). Z tą samą pogardą policjanci żydowscy traktowali swoich współbraci w getcie (Spowiedź Calka Perechodnika, Eichman w Jerozolimie Hannah Arendt). Elity żydowskie będą współpracować dokładnie z każdym jeśli można na tym zarobić. Niemcy są faworyzowani, bo dzięki ostatecznemu rozwiązaniu dostarczyli żyły złota, którą można eksploatować do końca świata. My, jako najpoważniejsi konkurenci biznesowi podlegamy najbardziej brutalnej próbie wyeliminowania z rynku.
Mamy jednak asa w rękawie - udział Żydów w komunistycznym horrorze - którego teraz powinniśmy wyjąć, jak słusznie sugeruje prof. Nalaskowski na portalu wpolityce,pl
Niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli "Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli go gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu" Ci więc wzięli pieniądze i uczynili jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego (Mt.28, 11-15)Warto pamiętać, że nienawiść Żydów do Chrześcijan istniała nie tylko na długo przed etnicznymi czystkami II WŚ, ale przed uformowaniem się państwa polskiego. W czasach kiedy żydowscy kupcy zapuszczali się na nasze ziemie po słowiańskich niewolników już nienawidzili Chrystusa i utożsamiali go ze złowieszczym Hamanem z księgi Estery, który planował wymordować Żydów w imperium Perskim. W czasie swojego radosnego święta Purim przywiązywali do krzyża jakieś stworzenie np owcę lub nawet chłopca-goja i znęcali się nad nim jako zastępczym Hamanem- Jezusem, aż wyzionął ducha. Czasem wykradali hostię celem zbezczeszczenia, albo pastwili się nad krucyfiksem. Naprawdę trudno prostodusznym europejskim umysłem pojąc drogę od Hamana do Jezusa, brakuje nam talmudycznego treningu.
Patrząc na niektóre zupełnie niewspółmierne reakcje Żydów lub Arabów nabieram podejrzenia, że zwyczaj zawierania małżeństw miedzy pierwszymi kuzynami odbił się niekorzystnie na ich poczytalności i zdrowiu psychicznym w ogóle. A może ta niewiarygodna roszczeniowość, nadpobudliwość i przekonanie, że reszta świata istnieje wyłącznie po to aby im służyć ma jakiś związek z temperamentem? A może to tylko przebiegła taktyka udawania wariata, żeby naiwni Goje zgodzili się na wszystko, aby uniknąć wybuchu szału i oplucia jadem? Cokolwiek to jest przydaje się w biznesie, zwłaszcza z europejskimi jeleniami pełnymi "chrześcijańskich przesądów" jak trzymanie się prawdy historycznej, uczciwość czy sprawiedliwość.
W dzisiejszym Salonie Dziennikarskim ks. Zieliński opowiedział jak w latach 90-tych podczas wycieczki po Ziemi Świętej arabski kierowca Abdul za każdym razem kiedy podjeżdżał do izraelskiego Check pointu wyciągał spod siedzenia tabliczkę z napisem Biblische Reisen Stuttgart. Na jej widok żołnierze wyprężeni jak struny salutowali i przepuszczali autobus bez kontroli, choć sprawdzali wszystkie inne włoskie, francuskie itp Kluczem do wyjaśnienia tego fenomenu jest oczywiście biznes. Ofiary obozów i czystek etnicznych nikogo w Izraelu nigdy nie obchodziły. Po wojnie ocaleni z obozów zagłady byli nazywani "mydłem" i traktowani z pogardą. Odszkodowania dostawali wyłącznie od państwa niemieckiego, nigdy od żydowskich organizacji przemysłu holokaustu (vide Holocaust Industry Normana Finkelsteina). Z tą samą pogardą policjanci żydowscy traktowali swoich współbraci w getcie (Spowiedź Calka Perechodnika, Eichman w Jerozolimie Hannah Arendt). Elity żydowskie będą współpracować dokładnie z każdym jeśli można na tym zarobić. Niemcy są faworyzowani, bo dzięki ostatecznemu rozwiązaniu dostarczyli żyły złota, którą można eksploatować do końca świata. My, jako najpoważniejsi konkurenci biznesowi podlegamy najbardziej brutalnej próbie wyeliminowania z rynku.
Mamy jednak asa w rękawie - udział Żydów w komunistycznym horrorze - którego teraz powinniśmy wyjąć, jak słusznie sugeruje prof. Nalaskowski na portalu wpolityce,pl
Etykiety:
Eichman w Jerozolimie,
Haman,
Hannah Arendt,
Holocaust industry,
Izrael,
Jezus,
Norman Finkelstein,
Purim,
Spowiedź Calek Perechodnik,
Żydzi
czwartek, 1 lutego 2018
Żydzi kontra Logos
Czarne chmury zebrały się nad Polską. Nie walczymy jedynie z gromadą nadpobudliwych, rozpuszczonych ponad miarę aroganckich Żydowinów z Izraela, rządem USA siedzącym u nich w kieszeni, pomiotami Hitlera i Stalina i dziwnie bezkarną gromadą miejscowych zdrajców na usługach obcych potęg. Ewidentnie jesteśmy także celem ataku sił ciemności.
Myślę, że każdy katolik powinien przeczytać książkę E. Michaela Jonesa Jewish revolutionary spirit przetłumaczoną na polski jako Gwiazda i krzyż. Autor stawia tezę, że odrzucenie Jezusa przez naród wybrany było zarazem odrzuceniem Logosu, boskiego porządku, racjonalności świata. Ci, którzy go przyjęli - Żydzi i poganie - stali się nowym Izraelem, ci, którzy odrzucili synagogą Szatana.
Judaizm rabiniczny powstał w opozycji do Chrześcijaństwa i ma niewiele wspólnego z biblijnym - w tym sense żydzi nie są naszymi braćmi w wierze - starszymi ani młodszymi. Talmud unieważnia zapisy Tory np dopuszcza homoseksualizm tłumacząc, że chłopiec lat 9-u nie jest jeszcze mężczyzną, więc biblijny zakaz współżycia mężczyzn ze sobą nie ma zastosowania (i tak dalej w tym duchu).
W Talmudzie Maria jest nierządnicą, która zadała się z rzymskim żołnierzem zwanym Panthera, a owocem tego związku był Jezus, fałszywy mesjasz, który smaży się we wrzących ekskrementach przez całą wieczność. W tym kontekście obrzucanie nas gównem przez duchowych spadkobierców tej tradycji przynosi nam zaszczyt, umieszcza nas w najlepszym możliwym towarzystwie.
Jeżeli ktoś uważał, że określenie Synagoga Szatana pełne jest retorycznej przesady, teraz chyba nie ma żadnych wątpliwości co do jego trafności.
Myślę, że każdy katolik powinien przeczytać książkę E. Michaela Jonesa Jewish revolutionary spirit przetłumaczoną na polski jako Gwiazda i krzyż. Autor stawia tezę, że odrzucenie Jezusa przez naród wybrany było zarazem odrzuceniem Logosu, boskiego porządku, racjonalności świata. Ci, którzy go przyjęli - Żydzi i poganie - stali się nowym Izraelem, ci, którzy odrzucili synagogą Szatana.
Judaizm rabiniczny powstał w opozycji do Chrześcijaństwa i ma niewiele wspólnego z biblijnym - w tym sense żydzi nie są naszymi braćmi w wierze - starszymi ani młodszymi. Talmud unieważnia zapisy Tory np dopuszcza homoseksualizm tłumacząc, że chłopiec lat 9-u nie jest jeszcze mężczyzną, więc biblijny zakaz współżycia mężczyzn ze sobą nie ma zastosowania (i tak dalej w tym duchu).
W Talmudzie Maria jest nierządnicą, która zadała się z rzymskim żołnierzem zwanym Panthera, a owocem tego związku był Jezus, fałszywy mesjasz, który smaży się we wrzących ekskrementach przez całą wieczność. W tym kontekście obrzucanie nas gównem przez duchowych spadkobierców tej tradycji przynosi nam zaszczyt, umieszcza nas w najlepszym możliwym towarzystwie.
Jeżeli ktoś uważał, że określenie Synagoga Szatana pełne jest retorycznej przesady, teraz chyba nie ma żadnych wątpliwości co do jego trafności.
środa, 31 stycznia 2018
O budowaniu własnej narracji (na temat strat ludności cywilnej podczas okupacji niemieckiej)
Bardzo mnie cieszy duża ilość tekstów na rozmaitych stronach poruszających temat zachowań samych Żydów wobec swoich współbraci podczas niemieckiej okupacji jak np "Dlaczego odpowiedzialność spadła na Polaków" na Frondzie. Widzę z tego, że wielu rodaków ma podobny pomysł na przeciwdziałanie ich kłamstwom, zdecydowanie lepszy niż przekonywanie świata, jak bardzo narażaliśmy się pomagając niewdzięcznym.
Wydaję mi się, że budując własną narrację historyczną powinniśmy przede wszystkim uwolnić od wszystkich obcych wersji. Nie możemy uwewnętrzniać punktu widzenia czy opinii naszych wrogów w mylnym przekonaniu, że mają cokolwiek wspólnego z prawdą historyczną. Pomysł biznesowy o kryptonimie "holokaust" próbowano odpalić już na początku ubiegłego wieku, jednak wobec braku prześladowań Żydów na odpowiednio spektakularną skalę, projekt trzeba było odłożyć. W tym kontekście nie dziwi finansowanie Hitlera przez kapitał żydowsko-amerykański i żydowsko-angielski. Żydowscy bankierzy bez mrugnięcia powieką poświęcili swych ubogich braci ze wschodu, którymi zapewne gardzili nie mniej niż fuerer, aby stworzyć pretekst do dowolnych roszczeń terytorialnych czy finansowych. Efekt przeszedł ich najśmielsze oczekiwania - odkryli żyłę złota. Nikomu nie chodzi o poszkodowanych ludzi, w biznesie nie ma sentymentów, wjeżdżanie potencjalnym ofiarom na emocje - współczucie albo poczucie winy - jest po prostu skuteczną strategią. Tym bardziej nie chodzi o prawdę, bo w cywilizacji żydowskiej takie pojęcie po prostu nie istnieje
"Holokaustianizm" jest nową - po Judaizmie (i marksizmie) - religią Żydów, tak jak poprzednia jest religią krwi - dostępną tylko narodowi wybranemu. W zasięgu jej mitologii Goyim mogą się znaleźć jedynie jako pomocnicy Żydów, jak dobre psy broniące swych panów, ale ich śmierć naprawdę nikogo nie wzrusza. Stąd pomysł, żeby zestawiać śmierć 3 milionów Żydów z 3 mln Polaków podczas okupacji niemieckiej (lub np z 100 mln ofiar komunizmu), uważają za niedorzeczny. Takie podejście musimy zdecydowanie odrzucić jako chrześcijanie. Śmierć Żyda nie jest jakościowo inna niż śmierć Polaka, jak przekonywała nas onegdaj Barbara Engelking. Z ofiar wojny na terenach dawnej II RP nie wyodrębniamy innych mniejszości narodowych, a przecież np Białoruś straciła połowę populacji. Powinniśmy odrzucić terminy akcentujące wyjątkowość ludobójstwa Żydów jak holokaust czy shoah, jako pojęcia teologiczne ich nowej religii, a nie historyczne. Używajmy raczej precyzyjnych, neutralnych określeń jak eksterminacja ludności cywilnej polskiej, białoruskiej, żydowskiej. Zamiast "naziści" mówmy niemiecki Wehrmacht, Waffen SS, Luftwaffe, Kriegsmarine , ukraińska SS Galizien itp.
Oddajmy każdemu co się mu należy, uczcijmy ofiary IIWŚ, przywróćmy pamięć o ofiarach komunizmu, napiętnujmy katów, wskażmy ich ideowych następców i obnażmy ich grę , a nade wszystko nie zapominajmy o ludobójstwie dokonywanym dzisiaj na chrześcijanach w Azji i Afryce, Im możemy jeszcze pomóc chociażby uwrażliwiając opinię publiczną. Dobrze by było, żeby ten temat wyparł z przestrzeni publicznej i medialnej wszelkie wątpliwe "pojednania" i "dialogi", naszych polityków gnących się w ukłonach przed aroganckimi Żydowinami, dni Islamu i Judaizmu w Kościele Katolickim itp. Oczywiście Islam jak i Judaizm musimy studiować, żeby wiedzieć z kim mamy sprawę.
Obie te religie nakazują traktowanie "niewiernych" inaczej niż swoich, zezwalają na używanie ich, niewolenie, handlowanie nimi, oszukiwanie, lichwę itp. Istotna różnica polega na tym, że na Islam można się nawrócić i na pełnych prawach wejść do wspólnoty wiernych, natomiast żeby być pełnoprawnym wyznawcą Judaizmu trzeba się urodzić z matki Żydówki, w każdym innym przypadku pozostaje się Gojem - bydlęciem o ludzkiej twarzy stworzonym przez demony. I tu istotna kwestia dla polityków - czy chcemy takich współobywateli? Dlaczego rozdajemy im paszporty? Czy historia nie nauczyła nas niczego? Oni szanują tylko siłę. Wobec wszystkich narodów, które ich prześladowały i wykopały ze swego terytorium odczuwają respekt. Nami, którzy przyjęliśmy ich gościnnie, gardzą. Jaki jest rachunek zysków i strat wielowiekowego współistnienie - rozpicie chłopów, brak własnego mieszczaństwa, kolaboracyjna elita gotowa układać się z każdym, horror komunizmu, antypolska propaganda... Czy naprawdę chcemy powtórki z tego samego? Niech raczej zostaną w bezcennym Izraelu i tłuką się z Arabami, przy okazji pokazując światu kim są naprawdę.
Szczególny apel kieruję do ludzi Kościoła. Spróbowaliśmy już z nimi "dialogu" i kajania się za nie swoje grzechy. Co to dało? Czas najwyższy zakończyć tę żałosną farsę, wrócić do "Sicut Judaeis non", św. Jana Chryzostoma i św. Jana Ewangelisty. Jest tam ktoś dorosły? Strasznie smutne jest to, że duszpasterze tak skorzy do połajanek wobec wiernych przed żydami, muzułmanami, protestantami i lewactwem wszelkiej maści gną się w paragraf. Ludzie ogarnijcie się to gorzej niż grzech, to błąd!!!
Wydaję mi się, że budując własną narrację historyczną powinniśmy przede wszystkim uwolnić od wszystkich obcych wersji. Nie możemy uwewnętrzniać punktu widzenia czy opinii naszych wrogów w mylnym przekonaniu, że mają cokolwiek wspólnego z prawdą historyczną. Pomysł biznesowy o kryptonimie "holokaust" próbowano odpalić już na początku ubiegłego wieku, jednak wobec braku prześladowań Żydów na odpowiednio spektakularną skalę, projekt trzeba było odłożyć. W tym kontekście nie dziwi finansowanie Hitlera przez kapitał żydowsko-amerykański i żydowsko-angielski. Żydowscy bankierzy bez mrugnięcia powieką poświęcili swych ubogich braci ze wschodu, którymi zapewne gardzili nie mniej niż fuerer, aby stworzyć pretekst do dowolnych roszczeń terytorialnych czy finansowych. Efekt przeszedł ich najśmielsze oczekiwania - odkryli żyłę złota. Nikomu nie chodzi o poszkodowanych ludzi, w biznesie nie ma sentymentów, wjeżdżanie potencjalnym ofiarom na emocje - współczucie albo poczucie winy - jest po prostu skuteczną strategią. Tym bardziej nie chodzi o prawdę, bo w cywilizacji żydowskiej takie pojęcie po prostu nie istnieje
"Holokaustianizm" jest nową - po Judaizmie (i marksizmie) - religią Żydów, tak jak poprzednia jest religią krwi - dostępną tylko narodowi wybranemu. W zasięgu jej mitologii Goyim mogą się znaleźć jedynie jako pomocnicy Żydów, jak dobre psy broniące swych panów, ale ich śmierć naprawdę nikogo nie wzrusza. Stąd pomysł, żeby zestawiać śmierć 3 milionów Żydów z 3 mln Polaków podczas okupacji niemieckiej (lub np z 100 mln ofiar komunizmu), uważają za niedorzeczny. Takie podejście musimy zdecydowanie odrzucić jako chrześcijanie. Śmierć Żyda nie jest jakościowo inna niż śmierć Polaka, jak przekonywała nas onegdaj Barbara Engelking. Z ofiar wojny na terenach dawnej II RP nie wyodrębniamy innych mniejszości narodowych, a przecież np Białoruś straciła połowę populacji. Powinniśmy odrzucić terminy akcentujące wyjątkowość ludobójstwa Żydów jak holokaust czy shoah, jako pojęcia teologiczne ich nowej religii, a nie historyczne. Używajmy raczej precyzyjnych, neutralnych określeń jak eksterminacja ludności cywilnej polskiej, białoruskiej, żydowskiej. Zamiast "naziści" mówmy niemiecki Wehrmacht, Waffen SS, Luftwaffe, Kriegsmarine , ukraińska SS Galizien itp.
Oddajmy każdemu co się mu należy, uczcijmy ofiary IIWŚ, przywróćmy pamięć o ofiarach komunizmu, napiętnujmy katów, wskażmy ich ideowych następców i obnażmy ich grę , a nade wszystko nie zapominajmy o ludobójstwie dokonywanym dzisiaj na chrześcijanach w Azji i Afryce, Im możemy jeszcze pomóc chociażby uwrażliwiając opinię publiczną. Dobrze by było, żeby ten temat wyparł z przestrzeni publicznej i medialnej wszelkie wątpliwe "pojednania" i "dialogi", naszych polityków gnących się w ukłonach przed aroganckimi Żydowinami, dni Islamu i Judaizmu w Kościele Katolickim itp. Oczywiście Islam jak i Judaizm musimy studiować, żeby wiedzieć z kim mamy sprawę.
Obie te religie nakazują traktowanie "niewiernych" inaczej niż swoich, zezwalają na używanie ich, niewolenie, handlowanie nimi, oszukiwanie, lichwę itp. Istotna różnica polega na tym, że na Islam można się nawrócić i na pełnych prawach wejść do wspólnoty wiernych, natomiast żeby być pełnoprawnym wyznawcą Judaizmu trzeba się urodzić z matki Żydówki, w każdym innym przypadku pozostaje się Gojem - bydlęciem o ludzkiej twarzy stworzonym przez demony. I tu istotna kwestia dla polityków - czy chcemy takich współobywateli? Dlaczego rozdajemy im paszporty? Czy historia nie nauczyła nas niczego? Oni szanują tylko siłę. Wobec wszystkich narodów, które ich prześladowały i wykopały ze swego terytorium odczuwają respekt. Nami, którzy przyjęliśmy ich gościnnie, gardzą. Jaki jest rachunek zysków i strat wielowiekowego współistnienie - rozpicie chłopów, brak własnego mieszczaństwa, kolaboracyjna elita gotowa układać się z każdym, horror komunizmu, antypolska propaganda... Czy naprawdę chcemy powtórki z tego samego? Niech raczej zostaną w bezcennym Izraelu i tłuką się z Arabami, przy okazji pokazując światu kim są naprawdę.
Szczególny apel kieruję do ludzi Kościoła. Spróbowaliśmy już z nimi "dialogu" i kajania się za nie swoje grzechy. Co to dało? Czas najwyższy zakończyć tę żałosną farsę, wrócić do "Sicut Judaeis non", św. Jana Chryzostoma i św. Jana Ewangelisty. Jest tam ktoś dorosły? Strasznie smutne jest to, że duszpasterze tak skorzy do połajanek wobec wiernych przed żydami, muzułmanami, protestantami i lewactwem wszelkiej maści gną się w paragraf. Ludzie ogarnijcie się to gorzej niż grzech, to błąd!!!
Etykiety:
"Sicut Judaeis non",
dialog,
eksterminacja,
II WŚ,
Islam,
Izrael,
Judaizm,
komunizm,
Kościół,
lewactwo,
muzułmanie,
narracja,
propaganda antypolska,
protestanci,
św Jan Ewangelista,
Żydzi
wtorek, 30 stycznia 2018
O skandalu w Auschwitz i co z niego wynika
Od występu Anny Azari - ambasadora Izraela w Polsce - na uroczystości w Auschwitz nie mogę się uspokoić. Poczułam się jakbym dostała publicznie w twarz i nie mogę się odwinąć, ale jednocześnie mam całkowitą jasność w kwestii tzw "pojednań" i "dialogów". Zobaczyliśmy wyraźnie, ze Izrael jest państwem jawnie wrogim, biorącym udział, albo wręcz, orkiestrującym wojnę informacyjną przeciw Polsce.
W takiej sytuacji oczekuję od rządu:
W takiej sytuacji oczekuję od rządu:
- Odstawienia Anny Azari na lotnisko i załadowanie do najbliższego samolotu oraz uznanie jej za persona non grata w naszym kraju. Rozumiem, że nie można jej było wyprowadzić za kołnierz bezpośrednio po akcji w Auschwitzu i wyrzucić kopniakiem za bramę, ale reakcja powinna być po czymś takim bardzo stanowcza. Minister Szczerski, ani nikt z władz, nie powinien z nią rozmawiać.
- Zaprzestania żenujących szopek pt pojednanie polsko-żydowskie, albo komisja dialogu polsko - żydowskiego. Są to zachowania skrajnie infantylne, gdyż Żydom chodzi wyłącznie o biznes, a nie historię. Historia jest jedynie kijem bejsbolowym, jakim bandzior wymusza okup od właściciela sklepu. Żydzi nigdy nie będą naszymi przyjaciółmi z tej prostej przyczyny, że są konkurentami. Chcą naszej ziemi, ewidentnie szykują nam tu nowy Izrael, w którym Polacy będą Palestyńczykami. Plany autonomii żydowskiej istniały już na początku ubiegłego wieku. Żydzi starali się nie dopuścić do powstania niepodległego państwa polskiego urządzając w prasie amerykańskiej wzmożenia i shitstormy podobne do dzisiejszych. Wtedy też po raz pierwszy padła liczba 6 mln zamordowanych Żydów i określenie holokaust. O tej antypolskiej histerii pisze sporo Gilbert Keith Chesterton i te teksty powinniśmy odkopać. Już 12.11.1918 delegacja Żydów zgłosiła się do Piłsudskiego z żądaniem autonomii dla wszystkich gmin żydowskich w Polsce, które zostało stanowczo i zgodnie odrzucone przez wszystkie siły polityczne. Z podobnym projektem zwrócił się Czerniakow - Żyd zasiadający w polskim senacie - w 1939 do Niemców po zajęciu Warszawy. Efektem porozumienia było getto, gdzie Żydzi rządzili się sami, mieli Judenraty, które m.in. sporządzały listy osób do obozów, własną policję i podatki. W efekcie rzeczywiście wielu z nich zginęło nie widząc niemieckiego żołnierza. 90% żydowskich policjantów przeżyło i tylko 10% ich "podopiecznych".
- Wypowiedzenia wszystkich umów na zakup broni z Izraela. Broń od Izraela kupowała Gruzja, a Żydzi przekazali kody do niej Rosjanom podczas wojny w 2008. Skrajnie naiwna wydaje mi się wiara, że nam nie zrobią czegoś podobnego.
- Bardzo stanowczego sprzeciwu wobec uchwały 447 przyjętej przez amerykański senat.
- Zaprzestania dziwnych wizyt całego rządu w Izraelu.
- Zaprzestania rozdawania Żydom polskich paszportów.
- Zaprzestania finansowania jawnie antypolskich organizacji i instytucji żydowskich
- Zaprzestania finansowania antypolskich filmów
- Zaprzestania ostentacyjnego świętowania żydowskich świąt w polskim sejmie i przestrzeni publicznej
- Wzmożenia aktywności służb.
- Nie wyrażenia zgody na organizowanie wycieczek izraelskiej młodzieży do Polski, marszów życia i innych temu podobnych manifestacji obcej potęgi na naszej ziemi
- Zdelegalizowania loży Bnai brith (czy jakoś tam)
- Zaprzestania przepraszania przez najważniejsze osoby w państwie za wszystkie błahostki, którymi jakiś Żyd poczuł się urażony.
- Nie wyrażania zgody na wydarzenia kulturalne, naukowe czy jakiekolwiek inne, które by mogły sugerować związek Polaków z III Rzeszą jak konferencja naukowa "Skreśleni" na Uniwersytecie Wrocławskim. Uczestnicy mogli odnieść wrażenie, ze to polski Uniwersytet Wrocławski jest odpowiedzialny za odebranie tytułów naukowych i zwolnienie Żydów przed wojną.Jeżeli rząd nie podejmie działań w tym kierunku, w następnych wyborach głosuje na narodowców. Netanyahu odniósł sukces w napędzeniu im wyborców. A może o to chodziło?
Etykiety:
Anna Azari,
Auschwitz,
Bnai Brith,
Czerniakow,
getto,
Gilbert Keith Chesterton,
Izrael,
Judenraty,
Netanyahu,
Palestyńczycy,
persona non grata,
Polacy,
żydowska policja,
Żydzi
poniedziałek, 29 stycznia 2018
O "brzydkiej pannie bez posagu" czyli Kopciuszek a sprawa polska
Jak wszyscy pamiętamy do "brzydkiej panny bez posagu" porównał nasz kraj p. Bartoszewski. Nie była to jedyna niemądra wypowiedź w jego życiu. Pamiętam jak dowodził, że skoro Słowacja nie boi się 5 razy większej Polski, to i my nie musimy obawiać się Rosji.
Nie będę się pastwić nad umarłym, ani domniemywać dlaczego mówił takie rzeczy. Powiem tylko tyle - ludzie skrajnie infantylni (niezależnie od swoich dawnych zasług) nie powinni mieć wpływu na politykę, zwłaszcza zagraniczną, a żaden polski polityk nie powinien przyjmować korzyści finansowych od obcych państw, z którymi mamy konflikt interesów, nawet w formie nagród.
Już samo porównanie suwerennego kraju do panny na wydaniu jest skrajnie nieadekwatne. Jakiego niby "męża" mamy szukać? Kogoś kto będzie nad nami panował? Kogoś kto będzie mógł nas wydupczyć w majestacie prawa? Jest nawet kilku kandydatów, którzy aż się ślinią i przebierają nogami. Chcą nas wziąć sposobem muzułmańskich imigrantów - to znaczy najpierw zwyzywać i poniżyć, a następnie zgwałcić zbiorowo i wrzucić do rzeki Wisły, na niej ustalając granicę miedzy swoimi terytoriami.
Jeżeli już koniecznie chcemy porównać Polskę do kobiety to raczej takiej jak w dzisiejszym drugim czytaniu z listu św Pawła - niezamężnej i dziewicy, która nie marnuje energii, żeby przypodobać się mężowi ( czytaj wrogim mocarstwom), tylko troszczy o sprawy Pana (i swoich obywateli).
Co do atrakcyjności to sądząc po lubieżnym wzroku i zaślinionych pyskach naszych zalotników, musi być zdecydowanie ponadprzeciętna. Dlaczego więc nie prawią nam komplementów, tylko plują bluzgają i obrzucają gównem? Dlatego, że wyczuwają nasz brak pewności siebie i kompleksy. Jesteśmy jak piękna, dobra dziewczyna, której zła macocha wmówiła, że jest brzydka i zła. Brzmi znajomo? Tak, oczywiście to Kopciuszek.
Kopciuszek nie ma nawet imienia, znamy go wyłącznie z przezwiska nadanego przez złą macochę, Po polsku brzmi nawet sympatycznie (a włoska wersja Cinderella, która przyjęła się także w angielskim, może sprawiać wrażenie wdzięcznego imienia żeńskiego), ale w języku oryginału baśni braci Grimm - Aschenputtel - widać całą jego obraźliwość. Kopciuszek sam o sobie tak myśli, uwewnętrznił punkt widzenia swoich prześladowców.
- Skoro mnie źle traktują to znaczy, że muszę być zła, prawda tatusiu? - Kopciuszek podnosi niewinne oczęta na swego ojca - Wszak mówiłeś, że na dobro odpowiedzą dobrem...
- Kto cię źle traktuje moje dziecko? Twoja macocha stara się cię wychować jak umie najlepiej! Jeśli ci na coś zwraca uwagę to znaczy, że musisz się bardziej starać, być bardziej posłuszna, bardziej usłużna, bardziej uważna.... - ojciec Kopciuszka sięga po gazetę, nie lubi takich rozmów. Nie lubi konfrontacji, zwłaszcza ze swoją nową żoną. To przecież wspaniała kobieta. tak dobrze o niego dba, zaspokaja wszystkie jego potrzeby, także męskie... Tak, przede wszystkim te męskie.
"Mała jest trochę zazdrosna - zauważa z niezwykłą u siebie przenikliwością - zazdrosna o uwagę, ale jeśli poświęcę jej więcej uwagi, zazdrosna będzie moja wspaniała żona, a jeśli wstawię się za córką może się zdenerwować i nie dać mi.... tego, co najważniejsze.... w małżeństwie"
"Skoro macocha jest dobra (tak mówi tatuś, a tatuś wie lepiej) jej ciągłe pretensje i połajanki słuszne, to po prostu musi znaczyć, że jestem zła. Zła i brzydka - tak mówi macocha, a macocha jest mądra (tak mówi tatuś, a tatuś wie lepiej) - to znaczy, że ma rację. Na szczęście popiół z pieca zakrywa moją szpetotę. To dowodzi, że macocha jest mądra, taktowna i delikatna, ukryła mnie przed ludźmi, oszczędziła wstydu. Macocha mówi, że jej córki są piękne i dobre - a jest mądra - więc to musi być prawda. Jeśli wydaje mi się, że mnie źle traktują to znaczy, że muszę się bardziej starać. Jeśli wydaje mi się, że są wredne i szpetne to po prostu musi znaczyć, że nie tylko jestem zła, ale jeszcze głupia. Zła, brzydka i głupia - myśli Kopciuszek - dobrze, że nie nazwano mnie Różą (jak grafini von Thun und Hochenstein) - wszyscy by się śmiali. Grafinię nazwano Różą więc musi być dobra, piękna i mądra. Dlatego graf von Thun und 'Hochenstein się z nią ożenił. Człowiek który porównał ją do szmalcowników musi być podły, głupi i zazdrosny. Szmalcownik brzmi podobnie jak Kopciuszek więc raczej pasuje do mnie, bo jestem zła, głupia i brzydka"
Piękna i dobra dziewczyna w domu to wyzwanie, nawet dla rodzonej matki, a co dopiero macochy, zwłaszcza z dwoma szpetnymi i wrednymi córkami na wydaniu. Zazdrość. Kobiety podobno najczęściej spowiadają się z zazdrości, gniewu i pychy, mężczyźni zaś upodobali sobie w pożądliwości ciała, obżarstwie, pijaństwie i lenistwie. Z grzechów głównych dla Kopciuszka pozostała rozpacz - pewna droga do autodestrukcji, przed którą ratuje ją trzeci dar, mało używany do tej pory - inteligencja. Pięknej, dobrej i inteligentnej dziewczyny nie zniósł by nikt, nie tylko zła macocha i szpetne siostry przyrodnie. Jednak urody i dobroci ją już pozbawiono przez przemilczenie i obsmarowanie sadzą, oczerniono w sposób jak najbardziej dosłowny. Może więc użyć skrzętnie ukrytego w posagowej skrzyni trzeciego daru chrzestnej matki, rozumu. Kopciuszek - córka swego tatusia - wierzy, że na okazane dobro inni dobrem odpłacają, ale konfrontowana z rzeczywistością raz po raz, dochodzi do takiej cierpienia granicy, za którą się refleksja krytyczna zaczyna - parafrazując Miłosza.
Miała być dobra - starała się. Miała za zło odpłacać dobrem - uderzona w twarz nadstawiła drugi policzek (choć sam Jezus w podobnych okolicznościach domagał się gruntownego uzasadnienia niesprawiedliwego i brutalnego traktamentu). Jednak kiedy oprawca policzkiem się nie zadowolił i zażądał nadstawienia dupy, aby mógł ją wydymać, Kopciuszek musiał zrozumieć, że brnie w ślepą uliczkę. Jeśli dwie cnoty kolidują ze sobą to znaczy, że jedna z nich jest fałszywie rozumiana. Tylko która miłosierdzie czy czystość? Może umiarkowanie je pogodzi, także w odpłacaniu dobrem za złe, albo roztropność?
Kiedy gwałt wydaje się nieunikniony, można postąpić za radą świata "relax and enjoy yourself", ale jeśli są podstawy do przypuszczenia, że po nim nastąpi pocięcie żyletką i wrzucenie do rzeki lepiej pomyśleć o innym rozwiązaniu.
Chrześcijanie powinni być nieskalani jak gołębice, ale przebiegli jak węże. Gołębi dachowców szczerze nie cierpię, ich wszechobecne gruchanie budzi moje głębokie obrzydzenie. Już jeżeli coś jest nieskalane to raczej dzikie sierpówki i grzywacze - schludne ptaki o przyjemnym głosie, robiące gniazda na drzewach, a nie na naszych balkonach obsrywając wszystko w zasięgu wzroku. Węża zdecydowanie trudniej spotkać. (Mi udało się 3 razy - 2 razy widziałam nieszkodliwego zaskrońca, a raz jadowitą żmiję).
Może Kopciuszkowi się też się udało. Łuski źle rozumianej dobroci spadły z jej oczu i - jak mówią nawiedzeni - stanęła w prawdzie. Zdała sobie sprawę, że tkwi między dwiema szpetnymi siostrami - Scyllą i Charybdą - podobnymi raczej do landsknechtów albo krasnoarmiejców, z których każda z osobna góruje nad nią siłą, a co dopiero zjednoczone przeciw niej. Wycofany tatuś daleko, zresztą nigdy nie przeciwstawiłby się macosze. Omotała go całkiem, przejęła kontrolę nad kasą i wrobiła w kosztowne awantury w odległych krainach. Do tej pory czasami zachowywała pozory, potrafiła się łasić jak nikt, kiedy chciała coś wyłudzić. Jednak gdy Kopciuszek - w powściągliwych słowach zwrócił Scylli uwagę, że mija się z prawdą, wrzask macochy zagłuszył ujadanie wszystkich kundli w okolicy, tak hojnie dokarmianych przez obie siostrzyczki i ich rozkoszną mamusię. Ta miała wyraźną słabość do Scylii (taka sprytna i dobrze zorganizowana) mimo jej brutalności. Miłość matki przez długi czas pozostawała nieodwzajemniona, uwielbiana córunia tłukła ją przy każdej okazji, raz nawet użyła broni palnej (a może gazu?), aż dzika Charybda musiała interweniować. Nakopała siostrze w zad aż miło. Nawet ojczym pogroził paluszkiem. Macocha - która lubiła mocne doznania - jeszcze bardziej pokochała córkę i nie mogła znieść, że świadkowie tych gorszących scen pamiętali jak było,
- Co wy tam wiecie - prychała pogardliwie - ten wredny kocmołuch najbardziej na mnie nastawał, a Scylla tylko usiłowała obronić.
Scylla miała zaś argument w postaci kasy, który pojednał ją z matką, a także z siostrą. W tym ostatnim przypadku wspomnienie wielu ekscytujących wrażeń. także było nie bez znaczenia
- To Scylla próbowała cię zabić, a kiedy cię broniłam, rzuciła się na mnie - mówi Kopciuszek
- Was?!! - wrzeszczą obie - Das is eine grosse, schamlose Luege!!!
- Nawierno, eta łoż - rzuca Charybda bez emocji - Jobannyj Kopciuch chotieł ubić naszu rodnuju mat', a ty, siestrica, jemu pomagła ...
- Was sagst du geliebte Schwesterchen? Bist du ganz verrueckt ?!!! - Scylla jest zraniona - Ich versuchte nur unsere liebe Mutti zu retten!!!
- To nie prawda - głos Kopciuszka jest spokojny i opanowany.
- Nicht wahr? Was bedeutet "nicht wahr"? Was ist Wahrheit? Es gibt keine solche Sache!!! Wie dumm bist du, geschiessene Aschenputtel!!!
- Bullshit - wrzeszczy macocha - Truth is bullshit!!! - zaczyna toczyć pianę z pyska - You can easily buy it, if you've got enough money, which is not the case with you, you fucking loser!
- Nawet Poncjusz Piłat nie posunął się tak daleko - Kopciuszek ani drgnie - on po prostu zadał pytanie.
- Ech durak, ty durak, - Charybda kiwa głową z politowaniem - Prawda eta nasza gazieta, szto tam napisano eta konieszno prawda.
Pojęcie prawdy w cywilizacji żydowskiej i turańskiej nie istnieje - Feliks Koneczny jest tu zgodny z księdzem Chrostowskim, biblistą, któremu prace w komisji pojednania polsko-żydowskiego otworzyły oczy. Przepraszanie za cokolwiek oznacza przyznanie się do winy za wszystko. Żądanie pieniędzy jest następnym krokiem. Może nasz rząd wykorzystałby rozeznanie i doświadczenie takich ludzi albo sięgnął do Talmudu, który wiele nam powie o mentalności naszych wrogów i stosunku do nas - Goyim, (bydląt o ludzkich twarzach, stworzonych przez demony)? Panie Kaczyński, jest pan z nami? Czy leci z nami pilot? Profesorze Zybertowicz gdzie sławna Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego, owa w pieśniach litewskich sławiona Mabena?
Za fryko dołożę się ze skarbca swego doświadczenia życiowego. Jeśli kobiety wytykają nam braki urody lub doradzają coś poprawić, a są przy tym zielone z zazdrości i usiłują nieudolnie naśladować styl, albo za pomocą farby osiągnąć nasz naturalny kolor włosów - to znaczy, że jesteśmy na dobrej drodze, a ich światłe rady możemy o kant doopy rozbić. Jeśli mężczyźni kwestionują naszą atrakcyjność - a ślinią na sam widok, gacie pełne erekcji przy tym mając - to znaczy, że chcą nas po prostu wydupczyć za bezdurno. Jeśli słowa rozjeżdżają się z przekazem niewerbalnym to znaczy, że są bez znaczenia.
Pod żadnym pozorem nie należy więc uwewnętrzniać punktu widzenia, ani nakazów wroga. Jesteśmy na wojnie i to nie tylko duchowej. Jeśli ktoś miał wątpliwości, to synchronizacja oszczerczych doniesień światowych mediów o Marszu Niepodległości, uchwalenia paragrafu 447, afery Waffel SS wystąpienia ambasador Izraela w Auschwitzu (oraz wezwania polskiego przedstawiciela przed oblicze jaśnie wielmożnego Bibi Netanyahu) powinna je rozwiać doszczętnie.
Kto przygotował materiał dla TVN? Komu udało się "przeniknąć" w szeregi hermetycznej 5- osobowej organizacji (a może raczej ją stworzyć na potrzeby materiału)? Czy jest to ten sam Bertold Kittel, autor artykułu, który posłużył do zniszczenia Romualda Szeremietiewa, w czasach gdy Komorowski był ministrem obrony? Ten ostatni przyrzekł wtedy, że jeśli opublikowane informacje okażą się nieprawdziwe, wycofa się z polityki. Przyrzeczenia nie dotrzymał, sam Pan Bóg musiał interweniować posłużywszy się rękami wyborców, którzy "zabili go kartą do głosowania", jak nie przymierzając prezydenta Narutowicza (copyright by Michnik). Najwyraźniej Pan Bóg pomaga tym, którzy chcą używać jego darów takich jak rozum, męstwo i zgoda.
P.S.
To znalazłam przed chwilą na Frondzie. Większa jasność czemu służył ostrzał artyleryjski wzmożony od Marszu Niepodległości, a ostatnio za pomocą afery Waffel SS grzanej przez tydzień w TVN i przyległościach.
Miała być dobra - starała się. Miała za zło odpłacać dobrem - uderzona w twarz nadstawiła drugi policzek (choć sam Jezus w podobnych okolicznościach domagał się gruntownego uzasadnienia niesprawiedliwego i brutalnego traktamentu). Jednak kiedy oprawca policzkiem się nie zadowolił i zażądał nadstawienia dupy, aby mógł ją wydymać, Kopciuszek musiał zrozumieć, że brnie w ślepą uliczkę. Jeśli dwie cnoty kolidują ze sobą to znaczy, że jedna z nich jest fałszywie rozumiana. Tylko która miłosierdzie czy czystość? Może umiarkowanie je pogodzi, także w odpłacaniu dobrem za złe, albo roztropność?
Kiedy gwałt wydaje się nieunikniony, można postąpić za radą świata "relax and enjoy yourself", ale jeśli są podstawy do przypuszczenia, że po nim nastąpi pocięcie żyletką i wrzucenie do rzeki lepiej pomyśleć o innym rozwiązaniu.
Chrześcijanie powinni być nieskalani jak gołębice, ale przebiegli jak węże. Gołębi dachowców szczerze nie cierpię, ich wszechobecne gruchanie budzi moje głębokie obrzydzenie. Już jeżeli coś jest nieskalane to raczej dzikie sierpówki i grzywacze - schludne ptaki o przyjemnym głosie, robiące gniazda na drzewach, a nie na naszych balkonach obsrywając wszystko w zasięgu wzroku. Węża zdecydowanie trudniej spotkać. (Mi udało się 3 razy - 2 razy widziałam nieszkodliwego zaskrońca, a raz jadowitą żmiję).
Może Kopciuszkowi się też się udało. Łuski źle rozumianej dobroci spadły z jej oczu i - jak mówią nawiedzeni - stanęła w prawdzie. Zdała sobie sprawę, że tkwi między dwiema szpetnymi siostrami - Scyllą i Charybdą - podobnymi raczej do landsknechtów albo krasnoarmiejców, z których każda z osobna góruje nad nią siłą, a co dopiero zjednoczone przeciw niej. Wycofany tatuś daleko, zresztą nigdy nie przeciwstawiłby się macosze. Omotała go całkiem, przejęła kontrolę nad kasą i wrobiła w kosztowne awantury w odległych krainach. Do tej pory czasami zachowywała pozory, potrafiła się łasić jak nikt, kiedy chciała coś wyłudzić. Jednak gdy Kopciuszek - w powściągliwych słowach zwrócił Scylli uwagę, że mija się z prawdą, wrzask macochy zagłuszył ujadanie wszystkich kundli w okolicy, tak hojnie dokarmianych przez obie siostrzyczki i ich rozkoszną mamusię. Ta miała wyraźną słabość do Scylii (taka sprytna i dobrze zorganizowana) mimo jej brutalności. Miłość matki przez długi czas pozostawała nieodwzajemniona, uwielbiana córunia tłukła ją przy każdej okazji, raz nawet użyła broni palnej (a może gazu?), aż dzika Charybda musiała interweniować. Nakopała siostrze w zad aż miło. Nawet ojczym pogroził paluszkiem. Macocha - która lubiła mocne doznania - jeszcze bardziej pokochała córkę i nie mogła znieść, że świadkowie tych gorszących scen pamiętali jak było,
- Co wy tam wiecie - prychała pogardliwie - ten wredny kocmołuch najbardziej na mnie nastawał, a Scylla tylko usiłowała obronić.
Scylla miała zaś argument w postaci kasy, który pojednał ją z matką, a także z siostrą. W tym ostatnim przypadku wspomnienie wielu ekscytujących wrażeń. także było nie bez znaczenia
- To Scylla próbowała cię zabić, a kiedy cię broniłam, rzuciła się na mnie - mówi Kopciuszek
- Was?!! - wrzeszczą obie - Das is eine grosse, schamlose Luege!!!
- Nawierno, eta łoż - rzuca Charybda bez emocji - Jobannyj Kopciuch chotieł ubić naszu rodnuju mat', a ty, siestrica, jemu pomagła ...
- Was sagst du geliebte Schwesterchen? Bist du ganz verrueckt ?!!! - Scylla jest zraniona - Ich versuchte nur unsere liebe Mutti zu retten!!!
- To nie prawda - głos Kopciuszka jest spokojny i opanowany.
- Nicht wahr? Was bedeutet "nicht wahr"? Was ist Wahrheit? Es gibt keine solche Sache!!! Wie dumm bist du, geschiessene Aschenputtel!!!
- Bullshit - wrzeszczy macocha - Truth is bullshit!!! - zaczyna toczyć pianę z pyska - You can easily buy it, if you've got enough money, which is not the case with you, you fucking loser!
- Nawet Poncjusz Piłat nie posunął się tak daleko - Kopciuszek ani drgnie - on po prostu zadał pytanie.
- Ech durak, ty durak, - Charybda kiwa głową z politowaniem - Prawda eta nasza gazieta, szto tam napisano eta konieszno prawda.
Pojęcie prawdy w cywilizacji żydowskiej i turańskiej nie istnieje - Feliks Koneczny jest tu zgodny z księdzem Chrostowskim, biblistą, któremu prace w komisji pojednania polsko-żydowskiego otworzyły oczy. Przepraszanie za cokolwiek oznacza przyznanie się do winy za wszystko. Żądanie pieniędzy jest następnym krokiem. Może nasz rząd wykorzystałby rozeznanie i doświadczenie takich ludzi albo sięgnął do Talmudu, który wiele nam powie o mentalności naszych wrogów i stosunku do nas - Goyim, (bydląt o ludzkich twarzach, stworzonych przez demony)? Panie Kaczyński, jest pan z nami? Czy leci z nami pilot? Profesorze Zybertowicz gdzie sławna Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego, owa w pieśniach litewskich sławiona Mabena?
Za fryko dołożę się ze skarbca swego doświadczenia życiowego. Jeśli kobiety wytykają nam braki urody lub doradzają coś poprawić, a są przy tym zielone z zazdrości i usiłują nieudolnie naśladować styl, albo za pomocą farby osiągnąć nasz naturalny kolor włosów - to znaczy, że jesteśmy na dobrej drodze, a ich światłe rady możemy o kant doopy rozbić. Jeśli mężczyźni kwestionują naszą atrakcyjność - a ślinią na sam widok, gacie pełne erekcji przy tym mając - to znaczy, że chcą nas po prostu wydupczyć za bezdurno. Jeśli słowa rozjeżdżają się z przekazem niewerbalnym to znaczy, że są bez znaczenia.
Pod żadnym pozorem nie należy więc uwewnętrzniać punktu widzenia, ani nakazów wroga. Jesteśmy na wojnie i to nie tylko duchowej. Jeśli ktoś miał wątpliwości, to synchronizacja oszczerczych doniesień światowych mediów o Marszu Niepodległości, uchwalenia paragrafu 447, afery Waffel SS wystąpienia ambasador Izraela w Auschwitzu (oraz wezwania polskiego przedstawiciela przed oblicze jaśnie wielmożnego Bibi Netanyahu) powinna je rozwiać doszczętnie.
Kto przygotował materiał dla TVN? Komu udało się "przeniknąć" w szeregi hermetycznej 5- osobowej organizacji (a może raczej ją stworzyć na potrzeby materiału)? Czy jest to ten sam Bertold Kittel, autor artykułu, który posłużył do zniszczenia Romualda Szeremietiewa, w czasach gdy Komorowski był ministrem obrony? Ten ostatni przyrzekł wtedy, że jeśli opublikowane informacje okażą się nieprawdziwe, wycofa się z polityki. Przyrzeczenia nie dotrzymał, sam Pan Bóg musiał interweniować posłużywszy się rękami wyborców, którzy "zabili go kartą do głosowania", jak nie przymierzając prezydenta Narutowicza (copyright by Michnik). Najwyraźniej Pan Bóg pomaga tym, którzy chcą używać jego darów takich jak rozum, męstwo i zgoda.
![]() |
| Prof. Zybertowicz uruchamia Mabenę!!! |
To znalazłam przed chwilą na Frondzie. Większa jasność czemu służył ostrzał artyleryjski wzmożony od Marszu Niepodległości, a ostatnio za pomocą afery Waffel SS grzanej przez tydzień w TVN i przyległościach.
W poniedziałek Komisja wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego przyjęła rezolucję popierającą uruchomienie przez Komisję Europejską art. 7 unijnego traktatu wobec Polski.33 posłów komisji opowiedziało się za rezolucją, natomiast 9 zagłosowało przeciw. Według informacji służb prasowych Parlamentu Europejskiego, rezolucja została przygotowana po decyzji KE o uruchomieniu wobec Polski jako kraju "uważanego za wyraźnie zagrożony naruszeniem europejskich wartości" artykułu 7 unijnego traktatu.
Etykiety:
ambasador Izraela,
art.7,
Auschwitz,
Bertold Kittel,
Kaczyński,
KE,
Komorowski,
Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego,
Netanyahu,
Szeremietew,
TVN. WSI,
UE,
Waffel SS,
Zybertowicz
sobota, 27 stycznia 2018
O agresji wobec kobiet (na marginesie wczorajszego dnia Islamu)
W artykule Wielokulturowość w praktyce Aleksandry Rybińskiej umieszczonym na portalu w polityce (http://wpolityce.pl/swiat/340738-wielokulturowosc-w-praktyce-xviii-okreg-paryza-strefa-no-go-dla-kobiet-boimy-sie-wyjsc-z-domow-jestesmy-ciagle-nagabywane-wyzywane-obrazane) autorka przytacza wypowiedzi mieszkanek XVIII okręgu Paryża:
Bardzo trudno czytać mi takie teksty, a jeszcze trudniej oglądać nagrania, gdyż przywołują w mojej pamięci wspomnienia, których wolałabym nie mieć. Przy zachowaniu proporcji podobny rodzaj nieustającej werbalnej, a czasem także fizycznej agresji stale towarzyszył mojemu dzieciństwu i młodości, a sporadycznie zdarza się w wieku dojrzałym. Moi prześladowcy nie byli muzułmanami tylko PRL-czykami, ale mechanizm wydaje się nieco podobny, uruchomiony przez:
„Gdy poruszam się po dzielnicy czuję się jak kawałek mięsa. Wołają do mnie, że jestem brudną szmatą, którą chcą wy…ać. Moja 80-letnia sąsiadka nie wychodzi już z domu po tym jak imigranci usiłowali ją zgwałcić” – mówi 20-letnia Julia, studentka. A jej sąsiadka Hayatte dodaje: „Nie noszę już makijażu poza domem, bo boję się, że któryś się przyczepi. Udaję, że rozmawiam przez telefon, gdy idę ulica, by nie zwracać na siebie uwagi."
„Poruszanie się po dzielnicy stało się dla nas kobiet bardzo trudne. Kawiarnia w mojej kamienicy była kiedyś bardzo fajnym miejscem, gdzie często chodziłam na kawę. Teraz są tam wyłącznie mężczyźni. Gdy tylko mijam kawiarnię jestem obrażana, wyzywana od najgorszych. Czasami wystarczy, że pojawię się w oknie mojego mieszkania, a z dołu płynie strumień obelg. Żyję praktycznie zabarykadowana w moim mieszkaniu” – dodaje 38-letnia Claire.
W internecie też dostępnych jest kilka nagrań jak młodzi muzułmanie biją, kopią i znieważają przypadkowo spotkane Europejki przy wtórze rechotu swoich kumpli. Znany jest film ze Szwecji jak muzułmański emigrant kopie i pluje na młodą matkę (na oczach jej dwojga małych dzieci), dlatego, że udaremniła mu obrobienie starszego człowieka.
Tak właśnie prymitywny i bezmyślny zdobywca traktuje kobiety wroga. Jednocześnie twierdzi, że są brudnymi szmatami i że ma ochotę je wy.....ć. Oczywista sprzeczność logiczna, gdyż tego rodzaju czynność jest dość intymna - wymaga zdjęcia spodni, wydobycia przyrodzenia i zanurzenia w brudnej szmacie. Nawet macanie brudnej szmaty musi budzić wstręt a co dopiero seksualne obcowanie z nią.
Gdyby byli zdolni wyrazić słowami o co im rzeczywiście chodzi (pomijając nakazy religii), musieliby powiedzieć coś takiego:
- Europejskie kobiety są bardziej pociągające niż nasze na co składa się ich typ fizyczny (odmienny), sposób ubierania i bycia.
- Są całkowicie bezbronne chodzą same po ulicy, a nawet kiedy je rzeczywiście gwałcimy pozostajemy bezkarni, gdyż nikt nie ma odwagi się za nimi ująć.
- Nie szanujemy słabych europejskich mężczyzn więc nie szanujemy ich kobiet.
- Nie zawsze możemy upokarzać słabych europejskich mężczyzn bezpośrednio ze względu na ich społeczno-ekonomiczną przewagę nad nami, ale zawsze możemy zrobić to przez pogardliwe potraktowanie ich kobiet, którym ani niezależność finansowa, ani wykształcenie nie pomoże w konfrontacji z gromadą mężczyzn w ciemnej (albo nawet jasnej) uliczce.
W piątek kilka tysięcy kobiet wyszło na ulice w proteście przeciwko ich zdaniem „niegodnym warunkom życia” w dzielnicy La Chapelle-Pajol. Poparła ich przewodnicząca regionu Île-de-France, polityk centroprawicowej partii „Les Républicains” Valérie Pécresse. Zaapelowała do Emmanuela Macrona, by pomógł kobietom. „To nie może dłużej tak trwać” – podkreśliła. Demonstrację kobiet oprotestowywały organizacje lewicowe. Według nich petycja i protest kobiet to „rasistowska manipulacja”. „Seksizm nie ma koloru ani pochodzenia” – skandowali. Oraz: „Feminizm to nie rasizm”.
Bardzo trudno czytać mi takie teksty, a jeszcze trudniej oglądać nagrania, gdyż przywołują w mojej pamięci wspomnienia, których wolałabym nie mieć. Przy zachowaniu proporcji podobny rodzaj nieustającej werbalnej, a czasem także fizycznej agresji stale towarzyszył mojemu dzieciństwu i młodości, a sporadycznie zdarza się w wieku dojrzałym. Moi prześladowcy nie byli muzułmanami tylko PRL-czykami, ale mechanizm wydaje się nieco podobny, uruchomiony przez:
- Lekką fizyczną odmienność (jaśniejsza pigmentacja, grubsze kości, wyższy wzrost ekstrawagancki kolor i bujność włosów) w połączeniu z atrakcyjnością fizyczną (której nie byłam świadoma)
- Bezbronność - PRL-owskie dziecko z kluczem na szyi biegające nie tylko po podwórku, ale także po całym mieście samopas
- Pozycję ojca w stadzie (w sensie społecznym PRL-owska klasa "średnia" tzn poniżej nomenklatury)w sensie towarzyskim niską ze względu na introwersję (wrodzoną) i wykorzenienie (nabyte) oraz brak "wpływów" w każdym sensie tego słowa.
- Zazdrość wywołaną najdziwniejszymi fantazjami na temat mój i moich rodziców.
Zestawiając 4 punkty muzułmańskie z PRL-owskimi widać znaczące podobieństwa w czynnikach, wywołujących agresję o charakterze seksualnym. Niewątpliwie świadczy to o tym, że natura ludzka jest podobna niezależnie od rasy. Nie znaczy to jednak, że zgadzam się z lewackim sloganem "Seksizm nie ma rasy ani pochodzenia". Nie będę się pastwić nad terminem seksizm., co do rasy natomiast należy przypomnieć, ze zarówno ludy indoeuropejskie jak Afgańczycy, Irańczycy, Kurdowie jak i semickie - Arabowie należą, tak jak my, do rasy kaukaskiej znaczy białej. W ramach tej samej rasy ludy południowe znacząco różnią się temperamentem od północnych. Ta różnica jest wyraźna nawet w ramach kultury chrześcijańskiej - nie bez powodu dziewczęta mojego pokolenia były ostrzegane, żeby pod żadnym pozorem nie podróżowały same do Włoch zwłaszcza autostopem. Czynnikiem decydującym jest religia i wyrosła na niej kultura. Podczas gdy Chrześcijaństwo, świadome słabości moralnej gatunku ludzkiego wyżej wymienionych postaw nie aprobuje i stara się tępić, islam je wyraźnie wzmacnia przez uznanie za element słusznej walki z niewiernymi (tak samo jak terroryzm zresztą).
Moje przykre doświadczenia zawdzięczam oprócz uniwersalnej słabości natury ludzkiej, także komunizmowi, który w jakiejś mierze wywrócił dotychczasowy model życia rodzinnego i społecznego. Sprzedał wykorzenionym ludziom rozwiazanie pt rodzice w pracy, dzieci (po lekcjach) biegające samopas po mieście, jak - nie przymierzając - biezprizornyje po rewolucji w Rosji. Mieszkanie w wielorodzinnych blokach - siedliskach wszelkich patologii - też znacząco dołożyło się do problemu.
Ten wpis zaczęty rok temu dedykuje postępowym biskupom z okazji wczorajszego dnia islamu obchodzonego w Kościele Katolickim ku przypomnieniu, że żaden z nich nie jest dziewczynką, młodą, ani nawet starszą kobietą. Drodzy księża biskupi nawołujący do przyjmowania muzułmańskich imigrantów, dla zmylenia przeciwnika zwanych uchodźcami, i zobaczenia w nich Chrystusa. A co jeśli ten przyjęty "Chrystus" zgwałci, a następnie zabije twoją córkę jak to się wielokrotnie zdarzyło na zachodzie Europy? Analogia dalej aktualna?
Każdy ma prawo ryzykować własnym życiem dla sprawy, w którą wierzy, ale stanowczo nie ma prawa poświęcać słabszych powierzonych swojej opiece. Nie wy drodzy księża biskupi będziecie płacić za tą obłąkańczą wielkoduszność i gościnność, tylko najsłabsi w społeczeństwie - kobiety i dzieci.Jeżeli niedobrze jest zabrać pokarm dzieciom i dać go psom, to rzucić psom własne dziecko na pożarcie jest na pewno o wiele gorzej. Chrzescijanie mają być nieskalani jak gołębice , a przebiegli jak węże. Nie mają być jeleniami wdrożonymi do bezbronności i bezrefleksyjności jak to się stało na zachodzie Europy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


