poniedziałek, 27 czerwca 2016

O figlarnych zakonnikach


Zaglądając na stronę facebookową znajomego zakonnika zobaczyłam m.in. takie oto zdjęcie z jarmarku dominikańskiego we Wrocławiu: https://www.facebook.com/dominikanski.jarmark/photos/a.1793798170842299.1073741836.1503925379829581/1793799184175531/?type=3&theater


Po pewnym wahaniu skomentowałam i dostałam kilka odpowiedzi - od dominikanina, który je udostępnił i drugiego, który pozował do zdjęcia i je opublikował:
https://www.facebook.com/schulzop
Tłumacząc na język ludzki znaczyły tyle , co odp...dol się upierdliwa babo.

Nie zajmowałabym się dłużej tą sprawą, ale poruszyła jakieś głębsze pokłady irytacji we mnie.
Ileż to razy w kręgach kościelnych mówiono mi lub dawano do zrozumienia, że jestem niewłaściwie ubrana (spódnica do kolan albo sukienka bez rękawów) lub uczesana (rozpuszczone włosy). Ileż razy jakiś pobożny kapłan uznawał, że chamstwo wobec mnie, ostentacyjne zignorowanie w sytuacjach towarzyskich, odwrócenie się doopą przy stole podoba się Panu, a zachowanie cywilizowane byłoby niestosowne i gorszące. To oczywiście nie przeszkadzało mu prowadzać się ze swoim girlfriendem lub boyfriendem i obnosić z relacją, która - o ile dobrze rozumiem - nie powinna mieć miejsca w życiu celibatariusza. Pojęcia takie jak skromność, czy stosowność ewidentnie przeznaczone są dla frajerów (frajerek), których wytresowano w tym duchu i zawsze można im czymś takim zamknąć dziób. Kapłan/zakonnik jest ponad to i nie podlega krytyce ze strony wiernych.

Problem z ludźmi prostodusznymi jest taki, że oczekują "równego traktowania" i zgodności słów i czynów. Należałoby wyeliminować ich  z życia na etapie prenatalnym albo zamknąć w rezerwacie, bo co zrobić z człowiekiem który nie rozumie, że w stadzie każdy ma zupełnie inne prawa i nikt nie jest równy nikomu według zasady "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie". Co robić z niedojdami, które przywiązują wagę do wypowiadanych słów, nieświadome, że są one tylko zasłoną dymną dla naprawdę istotnych sygnałów niewerbalnych, które na ogół sprowadzają się do pokazywania miejsca w szeregu. Zakonnik na zdjęciu ustawił się w szeregu z paniami w figlarnych strojach i przekaz jest jasny - "one tak samo jak ja są poza krytyką". Natomiast powiedzenie komuś, że jest nieodpowiednio ubrany (niezależnie od rzeczywistej stosowności jego stroju) znaczy po prostu "sp...dalaj, nie chcemy cię tu". Osoba chciana może przyjść do kościoła nago albo w stroju do tańca brzucha i zostanie postawiona wiernym za przykład skromności.

Pozwalając sobie na komentarz popełniłam grzech podobnie niewybaczalny jak polska reprezentacja, która wygrała ze Szwajcarią  czy polscy wyborcy, którzy wybrali niewłasciwą partię - wyszłam z przypisanej mi przez stado roli.