niedziela, 26 marca 2023

Między ruskim mirem, a lewackim szaleństwem

Na początku wojny na Ukrainie znalazłam na YouTube kanał Andromeda prowadzony przez młodą kobietę, która analizuje ruską propagandę i ruski punkt widzenia  zamieszczając przy okazji długie wypowiedzi propagandystów, ekspertów i tzw "turbopatriotów". Jest to na ogół bardzo ciekawe i podnoszące na duchu. 

Wczoraj słuchałam niejakiego Girkina z donieckiej, a może ługańskiej, samozwańczej republiki, który generalnie, jak wielu jemu podobnych, uważa, że ruskie dowództwo składa sie z samych kretynów i zdrajców. Na ostatnim nagraniu zwrócił się do Putina, żeby się już zamknął, jak ma opowiadać takie kawałki jak ostatnio. Powiedzial coś też o końcu Kadafiego z kołkiem w tylku, o czym nie wiedziałam. Chodziło mu o to, że taki koniec może też spotkać Putina, jesli wojnę przegra.

Najlepsza jednak byla odpowiedź na pytanie jednego ze słuchaczy - jaka będzie reakcja Rosji na wkroczenie Polaków na zachodnią Ukrainę. Girkin wzruszyl tylko ramionami i zadał retoryczne pytanie - jaka ma być, skoro ruskim nie udało sie utrzymać linii Dniepru? W końcu stwierdził, że zareagować mogliby najwyżej sami Ukraińcy, bo ruscy nie bedą mogli nic zrobić.

I w takiej sytuacji desperacji ruskich, Amerykanie sami dostarczają im amunicji w formie wymuszania  promocji zboczeń na swoich wschodnich sojusznikach. Ukraina walcząca o życie musi sie na to gówno godzić, a Białoruś, gdzie sympatia dla walczących sasiadów jest duża, przygląda sie i kalkuje. Co jest lepsze - połknięcie przez ruskich czy lewackie szaleństwo. Beznadzieja ruskiego miru czy kolonizacja przez zachód połączona z deprawacją i genderowo-klimatycznym obłędem?

My też jestesmy w takim położeniu - między ruską Scyllą dziką, prymitywną i brudną, a zachodnią Charybdą wyrafinowaną, przebiegłą i obrzydliwą. Między dwoma diabłami: ruskim niższego rzędu - w rzeźnickim okrwawionym fartuchu - a zachodnim z wyższej półki, który zniewala umysł i sprawia, że ofiary z własnej woli mu sie poddają.

Na Ukrainie giną ludzie w domach rozwalonych rakietami. Widzimy zabite i okaleczone ofiary cywilne, w tym dzieci szczegolnie eksponowane przez ukraińską propagandę. W Stanach natomiast dzieci dobrze ubrane i odżywione, prowadzone są przez wlasnych rąbniętych rodziców na "drag hour" do lokalnej biblioteki, gdzie zboczony mężczyzna przebrany za karykaturę kobiety wykonuje ruchy kopulacyjne w tzw. tańcu i zachęca maluchy do głaskanie swego przyrodzenia. 

Na Ukrainie nastoletnie dziewczęta są gwalcone zbiorowo, po czym często zabijane, a na zachodzie same z własnej woli, często przy aprobacie rodziny, obcinaja zdrowe piersi i poddają sie kuracji hormonalnej, na zawsze pozbawiając się zdolności do rodzenia dzieci...

Do ruskiej armii wcielani są kryminaliści - recydywiści wszelkiej maści, co jest horrorem dla ludności cywilnej, a na wyspach Brytyjskich i w USA gwałcicieli zamyka sie do więzień dla kobiet, które nie maja możliwości przed nimi uciec...

Taki mamy wybór. Musimy najpierw odbudować wspólnotę. Do tego potrzebny jest cud albo nieszczęście, ale wtedy może być za późno... Jedyne, co mi przychodzi do głowy to modlitwa. Wytrwala modlitwa wielu...

P.S.

Widzialam uliczny sondaż - chyba w Mińsku - robiony przez ruskiego youtubera. Zaczepiał ludzi w róznym wieku, w tym sporo młodzieży. Nie wiem na ile reprezentatywny byl to obraz, ale prawie wszyscy młodzi ludzie wydawali mi się normalni, nie zepsuci, niektórzy lekko nieśmiali. Dokladnie tak wygladało moje pokolenie w okolicach 18-20 roku życia.... Żadnych tatuaży, kolczyków w nosie i kolorowych kłaków, żadnej wulgarności i arogancji tak typowej dla młodych ludzi na zachodzie i u nas. Żadnych cholernych rowerów na ulicach, hulajnóg i tym podobnych atrakcji....

Zachód zwariował i wręcza tym ludziom broń przeciw sobie. Wystarczy jedno nagranie z tzw. gay pride, żeby się porzygali sprzed ekranami, a są przecież lepsze kawałki dostepne w internecie...

Boże, miej nas w swojej opiece! Dlaczego te diably walczą ze sobą? Czyż nie są z jednej stajni? A może jest tak jak widzial to Tolkien, że one nie są zdolne do zgody, mimo, że służą temu samemu panu? 



niedziela, 12 marca 2023

Kto pedofilią wojuje, od pedofilii ginie, na marginesie medialnej nawalanki

Nie mam już zupełnie ochoty komentować bieżącej nawalanki. Po pierwsze, Ziemkiewicz (Tonący trumienki się chwycił) i Lisicki (Bielmo czy wściekły atak? Jan Paweł II i kard. Sapieha w ogniu oskarżeń - w rozmowie z Górnym i Kratiukiem) zrobili o to o wiele lepiej niż ja byłabym kiedykolwiek w stanie, a po drugie nie będę marnować swoich emocji na gry wywoływane przez obce służby, których intencje z całą pewnością nie są dobre.

Żeby nie być gołosłowną, cytuję z portalu Tysol.pl (Burza w Niemczech...):
Rząd RFN i podległe mu organy federalne w ciągu ostatnich pięciu lat wypłaciły dziennikarzom około 1,5 mln euro za – jak to określono – moderację, teksty, redagowanie, szkolenia, wykłady i inne wydarzenia. W sprawę zamieszanych jest 200 dziennikarzy, którzy każdego dnia dostarczają niemieckiej opinii publicznej informacje. 

Z odpowiedzi obecnego rządu federalnego wynika, że około 900 tys. euro trafiło do dziennikarzy nadawców publicznych, a około 600 tys. euro do pracowników mediów prywatnych. "Lista podobno nie obejmuje kwot wypłacanych dziennikarzom przez Federalną Służbę Wywiadowczą. Jako powód podano dobro państwa" - pisze portal stacji Deutschlandfunk.Chodzi o 200 dziennikarzy z czołowych niemieckich mediów

Według portalu informacyjnego t-online chodzi w sumie o 200 dziennikarzy. Część była zatrudniona przez gazety "Spiegel", "Zeit", "Tagesspiegel" i inne media prywatne, ale około 120 beneficjentów pracowało dla nadawców publicznych, takich jak ARD, ZDF, WDR i rbb (...)"

Teraz drogi czytelniku, przypatrz sie uważnie wyróżnionej kolorem informacji i osadź w kontekscie polskiej nawalanki medialnej.. Czy Twoim zdaniem Federalna Służba Wywiadowcza (BND) płaci dziennikarzom tylko w Niemczech, a poza granicami już nie? A slużby wywiadowcze innych państw to jakieś gorsze? Na pewno nie:



Jest niby jakaś reakcja, ale znając polskich sędziów czarno widzę:


Tymczasem Agora zorientowała się, że jej akcja były nieco przedwczesna, albo timing zły:


Ale najlepszy news tego tygodnia to wymiana tweetów między papieżem, który napisał:

“#socialjustice demands that we fight against the causes of poverty: inequality and the lack of labour, land, and lodging; against those who deny social and labour rights; and against the culture that leads to taking away the dignity of others.”

.... a Jordanem Petersonem, który odpowiedział:

“There is nothing Christian about #socialjustice. Redemptive salvation is a matter of the individual soul.”

Kiedy Duch Św, mówi raczej przez profesora- agnostyka, niż następcę św. Piotra!!! 

P.S.

W międzyczasie znalazłam na tweeterze (konto NZG) bardzo trafny komentarz graficzny na temat odpowiedzialności za samobójczą śmierć syna znanej posłanki:




niedziela, 5 marca 2023

Częstochowskie dziady proszalne (wzdłuż ścieżki rowerowej).

Byłam w ostatni weekend lutego na rekolekcjach w Częstochowie. Zatrzymałam się w Hotelu Weneckim (okolice dawnego getta), dzięki czemu dwa razy dziennie przemierzałam prawie całą długość Alei Najświętszej Marii Panny na Jasną Górę i spowrotem. To, co na niej zobaczyłam, dość mocno mną wstrząsnęło. Myślę, że wielu ludzi zgodzi się ze mną, że miasto Częstochowa jest tylko zapleczem Jasnej Góry, dodatkiem do niej i tej alei przecinajacej miasto, którą od wieków pielgrzymi podchodzili pod mury klasztoru. 

Wiem jakie lewactwo ma wpływy w samorządach miejskich, zwłaszcza rządzonych przez lewicę, ale i tak zamienienie najsławniejszego szlaku pielgrzymiego w Polsce na ścieżkę rowerową mocno mnie zaszokowało.....


Aleja zaczyna się (lub kończy w zależności od kierunku marszu) pięknym, zabytkowym kościołem św. Zygmunta.


Przed nim wielki krzyż oparty o ziemię poprzecznym ramieniem i pomnik Jana Pawła II w podeszłym wieku, jako pielgrzyma zdążajacego na Jasną Górę.



A co dalej? Ano pomnik wystawiony rowerzystom! Coś w rodzaju osławionych pomników wdzięczności armii czerwonej. Rowerzyści bowiem jeżdżą z błogosławieństwem władz samym środkiem tej niezwykłej alei, krórej znaczenie i sens urbanistyczny jest dla każdego jasny. Miasto dziękuje tym zagubionym indywiduom za utrudnianie i zakłócanie najpiękniejszego odcinka pielgrzymki na Jasną Górę.




Przeczytajcie sobie, drodzy czytelnicy, ten lewacki bełkot sami, bo szkoda moich oczu!


Dalej miasto postanowiło obsadzić szlak pielgrzymi świeckimi świętymi jako przeciwwagę, czy raczej konkurencję, dla oczywistej wymowy klasztoru i jego otoczenia. Pierwszy w kolejności pomnik-ławeczka zasłużonego lekarza, którego nazwiska nie pamiętam.


Pomnik sam w sobie nie najgorszy, a w każdym razie dużo lepszy niż to, co nas czeka. Kiedyś stawiano lekarzom pomniki przed szpitalami/klinikami, w których pracowali, dziś muszą siedzieć na ławeczkach przy szlaku na Jasną Górę jak, nie przymierzając, dziady proszalne. No nic, idziemy dalej...



Następna z częstochowskiej kolekcji dziadów, czy raczej bab, proszalnych, poetka Halina Poświatowska (o ile dobrze pamiętam), z kotem oczywiście.


A po przeciwnej stronie Marek Perepeczko z pokaźnym brzuchem, tak jak wyglądał pod koniec życia, jako dyrektor miejscowego teatru.
Z całym szacunkiem dla tej instytucji, ale moje pokolenie zapamiętało Perepeczkę jako Janosika i być może on sam chciałby być tak zapamiętany - u szczytu swej kariery i atrakcyjności fizycznej.
Czy chciał zostać częstochowskim dziadem proszalnym? Czy ktoś go o to zapytał? Czy chciał konkurować z Matką Boską Częstochowską? Instynkt aktora by mu to odradził!!!



Dalej obowiązkowa fontanna bez cembrowiny, żeby bylo nowocześnie, z jakże oryginalną dekoracją rzeźbiarską - dziewczynką z gołębiami. Zastanawiam się, czy w kategorii "oryginalny" pomnik/rzeźba miejska zwyciężyłyby wrzechobecne ławeczki czy fontanny z ptakami i dziećmi.

Dużo pisalam o wątpliwej sensowności pozbawiania pomników cokołu w swojej pracy doktorskiej, która tak bardzo zbrzydzila profesora Dobesza, że ze łzami w oczach apelowal do komisji, aby mnie uwaliła. Nie będę więc tu powtarzać tego wywodu, może kiedyś wrzucę co smakowitsze fragmenty na bloga.

Oceń sam, czytelniku, tą uroczą spontaniczność postaci z brązu , a zwłaszcza jej uśmiech (chciałoby się powiedzieć tężcowy) oraz przestrzenny (i każdy inny) sens takiej lokalizacji!






Na koniec dokonanie artystyczne, przy którym poprzednie dziady proszalne wysiadają - Piotr Machalica. Widzę, że zdjęcia nie oddają sprawiedliwości temu dziełu. Wyjaśnię więc, że skala jest większa, ok. 1,5 do 2 razy wielkości człowieka, co uczyniło figurę za ciężką dla drewnianej ławki i trzeba było wykonać brązową, ale jak widać w Częstochowie nie mają problemu z tym szlachetnym materiałem. Wierz mi czytelniku, to jest coś monstrualnego, karykatura po prostu! Jeśli mi nie wierzysz pojedź sobie sam i zobacz na własne oczy!

Na końcu alei niewielka tabliczka, której już nie sfotografowałam, że tu kończy się szlak rowerowy! Taki jest sens tej alei - ponad dwa kilometry trasy rowerowej nie wiedzieć czemu zakończonej po obu stronach kompleksami budowli sakralnych i przyozdobionej (też nie wiedzieć czemu) pomnikami miejscowych znakomitości!

Dobrze, spójrzmy z punktu widzenia komucha/lewaka - to po prostu najbardziej reprezentacyjna aleja miasta. Tak? To niech mi ktoś wyjaśni, do k..wy nędzy, jaki jest sens zamieniania reprezentacyjnych ulic na ścieżki rowerowe!!!

Jest tylko jedno wyjaśnienie - roweryzm (jak już wcześniej pisałam na tym blogu) to konkurencyjna wobec chrześcijaństwa religia. Trasa pielgrzymki zamieniona na para-liturgiczne jeżdżenie rowerem środkiem alei wtę i wewtę.

Dla porównania rzeźby pozostajace w związku z funkcją architektury, w której bliskości się znalazły:




Pomnik prymasa Wyszyńskiego klęczacego pod murami Jasnej Góry.


Posąg św. Rocha (o ile dobrze pamiętam) z końca XVIIIw.




Dwie stacje drogi krzyżowej, którą można odprawiać z wałów wokół klasztoru.

Drodzy lewacy, czy wam się to podoba czy nie, żadna atrakcja turystyczna nie jest większym magnesem dla turystów, niż miejsce cudami słynące. Módlcie się więc do Marksa i Lenina, żeby klasztor jasnogórski takiej sławy dalej zażywał, bo kiedy to się skończy miasto Częstochowa zamieni się w kupę gruzów zamieszkałą przez indywidua, które teraz zaczepiają pielgrzymów pod Jasną Górą. Nie ważne ile ścieżek rowerowych zrobicie, nie ważne ile ławeczek z celebrytami, których sława nie przetrwala ich śmierci, postawicie na poboczach, bez Jasnej Góry Częstochowy nie ma. Szlak Orlich Gniazd też was nie uratuje!!!