niedziela, 28 listopada 2021

O "profesjonalnym darciu ryja"

Pani Dulkiewicz prezydent Gdańska zasponsorowała ostatnio warsztaty "Jak profesjonalnie drzeć ryja". Jak rozumiem są przeznaczone dla "profesional protesters" takich jak Marta Lempart czy "Babcia Kasia". Ta ostatnia - jak poinformował mnie czytelnik w komentarzu - jest na emeryturze, a wcześniej pracowała jako lektorka j. angielskiego i hiszpańskiego. No cóż na starość różne rzeczy z człowieka wychodzą, czy raczej się nasilają. Natomiast Marta Lempart jest kobietą w średnim wieku (między 40 a 50  jak mi się wydaje)  i o ile mi wiadomo cała jej aktywność zawodowa polega na organizowaniu czy też byciu twarzą "strajku kobiet" i "darciu ryja" właśnie.

Od dwóch dni w Internecie robi furorę nagranie z jej ostatniego "happeningu" pod siedzibą PiS na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Towarzyszący jej aktywiści wieszają kukłę przedstawiającą kobietę- ofiarę morderczego reżimu na poręczy schodów i ustawiają nagryzmolone na kartonach hasła, następnie liderka polewa to wszystko czerwoną farbą z butelki,  przy okazji chlapiąc na podłogę, drzwi i swoją własną kurtkę. Bardzo rzuca się w oczy jej nerwowość, niepewność i wynikająca stąd niezborność ruchów.

Następnie p. Lempart wygłasza przemowę - bardzo mijającą się z prawdą - na temat obywatelskiego projektu ustawy antyaborcyjnej. To jest pierwszy raz kiedy widzę p. Martę usiłującą przekazać jakąś (dez)informację we w miarę poprawnej polszczyźnie bez wulgaryzmów. Widać wyraźnie, że nie jest to jej mocna strona. Nie wiem czy oprócz towarzyszącej jej garstki aktywistów ktoś tego słucha, jeśli tak, to - podejrzewam - raczej nie zostanie porwany siłą osobowości mówczyni.

Następnie pojawia się zdenerwowana pani sprzątaczka i opierdziela Martę Lempart za brak poszanowania dla jej ciężkiej pracy, po czym przynosi  wiadro z wodą i nakazuje posprzątać po  "happeningu". P. Lempart jest na to zbyt wielka, gdyż "walczy także dla pani dzieci" jak się wyraziła. Bardzo źle to wygląda pod względem PR-owym, a sytuację pogorszają aktywiści agresywnie dopytując panią sprzątaczkę czy jest z PiS-u. 

Widz zdaje sobie sprawę (nawet gdyby nic nie wiedział o tych ludziach) że to banda gnoi, którzy w całym swoim życiu nie zhańbili się uczciwą pracą. Do im podobnych zwracał się Jordan Peterson sugerując im żeby "zmienianie świata na lepsze" zaczęli od zasłania swojego cholernego łóżka i posprzątania pokoju. Widać wyraźnie, że cała ta ferajna takiego doświadczenia po prostu nie ma. Albo nie rozumieją, że po aktach wandalizmu towarzyszących każdej ich akcji ktoś będzie musiał posprzątać - i nie będzie to ani prezes Kaczyński, ani premier Morawiecki, tylko jakaś kobieta pracująca za najniższą płacę krajową - albo po prostu nienawidzą zwykłych ludzi i pogardzają ich dyskretną, ale bardzo potrzebna pracą.

Całe to nagranie to najbardziej spektakularne samo zaoranie "lewicy" . W pigułce pokazuje ich całkowitą społeczną bezużyteczność, a nawet szkodliwość, pasożytniczy charakter, urojenia wyższościowe i pogardę dla zwykłego człowieka, który musi pracować na swoje utrzymanie wykonując taką pracę, jaka akurat jest dostępna na rynku.

Im bardziej nienawidzą ludzi wokół siebie, tym bardziej ich ckliwe serduszka wyrywają się do egzotycznych cudzoziemców za wschodnią granicą. "Gdzie są dzieci?" zawodzą posłanki lewicy w sejmie jedna przez drugą. Maja Ostaszewska pozuje do zdjęcia z dziecinnym butem, a Kinga Dunin fantazjuje o "książętach orientu" na łamach Krytyki Politycznej. 

Natomiast funkcjonariusze Straży Granicznej to "mordercy" według Barbary Ku.waaa - Szatan, policjanci to "psy" jak nazwała ich Marta Lempart, a żołnierze to "śmiecie" w ocenie Władysława Frasyniuka von 80 znikniętych milionów Solidarności. Jednak ich wszystkich przebiła leciwa "Babcia Kasia" podchodząc do młodej funkcjonariuszki i nazywając ją "STARĄ ku.wą". 

Żwawa emerytka tak dokazywała na Marszu Niepodległości grzmocąc uczestników kijem od swej tęczowej "flagi tolerancji", że zbrzydziła nawet posłankę lewicy p. Żukowską, która się od niej publicznie odcięła. Nowa Lewica także wydała oświadczenie potępiające brak szacunku Marty Lempart wobec pani sprzątaczki i jej pracy.

Do mojego serduszka natomiast zakradło się coś w rodzaju współczucia dla tej dużej, niezgrabnej kobiety w średnim wieku,  ewidentnie nie czującej się dobrze we własnym ciele i usiłującej odgrywać rolę, do której nie ma predyspozycji. Kiedy po prostu darła ryja (profesjonalnie oczywiście), a cały jej przekaz ograniczał się do jednego wulgaryzmu nie było widać jej ewidentnej bezbronności. (Nie przychodzi mi do głowy lepsze słowo, no może angielskie "vulnerability"). Mogę sobie wyobrazić jak łatwo ją zranić, tak bardzo widoczne są jej słabe punkty.  Wszystkie te publiczne wrzaski i poza silnej kobiety to ściema kryjąca prawdziwą, głęboką frustrację nie mająca oczywiście żadnego związku z "prawami kobiet", tylko historią jej własnego życia. Kolejny raz ta sama historia - prawdziwa emocja (w tym przypadku gniew) i fałszywe uzasadnienie czy raczej pretekst do wyrażenia go.

Proszę zauważyć, że - o ile wiem - nie zdecydowała się wystąpić na granicy jako "matka" zatroskana o cudzoziemskie dzieci, których miejsce nie jest w lesie. Nawet ona musiała zdać sobie sprawę, że to już zbyt grubymi nićmi szyte.

Marto, Marto, troszczysz się o wiele (niepotrzebnych i szkodliwych rzeczy), a potrzeba tylko jednego - zajrzeć w swoje serduszko i zobaczyć prawdziwą przyczynę swego gniewu. Profesjonalne darcie ryja może się wydawać jakimś sposobem na życie, ale na dłuższa metę raczej się nie sprawdza (vide przypadek Kijowskiego i Trójzęba od UBywateli RP).




piątek, 26 listopada 2021

"Wolność słowa" w wojnie hybrydowej

 Znalazłam na twitterze (nie pamiętam na jakim koncie) takie oto zestawienie:

Trzeba przyznać, że podobieństwo jest duże, choć włosy blondynki są naturalne (dobrze to widać przy skórze i  po jaśniejszych odpowiednio brwiach). Czyżby "nasza" p. Wappa była farbowanym liskiem? Farbowanie włosów na ciemniejszy kolor zwykle daje efekt "łysiny" (jaśniejsze odrosty wyglądają jak skóra). Z drugiej strony ciemne włosy szybko siwieją i w średnim wieku (nawet przed 40-ką) powinno być już w nich sporo srebrnych nitek (a nie ma).

Niezależnie od tego, czy to ta sama osoba czy nie technika ta sama, wielokrotnie przetestowana przez ruskich na Kaukazie, Ukrainie i teraz w  Polsce. Podobieństwo naszej sytuacji z wojną na Ukrainie dobrze opisane jest w poniższej wypowiedzi (też znalezionej na Twitterze)


W wojnie hybrydowej kraj o większym zakresie "swobód obywatelskich" jest na przegranej pozycji. Demokracja i wolność słowa pracuje na korzyść wroga, doskonale widać to na postawie działalności naszej rodzimej V kolumny medialnej, co świetnie opisał Marcin Mamoń w felietonie Dziennikarze na wojnie z ojczyzną w Dzienniku Polskim:

Obserwując relacje medialne ze szturmu migrantów na polską granicę, strach myśleć, jak relacjonowaliby nasi dziennikarze i ich koledzy z The New York Times, Guardiana czy Al-Jazeery wojnę 1939 r.

Pewnie zarzuciliby naszym żołnierzom ludobójstwo, bo przecież zabijali Niemców. Teraz podnoszą larum, bo mają zakaz wjazdu do strefy konfliktu. Doświadczona w wojnach na sejmowe plotki Monika Olejnik oburza się, bo przecież nasi korespondenci wojenni mogli - jej zdaniem- bez przeszkód jeździć dotąd na każdą wojnę, jaką chcieli.

Przez ponad ćwierć wieku realizowałem materiały z miejsc dotkniętych wojną, terroryzmem, nędzą i głodem. Od 2000 r. - II Wojny Czeczeńskiej i wkrótce tzw. Wojny z Terroryzmem - wjazd do stref konfliktu stał się ściśle reglamentowany przez główne strony konfliktów. Do Czeczenii można było legalnie dostać się tylko za specjalną zgodą rosyjskich służb (FSB) i pracować w ich asyście. Podobnie traktowali media Amerykanie podczas inwazji w Iraku w 2003 r. Bez specjalnego „przeszkolenia” żaden dziennikarz nie mógł relacjonować amerykańskich działań w Iraku. Kiedyś, po zakończeniu zdjęć, Amerykanie siłą odebrali mi wszystkie materiały, podejrzewając słusznie, że ich publikacja może zaszkodzić wizerunkowi amerykańskiej armii.

Fundamentalną różnicą między tym, co obserwujemy dzisiaj na granicy z Białorusią a innymi konfliktami, których garstka naszych dziennikarzy miała okazję doświadczyć, jest to, że tym razem mówimy o kraju, który nie wywołał konfliktu, a jedynie broni się przed agresją. Naszą naturalną reakcją powinna być solidarność z zaatakowanym, tym bardziej że chodzi o Ojczyznę - wspólnotę, z którą, w co wierzę, każdy z nas choć trochę się identyfikuje.

Tymczasem w obliczu bezprecedensowej agresji ze strony ZBIR-a (Związek Białorusi i Rosji), wrogiem nr 1 dla dziennikarzy - zaangażowanych w niszczący naszą wspólnotę wewnętrzny konflikt polityczny - jest rząd i pilnujący granic żołnierze. Oni

(żołnierze) mają bowiem „mokre sny o wojnie, by się na kimś powyżywać” - jak pisze w mediach społecznościowych jedna z dziennikarek, która stwierdza jednocześnie nie spodziewała się, że „takie tam jest gówno” (na granicy, po polskiej stronie). Żołnierzy nazywa więc "imbecylami" i "totalnym dnem". Wszystko dlatego bo zatrzymali na 90 minut jej kolegów, zakuli ich w kajdanki i użyli wobec tych - okazuje się - wrażliwych chłopców niecenzuralnych słów. Zdjęcia ze śladami po kajdankach na przegubach ich rąk trafiły natychmiast na ekrany rosyjskich i białoruskich telewizji.

Nic dziwnego, że np. media belgijskie twierdzą dziś, że "Polacy są gorsi niż reżim Asada w Syrii", a dziennikarzy nie wpuszczają na granicę, bo muszą mieć coś do ukrycia. To akurat wie Łukaszenko. Wszczął śledztwo w sprawie ludobójstwa, którego nasi żołnierze mieli dopuścić się na migrantach przy przejściu granicznym w Kuźnicy.

W świetnej rozmowie Rafała Otoki-Frąckiewicza z dr Szewko, na pytanie dziennikarza o sposoby radzenia sobie z taką sytuacja ekspert orzekł, że piękno wojny hybrydowej na tym właśnie polega, że jest ona prowadzona w dużym stopniu w mediach, a w prawodawstwie zaatakowanej strony nie ma jeszcze rozwiązań, jak unieszkodliwić te grające w drużynie wroga. To samo dotyczy organizacji zajmujących się "pomocą humanitarną" jak np. Grupa Granica. P. Emilia Kamińska twierdzi wprawdzie, że jest to organizacja trudniąca się przemytem ludzi współpracująca z Niemcami, ale ewidentnie jest również bardzo aktywna w mediach zachodnich, o czym napisała Małgorzata Wołczyk w DoRzeczy:
Oszczerstwa Grupy Granica rozpowszechniane w europejskich mediach
Nie trzeba być namiętnym czytelnikiem największych dzienników zagranicznych, aby odkryć ze zdumieniem, że Grupa Granica zajmująca się „natychmiastową pomocą humanitarną dla uchodźców na granicy” stała się w międzyczasie naczelnym opluwaczem Polski w mainstreamowych mediach Europy.
Ich relacje o „reżimie Morawieckiego” i okrutnych, bestialskich poczynaniach polskich mundurowych można znaleźć niemal w każdym medium, nawet we francuskim, katolickim „La Croix”. Doprawdy trudno nie zadawać sobie pytania, czy oni w ogóle mają czas na akcje humanitarne, którymi tak się pysznią (?). Bo jeśli spojrzeć na ich stachanowską wydajność w donoszeniu na Polskę i w udzielaniu wypowiedzi drastycznej treści, to nie robią nic innego, jak tylko opowiadają o polskich zbrodniarzach na granicy. I ten amok nienawistnych relacji zapanował od A jak hiszpańskie "ABC", po R jak włoska "Repubblica". A wszędzie odkryć można tę samą narrację, choć zmieniają się nazwiska bohaterskich aktywistek Grupy Granica:

„Sytuacja azylantów na granicy polsko-białoruskiej jest makabryczna, prawa człowieka już nie istnieją: polski rząd uważa ich za nielegalnych migrantów, a funkcjonariusze graniczni są upoważnieni do odesłania ich z powrotem na Białoruś. Otrzymujemy również skargi dotyczące zniszczonych smartfonów. Policjanci zmuszają tych ludzi do udania się na tereny leśne między Polską, Białorusią i Litwą, gdzie tylko doświadczeni ludzie wiedzą, jak się orientować. Bez telefonów komórkowych uchodźcy nie mogą prosić o pomoc i dlatego gubią się: czasami są ratowani, czasami znajdowani martwi”. (La Repubblica 30.09.2021)

Oczywiście po przeczytaniu czterdziestej relacji czy to w doniesieniach z "El Pais" czy "Le Figaro" owych heroin z Polski ratujących kobiety, dzieci, ba, całe rodziny z rąk polskich, umundurowanych bestii – człowiek zadaje sobie pytania podstawowe: jak to możliwe, że słowo Białoruś albo Rosja niemal w ogóle nie pojawia w treści tych reportaży i w opowieściach Polek?

Skołowany czytelnik z Barcelony czy Mediolanu, podążający pokornie wzrokiem za wstrząsającą relacją dzielnych ratowniczek z Grupy Granica, jest w stanie uwierzyć już we wszystko, nawet w to, że Syria i Irak sąsiadują bezpośrednio z Polską a reżim Morawieckiego topi przybyszów masowo na bagnach. Oczywiście, jakżeby inaczej – konieczne bywa też wspomnienie Holocaustu i nawiązanie do czasów, gdy Polacy byli niemymi świadkami czy też wprost współsprawcami ludobójstwa. Krzewi się też donosicielstwo jak za czasów niemieckiej Stasi:

„Polacy mieszkający w strefie stanu wyjątkowego, terytorium wyłączonego dla oczu świata, graniczącego z Białorusią, gdzie odizolowano 115 wsi na Podlasiu i 68 na Lubelszczyźnie, ci zwykli ludzie, którzy pracują od 8 do 16 i płacą podatki, nie mówią nic rodzinom o tym co widzą. Albo o tym, co zrobili, żeby pomóc imigrantom. Nigdy nie wiadomo, kto może słuchać po drugiej stronie- mówią. A przez ich głowy przewijają się czarno-białe obrazy pracującej Stasi, podsłuchującej rozmowy i piszącej niekończące się akty oskarżenia”. (dziennik ABC 24.11.2021)

Czy Polska w tak trudnym czasie może sobie pozwolić na festiwal oszczerstw przedrukowywanych w zagranicznej prasie? Czy ambasady wysyłają odpowiednie noty i sprostowania lub przynajmniej domagają się od poszczególnych redakcji publikowania obiektywnych informacji o sytuacji na granicy? Patrząc na pracę Ambasady Polskiej w Madrycie mogę z całą powagą i smutkiem powiedzieć (także w imieniu zdruzgotanych czytelników i polskich rezydentów w Hiszpanii), że nie widać nawet cienia zabiegów ratowania dobrego imienia Polski wobec tsunami dezinformacji… Niestety, ale to już temat na zupełnie osobny artykuł.

Rzeczą najwyższej wagi wydaje się więc ukrócenie aktywność działających na korzyść wroga podmiotów, ze szczególnym uwzględnieniem tych wytwarzających ewidentne fake newsy, celem zrujnowania wizerunku naszego kraju. Wydaje mi się wręcz nieprawdopodobne, że nie ma sposobu na aktywistki jakiejś szemranej grupy. Od czego są służby? A poza tym należałoby pomyśleć o rozwiązaniach prawnych. Od czego obóz rządzący ma większość w sejmie?

P.S.

Pamiętacie tekst Danuty Kuroń o ciałach kobiet, mężczyzn i dzieci w polskich lasach opublikowany w Gazecie Wyborczej (zamieściłam w poprzednim wpisie)? Już poszedł w świat!


GW w swoim sławnym sporze z Agorą otwartym tekstem przyznała, że obecną ekipę rządzącą traktuje jako wroga, nie  Łukaszenkę, nie Putina tylko polskie władze pochodzące z demokratycznych wyborów!!!


środa, 24 listopada 2021

Te łzy, gorące łzy, czyli rola emocji w wojnie hybrydowej

Wczoraj komentowali to dokładnie wszyscy. Tak, mam na myśli Ibrahima Pływaka i jego...( no własnie kogo?) p. Katarzynę Wappę z Hajnówki. P. Wappa jest nauczycielką j. angielskiego, aktywistką proaborcyjną, wystąpiła w klipie nawołującym do wybierania narodowości białoruskiej w spisie powszechnym, brała udział w "proteście matek" na granicy. W rozmowie z Anne Applebaum skarżyła się na uciążliwości stanu wyjątkowego w strefie przygranicznej (musi się legitymować, żeby odwiedzić babcię w Białowieży). Jednak sławę ogólnokrajową przyniósł jej dopiero występ w programie czarno na białym w TVN - niewiarygodna (w sensie dosłownym) historia Ibrahima 6 dni płynącego Bugiem, bez picia, jedzenia i snu.

P. Katarzyna prezentuje się bardzo dobrze (do roli): w średnim wieku, bardzo szczupła, wrażliwa twarz o regularnych rysach i wysokim, wypukłym czole wskazującym na inteligencję. Ciemne, proste włosy przycięte na wysokości ramion, ciemne, pełne ekspresji oczy (znowu te oczy!), zero makijażu. Czysta wrażliwość, naturalność, pokój i dobro, pokój wam! Tzn. nie nam, tylko wam Ibrahimy pływające! Kobieta opowiada z oczami pełnymi łez, a na koniec - wspominając telefon od cudzoziemca - tak się wzrusza, że nie może dalej mówić. Jej emocja wygląda na prawdziwą, ale historia, która opowiada stanowczo nie... 

Konieczne jest sprostowanie: to był skrót myślowy, p. Ibrahim nie płynął 6 dni, tylko "podróżował" wzdłuż rzeki, nie w listopadzie, tylko wrześniu, nie został przez p. Katarzynę wyłowiony, tylko odebrany ze szpitala w Hajnówce w październiku tzn. przebywał tam jakiś czas. Co właściwie p. Katarzyna dla niego zrobiła? Odebrała go ze szpitala, gdzie koleżanka jest woluntariuszką i...? Nie wiemy. Potem ruszył dalej, ale wysyłał krótkie wiadomości "boję się!", na co odpowiadała "pamiętaj, że jestem z tobą", dalej nie wiemy, bo pani się popłakała na wizji...


Darciu łacha na Twitterze nie było końca. Zdjęcie które "obiegło świat":

przerabiano na wszystkie możliwe sposoby:






A na koniec odkryto kim właściwie był Ibrahim uchodźca:




Łukasz Tomkiewicz @Lukas_Tomks w odpowiedzi do @BlackMcSnow i @KasiaLazzeri

Już ustalono kim był ten imigrant, który 6 dni płynął rzeką przy temperaturze otoczenia w okolicy 0 stopni. Do tego przez ten cały czas nie jadł i nie pił. Zrobiono mu zdjęcie jak odjechał na niedźwiedziu.

Pani Katarzyna wydała oświadczenie, że historia jest prawdziwa, bo p. Ibrahim osobiście ją opowiedział, a koleżanka, Kamila - Wolontariuszka, może potwierdzić. Stacja TVN natomiast oświadczyła, że nie mogła zweryfikować historii, bo dziennikarze nie mają wstępu do strefy objętej stanem wyjątkowym, więc są zdani na relacje świadków.



Tu pozwolę sobie przypomnieć, jakie historie pojawiały się w mediach przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego w strefie przygranicznej, kiedy jeszcze dziennikarze mogli weryfikować opowieści świadków:







Wierny kotek pokonujący 5000 tys. kilometrów w 3 dni, ciężarna kobieta szybująca nad zasiekami, wprawiona w ruch przez morderczą Straż Graniczną. Po wylądowaniu na białoruskiej ziemi poroniła, czyli straciła co? Zlepek komórek czy nienarodzone dziecko? Nie uwierzyłbyś czytelniku:





Onet Wiadomości @OnetWiadomosci
We wtorek pogrzeb nienarodzonego syryjskiego dziecka w Bohonikach http://dlvr.it/SCyXW0
To nieoczekiwane nawrócenie entuzjastów aborcji - ze zrozumiałych względów - stało się przedmiotem wielu komentarzy np. takich jak ten:

Patryk "Skju" Sykut @PatrykSykut

Jak to w końcu jest? Przed urodzeniem w brzuchu jest dziecko czy płód? A może Martyna Bielska to hipokrytka, która rok temu krzyczała o aborcji płodów, a kiedy umiera migrantka w ciąży to jest już to dziecko?

Zakładam, że w małej trumience na zdjęciu rzeczywiście są zwłoki dziecka, bo spektakularne pomyłki już się dziennikarzom "wolnych mediów" zdarzały i jakoś nie zostały sprostowane:


Dawid Wildstein @DawidWildstein

Pamiętacie historię o "zamordowanym przez Polskę rocznym dziecku"? Już wiemy, że to fejk. Dziecko zginęło z powodu działań służb Łukaszenki. I co? Zero wrzasków o mordercach z Białorusi. Ci, którzy pluli na Polskę, wyli o faszyzmie- zero sprostowania. Serio. Szmaty. To są szmaty


Tę ocenę zdają się potwierdzać dalsze rewelacje V kolumny medialnej:












Nietrudno dostrzec, że zarówno w występie pani Katarzyny Wappy, jak i w twórczości cytowanych wyżej mediów, prawdziwe są wyłącznie emocje mówiących, piszących czy zamawiających te kawałki.

Pani Wappa wzrusza się i płacze z wiadomych sobie powodów. Może ma trudną sytuację osobistą, doznała jakiejś krzywdy lub niesprawiedliwości. Z jakiejś przyczyny utożsamiła krzywdziciela z państwem polskim, obecną ekipą rządzącą, Kościołem Katolickim czy Polakami - katolikami w ogóle, więc postanowiła wyrazić sprzeciw poprzez wspieranie aborcjonistek, "uchodźców" czy deklarowanie narodowości białoruskiej w spisie powszechnym. (Swoją drogą w spisie istniała możliwość poczuwania się do kilku narodowości jednocześnie np. polskiej i tatarskiej.) Może po prostu czuje się osamotniona i niezrozumiana jako jedna z nielicznych wyznawczyń GW/TVN w Hajnówce i okolicach, a może to historia rodzinna jest kluczem do zrozumienia jej emocji. Tego oczywiście nie wiem, ale pamiętam, że na Wileńszczyźnie, skąd pochodzą moi rodzice, prawosławni (tzn. Białorusini) raczej entuzjastycznie witali armię czerwoną, podobnie zresztą jak Żydzi. Dla nich byli to "nasi".

Najbardziej nienawidzi się tego, kogo się skrzywdziło. Ta prosta prawda psychologiczna wyjaśnia w jakimś stopniu stosunek niemieckich i żydowskich mediów do państwa polskiego. Zofia Kossak- Szczucka zastanawiała się nad ową "tajemnicą żydowskiego serca", które bardziej nienawidzi Polaków niż Niemców. Myślę, że do jej zrozumienia zbliża się nieco E. Michael Jones zwracając uwagę na nienawiść Żydów do mesjasza, którego zabili (rękami niewiernych przybili do krzyża), Kościoła i Logosu - ładu jaki zaprowadziła chrześcijańska cywilizacja. Odrzucona przez Polaków żydokomuna stara się uzasadnić swoją nienawiść historiami takimi jak wyżej.

Z wręcz demonicznym charakterem tej nienawiści mieliśmy okazję się zetknąć po katastrofie smoleńskiej i po decyzji TK w październiku ubiegłego roku. Szydzenie z tragicznej śmierci najbliższych, sikanie na znicze, zakłócanie mszy, smarowanie po ścianach kościołów, profanacje, ataki na księży, werbalny przekaz ograniczony do kilku bluzgów, obsceniczne sceny i aprobowany przez władze miejskie wandalizm na ulicach. Reakcje podobne do opętania na widok plakatu z dzieckiem w łonie matki...

Robert Mazurek stwierdził, że produkcja naszej V Kolumny jest zbyt odjechana nawet dla propagandy rosyjskiej, która ogranicza się do wytykania nam bezduszności. Dla 70 trupów w strumyku po kolana nawet ruscy nie znaleźli zastosowania.

Beznamiętna analiza sytuacji na granicy wygląda tak:


Natomiast działalność mediów opozycyjnych to wyłącznie znajdowanie uzasadnienia do swojej autentycznej nienawiści, której przyczyny są nie związane z obecnym kryzysem + próba wzbudzenia naszych emocji sprawdzonymi metodami - dziecko o ciemnych oczach, zwierzątko, płacząca kobieta, mała biała trumienka. W aspekt finansowy tej operacji nie wnikam, bo nie mam wglądu w źródła.




wtorek, 23 listopada 2021

"Wolna od ryzyka podróż z Białorusi do Niemiec dla osób w każdym wieku!!!"

To pojawiło się na koncie Klara Maria @klarasoltan wczoraj, po tym jak zakończyłam swój wpis pt. Drang nach Westen:

Ogłoszenie na migranckim forum

O ile dobrze zrozumiałam, papier, który nielegalny imigrant dostaje do nakaz opuszczenia terytorium Polski. Szukałam w Ustawie o cudzoziemcach jak to powinno wyglądać i znalazłam co następuje:

Art. 35. 1. Cudzoziemiec może być niezwłocznie doprowadzony do granicy, jeżeli został zatrzymany w strefie nadgranicznej bezpośrednio po przekroczeniu granicy nieumyślnie i wbrew przepisom prawa.2. Organ, który zatrzymał cudzoziemca w związku z przekroczeniem granicy wbrew przepisom prawa, pobiera od niego odciski linii papilarnych, chyba że cudzoziemiec został niezwłocznie doprowadzony do granicy. 3. Organ, który pobrał odciski linii papilarnych, przekazuje Komendantowi Głównemu Policji obraz linii papilarnych, dane osobowe cudzoziemca oraz informacje, które umieszcza się w rejestrze, o którym mowa w art. 428 ust. 1 pkt 4.

Czyli jeśli przekroczył nieumyślnie i wbrew przepisom doprowadza się go do granicy, albo pobiera odciski palców i wpisuje do rejestru.

1a. Cudzoziemiec, który nie spełnia warunków wjazdu lub pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub przestał spełniać te warunki, posiadający zezwolenie pobytowe lub inne zezwolenie, udzielone przez inne państwo stosujące dyrektywę ©Kancelaria Sejmu s. 257/371 29.10.2021 Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/115/WE z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie wspólnych norm i procedur stosowanych przez państwa członkowskie w odniesieniu do powrotów nielegalnie przebywających obywateli państw trzecich (Dz. Urz. UE L 348 z 24.12.2008, str. 98, z późn. zm.15) ), zwaną dalej „dyrektywą 2008/115/WE”, uprawniające go do pobytu na terytorium tego państwa, jest obowiązany niezwłocznie opuścić terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i udać się na terytorium państwa, które to zezwolenie wydało

Czyli - o ile dobrze rozumiem - ma wracać bezzwłocznie na Białoruś. 

6. Cudzoziemiec jest obowiązany opuścić terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w terminie:

1) 30 dni od dnia, w którym decyzja:

b) o odmowie nadania mu statusu uchodźcy lub udzielenia ochrony uzupełniającej, o uznaniu wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej za niedopuszczalny, o umorzeniu postępowania w sprawie udzielenia mu ochrony międzynarodowej lub decyzja o pozbawieniu go statusu uchodźcy lub ochrony uzupełniającej, lub

 c) o cofnięciu zgody na pobyt ze względów humanitarnych

stała się ostateczna,(...)

Jest tu mowa o 30 dniach na wyjazd, ale dotyczy osób, które starały się o azyl w Polsce.

Art. 302. 1. Decyzję o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu wydaje się cudzoziemcowi, gdy: 1) przebywa lub przebywał na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej bez ważnej wizy lub innego ważnego dokumentu uprawniającego go do wjazdu na to terytorium i pobytu na nim, jeżeli wiza lub inny dokument są lub były wymagane lub

10) przekroczył lub usiłował przekroczyć granicę wbrew przepisom prawa i nie zachodzą okoliczności, o których mowa w art. 303 ust. 1 pkt 9a, lub

To najbrawdopodobniej przypadek z migranckiego poradnika, ale:

 Art. 303b. 1. W przypadku, o którym mowa w art. 303 ust. 1 pkt 9a, komendant placówki Straży Granicznej właściwy ze względu na miejsce przekroczenia granicy sporządza protokół przekroczenia granicy oraz wydaje postanowienie o opuszczeniu terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. (...) 2. W postanowieniu, o którym mowa w ust. 1: 1) określa się nakaz opuszczenia przez cudzoziemca terytorium Rzeczypospolitej Polskiej; 2) orzeka się zakaz ponownego wjazdu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i innych państw obszaru Schengen wraz z określeniem okresu tego zakazu. 3. Zakaz ponownego wjazdu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i innych państw obszaru Schengen, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, orzeka się na okres od 6 miesięcy do 3 lat

Czyli nakazowi opuszczenia Polski towarzyszy zakaz wjazdu do innych państw Schengen na okres od 6 miesięcy do 3 lat. Jakim cudem z takim papierem migranci legalnie jadą do Niemiec? Może mi to ktoś wyjaśnić? A jeszcze ciekawią mnie "lawyers with team affiliated with international organizations". Czy w tłumaczeniu na nasze oznacza to po prostu międzynarodową szajkę przemytników ludzi w rodzaju Grupa Granica (jak twierdzi p. Emilia Kamińska)?

poniedziałek, 22 listopada 2021

A wszystko te czarne oczy, czyli rasizm w służbie mediów liberalno-lewicowych



Na forach migranckich wymieniane są ogłoszenia o nielegalnych szlakach migracyjnych, kontakty do przemytników, „bags”, czyli fałszywe historie pozwalające pozyskać status uchodźcy. A potem obrazki jak poniżej z podpisem „zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy.” Twitter, Klara Maria@ klarasoltan


Czy to nie słodkie dzieciątka? Najprawdopodobniej kurdyjskie, sądząc po rysach. Na tyle podobne do nas, że możemy się identyfikować, tylko te czarne, pełne ekspresji oczy wskazują na bliskowschodnie pochodzenie. Patrząc na śliczną zapłakaną dziewczynkę nie sposób się nie wzruszyć. Chłopczyk trochę za bardzo podobny do tego z filmu o pobudzaniu łzawienia dymem z papierosa, albo do proszącego - z własnej inicjatywy - białoruskich żołnierzy o pozwolenie na rzucanie kamieniami w polską straż graniczną. Gdyby nie ten drobiazg byłby równie ujmujący. Dziewczynka nas wzrusza, bo płacze - jest taka maleńka i delikatna, a chłopczyk bo nie płacze - jaki dzielny i rezolutny! 

Napisałam "nas", ale muszę uczciwie wyznać, że mnie nie. Dlaczego? Bo zbyt długo pracowałam w szkole i widziałam zbyt wiele małych monstrów w anielskiej powłoce. Wiem także, jak wprawne są dzieci w manipulowaniu dorosłymi. Płacz jest jednym z częściej używanych środków do osiągania pożądanych celów. Dzieci dobrze uciemiężone nie płaczą na zawołanie, do kamer. Są jak małe, płochliwe zwierzątka, za wszelką cenę unikające zwracania na siebie uwagi. Wiedzą, że świat jest niebezpieczny, więc lepiej pozostać niewidzialnym. 

Poza tym duże, czarne, ekspresyjne oczy uruchamiają we mnie alarm. Cztery ważne osoby w moim życiu - dwie kobiety i dwóch mężczyzn - miały takie właśnie piękne oczy. Kobiety uważałam za bliskie przyjaciółki, trochę za bardzo na wyrost, jak się potem okazało, a w mężczyznach byłam zakochana, z bardzo umiarkowaną wzajemnością (mówiąc oględnie).

Takie oczy, czy to podłużne i zielonkawe czy też ciemnobrązowe, w kształcie migdałów, stały się dla mnie symbolem nieporozumienia. Możemy sobie wyobrazić, że widzimy w nich, co chcemy: ciepło, uczucie, mądrość, poczucie humoru, po czym się okazuje, że nic takiego tam nie ma, że nie wiemy co właściwie tam jest i czy w ogóle cokolwiek jest.

Ktoś mi może zarzucić, że dokładnie to samo można powiedzieć o każdym innym kolorze oczu i będzie miał rację. Ja jednak upieram się, że typowe bliskowschodnie wielkie, czarne oczy o długich rzęsach lepiej nadają się do celów medialnych, choćby z tej przyczyny, że płacz nie odbiera im uroku, gdyż zaczerwienienie powiek jest stosunkowo mało widoczne. 

Patrzymy więc na te śliczne, egzotyczne istoty i wyobrażamy sobie kim są, co czują i współczujemy im z całych sił, a one tymczasem są kimś zupełnie innym i czują coś zupełnie innego, a nasze współczucie jest im całkowicie zbędne, chyba, że można go użyć do osiągnięcia konkretnego celu. Przy czym ten cel jest zawsze sprzeczny z naszym interesem, jakkolwiek rozumianym.

Twitter, Klara Maria @klarasoltan

Kolejna śliczna kurdyjska dziewczynka. Spokojnie można by wziąć ją za Europejkę gdyby nie te piękne  bliskowschodnie oczy, choć niebieskie. Czy wierzysz, czytelniku w jej chęć pójścia do szkoły? Muszę wyznać, że ja nie. Być może dlatego, że jestem złym człowiekiem, a być może dlatego, że wiem ile wspólnego z rzeczywistością maja ustawki dla mediów liberalno-lewicowych. Kurdyjska dziewczynka musi przecież chcieć się wyemancypować z patriarchalnego społeczeństwa, to jasne. Więc co robi? Ano to, co wszystkie  dzieci. Smaruje coś na kawałku papieru i stoi z tym tak długo, aż jej ktoś zrobi zdjęcie i opublikuje w mediach zachodnich.



Dla odmiany twarz mężczyzny w średnim wieku o wyraźnie semickich rysach - musi Arab z Syrii lub Iraku. Czy podbite oczy byłyby równie malownicze na jakiejś swojskiej, północnoeuropejskiej facjacie (podobnej do kartofla czy tez świńskiego ryja, jak zauważyła Kinga Dunin). Kogo wzruszałby posiniaczony kartofel o przekrwionych świńskich oczkach (trzymając się jej metafory). Ale  widok spostponowanego semity automatycznie uruchamia  skojarzenie z ofiarami wszystkich pogromów i holokaustu oczywiście. Parafrazując p. Barbarę Engelking można powiedzieć, że Europejczyk cierpi jak zwierzę, ale ból semity ma zawsze wymiar metafizyczny!


A na koniec o. Adam Świerżewski z franciszkańskiej parafii św. Maksymiliana Kolbe w Siedlcach. Czy słyszałeś czytelniku o jego śmierci 11.11.br na skutek pobicia. Człowiek wyszedł do parku Aleksandria i nie wrócił do klasztoru. Znaleziono go skatowanego i nieprzytomnego. Po kilku godzinach umarł w szpitalu. Miał 35 lat. Czy to nie jest wstrząsająca historia? Łakomy kąsek dla mediów ciągle głodnych sensacji i uwielbiających jeździć po emocjach? 
Nie słyszałeś o nim, a o czym słyszałeś? O dziwacznym evencie w Kaliszu, śmierdzącym  prowokacją na kilometr? A już na pewno o cierpieniach dzieciątek o pięknych czarnych oczętach, pełnych łez, na granicy białorusko-polskiej!


Wierni siedleckiej parafii we wzruszających słowach żegnają swojego kapłana. "Szok, niedowierzanie. Jezu, dziękujemy Ci za tego świętego kapłana", "Brak słów, by opisać tę stratę. W tak bestialski sposób odebrano życie. Odszedł wspaniały kapłan, człowiek o złotym sercu", "Nie do wiary, taki dobry człowiek, taka okrutna śmierć", "Boże czemu zabrałeś z ziemi tak wspaniałego Kapłana, który miał tak piękne serce" – czytamy w poruszających pożegnaniach.

Czytamy w artykule pt. "Zakonnik zapłacił życiem za spacer. W parku czaiła się śmierć" na stronie Faktu. No cóż, piękne serce nie jest tak medialne jak piękne oczy. Ksiądz katolicki i zakonnik budzi fatalne skojarzenia - wiadomo pedofil. Czy to nie te same media poświęciły lata pracy (a raczej szczucia), żeby takie skojarzenie zbudować w słabych głowach swoich odbiorców? Jak mają o tym teraz pisać? "Są już pierwsze efekty naszej nagonki na kler!" A może: "Nie wytrzymał. Mocna odpowiedź na skandale w Kościele!"

Co innego muzułmanie, to jak wiadomo ludzie krystalicznie czyści. Małżeństwa z ośmiolatkami to nie pedofilia, tylko odmienność kulturowa podobnie jak "zabawy seksualne" i gwałty zbiorowe na europejskich kobietach. "Biedni uchodźcy" słyszymy kiedy na ekranie widzimy agresywnych brodaczy z okrzykiem Allachu Akbar celujących kamieniami do naszych żołnierzy. "Książęta Orientu" pisze o nich rozmarzona Kinga Dunin w swoim felietonie-fantazji o integracji erotycznej na łamach Krytyki Politycznej. "Orientalna uroda to jednak coś innego niż karki z kartoflanymi nosami i ze świńskimi głowami na kiju". Jeśli to nie jest rasizm w czystej postaci, to co nim jest?











Drang nach Westen, czyli hidżra (hijra)

Migracja ludności bliskiego wschodu do Europy zachodniej w wielu aspektach przypomina kolonizację Ameryki. Najbardziej rzutcy, młodzi ludzie - bynajmniej nie ubodzy - sprzedają, co mają i ruszają  w drogę, aby "spełnić swoje marzenia". Są to głównie młodzi mężczyźni w wieku poborowym + nieliczne rodziny z dziećmi. Są bardzo dobrze przygotowani do swojej eskapady, wiedzą co mówić, żeby dostać azyl, nawet jeśli kraj, z którego pochodzą, jest uważany za bezpieczny.

„Dokonuj rzeczy niemożliwych, aby osiągnąć marzenie o Europie”. (Z migranckiego czata).  Twitter, Anna Klara @klarasoltan


Fora migranckie dostarczają im potrzebnych informacji o procedurach i podpowiedzi wersji wydarzeń, w którą europejskie jelenie uwierzą:

Zamieszczone na twitterze przez Klara Maria @klarasoltan

Bliskowchodni "pionierzy" są doskonale świadomi ryzyka, a jednak niektórzy z nich nie wahają się zabierać ze sobą małych dzieci, dokładnie tak samo jak Europejczycy zasiedlający Amerykę. Tutaj jednak podobieństwo się kończy, gdyż europejscy pionierzy na dzikim zachodzie, czy imigranci do USA  w XIX i XXw., byli przygotowani na ciężką pracę w nowym kraju. Ich marzeniem był dobrobyt wypracowany własnymi rękami, w środowisku sprzyjającym przedsiębiorczości i pracowitości.

Muzułmańska hidźra (hijra) to pozyskanie dla islamu nowych terytoriów przez pokojowe zasiedlenie. W przypadku Europy zachodniej elementem decydującym o atrakcyjności wybranego celu wędrówki ludów są zasiłki, w zupełności zaspokajające potrzeby bytowe przybyszów z bliskiego wschodu i Afryki. Ich marzenie o lepszym życiu to dobrobyt podarowany przez naiwnych niewiernych, na swoja własną zgubę. Biorąc pod uwagę dzietność przybyszów, łatwo przewidzieć, co stanie się ze starzejącymi się społeczeństwami Zachodu. Zostaną wymienione na młodych wyznawców proroka. I tu pojawia się problem: kto wtedy będzie pracować na ich dobrobyt. Chrześcijańskie narody wymrą śmiercią samobójczą, a razem z nimi etos pracy. 

Europa, zwłaszcza północna to nie bliski wschód. Tutaj trzeba się nieźle natrudzić, by wydrzeć ziemi umiarkowanie obfity plon. Ropa naftowa nie sika samoistnie. Wszystko wymaga systematycznego i dobrze zorganizowanego wysiłku: od uprawy i hodowli, przez budowanie domów i ogrzewanie ich zimą, do wydobywania surowców i produkcji potrzebnych dóbr. Bez ludzi wykonujących te czynności bogactwo zniknie. Europa stanie się nieprzyjaznym zimnym kontynentem, jakim była w starożytności.

Tymczasem jednak trwa radosne świętowanie: muzułmanie przy entuzjazmie mediów liberalno-lewicowych konsekwentnie i agresywnie przeprowadzają swoją hidżrę, a zachód - przy zachęcie i aplauzie tychże samych mediów - popełnia rytualne sepuku.

To dla nas ostrzeżenie jak (auto)destrukcyjne jest "chrześcijaństwo" bez Boga, jego lewacka karykatura zamieniająca głupca w głupca doskonałego. Współczucie, które usiłuje się w nas wzbudzić obrazkami dzieci o dużych czarnych oczach patrzących z każdego przystanku jest sprytną sztuczką oszustów - emocjonalnym szantażem, któremu nie wolno ulegać ani zwykłym obywatelom, ani - tym bardziej - ludziom sprawującym władzę.

Pod materiałami na temat migrantów w Internecie jednym z najczęstszych komentarzy jest pytanie: dlaczego ci wszyscy muzułmanie ciągną się do odległej Europy, kiedy maja w bezpośrednim sąsiedztwie bogate kraje arabskie, bliskie im religijnie i kulturowo? Czasem pytanie jest sformułowane inaczej: dlaczego te bogate kraje arabskie, zamiast przeznaczać miliardy na budowę meczetów w Europie (i łzawe reportaże z granicy telewizji Al Jazeera), nie przyjmą swoich współwyznawców rzekomo uciekających przed wojną i biedą? Ano właśnie dlatego, że to jest hidżra i muzułmanie na całym świecie to rozumieją, kibicują swoim dzielnym braciom i wspomagają ich: 

 Z migranckiego czata, twitter Anna Klara @klarasoltan

Jest mentalna przepaść między spojrzeniem tych zdeterminowanych ludzi na sens swoich działań, a naszym odbiorem ich sytuacji, czy są to kretyńskie, łzawe apele "aktywistów" czy ironia prawicy:

Wiersz migranta napisany w lesie pod granicą BLR-PL:
Zimna Europo, gdzie twoje morale?
Na próżno z procy w twoje serce walę;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
Kasa przepadła, pilnują mnie z drona.
Kurtka od Bossa całkiem uświniona
 Wojciech Wenzel na Twitterze
Oglądałam wczoraj debatę na Wirtualnej Polsce, w której brali udział: Anna Maria Dyner - analityczka Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych, gen. broni rez. dr Mirosław Różański - prezes Fundacji Stratpoints, Wojciech Konończuk - wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, prof. Daniel Boćkowski - Instytut Socjologii, Uniwersytet w Białymstoku oraz dr Piotr Łukasiewicz - Polityka Insight, Collegium Civitas. Ludzie poważni, wypowiedzi kulturalne i merytoryczne, niektóre bardzo sensowne i przenikliwe, aż nagle w ostatniej rundzie pan Łukasiewicz, były żołnierz i ambasador w Afganistanie, jako receptę na przyszłość wydobył z siebie emocjonalny apel godny Mai Ostaszewskiej czy innej Jachiry. "Musimy coś zrobić, żeby na naszej wschodniej granicy nie ginęli ludzie!" - zakwilił ku zażenowaniu pozostałych gości. 

Dlaczego ludzie nie mogą ginąć akurat na wschodniej granicy ? Rozumiem, że na północnej i południowej byłoby im przyjemniej? A co z ludźmi w głębi kraju? Czy ich śmierć nie zasługuje na współczucie? To, że lesie, a nie w dużym mieście, jak staruszki rozjeżdżane na pasach  przez celebrytów, uniewinnianych przez rozgrzane sądy? Ale one nie mają tych dużych bliskowschodnich oczu, tak dobrze prezentujących się w zachodnich mediach! "Wkładki mięsne" ze sprywatyzowanych kamienic w Warszawie, wyrzucone na bruk, raczej przypominają ziemniaki niż książąt  i księżniczki orientu (nawiązując do eleganckiej metafory Kingi Dunin). Zakatowany na śmierć franciszkanin w parku Aleksandria w Siedlcach z jakichś tajemniczych względów też nie jest atrakcyjny medialnie...




niedziela, 21 listopada 2021

Miejsce dzieci nie jest w lesie, tylko... w niemieckim burdelu dla VIP-ów?

Znalazłam dziś na koncie p. Emilii Kamińskiej taki oto wpis
Emilia Kamińska
@EmiliaKaminska
Tak zwana "Grupa Granica" to współpracująca z Niemcami organizacja przemytników ludzi. Pozdrawiam serdecznie @GrupaGranica

Nie wiem czy to prawda czy nie, ale wyjaśniałoby zainteresowanie możnych tego świata i ich najemników ładunkiem dzieci z bliskiego wschodu kupionych lub porwanych od rodziców i porzuconych w lesie na terenie Białorusi przez dostawców, zniechęconych nieoczekiwanymi trudnościami na granicy z Polską. O tym zjawisku poinformował Rafał Otoka Frąckiewicz w swoim pitu pitu sprzed tygodnia. Mówiła o tym także Agnieszka Siewiereniuk, więc nie wiem czy oboje korzystali z jednego źródła, czy też jedno od drugiego.

Wiadomość jest bardzo prawdopodobna, bo ze zjawiskiem "dzieci bez opieki" przemieszczających się z falą migrantów mieliśmy do czynienia także w 2015 r. 

Jakkolwiek lasy na granicy białorusko-polskiej nie są szczególnie przyjaznym miejscem do mieszkania, zwłaszcza dla ludzi z bliskiego wschodu, to z całą pewnością są dla dzieci bezpieczniejsze niż niemiecki burdel dla VIP-ów. Co więcej śmierć z wyziębienia wydaje mi się - mimo wszystko - lepsza niż w wyniku "zużycia" przez zboczeńców czy przerobienia na narządy.

Jeżeli natomiast chodzi o dzieci zabrane na wycieczkę do Europy przez rodziców - notabene znających ryzyko z migranckich forów - to już zupełnie nie rozumiem jak ktokolwiek mógłby się wtrącać w ich sytuację. Migranci z Europy zasiedlając dowolny ląd np. Amerykę także brali ze sobą swoje dzieci, które dokładnie tak samo były narażone na śmierć, głód i nieznane choroby jak cała reszta kolonistów.

Dla arabskich rodziców dzieci nie są świętymi krowami. Opiekują się nimi w ramach swoich możliwości, ale też nie wahają się używać jako żywych tarcz, co dla Europejczyka jest trudne do pojęcia. Niezależnie od różnicy mentalności mam absolutną pewność, że miejsce dzieci jest z rodzicami, nawet jeśli owi rodzice są biedni, niezaradni lub podejmują głupie i niebezpieczne decyzje. Zawsze mają szansę się z nich wycofać, albo znaleźć jakieś wyjście...

Natomiast stosunek Europejczyków do dzieci to czysta schizofrenia. Z jednej strony nie wolno na nie krzyczeć, dać klapsa, a nawet mówić podniesionym głosem (o stawianiu jakichkolwiek wymagań nie wspominając) z drugiej można je mordować milionami w łonach matek, poddawać eutanazji pod jakimś idiotycznym pretekstem albo porywać z domu rodzinnego. Politycy europejscy z niewytłumaczalną uniżonością słuchają bredni niewychowanej gówniary (Grety Thunberg) i traktują je jak objawienie, ale los dzieci z Konga wydobywających kobalt potrzebny do produkcji elektronicznych gadżetów i baterii do "ekologicznych" pojazdów jest im całkowicie obojętny...

Dzieci tymczasem nie są ani świętymi krowami, ani żywymi tarczami, mięsem dla pedofili czy rezerwuarem części zamiennych. Do pełnoletności mają być pod opieką rodziców, nawet jeśli ta opieka pozostawia wiele do życzenia. Migranci na naszej wschodniej granicy nie budzą we mnie żadnych pozytywnych emocji, ale nigdy w życiu nie postulowałabym odbierania im dzieci czy dzielenia rodzin. To po prostu nie jest nasz problem, ani nasza kompetencja. 

Dlatego bardzo dziwi mnie demonstracja jakichś pogubionych pańć po polskiej stronie granicy. Czego one właściwie chcą? Kraść dzieci rodzicom? I co z nimi dalej robić? Marta Lempart z przyjaciółką wezmą na utrzymanie? A może uszczęśliwić je dzieciństwem w domu dziecka?

Nie dziwię się, że jakiś odleciany komuch typu Jeremy Cobryn demonstruje pod polską ambasadą w Londynie - nieszczęśnik ma słabe pojęcie o geografii, ale osoby wychowane w Polsce? Nic poza reprezentowaniem obcych interesów (prawdopodobnie odpłatnie) nie jest w stanie wyjaśnić tego zachowania.

P.S.

W Pradze  czeskiej tymczasem nikt nie ma problemu z dostrzeżeniem źródła problemu:

sobota, 20 listopada 2021

O migrantach bez emocji

Rafał Otoka-Frąckiewicz we wczorajszym pitu pitu twierdzi, że kluczowa dla chwilowej deeskalacji konfliktu na granicy była zapowiedź strony polskiej, że zamknie towarowy przejazd kolejowy w Kuźnicy, a nie telefon Merkel do Łukaszenki (czy też Łukaszenki do Merkel jak twierdzą inni). Takie rozwiązanie podpowiadał polskiemu rządowi Jacek Saryusz - Wolski na swoim twitterze od dawna. Mam wrażenie, że facet jest ogarnięty i ma dobre rozeznanie w temacie polityki zagranicznej. Zawsze usiłuję sobie wyobrazić, kogo strona polska mogłaby posadzić do negocjacji w dowolnej sprawie  np. z Ławrowem i mam problem... Może to jest odpowiedź....

"Odkryłam" na twitterze konto p. Klary Soltan (Klara Maria) świetnie zorientowanej w temacie migrantów, śledzącej ich fora internetowe, znającej język arabski i mentalność tych ludzi. Zamieściła m.in. taki oto poradnik dla starających się o azyl w Europie znaleziony na jednym z nich. Przez "bag" (znaczy worek) rozumiana jest wersja wydarzeń, której kandydat na azylanta ma się trzymać:



Wśród społeczności migrantów nikt nie kryje o co im chodzi, co dobrze obrazuje poniższa grafika:


Trochę wysiłku, czekania na granicy, popisów aktorstwa do kamery podstawionej przez użytecznych idiotów, opowiadania bzdur nierozgarniętym europejskim urzędnikom, a efekt wynagrodzi wszystko.

Na innym koncie twitterowym (Żelazna Logika, o ile dobrze pamiętam) znalazłam mapkę popularnych wśród migrantów szlaków do Niemiec, która napawa mnie umiarkowanym optymizmem:


Otoka-Frąckiewicz twierdzi, że ani straż graniczna, ani służba leśna, czyli ludzie znający teren od podszewki, nie spotkali rodziny, która straciła roczne dziecko (o której tyle ostatnio słyszeliśmy) i stawia uzasadnione pytanie, jak to jest możliwe, że celebryci i aktywiści przybywający z dużych ośrodków miejskich, oddalonych o setki kilometrów od wschodniej granicy, znajdują w krzakach osoby "przeoczone" przez wyżej wspomniane służby. Przecież ci "młodzi wykształceni z dużych ośrodków" nawet nie umieją poruszać się po lesie, sami zgubiliby się po 100 metrach. Nigdy nie dysponują żadnymi dowodami, że ich łzawe opowieści są prawdziwe. 

Odpowiedź nasuwa się sama: nie mają dowodów, bo sytuacje, o których opowiadają łamiącym się głosem, po prostu nie miały miejsca. Są zmyślone od początku do końca. Fundacje po prostu robią biznes, celebryci się lansują, jakimś migrantom rzeczywiście udaje się przedrzeć do Polski i uciec z niej na zachód (dwóm na 100 osób, jak podają ich fora), ale nigdzie na nich nie ma wzmianki o roli aktywistów w tym "sukcesie". Jeżeli  ktoś miał tylko 99,9 % pewności, że całe to "pomaganie" to hucpa, to może sobie ten jeden promil już odpuścić. To 100-procentowa hucpa. 

Potrzebujemy w polityce i mediach ludzi przytomnych i ogarniętych, a nie egzaltowanych pensjonarek płci obojga. Uczmy się rzeczowego tonu mówienia o migrantach z ich własnych forów. Tam są wyłącznie konkrety: jak dojechać, co ze sobą wziąć, jak rozmawiać z urzędnikami. Nie ma płaczu nad "cierpiącymi dziećmi" ani oburzania się na "nieludzkie traktowanie" ze strony straży granicznej. Ci ludzie znają ryzyko, a mimo to je podejmują. Duszaszczypatielnyje historie są odpowiedzią na zapotrzebowanie liberalno-lewicowych mediów. Ludzie wschodu mają dużą łatwość produkowania ich na użytek europejskich kretynów, którymi zapewne w głębi serca gardzą.





piątek, 19 listopada 2021

Czułe serduszka aborcjonistek...

Pani Marto Lempart,

Właśnie chciałam wystosować do pani apel o udanie się na granicę polsko-białoruską i zaprezentowanie tam swojego najbardziej rozpoznawalnego hasła "Wy.....alać!", gdyż w końcu okoliczności uzasadniają tego rodzaju słownictwo, a zbieranina odrażających postaci, które biorą udział w pani eventach mogłaby być bardziej skuteczna niż armatki wodne w odstraszaniu wrogów. 

Niestety nie rozpoznała pani swojej szansy i dała się wpuścić w klimaty całkowicie sprzeczne ze swoim image'em. Po tym, co widzieliśmy rok temu, nikt nie uwierzy w pani troskę o matki i dzieci. 

Myślę, że policjanci pilnujący polskich granic wciąż jeszcze pamiętają pani urocze wypowiedzi do nich skierowane. Na pani miejscu nie ryzykowałaby konfrontacji z nimi, ani też z mieszkańcami Podlasia, z którymi się pani ewidentnie nie solidaryzuje. 

Mam natomiast nadzieję, że zetknięcie z tzw. "uchodźcami" przywróci panią do rzeczywistości, czego z całego serca życzę!

Wyjeżdżamy już w sobotę - 20 listopada przyjedziemy do Hajnówki po to, by okazać solidarność migrantom, uchodźcom, wesprzeć osoby, które od miesięcy działają na granicy i ratują tym osobom życia. Przywieziemy ze sobą najpotrzebniejsze dziś rzeczy: nową bieliznę, nowe dresy, legginsy, bluzy, buty

Wzruszyłam się!


Tego się po prostu nie da skomentować!




Pożyteczni idioci czy medialni wojownicy Putina i Łukaszenki?
  

Apel (bardzo) niszowej blogerki do państw członkowskich UE

Zwracam się do rządów i opinii publicznej państw członkowskich UE o ubezwłasnowolnienie państwa niemieckiego, gdyż w obecnym swym kształcie jest zagrożeniem dla istnienia wszystkich narodów Europy. Bardzo pochopna decyzja o zjednoczeniu Niemiec już przyniosła katastrofalne skutki dla całego kontynentu:

  1. Decyzja o budowie gazociągu Nordstream i Nordstream 2 uzależniła Europę od rosyjskiego gazu, czego skutki w postaci wzrostu cen tego paliwa już obserwujemy. O możliwości szantażowania przez Rosję nawet nie wspominam, bo jest to rzecz oczywista
  2. Idiotyczne pomysły o zielonych ładach mają na celu zrujnowanie gospodarek państw członkowskich i zmuszenie ich do kupowania niemieckich technologii jak np.wiatraki. Sterowani z Niemiec ekoterroryści protestują przeciwko użyciu węgla w mniejszych krajach, natomiast w Niemczech otwiera się nowe elektrownie zasilane tym surowcem.
  3. Stworzenie magnesu w postaci gigantycznych zasiłków dla muzułmańskich najeźdźców (zwanych przez niemiecką propagandę "uchodźcami") i otwarcie granic w 2015 bez żadnych konsultacji z państwami, przez których terytoria ten najazd się odbywał. Skutkiem destabilizacja, zniszczenia, ogromne koszty, chaos, terror i gwałty na europejskich kobietach.
  4. Bezprecedensowy atak na kraje, które się tej agresji opierają (jak  Węgry i Polska) rękami instytucji unijnych (wyrok TSUE w sprawie Węgier i atak na Polskę skoordynowany z wojną hybrydową na jej wschodniej granicy)
  5. Finansowanie agresora (Łukaszenki i Putina) nad głowami państw zaatakowanych (Polska, Litwa, Łotwa)
  6. Jednostronne zerwanie sankcji nałożonych na Łukaszenkę przez UE (bez żadnych konsultacji z zainteresowanymi stronami). Tchórzliwa, ustępliwa postawa wobec Putina i jego białoruskiego wasala  kontrastująca z jawną wrogością wobec (teoretycznie) sojuszników opierających się agresji. 

 

 Dlatego postuluję powrót do historycznego podziału ziem niemieckich na następujące jednostki:

Historia od średniowiecza do czasów najnowszych jasno pokazuje, że niemiecki sukces cywilizacyjny, techniczny, czy jak go zwał, po osiągnięciu pewnego pułapu wyradza się w destrukcyjne dla całego kontynentu szaleństwo. Widać to na przykładzie buntu Lutra, który był początkiem 2 stuleci wojen pod religijnym pretekstem, 2 wojen światowych i obecnego kryzysu Unii Europejskiej.

Jeżeli ta tykajaca bomba podłożona pod Europę nie zostanie w porę rozbrojona to tylko erupcja super wulkanu pod Laacher See może nas uratować.

czwartek, 18 listopada 2021

Breaking! Ahmad z Damaszku przerywa milczenie!!!

UCHO Press publikuje na swojej stronie długo oczekiwany wywiad z Ahmadem (nazwisko znane redakcji) z Damaszku, ofiarą 33 push back - ów, którego zdjęcie obiegło wszystkie światowe media na początku kryzysu humanitarnego na granicy polsko - białoruskiej.



G.Wrona: Znamy historię twojego kota, ale nie znamy twojej. Co cię skłoniło do podróży na daleką zimną Białoruś?
Ahmad: Poszukiwałem żony (na śniadej twarzy mężczyzny maluje się smutek)
G.W.: Co się z nią stało? 
A: Zgubiła się w 2015  wraz z naszym niepełnosprawnym niemowlęciem....
G.W.: Więc nie widziałeś swego dziecka od 6 lat
A.: (Smutno kiwa głową)
G.W.: Rozumiem. Powiedz nam jak bardzo byłeś torturowany na granicy przez polskich żołnierzy i straż graniczną...
A: Musiałem znosić brzydkie słowa (na k, j. ch.) i rasistowskie uwagi i to tylko dlatego, że trafiłem żołnierza w głowę kamieniem...
G.W.: Rasistowskie uwagi? Czy byłbyś w stanie wskazać osoby, które dopuściły tych zbrodni wojennych?
A: Chyba nie, bo wszyscy biali są do siebie podobni - wyglądają jak kartofle ze świńskimi ryjami na kijach...
G.W.: Rzeczywiście (śmiech).
A: Poza tym przerzucili mnie przez zasieki w nocy. Najpierw Judith z Konga i ona natychmiast zaczęła rodzić (już na terytorium Białorusi - przyp. redakcji), a potem mnie. Właśnie wtedy skrytykowali mój nos w tonie rasistowskim.
G.W.: Niewiarygodne, że to się dzieje w XXI wieku w sercu Europy!
A: Porównali mnie do Żyda, rozumiesz? Yehuda o mnie! Yehuda zły, pies nieczysty, a oni tak o mnie!!!
G.W.: Czy masz jakieś informacje o swojej żonie i dziecku...
A.: Yehuda o mnie, rozumiesz psie niewierny, a ty mi tą suką głowę zawracasz! (mężczyzna robi się agresywny...)
G.W.: Aaaach, proszę mnie nie bić ( dalej zapis nieczytelny, prawdopodobnie na skutek uszkodzenia sprzętu)

P.S.
Dziennikarz portalu UCHO Press trafił do szpitala z obrażeniami głowy. Postanowiliśmy go odwiedzić

UCHO Press: Jak się czujesz?
G.W.: (ledwo dosłyszalnym głosem) tak jak (charczy) uchodźcy....... torturowani..... przez polską straż.... graniczną....

To były ostatnie słowa bohaterskiego reportera G. Wrony, którego śmierć powiększyła liczbę ofiar tego najokrutniejszego w dziejach konfliktu na granicy do 200 001. Pogrzeb odbędzie się w piątek 19.11. o 18. Ciało zostanie uroczyście wyrzucone na śmietnik do pojemnika na bio-odpady (nasz kolega był gorliwym ateistą) za blokiem przy ulicy Antyfaszystów (14-28) w Warszawie. 

Swój udział zapowiedziała orkiestra  strajku kobiet Wypier...aj Band, która zagra okolicznościowy utwór pt "Wypier...aj Szmato J..ana". Następnie w lokalu redakcji UCHO Press odbędzie się konferencja poświęcona walce z wulgarnością w przestrzeni publicznej, na której zapowiedziała swój udział Marta Lempart z Wrocławia z odczytem zatytułowanym "Wypier...ać" oraz pani profesor X. ze Szczecina (nazwisko znane redakcji) p.t. "Je..ć PIS".

P.P.S
Właśnie dostaliśmy wiadomość, że dwaj dziennikarze nieznanej redakcji do których żołnierze reżimu kaczystowskiego powiedzieli "K..wa, wysiadaj, albo cię wysadzę" przebywają w szpitalu w stanie ciężkim. Pomoc psychologa była bardzo spóźniona (zaoferowaną ją dopiero pod naciskiem opinii publicznej). Przypomnijmy, że przedstawiciele niezależnych mediów pragnęli tylko zarejestrować warunki mieszkaniowe żołnierzy stacjonujących na granicy z Białorusią na obszarze objętym stanem wyjątkowym.


wtorek, 16 listopada 2021

O pożytecznych idiotach

 Tekst znaleziony na twitterze, niestety, nie pamiętam na jakim koncie:

Punkt 4 powyższej analizy dobrze ilustruje obrazek zamieszczony na koncie Supememing:



O. Dariusz Kowalczyk bardzo zgrabnie podsumował temat:

Dariusz Kowalczyk

@dkowalczyk63

Włoska TV pokazała dziecko z mamusią zagubionych w lasach na granicy. Skąd wzięli się w lesie, na Białorusi, i kto im filmiki nagrał, nie dociekali. Przypomina się N.G. Dávila:„domieszka kilku kropel chrześcijaństwa do lewicowych poglądów zamienia głupca w głupca doskonałego”.
Wzorzec z Sevres tego gatunku to p. Janina Ochojska, która w reakcji na wiadomość, że polskie siły użyły armatki wodnej, aby rozpędzić migrantów rzucających kamieniami napisała na twitterze:
Użycie armatek wodnych na migrantów, którzy nie mają się gdzie osuszyć grozi śmiercią z powodu zamarznięcia. Obciąży ona straż graniczną oraz Mariusza Kamińskiego. Tragedia na granicy została wywołana przez Wasze błędy w zarządzaniu tą sytuacją. Ogarnijcie się. Można jeszcze coś zrobić.
Redaktor Jastrzębowski skomentował to tak:
Z cyklu „Apele Janiny”: Tym biedakom zostało już tylko po kromce chleba i po kilka granatów hukowych. Nie polewajcie ich wodą, bo im zamokną!
A nawiązując do faktu ranienia polskiego policjanta kamieniem w głowę (mimo hełmu doznał poważnych obrażeń) dodał:
Z cyklu „Apele Janiny”: Gdzie są dzieci z Michałowa, bo nie ma kto rzucać polskim policjantom kamieniami w głowy!

A już mistrzostwo świata p. Ochojska pobiła okolicznościowym wpisem na Święto Niepodległośc
Pamiętna data - tak. Nazistowskie, państwowe święto - nie! Jak to możliwe, że @prezydentpl je wspiera? Palenie flag, nazistowskie hasła?

 

Czy to tylko głupota?

De gustibus...., czyli frywolny odlot Kingi Dunin

która na łamach Krytyki Politycznej tak skomentowała sytuację na polsko-białoruskiej granicy:

Te miliony mężczyzn na pewno śpieszą do naszych sławnych w całym świecie dziew. W przeciwieństwie do Polaków, którzy inaczej śpiewają: „Nie spieszę do dziew, do dziew. Ja spieszę na gody, czerwone pić miody, niewiernych brać krew”. (Mam nadzieję, że polscy patrioci docenią w tym miejscu moje zakorzenienie w narodowej tradycji).

No właśnie, polski mężczyzna ma inne sprawy na głowie. To książę z Orientu obsypie komplementami, będzie pragnął mieć wiele dzieci i jeszcze do tego nie pije. Jest dzielny i zaradny – inaczej by go tu nie było. I jak pięknie wygląda! Orientalna uroda to jednak coś innego niż karki z kartoflanymi nosami i ze świńskimi głowami na kiju.

Trudno zatem się dziwić, że Polacy zajadle będą bronili swoich kobiet. Straszyli hordami gwałcicieli, tak jakby to było oczywiste, że każda prawdziwa Polka woli oddać się Jarosławowi Kaczyńskiemu niż pięknemu Arabowi.

Może jednak nie będzie tak źle, w końcu niemało Polek wyszło za cudzoziemców i przynajmniej niektóre z nich na pewno są szczęśliwe. Nie będą musiały nawet porzucać swojej wiary, bo islam dopuszcza małżeństwa z chrześcijankami. (Nie dopuszcza natomiast z ateistkami, więc radzę darować sobie buraczane żarty, że dbam tu jakieś własne interesy).

Czy każą im chodzić w burkach? Polkom? Przecież słyniemy z tego, że zaprowadzamy w domach surowy matriarchat, jesteśmy szyjami, które kręcą głową. Polki z pewnością się nie dadzą. Spróbujcie znaleźć w Polsce jakąś żonę kogoś z krajów arabskich chodzącą w burce. Nie ma i nie będzie.

Szariat? Jak ktoś chciał mieć straszny fundamentalistyczny szariat, mógł znaleźć go bliżej niż nad Wisłą. Bo poza gwałtami i burkami straszy się polskie kobiety też terrorystami. Wydaje się jednak, że główną motywacją uchodźców jest raczej pragnienie wygodniejszego życia, a nie ścinania głów.

Martwimy się o asymilację? Nie ma lepszego sposobu na asymilację niż małżeństwo, jak wiadomo. Miłość jest w stanie pokonać wszelkie kulturowe przeszkody. Przy okazji może niektórzy zmienią schaboszczaka z kapustą na coś zdrowszego. A piękne i liczne dzieci (polskim mężczyznom, jak widać po wskaźnikach, płodzenie słabo wychodzi) staną się wspaniałymi polskimi obywatelami. Mężczyźni zaś będą mieli motywację – żona, dzieci – do wytężonej pracy.

Nic dziwnego, że polski patriarchat, który upaństwowił kobiece brzuchy i nie pozwala kobietom dojść do słowa, przynajmniej w mediach, zawył z przerażenia i jak umie walczy o swoje Słowianki z maselnicą.

Nic z tego, panowie. Jestem przekonana, że Polki okażą się dużo bardziej tolerancyjne, niżbyście sobie tego życzyli.

Tekst doczekał się bardzo licznych komentarzy, z czego dwa zamieszczam. Jeden bardzo wyważony i kulturalny:

Proszę, aby Pani Dunin zapoznała się najpierw ze statystykami napaści seksualnych ze Skandynawii, a potem poczytała o zabójstwach honorowych, na przykład w UK, a potem dopiero pisała o "księciach z Orientu", którymi będą kręcić szyje polskich kobiet.

A drugi znacznie bardziej dosadny:
Ewa Maria G.

@ewa_gontarz
23 g.

W odpowiedzi do

@krytyka

Znałam kelnerkę, która zachęcana do towarzyszenia ważnym panom przy stoliku przez swoją szefową, odpowiedziała jej tym słowy: pi*da cię swędzi to jej nadstaw, a od mojej wara. Ta odpowiedź tu pasuje jak ulał.


Pikanterii słowom p. Dunin dodaje powszechnie znany epizod z jej własnej biografii:


P. Kinga nie jest wyjątkiem w swoim środowisku jeśli chodzi o nagabywanie młodych mężczyzn. Analogiczny epizod zaliczyła także Klementyna Suchanow, która molestowała niejakiego Michała Szutowicza bardziej znanego jako Margo. Co gorsze stosowała przemoc w postaci "misgenderowania" nieszczęsnego stworzenia "niebinarnego". Na koniec wyrzuciła go z mieszkania, o ile dobrze pamiętam.

Najzabawniejsze jednak jest to, że p. Dunin tak się rozmarzyła o śniadych młodzieńcach z Bliskiego Wschodu, że wyparła najistotniejszą informację - ONI CHCĄ DO NIEMIEC, a nie do "cycatych Słowianek" (ani tym bardziej feministek w średnim wieku).

Co prawda o gustach się nie dyskutuje, ale nie mogę powstrzymać się od kolejnej niskiej uwagi, tym razem na temat urody niektórych naszych aktorek - celebrytek bardzo ostatnio aktywnych w służbie Kremla. Kiedy swego czasu oglądałam "Czas honoru" bardzo się dziwiłam, jak to jest możliwe, że co chwilę widzimy na ekranie jakąś śliczną, świeżą dziewczynę w epizodycznej rólce łączniczki czy pielęgniarki, a główną rolę kobiecą - pięknej aktorki - gra Maja Ostaszewska o bardzo przeciętnym wyglądzie i to jeszcze w średnim wieku, z partnerem, który mógłby być jej synem.

 



Myślę, że typ urody obu postaci na wdzięcznym fotomontażu znalezionym na twitterze (konto Supermeming) spotkałby się z aprobatą pani Kingi i całego środowiska Krytyki Politycznej oraz krajowego show businessu.

P.S.
Znalezione na Twitterze zdjęcie zamieszczone na koncie Krzyś z Polski:


Przedstawia Maję Ostaszewską i "jej promotora" Bogusława Bagsika "biznesmena" wsławionego aferą Art B w połowie lat 90-tych. Komentujący ten wątek łączą tą znajomość z nadzwyczajną karierą jaką aktorka zrobiła, wplatając w to liczne aluzje do WSI i TVN. Nie mam pojęcia czy to prawda, ale jest to jakaś próba wyjaśnienia, dlaczego tak przeciętna osoba robi od lat za gwiazdę polskiego kina.