środa, 13 marca 2024

Wstęp do Dano-Browno-logii

Chyba to objaw masochizmu - postanowiłam (leżąc chora na grypę) w końcu przeczytać Da Vinci Code Dana Browna. Zainspirowało mnie Sedinum Leszka Hermana. Po przebrnięciu przez to coś stwierdziłam, że wymysły Browna "usamodzielniły się" i funkcjonują w pop kulturze niezależnie od jego książki.

Wcześniej, słysząc Marię Sadowską twierdzącą w rozmowie z Jaruzelską, że patriarchat trwa od 2 tys. lat, byłam pod wrażeniem jej monstrualnej ignorancji i zastanawiałam się skąd ta tępa dzida (pardon my French) wzięła taką liczbę. Osoba specjalizujaca sie w  filmach o kopulacji nie ma obowiązku znać historii starożytnej, ani żadnej innej, ale dlaczego się tym popisuje publicznie?

Otóż taka właśnie teza została wypromowana przez Dana Browna w jego debilnym knocie. Tenże autor twierdzi - ni mniej ni więcej - że w świątyni Salomona były czczone dwa bóstwa: męskie - Jahwe i żeńskie - Shekinah (Szekina). Tym drugim terminem określa się w judaizmie immanentną, bezcielesną obecność Boga w świecie. U Browna natomiast zasugerowne jest coś w formie małżeństwa jak - nie przymierzając - Zeus i Hera albo Jowisz i Juno.

Skąd się taka teza wzięla? Ano z dupy autora, który ewidentnie nigdy nie mial okazji zapoznać sie ze Starym Testamentem i twierdzi, że opis upadku pierwszych ludzi z Księgi Rodzaju jest wymyślony przez... chrześcijan. To chrześcijanie obarczyli Ewę winą za grzech pierworodny! Jego fan - Leszek Herman -  pisze dla odmiany o "chrześcijańskim micie potopu"!

Tu nasuwa się poważne pytanie: Jak Dan Brown, pisząc dla Amerykanów, którzy w wiekszośći z Biblią się zetknęli, może im wciskać taki kit?!!! W przypadku Leszka Hermana sądzę raczej, że on rzeczywiście nie ma żadnego rozeznania w tej materii, podobnie jak jego target.

Tak więc, drogi czytelniku, Stary Testament został napisany - ni mniej ni więcej - tylko przez chrześcijan, bo jest - jak by na to nie patrzeć - bardzo patriarchalny, a kult jakiegokolwiek bóstwa poza Jahwe jest tam najsurowiej potępiony.

Za Nowy Testament odpowiedzialny jest natomiast KONSTANTYN, który wcale chrzescijaninem nie był - przyjął chrzest dopiero na łożu śmierci - ale dobrze obstawił. Na soborze w Nicei, który - uwaga - odbyl się CZTERY WIEKI po wydarzeniach opisanych w znanych nam ewangeliach, za pomocą lagi wymusil na ojcach soborowych taką wesję wydarzeń, jaka mu pasowała.

A jaka mu pasowała? Ano taka, że Jezus byl Bogiem, więc nie mógł mieć żony i dziecka!!! Dlaczego bóg nie móglby spłodzić potomka z ziemską kobietą? We wszystkich mitologiach starożytnych taka idea była  bardzo papularna. Przecież sam cesarz (podobnie jak inni władcy starożytni) był uznawany za boga i przyslugiwał mu kult należny bogu sprawowany w celach propaństwowych. Bogowie starożytni z nielicznymi wyjątkami byli nadzwyczaj jurni i płodni i posuwali wszystko, co się ruszalo niezależnie czy bylo śmiertelne, czy nie, stąd wiele możnych rodów rzymskich wywodzilo swój początek od bóstw. Romulus i Remus byli przecież synami Marsa i westalki Rei Sylwii, a ród Juliusza Cezara pochodził od Wenus (przez Eneasza).

Gdyby ewangelie byly redagowane pod dyktando rzymskiego poganina w celu uzyskania kompromisu między chrześcijaństwem a religiami politeistycznymi, wyznawanymi przez wielu z jego poddanych, Jesus mógł mieć tyle dzieci ile było rzymskich prowincji, a każde z nich dobrze nadawaloby sie na patrona!

Konstantyn ochrzcił się na łożu śmierci - co było często praktykowane w starożytnym Rzymie - z bardzo prozaicznego powodu. Wierzono, że chrzest usuwa wszystkie grzechy, natomiast nie bylo jasności co z grzechami popełnionymi po chrzcie. Zakładano, że zasadniczo nie powinno ich być, ale przecież każdy wiedział, że będą, więc "oczyszczenie" zostawiano sobie na koniec życia, aby bez obciążeń dostać się do nieba.

Skąd pomysł, że ewangelie zostały zredagowane przez Kostantyna? Ano bo przedtem MUSIAŁY być inne wersje. Istnieją przeciez apokryfy. Jak datowane są te apokryfy, o czym opowiadają, czym się rożnią od ewangelii kanonicznych autor nie ma bladego pojęcia. O znaleziskach z Qumran też nie za bardzo, bo sugeruje, że tam to dopiero byly inne wersje i dlatego Watykan powtrzymywal prace nad odczytaniem.

W Qumran o ile mi wiadomo znaleziono pełną wesję Księgi Izajasza, fragmenty Księgi Powtórzonego Prawa, Psalmy, komentarze i pisma własne wytworzone przez gminę esseńczyków. O ewangeliach nie slyszałam nigdy, gdyż wspólnota użytkujaca jaskinie nad Morzem Martwym działała głównie przed narodzeniem Chrystusa.

Jeżeli czegoś zwoje z Qumran dowodzą to raczej tego, że Stary Testament nie zostal napisany w średniowieczu, co sugerują różni "mędrcy" na podstawie faktu, że najstarsza zachowana w całości biblia hebrajska (kodeks leningradzki) pochodzi z XI w. n.e. Zwoje z Qumran z jej fragmentami są o ponad tysiąc lat wcześniejsze.

Temat ciężarnej Marii Magdaleny, św. Graala i templariuszy zostal już dostatecznie ośmieszony w wielu książkach (np Wahadlo Foucaulta Umberto Ecco), że nie będę poświęcać mu czasu i ambarasu.

Inicjatorem prześladowań temlariuszy nie byl "Kościól" tylko Filip Piękny, król Francji, który chciał położyć rękę na ich majątku. To on wydał rozkaz spalenia na stosie wielkiego mistrza Jakuba de Molay i jego współbraci. (Jeśli katolik idzie rankiem do latryny, nie znaczy, że to Kościól się wypróżnia, a jeśli współżyje, ze swoją żoną - też katoliczką - to nie znaczy, że Kościół kopuluje sam ze sobą.)

Niektórzy władcy świeccy w dziejach bywali tak potężni, że potrafili przeprowadzać swoją wolę także w Watykanie, ba byli w stanie "deportować" kurię rzymską z papieżem włącznie do Awinionu na teren wlasnego państwa. Papieże nie byli spiskowcami rządzącymi Europą, tylko ludźmi zmuszonymi do wielu kompromisów, a ich władza polityczna byla bardzo ograniczona.

Wszystkie rewelacje o Leonardzie da Vinci są mniej wiecej tyle samo warte. Najlepszy jest opis Ostatniej Wieczerzy, gdzie św. Jan Ewangelista, przedstawiony - zgodnie z tradycją - jako młodzieniec z włosami do ramion, jest opisany przez autora książki jako Maria Magdalena, a Piotr nachylajacy się do niego, aby dopytać, co Mistrz powiedział, ma rzekomo "jej" grozić nożem  (no chyba, że to jakaś nadliczbowa ręka "jej" grozi)

Tak się składa, że rąk jest dokładnie 26 - po dwie na 13 osób siedzących przy stole (Jezus + 12 apostołów). Niektóre nie są zbyt prawidłowo - w sensie anatomicznym - namalowane. Ręka z nożem z calą pewnością należy do Piotra, choć jej wygięcie w nadgarstku jest dość karkołomne. Według Wikipedii to aluzja do odcięcia ucha Malchusowi mieczem. Nie wiem czy tak jest, ale to bardziej prawdopodobne niż grożenie nożem nieobecnej na wieczerzy Marii Magdalenie.

Wszelkie dopatrywanie sie ukrytych znaczeń w fakcie, że jeden obraz zostal namalowany na drugim jest głębokim idiotyzmem, gdyż do dziś dnia artyści używają podobrazi z odzysku ze względu na cenę i nakład pracy potrzebny do ich przygotowania. Podobnie było z pergaminami. Używano ich wtórnie po zeskrobaniu wcześniejszego zapisu.

A już zupełnym mistrzowstwem świata mają być dokumenty poświadczające, że ktoś tam jest potomkiem Jezusa i Marii Magdaleny. Jak sobie autor to wyobraża?!!!  Świadectwo urodzenia czy chrztu z imionami rodziców i panieńskim nazwiskiem matki? Co mogłobybyć DOWODEM takiego uroszczenia? Odręczny podpis świadka, poświadczony w jakiejś bazie danych, czy odcisk palca?

Dan Brown sprawia wrażenie jakby nie wiedział skąd znamy starożytne teksty.  Chyba myśli, że np mamy rekopis Wojny Galijskiej Cezara z jego podpisem i odciskami palców. Otoż nie, teksty antyczne znamy z o wiele poźniejszych kopii, nie zawsze w 100% dokładnych (ze względu na blędy kopisty). Dziedzictwo antyku zostalo uratowane w średniowieczu przez mnichów w klasztornych skryptoriach!

Owszem archeolodzy znajdują gliniane tabliczki z pismem klinowym, czasem wypalone w ogniu licznych pożarów i wtedy rzeczywiście obcują z przedmiotami sprzed tysięcy lat, co jednak nie oznacza, że na przykład babiloński poemat Enuma elisz o stworzeniu świata czy epos o Gilgameszu jest pierwszym, bestselerowym wydaniem.

Spisanie takiego eposu nastąpiło po wiekach ustnego przekazywania z pokolenia na pokolenie. Ewangelie także były najpierw przekazywane ustnie, a spisane pod koniec życia świadków tych wydarzeń, co jest - jak na warunki starożytne - tempem zaiste ekspresowym. Ilość i zgodność ze sobą rękopisów jest najlepszym dowodem ich autentyczności.

Nikt, kto Ewangelie czytał, nie może twierdzić, że jakiś oszust wymyślił je dla niecnych celów. Jeśli, ktoś się upiera niech sam sprobuje napisać coś podobnego. Żełajem uspiechow!

Nie chce mi się dalej pastwić nad tym gniotem. Pomijajac wszystko inne, jest po prostu nudny. Bohaterowie nie maja życia w sobie, są papierowi i zupelnie nieprzekonywujący. Wielki Albinos z Opus Dei jest - nie wiadomo dlaczego - nazywany mnichem. Być może ma budzić skojarzenia z powieścią Matthew Lewisa i seksualnymi wyczynami protagonisty. 

Generalnie świat anglosaski przesycony jest od Henryka VIII antykatolicką propagandą w takim stopniu, że najbardziej idiotycznych pomysłów na  nikczemność Kościoła nikt nie kwestionuje. Najlepszy przyklad - krucjaty. Chrześcijanie chcieli najpierw obronić się przed najazdem, a następnie odbić zagarnięte ziemie. Co za zło!!! Muzulmański podbój chrześcijańskiego świata (Pn Afryki, Bliskiego Wschodu, Azji Mniejszej, Kaukazu, Balkanów, Półwyspu Iberyjskiego)  na stulecia (w tym do dnia dzisiejszego) - cisza. To, oczywiście, dobro i ubogacenie!!! 

Pisałam to wszystko z pamięci, nie zaglądając do książki, żeby sprawdzić czy czegoś nie przekręcam, a wszelkie argumenty przeciw pomysłom autora wzięlam z głowy. Uznałam, że to czytadło nie jest warte mojego wysiłku. Mogłam więc się dopuścić jakichś nieścislości, jeśliby ktoś znalazl.

P.S.

Świat antyku rzymskiego, greckiego i cywilizacje starożytnego bliskiego wschodu według Dana Browna nie byly patriarchalne!!! Dlaczego? Ano bo czczono w nich żenskie bóstwa! Owszem i wiązała się z tym np prostytucja sakralna. Czy kandydatki na kaplanki-prostytutki skladaly podanie ze zdjeciem z prośbą o przyjecie do takiej pracy? Niestety nie. Decydował ojciec oddając córkę w dzieciństwie do takiej posługi.

Podobnie rzecz się miała z kaplankami - dziewicami, np rzymskimi Westalkami. Zaczynaly służbę w świątyni w wieku lat 6 i trwala ona 30 lat, po tym okresie mogły wyjść za mąż. Z racji notorycznego braku kobiet w Rzymie na ogół mialy liczne propozycje. Dlaczego brakowalo kobiet? Na skutek tak zwanego nienaturalnego znikania młodszych sióstr, czyli - innymi słowy - wynoszenia ich do lasu po urodzeniu.

Jeśli taką westalkę złapano in flagranti z mężczyzną zakopywano ją żywcem w ziemi - uroki matriarchatu, czyż nie? Ojciec był panem życia i śmierci kobiety do ślubu, a potem mąż.

Jeśli ktoś chciałby poznać pozycję kobiet w starożytnej Grecji (Atenach konkretnie) to polecam Gromiwoję Arystofanesa...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz